CU, CD i inne zapalne choroby jelit
Forum otwarte dla wszystkich chorych na nieswoiste zapalenia jelit,
dla ich rodziców, partnerów i osób zainteresowanych.

Na wesoło - Smieszne historie gdy nie zdazyliscie..

Zenobius - 17-01-2007
Temat postu: Smieszne historie gdy nie zdazyliscie..
Hell-o ;-)

Wiem ze sytuacja o ktorej w topicu stoi za smieszna nie jest.. gdy sie zdazy ;-) ale po czasie, z dystansem, wiele chwil jest tak absurdalnych ze mozna boki zrywac.
Zainspirowalo mnie do tego watku niedawne zdarzenie, po ktorym przypomnialem sobie iz w Gzinie zesmy ten temat przerabiali - zdaje sie ze "wygral" wtedy Mol ;-) ale to juz on opowie pewnie..

..mi natomiast zdazylo sie..

pare dni temu, po późnonocno-wczesnoporannej pracy, kiedy domownicy zaczeli sie zwlekac z wyrek, zaczelo mi sie chciec ;-)
domownicy tutejsi, a mieszkam teraz z moim przyjacielem, jego dziewczyna i jeszcze jednym qmplem, jak najbardziej przyzwyczajeni sa do moich toaletowych ekscesow i wyganiania ich z lazienki [ badz przymuszania do calkowitego bezskrepowanego przyslonienia sie zaslonka w wannie ;-) ] dlatego tez, wbrew typowym objawom ktore zrzucilem na garb mojej psychiki ktora to jeszcze nie moze sie przyzwyczaic ze juz nie musze tak biegac przez co czasem skazuje mnie na bezowocne silowanie sie z samym soba, nie pobieglem od razu skorzystac z toalety.
Tym razem byl to blad.
Dziewczyna przyjaciela zajela lazienke, rozpoczela prysznicowanie.. a ja rozpoczalem operacje 'utrzymaj to w sobie', jednoczesnie krzyczac do dziewczyny co by opuscila lazienke z nalezyta predkoscia, szlo mi niezle przez 12minut [ swoja droga, to niezly rekord ;-) ] po czym zaczalem desperacko poszukiwac zastepczego pojemnika na ewentualna awarie [ swoja droga jak to jest, ze dziewczyna nie moze w ciagu 12 minut wyjsc z lazienki w szlafroku, badz zakryc sie, jak meska czesc domownikow, kurtynka? ;-) ].
W koncu, z braku innych mozliwosci, i przez narastajacy napor skorzystalem z najbardziej oczywistego pojemnika jaki moglem znalezc.. kociej kuwety.
Koty akuratnie rowniez za potrzeba sie chcialy udac, i to akurat do kuwety ktora ja postanowilem (o)kupowac.. [ tutaj musze napomknac ze w mieszkaniu kuwety sa cztery :-) ] na szczescie obylo sie bez ofiar smiertelnych.
Trudno bylo potem jedynie wygarnac zbrylowany zuzyty piasek ;-)

To tyle ze mnie, czekam na wasze historie, posmiejmy sie z naszych CuCrohnakow :-)

exa - 17-01-2007

to Zeno bylo piekne.......hihi...a jak psyche kotow...? :lol: nie potrzebuja psychoanalizy :wink: ?

no Mol moze sie poczuc zagrozony :wink:

moje byly bardziej prozaiczne, zatem nie bede opowiadac....ale dobrze ze Zeno do tego wrociles....bo mielismy taki temat zalozyc...ale jakos w ferworze umknelo :neutral:

Patryśka - 17-01-2007

Hm ja mialam taka przypadlosc w csk...Obudzialm sie cos kolo 5 nad ranem i patrze-w naszej prywatnej lazience (mialam luksusik :lol: ) moja wspollezaca brala prysznic...Sobie mysle-o pieknie znowu trzeba biec do publicznej...Bieglam troche tak dziwnie stawiajac jak najmniej gwaltowne kroki...Dobieglam a tam babcia (zwana przeze mnie cycuszka) siedzi sobie i mowi-o dziecko mnie tu dluzej zejdzie...No to jeszcze piekniej sie zrobilo...No to biegne do drugiej publicznej (troche daleko) dobiegam a tam wszystkie zajete(przygotowania do kolo)-ladnie sie uwzielo na mnie...I tak mowie ze dluzej nie wytrzymam to ci ze sa w podobnej sytuacji...Przypomnialam sobie ze w sali byl basenik...Wpadlam okazalo sie ze pani wyszla z lazienki i siedzial tam moj ulubiony ksiadz ( :mad: ) i wbieglam jak burza a ten do mnie -moze do spowiedzi???
Heh a ja - nie!!! do kibla!!!(heh nie myslalam nawet wedy ze tak brzydko powiedzialam :razz: ) ale bylam w potrzebie... :roll:

Nifelheim - 17-01-2007

Ehhh , rok temu kiedy jeszcze nie wiedziałem ,że coś mi jest przydarzyła mi się taka sytułacja , jechałem sobie tramwajem do szkoły która jest na drugim końcu mojego miasta , jadę sobie i jade , i nagle czuje ,że się zbliża , a jak juz się zbliżyło to wogólę nie było mowy o tym żeby utżymać , 1 raz w życiu miałem tak ,że sie nie dało ,i wyszło , tramwaj pełen ludzi a ja robie w gacie ... i to wyjątkowo nie ładnie pachnąco :lol: , wysiadam i myśle co tu zrobić bo sie śpiesze na wpis do szkoły , przyśpieszam kroku do szkoły żeby się jakoś ogarnąć w kibelku a tu nagle znowu zaczęło mnie cisnąć to niewiele myśląć , kiedy tylko zdarzyła się okazja przebiegam przez małą jezdnię a potem przez durzą kiedy nie ma ruchu ,i tak zaoszczędziłem 200 m , ide i czuję ,że jest coraz gorzej i że chyba nie dojde ... a tu nagle zatrzymuje mnie strażnik miejski i chce mi dać 2 mandaty za przejście przez dwie jezdnie , ja nie wiem co mam robić bo nie moge z bólu mówić a ten zaczyna odemnie żądać dokumętów , wkońcu wyjmuję dokumęty robiąc jednocześnie 2 kupe w gacie :cry: , strażnik chyba poczuł pismo nosem bo sie dziwnie popatrzył i powiedział ,że tym razem mnie puści :neutral: , no to ide dalej do szkoły , znowu mnie ciśnie i robie 3 kupe , wkońcu wchodze do budynku , ale myśle ,że chyba nie moge iść na wpis z 3 kg kupy w spodniach , więc znajduję taką małą łazienkę z ubikacją oraz umywalką obok i sie zaczynam ogarniać , naszczęscie miałem kalesony bo było bardzo zimno i to mi uratowało spodnie :wink: , kalesony poszły do śmieci , majtki tez , potem zrobiłem jeszcze 4 kupe ale juz do sedesu i , przywrócenie sie do normalnego stanu zajeło mi jakieś 40 min , i spózniłem sie na wpisy ... :neutral: i do tego musiałem zostać dłóżej bo potem miałem ważny egzamin , siedziałem na końcu grupy i do nikogo sie nie zbliżałem mówiąc ,że sie bardzo zle czuje ... tak oto przetrwałem jeden z najbardziej upokarzających dni w życiu ... :smutny:

Jaki z tego morał ?
Trzeba nosić kalesony ...

Feniks - 17-01-2007

Nifelheim napisał/a:
Jaki z tego morał ?
Trzeba nosić kalesony ...

Piękny morał... rotf :prosze:

Drugi jest taki : Nie chcesz płacić mandatu....zesraj się w gacie!!

jaryszek - 18-01-2007

Feniks napisał/a:
Nifelheim napisał/a:
Jaki z tego morał ?
Trzeba nosić kalesony ...

Piękny morał... rotf :prosze:

Drugi jest taki : Nie chcesz płacić mandatu....zesraj się w gacie!!


Buashasas

tola - 18-01-2007

To to mili Panowie,nie pozostaje Wam nic innego jak od czasu do czasu wtargać na pupe kalesonki :razz: :lol:
Nifelheim - 18-01-2007

Kalesony mogą uratować życie :)
tola - 18-01-2007

w tym konkretnym przypadku napewno tak :wink:
Zenobius - 18-01-2007

Nifelheim napisał/a:
Trzeba nosić kalesony ...

:mrgreen:

Feniks napisał/a:
Nie chcesz płacić mandatu....zesraj się w gacie!!

:mrgreen: :mrgreen:

Koty jakos strasznie sie nie zmienily :-) nie znajduje tez zataganych w kat zasikanych moich rzeczy, wiec jest nadzieja.
Za to przestaly uzywac tej kuwety.. ;-)

Mama Juleczki - 18-01-2007

W sumie jakoś się temu nie dziwię :smiech:
Maciek - 19-01-2007

tola droga !
Dziś rano zsikałem sie do worka stomijnego. Nie było innego wyjścia :wink: chyba, że oblać samochód :wink:
A spodnie obsrałem przed własną windą, minutę do domu i kibla :-)
To dla Zeno, do kajecika :razz:

tola - 20-01-2007

Ja coprawda takowych historii nie miałam,ale jak to mówią...nigdy nie wiadomo co się człowiekowi przytrafi :wink: :oops: Ponoć nie zna się dnia ani godziny a tu bym dopowiedziała także minuty i sekundy :!: Maćku pozdrawiam serdecznie :!: (odezwę się na PW bądź też gadu) :mrgreen: Zeno robi notatki z tego typu wydarzeń hihi wkońcu jakby nie było jest ojcem tego tematu :razz:
Mol - 20-01-2007

tola napisał/a:
Ja coprawda takowych historii nie miałam


Widac wszystko jeszcze przed Toba hehehe :mrgreen: :wink:

Zenobius - 20-01-2007

Molu, Ty zamiast sie nabijac z kolezanki to swoja historie opisz :D
lucypah - 20-01-2007

Zenobius napisał/a:
Molu, Ty zamiast sie nabijac z kolezanki to swoja historie opisz


chetnie poczytam, bo moje opowiesci to raczej mnie nie dotycza osobiscie, ja z regoly zdazam do wc, nie miewam tak spektakularnych incydentow ;)

Mol - 21-01-2007

Zenobius napisał/a:
Molu, Ty zamiast sie nabijac z kolezanki to swoja historie opisz :D


Hehe, ale znacie ja przeca! :mrgreen:

Zenobius - 21-01-2007

Ale nie wszyscy znaja :-P Dajesz Molu dajesz!
Feniks - 21-01-2007

Bardzo chętnie przeczytam jeszcze raz historię o " agreście i konsekwencjach" :prosze:
exa - 21-01-2007

Mol nie jest taki latwy...trza za nim troche pochodzic :wink:
jaryszek - 21-01-2007

Mol napisał/a:
Zenobius napisał/a:
Molu, Ty zamiast sie nabijac z kolezanki to swoja historie opisz :D


Hehe, ale znacie ja przeca! :mrgreen:


No wlasnie nie wszyscy znaja :roll:

tola - 21-01-2007

Zenobius napisał/a:
Molu, Ty zamiast sie nabijac z kolezanki to swoja historie opisz :D
no właśnie Zeno powiedz mu coś
Zenobius - 21-01-2007

Molu.. coś!
[ teraz nie ma wyboru ;-) ]

sztaba - 21-01-2007

jaryszek napisał/a:

No wlasnie nie wszyscy znaja :roll:


No właśnie!!!

pyziółka - 22-01-2007

no własnie chcemy przeczytac TĄ historie.
ja przygode tego typu miałam przed laty- jeszcze na studiach w Krakowie. Wracalam nad ranem razem z koleżanka taxą z imprezy, trasa Rynek Główny- Borek fałęcki. Tak gdzies w okolichach za mostem grunwaldzkim zaczęło mi się robić gorąco i słabo. potem poczułam parcie, w okolicach Tesko (którego chyba jeszcze wtedy nie było) zatrzymałam takse i wyparowałam jak oparzona, koleżanka za mną. Kupę walnęlam na pobliskim trawniku, koleżanka paliła głupa, że niby nie wie o co chodzi. Wstyd na chama. Nie polecam! :roll:

Mol - 25-01-2007

exa napisał/a:
Mol nie jest taki latwy...trza za nim troche pochodzic :wink:


Wlasnie, mowilem przeciez, a widocznie tylko Exa o tym pamieta. Napisze jak mnie wena najdzie. :wink:

Maciek - 25-01-2007

Molu !
Nie daj sie prosić. Jedziesz, Kubuś, jedziesz :lol:
Pozdrawiam serdecznie

Shima - 25-01-2007

Mol napisał/a:
Wlasnie, mowilem przeciez, a widocznie tylko Exa o tym pamieta. Napisze jak mnie wena najdzie.

a mnie pewnie juz przy tym nie bylo :(
i jakos przy tej historii chyba tez juz nie :(
więc nie daj sie Molu dlugo prosić :prosze:

Mol - 25-01-2007

Ok, ok, a wiec kilka dobrych lat temu mialem bieguneczke. No i generalnie siedzialem przez te kilka dni w domu, jedzac tylko marchwianke zupke i chleb z maslem. Nie wnikam przez co mialem takie latanie do kibelka (stawiam na trefny jogurt, ale do dzis pozostaje to w sferze domyslow). Nie wychodzilem z domu przez kilka dni wiec pozwolilem sobie na komfort siedzenia w pizamce itd.

Mijal kolejny dzien, marchwianka podchodzila mi do gardla juz, postanowilem zjesc sobie cos dobrego. Padlo na dzem agrestowy, ktory nota bene bardzo lubie (lubilem?). Najadlem sie zatem tego dzemu, kwasny ale smaczny byl.

Wrocilem do swojego pokoju (oddalony dosc sporo od lazienki). Zleglem na wyrze i sobie leze.

Leze sobie leze az nagle czuje: potezne parcie. :razz: Zrywam sie wrzucajac klapki na nogi i biegne. Dlaczego biegne nalezy sie wyjasnienie. Uklad mojego dawnego mieszkania jest kluczem. Otoz wszystkie pokoje z kuchnia wlacznie w linii prostej. Yhy. Oprocz lazienki, ktora byla prawie na jednym koncu, na drugim koncu moja komnata.

Biegne i czuje, ze niestety, tlok nawalil i leci mi po nogach, dokladnie prosciutko do klapek. :cry:

Nasralem sobie w klapki, pod koniec dystansu slyszalem juz dzwiek "chodzenia po blocie" (gdybysmy rozmawiali na zywca ladnie bym go zimitowal) czujac jednoczesnie jak nasionka nieprzetrawionego zupelnie agresciku smyraja mnie w stopy. A mam laskotki.

Od tamtego czasu wiem, ze wytrzymam hehe wszystko. :wink:

Jesli zas biega o dzem agrestowy, jem nadal, ale za kazdym razem mam jeden obraz przed galami, a przede wszystkim slysze TEN dzwiek. :mrgreen:

Amen. Now beat that! :wink:

Zenobius - 26-01-2007

To jest to :mrgreen:
Gratz Mol! :D

Maciek - 26-01-2007

No wreszcie, Molu !
Dzięx, ale pojechaleś :lol: . Oczyma duszy słyszę ten luby dźwięk w Twoich klapkach :razz:

exa - 26-01-2007

pieeeeeekne :lol: ...pamietamy, jak imitowales.....i dodawalo to tylko uroku :wink:
Olgusia - 26-01-2007
Temat postu: Nie posłuszna mama
Jak miałam 5 lat to też mi się zdażyło. Było tak ja z mamą czekamy na autobus jedzie juchu ale nie ten,drugi autobus zły,trzeci zły mówie:mamo pójdzmy na piechote, mama nie patrz już jedzie też zły po piątym nakłoniłam mamę żebyśmy poszły oczywiście w zime kto da się wysikać na -5 stopni jesteśmy przed klatką i kałuża na wycieraczce na spodniach wstyd na maxa!!!
Zenobius - 27-01-2007

A tam wstyd, nic strasznego :-) jak widzisz wszystkim sie zdaza ;-)

To co.. kto nastepny? :-)

Maciek - 28-01-2007

No to, Zenuś, jedziemy. Historia prawdziwa, wydarzyła się przed zaledwie półgodziną. Tytułem wstępu muszę nadmienić, iż mieliśmy dziś w domu gości na japońskiej kolacji. ja wytrzymałem przy stole do 22-ej, poczym ulotniłem się po "angielsku". Tradycyjnie już obudziłem się po 2 godzinach snu (nadal rypią mnie sterydy) i zamieniwszy 2 słowa z udającą się właśnie na spoczynek Mamcią, udałem się do kuchni, aby zasiąść do laptopa. W pewnym momencie stwierdzilem, że mój woreczek nadaje się do wymiany. Zdjąłęm go, oczyściłem stomijkę i właśnie sięgałem po nowy, gdy....stomijka przypomniała sobie te wszystkie wspaniale sushi i sukiyaki i dała ognia. Przypominało to wytrysk....mleka z piersi karmiącej niewiasty (kto pomyśląl sobie co innego, ten świnka :lol: ). Wyobraźcie sobie, że dopiero teraz skończyłem myć podlogę i ściany w kuchni. Ciekaw jestem, co Mamcia rano powie :lol: :razz: :lol:
I to by bylo na tyle !! !

