Strona 1 z 2

Spotkanie w Lodzi

: 16 cze 2006, 13:29
autor: Mamcia
Spotkanie w Łodzi w niedzielę 18 o 18.00 w herbaciarni Zielone Wzgórze
ul. Legionów 2
Serdecznie zapraszam na domowe ciasta i pitny miodzik. I odpiszcie proszę czy ktoś się zjawi.
Mamcia

Re: Spotkanie w Lodzi

: 17 cze 2006, 00:54
autor: Shima
Mamciu!!
jesli tylko mi sie uda dojechac(niedziela wieczor..PKS PkP..trudna sprawa)bede napewno.
postaram sie jakos moze zorganizowc inny dojazd bo "okazją"to czarno to widzę.W każym razie jesli przezwycieżę trudnosci komunikacyjne bede napewno.

Re: Spotkanie w Lodzi

: 17 cze 2006, 08:27
autor: inkaska
autobus 99 spod dworca Łódź Kaliska i stamtad 9 przystanków......wysiadasz zaraz przy Legionów.
Legionów jest przy Placu wolnosci, a ten jest przy Piotrkowskiej, stad Piotrkowska bierze swoj poczatek, ......
Legionów jest przed Palacem Poznanskiego........
badz Madziu koniecznie !

Re: Spotkanie w Lodzi

: 18 cze 2006, 21:22
autor: inkaska
Jestem po spotkaniu w Lodzi i musze przyznac ze po prostu jest mi przykro ze byla taka nikla frekwencja........bylo nas az 3 osoby......a podejrzewam ze jest wiecej chorych ktorzy od czasu do czasu wchodza na forum, szkoda tylko ze nie chca nic zrobic przede wszystkim dla SIEBIE...........we wlasnym interesie przeciez walczymy o lepesze traktowanie chorych na CU i CD, o tansze leki, szeroko pojeta opieke medyczna.......

Re: Spotkanie w Lodzi

: 18 cze 2006, 21:28
autor: aleksandra12
Inkaska - a to nie było towarzyskie spotkanie na miodziku i cieście?
Bo jak tak, to nie truj gorzej niż partyjna :wink: :wink: :razz: :lol:

PS. (Mnogość emotikonek sygnalizuje żart)

Re: Spotkanie w Lodzi

: 18 cze 2006, 21:28
autor: inkaska
osoby spoza Lodzi sa bardziej aktywne niz te mieszkajace w Lodzi, a nawet jesli nie zamierzaja dzialac aktywnie, bo przeciez wiadomo ze kazdy na codzien ma swoje zycie, obowiazki, to zawsze chociaz milo sie poznac i wymienic spostrzezenia, uwagi.........

Re: Spotkanie w Lodzi

: 18 cze 2006, 21:29
autor: aleksandra12
Ale też nie każdy ma potrzebę. Czasami ceni się forum za jego anonimowość.

Re: Spotkanie w Lodzi

: 18 cze 2006, 21:31
autor: inkaska
aleksandra12 pisze:Inkaska - a to nie było towarzyskie spotkanie na miodziku i cieście?
Bo jak tak, to nie truj gorzej niż partyjna :wink: :wink: :razz: :lol:

PS. (Mnogość emotikonek sygnalizuje żart)
Moze i bylo.......ale licza sie zawsze checi .....chocby samego spotkania sie.........
a co do trucia.........nie zamierzam.......chcialam tylko wymienic moje spostrzezenia, chyba moge? :mrgreen:

Re: Spotkanie w Lodzi

: 18 cze 2006, 21:32
autor: aleksandra12
Jasne, że możesz, ale wiesz jak to jest jak człowiek się uczy na egzam. Napisze byle posta, byle się tylko na chwilę oderwać :) Przyznaję się bez bicia.

Re: Spotkanie w Lodzi

: 18 cze 2006, 21:35
autor: inkaska
nie, no ok...jak ktos nie chce to nie musi.............sila nikogo sie nie zwerbuje.......
zreszta nie zamierzam nikogo z tego rozliczac........szkoda tylko ze jak zwykle swiat wirtualny zwyciezyl nad mozliwoscia rozmowy na zywo........czy cos w tym stylu

Re: Spotkanie w Lodzi

: 19 cze 2006, 10:38
autor: Misia
treść wpisu została usunięta na prośbę użytkownika

Re: Spotkanie w Lodzi

: 19 cze 2006, 12:55
autor: Tomy
Zgadzam się z Zenobiusem całkowicie w sprawie dobroczynnego działania netu i anonimowości w nim.

