150 centymetrów cierpienia

Wątki z linkami do arykułów/programów/wywiadów związanych z NZJ.

Moderatorzy: Anette28, Moderatorzy

Zablokowany
leo007
Debiutant ✽
Posty: 1
Rejestracja: 05 maja 2008, 09:29
Choroba: nie ustalono
województwo: świętokrzyskie
Lokalizacja: gfjgkil

150 centymetrów cierpienia

Post autor: leo007 » 05 maja 2008, 09:57

Ewa straciła przyjaciół, Rafał pracę, a Marek może stracić życie. Wszystko przez jelito grube. Związane z nim schorzenia pogarszają jakość życia pacjentów bardziej niż migrena, astma, depresja czy cukrzyca, a nieleczone mogą powodować nowotwór i śmierć. Schorzenia jelita, choć tak boleśnie cielesne, są także chorobami duszy.

przesyłam link do bardzo ciekawego artykułu z "Charakterów"

http://www.charaktery.eu/charaktery/200 ... ierpienia/

podzielcie się waszymi opiniami

Graga
Początkujący ✽✽
Posty: 169
Rejestracja: 13 paź 2006, 18:49
Choroba: CU
województwo: śląskie
Lokalizacja: Górny Śląsk
Kontakt:

Re: 150 centymetrów cierpienia

Post autor: Graga » 05 maja 2008, 12:35

tak bardzo ciekawy artykuł. Jak sobie człowiek poczyta to rzeczywiście niektóre rzeczy się zgadzają. Ja zachorowałam po maturze czyli konkretnej dawce stresów. Absolutnie nie dostrzegam winy mojej matki w pojawieniu się choroby, ale nie wszystko musi się przecież zgadzać.

Awatar użytkownika
Emilo
Początkujący ✽✽
Posty: 184
Rejestracja: 05 mar 2007, 09:48
Choroba: CU
województwo: małopolskie
Lokalizacja: Oświęcim
Kontakt:

Re: 150 centymetrów cierpienia

Post autor: Emilo » 05 maja 2008, 13:09

Artkuł bardzo fajny, ciekawy i przystepnie napisany :roll: Polecam przeczytać.

Mamcia
Specjalista od Spraw medycznych
Posty: 10316
Rejestracja: 04 mar 2004, 16:08
Choroba: CD u dziecka
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Re: 150 centymetrów cierpienia

Post autor: Mamcia » 05 maja 2008, 13:23

A moim zdaniem straszny misz masz i bez żadnego poparcie naukowego. Wrzucić nowotwory i IBS do jednego worka to trochę nieporozumienie.
Toi w nim dobrego, że w ogóle jest.
Przyłacz się do Towarzystwa J-elita. Działamy dla waszego dobra, ale bez Waszej pomocy niewiele zrobimy.

ewcia_75
Debiutant ✽
Posty: 27
Rejestracja: 07 sty 2008, 16:44
Choroba: CU
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: warszawa

Re: 150 centymetrów cierpienia

Post autor: ewcia_75 » 05 maja 2008, 14:58

Czytając ten artykuł to szczerze mówiąc mi ciarki po plecach przeszły. Sama treść zaczyna się już strasznie "Ewa straciła przyjaciół, Rafał pracę, a Marek może stracić życie." Dodatkowo mowa o nowotworach czy tego typu teksty :"w Polsce choroba jest przeważnie diagnozowana w III i IV stadium, dlatego tylko co trzeci pacjent przeżywa po diagnozie co najmniej pięć lat..." :cry:

Strasznie dołujący jak dla mnie jest ten artykuł, wygląda na to że człowiek chorujący jest zrypany psychicznie czeka tylko na nowotwór i śmierć. I to w samotności, bez przyjaciół i bez żadnego wsparcia. Rodzicem też mi się przestało chcieć być :smutny:

Awatar użytkownika
Agikkus
Początkujący ✽✽
Posty: 423
Rejestracja: 21 cze 2007, 16:11
Choroba: CU
województwo: -- poza Polską --
Lokalizacja: UK/Herts
Kontakt:

Re: 150 centymetrów cierpienia

Post autor: Agikkus » 05 maja 2008, 15:08

ewcia_75 pisze:"w Polsce choroba jest przeważnie diagnozowana w III i IV stadium, dlatego tylko co trzeci pacjent przeżywa po diagnozie co najmniej pięć lat..."
To juz rok za mna i zostaly mi tylko 4 lata? :lol: mowi sie trudno :twisted:

Awatar użytkownika
niunia
Początkujący ✽✽
Posty: 366
Rejestracja: 27 cze 2006, 21:12
Choroba: CU
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: Gostyń (Poznan)
Kontakt:

Re: 150 centymetrów cierpienia

Post autor: niunia » 05 maja 2008, 18:12

a ja po przeczytaniu tego artykułu stwierdziłam, że jest on jakby pisany o mnie... zdołował mnie strasznie!!

Awatar użytkownika
madziula
Aktywny ✽✽✽
Posty: 626
Rejestracja: 07 cze 2006, 18:54
Choroba: w trakcie diagnozy
województwo: -- poza Polską --
Lokalizacja: Wroclaw/Cork (Irl)
Kontakt:

Re: 150 centymetrów cierpienia

Post autor: madziula » 05 maja 2008, 18:16

jednak dosc sporo wymienionych cech dotyczy mnie, ale tez ciezko powiedziec, ze jestem zamknieta osoba, niezadowolona z zycia... mysle, ze to sprawa indywidualna. fakt, artykul nie jest niczym popraty, ale fajnie sie go czyta :)
kokodżambo i do przodu
podejrzenie choroby Crohna

Awatar użytkownika
Agikkus
Początkujący ✽✽
Posty: 423
Rejestracja: 21 cze 2007, 16:11
Choroba: CU
województwo: -- poza Polską --
Lokalizacja: UK/Herts
Kontakt:

Re: 150 centymetrów cierpienia

Post autor: Agikkus » 05 maja 2008, 18:48

magdalene pisze:Agikkus napisał/a:
ewcia_75 napisał/a:
"w Polsce choroba jest przeważnie diagnozowana w III i IV stadium, dlatego tylko co trzeci pacjent przeżywa po diagnozie co najmniej pięć lat..."
To juz rok za mna i zostaly mi tylko 4 lata? mowi sie trudno

Przeczytaj artykuł . Chodzi o 5 lat po diagnozie raka jelita grubego
Sorki - chowam teraz glowe w piasek. Zaraz przeczytam artykul, ktory wydrukowalam sobie w pracy ale nie mialam okazji przestudiowac.
---------------------------------------
Ok. Juz przeczytalam. Rzeczywiscie - dolujacy ten artykul bardzo. Zgadzam sie, ze brakuje w nim poparcia naukowego, ale jednak jakas prawda w tym jest. Niektore z cech w nim opisanych znajduje rowniez u siebie. Oczywiscie nie wszystkie. Ale to tak samo jak z objawami naszych chorob. Pare sie zgadza, a reszta u nas nie wystepuje.

Tym smutnym akcentem ide sie przebrac i na spacer. Poprawie sobie humor.

Aniijjaa
Początkujący ✽✽
Posty: 469
Rejestracja: 27 sty 2007, 14:49
Choroba: CU
województwo: opolskie

Re: 150 centymetrów cierpienia

Post autor: Aniijjaa » 05 maja 2008, 21:51

Żabusiu daj sobie spokój z tym analizowaniem i obwinianiem samej siebie za chorobe Smerfetki. To nie jest dobry artykuł i nie mozna opierac się na tym co w nim zostało zamieszczone. Wszystkich nie mozna pakowac pod jeden klosz, zbyt proste byłoby.
Sam artykuł jest bardzo uproszczony!!!!
Ten artykuł niczego nowego nie wnosi. Od dawna wiadomo, że stres osłabia odpornośc a co za tym idzie pojawiaja się choroby ZZSK, RZS, cukrzyca, kolagenozy, nadcisnienie, itd.
Tylko, że nie każdy kto przechodzi stres zachoruje. Wiele mądrych głów debatuje nad znalezieniem przyczyny cu.
Aniijjaa

Awatar użytkownika
ranka
Mistrzunio ❃❃❃
Posty: 3958
Rejestracja: 18 gru 2005, 17:53
Choroba: CU
województwo: pomorskie
Lokalizacja: 3 city
Kontakt:

Re: 150 centymetrów cierpienia

Post autor: ranka » 05 maja 2008, 23:17

tego artykulu nie mozna calkowicie brac na serio i ja przed tym przestrzegam.chodzi mi tutaj o naukowe podejscie ..czesciowo juz wyjasnil Torvik ale ja znalazlam jeszcze jedna rzecz:

otoz:
Największe ryzyko zachorowania grozi osobom z rodzinnie występującym rakiem jelita grubego
Nieprawda, bo procentowo to 10-39% a rak sporadyczny to ok. 65-80%.