Mama Juleczki - 28-01-2007

"10 W SKALI BOFORTA" :wink: :lol:
Maciek - 28-01-2007

Mamcia jakoś to wszystko przeżyła, ale kuchnia chyba jest do malowania :lol: :lol: :lol:
Feniks - 28-01-2007

To nielepiej zajmować się stomią na przykład w.... łazience ? :wink:
Maciek - 28-01-2007

Feniks !
very funny, indeed?
Nie zdarzyło Ci się nigdy zfajdać w nieodpowiednim miejscu? :lol: :lol: :lol:

sztaba - 28-01-2007

Feniks napisał/a:
To nielepiej zajmować się stomią na przykład w.... łazience ?


może i lepiej, ale o czym wtedy pisać na forum :wink:

Zenobius - 29-01-2007

Musimy jakichs plebiscyt oglosic.. :D Macku, normalnie.. daje 10 :D
Maciek - 29-01-2007

to Molowi 12 !!
Feniks - 29-01-2007

to Zenowi 15... za pokaznie kociemu zwierzyńcowi , kto w domu rządzi :twisted:
Maciek - 30-01-2007

Zeno rulez !
Zenobius - 30-01-2007

Ej no, nie no, ja sobie daje z 7 :-P Twoje Macku imho de bezd jest :D
Maciek - 30-01-2007

Zeno !
Mola is "the beściak" - dajemy mu 17 ?

tom-as - 30-01-2007

kto da wiecej, kto da wiecej... zalicytujesz raz licytowac bedziesz caly czas.... kto da wiecej, kto da wiecej :P

sobie wprowadźcie jakis system oceniania i moze ocen czastkowych ze styl/wartosc arystyczna/ogolne wazenie/innowacyjnos/i co tam sobie wymyslicie i na ich podstawie wyciagniecie albo srednia albo sume i n atej podstawie oceniajcie ;]

jaryszek - 30-01-2007

To moze zrobimy ankiete ? ;d
exa - 30-01-2007

jestem za jaryszek..........trzeba zrobic ankiete........glosowanie jawne..... :lol:
tom-as - 30-01-2007

exa napisał/a:
jestem za jaryszek..........trzeba zrobic ankiete........glosowanie jawne..... :lol:

tak.. na historie miesiaca.. pozniej kwartalu.. i roczne podsumowanie.. glosowanie posrod zwyciezcow kwartalow na historie roku :)

Olgusia - 30-01-2007

tom-as napisał/a:
tak.. na historie miesiaca.. pozniej kwartalu.. i roczne podsumowanie.. glosowanie posrod zwyciezcow kwartalow na historie roku

A moja historia idzie do konkursu?

exa - 30-01-2007

tom-as napisał/a:
exa napisał/a:
jestem za jaryszek..........trzeba zrobic ankiete........glosowanie jawne..... :lol:

tak.. na historie miesiaca.. pozniej kwartalu.. i roczne podsumowanie.. glosowanie posrod zwyciezcow kwartalow na historie roku :)


i jeszcze mam pomysl:.....opowiadanie publicznosci i Jelit-y, oraz najlepsze do zekranizowania :neutral: ...jak ktos moze udokumentowac fotkami, to mozemy jeszcze urzadzic konkurs na zdjecie miesiaca... :lol:

Maciek - 30-01-2007

ale jaja :lol: :razz: :lol:
Feniks - 31-01-2007

no nie , co to za 3 dorsze wyżej , hmmm ? :twisted:

Welcome to the :ot: ZONE


Ja myślę ,że pomysł z ekranizacją , wygranej historii powinniśmy zgłosić do Telewizji Polskiej S.A . Na pewno się tym zajmą :) )

Teraz tak poważnie, gdybyśmy rzeczywiście zrobili taką ankietą i ludzie oddawali by swoje głosy, to jestem prawie pewiewn, że jakby się o tym napisało np. do Szymona Majewskiego... to uwiodła by go nasza historia ;p

Patryśka - 31-01-2007

Wyobrazacie sobie?? Nawet Majewski nie ma takich pomyslow ktore my mozemy mu podsunac...
Kacper - 03-02-2007

nie no, wybaczcie, omal nie popłakałem się ze śmiechu czytając te przygody.
Wierzę, że było to cholernie stresujące, ale z perspektywy czasu ZAJEFAJNIE JAJECZNE :!:

Nie miewam biegunek, moja uro- nie rozrabia, więc nie dorzucę swojej historii.
Dziękuję za uśmiech jaki mam na twarzy :twisted: (sąsiad z sali dziwnie mi się przygląda).

Ogromnie mnie cieszy, że mamy takie poczucie humoru i dystans do naszych jelitowych komedii :razz: :!: :twisted:

tom-as napisał/a:
exa napisał/a:
jestem za jaryszek..........trzeba zrobic ankiete........glosowanie jawne..... :lol:

tak.. na historie miesiaca.. pozniej kwartalu.. i roczne podsumowanie.. glosowanie posrod zwyciezcow kwartalow na historie roku :)


A nagroda główna :?: Pakiet Pampersów :razz: :?: HAHA :!: :razz:
Wiem :!: Nieograniczony karnet do toalety dla V.I.P - ów :mrgreen: :mrgreen:


:mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:

Mol - 04-02-2007

Kacper napisał/a:
A nagroda główna Pakiet Pampersów HAHA
Wiem Nieograniczony karnet do toalety dla V.I.P - ów


Niee, licencja na s**nie z zaszczytnym pierwszym numerem. :lol:

exa - 04-02-2007

001....... :lol:
Feniks - 04-02-2007

Mol napisał/a:
Niee, licencja na s**nie z zaszczytnym pierwszym nume
exa napisał/a:
001.......


Hmmm gdzieś już o tym było .... ;p

Mol - 12-02-2007

Kurna dzis licencja przydalaby mi sie z pewnoscia. Mialem stawic sie na komisji do orzekania o niepelnosprawnosci, wysiadam z samochodu cisnie mnie, lece, patrze wszedzie gdzie tu kibel, lece patrze Opera budynek okragly, jedne drzwi zamkniete, lece z drugiej strony, otwarte ufff, ale oczywiscie "Toaleta tylko dla pracownikow", biegne z powrotem, przypomnialo mi sie o pobliskiej knajpie, zielone swiatlo lece, patrze, knajpy dawno juz nie ma, :razz: swiatlo juz czerwone, auta po piskach, ciekawe co powiedzialbym na swoje usprawiedliwienie gdyby mnie ktos walnal czy cos, anyway, lece, w koncu dobieglem, Urzad Wojewodzki, ZDAZYLEM!!!!
exa - 12-02-2007

Mol.....nasz Hero :wink:
Patryśka - 12-02-2007

Mol napisał/a:
ZDAZYLEM!!!!

I to sie liczy...W sumie "szkoda" :P bylaby nastepna historia gdy nie zdazylismy :P

Mol - 12-02-2007

Patryśka napisał/a:
Mol napisał/a:
ZDAZYLEM!!!!

I to sie liczy...W sumie "szkoda" :P bylaby nastepna historia gdy nie zdazylismy :P


Niby tak hehe, ale jednak wole zdazyc niz miec pelne gacie, a cisnelo mnie ostro, prawie 2 dni bez wizyty w WC. :wink: Musialbym miec spodnie z krokiem w kolanach zeby nie bylo widac. Takich, niestety, nie posiadam. :razz:

Feniks - 12-02-2007

Mol napisał/a:
Musialbym miec spodnie z krokiem w kolanach zeby nie bylo widac. Takich, niestety, nie posiadam.


A kalesony masz? ..... NIe? .... To do sklepu i z tyłka nie ściągać :)

Zenobius - 12-02-2007

Maciek moze Ci pieluchy odstapic.. :D
Mol - 13-02-2007

Kalesony mialem, wczoraj z lekka zimno bylo. :wink:
Cinimini - 07-03-2007

Ja troszke skrece z tematu kleksow....mianowicie:Wlasnie weszlam do sluzbowego wc patrze ,a tam dryfujacy w sedesie balast...wiecie jaka byla moja pierwsza mysl....."szczescierz" :lol:
Mol - 07-03-2007

Hehe, Pan Kleks w kosmosie. :mrgreen:
Feniks - 07-03-2007

Mol napisał/a:
Hehe, Pan Kleks w kosmosie. :mrgreen:


Akademia Pana Kleksa ? :roll:

Mol - 07-03-2007

Tryumf Pana Kleksa? : :wc:
pyziółka - 08-03-2007

A u mnie w domu moi współmieszkańcy zatkali dzisaj kibel. I nic sie z tym nie da zrobić. Na razie zalałam wszystko tzw. kretem. Ciekawe co sie stanie :wink:
Cinimini - 08-03-2007

Martini-wstrzasniete niemieszane :wink:
ewela78 - 09-03-2007

Ja też należę do tych szczęśliwców co od czasu do czasu nie zdążą. Pamiętam jak pierwszy raz mi się to zdarzyło, to było na początku choroby. Ciepły majowy wieczór centrum miasta. Spotkanie z kolegą z pracy (zajmowaliśmy się wtedy wolontariatem na rzecz dzieci z rodzin najuboższych). Siedzieliśmy na ławce, rozmawialiśmy aż tu nagle ......... gigantyczny ból brzucha, jakby ktoś wpuścił tam kreta ja kręcę co to za uczucie. Na twarzy pojawiały mi się coraz to inne kolory od bordo po blado biały. Czułam jak się pocę i byłam pewna że nie wytrzymam (do domu ok.20minut spacerkiem). Myśli mi się kołatały nie wiedziałam o czym mówić wręcz wrażenie że słyszę go przez mgłę. Wprawnie udałam że mi się coś przypomniało i że muszę koniecznie już wracać do domu. Kolega usilnie próbował mnie odprowadzić. Stwierdziłam że i tak jestem spóźniona i zaczęłam biec. I to był błąd. Biegłam i czułam jak ciepła lawa zalewa mnie i spływa mi po udach w dół. Na szczęcie miałam na sobie pod spodniami rajstopy i one zatrzymały co nie co. W majtkach zrobiło mi się juz za ciasno. Potem to już nawet nie trzymałam bo nie miałam siły. Biegłam i płakałam, a za mną ciągnął się fekaliany smród :cry: . To było upokarzające.
Gdy weszłam do domu zapłakana, tata myślał że ktoś zrobił mi krzywdę.

Nie wiedziałam wtedy na co choruję, nawet się nie leczyłam (do lekarza trafiłam dopiero po ok roku od pierwszych objawów), nie wiedziałam, że to zdarzy się jeszcze nie raz. :smutny:

pyziółka - 09-03-2007

Przykre bardzo :smutny:
Patryśka - 09-03-2007

Cytat:
Przykre bardzo :smutny:

Dziewczynki nie ma po co sie smucic trzeba sie cieszyc :) Tyle upokarzajacych rzeczy jest ze hoho a niektorzy robia to swiadomie i sie nie przejmuja a przeciez w naszym przypadku to nie nasza wina... Cieszyc sie trzeba :razz:

tola - 09-03-2007

Patryśka napisał/a:
Dziewczynki nie ma po co sie smucic trzeba sie cieszyc Tyle upokarzajacych rzeczy jest ze hoho a niektorzy robia to swiadomie i sie nie przejmuja a przeciez w naszym przypadku to nie nasza wina... Cieszyc sie trzeba
naprawdę dobrze powiedziane Patryśka :wink:
Paulina19 - 16-04-2007

jakoś leci :wink:
Aniijjaa - 17-04-2007

:mrgreen: to najlepsza część tego forum....
Moje przygody były rózne z róznym zakonczeniem.
Jechałam w autobusie,przede mną 50 minut jazdy a tu po 15 minutach zaczyna się jazda w moim brzuchu.Poty mnie oblewaja, zaczyna mi wszystko wirowac z bólu i zaczynam mieć wizję, że to nadszedł ten czas...i już nic nie zrobie.W autobusie napakowani ludzie, niczego jeszcze nie świadomi, że zaraz wybuchnie atom :roll: nie wyskocze z autobusu bo nawet nie ruszę się z miejsca bo zawory juz są tak osłabione, że to napewno pogrążyłoby mnie tylko.Pozatym główna trasa, biały dzień, ruch jak na autostradzie.
Modły odmawiam, jeszcze kawałek,musze wytrzymać, dam rade.zaczynam sobie wyobrażać, jeśli nie dam rady to co będzie potem?na ulicy ktos mnie będzie wytykał palcem-a to ta pani co się w autobusie zes...koszmar.
Dojechałam prawie do celu, los był łaskawy.Wybiegłam w ostatniej chwili z autobusu.Ide na sztywnych nogach do jakiegoś budynku miejskiego,( już po drodzę widze jak wchodzę do kibla)a włściwie jak pajac wleke się bo jeden fałszywy ruch i po mnie :roll: W środku ludzie spokojnie kroczący w swoim kierunku a ja łapie pierwszego lepszego człowieka, gdzie wc?dobrze,że był obok i nie musiałam dalej lecieć bo nie doszłabym.Łapie za klamke a drzwi na klucz zamkniete.Za mna wyróśł jakis facet,ochraniarz,wielki jak mój strach w oczach i ze spokojem pyta mnie dlaczego tak szarpie?
Jak wrzasnełam na niego-gdzie klucz??!!musiałam wygląać jak oparznoa,bo tak szybko mi przyniósł,że nie zdążyłam nawet oddechu dobrze złapać jak drzwi były otwarte.
To była najdłuższa droga jaką w życiu przeżyłam bez uszczerbku.tym razem zdążyłam :roll: ale nie wcelowałam do toalety ale to juz się nie liczy :wink: Nikt tego nie widział :razz: i tak oto moja tajemnica została ujawniona :razz:

kota - 19-04-2007

musi byc koniecznie do kibelka? ja sie nie zdążyłam powstrzymać i uwolniłam owada na korekcyjnych ;p
Niki - 19-04-2007

Aniijjaa napisał/a:
na ulicy ktos mnie będzie wytykał palcem-a to ta pani co się w autobusie zes...koszmar.

Jednak mamy sie fajnie, nie wszystkim jest dane przezywac to co my. Nikt takich przygod nie przezywa. Niech zazdroszcza

kota - 19-04-2007

Niki napisał/a:
Jednak mamy sie fajnie, nie wszystkim jest dane przezywac to co my. Nikt takich przygod nie przezywa. Niech zazdroszcza



popieram w 100 %!! zdrowi co nie mają w rodzinie chorego to nie mogą tu się udzielac za bardzo, no bo nie wiedzą, nie jeżdżą na turnusy i tak dalej :)

zetta - 31-05-2007

Witam!
No to moze i ja dołoże swoją historie :wc:
Zdarzyło sie to razy dwa... Za każdym razem następnego dnia dolina... :smutny:
Teraz juz na to wszystko patrze z wielkim :lol:
Rzecz sie działa pózna nocą, pobudka na zawołanie, parcie we flaczkach, wirowanie w brzuchu ... strzała i........ do kibelka. Mieszkam w akademiku (1 kibelek na 4 pokoje) no i oczywiście zajęte, ta mała czerwona kropa ( przy zamknieciu drzwi ) sni sie mi po nocach!!! Czekam..., czekam..., zaciskam nogi i czekam!! Trzymam co sie należy i czekam.... Tuptam i skrzypie drzwami zeby mi myśliciel z toalety wylazł i... NIC!!!!!!!! Strach w oczach! Stoje przy drzwiach i resztkami nadzieji wypatruje owego ktosia!! Nic z tego! Nie wytrzymałam i.... poleciało..., smród nieziemski, piżamka bezczelnie obsrana, scieka po nogach i... sie jeszcze rozbryzguje ! Z tego smrodu i maz sie obudził, pyta co tak smierdzi? Powiedzialam ze bączka pusciła- łyknął i... zasnął!!!!
A ja do mycia!!!
:twisted:
Następnym razem zabrałam reklamówke, i usadowiłam sie pod prysznicem!!!
Gość z kibelka nie miał odwagi wyjsc :lol:
Zrobiłam co trzeba, zapakowałam w reklamówke, i wyrzuciłam do zsypu na smieci :lol:
Mniej sprzątania przynajmniej było!!!!

aleksandra12 - 31-05-2007

Ueee, Maciek, moja stomia robi takie rzeczy co czwartą zmianę sprzętu :) )) Nazywam to wspominatozą, ponieważ niby jest zmiana poranna, wszelaka kolacja winna się przetrawić w nocy, stomijka winna być czysta, ale gdzie tam. W momencie, w którym jestem już po umyciu potwora, zapudrowaniu, prawie prawie nakładam płytkę, to ta cholera przypomina sobie, co jadła wczoraj na kolację i wykonuje strzały na odległość bryzgając do umywalki, albo i czasami na ścianę. W takich momentach grożę jej śmiercią ;>

Ale to jest jeszcze nic. Zdarzyło mi się trzy razy spotkanie krytyczne z własnym kałem, o dziwo - już wtedy, gdy miałam stomię. Sytuacja pierwsza miała miejsce rok temu w wakacje, zaczęłam już odzyskiwać kilogramy, fałdka na brzuchu wróciła na swoje miejsce, a stomia zaczęła lekko się w niej chować. Niestety używałam jeszcze wtedy zwykłych płytek, a taka chowająca się stomia, potrafiła zmniejszyć się na tyle, że treść lała się w zasadzie pod płytkę no i rozsadzała ją od spodu.

No i w tym czasie wybrałam się z Mamą i Bratem na spotkanie przy pizzy, była pyszna, a, że noc była młoda, to wybraliśmy się na piwo do mojej ulubionej knajpy w Poznaniu (nie zdradzę nazwy bo wstyd :) ). Kiedy weszliśmy do knajpy stwierdziłam, że piecze mnie okolica stomijna, co oznaczało podciek. Zawsze mam przy sobie sprzęt na zmianę, więc nie ma problemu, chciałam udać się do toalety i założyć nowy. Niestety zdążyłam zrobić dwa kroki i poczułam jak po nodze spływa mi ciepła płynna kupa, całe szczęście, lekko. Błogosławiąc długą spódnicę poprosiłam rodzinę o chusteczki i asekurowanie podłogi na której już pojawiły się dwie krople. Chusteczka do sandałka, chusteczka trzymana ręką pod spódnicą i udało mi się wyjść z knajpy bez większych ekscesów. Płytka puściła dopiero na zewnątrz, na Starym Rynku... Ekstra. Ale co miałam robić, wsadziłam sobie paczkę chusteczek, przeklęłam stomię na czym świat stoi, bo spódnica była moja ulubiona!!! No i zawinęłam kiecę (dosłownie, dołem spódnicy zasłaniałam plamę i wsiadłam do pierwszej lepszej taksówki. Taksiarz może i coś wywąchał, ale był taktowny. W domu doprowadziłam się do stanu używalności, a kupiasty brud na spódnicy zszedł po vanishu oxy action, więc serdecznie go polecam :DDD

Pozostałych dwóch nie opowiadam, za duży hardcore.

Cinimini - 03-06-2007

zetta napisał/a:
Mieszkam w akademiku (1 kibelek na 4 pokoje)

Oj tak,kibelki w akademiku tez byly moja udreka,wiecznie zajete i te korytarze takie dluuugie...nie raz pod prysznicem trzeba bylo zalatwiac to i owo....

Komar - 06-08-2007

To ja sie dopisze Niestety dla mnie to nie bylo smieszne. Nie mam CU ale lęk przed biegunkami wlasnie daje mi sie od 2 lat we znaki po tym zdarzeniu.

Bylam na diecie ale mialam ochote na cos slodkiego w pracy to skoczylam sobie po czekolade LEKKA dla diabetykow.

Odradzam wszystkim!!! Niby pisze ze nadmierne ilosci maja wlasciwosci przeczyszczajace Ale ile to jest nadmierne????????

zjadlam sobie z 6 kostek tej czekolady i zaczelo mi wywracac w brzuchu. Polecialam do kibelka cos tam zrobilam i WIELKIM BLEDEM BYLO NIE CZEKANIE NA CIAG DALSZY :twisted:

Wrocilam do pokoju i znow mi zaczelo sie krecic w brzuchu I Kurcze nie wiedziec czemu znow zaczelam wstrzymywac (coby ludzie nie widzieli ze latam co chwile do kibelka) I jak juz mnie ostatecznie przycislo to nie zdazylam do kibelka ktory nie byl nawet zbyt daleko

Smrod i upokarzenie Przez godzine siedzialam zamknieta w kiblu starajac sie oporzadzic

Potem ekspresowo do swojego pokoju i po prostu zwialam z pracy i stalam na ulicy czekajac na meza

Dobrze ze mogl po mnie przyjechac wtedy :wink: bo jak ja bym wrocila do domu Jak to jazdy autobusem jest z 50 minut

Dla mnie to koszmar i do konca zycia nie dam sobie z tym rady
Panicznie sie boje biegunek Zaczelam nosic pieluuchy ze w razie czego jakby ... :wc:

Do jakis PKS chyba nigdy nie wsiadae bo nie ma tam toalet

Staram sie troche zdystansowac do tego czytam rozne fora (w tym wasze) ale nigdy nie bedzie juz normalnie z moimi lękami

Yaseck - 21-04-2008

Fajny temat, szkoda, że trochę zapomniany.