Ale Twój apel Zeno na końcu, to jest znowu taki skrót myślowy, że trudno go znowu, chyba nie tylko mnie, zrozumieć.

Słuchajcie dziewczyny i chopaki, a może tak bardziej „brać” forumowych czytaczy na przyjemne skojarzenia i odczucia. Bo Inkaska pisze, że spotkanie się odbyło, że prawie nikt nie przyszedł i dlatego czuje gorzki żal i smutek. Teraz jeszcze kilka osób się do tego żalu przyłączy, zacznie rwać szaty i mamy gotowy „pogrzeb”. A tymczasem Mamcia zapraszała na miodzio i ciasto. To może opiszcie jaką rozkoszą jest popijanie ciasta miodzikiem i przede wszystkim mozliwość spotkania z tak nietuzinkową zapewne osobą jak Mamcia.

Czyli „weźcie” może czytaczy na żal, że nie uczestniczyli w weselu a nie żeby żałowali, że nie poszli na pogrzeb. Można by ciekawie zrelacjonować o czym była mowa, również jeżeli chodzi o nowe leki czy sposoby leczenia – to dla tych bardziej konkretnych a mniej rozrywkowych. To wtedy następnym razem będzie zapewne więcej chętnych.

Mnie się tak pomyślało, bo zauważam, że np. to forum bardziej rozkwita odkąd więcej mądrego humoru wprowadzają tu np. Tom-as, Zeno, Misia, Iwa, Kasia88 i wielu innych. Inaczej kisilibyśmy się w takim piekiełku połamańców, gdzie ino płacz i zgrzytanie zębów.

Poza tym jeżeli organizowane są takie spotkania, to są ogłoszenia że będą, a potem bardzo mało, albo wcale o tym, co na nich było. Np. z Walnego, czy spotkania w Krakowie. Ja, kiedy jeszcze pracowałem u Holendrów zanim mnie colitis nie zwyciężył, bardzo się dziwiłem, kiedy wyznaczali mi obiadki firmowe w restauracjach, ale zawsze ktoś z uczestników siedział z kajecikiem jako sekretarz i pisał relację dla tych którzy nie byli zaproszeni. Ja nie chcę namawiać, aby zawsze brać przykład z Holendrów (a nawet broń Boże), ale to było skuteczne.

To tylko taka życzliwa podpowiedż, broń Boże nie krytyka :roll:

Re: Spotkanie w Lodzi

: 19 cze 2006, 13:16
autor: inkaska
Hmm...spotkanie było bardzo miłe...ja zreszta widziałam sie z Mamcia niedawno bo 10 czerwca na Kongresie Gastroenteraologicznym......porozmawialismy o lekach, miodzie ...hehe ........i nie tylko ... :wink: , był jescze jeden kolega z nami.
Rozmawaialismy tez o mozliwosci uruchomienia w Lodzi oddzialu J-elity......
Nawet znalezlismy w Lodzi wspolnych znajomych przypadkiem, tak wyszlo w :razz: rozmowie
A swoja droga mocny ten miodzio byl., :lol:

Re: Spotkanie w Lodzi

: 19 cze 2006, 13:27
autor: inkaska
Co do miodu to byly 2 smakowe z sokami - jablkowym i malinowym, i potem 2 takie bez dodatkow jedynie rozniace sie rozcienczeniem :lol:
Co do ciast tylko je widzialam, bo jak znam siebie na jednym kawalku by sie nie skonczylo, nie chcialam zatem uruchomic lawiny lakomstwa, ktora u mnie nie ma granic:)

Re: Spotkanie w Lodzi

: 19 cze 2006, 14:04
autor: Tomy
Dzięki Zeno za wyjaśnienie. Ja to jestem pan czepialski. Ale chory jestem, jak nie mogę zrozumieć „co poeta miał na myśli”.
Ale to też chyba dobrze o mnie świadczy, bo w ten sposób okazuję szacunek rozmówcy, że go słucham i chcę dobrze zrozumieć.
No i przede wszystkim dobrze świadczy o rozmówcy, bo znaczy, że ma coś ważnego do powiedzenia i warto podrążyć, aby zrozumieć jego intencję.

Inkaska to chyba dobrze, że mnie tam nie było, bo ja to jestem pies na ciastka i byłby obciach :oops:
Za to miodzia bym nie tykał, bo pewnie bardzo słodki i by mnie poskręcał, a potem nic ino :wc:

No pisz, opisuj Inkaska dalej, bo już zaczynam żałować. Co było jak już się opliliście :wino: , sorki wydelektowaliście się tym miodzikiem ? :lol: