Cześć jak czapka, czyli moja historia w pigułce :)

Wszystkie "dobry" i "czeście" piszcie tutaj (i tylko tutaj). Prosimy o krótkie przedstawienie się.
Jesli macie diagnozę lub jesteście bez diagnozy zapraszamy do działu "Ogólnie o chorobach NZJ".
Jeśli masz mniej niż 18 lat zapraszamy Cię do Forum Junior - w celu uzyskania dostępu napisz do -Ania-.

Moderatorzy: Anette28, Moderatorzy

Zablokowany
Awatar użytkownika
patkaas
Koordynator
Posty: 1466
Rejestracja: 10 lis 2014, 17:31
Choroba: CU
województwo: podkarpackie
Lokalizacja: Rzeszów/Kraków
Kontakt:

Cześć jak czapka, czyli moja historia w pigułce :)

Post autor: patkaas » 12 lis 2014, 11:26

Po pierwsze cześć wszystkim! Ogromnie się cieszę, że istnieje takie stowarzyszenie, a na dodatek to forum. Mam nadzieję, że znajdę tu wiele pomocnych informacji "na drogę" w tej chorobie. Fajnie, że są takie inicjatywy jak Dni Edukacji (jeśli się uda odwiedzę Rzeszów i Kraków). Świadomość w tego typu chorobach to najważniejsza rzecz nie tylko dla chorujących, ale i dla ich najbliższego otoczenia. Wspólnie można osiągnąć więcej!

Jak to wszystko się zaczęło...

Moje problemy generalnie zaczęły się w maju tego roku. Począwszy od czegoś na wzór zatrucia pokarmowego z niekończącą się biegunką, później dołączyła krew. Najpierw dostałam od rodzinnego antybiotyki typowe dla zaburzeń jelit i ostrych biegunek. Krew nie ustała, więc dostałam skierowanie do chirurga. Rodzinny stwierdził, że to może być jakiś polip i trzeba to zbadać endoskopowo. Chirurg od razu przepisał skierowanie na kolonoskopię, ale niestety musiałam ponad miesiąc czekać. Wstępna diagnoza po badaniu CU, h-p potwierdziło. Zmiany niestety są ciągłe i stan zapalny obecny w całym jelicie. Wg h-p kątnica: colitis chronica non specyphica, odbytnica: colitis ulcerosa. Skierowano mnie wówczas do poradni gastroenterologicznej i tak zaczęło się moje leczenie. Pierwsza wizyta w lipcu. Zaczęłam od Encortonu i Asamaxu, a miałam wtedy naprawdę mocne zaostrzenie. Słońce, wakacje i miesiąc wyjęty z życia...

Po diagnozie zaczęłam czytać coś więcej o tej chorobie, no ale stanęłam w miejscu wraz z przeczytaniem, że jest to choroba bez bliżej znanej przyczyny... Wtedy oczywiście powstało pytanie: dlaczego ja? Wciąż próbowałam znaleźć odpowiedź. W rodzinie chorób wiele, ale żadnych związanych z układem pokarmowym. Zastanowił mnie fakt, iż w sumie bardzo długo leczyłam trądzik, wiele antybiotyków latami. Dwa razy brałam izotretynoinę doustnie, która jest dość szkodliwa, ale to ostateczność dla ciężkich przypadków. To pochodna witaminy A, która prędzej uszkodziłaby wątrobę niż jelita i lekarz stwierdził, że to raczej nie spowodowało tej choroby. Ale natrafiłam na ten artykuł: http://www.prozdrowie.pl/Artykuly/Zdrow ... zi-jelitom i zastanawiam się do dziś. Nie dowiedziałam się i pewnie nigdy nie dowiem czy to mogło mieć wpływ. Nasuwa mi się jedynie refleksja, że jeśli rzeczywiście to było przyczyną (teoretycznie w kwietniu tego roku skończyłam drugą kurację tym lekiem, a problemy zaczęły się jakiś miesiąc później) i leczenie jednego przyniosło drugie, to chyba lepiej nie ingerować w swój organizm, a leki nie powinny istnieć... Zresztą my Polacy łykamy tyle leków co mało kto na świecie :razz: Wyczytałam kiedyś, nie wiem czy to prawda, że u osób palących rzadziej występuje ta choroba i tak samo zaostrzenia są rzadsze. Ja w swoim życiu nie wypaliłam nawet jednego papierosa, generalnie jestem bardzo anty w tej kwestii. Ironia losu, nie? W chorobach tego układu ogólnie sporo ma do powiedzenia odżywianie. Jakieś dwa lata temu diamentralnie zmieniłam swoją dietę. Zero fast foodów, chipsów, słodycze do minimum, cukier w odstawkę, alkohol degustacyjnie, do picia tylko mineralna, w ruch kasze i różne zdrowe przekąski. No i nagle dopada mnie choroba jelit, o które tak dbałam. I znowu ironia losu ehh ;) Może staram się to wszystko sobie jakoś usprawiedliwić, żeby lepiej było mi z tym psychicznie... Nie wiem, ale to raczej niekończące się gdybanie.