Mi się zdarzyło "nie-zdążyć" 6 razy, w tym ostatni w trakcie ostatnich świąt.
3 razy w domu, raz w pracy i 2 razy u przyszłych teściów. W domu i w pracy (mam sam pokój i obok kibelek) to pikuś. Najgorzej u rodziców narzeczonej. Dobrze, że mają dwie ubikacje. :)

W sumie powinienem się z tego śmiać, ale wiadomo jak jest - zdrowy nie jestem i ciągle mi to grozi.

A tak swoją drogą to jak sobie radzicie z parciem? Dla mnie to najgorsza rzecz w tej chorobie...

Torvik - 21-04-2008

Yaseck napisał/a:
A tak swoją drogą to jak sobie radzicie z parciem? Dla mnie to najgorsza rzecz w tej chorobie...

http://crohn.home.pl/foru...ighlight=parcia

Yaseck - 28-04-2008

Torvik napisał/a:
Yaseck napisał/a:
A tak swoją drogą to jak sobie radzicie z parciem? Dla mnie to najgorsza rzecz w tej chorobie...

http://crohn.home.pl/foru...ighlight=parcia


Dzięki, ale niewielka to pomoc. :)
Pozdrawiam Torvik.

Ania406 - 30-07-2008

no dobra :) to i ja sie dopisze. co prawda kiedy to sie zdarzylo to nie wiedzialam jeszcze, ze jestem chora:)
w 2007 roku pojechalam na wolontariat do afryki. i tam ( w obozie dla uchodzcow) spotykalam sie z jednym wolontariuszem ;) dieta afrykanska jest bogata w kupopedne produkty wiec biegunka byla stalym elementem programu :P a wiec wracam z randki, jest 2 nad ranem ( a w obozie nie wolno nam bylo za bardzo szwedac sie po nocy), on drepcze obok. ja czuje,ze mi w brzuchu gra orkiestra i jakies takie baczki wesolo smierdzace wymykaja sie co jakis czas. ustawiam sie wiec od zawietrznej, zaciskam nogi i przyspieszam kroku. na co on czemu tak biegne?? ja,ze mi sie siku chce. i zaciskam juz tez zeby, bo czuje, ze bedzie biednie. zazwyczaj odprowadza mnie az pod drzwi, ale teraz czuje , ze moze go dosiegnac bryza, ktorej nie powstydzilby sie nosorozec po zplesnialym mango. nogi mam juz w krzyzyk (spodnica dluga, wiec nie widac), bol maluje sie na mej twarzy, on patrzy podejrzanie, ja szybko daje mu buziaka kaze wracac do domu i zaczynam truchtac w strone domu. to tylko 50 metrow, ale nigdy jeszcze 50 m nie wydawalo mi sie taka kosmiczna odlegloscia, ogladam sie a on stoi tak jak go zostawialam i przyglada mi sie, w tym momencie czuje, ze jakos mi mokro i cieplo, a i stezenie smrodku wyzsze. teraz juz biegne! a tu jak mi nie wyrosnie przed nosem straznik obozowy!! o nieee... cieplutka kaka cieknie mi po nozce... a on sie pyta czy wszystko w porzadku?!?!?!?!?!? zaczyna mi tlumaczyc,ze chyba ktos za mna szedl, ja na to ,ze wiem, bo to kolega, na co ona tlumaczy, ze moze sprawdzi.. itd.. afrykanczykom sie nigdy nie spieszy- wiec sobie wyobrazcie jakie on mial tempo w tej rozmowie, a ja mokne... desperacja totalna, mowie- jest ok i musze isc! i biegne! on za mna! dopadam do drzwi, klucz, zamek, otwarte a za mna straznik! z polobrotu rzucam mu dobranoc i zatrzaskuje drzwi przed samym jego ciekawskim nosem. nastepne 5 metrow do kibla pokonuje pokapujac na podloge, a potem nastepuje wielkie BUUUUMMMM!! jak juz skonczylam, to nie wiedzialam czy to kibel pekl, czy zadek mi rozprulo.. o matkooo... i jeszcze sie trzeba bylo umyc, a tam na osobe jest tylko wiaderko wody na dzien, zaden tam przysznic, i podloge umyc i gacie zaprac....
a nastepnego dnia i chlopak i straznik dziwnie sie na mnie patrzyli, ale zaden nie spytal :P wnioskuje, ze sie domyslili :P

Magdabw2 - 02-08-2008

No to miałaś niezły maraton, a tak na marginesie to czytałam twoją przygodę jak fragment książki kryminalnej czekając i co dalej.Ja też gdziekolwiek jestem to rozglądam się, gdzie jest wc, chociaż teraz w ciągu dnia nie mam takiej potrzeby.Pozdrawiam i życzę zdrowia.
zajacowna - 28-08-2008

no wiec poszlam ze swoim 2 letnim synkiem do kosciola...no wiec....wyszedl ksiadz z ministrantami.... leon pobiegl pod oltarz
zobaczyc co to.. stanal na stodku... i zaczal wolac do mnie " mamo
kupa (ś)mierdzi, do domu autkiem jechac trzeba":D:D:D:D
az ksiedza ze smiechu zaczelo dlawic... nie mowiac juz o ludziach..
no i na tym skonczyl sie nasz pobyt w kosciele.. pojechalismy do
domku.

Abi - 10-03-2009

Cześć wszystkim :D

Historii kiedy nie zdążyłam miałam kilka, jak nie kilkanaście ;)
Raz kiedy byłam nad morzem z rodziną. Pewnego dnia wybraliśmy się na ulicę na której były wszystkie budki z pamiątkami, restauracje, lodziarnie i takie różne atrakcje. Łaziliśmy tam kilka godzin. W drodze powrotnej, kiedy został jeszcze spory kawałek do naszego domku zaczął mnie boleć brzuch. Oczywiście przyśpieszyłam kroku, tak że rodzina ledwo za mną nadążała i starałam się utrzymać kupę. Ale zazwyczaj kiedy jestem za domem i muszę iść do wc, kiedy przyśpieszam kroku nie udaje mi się utrzymać kupy, albo ledwo zdążam. I tamtym razem nie zdążyłam i się zesrałam. Wzięłam klucz od mamy i resztę drogi do domku pokonałam prawie biegiem.

Drugi raz kiedy wracaliśmy samochodem od rodziny. Jechaliśmy kilka godzin. Kiedy byliśmy w Radomiu zaczynał mi się ból brzucha, a do domu mieliśmy jeszcze z godzinę drogi. Postanowiliśmy więc, że pójdę do toalety w Tesco(czy innym markecie). Było już późno, ciemno i była to zima. Kiedy zajechaliśmy na przed sklep szybko poleciałam z mamą do sklepu, a tu ochroniarz mówi nam, że już nie wpuszczają ludzi, bo zamykają sklep. No to ja załamana, już popuściłam w gacie i czuję, że zaraz się totalnie posram. Szybko pobiegłam z boku sklepu tam gdzie stoją wózki i zrobiłam kupsko w śnieg. Dzięki bogu że było ciemno i pusto. Brudne gacie zakopałam w śniegu. Spódnicy na szczęście nie zabrudziłam. Powycierałam się srajtaśmą i w samochodzie usadowiłam się na ręczniku żeby przypadkiem nie obsrać samochodu. Resztę drogi jechałam w stresie, żeby znów się nie zesrać. Kiedy zajechaliśmy pod blok babci(odwoziliśmy ją) szybko wyparowałam z samochodu i pobiegłam z kluczem do mieszkania. Babcia mieszka na parterze, więc tym razem już zdążyłam.

Trzeci raz mi się przytrafił kiedy wracałam z Sylwestra :D W nocy mnie trochę ganiało i rano chciałam jak najwcześniej iść do domu. Więc wstałam raniutko i wyruszyłam do domu. Koleżanka mieszkała blisko i szłam sobie spacerkiem. Do domu zostało mi jeszcze przejść przez boisko, potem przez ulicę i skręcić w lewo i proosto do mojej klatki. I kiedy byłam w połowie boiska zesrałam się. Na szczęście nikogo nie spotkałam na swojej drodze. Wszyscy jeszcze odsypiali :D

Czwarty raz przeżyłam najgorzej :D Byłam w szkole było jeszcze z pół godziny do dzwonka, a mnie zaczął boleć brzuch. Oczywiście panika, już mi duszno i buzia czerwona jak burak. Przetrzymałam chwilę i spytałam czy mogę wyjść do toalety. A baba do mnie, żebym dała jej mój notatnik bo ona mi musi zanotować wyjście, żeby się nikt nie przyczepił. No to dałam jej to i czekam i czekam, aż mi to napisze i już wytrzymać nie mogę, a ta jeszcze coś tam gada do innych, a ja już nie mogę i już chce lecieć a ta mi czekać każe. W końcu mi to podpisała, złapałam ten notatnik i biegiem go kibla. Wpadłam do środka już wchodziłam do kabiny kiedy się zesrałam. Boże. Po prostu się załamałam. Nie wiedziałam w ogóle co mam zrobić. Jeszcze wtedy 2 kolesiówy siedziały sobie w toalecie na pogawędki. Zdjęłam portki, bo musiałam zdjąć galoty. Wyrzuciłam je takie obsrane do kosza(panie sprzątaczki miały niezłą niespodziankę xD). Powycierałam siebie i portki bo mi się trochę ubrudziły i siedziałam w tym sraczu jeszcze kilka minut i myślałam co mam dalej robić. Postanowiłam iść do domu. Bo przecież bym nie mogła siedzieć w szkole bez majtek i w usranych portkach :D Wróciłam do sali. Zostało jeszcze z 5 minut lekcji. Siadłam sobie na kurtce i się zasłoniłam żeby przypadkiem nikt nic nie poczuł(ale i tak chyba jedna dziewczyna poczuła bo dziwnie na mnie patrzyła). Siedziałam tam i modliłam się o koniec lekcji. W międzyczasie nauczycielka kazała mi jeszcze do szafy włożyć słownik :/ Jak zadzwonił dzwonek pierwsza wypadłam z sali.
A w drodze powrotnej autobusem stałam z dala od ludzi w obawie, że wyczują smród xD
A następnego dnia nie poszłam do szkoły, bo się bałam że znów się zesram. I ciągle myślałam o tych gaciach moich.
Aha, i od tamtego momentu zawsze noszę ze sobą dezodorant i codziennie mam podpaskę jako takie ‘zabezpieczenie’. Ale i tak jak się zesram to nic ta podpaska nie pomoże xD Ale jakoś czuję się z nią pewniej :)

Piąty raz był kiedy wracałam ze szkoły. Nie wytrzymałam i posrałam się koło supermarketu. Nawet chyba z 3 razy mi się tak przytrafiło xD

To wszystko wyżej było w miejscach publicznych. A w domu ile razy się posrałam to się zliczyć nie da :D
A ile gaci straciłam! Ło!

PS. To mój pierwszy post ;)

obyty.z.cu - 10-03-2009

Abi napisał/a:
To wszystko wyżej było w miejscach publicznych. A w domu ile razy się posrałam to się zliczyć nie da
A ile gaci straciłam! Ło!

PS. To mój pierwszy post


witam ...
i mozna by powiedziec ze masz ostre wejscie :razz:

Olek - 10-03-2009

Jak wy to robicie że tak nagle robicie w gacie? :lol: Ja podczas remisji nigdy nie miałem takiej przygody, a podczas zaostrzenia siedze w domu albo szpitalu i jest blisko do toalety :D
myry - 10-03-2009

--
kasinp - 10-03-2009

mnie w szpitalu raz dopadlo ale tylko w majtki popusciclam , natomiast wiele razy biegalam do domku z e sklepu bo chcialam tylko baka puscic a tu z niespodzianką , wiec teraz jak mam biegunki to chodze do najblizszego sklepu
Egzistenz - 10-03-2009

moja jedyna taka przygoda to "zgubienie" wody po drodze do toalety po moim 1 w zyciu wlewie ;] pamiętam, że sie wtedy popłakałam. to bylo dla mnie straszne uczucie, chociaz na szczescie wyleciała tylko czysta woda z mydłem ;x''
Olek - 10-03-2009

To ja mam na szczęście odwrotnie - czyli jak wiem, że nie ma toalety w pobliżu to zawsze udaje się powstrzymać. Robiłem 20 stolców dziennie, ale po drodze do szpitala nawet mi się nie zachciało :D Tak samo jak w szkole nigdy nie robiłem kupy, a jak raz w gimnazjum mi się zachciało to biegłem do domu, bo tam nie ma drzwi w ubikacji i papieru :P
Pandzia - 11-03-2009

jeszcze mi się nic takiego nie zdarzyło, zawsze zdążyłam do :wc:
sztaba - 11-03-2009

Pandzia napisał/a:
jeszcze mi się nic takiego nie zdarzyło, zawsze zdążyłam do :wc:

no patrz, co za pech :wink:

kota - 11-03-2009

sztaba napisał/a:
no patrz, co za pech :wink:

noo, nie ma się czym pochwalić xD

w sumie ja też zawsze wylądowałam na czas :D

obyty.z.cu - 11-03-2009

z dawnych czasow (sprzed 1989 r) kiedy uprawialem turystyke zostalo mi takie powiedzonko:- kto nosi nie prosi - wiec zawsze mam w zapasie pod reka podpaske i zapasowe majtki :oops: plus chusteczki higieniczne dla dzieci (!)- najlepsze :razz:
wiele razy ratowalo mnie to w trudnych sytuacjach.
Ale o tych "zimnych" potach nigdy sie nie zapomina :wink:

MałaMi - 17-04-2009

tak: zimne poty:/

Ja miałam taką sytuację. Zdarzyło się to ostatniego dnia pobytu nad morzem, kiedy już byliśmy wykwaterowani, łaziliśmy po mieście a plecaki zostały na kwaterze w mieszkaniu babki. Od domu dzieliło nas kilkanaście godzin jazdy pociągiem (mieszkam w Krk:) Byłam wtedy na początku romantycznej znajomości z moim chłopakiem. Ostatni rejs statkiem itd...
I nagle!! Rozbolał mnie brzuch, na tym statku, gdzie nie było kibla. Zesrałam się w gacie:/ To było nieziemsko upokarzające. Potem łaziłam w tych gaciach w upale, przez całe miasto by dojść na kwaterę i prosić babkę, by mi pozwoliła skorzystać z łazienki. Tam musiałam się przebrać, umyć w umywalce i spakować te usrane gacie do worka i do plecaka. Nie muszę dodawać, że cała drogę powrotną w pociągu spędziłam na kiblu..


Wtedy jeszcze nie wiedziałam o chorobie.

paubom - 17-04-2009

Ja ososbiście nie miałam takiej przygody, choć kiedyś wiele lat temu nagły skurcz jelit poczułam jakieś 300 m od domu, ale na szczęście udało mi się donieść do kibelka. Nie wiążę tego z niczym, bo była to jednorazowa sprawa "nie wiadomo skąd".
Natomiast moja mama opowiadała jak to kiedyś mój tata założył sobie, że puści bąka i ha nispodzianka :wink: Od tej pory powiedzenie, że ktoś sobie założył, że "se piardnie a się zesrał" znalazło swoje odzwierciedlenie w realnym życiu

Natuśka - 03-06-2009

Boziu! To mnie złapało raz tak fest w autobusie jak jechałam do szkoły... Kurde byłam ledwo podciągnięta z zaostrzenia. Mama mi jeszcze nie kazała jechać, ale ja nie. Ja muszę jechać, bo sprawdzian miałam czy coś. No i sobie jadę.. A tu tak mniej więcej na połowie drogi KLOPS! :oops: zapach nie napawający optymizmem.. Zima wtedy była, pełno ludzi na przejściu, okna pozamykane, duchota niesamowita a ja na środku autobusu taki zapaszek "lekki" puściłam w obieg. No ale to nie o to, nie o to :razz: wiecie chciało mi się na dwójeczkę niesamowicie, ale myślę : wytrzymam. Twardo siedzę, intensywnie myślę, a tu kolejny napływ w tyłku... No to ja próbuję jakoś wstrzymać, ale nie daje rady. Duszno mi sie robi, gorąco, burak ze mnie dojrzały i .... .... ... w nogi do kierowcy! :lol: (tak z perspektywy czasu to śmieszne, ale wtedy to mi nie było do śmiechu :) ) Zaczęłam coś do niego gadać, bełkotać, żeby się zatrzymał no i się zatrzymał,a aja na wyjściu pawia sobie puściłam :cry: a potem poleciałam gdzieś w krzaki :cry: no a potem to już telefonik po tatusia i do domu... :wink:



drugi raz mi się zdarzyło w mpk.
wracałam wtedy od ciotki. Jadę, jadę. Mnie się zaczęło robić jakoś tak dziwnie: raz gorąco, raz zimno, chyba byłam blada, bo jakaś babeczka spytała mnie czy się dobrze czuję. Ale myślę: spox :roll: przedostatni przystanek, a ja już betka. Siedzę jak wryta,nie wiem co robić, siódme poty ze mnie spływają :cry: dojechałam do właściwego przystanku. Ja siach! Pierwsza wygalopowałam... i biegiem do marketu! Z pół kilosa miałam do przebycia, zaczęły mnie łapać jakieś skurcze w łydkach, co chwilę przystawałam, kucałam, żeby nie wypuścić, dobiegłam. Gatki w dół, ale już się sprawa rozwinęła prędzej :oops: to nie było najgorsze.. zaczęłam wymiotować, więc na przemian wstawałam w kibla i nachylałam się do niego. Nagle poszło mi dołem...ale co to? górą też! w ostatniej chwili złapałam kosz i sobie ulżyłam. siedziałam i srałam i czekałam jak mi się trochę polepszy. godzina mija, zero poprawy, raczej pogorszenie ... całe szczęście tesco było całodobowe.
Mimo, ze rodzice mnie w nocy odebrali z niego to i tak rano wylądowałam w szpitalu :cry:

CzarnaMamba - 03-06-2009

:smiech: :respekt: mnie sie tez zdarzylo, mialam zaostrzenie a bylam umowiona na jazde "L", wiec zalozylam podpaske :) jade ze swoja instruktorka, jak mi jelita same zaczely rumbe wywijac w brzuchu....Dobrze, ze muzyka leciala w aucie, bo ladna wiocha by byla :P
Renata2 - 03-06-2009

kilka razy docierałam do WC w ostatniej sekundzie, jeszcze nie miałam diagnozy- wyszłam tylko na przepustkę ze szpitala. Lato, po szpitalnym wikcie coś by się zjadło. Dotarłam do domu, kupując kilka przysmaków i kefir. Wpadam do domu ( jeszcze czuję się dobrze). kuchnia- jest gorąco, więc zimny kefirek- cały duży kubek. Potem zdjąć szpitalne ciuchy- w czasie przebierania zaczyna kręcić w brzuchu- coraz gorzej.... 15 metrów do ubikacji- ostry sprint, po drodze ściągam bieliznę, wpadam do ubikacji i z rozmachem siadam na WC. Niestety- ktoś zamknął klapę, a moje zwieracze puściły. Ubikacja plus płytki dookoła były do mycia. Dobrze, że byłam w domu sama. :mrgreen: :dobani:
Natuśka - 03-06-2009

wiem jedno: tent temat u nas zawsze będzie aktualny i nigdy się nie przedawni :cry: :razz:
lucypah - 04-06-2009

mnie sie dzis za to przydazylo cos co mnie rozbawilo, mimo iz to chyba takie smieszne dla kogos innego juz nie koniecznie musi byc :wink:

otoz dzis jak bylem w galaxy zachcialo mi sie do wc, nie lubie tam zabardzo korzystac z nich, no ale nie dalo rady inaczej i poszedlem, wchodze, zajmuje box 3, pierwsze co widze to podpaska ( od razu pomyslalem, co robila kobieta w meskim wc), ale dobra cos mnie cisnie. Siadam, robie co trzeba i obok do kabiny siada jakis koles, a mnie troszke wzdelo... i tak staram sie jak najciszej coby sobie siary nie robic, ale calkiem tak niemo sie nie da. Uslyszal to ten typek i mowi: boze co za swinia. w pierwszej chwili zrobilo mi sie glupio, ale potem mysle, skoro juz jestem wg niego swinia to mu pokaze. Wypuscilem wszystko co mi zalegalo jak najglosnie ( powodujac mala gownosfere :mrgreen: ) i wtedy wcetowy sasaid sie zdenerwowal, mowiac: k...., ja p.... i pelno innych epitetow a ja smiejac sie do siebie opuscilem szybko, i gdy tylko wyszedlem wybuchlem smiechem, tylko ludzie sie troche dziwnie patrzyli :lol:

samo zachowanie glupie, ale przyjemnosc mi sprawilo jak dziecku ;p

CzarnaMamba - 06-06-2009

lucypah, czytajac to poplakalam sie ze smiechu!!!! :lol:
creative77 - 12-06-2009

Ja podczas pobytu w szpitalu na Ligocie leżałem w sali 6 osobowej a było nas w niej 8 :roll:
Byłem wtedy w takim stanie, że codziennie zaraz po przebudzeniu rano musiałem iść do wc. Pewnego uroczego poranka było w sali bardzo zimo. Ja więdząc, że lepiej już iść w strone kibelka siedziałem w zaparte pod kołdrą myśląc, że tym razem to przetrzymie(leżałem na łożku które było najdalej od drzwi). Leże tak sobie i nagle bardzo przycisło :cry:

Więc zaraz w te pędy biore papier i lece do wc. No i bach 2 metry przed drzwiami kupa spływała mi juz po nodze :oops: siedze w tym kibelku i myśle kurde co teraz! Powycierałem ile mogłem i potem przyponiałem sobie, że nie mam zapasowych spodni :cry: no nic wyszedłem, wróciłem do sali i pod kołderke. Zaraz napisałem smsa do mamy żeby przywiozła drugą pare i leżałem tak w lekkim smrodzie przez 2 godz czekając :mrgreen: i modląc sie, żeby nie było obchodu przed jej przyjazdem.

Na szczęście doczekałem sie a obchód zaczął sie w trakcie mojego przebierania w ubikacji :razz:

yellow80 - 10-07-2009

namioty (co mnie do cholery podkusilo). Rok 2002. Lato, piekne otoczenie, mili kompani. I nagle jak mnie nie przycisnie;);) wybiegam z obledem w oczach z namiotu, pole pelne ludu zajadajacego sniadanie, a ja biegne, biegne, biegne, przeskakuje spiworki, menazki, dzieci (sic) (zastanawiam sie swoja droga nad wstapieniem do reprezentacji kraju w biegu przez plotki, szybka jestem) i co? i kolejka do WC :oops:

Nie pytajcie mnie czy krzaki mnie dostatecznie przyslanialy. Ttwarz na pewno mialam zwrocona w strone lasu :mrgreen: :lol:

japko - 06-11-2009

no to ja ostatnio miałam miłą sytuację (nie pierwszy raz zresztą :P ) przed pójściem na wykład strasznie sie najadłam (ale takich zdrowych rzeczy) no i brzuch miałam jak bańka, cały wykład przesiedziałam w spokoju, ale tak sobie mysle ' czy ten brzuch jest wielki z przejedzenia czy może gazy biorą górę?' po wykładzie stwierdziłam ze to jednak przejedzenie, no wiec poszłam do domu (jakies 15 min od uniwerku) ide sobie ide no a jak sie idzie to brzuch sie trzęsie... no i bach czuje ze bedzie zaraz niewesoło. Przechodziłam akurat przez park, rozgladam sie za jakimiś gęstymi krzakami, ale cholera w moim parku są słabe krzaki! :smutny: no nic poleciało mi trochę, oczywiscie podpaska zainstalowana, więc troche bezpieczniej. Pomyslałam ze jak troche ze mnie uszło to już jakoś dojdę do domu (jakies 7min drogi) Ale gdzie tam! gazy chciały wyjśc, no to ja bez namysłu wskoczyłam w jakieś małe krzaczki. To była jakaś 5 sekundowa akcja! Zrobiłam co trzeba i smigam dalej. No i co? trzeba było znowu zrobić 5 sekundowy przystanek tym razem koło skateparku (dzieki bogu było zimno wiec nikt sie nie garnął do jazdy) z desperacji wybrałam takie miejsce że każdy przechodzień mógł mnie widzieć, ale szczescie w nieszczęściu nikt nie szedł. :mrgreen: to był na szczescie ostatni przystanek i już dalej doszłam do domu. Po drodze śmiałam sie z tej sytuacji, mimo że wcale nie była smieszna w tamtym momencie. :oops:
Grzyb333 - 20-12-2009

To było jeszcze zanim dowiedziałem się o mojej chorobie. W grudniu 2006 roku z związku z zaplanowanymi na święta zaręczynami wraz z siostrą pojechaliśmy do złotnika wybrać pierścionek zaręczynowy. Samochód postawiliśmy przy targowisku żeby zrobić tam małe zakupy, już tam zaczęło mnie cisnąć. Pech chciał, że toaleta przy targowisku była właśnie remontowana, pan budowlaniec powiedział, że za dwie godziny będzie czynna - spojrzałem tylko na niego ironicznie. Sytuacja stawała się niewesoła a do kibelka daleko.
Weszliśmy do złotnika i zaczęliśmy wybierać pierścionek, po chwili uznałem że już dłużej nie mogę czekać i szeptem powiedziałem do siostry:
- Poczekaj tutaj, a ja polecę szybko na dworzec (misja była ryzykowna bo dworzec daleko)
Siostra, która ma znacznie więcej tupetu niż ja stwierdziła, że chyba mnie pogięło i zapytała pani sprzedawczyni czy brat może skorzystać z ubikacji na zapleczu. Oczywiście nie było problemu, zmieszany poszedłem się załatwić. Drzwi od ubikacji się nie domykały i moje wzmocnione przez muszlę dźwięki uwalnianych gazów słyszalne były chyba po drugiej stronie ulicy. Po akcji zawstydzony kupiłem pierścionek, który uznaliśmy za najładniejszy i pojechaliśmy już bez przeszkód do domu.
Moja przygoda stała się legendarna. Przy okazji wszelkich spotkań rodzinnych muszę ją opowiadać.

doelli - 21-12-2009

Ze wszystkich sprinterskich akcji, jakie niejednokrotnie musiałam podejmować, by zdążyć do celu, ta własnie najbardziej utkwiła mi w pamięci. Niestety po operacji nikt mnie nie poinformował, że teraz moje wydalanie będzie następować z prędkością światła, byłam w szoku, kiedy fizjologia dała o sobie znać, nie było szans na jakiekolwiek zastanawianie się, jeszcze dobrze nie zlazłam z łóżka, a już byłam w :wc: , ułamek sekundy i byłaby tragedia... dobrze, że kibelek miałam tuż obok sali... bałam się potem wracać do domu, bo wiedziałam, że teraz z tym nie ma już żartów, z czasem to troszkę opanowałam, ale mam już taki nawyk, że jak jestem w nowym miejscu zawsze zaczynam od sprawdzenia, gdzie jest wc, bo niestety, kiedy przychodzi ten moment nie ma już czasu na szukanie...
Zenobius - 21-12-2009

doelli napisał/a:
jak jestem w nowym miejscu zawsze zaczynam od sprawdzenia, gdzie jest wc, bo niestety, kiedy przychodzi ten moment nie ma już czasu na szukanie...

A nie masz czegos takiego wytworzonego jak 'zmysl kibelkowy'?
Bo ja, jak mialem zaostrzenie, to bardzo szybko wytworzylo mi sie takie cos.. ze od razu w nowym miejscu wiedzialem, gdzie jest kibelek :D
Po prostu automat ;-)

ewkunia - 21-12-2009

ja mam. ludzie mówią' ej , gdzie jest kibel, Ty na pewno wiesz'. I okazuje się,że ja zauważyłam wc po sekundzie przebywania gdzieś,a inni w ogóle nie zwracają na to uwagi. Z historii o nie zdążeniu to jedynie sytaucja'prawie'-siedzę na seminarium mgr, ludzie dookoła stołu, gadamy o kazirodztwie;p ( pr karne;p) ,a mi nagle trzewia dają znać o sobie. Kręcę się , przechylam i udaję, że innych słucham z zaciekawieniem,a głupio wyjść, bo mała grupka i zwroci się na siebie uwaę. wyskoczyłam nagle, udając ,że wywalam chusteczkę;p wolałam to od krytycznej sytuacji. eh.... chusteczke wywalałam z 10minut:P
doelli - 01-01-2010

To sprawdzanie jest właśnie na zasadzie, wpierw orientujesz się gdzie kibelek, a potem zakupy..., to własnie działa automatycznie, zwłaszcza, jak jest się w okresie podwyższonego ryzyka wystąpienia szybkiego udania się do :wc:
CAMPARI34 - 01-01-2010

CZYTAM I CZYTAM
i jestem w shocku
!! !!!!
strasznie mieliście
wszyscy


mnie obstrukcja dopadała
jedynie w domu
gdzie byłam spokojna
że nic a nic
mi się nie stanie.
raz też miałam ciepło
jak polazłam na zakupy
do sklepu

[wydawało mi się że to wszystko przez to czytanie tych waszych wpisów]
:neutral: :neutral: :neutral: :neutral: :neutral: :neutral: :neutral:

ale chyba nie :?: :?: :?: zamiatało mnie równo

brzuch bolał,przelewanie się,treści.....itd....
masakra :!: :!: :!:

marzyłam o tym by być w domu[gdzie kibel nie daleko]
choć ja do dziś nie wierzę

ŻE JESTEM CHORA :!:


przecież biegunkę i bóle brzucha mają co drudzy moi znajomi
:neutral:

Natalka - 04-01-2010

CAMPARI34 napisał/a:
mnie obstrukcja dopadała
jedynie w domu

obstrukcja to zaparcie, więc nie ma strachu że nie zdąży się do kibla :wink:

kasinp - 04-01-2010

hehhe nie moglam sie powstrymac heheheh
Cinimini - 04-01-2010

Moja historia miala miejsce jakies dwa lata temu (teraz na szczescie jelitka sa spokojne). Wczesna wiosna, wracam z pracy pelnym autobusem, czeka mnie pol godz.jazdy. Mija jakies 15 i czuje skurcz... Moment dramatycznej decyzji, co robic ? Wysiasc i szukac czegoś ? ...ale gdzie ? srodek miasta, jakies liche krzaki... To moze jednak zacisnac z sily calej posladki, zęby, pięści i jechac - no i liczyć na to, ze dojade. No tak dojade, ale co pozniej - od przystanku do domu jeszcze 7 min. drogi... To pomoglo podjac mi decycje - wysiadam, Ide jak Japoneczka, malymi kroczkami desperacko rozgladajac sie za jakims odpowiednim miejscem. Ide sa jakies krzaki, ale widze,ze to tzw.'miejscowka' jakaś kanapa i masa pustych butelek...nic to, mysle wejde tam... ale nie mimo wszystko jakoś mnie strach ogarnął, że może tam lepiej nie wchodzić. Myśle - dam rade , jakies 200 m. dalej byla przychodnia - przeciez tam musi byc wc !! Ide blado, sina, dama w stroju sluzbowym - bankowym - szpilki, biala koszula, spodniczka...ide i czuje, ze 'kipie'...aaa przychodnia zamknieta. Rozgladam sie dalej SZkola ! Jest, Tak...biegne juz jak szalona wpadam tam, ulga nie z tej ziemi, ale o zgrozo mam tylko dwie chusteczki. No nic radze jakos sobie...i na to slysze, ze z sali wychodza uczniowie, zegnaja sie...i co? slysze dzwiek kluczy !! Wypadam wiec cala taka 'zmemlana dama' glupio sie usmiecham i wybiegam pod reka pani ktora wlasnie zamykala drzwi wejsciowe...pfff zgroza...
kasinp - 04-01-2010

... zgrozą powialło , ale zdązylaśśśśś!!!!! :lol:
pawelhks - 05-02-2010

we wrzesniu trail mi sie natychmiastowy, sluzbowy wyjazd do Wroclawia. Jechalismy razem z magdalene, nie bralem ciuchow na przebranie oprocz bielizny, bo tylko mailem miec jedno spotkanie wieczorem, przekazanie waznych dokumentow klientowi i zaraz rano mielismy wracac do Krakowa.
Jadac autostrada poczulem, ze duzy pierd zbliza sie i napiera na zwieracze coraz mocniej. Wiec nie namyslajac sie zbytnio pomoglem mu wydostac sie na zewnatrz. Nie wzialem jednak pod uwage, ze z pierdem wyjdzie cos jeszcze, co dosyc czesto mi sie zdarzalo przed operacja. I tak oto w jednej sekundzie mialem przemoczone spodnie od garniaka, na szczescie za 2 km byl parking ze sraczem i moglem sie zatrzymac, wyrzucic majtki do kosza i wysuszyc spodnie. Na spotkaniu za zadne skarby nie chcialem odejsc od sciany, hehehe

magdalene - 05-02-2010

pawelhks napisał/a:
na szczescie za 2 km byl parking ze sraczem i moglem sie zatrzymac, wyrzucic majtki do kosza i wysuszyc spodnie.

A ja w tym czasie wietrzyłam samochód... :neutral:

pawelhks - 05-02-2010

magdalene napisał/a:
pawelhks napisał/a:
na szczescie za 2 km byl parking ze sraczem i moglem sie zatrzymac, wyrzucic majtki do kosza i wysuszyc spodnie.

A ja w tym czasie wietrzyłam samochód... :neutral:


i klelas na mnie, ze taka swinia musi :cenzura: zamiast isc do kibla!!!!

Zenobius - 05-02-2010

pawelhks napisał/a:
Jechalismy razem z magdalene, nie bralem ciuchow na przebranie oprocz bielizny, bo tylko mailem miec jedno spotkanie wieczorem, przekazanie waznych dokumentow klientowi i zaraz rano mielismy wracac do Krakowa.

Ja sie nauczylem, ze jednak zapasowa para spodni sie przydaje zawsze ;-) Tak samo jak gatki.
Teraz praktycznie w kazda dluzsza trase biore zapas. Przydatne :-)

ewkunia - 27-02-2010

Ja zaliczyłam dość głupią sytuację wczoraj. Spotkanie, pierwsza randka, facet mnie wiezie samochodem... A mnie nagle tragiczny skręt jelit złapał. Po prostu, miałam wrażenie,że muszę do wc natychmiast:D A tu obcy,ja wypachniona, nie powiem nagle,ze muszę do wc. Na szczęśći okazało się,ze musimy na stację pojechać benzynową.w związku z czym moje jelita zaakceptowały chilową konfuzję i odetchnęły z ulgą ( to,ze za chwilę będzie wc zawsze działa na mnie kojąco:) . Bardziej mnie zesresowało,co zrobić, w sytuacji, gdy - mowiąc wprost- zaraz gazy się ulotnią :D Więc, ja - niczym MakkGajwer;p-otwieram szybko okna i udaję,że podziwiam piekne budynki;p Później,że niby śpiąca jestem i sobie zostawiłam uchylone.... Modliłam się,zeby ten facet nie poczuł niczego w trakcie (ja nie czułam,ale mam teraz obsesję,że błędnie i teraz jestem na pozycji spalonej;p) Dojechaliśmy do tej stacji, ja do wc niby mimochodem,z tekstem,ze dziewczynki muszą często siusiać;p No i jelita ... nic. Po prostu produkt zakazany (zapewne sok wiśniowy i papieros) spowodowal u mnie jakiś szybszy pasaż i wzdęcie. Normalnie wszystko mi się przelewalo. Teraz śmieszy mnie cała historia,ale mam podwójny stres - co dalej po mitingu i czy było
' weź to poczuj';p suuuppperrrr:D iI weź czlowieku tu flirtuj z kimś;p :)

hrm - 09-04-2010

Sytuacja sprzed niecałego miesiąca, z cyklu "wszystkie okoliczności przeciwko człowiekowi" :razz: :
Impreza ze znajomymi, dużo piwa pitego kaskadowo jedno po drugim (bo czasu mało, ale pijany jakoś nie byłem), bawimy się na drugim końcu stolicy, więc powrót taksówką odpada a na moje kochane zapupie nocne niestety nie jeżdżą, więc mam ambitny plan zdążyć na ostatni dzienny autobus. Podróż powrotną sobie w miarę dokładnie zaplanowałem, problem był tylko taki, że się nieco zagadałem i nie zdążyłem odwiedzić WC przed wyjściem. Spóźniony jak zawsze biegnę na pierwszy autobus, uff, zdążyłem. W tym momencie pęcherz zaczyna się dopominać swojego. Ale co tam - pójdę na stacji metra. Oczywiście jak to bywa na jednej z końcowych stacji metra kibelka nie ma... bo i po co? Dobra, wytrzymam, pójdę na Centrum, tam wiem na 1000%, że jest :mrgreen: Dojechałem, już mocno "podmęczony". Kibelek oczywiście jest, ale przecież jest po 23, więc zamknięty :mad: Dobra, idę na autobus, mam kilka minut rezerwy, więc skorzystam z krzaków - kto był w rejonie Centrum wie, że są, niby niewielkie, ale na bezrybiu..., wypadam, widzę krzaki uradowany a tu nagle... Policja stoi tuż koło krzaczków i spisuje 2 osoby. No to mogiła - nie będę przecież łamał prawa pod okiem panów funkcjonariuszy :cry: Ja już zielony, ale dobra, wsiadam w autobus. w życiu nie jechałem 30 minut bez najmniejszego ruchu ręką czy nogą, dosłownie mogłem zacząć dorabiać jako posąg :wink: Od przystanku mam do domu jakieś 10 minut, odpada, nie zdzierżę ciśnienia :razz: Na szczęście na moim przystanku w autobusie były już tylko 2 osoby ze mną włącznie, wysiadamy, druga osoba na szczęście leci w przeciwną stronę, na zegarku już prawie północ, więc pustki, dobra, widzę drzewo kawałek po drugiej stronie ulicy - to jest to! Niestety chyba za bardzo się ucieszyłem na tą wizję, gdyż tylko wystartowałem w stronę drzewa a tu nagle... jedno wielkie ciepło zalewające moje nogi i szybko lecące w dół oraz NIEBYWAŁA ULGA na twarzy, ciekawie to by wyglądało jakby ktoś cyknął mi fotkę twarzy, pewnie człowiek w raju wyglądał by przy mnie na nieszczęśliwca :razz: Skończyłem co zaczęło się samo i polazłem do domu lżejszy o całą zawartośc moje pęcherza i bogatszy o nowe doświadczenia i mokre spodnie :razz: Jak pech to pech...

