Koszmar szpitalnych odwiedzin i takie tam.

Moderatorzy: Anette28, Moderatorzy

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Libia
Początkujący ✽✽
Posty: 102
Rejestracja: 07 kwie 2015, 22:33
Choroba: CU
województwo: śląskie
Lokalizacja: Góra Siewierska
Kontakt:

Re: Koszmar szpitalnych odwiedzin i takie tam.

Post autor: Libia » 05 lut 2016, 21:01

Kiedy wysłano mnie na badanie rektoskopii 6 pięter niżej windą i przejście 300 m koryrarza to byłam skonana. Pielęgniarki wręcz wsadzały mnie na łóżko i uspakajały a potem chciały dzwonić na oddzial aby przyjechać wózkiem po mnie. Odmówiłam. Jakoś nie lubie poddawać sie słabości kiedy czuje że mam troche siły. Szłam co prawda chyba 40 min ale doszłam o własnych siłach a potem spałam kilka godzin. Wiem, że wielu pacjentów potrafiło by więcej zdziałać o własnych siłach a czekają aż sie ich obsłuży, tymczasem brakuje potem personelu dla tych bardziej potrzebujących. Trudno tu zrównoważyć po której stronie leży prawda. Owszem znam szpital którego ludzie omijają szerokim łukiem i ja też. Tam powinno sie cały personel z lekarzami zwolnić. To umieralnia albo szpital do bardzo lekkich przypadków. Pielęgniarki w ogóle nie interesują sie pacjentami. Troche ruszają sie w godzinach szczytu czyli do południa potem cisza i śmiechy z dyżurki. Szpital a szpital a raczej personel to sie różnią i to bardzo. Jak dotąd najwyższą opiekę mefyczną i pielęgniarską sprawuje szpital kardiologiczny w Katowicach -Ochojcu. Mój tato tam leżał jak miał operacje na serce. Cóż tam była za opieka. Tu w Sosnowcu też nie można powiedzieć nic złego. Dzisiaj w nocy poczułam jak pielęgniarka poprawia mi wężyk od kroplówki. Co mnie zaskoczyło że w ciemnościach dostrzegła taki szczegół, bo uciskałam go ręką. Chciała delikatnie wyjąć by mnie nie obudzić ale mam dość czujny sen.pozostało mi podziękować
NAJLEPSZY GUST MUZYCZNY -styczeń'2016

Kocham psy, one dodają mi sił, napawają optymizmem. Nie interesuje ich, że Pani nie domaga. Przy nich muszę być silna, bo jak ja żyję dla nich tak one wiernie żyją dla mnie

www.lunaland.pl

Awatar użytkownika
obyty.z.cu
Doradca CU
Posty: 7760
Rejestracja: 28 lis 2008, 13:48
Choroba: CU
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: wielkopolska- Leszno

Re: Koszmar szpitalnych odwiedzin i takie tam.

Post autor: obyty.z.cu » 05 lut 2016, 21:03

Pandziaak pisze:pielęgniarka powinna zachować się profesjonalnie czyli być miła i wyrozumiała, a przede wszystkim bezinteresowna niestety tego w polskich szpitalach nie ma chyba, że coś zmieniło się od 8 lat
miałas chyba pecha.
Choć przecież też leżałaś na Przybyszewsiego w Poznaniu.Ja tam byłem i na gastro u Linkiego i 2 x u Drewsa na chirurgi,na "C",na OJOMie .super obsługa ,na pooperacyjnej także .Na oddziale nigdy nie usłyszałem złego słowa,wręcz przeciwnie.Pełen profesjonalizm.
Przyznaje jednak,że dla niektórych pacjentów piguły "robiły" swoje i nic więcej,ale to naprawdę pacjenci "potrafili" im dokładać na różne sposoby.Z poniżaniem włącznie.
Kiedy byłem w wojsku było takie przysłowie : ->
w cywilu psa nie miał,a w wojsku kumpla szuka.
I to właśnie niektórzy tak się zachowywali - traktowali pielęgniarki jak...służące.
Jest kultura i sztuka - niektórzy właśnie tacy byli - trzeba było być bardzo kulturalną pielęgniarką żeby "być" przy takiej sztuce.
Już nie wspomnę jak zwyzywano prof. Kościańskiego...kto był tam to wie jaki pozytywny to lekarz,a mimo wszystko znalazł się i taki łajza który ...ech..