Wracając do leczenia, po miesiącu brania leków sytuacja powróciła do normalnej i było naprawdę dobrze. Asamaxu nie odstawiłam, ale krótko po odstawieniu sterydów wróciła krew i luźne stolce, znowu... Aktualnie wzięłam udział w badaniu klinicznym nad stosowaniem mesalazyny (lek Asacol) w dawce 2x1600mg zamiast 8x400mg. Zobaczymy jakie będą efekty. Po 4 tygodniach rzeczywiście jest jakaś poprawa, dziennie średnio 3 wizyty :wc: z ponad 6 na początku, chociaż krwi jest nadal sporo. Plus badania jest taki, że częste wizyty bez kolejek, wszelkie badania i leki za darmo. Przynajmniej jelito jest pod kontrolą, jeśli miałoby się tam coś dziać innego. Efektami całego programu na pewno będę się dzielić na bieżąco, jeśli ktoś będzie zainteresowany :)

Dieta przy tej chorobie to na pewno indywidualna sprawa. Czy ktoś kiedyś wybrał się specjalnie do dietetyka w tej sprawie? Zastanawiam się nad wizytą, lekarz udzielił mi jedynie wskazówki: w okresie zaostrzenia dieta bezmleczna, resztę można jeść. Nie doszukuję się tu jego niekompetencji, bo jednak jedzenie to działka dietetyków. Jak ktoś ma doświadczenie w tej sprawie, to z chęcią poczytam. W sumie najbardziej nie mogę przeżałować owoców. Teraz bardzo oszczędnie, ale surowe bardzo rzadko lub wcale. Wiadomo, że na jabłka trzeba uważać, chociaż gotowane są chyba ok. Jak u Was z cytrusami? Czytałam, że te owoce działają drażniąco na jelita, a ja tak uwielbiam pomarańcze... Na pewno teraz jem mniej, chociaż nie powinnam. Ale im więcej zjem tym gorzej się czuję. Waga spadła mi już aktualnie od początku problemów o jakieś 8 kg. Największym problemem dla mnie jest to, że większość moich ciuchów jest na mnie po prostu za duża 8-O

Natknęłam się tu na wątek powiązania problemów kobiecych z nzj. Przyznam, że u siebie też to zauważyłam. My kobiety to mamy przewalone :D Poza tym to dziwne, ale nie mogę spać na lewym boku, bo po chwili :wc: Najlepszą pozycją aktualnie jest jak do trumny, wtedy wojna w jelitach się nie toczy :)

Mimo choroby staram się prowadzić normalne życie. Wcześniej przyznam, że było bardziej aktywne. Zrezygnowałam z biegania, chociaż chcę do niego wrócić w przyszłym roku. Studiuję i sporo się udzielam, mimo wszystko da się z tą chorobą to połączyć. Na szczęście nie mam żadnych innych objawów towarzyszących tej chorobie, poza jelitami wszystko książkowe. Chociaż nie ukrywam, że gdyby tak ta choroba poczekała jeszcze z 5 lat, gdy moje życie byłoby już bardziej ułożone... Ale cóż, tego się nie wybiera ;)