No i tak w ogole,nie bierzmy tego do siebie i nie dajmy sie zwariowac :wink:
Obrazek

slonko
Początkujący ✽✽
Posty: 123
Rejestracja: 08 lut 2008, 08:13
Choroba: CD
województwo: świętokrzyskie
Lokalizacja: Kielce
Kontakt:

Re: 150 centymetrów cierpienia

Post autor: slonko » 06 maja 2008, 13:57

Przeczytałam i mam mieszane uczucia, nie wiem jak to skomentować :>
Ważę: 50kg
Mierzę: 164 cm
Stan: remisja?
Biorę: asamax 500mg 3x2, azatiopryna 50mg 1x2

Kocham Was za to, że jesteście, dajecie mi siłę...

Wiola.

Krzycho
Początkujący ✽✽
Posty: 131
Rejestracja: 23 sty 2007, 21:55
Choroba: CU
województwo: lubelskie
Lokalizacja: Lublin
Kontakt:

Re: 150 centymetrów cierpienia

Post autor: Krzycho » 07 maja 2008, 00:06

Cieszę się bardzo, bo całkowicie zgadzam się z moimi przedmówcami, a niezbyt często mi się to zdarza. Dorzucę jeszcze jedną uwagę, że jest tam odwołanie do psychoanalizy i to w wydaniu Freudowskim. Nie chcę powiedzieć, że jest to zła metoda, bo byłoby to niesprawiedliwe, ale wielu poważnych naukowców uważa, że jest to metoda oparta na spekulacjach, a nie na empirycznych badaniach i dlatego nie może mieć znaczenia naukowego.
Chciałbym jeszcze coś napisać Żabusi. Psychika, środowisko, stres mają oczywiście wpływ na nasze choroby, bo mają one wpływ na wszystko co dotyczy człowieka. Nie można jednak powiedzieć, że mogą być one przyczyną choroby. Gdyby tak było, to w naszej cywilizacji – cywilizacji stresu, ogromne rzesze ludzi musiałyby chorować na jelita. Dlatego trzeba być bardzo ostrożnym z powiązaniami stres – choroba, bo na pytanie lekarza, czy ostatnio pacjent przeżywał jakiś stres większość odpowie, że tak, ale tak samo odpowiedzą zdrowi ludzie, bo stres to codzienność. To tak jakby powiązać raka płuc z intensywnym oddychaniem. Jeżeli chorego zapytamy czy ostatnio zdarzyło mu się intensywnie oddychać, to większość odpowie, że tak, ale czy można się tu doszukiwać zależności. Pomimo to trzeba pamiętać, że jakiś tam wpływ stresu jest na choroby, ale nie należy tego demonizować. Także teoria o osobowości „jelitowej”, gdzie cechy osobowości predysponują do choroby, wydaje mi się nieco naciągana. Czasami obserwuję ludzi na różnych imprezach Towarzystwa i są to bardzo różne charaktery. Gdyby teoria była prawdziwa, to powinien być jakiś wspólny mianownik. Już prędzej uwierzę w teorię o predyspozycji genetycznej.
Nie wiem dlaczego zarzucasz sobie, że jesteś złą matką. Ten fakt właśnie świadczy o czymś przeciwnym. Naprawdę złe matki nie mają sobie nic do zarzucenia. Uważają, że wszystko robią dobrze, albo w ogóle nie interesują się swoimi dziećmi. Jestem zdania, że niejedna córka chciałaby mieć taką matkę, a niektóre nie mają nawet namiastki tego co Ty dajesz swojej. Bo tak naprawdę żadna kobieta nie jest w stanie dać tego ładunku emocjonalnego, tego uczucia, co własna matka. Oczywiście popełnia się błędy, są rzeczy, które można by zrobić lepiej, ale jestem pewien, że to co robiłaś, robiłaś w sposób, w jaki najlepiej to potrafiłaś zrobić i jeżeli z tego powodu Twoja córka zachorowała, to świat stoi na głowie w takim razie. Dlatego nie przejmuj się dziwnymi pytaniami lekarzy o stres, oni już tak mają, że zadają takie pytania, czasami nawet z przyzwyczajenia. Raczej skup się na czymś inny, bo walka z chorobą jeszcze się nie zakończyła i jest ktoś, komu jesteś w tej walce bardzo potrzebna.
Pozdrawiam.
Boże spraw żeby mi się tak chciało, jak mi się nie chce.