Missgrey - 17-04-2010

A ja jestem bardzo ciekawa, czy komukolwiek z was udało się, za przeproszeniem, obsrać swoje plecki? Bo mnie tak! Przez jakiś miesiąc, zanim wylądowałam w szpitalu, rutynowo spędzałam noce na kibelku, no i pewnej takiej upojnej tak mnie ciśnienie zmogło, że wiadoma zawartość odbiła się od ścianki miski i hop, w okolice łopatek. Się z lekka zdziwiłam jak poczułam wilgoć, ale szybki zerk w lustro nie pozostawił wątpliwości. :wink:
pawelhks - 17-04-2010

Na plecach nie czulem, ale czesto musialem, zwlaszcza w pracy czyscic deske klozetowa, takie cisnienie produkowalem.

A teraz, phi, kupa piekna twarda jak na wystawe :)

Grzyb333 - 18-04-2010

pawelhks napisał/a:
Na plecach nie czulem, ale czesto musialem, zwlaszcza w pracy czyscic deske klozetowa, takie cisnienie produkowalem.


Ja zawieszam pasek papieru toaletowego zaczepiony za sedes do samego dołu, oszczędza szczotkowania. :wc:

KrzysiekŻyrek - 18-04-2010

Ja tak samo jak Grzyb333 :) ale raz jak spałem się posrałem bo nie zdążyłem :razz:
Cinimini - 19-04-2010

Grzyb333 napisał/a:
a zawieszam pasek papieru toaletowego zaczepiony za sedes do samego dołu

Też miałam w zwyczaju tak robic, aż do pewnego wydarzenia...mam wrażenie, że już o tym pisałam, ale przejrzałam wątek i nie widzę tej jakże nieziemskiej historii :)

Było to dobre 4 lata temu...mniej więcej ten czas - początek wiosny, pierwsze promienie słońca itd. Mój przyjaciel poprosił mnie abym pojechała z nim do Centrum Handlowego po prezent dla narzeczonej, chodzimy i nic nie widzimy...aż czuje, że muszę udać się na stronę. Tradycyjnie wymościłam deskę, zrobiłam co trzeba i wróciłam do kolegi. Ten stwierdził, że nic nie ma w tym CH i musimy jechać do Manufaktury (dla nieznających Łodzi nadmienię, że to wielkie centrum handlowo-rozrywkowe, ogólnie oblegane). Podjechaliśmy na parking, ja wysiadłam 'cała piękna' - szpile, czarny płaszcz, czarne okulary, blond włos powiewający na wietrze... ;) i idziemy przez cały parking do sklepów. Ku mojemu zdziwieniu - chociaż nie dlaczego zdziwieniu ... przecież wyglądam naprawdę super - myślę sobie - jest na co popatrzyć to patrzą :D (o ja naiwna krasawica) :D
... No, nic maszerujemy tak z Tomaszem, jeden sklep, drugi, trzeci i kolejny - a tu wszyscy, aż się oglądają - znów myślę - może to o Tomka chodzi, a nie o mnie, może to na niego te dziewczyny tak łypią... Wreszcie wchodzimy do kolejnego sklepu ... oglądam jakieś fatałaszki i nagle podchodzi do mnie dziewczyna (po stokroć dziękuję Ci) i na ucho dyskretnie szepce - "przepraszam, ale coś Pani z tyłu wystaje"... OMG mysłałam, że umrę !! Odwracam się za siebie, a tam kawał papieru toaletowego - nie jakiś skrawek, szarfa do kolan powiewająca spod płaszcza... Wyszłam najszybciej jak tylko mogłam, i bokami uciekłam do samochodu załamana - Tomek śmiał się, aż płakał, a ja miałam ochotę zapaść się pod ziemię... I tak skończyło się moje gwiazdorzenie, mój wiosenny lansik :D

Dlatego już właśnie drogi Grzyb333, nie robię wyściółek z papieru - a jak już robię, bo nie mam siły na 'małysza' to oglądam się 10 razy :D

ewkunia - 20-04-2010

Cinimini-rewelacja;p

A ja muszę Wam jednak opowiedzieć,że znów miałam przypadek nr 2 na randce. Już z innym człekiem. Wymyśliłam sobie,że po herbatce pójdziemy do kfc. Nie było mi nic do tej pory-przed spotkaniem ani na herbacie. NAtomiast jak weszłam do samochodu po posiłku poczułam megaskręt. Chłopak chciał mi zaimponować,obwoził po obrzeżach i pokazywał ładne zakątki Sopotu,a ja nagle pytam czy już pojedziemy prosto;p Jakoś mi zaświtało w glowie,że Aquapark jest niedaleko,a w nim wc,mówię,że chcę do Aqua:P Siku;p To cytat;p On dalej mnie wizie 20km/h po jakimś lesie i podkreśla walory,a ja zbywam jego monolog 'no,no',bo już naprawdę pragnęłam drzwi wc;p Doszłam jakoś do toalety i ok,ale siedziałam juz dalej jak na szpilkach. Na udobruchanie to ja zasugerowałam nastepne spotkanie,ale nie wiem czy się da namowić;p Może mój colitis krzyczy, gdy kandydat nie ten?:)

magdalene - 23-04-2010

dalsza część wątku o doświadczeniach ewkuni i nie tylko jest tutaj http://crohn.home.pl/forum/viewtopic.php?t=9399 :)
Alutka86 - 26-03-2011

Moją historię zatytułuje:

"Podróż Alutki do Warszawy."

Wstałam wcześnie w bebeszku się bulgotało, dzień wcześniej zrobił się ropień. Dziś się drugi się zrobił.
Celem mojej wycieczki do Warszawy było zaproszenie mojego brata, który studiuje na WAT. Wybrałam się pociągiem z Tomaszowa Maz. z przesiadką w Koluszkach. W Koluszkach o mało nie wsiadłabym do innego pociągu, ale na szczęście w ostatnim momencie zauważyłam prawidłowy. :)
W połowie drogi do Warszawy jak mnie zmogło do toalety to już resztę drogi siedziałam blisko WC. O stanie toalety nie będe mówiła bo szkoda słów, ale ważne że jest. :)

Dojechałam na dworzec w Warszawie, wysiadam, a brata nie ma.. :neutral:
Momentalnie czuje silny kurczowy ból brzucha, wdęcie, że aż żebra przeszkadzają... Efekt uboczny jelit naciska silnie na te ropnie., boli piekielnie. Utrzymać zwieraczy nie mogłam. Pierwsza myśl, gdzie jest kibel!! Zaczęłam rozpaczliwie szukać takowego, ale nie miałam czasu.. I niestety zrobiłam w.. gacie.. :lol: Mówię do siebie nie jest źle. Tyle razy już zrobiłam w portki, że ten jeden raz więcej nie szkodzi. :oops: Idę już dalej w poszukiwaniu brata.. Nagle czuje, jak coś ciepło robi mi się w kozakach.. Parze z zaciekawieniem w dół. Stanęłam przy płocie zdjęłam buta.. Robię wytrzeszcz oczu... Z niedowierzaniem patrzę a w kapciu mam :shit: :smiech: :smiech: :smiech: . Zatem cała już obesrana... w końcu dzwonię do brata i już ze łzami w oczach i płaczliwym głosem:
"Piti, gdzie jesteś? Bo ja Cie nie widze a do sracza nie zdążyłam."
Na co mój brat: " Nie mogłem przyjechać wsiądź w ten w w ten tramwaj z tego i z tego przystanku.."
Z tego szoku to nawet nie wiedziałam, jak bilet kupić i jaki. W końcu załamana wsiadłam oczywiście nie na tym przystanku. Pojechałam hen hen.. Ale w końcu po 3 godzinach mojego włóczęgowania z klockiem w spodniach i butach :E brat przyjechał po mnie z kolegą. :lol:
Miałam zostać na weekend, ale jednak wróciłam tego samego dnia z koleżanką do Tomaszowa.
Już nigdy się nie wybiorę w taką drogę w zaostrzeniu.
A tak chciałam odwiedzić warszawskie zoo..

lila - 27-03-2011

Alutka dziekuje Ci....oplulam monitor, poplakalam sie i malo brakowalo tez bym zwieraczy nie utrzymala ROTFL L
Alutka86 - 27-03-2011

lila napisał/a:
Alutka dziekuje Ci....oplulam monitor, poplakalam sie i malo brakowalo tez bym zwieraczy nie utrzymala ROTFL L

Jak co to do usług. :) Ten wątek bardzo kiedyś pomógł mi zaakceptować tą chorobę. :)

Cinimini - 27-03-2011

Alutka86, jesteś niemożliwa. Wiesz co podziwiam Cię i jednocześnie zazdroszczę, bo ja to bym się poryczała, zamknęła w sobie, moje poczucie wartości spadłoby do zera i ogólnie miałabym traumę na dłuuugi czas... Niestety, ale ja jeszcze nie nauczyłam się 'takich' przygód obracać w żart, dla mnie nadal jest to coś potwornego, po czym mam ochotę schować się przed całym światem.
Same sytuacje, jak biegam i szukam wc, ale które kończą się ufff szczęśliwie to i owszem rozbawiają mnie bardzo. Sama kilka opisałam w tym wątku, ale historie z 'kleksem' przyprawiają mnie niestety o łzy ...

Misia - 27-03-2011

Będzie mały OT:
niedawno na onecie przeczytałam historyjki z życia wzięte o dzieciach, które narobiły obciachu rodzicom. Jedna taka: mama, tata i córeczka siedzą w kinie i nagle słychać głośnego bąka. Rodzice zaczynają komentować, że jak tak można, etc. Na to odzywa się ich córka:"To ja, bo jeszcze dzisiaj nie robiłam kupy!"

Alutka86 - 28-03-2011

Cinimini kwestia przyzwyczajenia :) Ja już tyle razy przez ten rok zrobiłam w gacie, że nawet cięzko byłoby mi to policzyć.. Nie ma się czym przejmować.. Każdy musi robić EE.. A że nieraz się nie zdąży to cóż zrobić.. Pozostaje się z tego śmiać...

W domu np. koło łóżka stoi duży kwiatek w zeykłej dolniczne i kolorowej osłonce.. Jak w nocy mnie crohn budzi to nwet nie miałabym czasu, żeby dolecieć do toalety, bo tak boli.. To od razu wyjmuje kwiatek i do osłonki :E
Ale za to jaki mam luksusowy nocnik.. tylko pozazdrościć.. :lol: :lol: :lol:

Innym razem jechałam z narzeczonym do Piotkowa do galerii i momentalnie mnie przycisneło... Zatrzymać się nie mógł to niewiele myśląc przeskoczyłam w czasie jazdy między siedzeniami na tylnią kanape. Wywaliłam jego ciuchy robocze z rekamówki i się do niej :E A, że jestem mała (całe 150cm-gigant ze mnie) to się schowałam między kanapą a przednim siedzeniem. I po bólu później tylko wyrzuciłamreklamówke do śmietnika.. Co prawda "troche" pachniało w samochodzie i trza było wietrzyć..

Raz będąc z psen na spacerze w polu, i to niedawno też mnie przycisneło do wc.. a tam łyse ściernisko, tylko 1 krzaczek. Zrobiłam zadowolona koło krzaczka, dumna z siebie, że się udało.. Zaczełam szukać jakiejś chusteczki czy papieru, ale cała zabawa polegała na tym, że..
:razz: zmieniłam kurtkę na cieplejszą i nie miałam nawet kawałka paragonu, liści na drzewach o tej porze nie znajdzie się chyba że igły.. :lol:
Zatem niewiele myśląc djełam buty, spodnie , i majtki.. Majtkami się podtarłam :E :E :E ubrałam i wróciłam do domu.. Nawet Reks się ze mnie śmiał.. :lol: :lol: :lol:

magdalene - 28-03-2011

Alutka86 napisał/a:
W domu np. koło łóżka stoi duży kwiatek w zeykłej dolniczne i kolorowej osłonce.. Jak w nocy mnie crohn budzi to nwet nie miałabym czasu, żeby dolecieć do toalety, bo tak boli.. To od razu wyjmuje kwiatek i do osłonki :E

Padłam :lol: :lol: :lol:

martita - 28-03-2011

Alutka wymiatasz :lol: :lol:
Niszka - 28-03-2011

Alutka86, no świetna jesteś :) Jeszcze jak patrzę na Twoje zdjęcie w profilu, to uśmiech sam się ciśnie na usta :)
Ala57 - 28-03-2011

Alutka86, masz prawo śmiać się ze wszystkich bo tak cudnie śmiejesz się z siebie.Pozazdrościć poczucia humoru a przede wszystkim dystansu.No i cóż za pomyslowość :lol:
Natuśka - 28-03-2011

Alutka86- niech Ci Crohn łaskawym w życiu będzie :razz:
Gdybym miała ściągnąć gatki w szczerym polu, to wiedziałaby połowa powiatu, bo u mnie to ściany mają uszy, a drzewa- oczy :wink:

elwik18 - 28-03-2011

Alutka86 , ale kobietko jesteś pozytywnie zakręcona. Popłakałam się ze śmiechu. Dzięki Twoim opisom, teraz też potrafię pośmiać się z mojej wpadeczki :-)
Alutka86 - 29-03-2011

Jacy Wy jesteście kochani! :roll:
Uśmiechajcie się ile się tylko da :) Wtedy żyje się lepiej i nam i ludziom którzy nas otaczają..
Gdyby nie Wy drodzy forumowicze to nie było by mnie stać na ciągłe uśmiechanie się i nabranie dystansu.. Taka jestem m. in. dzięki Wam. To Wy pokazaliście mi, że da się żyć z gratisem, za co dziękuję

Ala57 napisał/a:
No i cóż za pomyslowość :lol:

Jak to się mówi: potrzeba matką wynalazku.. :E Do tych sytuacji chyba pasuje jak ulał. :)

Natuśka napisał/a:
Gdybym miała ściągnąć gatki w szczerym polu, to wiedziałaby połowa powiatu, bo u mnie to ściany mają uszy, a drzewa- oczy :wink:

U mnie jest podobnie, ale ja mam to w d.. :lol:
Jak ktoś nie ma własnego życia to się cudzym zajmuje.. A niech sobie pogadają o moim sraniu.. Lepiej to niż moherki mają sobie choroby wynajdować i mi jeszcze kolejke w przychodni zajnować :razz:
elwik18 napisał/a:
Dzięki Twoim opisom, teraz też potrafię pośmiać się z mojej wpadeczki :-)

Plisss.. Napisz Nam.. Plisss.. Plisss.. :prosze:

Tak w ogóle to bardzo się cieszę, że komukolwiek udało mi się poprawić chociaż na chwileczkę humor. :)

Lemoni - 29-03-2011

mnie to raczej przeraża tak jak cinimini, ale naprawdę Cię podziwiam za podejście, jesteś dla mnie w tym przypadku wzorem ;)
i faktycznie, jesteś niesamowicie pozytywną osobą! aż się poprawia humor gdy się na Ciebie patrzy (nawet chłopak widząc Twoje zdjęcie na fb powiedział, że mam niesamowicie sympatyczną koleżankę :) ).
to taki mały ot.

na szczęście nie przytrafiło mi się nigdy coś tak hm... ostatecznego, ale jaki jest stres gdy w ostatnim momencie siadasz albo zbliżasz się do toalety...

ja tam nie mam tak źle, ostatnio mnie chwyciło gdy w kafejce na uczelni piłam herbatę (w kubku 0,5) i robiłam notatki - myślałam, że zejdę, mimo to udało mi się dopić tyle tej herbaty i spakować materiały. no głupio było mi zostawić moje zamówienie :wink:

za to strasznie mnie denerwują toalety u mnie na kampusie, wiadomo, że siedzę tam trochę dłużej, a po 2 min światło gaśnie jeśli nikt się nie rusza przed kabiną :/ . głupie fotokomórki!

Alutka86 - 30-03-2011

Lemoni napisał/a:
za to strasznie mnie denerwują toalety u mnie na kampusie, wiadomo, że siedzę tam trochę dłużej, a po 2 min światło gaśnie jeśli nikt się nie rusza przed kabiną :/ . głupie fotokomórki!

No nie moge.. To super miejsce na przekimanie się.. :lol:
Nie wiem gdzie jest ta fotokomorka umieszczona.. bo moze jest miejsce ze reke wystawisz zza drzwi i da sie wlaczyc.. :)

Cinimini - 30-03-2011

Alutka86 napisał/a:
Lemoni napisał/a:
za to strasznie mnie denerwują toalety u mnie na kampusie, wiadomo, że siedzę tam trochę dłużej, a po 2 min światło gaśnie jeśli nikt się nie rusza przed kabiną . głupie fotokomórki!


No nie moge.. To super miejsce na przekimanie się..
Nie wiem gdzie jest ta fotokomorka umieszczona.. bo moze jest miejsce ze reke wystawisz zza drzwi i da sie wlaczyc..


Ale w ogóle co za pomysł, aby fotokomórkę instalować przed kabina, a nie w środku... Ktoś nad tym musiał długo i intensywnie myśleć :D

lila - 30-03-2011

Alutka rules :*
Znowu obsmarkalam sie ze smiechu i przy okazji obudzilam dziecko...a mialam go usypiac :wink:

Lemoni - 31-03-2011

nie wystarczy machnąć ręką, trzeba wyjść i wychwycić odpowiednie miejsce ruszając się :o .
Jeszcze jak się świeci w pomieszczeniu umywalkowym to cośtam widać, ale jak i tam zgaśnie i nikt nie wejdzie do łazienki, mega mrok :D

Co za głupie założenie, że w łazience jest się krócej niż te 2 (5? chyba 2!) minuty...

Alutka86 - 31-03-2011

Lemoni napisał/a:

Co za głupie założenie, że w łazience jest się krócej niż te 2 (5? chyba 2!) minuty...

i to jeszcze w damskiej.. :smiech: :smiech: :smiech:

Dzisiaj w pracy, myślałam, że padnę ze śmiechu.. Ten mój crohn sobie zaszalał i zabrał mi moje 20min przerwy :lol: :lol: :lol:
Pracuje w call center na słuchawkach.. Na razie na okres próbny 4godz.
Powinnam mieć 2 przerwy po 20 min.. Dla mnie na chwile relaksu i dla crohna na jego potrzeby.. hihi
Chociaż tak myśląc w wc też da się zrelaksować.. :lol: :lol: :lol:

ewkunia - 31-03-2011

Na początku mojej znajomości z facetem wybraliśmy się do Sfinksa na obiad. Byłam głupia,bo zjadłam wielką porcję ich żarcia,a na dodatek wypiłam kawę (porażka mózgu).
Wyruszamy,a ja nagle - sorry,ale musimy zawrócić. No i poleciałam do wc. Niedużo brakowało;p

Zmierzam jednak do czegoś innego. Wiadomo,ze człowiek zawstydzony sytuacją był, chłop wtedy nic nie powiedział,ale po 2mies.,gdy pojechaliśmy do tego samego centrum z tym samym sfinksem mówi do mnie ' my tu chyba byliśmy. niezłe sr...nie miałaś, pamiętam' ;p Było to powiedziane z czułością,ale jednak ... ;p

Natuśka - 31-03-2011

Ja do Sfinksa mam obiekcje i to spore :neutral:
Poszłam raz ze znajomymi uczcić koniec roku szkolnego (jeszcze w liceum :wink: ). Na drugi dzień srajdę miałam ja, ale i nie tylko ja :razz: Potem to już tylko smsy szły: "Jak po wczorajszym?" I wszystko stało się jasne :wink:

A dzisiaj... :oops:
Wracam od dentysty. Idę parkiem, fajnie cieplusio :roll: nagle- ujjjj, boli... :cry: Ale nic- idę dalej :smile: Uszłam większy kawałek- czuję jakbym miała zaraz eksplodować :razz: Wodzę wzrokiem w poszukiwaniu WC... :neutral: O, jest przychodnia weterynaryjna! :jupi: Chwytam za klamkę- zamknięte :neutral: Myślę- może doniosę do domu :zastanawia: W pewnym momencie- mokrość :oops: Pierwsza myśl: "To nie może być prawda" :o
Rozglądam się- żadnego budynku, żadnego krzaczka, pełno ludzi... ;/ Słyszę psy, duuuuuuużo psów- gud ajdia: schronisko dla zwierząt :razz:
Wychodzi do mnie pan... od razu pokazał: "Toaleta jest tam!" :lol:
Uuuuuu, chwała temu Panu, bo by mi już chyba nogawkami poleciało :E

Alutka86 - 31-03-2011

Natuśka napisał/a:
Uuuuuu, chwała temu Panu, bo by mi już chyba nogawkami poleciało :E

W nogawki to w nogawki.. w buty to dopiero frajda :śmiech:
Ale my mamy wesoło z tymi naszymi bebeszkami :lol: :lol:
Tego gościa to bym chyba wycałowała.. Ale twoja mina pewnie mówiła sama za siebie :) Fajna dziewczyna to wpuścił na stronę.. :)

ewkunia napisał/a:
mówi do mnie ' my tu chyba byliśmy. niezłe sr...nie miałaś, pamiętam' ;p Było to powiedziane z czułością,ale jednak ... ;p

to bardzo dobrze, że pamięta :)
ważne żeby z tego się śmiać..
:roll: :roll: :roll:

lila - 01-04-2011

No to ja z dzisiaj... Piekna pogoda, kiszki od 2 dni w uspieniu...zapakowalam dziecia w wozek i na spacer :roll: Chodze godzinke, dziec spi wiec zrobilam porzadne zakupy, dziec dalej spi mi humor dopisuje wiec wstapilam do sprawdzonego baru na obiadek... Pyszna rybka, kompocik...dziec dalej spi wiec spacerujemy dalej az tu nagle skurcz! I to nie takie przepowiadajace burczenie tylko mega alarm! Ze pod domem bylam to stwierdzilam ze dojde. I targam wozek z gondola na 4 pietro po schodach + 2 siaty z zakupami. W koncu dziec wrzaskiem oznajmil ze glodny sie budzi, zakupy potoczyly sie po schodach a ja w OSTATNIEJ ! chwili dobieglam do kibelka :wink: uuuuufffffffff
Alutka86 - 01-04-2011

lila napisał/a:
I targam wozek z gondola na 4 pietro po schodach + 2 siaty z zakupami.

Odważna jesteś.. Matko.. Ja nie byłam bym w stanie niczego dźwignąć.. :lol: :lol: :lol: Dzielna dziewczyna :)

Cinimini - 05-04-2011

Opiszę tu historie nie swoją, ale której byłam świadkiem...
Rzecz działa się u mnie w pracy (bank, oddział regionalny-obsługa trudnego klienta). Odwiedziła nas klientka, starsza kobieta...bardzo, ale to bardzo "intensywnie pachnąca" no kupą no... Wszyscy wyszli z pokoju, a biedna koleżanka, która ja obsługiwała musiała sobie radzi. Pani widząc to ogólne zamieszanie z rozbrajającą szczerością stwierdziła: Byłam juz na przystanku jak się 'zesrałam' i juz nie chciało mi się wracać do domu, bo akurat autobus przyjechał"...

Inna sytuacja:
Wchodzi starsza kobieta, podchodzi do recepcji i pyta czy jest wc - koleżanka odpowiada, że tylko służbowe, kobieta prosi o wpuszczenie jej - ta odmawia. Kobieta więc odeszła, ale po chwili słychać charakterystyczna "szszszszyyyyy". Koleżanka zbiega po schodach na półpiętro, a kobieta sika. No i koleżanka, która nie wpuściła klientki do wc miała sprzątanie :D

Zenobius - 05-04-2011

Cinimini napisał/a:
Kobieta więc odeszła, ale po chwili słychać charakterystyczna "szszszszyyyyy". Koleżanka zbiega po schodach na półpiętro, a kobieta sika. No i koleżanka, która nie wpuściła klientki do wc miała sprzątanie

Dla mnie to zazwyczaj byla ostatnia deska ratunku "albo mnie Pani/Pan wpusci, albo za chwile bedzie mial/a Pan/Pani co sprzatac" ;-)

Alutka86 - 05-04-2011

Cinimini napisał/a:
Byłam juz na przystanku jak się 'zesrałam' i juz nie chciało mi się wracać do domu, bo akurat autobus przyjechał"...

Ale skubana odważna jest... hihi

Cinimini napisał/a:
Wchodzi starsza kobieta, podchodzi do recepcji i pyta czy jest wc - koleżanka odpowiada, że tylko służbowe, kobieta prosi o wpuszczenie jej - ta odmawia. Kobieta więc odeszła, ale po chwili słychać charakterystyczna "szszszszyyyyy". Koleżanka zbiega po schodach na półpiętro, a kobieta sika. No i koleżanka, która nie wpuściła klientki do wc miała sprzątanie :D


:smiech: :smiech: :smiech: Nie wiem na ten pomysł jeszcze nie wpadłam.. hihi ale dobre, zamiat w spodnie... :roll:

Zupełnie jak mój Reks.. Dopiero co wypuszczony na dwór... A tu kuzyn przyszedł, który daje się zawsze wykorzystać.. Reksio wziął patyk i biegnie do kuzyna.. Pare razy mu rzucił gałąź.. . Paweł idzie do mnie do domu a Reks za nim z patykiem\w pysku.. I w ganku nie wytrzymał i "szszszyyyyy". Kałuża na cały ganek. A kto posprzątał Pani Reksia... :lol:

deth - 05-04-2011

Cinimini napisał/a:
Byłam juz na przystanku jak się 'zesrałam' i juz nie chciało mi się wracać do domu, bo akurat autobus przyjechał"...

to jest tekst miesiaca :lol: :lol: :lol:
ale babeczka wyluzowana :D - nie chciało jej sie wracać :lol:
zaraz mi sie przypomina luzak martity, który wolał zrobić w spodnie - niż przy "kobiecie" zgłosic potrzebe skorzystania z toalety :lol:

prosze o wiecej histori :mrgreen: dobre sa :D

Natuśka - 09-04-2011

Cinimini napisał/a:
Byłam juz na przystanku jak się 'zesrałam' i juz nie chciało mi się wracać do domu, bo akurat autobus przyjechał"

Kurde feluś- dała radę z tym... :lol: A co tam- jak mi się coś jeszcze w przyszłości zdarzy (w co nie wątpię :p ) to się do domu nie wrócę :E Nie wstanę- tak będę leżał! :mrgreen:

Ale z drugiej strony... :zastanawia:
Cinimini napisał/a:
starsza kobieta...

:wink:

Alutka86 - 12-04-2011

Dzisiaj opowiem Wam o mojej wczorajszej podróży do łodzi do szpitala na 1 dawkę biologicznego.. :E

Przed tym stresowałam się jak nie wiem co... tyle efektów ubocznych a tu nie ma raczej wyjścia. Aż swojego jedzenia na drogę nie wzięłam.
W moim przypadku jest to równe głodówce, bo prawie wszystko robię domowej roboty.. taki się ze mnie francuski piesek zrobił :)

Ogólnie musiałam 7 razy w drodze opowiem tylko 2 bo są z przygodami.. reszta to na stacjach benzynowych, więc atrakcji nie ma.. :)

Jesteśmy już w Łodzi, przejeżdzamy koło selgrosa i obi i nagle mnie ciśnie.. :lol: :lol: :lol: Z tego szoku już prawie dre się w samochodzi do kibla, do kibla, do kibla muszę..
Wysiadłam z samochodu, ledwo co idę przykurczona... A tu za wcześnie! Wszystko pozamykane! Szlag by to trafił... Kamil do mnie musisz wytrzymać, a ja sobie już śmietkiki upatrzyłam :E Ale stwierdziłam, że jeszcze trochę wytrzymam.. :lol: :lol: :lol: Niedaleko dalej myślałam, że będziemy przejeżdzać koło tulipana. Ale Alutka się przeliczyła, bo chłopaki skręcili za selgrosem :neutral: Okazało się, że Kuba ma zajęcia niedługo i trzeba go do akademika odstawić...
Trafił się niezły korek przed torami.. Tak czekam czekam czekam jeden pociąg przejechał a szlaban zamknięty... Już zaczełam z bólu płakać... Jelita podchodzą mi pod żebra... już tak mnie wydeło, że skóry mnie na brzuchu brakowało :cry: A przejazd nie jest otwarty.. Patrze po boku są krzaki :E Ale kurcze tylko na górze.. bo na dole wszystko prześwituje.. ;/ Ale już i tak mi wszystko jedno...
Wyszłam z samochodu wzięłam rolkę papieru (nie tego dla Cini :razz: )
i już tak mnie boli, że iść nie mogę, ale doszłam za 1 drzewo, i zaczełam.. ee :E A patrze teraz wszytkie samochody ruszyły.... A ja sobie no wiecie, jeszcze się efektownie trzymam tego drzewa, żeby czasem się nie przewrócić bo wtedy klapa... :smiech: :smiech: :smiech: Skończyłam robić to co robiłam, bebeszek zaczyna się rozkurczać idę spocona jak mysz.. A drużnik do mnie, trzeba było przyjść stoi toytoy to bym panią wpuścił a nie tyłkiem świecić :oops: :lol: :lol: :lol: :lol:

Kawałek później już rondo solidarności w łodzi. Korek jak ta lala... :razz: A mi się znów brzuch kurczy... Kamil do nie już niedługo szpital to będziesz miała klopów ile ci się zamarzy :lol: :lol: :lol: No ale jak to bebeszkom wyjaśnić.. :neutral:
To jedziemy dalej.. Już koło szpitala przy pl. Hallera. Z boku zaparkowaliśmy kawałek od szpitala.. Wysiadłam z samochodu a tu się brzuch postawił, tak boli, że iść nie mogę.. :twisted: W domu jak mam takie bóle to na czworakach chodzę, tylko na psa muszę wtedy uważać :lol: :lol: :lol:
Idę już w pół zgięta ze łzami w oczach, ale patrze po 2 stronie jest sąd! Ledwo przeszłam przez ulicę.. Już coraz niżej idę bo wytrzymać nie mogę.. Już miałam zejść do poziomu Reksa, ale myśle jak WC jest na pietrze to jak się wyprostuje to w gacie znowu zrobie.. Tylko weszłam za drzwi a Wykidajło do mnie toaleta jest tam i mi pokazuje :lol: :lol: :lol:
To jak wlazłam to z pół godziny siedziałam, aż wykidajło wszedł i za kabiną się pyta: Chce pani papier? Odpowiedziałam, że dziękuję ponieważ posiadam swój własny..
Na to on: To pani ma Crohna czy wrzodziejące... :lol: :lol: :lol: :lol:

malapkasia - 12-04-2011

:lol: :lol: :lol: :lol:
widać, że koleś zna się na rzeczy :D
:lol: :lol: :lol: :lol:
Ala ja myślę, że powinnaś kiedyś książkę napisać o "poszukiwaczce klopa" :D

ja też wożę w schowku rolkę papieru :razz: i nie pożyczam nikomu nawet jak ktoś ma katar :oops:

Alutka86 - 12-04-2011

malapkasia napisał/a:

ja też wożę w schowku rolkę papieru :razz: i nie pożyczam nikomu nawet jak ktoś ma katar :oops:

Ja nosze zawsze w torebce pol rolki bez srodka i 2 pary majtek na czarna godzine do tego duza paczka husteczek do higieny intymnej, zeby bylo w razie czego czym sie "obmyc"
:razz: :razz: :razz:

malapkasia - 12-04-2011

a podobno zawartość kobiecej torebki jest łatwo przewidzieć :D i wszystkie są takie same... :lol:
deth - 12-04-2011

no to ja mam damski plecak, bo mam w nim: chusteczki do higieny intymnej :P , zapasowe slipy, chusteczki zwykłe - a i podpaski maxi raz mialem - jak mialem biegunki :lol:
Cinimini - 12-04-2011

Cytat:
W domu jak mam takie bóle to na czworakach chodzę, tylko na psa muszę wtedy uważać
Hahahah...czyżby zbierało mu sie wówczas na amory :D

Alutka86 napisał/a:
po 2 stronie jest sąd!

Dobra miejscówka z tym sądem, nie znałam jej, ale gdzie tam jest sąd? Nigdy mi nie wpadł w oko...

Alutka86 - 12-04-2011

Cinimini napisał/a:
Alutka86 napisał/a:
po 2 stronie jest sąd!

Dobra miejscówka z tym sądem, nie znałam jej, ale gdzie tam jest sąd? Nigdy mi nie wpadł w oko...


Ha ha.. Ale musiałam iść zakołowana Urząd Skarbowy! :lol: :lol: :lol:

obyty.z.cu - 12-04-2011

Alutka86 napisał/a:
Tak czekam czekam czekam jeden pociąg przejechał a szlaban zamknięty... Już zaczełam z bólu płakać... Jelita podchodzą mi pod żebra...

dobre....
w mojej historii i to się zdażyło, znaczy podobnie .

Korek na drodze, ,bo gdzieś przed nami był wypadek,..puste pole wkoło....
wiec czekamy... i po ok.1 godz.czekania mój kolega-pasażer,którego wiozłem na badania do szpitala (też jelit-owiec chorowity :wink: )
mówi :-dłużej nie wytrzymam,co mam robić?
Wiec mówię:-wyjdź przed auto i rób ! Ja nie będę patrzył,a przed nami patrzą do przodu.

Bidulek nie miał wyjścia,przecież w puste pole nie pójdzie....
Wiec "...zrobił" na drogę :oops:

To najlepszy sposób - bo sprawdzony :razz:

Alutka86 - 12-04-2011

obyty.z.cu napisał/a:
Bidulek nie miał wyjścia,przecież w puste pole nie pójdzie....
Wiec "...zrobił" na drogę :oops:

Zawsze można do reklamówki w samochodzie :razz:
Tylko trzeba sprawdzić czynie ma dziury :E

deth - 12-04-2011

Alutka86 napisał/a:
Zawsze można do reklamówki w samochodzie
Tylko trzeba sprawdzić czynie ma dziury


przetestowane - chwała przyciemnianym szybom :P w tyle auta :D

Misia - 12-04-2011

A potem reklamówke wyrzucić podczas jazdy.... :twisted:
Natuśka - 12-04-2011

obyty.z.cu napisał/a:
Wiec "...zrobił" na drogę :oops:

Sądzę, że na naszych drogach powinno być to wskazane :razz:

Alutka86 - 12-04-2011

Misia napisał/a:

A potem reklamówke wyrzucić podczas jazdy.... :twisted:

:smiech: :smiech: :smiech: od razu moja bujna wyobraźnia dała się we znaki
Wyobrażacie sobie jakby tak komuś jadącemu z tyłu taka reklamówka z nadzieniem, oczywiście wykwintnym :E rozplaszczyła się na przedniej szybie :twisted:
:smiech: :smiech: :smiech:

Misia - 12-04-2011

Zawsze tez można posypać (albo polać) zawartością ...truskawki, hahahah :mrgreen:
Natuśka - 12-04-2011

... szyberdach był otwarty :E
Alutka86 - 12-04-2011

Natuśka napisał/a:
... szyberdach był otwarty :E

:smiech: :smiech: :smiech:
cóż byłby to za przypadek :neutral:

lila - 12-04-2011

Ja znowu sie poplakalam usypiajac mlodego a mlody odwraca sie i pyta "co znowu napisala Alutka???" :lol:
Alutka86 - 12-04-2011

lila napisał/a:
"co znowu napisala Alutka???" :lol:

No nie moge... Powiedz mu:
Kalaruchy pod poduchy, a szczypawy do zabawy... :razz:
Zobaczymy czy uśnie :lol:

Ala57 - 13-04-2011

Właśnie zaliczyłam poranny ból brzucha ale jaki....przyjemny!urechotałam sie okrytnie :lol: :lol: :lol:
Zenobius - 13-04-2011

Mi sie tak kiedys zdarzylo dodac troche fauny/flory do przydroznej rzeki.

Cislo cislo.. a stacji nie widac, knajpy pozamykane.. w koncu jakas knajpa sobie przy drodze jest.. zatrzymujemy sie, a jednak zamknieta.

A ja juz nie moge, jak wysiadlem z wozu, to jak wsiade, to sie ze mnie wycisnie ;-)

Ale przez most przejezdzalismy, a tam obok niego zejscie do rzeki.. wiec ja bez myslenia sru do rzeki :D

Alutka86 - 13-04-2011

Zenobius napisał/a:
Ale przez most przejezdzalismy, a tam obok niego zejscie do rzeki.. wiec ja bez myslenia sru do rzeki :D

Znając moje szczęcie to bym wpadła do rzeki :D
Niedaleko mnie są stawy. poszłam z koleżankami na spacer.. Z wierzchu wyglądał na wyszuszony.. sama taka rzęsa była. Po środku były piękne bazie.. No to Alutka sobie poszła po nie, ale po środku zaczełam się zapadać... To się szybko odwróciłam i hyc hyc hyc uciekłam. Jestem już na stałym gruncie, patrze w dół a nie mam ani butów ani skarpetek..
No to się wróciłam... wpadłam do połowy ud.. Ręce całe w tej rzęsie... Ale buty odzyskałam :E Później poszłam się myć w rzece, bo do domu spory kawałek, a śmierdziałam niesamowicie!! Weszłam do kolan w łachach oczywiście.. :lol: :lol: A tu nagle silny nurt rzeki mnie porywa.. :evil: Ale na szczęście przejeżdżał rowerem mój brat i mnie wyciągnął. Przywiózł suche i czyste ubrania... I w ten sposób wróciłam cała do domku... Ale co wspominać jest.. :lol: :lol: :lol:
Eh.. trochę odeszłam od tematu... bo miało być o gównie :wink: :E
Chyba będę musiała założyć nowy temat: śmieszne historie alutki.. Niestety zawsze mam szczęście do pakowanie się w tarapaty.. :oops:

malapkasia - 13-04-2011

taki już Twój urok Ala ;)
hmmmm ja jak mam zaostrzenie to nosa nie wystawiam poza dom...
ale... pamiętam jak zaraz po wyjściu ze szpitala miałam zaliczenie ustne - praktyczne u (takiego wrednego) Pana... ponieważ nigdy nie miałam żadnych wariacji w brzuchu ze stresu, myślałam, że tym razem też tak będzie... myliłam się... stałam pod drzwiami z koleżanką i zaraz miała być nasza kolej, ale ja mówią, że mogliby się streszczać bo się zaraz chyba zes... i podkreśliłam, ze mówię poważnie, moja qmpela z zieleniała i z radością, że powie to Panu M.. że mi się srać chce to może nas szybciej przemagluje... znajomi się śmiali, a mnie ciśnie :| wchodzimy, odpowiadamy ale słyszymy, że każde zdanie z korytarza słychać :oops: Pan mówi do nas, że zada nam po 1 pytaniu i mamy pokazać 2 sposoby terapii na jakiej części ciała chcemy byleby się mu zfajdać w sali... zamurowało nas... :lol: oczywiście zdałyśmy :)

Alutka86 - 13-04-2011

Cytat:
hmmmm ja jak mam zaostrzenie to nosa nie wystawiam poza dom...


Wcześniejsze zaostrzenie to też nie wyściubiałam nosa poza dom.. A jak wyszłam to miałam mapę toalet.. Całe dnie wyłam w poduszkę...
A teraz.. Pfff.. Jest impera to idę, biorę torbę nutridrinków i gacie na zmianę... Nieraz nawet znajomo mi przynoszą nuti.. Trzeba się cieszyć z życia nie tylko wtedy gdy świeci deszcz, ale też gdy pada słońce :)
Już się przyzwyczaili, że biorę ze sobą wałówkę nawet jak idę w gości.. :razz:

malapkasia napisał/a:
Pan mówi do nas, że zada nam po 1 pytaniu i mamy pokazać 2 sposoby terapii na jakiej części ciała chcemy byleby się mu zfajdać w sali... zamurowało nas... :lol:

No nie padłam... :smiech: :smiech: :smiech:

malapkasia - 09-08-2011

wprawdzie zdążyłam... ale za namową Ali wrzucam dzisiejszą sytuację :

dziś zanim pojechałam na wieś 2 razy mnie przegoniło... chyba po śmietanie bo jadłam z ziemniakami... ale nie ważne.. pojechałam na wieś... plewię plewię... i coś mi strasznie śmierdzi g.... no to ja siedzę w tych krzakach i myślę czy to nie ode mnie tak ? :| po godzinie przychodzi ojciec i mówi tak : "ale wali przez te oborniki, znowu Zenek wywozi" a ja na to :"skąd wiesz?:o" a on na to ze: "w polu wali jeszcze gorzej bo ciotka rwała maliny"
:lol:
ale miałam pietra :oops: :neutral:

Alutka86 - 09-08-2011

malapkasia, kto z kim przystaje, takim się staje... :D
Ja padłam... Czekałam na ciepłą kupę spływającą na uda.. a tu obornik :lol:

Gottii - 09-08-2011

ja pitole :) :)
Agula84 - 10-08-2011

mocne laski, haha, nie ma co ;) )
ewkunia - 12-08-2011

Ja pamiętam początki znajomości z Lubym. Odebrał mnie z imprezy w środku nocy. Nigdy mnie nie goniło wieczorami,ale pech chciał,że na moje jelita naparły niesamowite kilogramy masy kałowej:D Jechaliśmy obwodnicą-miałam ciągle dziwną minę i pragnęłam ucieczki, udawałam, że jest mi niedobrze po winie, bąki masakryczne, więc otwieram okna... Nagle Luby mówi ' czuję dziwny zapach z wysypiska' ( słynne Szadółki) i nagle patrzy na mnie wymownie: ' a może to nie z wysypiska?' :D Prawie umarłam ze wstydu. Nie wiem jak dotrwałam jeszcze 20min, zaciągnęłam go do stacji benzynowej (niby na herbatę,ale do wc),ale normalnie byłam pewna, że obcemu kolesiowi zrobię kupę w samochodzie;/
malapkasia - 14-08-2011

:lol: faceci nigdy nie wiedza czego mogą się po nas spodziewać ;)
hrm - 04-09-2011

Historię tą dedykuję wszystkim Babciom Klozetowym o podejściu do pracy rodem z poprzedniego ustroju...
Rzecz działa się kilkanaście dni temu w pewien słoneczny i dość ciepły (ewenement w tym roku) sierpniowy dzień. Akurat tak się złożyło, że w godzinach popołudniowych miałem masę spraw do załatwienia, wymagających przemieszczania się komunikacją miejską, w tym Metrem. Ostatnią rzeczą do zrobienia (jak się potem okazało na szczęście) był odbiór rzeczy zakupionej na Allegro, oczywiście w drugim końcu miasta. Osoba ta mimo umówienia terminu musiała się jeszcze spóźnić (a co tam), więc uporałem się z tym dobrze po 21. Akurat tego dnia jelita miały wyjątkowo kiepski dzień, ale z tym nauczyłem się żyć, więc nie wyklucza mnie to z działalności życiowej. Zakup odebrałem, jelita kręcą już dobrze, ale że zrobiło się późno, więc pędem do Metra na Młociny. Pierwszy dylemat - iść tu, czy gdzieś dalej (niestety tam gdzie czekałem nie było gdzie...), szybki rzut oka na czas kursowania i odjazd autobusu z Centrum i wyszło, że mam jakieś 9-10 minut zapasu. Kręci dobrze, ale w końcu w Metrze się siedzi, a następny autobus za pół godziny, więc decyzja - zaciskam się sam w sobie i trzymam do Centrum, tam jest WCet, więc wykorzystam zapas. Wsiadam i jadę, a tu niestety coraz gorzej. Czuję, że lada chwila nastąpi apokalipsa. Akurat zbliżał się Marymont, więc cóż zrobić, wysiadam i lecę do WC. Jeszcze przed stacją rzut oka na zegarek - 21:46 (ważne!). Wysiadam i biegnę zamykając się równocześnie w sobie ;-) Po drodze oczywiście wyciągam i trzymam w łapie 2 złote (ach ta koordynacja) i dopadam do drzwi upragnionej Świątyni Dumania. Była jakaś 21:47. Na drzwiach oczywiście istotne informacje - płatne 2zł i czynne do 22. Już mam radość w oczach gdy łapię za klamkę... i tak! Zamknięte! Pani najwyraźniej postanowiła sobie skończyć pracę nieco wcześniej i iść do domu, a co tam! Załamanie w oczach, ale umysł do roboty - rozglądam się i widzę skwerek a na skwerku drzewo, w dodatku nieco pochylone. No cóż, jest ciemno, a ja nie mam wyboru. Drzewo to świetna lokalizacja! :mrgreen: Szybkie kilka kroków tamtą stronę i niestety poszło w majtki... Posłałem tylko nienawistne spojrzenie zamkniętym drzwiom i udałem się w omówione wcześniej miejsce (z bliska to całkiem fajne drzewo ;-) ) celem pozbycia się zawartości majtek. Wyrzuciłem co zrobiłem i wytarłem się na tyle, na ile się dało, resztę chusteczek wsadziłem w portki by ich dodatkowo nie upaćkać. Gacie zutylizowałem w pobliskim koszu (i tak raczej do prania by się nie zdały).
P.S. Pozdrawiam Babcię Klozetową, a niech cię (celowo z małej) czort strzeli :mad:
P.S.2. Podziwiam Alutkę, która jak sama napisała 3 godziny krążyła po Warszawie z wypadkiem w spodniach, ja bym się nie odważył... Szacunek dla Ciebie za dystans do siebie i odwagę!

martita - 04-09-2011

:lol: dobra historyja :lol:
Alutka86 - 04-09-2011

hrm napisał/a:
P.S. Pozdrawiam Babcię Klozetową, a niech cię (celowo z małej) czort strzeli :mad:

E źle się nie życzy... :-) Niech się usra po same kostki :twisted:

hrm napisał/a:
3 godziny krążyła po Warszawie z wypadkiem w spodniach


A buty to co? :E :lol: Do tej pory pamiętam to chlupanie :lol: :lol: :lol:
hrm napisał/a:
Szacunek dla Ciebie za dystans do siebie i odwagę!


Chyba za głupotę. :razz:

hrm, pozdrawiam i śmiej się z tego! :-)

hrm - 04-09-2011

Alutka86 napisał/a:
E źle się nie życzy... :-) Niech się usra po same kostki :twisted:


O tak, i to w oba buty :-P

Alutka86 napisał/a:
A buty to co? :E :lol: Do tej pory pamiętam to chlupanie :lol: :lol: :lol:


Prawdę powiedziawszy kupa aż w butach przekracza granicę mojego pojmowania ;-)

Alutka86 napisał/a:
Chyba za głupotę. :razz:


A jak dla mnie to jednak odwaga, ja bym do tramwaju nie wsiadł ;-)

Alutka86 napisał/a:
śmiej się z tego! :-)


Śmieję się z tego, jakiś czas temu przestało mnie to dołować...

Remedios44 - 28-04-2012

Licho mnie podkusiło, żeby zjeść wczoraj jabłko. Co prawda parę dni temu też zjadłam i nic mi nie było. Tym razem jednak po paru godzinach, gdy jabłko doszło do stomii, zaczęła ona protestować i wiedziałam, że prędzej czy później worek się odklei. Było już późno, więc położyłam się spać, ale spałam tylko na pół gwizdka, co jakiś czas przez półsen macając worek. Było ok, o piątej wstalam zrobić siku, przy okazji przyjrzałam się workowi. Już trochę zaczęło podciekać pod worek, choć na zewnątrz jeszcze nic nie było widać, więc zmieniłam worek i teraz już zupełnie spokojnie położyłam się z powrotem spać, z jakimś przekonaniem, że skoro go już zmieniłam, to problem mam z głowy i mogę się wreszcie wyspać. Zasnęłam więc tym razem snem pełnym, więc jak się obudziłam, miałam już cały brzuch uwalany pozostałościami jabłka i innych rzeczy, które wczoraj jadłam. Majtki, piżama do prania. Pościeli jakimś cudem nie zabrudziłam tylko.

Nie ma to jak dobrze zacząć dzień :lol:

Woreczki, tak jak nieszczęścia, (od)chodzą parami.

Kiedyś odpięłam sobie sama zapinkę od worka. Miałam przez jakiś czas strasznie głupi nawyk machinalnego klikania sobie tą zapinką przez spodnie. Trafiło na chwilę, gdy byłam w pracy (szpital, biały fartuch) i akurat miałam biegunkę (treść stomijna o konsystencji wody, ale innym kolorze :P ) - i wszystko od razu pociekło po nodze, zostawiając na białych spodniach wielką podłużną plamę. Spodni na zmianę oczywiście nie miałam. :smutny: Zmywałam ją długo w łazience, ale jakoś zeszła bez śladu, a spodnie mogłam od razu podsuszyć przytulając się do kaloryfera (na szczęście była zima, więc kaloryfery gorące).

Mniej wesoło było, gdy również w szpitalu, ale jako pacjentka, zmieniałam worek w toalecie. Stomia zaczęła strzelać jak z karabinu, zachlapując całą łazienkę - podłogę, ściany, i chyba tylko dlatego nie sufit, że sufit był bardzo wysoko... Oczywiście moją piżamę też. Musiałam zadzwonić na salową, żeby przyniosła mi jakieś ubranie na zmianę. Potwornie mi było wstyd, że tak zabrudziłam łazienkę, ale ona nie powiedziała mi ani słowa i ze spokojem wszystko posprzątała. Ciekawe, że w domu aż tak spektakularnych katastrof, z zachlapywaniem ścian, nigdy nie miałam, musiało trafić na szpital :neutral:

Niezdążania do toalety przed operacją oczywiście też zdarzały mi się nieraz. Normą było chodzenie w podpasce, choć problemu ona nie rozwiązywała jak już się zdarzyła katastrofa, ale jednak dawała jakieś złudne poczucie bezpieczeństwa. W plecaku, torebce i kieszeniach zawsze duże ilości chusteczek higienicznych, ręczników papierowych itp.

amtb - 28-04-2012

Dobry temat.

Ja parę razy przed diagnozą miałam tak, że jechałam zatłoczonym tramwajem z Chorzowa do Katowic (żeby przesiąść się na autobus w miejsce docelowe mojej edukacji w stopniu wyższym :P ) i musiałam wysiadać i wracać trampkiem w przeciwnym kierunku do domu, bo wydawało mi się, że tylko cichaczem pierdnę... :-P

Lepsza historia wydarzyła mi się w tym roku w akademiku. U nas jest tak, że jeden WCet przypada na 4 pokoje = 7 osób i znajduje się pomiędzy dwoma "mieszkaniami" po 2 pokoje każde.
Mojej współlokatorki i sąsiada nie było, a ja, nawpieprzawszy się uprzednio tostami z pełnoziarnistego chleba (w lidlu tostowy jest tylko pełnoziarnisty, a że lidl pod akademikiem prawie, to nie wybrzydzałam :-P ), czytałam książkę, która tak mnie wciągnęła, że jak podniosłam się z łóżka to już wiedziałam, że nie dojdę... ;-)
Obesrałam cały kibel i korytarzyk, a smaczku i historii dodaje fakt, że akurat byłam w trakcie suplementacji żelaza... więc nie dość, że rzadkie, to jeszcze czarne jak smoła ;-)
A "za wodą" słychać było głosy sąsiadek...
Sprzątałam ta apokalipsę z duszą na ramieniu, a potem od razu wskoczyłam pod prysznic ;-)

Slip - 29-04-2012

kurde ale przygody

jednak nie jest ze mną tak źle, albo mam wyjątkowo silne zwieracze :razz:

obyty.z.cu - 30-04-2012

Slip napisał/a:
nie jest ze mną tak źle, albo mam wyjątkowo silne zwieracze

to nie tak...
kiedy przychodzi silny ból ,to chwila,kiedy przestajesz panować nad nimi.
Liczy się tylko ból,to jak paraliż,jak dotknięcie rozgrzanej stali....
nie ma się wpływu na to co się dzieje.
:oops: :smutny:
Dlatego w takim "etapie" choroby trzeba się zabezpieczać na taką chwile.
Czasem wystarczy "wkładka" np. z ręcznika papierowego albo .. chocby podpaska.
To daje zawsze kilka sekund i niezabrudzone spodnie :razz:

tomek1971 - 30-04-2012

obyty.z.cu święta prawda mam dokładnie tak jak to opisujesz, siła zwieraczy maleje wprostproporcjonalnie do siły bólu. :razz:
tola - 30-04-2012

Ja po wprawdzie nigdy nie miałam krytycznej sytuacji i obsmarowanych spodni (nie liczę worka stomijnego,który się odkleił),ale ostatnio o mało nie narobiłam na zająca.Otóż jechaliśmy do Borów Tucholskich i w trakcie jazdy nasz basset chciał opróżnić pęcherz.Korzystając z okazji i ja schowałam się w krzakach.Nie było by w tym nic dziwnego,ale na owym terenie było mnóstwo dołków.Potrzeba była jednak silniejsza,ściągnęłam spodnie a spod nóg wyleciał jak z procy zając.O mało nie dostałam zawału po czym wrzasnęłam w kierunku Męża.Ten ni stąd ni zowąd zapytał : "nas... na zająca" :P Na szczęście ów zwierz nie ucierpiał ;)
Baby - 21-06-2012

Dziś miałam ciężki dzień w WC i znów załamka. Dzięki Waszym historią i poczuciu humoru trochę mi lepiej. Lila słonko dziękuje Ci za informację o tym wątku. Ala jesteś genialna, chciałabym być taka jak ty radosna i zdystansowana do choroby :) Dziękuje Wszystkim, że skutecznie poprawiliście mi humor ;)
kasinp - 21-06-2012

Ostatnio rankami moje jelita troche szalały , zanim zaczęłam brać metypred . Pewnego ranka wstając z łóżka biegiem do toalety - ups piżama, umyłam się , przebrałam , wracam , ups , bielizna , wracam , ups znów bielizna, wracam , ups, kolejna bielizna , za piątym albo szóstym razem skapitulowałam wlazłam we wszystkim do wanny i stwierdziłam że nie wyjdę z łazienki dopóki nie skończę czuć parcia nie ubiorę się wcale i tak nago bede siedziec , podzialalo - jelita odpuściły
hrm - 22-06-2012

kasinp napisał/a:
Ostatnio rankami moje jelita troche szalały , zanim zaczęłam brać metypred . Pewnego ranka wstając z łóżka biegiem do toalety - ups piżama, umyłam się , przebrałam , wracam , ups , bielizna , wracam , ups znów bielizna, wracam , ups, kolejna bielizna , za piątym albo szóstym razem skapitulowałam wlazłam we wszystkim do wanny i stwierdziłam że nie wyjdę z łazienki dopóki nie skończę czuć parcia nie ubiorę się wcale i tak nago bede siedziec , podzialalo - jelita odpuściły


To się nazywa "gówniany poranek" :wink: Ale metoda rozwiązania paradoksalnie dobra, choć po "wlazłam we wszystkim do wanny" obawiałem się, że Twoje zwątpienie osiągnęło zenit :mrgreen:

Corleone - 22-06-2012

Kiedyś w szpitalu w ostatniej chwili zdążyłem do ubikacji, zdążyłem zdjąć spodnie i majtki ale nie zdążyłem usiąść na kiblu. Szybko się wytarłem i chciałem jak najszybciej stamtąd wyjść i powiedzieć pielęgniarce, że zastałem kibel w takim stanie (oczywiście co złego to nie ja :mrgreen: ) Wychodzę i w tym momencie wszedł inny pacjent. Żeby nie było na mnie to powiedziałem mu żeby tam nie wchodził bo jakaś świnia tam nasrała, wszedłem do ubikacji obok i udawałem, że się tam załatwiam :lol:
kasinp - 22-06-2012

Corleone napisał/a:
Żeby nie było na mnie to powiedziałem mu żeby tam nie wchodził bo jakaś świnia tam nasrała, wszedłem do ubikacji obok i udawałem, że się tam załatwiam


Wiesz to akurat do mnie nie przemówiło , mnie zdarzało sie w szpitalu nie zdążyć , ale żeby zostawić po sobie i jeszcze zrzucić na kogoś innego . W takim przypadku wystarczyło powiedziec , proszę nie wchodzić i zawołać salową i poprosić o pomoc po "wypadku" .