Wielki szacun dla pielęgniarek za ich pracę i cierpliwość,choć zdaję sobie sprawę że nie wszędzie i zawsze.
Cóż,każdemu trafia się i zły dzień i wybuch nieprzewidziany.
O salowych podobnie...mam dobre zdanie.
Nie musiały a bardzo pomagały.

To jak w kolejce do czegoś - jedni grzecznie stoją i czekaja,a inni zrobią wszystko żeby się wepchać.
A z drugiej strony obsługujący- jedni szybko i sprawnie obsługują,uśmiechem pocieszająć oczekujących,a są i tacy,którzy bez żadnej grzeczności,często z chamskimi odzywkami obsługują "rzucając" towar na ladę.

temat ten dotyczy często też odwiedzających.
Są tacy którzy chętnie pomogą i innym na sali,porozmawiają,a są i tacy,którzy nie dość że nie pomogą,to przeszkadzają,na wiele sposobów.
Takie życie.
„Przytulanie jest zdrowe. Wspomaga system immunologiczny, utrzymuje człowieka w dobrym zdrowiu, leczy depresje, redukuje stres, przywołuje sen, odmładza, orzeźwia, nie ma przykrych skutków ubocznych, jest więc po prostu cudownym lekiem ..."Każda droga zaczyna się od pierwszego kroku" . https://senmaluszka.pl

Awatar użytkownika
Anette28
Junior Admin
Posty: 3556
Rejestracja: 16 lis 2008, 22:17
Choroba: CD
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: Holandia/Helmond
Kontakt:

Re: Koszmar szpitalnych odwiedzin i takie tam.

Post autor: Anette28 » 05 lut 2016, 22:40

obyty.z.cu pisze:miałas chyba pecha.
Choć przecież też leżałaś na Przybyszewsiego w Poznaniu.Ja tam byłem i na gastro u Linkiego i 2 x u Drewsa na chirurgi,na "C",na OJOMie .super obsługa ,na pooperacyjnej także .Na oddziale nigdy nie usłyszałem złego słowa,wręcz przeciwnie.Pełen profesjonalizm.
nie tam było bardzo super, ja leżałam u Drewsa i nie pamiętam nazwiska tego lekarza taki wysoki włosy miał jak Wodecki- coś mi świta nazwisko Marciniak, Marcinkiewicz tak jakoś. Na oiom-ie też byłam i było bardzo profesjonalnie :roll:

Co do złych, bardzo złych doświadczeń mam na Polnej, ginekologia i położnictwo. :smutny:
~Nie ma sensu życia tylko życiu trzeba nadać sens~
*Hoe minder mensen weten, hoe beter ze leven*

CD od 2002
Ileostomia 18.11.2012

Jacekx
Znawca ❃❃
Posty: 2717
Rejestracja: 29 lip 2006, 21:24
Choroba: CU
województwo: pomorskie
Lokalizacja: Gdańsk

Re: Koszmar szpitalnych odwiedzin i takie tam.

Post autor: Jacekx » 05 lut 2016, 22:58

Stosunkowo często bywam w szpitalach min 1 raz w roku od 12 lat choroby.

Potwierdzam co do klasy obsługi pielęgniarskiej jest co prawda czasami :smutny: różnie ale na ogół jest OK.

Z tym , że ja 12 lat uczyłem pielęgniarki Fizyki w Liceum Medycznym więc mam spore wymagania.


Licea Medyczne to były super profesjonalne szkoły pielęgniarskie niestety przykro mi to stwierdzić nie to co dzisiejsze Wydziały Pielęgniarskie UM ale i tu nie można generalizować bo zdarzają się perełki po prostu chyba dobrą pielęgniarką trzeba się urodzić .

