Zakrzów -zima

Moderatorzy: Anette28, Moderatorzy

Zablokowany
Awatar użytkownika
Patryśka
Doświadczony ❃
Posty: 1303
Rejestracja: 23 wrz 2006, 19:44
Choroba: CD
województwo: małopolskie
Lokalizacja: Kraków, Gronków

Re: Zakrzów -zima

Post autor: Patryśka » 23 lut 2008, 18:03

Wiem Mikrusiu :) Tylko ze tlumaczy ze ja auuuuuuutomatycznie zalogowalo :P

Deniro_RS

Re: Zakrzów -zima

Post autor: Deniro_RS » 23 lut 2008, 20:04

hop hop nie zapominajcie o tych co zostali w domkach :cry: prosimy o relacje z wykladów itd itp. i jaki wynik meczu :roll: kto sedziuje ?

Awatar użytkownika
-Ania-
Admin
Posty: 4323
Rejestracja: 06 lis 2003, 15:04
Choroba: CD
województwo: śląskie
Lokalizacja: Jaworzno

Re: Zakrzów -zima

Post autor: -Ania- » 23 lut 2008, 20:29

chyba zapomnieli o nas, ale my o nich nie - jak widac :)
Dopóki walczysz jesteś zwycięzcą !

Obrazek

spiro
Początkujący ✽✽
Posty: 153
Rejestracja: 31 sie 2007, 22:53
Choroba: CU
województwo: śląskie
Lokalizacja: miasto świetej wieży
Kontakt:

Re: Zakrzów -zima

Post autor: spiro » 24 lut 2008, 18:24

pojawi sie zaraz po tym jak wykapiemy sie w cieplej wodzie i wyspimy :mrgreen:
Życie jednak ma sens :)

spiro
Początkujący ✽✽
Posty: 153
Rejestracja: 31 sie 2007, 22:53
Choroba: CU
województwo: śląskie
Lokalizacja: miasto świetej wieży
Kontakt:

Re: Zakrzów -zima

Post autor: spiro » 24 lut 2008, 19:12

piwa nie ma ale kawa smakowala mi jak nigdy wczesniej :D
Życie jednak ma sens :)

Awatar użytkownika
Shadowka
Doświadczony ❃
Posty: 1624
Rejestracja: 26 cze 2007, 15:56
Choroba: CU
województwo: śląskie
Lokalizacja: Piekary Śląskie/Żory
Kontakt:

Re: Zakrzów -zima

Post autor: Shadowka » 24 lut 2008, 19:27

Ja nic nie wiem o tym by woda była zimna :D

Było oczywiście wspaniale ;) Ludzie zjechali się i po raz pierwszy w całej ekipie zebrali na kolacji :) Dalszym punktem programu była gra w siatkę. Część ekipy poszła rozegrać (mecz z profesjonalistami) o salę ;) a reszta mniej śmiała została tłumaczyć Szymonowi "cio to?". Gdy j-elita wygrała mecz ;D reszta zbiegła się na salę troszkę pograć w siatkę. Potem spotkanie w pokoju nr 7 i wieczorne rozmowy Polaków, a żeby tradycji stało się za dość, dalszy ciąg spotkania przeniósł się do szalonego pokoju 3:) Gdyby nie fakt, że mamy luty pewnie słoneczko przebijałoby sie przez horyzont gdy kładliśmy się spać, na szczęście dobrzy ludzie :Szaraja i Gośka przeniosły śniadanko z 8 na 9 więc większość miała szansę posilić się w sobotę rano :) Przed wykładem chwila odpoczynku a potem rozwiązywanie problemów prawnych: znaczy spraw z ZUSem i dowiadywanie się jak przekazać 1% i na co można dostać dofinansowanie :) Obiadek z pulpecikami w roli głównej i poobiedni odpoczynek. Następnie gra w siatkówkę z dość częstą zmianą zawodników, co było spowodowane wielkim poświęceniem graczy i licznymi kontuzjami, które o dziwo nie przynosiły rozpaczy :lol: Po kolacji zebraliśmy się jakżeby inaczej w pokoju 3 by rozegrać turniej w TYSIĄCA : hmmm tom-as pamiętasz zasady :) zrobić zdjęcia YETI i posłuchać koncetru pawelhks :) i nocne Polaków rozmowy :)
W niedzielę rano śniadanko i powrót do pokoi w celu spakowania się.. ahh słoneczko świeciło od samego rana i ciężko było się rozstawać... po trudnych pożegnaniach każdy pojechał do swojego domku..

Proszę o uzupełnienie i poprawki :)
Było fantastycznie i dziękuję wszystkim za wspaniały weekend. Szczególne dzięki dla tom-asa za dowiezienie i odwiezienie z imprezki ;) Do następnego razu mam nadzieję, że będę mogła jechać ;)
Ostatnio zmieniony 10 mar 2008, 12:37 przez Shadowka, łącznie zmieniany 1 raz.
Pozdrawiam
Shadi

"nie szukałam doskonałości - sama przyszła "

Obrazek

izabela
Początkujący ✽✽
Posty: 68
Rejestracja: 12 maja 2004, 17:17
Choroba: CU
województwo: małopolskie
Lokalizacja: kraków
Kontakt:

Re: Zakrzów -zima

Post autor: izabela » 25 lut 2008, 09:10

Musze powiedzieć ze mi się bardzo ale to bardzo podobało .Weekend był cudowny ,ale czas wrócić do rzeczywistości czyli pracy.
Chciałam wszytki bardzo po dziękować za udane kila dni.
A przede wszystkim pawelhks ze był naszym kierowcą w dwie strony i że odwiózł tel. mój który zostawiłam a nawet zgubiłam w jego samochodzie .
Nie rozpisuje sie bo pewnie reszta to zrobi.
Pozdrawiam wszytki i do zobaczenia