Natalka
Weteran ✿
Posty: 4895
Rejestracja: 19 kwie 2007, 13:54
Choroba: CD
województwo: lubelskie
Lokalizacja: Lublin
Kontakt:

Re: 150 centymetrów cierpienia

Post autor: Natalka » 07 maja 2008, 20:52

adamm pisze:jakim cudem wiec moze doprowadzic do uszkodzen organicznych?
może mieli na myśli to że jak się nie leczy IBS i ma się biegunki lub zaparcia, to mogą się porobić hemoroidy, może o takie uszkodzenia im chodziło :???:

Artykuł też mnie trochę przydołował, ale po przemyśleniu stwierdziłam, że osoba, która to pisała, niewiele wie o tych chorobach a już na pewno nie o osobach cierpiących na nie. Tylko po co straszy i dołuje ludzi i to w takim piśmie jak "Charaktery" :neutral:
Nie istnieją żadne określone potrawy, które zasadniczo wpływają na ciężkość przebiegu lub na rodzaj nawrotu choroby u wszystkich pacjentów.
poradnik żywieniowy Falka

exa
Doświadczony ❃
Posty: 1741
Rejestracja: 28 sie 2006, 19:13
Choroba: CU
województwo: łódzkie
Lokalizacja: Łódź/Piaseczno

Re: 150 centymetrów cierpienia

Post autor: exa » 08 maja 2008, 10:01

juz dawno sie przekonałam, że kiedy dziennikarze pisza artykuły tematyczne w nie-tematycznych pisamach to popisuja sie wyjatkową ignorancją...
i przestałam się tym przejmowac po tym jak przeczytałam kiedyś dawno temu, że na motocyku w deszcz się jeżdzi w pelerynie ( to był notabebne duży arytkuł w Gazecie Wyborczej, wywiady z motocyklistami były!)....
to skoro ta pani sobie nie zadała fatygi, aby zapytac w czym się jeździ na motocyklu w deszcz, to co tu mówic o medycznych zawiłościach naszych chorób....
net jest kopalnią wiedzy...by chciała się pofatygowac, to trafiłaby, na 100 %, na nasze forum....
ja bym zaraz zadzwoniła do tej Pani co ten mądry artykuł napisała...pisza pierdoły bez żadnej odpowiedzialności....a ludzie póxniej w to wierza i się przejmują....bo wychodzą, i słusznie, z załozenia, że jak ktos juz cos pisze to wie...
a wiekszośc dziennikarzy to zwykłe lenie i niedouki......że tak dosadnie nazwę.....że nie wspomnę o nieznajomości języka polskiego...


PS
zadzwoniłam do redakcji bo nie wytrzymałam, ale pani która napisała artykuł jest wspólpracownikiem, przekazałam i Wasze i moje uwagi, poprosili o to by wysłac do nich mailem na adres charaktery@charaktery.co.pl, lub redakcja@charaktery.com.pl, swoje uwagi co do tego artykułu, którego wydzwięk jest delikatnie mówic niefortunny...

czyli mówi kolokwialnie"olali" mnie, co było do przewidzenia...ale uwagi nasze warto napisac, czy to ktos w swoim imieniu czy tez w imieniu forum albo stowarzyszenia....może zapobiegnie to kolejnym depresjom... a i reklama forum i stowarzyszenia będzie, mozna dac adresy, strony i telefony...


A Ty Żabusiu, sie nie przejmuj, papier przyjmie wszystko przecie ;)

Zablokowany

Wróć do „NZJ w mediach”