Ojej, miało być w pigułce, a tak się rozpisałam. Mam nadzieję, że będzie się chciało komuś to przeczytać :) Zachęcam do dyskutowania i polemizowania. Dzielenie się historią jest fajne!
Ostatnio zmieniony 12 lis 2014, 12:19 przez patkaas, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
obyty.z.cu
Doradca CU
Posty: 7789
Rejestracja: 28 lis 2008, 13:48
Choroba: CU
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: wielkopolska- Leszno

Re: Cześć jak czapka, czyli moja historia w pigułce :)

Post autor: obyty.z.cu » 12 lis 2014, 12:15

patkaas pisze:Wtedy oczywiście powstało pytanie: dlaczego ja? Wciąż próbowałam znaleźć odpowiedź.
ten etap to normalne w naszych chorobach przewlekłych,powiedziałbym,że to pierwszy etap do akceptacji choroby,z czasem przestaniesz o tym myśleć,bo po co ?
patkaas pisze:i leczenie jednego przyniosło drugie, to chyba lepiej nie ingerować w swój organizm, a leki nie powinny istnieć...
u mnie diagnozę dostałem po wcześniejszym usunięciu woreczka żółciowego,po prostu stan po operacji jakby "wyeksponował" chorobę,a my w tym czasie bardzo uważający ,no i lekarze w tym okresie jakby bardziej uważający na nasze słowa.
patkaas pisze: Jakieś dwa lata temu diamentralnie zmieniłam swoją dietę. Zero fast foodów, chipsów, słodycze do minimum, cukier w odstawkę, alkohol degustacyjnie, do picia tylko mineralna, w ruch kasze i różne zdrowe przekąski. No i nagle dopada mnie choroba jelit, o które tak dbałam
i tu podobnie,wielu tu pisało,że zmaiany drastyczne w życiu powodowały ukazanie się choroby ,ale nie wywołały i nie aktywowały,po prostu pokazały to co w nas było.
Choć z drugiej strony,nikt jeszcze nie wie skąd ona przyszła.Biorąc jednak pod uwagę,że najwięcej choruje w krajach wysoko rozwiniętych,można by pomyśleć:nauczyliśmy się jeść wszystko przetworzone-a jak wracamy do podstaw i"zdrowego żywienia" to..aktywujemy chorobę.
patkaas pisze:Dieta przy tej chorobie to na pewno indywidualna sprawa.
patkaas pisze:lekarz udzielił mi jedynie wskazówki: w okresie zaostrzenia dieta bezmleczna, resztę można jeść.
a ja sądzę że lekarz ma rację- jeść wszystko co można W AKTUALNYM stanie jelit i jak najszybciej wracać do pełnego jedzenia.Zbyt szybko tracimy kilogramy,a nie tak łatwo nadrobić,(chyba że na sterydach).
patkaas pisze:ale surowe bardzo rzadko lub wcale. Wiadomo, że na jabłka trzeba uważać, chociaż gotowane są chyba ok. Jak u Was z cytrusami?
u mnie cytrusy wyleciały,pozostały banany,a i cytryny.Jabłka to bardzo dobry owoc,on w formie musu ,jabłka gotowane czy pieczone,jako same czy np. ryż z jabłkami to super dania powodujące zagęszczenie masy w jelicie,a dostarczający super błonnika ,no i ma wiele innych wartości.Surowe owoce i warzywa w zaostrzeniu wielkim to ostrożnie,ale później to..po co się ograniczać,ale jeść to co wiemy że nam nie zaszkodzi,ale nie odżegnywać się od wszystkiego,próbować,a za jakiś czas znów spróbować.
patkaas pisze: Ale im więcej zjem tym gorzej się czuję.
patkaas pisze:Mimo choroby staram się prowadzić normalne życie.
więc jedz 5 posiłków mniejszych,tak dostarczysz wystarczająco dużo bez obciążania jelit.Przerwa między nimi to z 2,5 godziny na przetrawienie i spoko.

Nasza choroba potrzebuje akceptacji,zrozumienia,dogadania się z nią,badań kontrolnych,spokojnej głowy,mało nerwów i stresu....
Da się żyć.

No tak "normalnie"..pytanie co to znaczy"?
W naszym przypadku,a potwierdzą to chyba wszyscy,stajemy się jakby bardziej uwrażliwieni,bardziej czuli,może zbyt subiektywni...więc nie wiem czy warto być normalnym,czy być sobą ?
„Przytulanie jest zdrowe. Wspomaga system immunologiczny, utrzymuje człowieka w dobrym zdrowiu, leczy depresje, redukuje stres, przywołuje sen, odmładza, orzeźwia, nie ma przykrych skutków ubocznych, jest więc po prostu cudownym lekiem ..."Każda droga zaczyna się od pierwszego kroku" . https://senmaluszka.pl

Awatar użytkownika
obyty.z.cu
Doradca CU
Posty: 7789
Rejestracja: 28 lis 2008, 13:48
Choroba: CU
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: wielkopolska- Leszno

Re: Cześć jak czapka, czyli moja historia w pigułce :)

Post autor: obyty.z.cu » 12 lis 2014, 12:27

patkaas pisze:Dwa razy brałam izotretynoinę doustnie, która jest dość szkodliwa, ale to ostateczność dla ciężkich przypadków.
takie czy podobne leki stosuje się przy leczeniu też posterydowego trądziku różowatego.Mogą być elementem problemów w jelicie,podobnie jak i inne leki,np. antybiotyki.
Pewnie dlatego lekarze o tym mówią i dobrze,szkoda że jako pacjenci ich czasami nie słuchamy,ważniejsze staje się usunięcie trądziku niż możliwość choroby przewlekłej.
Tyle,że tak myśląc,stalibyśmy zawsze w miejscu,rozmyślając co lepsze.
Nie można żyć przeszłością.
„Przytulanie jest zdrowe. Wspomaga system immunologiczny, utrzymuje człowieka w dobrym zdrowiu, leczy depresje, redukuje stres, przywołuje sen, odmładza, orzeźwia, nie ma przykrych skutków ubocznych, jest więc po prostu cudownym lekiem ..."Każda droga zaczyna się od pierwszego kroku" . https://senmaluszka.pl

Awatar użytkownika
iza121
Początkujący ✽✽
Posty: 310
Rejestracja: 09 mar 2014, 15:09
Choroba: nie ustalono
województwo: kujawsko-pomorskie
Lokalizacja: Bydgoszcz

Re: Cześć jak czapka, czyli moja historia w pigułce :)

Post autor: iza121 » 12 lis 2014, 16:22

Cześć :)

Awatar użytkownika
Orzelek
Doświadczony ❃
Posty: 1232
Rejestracja: 30 kwie 2012, 15:22
Choroba: CD
województwo: śląskie
miasto: Częstochowa
Lokalizacja: Częstochowa

Re: Cześć jak czapka, czyli moja historia w pigułce :)

Post autor: Orzelek » 12 lis 2014, 18:20

Cześć :roll:
patkaas pisze: Wtedy oczywiście powstało pytanie: dlaczego ja?
Na dłuższą metę takie pytanie nie ma sensu. Pewnie, że każdy z Nas chciałby znać przyczynę z powodu której zachorował, ale nie znajdziemy stuprocentowej odpowiedzi.
25.11.2011 - ileostomia
01.12.2011 - kolostomia
21.11.2012 - usunięcie ileostomii

Bez leków !!

:tak: Remisja :tak:

1 % z PITa wspomaga Jelita

Pozdrawiam :roll: :flowers: :przytul: :*

Awatar użytkownika
Kinia87
Aktywny ✽✽✽
Posty: 659
Rejestracja: 30 wrz 2014, 19:33
Choroba: CD
województwo: podkarpackie
Lokalizacja: R....

Re: Cześć jak czapka, czyli moja historia w pigułce :)

Post autor: Kinia87 » 12 lis 2014, 20:58

witam krajankę wojewódzką :kox: :kox:
Od 16 lat szczęśliwa posiadaczka Crohna :kox:
Od 9 lat szczęśliwa posiadaczka remisji :wielbie:
Od 9 lat nierozerwalny związek ze stomią

JOANNA86
Początkujący ✽✽
Posty: 366
Rejestracja: 17 gru 2012, 15:04
Choroba: CD
województwo: małopolskie
Lokalizacja: OK.NOWEGO SĄCZA

Re: Cześć jak czapka, czyli moja historia w pigułce :)

Post autor: JOANNA86 » 12 lis 2014, 21:58

Czesc :wink:
ZAWSZE MOGŁO BYĆ GORZEJ
LEKI:
pentansa 1g 3tab.rano
encorton 5mg
aza75rano i wieczorem
pentansa 1g 1tab.wieczorem
probiotyki

Awatar użytkownika
Maatylda
Znawca ❃❃
Posty: 2072
Rejestracja: 28 lip 2014, 23:44
Choroba: nie ustalono
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: ...

Re: Cześć jak czapka, czyli moja historia w pigułce :)

Post autor: Maatylda » 12 lis 2014, 22:22

heeej :wink:
Ogólnopolska Akcja Podnoszenia Wiary w Jednostkę!


by Rosomaki i Spółka :rockon:

Awatar użytkownika
Konraaad
Aktywny ✽✽✽
Posty: 579
Rejestracja: 24 wrz 2014, 00:23
Choroba: CU
województwo: podkarpackie
Lokalizacja: Rzeszów
Kontakt:

Re: Cześć jak czapka, czyli moja historia w pigułce :)

Post autor: Konraaad » 12 lis 2014, 23:27

Witam Cię patkaas. Fajnie, że opowiedziałaś nam swoją historię :wink:
patkaas pisze:Moje problemy generalnie zaczęły się w maju tego roku.
Trochę nas łączy, bo moje problemy zaczęły się w lipcu tego roku, więc 2 miesiące później. CU zdiagnozowano u mnie we wrześniu. Jak każdy z nas, ja również zastanawiałem się co mogło być przyczyną choroby w moim przypadku. Szukałem odpowiedzi w różnych źródłach... I do tej pory nic mądrego i sensownego się nie dowiedziałem, więc już sobie głowy tym nie zawracam, bo po co ??
patkaas pisze:Fajnie, że są takie inicjatywy jak Dni Edukacji (jeśli się uda odwiedzę Rzeszów i Kraków). Świadomość w tego typu chorobach to najważniejsza rzecz nie tylko dla chorujących, ale i dla ich najbliższego otoczenia. Wspólnie można osiągnąć więcej!
Dokładnie tak ! ! ! Jestem tego samego zdania. Ja wybieram się na Dni Edukacji do Rzeszowa, Warszawy i Krakowa :cool2: więc mam nadzieję, że do zobaczenia :mrgreen: Trzymam kciuki za swoje jelita, żeby były w dobrej formie :super:
patkaas pisze:Dieta przy tej chorobie to na pewno indywidualna sprawa. Czy ktoś kiedyś wybrał się specjalnie do dietetyka w tej sprawie? Zastanawiam się nad wizytą
Też na początku się nad tym zastanawiałem. Codziennie idąc do pracy przechodzę obok wielkiej reklamy poradni dietetyka. I codziennie zastanawiam się, czy zadzwonić i umówić się na wizytę... Nie zadzwoniłem do dziś i prawdopodobnie nie zadzwonię. Chyba, że coś się zmieni :P
Dla mnie dieta była największym wyzwaniem na początku. W sumie tutaj trochę o tym pisałem: http://crohn.home.pl/forum/viewtopic.php?t=16372 (od 6 strony zaczynają się moje 'wywody'). Forumowicze bardzo mi pomogli ! Teraz sam staram się ogarniać co mi szkodzi, a co nie. Jest to długa i powolna droga, ale widzę światełko w tunelu. Żaden dietetyk nie przewidzi reakcji Twojego organizmu na poszczególny składnik diety.
Oczywiście polecam poradniki J-elity: http://j-elita.org.pl/?pid=poradnik - ogromna kopalnia wiedzy :wink:

Trzymaj się ciepło i do zobaczenia 29 listopada :spoko:
Ogólnopolska Akcja Podnoszenia Wiary w Jednostkę :spoko:

Awatar użytkownika
obyty.z.cu
Doradca CU
Posty: 7789
Rejestracja: 28 lis 2008, 13:48
Choroba: CU
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: wielkopolska- Leszno

Re: Cześć jak czapka, czyli moja historia w pigułce :)