Dość często bywając w szpitalach spotykam się więc z pytaniem A co co Pan Profesor u nas robi.. :wink:

Lubiłem swą pracę i swoje uczennice oraz uczniów (miałem ich w ciągu 12 lat chyba kilkunastu) . Gdyby policzyć to przez moją pracownię przewinęło się 5 klas w roczniku X12 = 60 klas. 60 klas razy średnio 30 uczniów w klasie to około 1800 uczniów.

To były praktycznie w 100% wspaniałe uczennice i uczniowie. Jednostki odpadały ze szkoły do 2 klasy. Pielęgniarką zostawało się po 5 latach nauki w tym 2 lata to praktyki w szpitalach.

Pozdrawiam Was :friends: i moje Uczennice oraz moi Uczniowie jeśli zdarzy się Wam czytać wpisy na tym Forum.
Ostatnio zmieniony 05 lut 2016, 23:07 przez Jacekx, łącznie zmieniany 6 razy.

Awatar użytkownika
obyty.z.cu
Doradca CU
Posty: 7760
Rejestracja: 28 lis 2008, 13:48
Choroba: CU
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: wielkopolska- Leszno

Re: Koszmar szpitalnych odwiedzin i takie tam.

Post autor: obyty.z.cu » 05 lut 2016, 22:58

a na Polnej leżała żona.
Tam ona nie miała problemów,coś jak pamietam tylko z przeciwbólowymi było.
Nie u niej,a u "sąsiadki" z sali.To ..no właśnie,czasami jak to mówią lekarze chirurdzy - jak boli to znaczy że się goi.Stare powiedzonko z "tamtej" epoki.Teraz już nie ma prawa boleć,ale jest problem,że nie wszyscy chcą korzystać z leków im oferowanych ,bo..coś tam,a lekarze się upierają.
Ale ogólnie żona dobrze tam wspomina,no powiedzmy,bo operacja trochę ją kosztowało zdrowia.

No tak,dochodzimy do tematu = jak to dawniej bywało.
Nawet nie chce wspominać operacji w powiatowym szpitaliku.
Wtedy to było źle,ale największym problemem były faktycznie "starsze" pielęgniarki,często same schorowane,a napewno opryskliwe.
Ja to bym tak powiedział,że po 2000 roku naprawdę widac wielka poprawę w szpitalach.
„Przytulanie jest zdrowe. Wspomaga system immunologiczny, utrzymuje człowieka w dobrym zdrowiu, leczy depresje, redukuje stres, przywołuje sen, odmładza, orzeźwia, nie ma przykrych skutków ubocznych, jest więc po prostu cudownym lekiem ..."Każda droga zaczyna się od pierwszego kroku" . https://senmaluszka.pl

Jacekx
Znawca ❃❃
Posty: 2717
Rejestracja: 29 lip 2006, 21:24
Choroba: CU
województwo: pomorskie
Lokalizacja: Gdańsk

Re: Koszmar szpitalnych odwiedzin i takie tam.

Post autor: Jacekx » 05 lut 2016, 23:16

To leżeliśmy dawniej chyba w innych szpitalach Obyty.Z.CU.
Co do roku 2000 nie zgadzam się do końca bo też wtedy jako dziecko wędrowałem po szpitalach i nie pamiętam z tego okresu Hororu.

Poza 3-4 incydentami w ciągu ostatnich 12 lat to obsługę pielęgniarska wspominam dobrze .
Mam za sobą 12 lat wędrówek w szpitalach z moją chorobą.
Ostatnio zmieniony 05 lut 2016, 23:40 przez Jacekx, łącznie zmieniany 1 raz.

Jacekx
Znawca ❃❃
Posty: 2717
Rejestracja: 29 lip 2006, 21:24
Choroba: CU
województwo: pomorskie
Lokalizacja: Gdańsk

Re: Koszmar szpitalnych odwiedzin i takie tam.

Post autor: Jacekx » 05 lut 2016, 23:39

Święte Twe słowa Obyty.Z.CU


Dużo - bardzo dużo zależy od Ordynatora Oddziału.
Ja miałem do Ordynatorów tam gdzie leżałem w szpitalach szczęście.
Bardzo wspominam ciepło Ordynatora Oddziału Wewnętrznego szpitala Marynarki Wojennej gdy na swym dyżurze uratował mnie kroplówką z glukozą od głodu kiedy lekarze o mnie trochę zapomnieli ( tzn. że leżę dłużej na oddziale z powodu awarii aparatury diagnostycznej ).

Awatar użytkownika
Libia
Początkujący ✽✽
Posty: 102
Rejestracja: 07 kwie 2015, 22:33
Choroba: CU
województwo: śląskie
Lokalizacja: Góra Siewierska
Kontakt:

Re: Koszmar szpitalnych odwiedzin i takie tam.

Post autor: Libia » 06 lut 2016, 11:50

Moja sytuacja szpitalna zaczyna sie jeszcze bardziej komplikować, wręcz popada we frustrację. Wspomniane uciążliwe wizyty mojej sąsiadki to raz. Teraz dochodzi inny problem. Skończyło mi sie karmienie mleczkiem i pora przejść na normalne jedzenie. Jestem już po 3 posiłkach kleikowych. Teraz już normalnie. Hmm to jednak nie takie proste. Pielęgniarka chciala przynieść mi bułkę no cóż powiedziala to w momencie kiedy mojej sąsiadce zmieniano pieluche bo znów ma zaostrzenie. Sala do wietrzenia a ja leże przy oknie do tego mam zaostrzenie astmy. Kiedy już było w sali pachnąco, pora na bułkę obiecaną. Już miałam wołać pielęgniarke ale okazało sie, że sąsiadce znów trzeba zmienić pieluche i znów wietrzenie. Chyba nie załapie sie już na poranną bułkę z resztą czym ją przepić. Wodą?. Pozostaje mi głodówka do obiadu i nadzieje że uda mi sie wstrzelić między w oczyszczoną atmosferę z obiadem. Ciągle nurtuje mnie pytanie jak długo wytrzymam. Jak już będę na skraju wytrzymałości to zwróce uwage tylko na wyniki krwi, encorton zaczęli mi dawać to pewnie z tym wyjde. Zaś co do samopoczucia trzeba będzie symulować aby wiać stąd jak najszybciej
NAJLEPSZY GUST MUZYCZNY -styczeń'2016

Kocham psy, one dodają mi sił, napawają optymizmem. Nie interesuje ich, że Pani nie domaga. Przy nich muszę być silna, bo jak ja żyję dla nich tak one wiernie żyją dla mnie

www.lunaland.pl

Jacekx
Znawca ❃❃
Posty: 2717
Rejestracja: 29 lip 2006, 21:24
Choroba: CU
województwo: pomorskie
Lokalizacja: Gdańsk

Re: Koszmar szpitalnych odwiedzin i takie tam.

Post autor: Jacekx » 06 lut 2016, 12:45

może jednak zamiast bułki bo rozumiem, że stan środowiska grozi cofką bułki jak głód dokucza to poprosić o glukozę w kroplówce.
Nie przeszkadza nam wtedy środowisko :smutny:

Ja leżałem kiedyś na sali z chorym na raka trzustki w zaostrzonym stanie i miał on często cofki...
Przepraszał on mnie za to często tak często, że sam zwróciłem mu uwagę... nie trzeba przecież jesteśmy chorzy
Mi też groziło czasami cofką...ale dałem radę. Trzeba pamiętać , że inni chorzy są obok nas.
Często nie jesteśmy sami w sali szpitalnej :smutny:

Awatar użytkownika
Libia
Początkujący ✽✽
Posty: 102
Rejestracja: 07 kwie 2015, 22:33
Choroba: CU
województwo: śląskie
Lokalizacja: Góra Siewierska
Kontakt:

Re: Koszmar szpitalnych odwiedzin i takie tam.