Baby - 22-06-2012

Corleone napisał/a:
Kiedyś w szpitalu w ostatniej chwili zdążyłem do ubikacji, zdążyłem zdjąć spodnie i majtki ale nie zdążyłem usiąść na kiblu. Szybko się wytarłem i chciałem jak najszybciej stamtąd wyjść i powiedzieć pielęgniarce, że zastałem kibel w takim stanie (oczywiście co złego to nie ja :mrgreen: ) Wychodzę i w tym momencie wszedł inny pacjent. Żeby nie było na mnie to powiedziałem mu żeby tam nie wchodził bo jakaś świnia tam nasrała, wszedłem do ubikacji obok i udawałem, że się tam załatwiam :lol:
Jaki człowiek potrafi być sprytny i do tego jak potrafi grać.
Corleone - 22-06-2012

Oczywiście potem powiedziałem pielęgniarce żeby zawołała salową bo w ubikacji jest brudno. Ale po co się przyznawać, że to ja? :lol:
deth - 22-06-2012

kasinp napisał/a:
Wiesz to akurat do mnie nie przemówiło , mnie zdarzało sie w szpitalu nie zdążyć , ale żeby zostawić po sobie i jeszcze zrzucić na kogoś innego .


dokładnie :/

mi się zdarzyły dwa takie wypadki w toaletach publicznych. Najpierw wytarłem suchym papierem, potem moczyłem papier pod wodą i wycierałem, potem znów na sucho. Przecież ktoś by musiał to posprzątać, czyjaś sraka nie jest fajna do sprzątania :suchy:

Corleone - 22-06-2012

No tak ale w szpitalu nie zawsze da się posprzątać po sobie jak w jednej ręce musisz trzymać kroplówkę.
obyty.z.cu - 22-06-2012

Corleone napisał/a:
Oczywiście potem powiedziałem pielęgniarce żeby zawołała salową bo w ubikacji jest brudno. Ale po co się przyznawać, że to ja?

żeby być ze sobą w porządku ?
Corleone napisał/a:
No tak ale w szpitalu nie zawsze da się posprzątać po sobie jak w jednej ręce musisz trzymać kroplówkę.

w życiu jest różnie,ale trzeba umieć przyjąć na klatę konsekwencje swego działania.
Na dłuższy okres to działa.
Salowe są nauczone "takich" wypadków więc nawet nie komentują,częściej żartem rozładowują takie sytuacje.
Przecież to "normalne" przy naszych chorobach :smutny:
I dopiero "takie " żarty z salowymi są "śmieszne",jak w tym temacie inne. :wink:
a panie mogą naprawdę wiele "przypadków " opowiedzieć :idea:

Lemoni - 23-06-2012

w takim przypadkach sprzątam toaletę, w sumie kilka razy zdarzało mi się tak zdążyć "w locie" ;) .

współczuję salowym, wiem, ich praca, ich codzienność, ale mimo wszystko... :wink:

taki mały OT - jak zaczynałam się diagnozować, to miałam wielkie opory psychiczne. miałam poczucie winy, że lekarze muszą słuchać o kupach i wsadzać rurę to pupy. i było mi bardzo wstyd :mrgreen: . inna sprawa, że nigdy wcześniej nie słyszałam o naszych chorobach :wink:
dopiero potem do mnie dotarło, że sami wybrali taką specjalizację :neutral: :mrgreen: (a może nie dostali się na inne :mrgreen: ?)

Alutka86 - 23-06-2012

Cieszę się, że powstał ten temat. To moje ulubione miejsce na forum. Kiedyś pomógł mi się pogodzić z chorobą. Baby nie ma się co załamywać pełnymi spodniami. Traktuj wpadkę jak najlepszą maseczkę na zadek :razz: W połączeniu z dobrym humorem działa wyśmienicie!

Dzisiaj sobie uświadomiłam, że nie noszę już ani listka papieru i bielizny na zmianę w torebce :oops:

Baby - 23-06-2012

Alutka86 napisał/a:
Dzisiaj sobie uświadomiłam, że nie noszę już ani listka papieru i bielizny na zmianę w torebce :oops:
Teraz to całą garderobę - sukienkę z papieru nosisz, he he :) Tak na poważnie to cieszę się że już Ci lepiej, że jelita lepiej pracują. Dajesz nam - mającym upierdliwą postać choroby, małą iskierkę nadziei, że i nam sie poprawi. :*
Harry - 05-11-2012

Dobra to ja opiszę swoje historie ;) Głównie skupię się na moim pierwszym wypadku.

Ogólnie to wszystkie wpadki miałem w drodze na uczelnię w godzinach 7-8 i chociaż już dużo wcześniej miałem problem z załatwieniem się przed wyjściem to w gatki zacząłem popuszczać jakoś pół roku temu i do tej pory może z 6 razy mi się to zdarzyło w tym 4 razy w ciągu ostatniego miesiąca :|

Ten mój "pierwszy raz" był jakoś na wiosnę, akurat miałem ważne kolokwium z profesorem, który jest strasznie pedantyczny, dokładny i przesadnie konkretny (ale ogólnie jest bardzo ok ;) , dlatego zależało mi na tym, żeby być wcześniej, zwłaszcza, że on wymyślił swój powiedzmy algorytm jak mamy siedzieć gdy on przyjdzie. Ponieważ kolos był na stołówce z drugiej strony uczelni (bo wszyscy siedzieli dalej od siebie niż w auli i lepiej wszystkich widać) postanowiłem, że pojadę sobie innym autobusem, żeby mieć bliżej. Miałem jeszcze spotkać się z kolegami przed stołówką, żeby zostawić kurtki w samochodzie. No i dobra. Nie pamiętam czy załatwiłem cześć swoich potrzeb przed wyjściem, ale poszedłem na przystanek bez żadnego stracha. I w połowie drogi zaczęło mnie skręcać w brzuchu. Pierwsze myśli oczywiście, gdzie tu najbliższa łazienka, albo czy wyskoczyć gdzieś w krzaki (ale padało więc pomysł chowania się w krzakach nie był najlepszy ;) ). No ale pomyślałem, że kurcze już niedaleko a potem zaraz są akademiki to tam skoczę i się załatwię. No ale nie udało mi się dotrzymać. Stałem jak kołek w autobusie, czułem jak ciepło mi się rozlewa po pośladkach (w sumie fajne ciepełko xD) i myślałem "Oh, God why?". Oczywiście jak na złość było pełno ludzi w autobusie i bałem się, żeby nikt nic nie poczuł. Wyleciałem szybko z autobusu i dałem rurę do akademika. Myślałem tylko o tym, żeby szybko pozbyć się tego co wyszło, wparowałem do akademika, spytałem się pani w portierni gdzie tu jest łazienka, po czym nawet jej nie słuchając poleciałem na piętro, bo coś czułem że tam ją znajdę. No i miałem rację, wparowałem do kabiny zdjąłem gacie i siadłem na desce, bo nadchodziła druga fala. Wszystko fajnie pięknie tylko, że po pierwsze jak spojrzałem w gacie to nawet nie wiedziałem, że tego aż tyle tam się zebrało, a po drugie okazało się, że nie ma papieru :lol: To szybko wziąłem telefon i dzwonie do kolegów, którzy już czekali na mnie w samochodzie. Oni wiedzą, że mam problemy z jelitami (w sumie każdemu kogo znam wypaplam) więc nie zastanawiałem się co powiedzieć, tylko powiedziałem, że popuściłem w gatki i pilnie potrzebny jest mi papier. Potem poinstruowałem kolegę, w którym akademiku, na którym piętrze i w której kabinie jestem po czym on rzucił mi tylko to co zdobył czyli paczke chusteczek :| No ale ok, lepsze to niż nic. W międzyczasie udało mi się zdjąć majty i odłożyć je na bok. Kiedy przystąpiłem do procedury oczyszczania pośladków przeżyłem kolejny szok, bo tyłek był tak uwalony, że masakra. Do kolosa zostało 10 minut, a ja jestem cały brudny. Zużyłem wszystkie chusteczki i powiedziałem sobie, że trudno już po kolosie pójdę do domu i się ogarnę. Założyłem spodnie, wyszedłem z kabiny, wyrzuciłem gacie do kosza (do tej pory jestem ciekawy, czy sprzątaczki uznały, że musiała być niezła impreza w akademikach skoro ludzie puszczali w gacie xD) i chciałem sobie umyć ręce. Oczywiście nie było czym a łapa uwalona -,- Ale już kolega mnie poganiał, bo w sumie i on by mógł mieć nieciekawie więc opłukałem rękę w wodzie i biegiem polecieliśmy do samochodu, rzuciłem kurtkę i szybko na stołówkę. Na szczęście udało mi się zdążyć i napisać kolosa z ładnym wynikiem :P Ale cały czas czułem się dziwnie bez majtek i z nieprzyjemnym zapachem od ręki :| Następnego dnia mi kolega powiedział, że jak przyszedłem to byłem cały blady i zastanawiał się czy ja nie zemdleję na tym kolokwium, a gdy zaczęliśmy pisać spojrzał się na mnie, a ja zasuwałem jak robot i byłem kompletnie odcięty od świata :P Pocieszająca rzecz :P

Moje kolejne wpadki, były już może mniej emocjonujące bo od tamtej pory moimi wiernymi kompanami na uczelni jest rolka papieru i zapasowe majtki, zazwyczaj wysyłam któremuś z kolegów, że spóźnię się z wiadomych przyczyn i żeby w razie czego powiedzieli co i jak i idę szybko do najbliższej łazienki. Najgorsze jest tylko to, że zawsze wtedy kiedy sobie chcę zmienić gacie to do kabiny obok ktoś wchodzi z zamiarem zostania na dłużej, a to tak niekomfortowo wtedy :P Ze 2 tygodnie temu trafił mi się w ogóle koleś, który wydawał dziwne dźwięki, co chwila darł papier, coś jakby pocierał, a potem strasznie dyszał... Nie wiem może mam po prostu dziwne skojarzenia :lol:

Dziś też miałem mały wypadek przy pracy i wysłałem koledze sms'a, akurat miałem zajęcia projektowe i wejściówkę u tego samego profesora co wyżej opisane kolokwium. Na szczęście, kiedyś mu powiedział co i jak i zrozumiał i nie robił problemów. Wszedłem spóźniony 10 minut, a on od razu ze spokojem powiedział mi co mam robić, co mnie miło zaskoczyło. Potem mi się śmiać chciało, gdy po zajęciach kolega powiedział mi, że dostało mu, bo kiedy chciał powiedzieć profesorowi, że się spóźnię to zwrócił się do niego "proszę pana", po czym dostał odpowiedź, że panów to on miał w przedszkolu :lol:

Ale się rozpisałem :| Ale w sumie dobrze jest się komuś wygadać z takich historii :P

martita - 05-11-2012

:lol: ubawiłam się jak norka :lol:
elwirka - 05-11-2012

Harry, jak będę Kielcach widzieć kogś buszującego po kszakach , albo akademikowych wc to będę wiedzieć że to Ty :lol: :lol: ale historie mega śmieszne :lol: :lol:
Natuśka - 05-11-2012

Harry, wybacz ale... :smiech:
Lemoni - 06-11-2012

Harry, zazdroszczę kolegów :) (i podejścia, ja bym nie poszła na kolosa a potem cały dzień płakała zamknięta w pokoju :mrgreen: :oops: ) . Z takimi czułabym się dużo bezpieczniej ;) . Nie musiałam nigdy prosić nikogo o papier ani nic w tym stylu (chyba ;) , przynajmniej nie w dramatycznym momencie) ale lubię mieć kogoś, do kogo mogę się ewentuaaalnie zwrócić. Dlatego przerażają mnie dłuższe samotne wyjścia :neutral:
Alis - 06-11-2012

Harry, ale cudnie to napisałeś :lol: :lol: uśmiałam się :lol:
Lemoni napisał/a:
Harry, zazdroszczę kolegów

zgadzam się z Lemoni, masz bardzo dobrych kolegów, jak ja wróciłam do szkoły po rocznej dziekance, wszyscy wiedzieli, że choruje i mam IOS, oczywiście nie wszystkim byłam w stanie wyjaśnić na czym ta choroba polega, no to tylko kąśliwe uwagi słyszałam pod nosem typu "ona chora, przecież chodzi i ma zdrowe ręce i nogi i jeszcze IOS-a ma, pewnie chodzić jej się nie chce..." Dziewczyny niestety mają to do siebie, że są bardzo zazdrosne, a w mojej grupie nie było ani jednego chłopaka i atmosfera też była taka nie za bardzo. A na następny semstr połowa grupy miała IOS :mrgreen: i w sumie mogłam na jedną koleżanke liczyć, jej mama miała CU więc doskonale rozumiała mnie, sama też chorowała a w dodatku w ciąży była, więc też miała ciężko, ale mnie zawsze :wc: łapało na wieczór i wtedy szybko uciekałam z wykładów i w autobusie modlitwa żeby zdazyć dojechać :roll:

subzero - 06-11-2012

Popłakałam się ze śmiechu przy tych chusteczkach higienicznych :lol:
Baby - 06-11-2012

Alis napisał/a:
Harry, ale cudnie to napisałeś :lol: :lol: uśmiałam się :lol:
Lemoni napisał/a:
Harry, zazdroszczę kolegów

zgadzam się z Lemoni, masz bardzo dobrych kolegów, jak ja wróciłam do szkoły po rocznej dziekance, wszyscy wiedzieli, że choruje i mam IOS, oczywiście nie wszystkim byłam w stanie wyjaśnić na czym ta choroba polega, no to tylko kąśliwe uwagi słyszałam pod nosem typu "ona chora, przecież chodzi i ma zdrowe ręce i nogi i jeszcze IOS-a ma, pewnie chodzić jej się nie chce..." Dziewczyny niestety mają to do siebie, że są bardzo zazdrosne, a w mojej grupie nie było ani jednego chłopaka i atmosfera też była taka nie za bardzo. A na następny semstr połowa grupy miała IOS :mrgreen: i w sumie mogłam na jedną koleżanke liczyć, jej mama miała CU więc doskonale rozumiała mnie, sama też chorowała a w dodatku w ciąży była, więc też miała ciężko, ale mnie zawsze :wc: łapało na wieczór i wtedy szybko uciekałam z wykładów i w autobusie modlitwa żeby zdazyć dojechać :roll:


Alis co to jest IOS?

Harry - 06-11-2012

Ciesze się, że się wam podobało :D Śmiejcie się ile się da, bo w końcu śmiech to zdrowie, a zwłaszcza nam tego zdrowia trzeba :)

Akurat na roku mam sporo osób, które próbują mnie zrozumieć i jeszcze nie spotkałem się z takimi tekstami, które opisała @Alis. Nawet nie sądziłem, że tak mi się poszczęściło z ludźmi :D

@Lemoni jakbyś kiedyś potrzebowała papieru (lub chusteczek :D ) to pisz to jakoś postaram się podrzucić :D

@Baby też przed chwilą patrzyłem:
http://pl.wikipedia.org/w...ja_Studi%C3%B3w

Baby - 06-11-2012

Harry, a widzisz dziękuje :)
Natuśka - 06-11-2012

Baby napisał/a:
co to jest IOS?

Indywidualna Organizacja Studiów.
Bierze się to, gdy jakieś czynniki uniemożliwiają regularne uczęszczanie na zajęcia, a nie chcesz wziąć np. dziekanki :wink:

Stop OT :razz:

Haniakrow - 10-03-2013

Hahaha, rozwalily mnie niektóre historie z tego tematu :D
Ja natomiast ostatnio byłam z rodzina w Tsavo National Park na safari (mieszkam obecnie w Kenii) i do najbliższego kibelka mielismy 5.5 godziny drogi samochodem. W parku narodowym jest absolutny zakaz wysiadania z samochodu ze względu na dzikie zwierzęta, lwy, lamparty, slonie, weze, co tylko można sobie wyobrazić. Niestety moje kochane jelitko nie szanuje takich głupich zasad bezpieczeństwa i skonczylo się na wysiadaniu z samochodu co dziesięć minut i bieg w krzaki z gigantyczna maczeta i gazem pieprzowym w rece :D Dobrze, ze nic mnie tam nie pozarlo, bo bylabym jedna z nielicznych ofiar śmiertelnych CU :P

Baby - 10-03-2013

Haniakrow, wow odważna kobieto :)
Haniakrow - 10-03-2013

haha, odwazna i zdesperowana... alternatywa była dwunastogodzinna podróż w upale w obsranym samochodzie, który nawet nie nalezal do nas, tylko do znajomego mojego taty :P uznałam, ze poswiece się ewentualnie dla dobra rodziny :D
Piciu - 10-03-2013

Haniakrow napisał/a:
z gigantyczna maczeta
widok dziewczyny z maczetą ....bezcenny :wink: :razz:
jamaroo - 10-03-2013

Piciu, niewiadomo ile bys sie tym widokiem nacieszyl, gaz pieprzowy miala :P
Haniakrow - 10-03-2013

hahaha :D
Mala_Mi - 12-03-2013

Myślę, że w czasie gdy miałam zaostrzenie przydałoby mi się to:

https://fbcdn-sphotos-b-a.akamaihd.net/hphotos-ak-ash3/644298_536673959711234_33368834_n.png

:D


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group