Post autor: obyty.z.cu » 13 lis 2014, 09:34

Konraaad pisze:Żaden dietetyk nie przewidzi reakcji Twojego organizmu na poszczególny składnik diety.
trzeba by to jeszcze uzupełnić,że my bierzemy wiele leków i one też wpływają na organizm.No i stan jelita,czyli np. błonnik raczej z tych rozpuszczalnych,metabolizm,sterydoterapia,zatrzymanie wody w organizmie itd.
Te "zwykłe" niespecjalistyczne poradnie dietetyczne są dla zdrowych ,którzy chcą rozwiązać swoje problemy.My potrzebujemy specjalisty,jeśli się takiego znajdzie to super.
Nie zmienia to faktu,że najczęściej cierpimy przez błędy dietetyczne "chwili",zachcianki itd...
Ten kto choruje ,szybko nauczy się "swojej" diety,oczywiście jeśli będzie chciał się doedukować.
„Przytulanie jest zdrowe. Wspomaga system immunologiczny, utrzymuje człowieka w dobrym zdrowiu, leczy depresje, redukuje stres, przywołuje sen, odmładza, orzeźwia, nie ma przykrych skutków ubocznych, jest więc po prostu cudownym lekiem ..."Każda droga zaczyna się od pierwszego kroku" . https://senmaluszka.pl

Awatar użytkownika
patkaas
Koordynator
Posty: 1466
Rejestracja: 10 lis 2014, 17:31
Choroba: CU
województwo: podkarpackie
Lokalizacja: Rzeszów/Kraków
Kontakt:

Re: Cześć jak czapka, czyli moja historia w pigułce :)

Post autor: patkaas » 13 lis 2014, 13:48

obyty.z.cu pisze:ten etap to normalne w naszych chorobach przewlekłych,powiedziałbym,że to pierwszy etap do akceptacji choroby,z czasem przestaniesz o tym myśleć,bo po co ?
Orzelek pisze:Na dłuższą metę takie pytanie nie ma sensu. Pewnie, że każdy z Nas chciałby znać przyczynę z powodu której zachorował, ale nie znajdziemy stuprocentowej odpowiedzi.
Generalnie już przestałam zadawać sobie to pytanie. Rzeczywiście nie ma sensu. Nawet się już przyzwyczaiłam do tej choroby, pełna akceptacja przyjdzie z czasem...
Kinia87 pisze:witam krajankę wojewódzką
Podkarpacie hello! :mrgreen:
Konraaad pisze:więc mam nadzieję, że do zobaczenia
Jasna sprawa, chyba się zobaczymy :D
Konraaad pisze:Dla mnie dieta była największym wyzwaniem na początku.
U mnie generalnie nie było aż tak strasznego trzęsienia ziemi, bo już wtedy odżywiałam się zdrowo. Jedyne co musiałam zacząć ograniczać a nawet wykluczać, to surowe owoce i warzywa, chociaż banany jadam (ogólnie przy biegunkach są polecane, bo zawierają potas tracony przy takich dolegliwościach i wchłaniają wodę, poza tym hamują perystaltykę jelita :) ); warzywa strączkowe, grzyby, schabowe, słodycze do zera, alko również. Wcześniej bardzo często jadałam czarny ryż, tzw. dziki, uznawany za najzdrowszy wśród tej rodziny, ale zauważyłam, że organizm go nie trawi, także niestety chyba będę musiała go wykluczyć, z kiełkami też bywa różnie. I tu moje pytanie: czy to, czego jelita nie strawią i wraca jak przyszło dajecie w odstawkę raz na zawsze?
Konraaad pisze:Oczywiście polecam poradniki J-elity
Przeczytałam już nie raz. Zdecydowanie pomógł mi w zrozumieniu diety z nzj :)
obyty.z.cu pisze:Te "zwykłe" niespecjalistyczne poradnie dietetyczne są dla zdrowych ,którzy chcą rozwiązać swoje problemy.My potrzebujemy specjalisty,jeśli się takiego znajdzie to super.
W mojej przychodni jest jakiś dietetyczny punkt konsultacyjny, który działa wspólnie z Instytutem Żywności i Żywienia [...] w ramach realizacji programu "Zapobieganie nadwadze i otyłości oraz chorobom przewlekłym poprzez edukację społeczeństwa w zakresie żywienia i aktywności fizycznej."
Także chyba coś mają wspólnego z nzj.
Konraaad, skoro łączy nas przychodnia możemy się wybrać razem :D Program kończy się jakoś pod koniec 2015.
Ostatnio zmieniony 13 lis 2014, 16:02 przez patkaas, łącznie zmieniany 2 razy.

