Przywitanie

Wszystkie "dobry" i "czeście" piszcie tutaj (i tylko tutaj). Prosimy o krótkie przedstawienie się.
Jesli macie diagnozę lub jesteście bez diagnozy zapraszamy do działu "Ogólnie o chorobach NZJ".
Jeśli masz mniej niż 18 lat zapraszamy Cię do Forum Junior - w celu uzyskania dostępu napisz do -Ania-.

Moderatorzy: Anette28, Moderatorzy

ODPOWIEDZ
malenkaM
Debiutant ✽
Posty: 18
Rejestracja: 07 wrz 2010, 19:01
Choroba: CU
województwo: lubelskie

Przywitanie

Post autor: malenkaM » 27 mar 2018, 23:18

Cześć

Awatar użytkownika
Noelia
Moderator
Posty: 2338
Rejestracja: 11 kwie 2017, 01:03
Choroba: CU u partnera
województwo: łódzkie

Re: Przywitanie

Post autor: Noelia » 28 mar 2018, 05:40

malenkaM pisze:
27 mar 2018, 23:18
Cześć
Hej :roll:
Odpisywałam Ci w tym temacie, a akurat w tym czasie zedytowałaś post, więc może wyślę tę odpowiedź, ale bez Twoich cytatów, skoro usunęłaś swój tekst.

Trudno przestawić się z życia miejskiego na wiejskie czy na odwrót, ale da się - jeśli są szczere chęci i odpowiednia motywacja.
Zdaniem mamy się nie sugeruj, bo to nie z nią spędzisz resztę życia - to Ty masz być szczęśliwa u boku Twojego chłopaka, a nie ona.
A jeśli masz wątpliwości, czy chcesz mieszkać z tym chłopakiem (nie wiem, czy to dobrze zrozumiałam), to musisz się zastanowić, czy w ogóle go kochasz.

U mnie była odwrotna sytuacja, bo ja zawsze mieszkałam na wsiach i wychowałam się na totalnym zad... - kilka domów na krzyż, wielki las i wszędzie daleko.
Bardzo mi to odpowiadało, nigdy nie znosiłam miasta, jakiegokolwiek.
Za to mąż zawsze był tak "wielkomiejski", że już bardziej się nie dało ;)
Dzieciństwo spędził w centrum ogromnej metropolii - w "polskim mieście w USA", czyli Chicago - a lata gimnazjum i LO w samym centrum Łodzi - i takie miejskie, szybkie życie uwielbiał.
Nie wyobrażał sobie życia na wsi, to był dla niego absurd i abstrakcja.

Pod koniec LO (poznaliśmy się właśnie w szkole) zamieszkałam u niego, bo mieszkał blisko liceum - a z tej mojej wsi nie było żadnego sensownego dojazdu, rodzice musieli mnie zawozić, co nie zawsze im odpowiadało.
Czyli wyprowadziłam się z głuszy i odludzia w samo centrum dużego, hałaśliwego miasta - z tym, że akurat moi rodzice to właśnie byli tym zachwyceni, bo wreszcie nie musieli układać grafiku swojej pracy w mieście pod kątem moich godzin lekcyjnych, więc odetchnęli z ulgą (a mojego chłopaka, czyli teraz męża, to akurat polubili od samego początku, poznali się też z jego rodzicami, więc nie było problemu).
Ale ja z kolei miasta nigdy nie polubiłam, męczyłam się strasznie, byłam wiecznie zagubiona i zestresowana.
Musisz zrozumieć tego chłopaka, że on tak się właśnie może czuć w wielkim mieście.

My bardzo długo rozmawialiśmy, dyskutowaliśmy, analizowaliśmy wszystkie za i przeciw - aż w końcu, jakimś cudem, mąż zgodził się wyprowadzić za miasto i to pod sam las.
Kilka lat minęło, zanim się przyzwyczaił do takiego życia, nie był zachwycony na początku.
A teraz, w tej chwili - żadne z nas nie wyobraża sobie powrotu do miasta, nie ma takiej opcji - oboje odczuwamy prawdziwą ulgę, gdy mijamy tabliczkę z napisem "Łódź" i zostawiamy to miasto za sobą :razz:
Zawsze któraś strona będzie niezadowolona na początku, ale z czasem czyjeś zdanie (albo Twoje, albo jego) może się zmienić o 180 stopni i wtedy można podjąć decyzję, gdzie zamieszkać na stałe.

Największe plusy wsi - zieleń, przyroda, świeże powietrze, brak sąsiadów za ścianą.
Minusy - tak jak napisałaś, czyli daleko do lekarza czy apteki - to akurat da się rozwiązać posiadaniem samochodu, a najlepiej dwóch (tzn. żeby każdy miał swój samochód i nie był zależny od drugiej osoby w kwestiach dojazdu gdzieś).
Nam więcej czasu zajmuje stanie w korkach w centrum niż sam dojazd stąd do Łodzi.
Z drugiej strony - po jakichś ulewnych deszczach ciężko się stąd wydostać, więc może być problem w przypadku jakiegoś nagłego mega zaostrzenia (mąż też choruje na CU).
Na takich "prawdziwych" wsiach najlepiej mieć terenowy samochód.

Minusem wsi, który bardziej nas wkurza, jest brak anonimowości - wszyscy wszystko wiedzą i o wszystko wypytują, również o chorobę - jedna osoba dowiedziała się, że mój mąż jest w szpitalu z powodu CU, to po kilku dniach wiedzieli wszyscy - i do tej pory pytają go "jak zdrowie", gdy go widzą :???:
Doradca CU

CU u męża - diagnoza 13.04.17

https://jelito.net - ważne informacje o chorobach zapalnych jelit (NZJ)

https://astheria.pl - polecam! 🖤

Don't fight in the North or the South. Fight every battle, everywhere, always, in your mind.
Everyone is your enemy, everyone is your friend. Every possible series of events is happening all at once.
Live that way and nothing will surprise you. Everything that happens will be something that you've seen before.

BlackRose
Początkujący ✽✽
Posty: 470
Rejestracja: 03 sie 2017, 22:29
Choroba: CD
województwo: mazowieckie
miasto: Warszawa

Re: Przywitanie

Post autor: BlackRose » 28 mar 2018, 06:02

Nie wiem, o co chodziło w pierwszym poście, ale ja tez Nie wyobrażam sobie życia na wsi ;) Kocham Warszawę, ale w centrum nie jeżdżę autem, tylko metrem.

Awatar użytkownika
Noelia
Moderator
Posty: 2338
Rejestracja: 11 kwie 2017, 01:03
Choroba: CU u partnera
województwo: łódzkie

Re: Przywitanie

Post autor: Noelia » 28 mar 2018, 23:49

BlackRose pisze:
28 mar 2018, 06:02
Kocham Warszawę, ale w centrum nie jeżdżę autem, tylko metrem.
W Łodzi niestety nie ma metra :neutral:
Doradca CU

CU u męża - diagnoza 13.04.17

https://jelito.net - ważne informacje o chorobach zapalnych jelit (NZJ)

https://astheria.pl - polecam! 🖤

Don't fight in the North or the South. Fight every battle, everywhere, always, in your mind.
Everyone is your enemy, everyone is your friend. Every possible series of events is happening all at once.
Live that way and nothing will surprise you. Everything that happens will be something that you've seen before.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Centrum Powitań dla Nowych Użytkowników”