Post autor: Libia » 06 lut 2016, 13:21

Tak rozumiem, tyle że to wszystko spadło tak na mnie. Leżenie pod kroplówka kiedy mnie dokarmiali kilkadziesiąt godzin odbiło sie echem na moim kręgosłupie. Dzisiaj noc miałam z głowy. Troche pochodzilam po sali ale kondycja do niczego przez to leżenie i brak ruchów w końcu nie wiem jak sie sprawy mają. Leżenie odpada bo kręgosłup mi rozwala, siedzenie też. Na domiar tego mam już czerwony migdal i zaczyna mnie boleć. A narzekałam na hałas......r :cry:
Od dzisiaj biore encorton a więc czuje sie na pozycji wyjściowej. Po encortonie dwa lata temu miałam remisje na 2 msc dopóki go brałam, więc i tym razem może być dobrze a może i lepiej. Ponoć bakterie moge doleczyć w domu. Pozostaje tylko z anemią wyjsć na prostą i wiać do domu. Sytuacja w jakiej sie znalazłam nie wróży nic dobrego. Z jednej choroby jelitówki moge wpaść w drugą. Przeziębienie a przy mojej astmie to kolejny miesiąc chorowania i siedzenia w domu
NAJLEPSZY GUST MUZYCZNY -styczeń'2016

Kocham psy, one dodają mi sił, napawają optymizmem. Nie interesuje ich, że Pani nie domaga. Przy nich muszę być silna, bo jak ja żyję dla nich tak one wiernie żyją dla mnie

www.lunaland.pl

Awatar użytkownika
obyty.z.cu
Doradca CU
Posty: 7760
Rejestracja: 28 lis 2008, 13:48
Choroba: CU
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: wielkopolska- Leszno

Re: Koszmar szpitalnych odwiedzin i takie tam.

Post autor: obyty.z.cu » 06 lut 2016, 14:14

Libia, Ty tu nie wymyślaj,tylko pozytywnie podejdź do sprawy.W dmu miałabyś zawsze jakieś zajęcie,a tu mają zajęcie z Tobą...znaczy rodzina :wink:
No tak...weekend,nuda na oddziale,choć odwiedzający zaraz dadzą się we znaki.
Trzeba się czymś zająć i nie przejmować i nakręcać się.
Poszedł encorton,czyli za chwile wszystko pójdzie w górę.A do domu też nie ma się co spieszyć,niech załatwią tę anemię,coby się zaraz nie cofneło spowrotem do szpitala.
Luzik...odwiedź bufet czy kiosk jakiś,może i o kaplice zachacz.
Tam zwsze spokój i cisza..ale też i chłodno niestety.
Nie ma tak,że nie idzie,idzie,wolniutko i do przodu :wink:

A co do sąsiadów,to i mi się kiedys trafio leżeć na sali 3 osobowej,ja w środku.Po bokach panowie po 80.Rano się budzę,a moje "laćki" odpłyneły...cóż,panowie też w nocy odlecieli i nie doszli do wc,bo im się pokręciło.
Takie życie.
Ale i tak to było lepsze niż...no tak,były i zgony na sali.
To akurat ciężkie przeżycia.
Więc nie ma co narzekać tylko szukać swojej ścieżki ...szpitalnej.
„Przytulanie jest zdrowe. Wspomaga system immunologiczny, utrzymuje człowieka w dobrym zdrowiu, leczy depresje, redukuje stres, przywołuje sen, odmładza, orzeźwia, nie ma przykrych skutków ubocznych, jest więc po prostu cudownym lekiem ..."Każda droga zaczyna się od pierwszego kroku" . https://senmaluszka.pl

Awatar użytkownika
Libia
Początkujący ✽✽
Posty: 102
Rejestracja: 07 kwie 2015, 22:33
Choroba: CU
województwo: śląskie
Lokalizacja: Góra Siewierska
Kontakt:

Re: Koszmar szpitalnych odwiedzin i takie tam.

Post autor: Libia » 06 lut 2016, 14:28

Bywałam i w salach 5-6 osobowych, gdzie średnia wieku wynosiła 70 lat a ja miałam wtedy 23. Zdarzył się i zgon. To mnie nie wzrusza. Było chrapanie, a 5 lat temu o mały włos nie oberwałam w nocy od kobiety, którą próbowałam obudzić z koszmaru a ona do mnie skoczyła na wpół wybudzona. Ciągle w nocy rozmawiała. To były jazdy... :razz:
Nie mam zamiaru sprzedawać lekarzowi wszystkich moich dolegliwości niezwiązanych z jelitówką. Nie chce sobie tutaj "konta" obciążać.
Najgorsze jest to że mam zakaz wyjścia z sali, o czym pisałam z racji bakterii. 6 pięter niżej jest restauracja owszem, można używać. Robiłam to jak leżałam na pulmonologii. Zawsze tam rodzinę zabierałam, byłam chodząca więc po co miałam zabierać powietrze leżącym. Teraz jestem w odwrotnej sytuacji. Pewnie, że jakoś przetrzymam. Boje się tylko o przeziębienie. Borykam się z tym od listopada. Na samą myśl, że znów miałabym przez to przechodzić to mnie przeraża. Jestem rozdarta między jedną chorobą a drugą
NAJLEPSZY GUST MUZYCZNY -styczeń'2016