Awatar użytkownika
patkaas
Koordynator
Posty: 1466
Rejestracja: 10 lis 2014, 17:31
Choroba: CU
województwo: podkarpackie
Lokalizacja: Rzeszów/Kraków
Kontakt:

Re: Cześć jak czapka, czyli moja historia w pigułce :)

Post autor: patkaas » 13 lis 2014, 15:57

obyty.z.cu pisze:No tak "normalnie"..pytanie co to znaczy"?
To jest bardzo dobre pytanie. Ciężko zdefiniować "normalne życie". Na razie chciałabym mieć spokojne noce i nie wstawać ani razu :wc: , to jest moje aktualne marzenie do tej "normalności". ;)

Awatar użytkownika
Konraaad
Aktywny ✽✽✽
Posty: 579
Rejestracja: 24 wrz 2014, 00:23
Choroba: CU
województwo: podkarpackie
Lokalizacja: Rzeszów
Kontakt:

Re: Cześć jak czapka, czyli moja historia w pigułce :)

Post autor: Konraaad » 13 lis 2014, 22:26

patkaas pisze:W mojej przychodni jest jakiś dietetyczny punkt konsultacyjny, który działa wspólnie z Instytutem Żywności i Żywienia [...] w ramach realizacji programu "Zapobieganie nadwadze i otyłości oraz chorobom przewlekłym poprzez edukację społeczeństwa w zakresie żywienia i aktywności fizycznej."
Także chyba coś mają wspólnego z nzj.
Konraaad, skoro łączy nas przychodnia możemy się wybrać razem :D Program kończy się jakoś pod koniec 2015.
OK :spoko:
Nie myślałem, że kiedykolwiek skorzystam z tego punktu konsultacyjnego, ale w sumie to dobry pomysł, więc czemu nie ?
Ciągle jestem świeżakiem jeśli chodzi o dietę.
patkaas, daj znać kiedy będziesz w Rzeszowie to się zgadamy jakoś i zobaczymy co ciekawego mogą nam tam zaoferować :mrgreen:

Awatar użytkownika
pauly
Początkujący ✽✽
Posty: 69
Rejestracja: 02 lis 2014, 00:58
Choroba: CU
województwo: -- poza Polską --
Lokalizacja: Oslo

Re: Cześć jak czapka, czyli moja historia w pigułce :)

Post autor: pauly » 16 lis 2014, 22:28

Witaj!

Moja pani dietetyk (hmm telefon dostalam od gastrologa :P ) od razu dostala info, ze tutaj walka z CU bedzie sie odbywac, a ze to zawodnik ciezki to i uderzylysmy od razu z grubej rury :) dieta bg i bezmleczna. Zyje tak juz 3 miesiac, jest mnie 8 kg mniej ( a bylo mnie wg mojego rodzinnego lekarza 25kg za duzo wiec ciagle duzo przede mna) ale jelitka maja sie swietnie ( do czasu kiedy "zapomne" i zjem cos, czego wiem, ze absolutnie mi nie wolno aczkolwiek wtedy wlacza mi sie pomrocznosc jasna i zanik pamieci mam jakis). Dieta byla od poczatku ustawiona pod CU, o zadnym odchudzaniu nie bylo mowy.

Tez sypiam w pozycji do trumny :mrgreen:

Awatar użytkownika
langusta
Aktywny ✽✽✽
Posty: 593
Rejestracja: 18 lis 2006, 18:44
Choroba: CD u dziecka
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Re: Cześć jak czapka, czyli moja historia w pigułce :)

Post autor: langusta » 16 lis 2014, 22:59

Witaj wśród Cudaków!
langusta
dwie córki chore na CD

Zablokowany

Wróć do „Centrum Powitań dla Nowych Użytkowników”