Kocham psy, one dodają mi sił, napawają optymizmem. Nie interesuje ich, że Pani nie domaga. Przy nich muszę być silna, bo jak ja żyję dla nich tak one wiernie żyją dla mnie

www.lunaland.pl

Awatar użytkownika
obyty.z.cu
Doradca CU
Posty: 7760
Rejestracja: 28 lis 2008, 13:48
Choroba: CU
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: wielkopolska- Leszno

Re: Koszmar szpitalnych odwiedzin i takie tam.

Post autor: obyty.z.cu » 06 lut 2016, 17:48

Libia pisze:Najgorsze jest to że mam zakaz wyjścia z sali, o czym pisałam z racji bakterii.
Bo słuchajcie i zważcie u siebie,
Że według bożego rozkazu:
Kto nie doznał goryczy ni razu,
Ten nie dozna słodyczy w niebie.
Już A.Mickiewicz pisał w Dziadach o takich dramatach :wink:
Bo kto nie był ni razu człowiekiem,
Temu człowiek nic nie pomoże.
:idea:
„Przytulanie jest zdrowe. Wspomaga system immunologiczny, utrzymuje człowieka w dobrym zdrowiu, leczy depresje, redukuje stres, przywołuje sen, odmładza, orzeźwia, nie ma przykrych skutków ubocznych, jest więc po prostu cudownym lekiem ..."Każda droga zaczyna się od pierwszego kroku" . https://senmaluszka.pl

Awatar użytkownika
Anette28
Junior Admin
Posty: 3556
Rejestracja: 16 lis 2008, 22:17
Choroba: CD
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: Holandia/Helmond
Kontakt:

Re: Koszmar szpitalnych odwiedzin i takie tam.

Post autor: Anette28 » 06 lut 2016, 19:11

Libia pisze:Na domiar tego mam już czerwony migdal i zaczyna mnie boleć.
może czas się pozbyć, ja od 15 lat nie wiem co to ból gardła :roll:
~Nie ma sensu życia tylko życiu trzeba nadać sens~
*Hoe minder mensen weten, hoe beter ze leven*

CD od 2002
Ileostomia 18.11.2012

Awatar użytkownika
Libia
Początkujący ✽✽
Posty: 102
Rejestracja: 07 kwie 2015, 22:33
Choroba: CU
województwo: śląskie
Lokalizacja: Góra Siewierska
Kontakt:

Re: Koszmar szpitalnych odwiedzin i takie tam.

Post autor: Libia » 06 lut 2016, 19:18

Pandziaak pisze:
Libia pisze:Na domiar tego mam już czerwony migdal i zaczyna mnie boleć.
może czas się pozbyć, ja od 15 lat nie wiem co to ból gardła :roll:
Od migdału zwykle się zaczyna, ale nigdy na migdałach się nie kończyło. Nigdy nie miałam anginy ani innych przypadłości gardłowych. Takie zaczerwienienia bólowe zawsze u mnie zwiastowało coś poważniejszego.
Mam ciocię, która pozbyła się już prawie wszystkiego co można usunąć a co nie zmniejsza komfortu życiowego. Jest liderką w rodzinie pod względem ilości wykonanych zabiegów ;)
NAJLEPSZY GUST MUZYCZNY -styczeń'2016

Kocham psy, one dodają mi sił, napawają optymizmem. Nie interesuje ich, że Pani nie domaga. Przy nich muszę być silna, bo jak ja żyję dla nich tak one wiernie żyją dla mnie

www.lunaland.pl

ODPOWIEDZ

Wróć do „Inne”