Awatar użytkownika
Raysha
Weteran ✿
Posty: 4274
Rejestracja: 06 sie 2006, 12:44
Choroba: CD
województwo: śląskie
Lokalizacja: Jaworzno
Kontakt:

Re: Zakrzów -zima

Post autor: Raysha » 25 lut 2008, 09:41

aż zazdrość sciska pupcie :roll:
żałuję że nie byłam z wami zwłaszcza, że zostałam sama w domu na cały weekend bo rodzinka pojechała do rodziny a ja nie chciałam. A jeszcze była zabójczo piękna pogoda.
Szkoda... to był mój pierwszy Zakrzów w którym nie byłam. :cry:
Ale ponoć ma być w kwietniu to prawda ? :P

Awatar użytkownika
jaryszek
Aktywny ✽✽✽
Posty: 805
Rejestracja: 25 maja 2006, 11:56
Choroba: CU
województwo: dolnośląskie
Lokalizacja: Oborniki Śląskie
Kontakt:

Re: Zakrzów -zima

Post autor: jaryszek » 25 lut 2008, 09:52

Fajna zabawa widze byla :) Mam nadzieje ze nastepnym razem zdrowko mi dopisze i tez bede mogl sie zjawic :)

P.S. fajna zabawak tom-as, dasz sie pobawic ? :P
Chroba:CU, Stan:zaostrzenie Leki: Asamax 500mg(3x2), Metypred 32mg, Calperos 1000mg,azathrioprine 50mg(1x2),Waga/Wzrost:50/171 Brak typowej remisji od 4 lat /Jestem pacjentem prof. Paradowskiego we Wrocławiu.

Co nas nie zabije, to nas wzmocni...

Deniro_RS

Re: Zakrzów -zima

Post autor: Deniro_RS » 25 lut 2008, 11:15

Fajnie było :cry:

Awatar użytkownika
Shadowka
Doświadczony ❃
Posty: 1624
Rejestracja: 26 cze 2007, 15:56
Choroba: CU
województwo: śląskie
Lokalizacja: Piekary Śląskie/Żory
Kontakt:

Re: Zakrzów -zima

Post autor: Shadowka » 25 lut 2008, 15:24

elwirka pisze:
magdalene pisze:btw. to ja wczoraj jakoś około 2:00 myłam się w lodowatej wodzie . Żeby nie było, że tylko spiro ucierpiał pod tym kątem
:oops: bo zaraz wyjdzie na to że tylko mi się udało mieć ciepłą wode :oops:
Spoko spoko :)
Ja dwa razy miałam cieplusieńką, tom-as też :)
aa żeby nie było niedomówień i dociekliwych pytań, to NIE były wspólne dwa razy :D
Pozdrawiam
Shadi

"nie szukałam doskonałości - sama przyszła "

Obrazek

Awatar użytkownika
tom-as
Ekspert ✿✿
Posty: 6438
Rejestracja: 22 lut 2006, 14:49
Choroba: CD
województwo: śląskie
Lokalizacja: Oberschlesien / Las

Re: Zakrzów -zima

Post autor: tom-as » 25 lut 2008, 16:04

Na początku to chciałbym tu z tego miejsca naprawdę wszystkim ale to wszystkim bardzo mocno podziękować, ze to że byliście.
Tak więc Gośka, Marek, Szaraja, Jacek, tola, magdalene, Shadi, Izabella, Ola, Zeno, Spiro, elwirka, Tomek, pawelhks, Daga z Szymonkiem i arturem, Ewa, Żaneta, Sabina, Basia - wielkie dzięki dla Was :-)

myśle, że spotkamy się następnym razem w takim samym a najlepiej wiekszym składzie :-)


magdalene pisze:Też już tradycyjna rozgrywka w tysiąca... (dalszy komentarz pozostawiam tom-as'owi) ;)
No to zostałem wywołany 'do tablicy' by naskrobać słów kilka o grze w 'tysiąca'.
(fotek będzie mało bo magdalene już dała odpowiednie)

Zacznijmy jednak od początku i przenieśmy się do piątku. Tego dnia jak powszechnie wiadomo rozpoczęło się weekendowe spotkanie w Zakrzowie no i wypadało by tam jakoś dojechać. Po wielu wcześniejszych ustaleniach... no dobra – nie tak wielu, ale dalej ustaleniach - zostało ustalone, że zabieram do auta po za Shadowką, która to już wykupiła miejscówkę na poprzednim weekendowym wypadzie, jeszcze Spira, Zena i jego Olę. Na tym lista się skończyła, jak i wolne miejsca w aucie. Wszystko już było ustalone i wyliczone co do minuty. Wszystko szło zgodnie z planem gdzieś tak do Katowic. Pociąg z Olą, Zenem i Spirem miał 20min. opóźnienia przez co czekaliśmy z Shadi gdzieś 40min na nich.
W międzyczasie udałem się z czystej ciekawości do McD sprawdzić jak działa karta j-elity. Dowiedzieliśmy się też, że jedna grupa wycieczkowa jest już w Oświęcimiu. Przypomnijmy – było coś koło 12:30. Cóż... się już doczekać Zakrzowa nie mogli. Dobra. Pociąg dojechał. Jakoś się wszyscy znaleźliśmy, przywitali i zaczynamy się pakować do auta. Jak zapewne pamiętacie to wystosowałem apel do tych osób by ograniczyli się z bagażami. Jedni się ładnie dostosowali do apelu (dziękuje) a Zeno z Olą pokazali, że 40 litrów na dwie osoby ma całkiem nowy wymiar przez co mieliśmy chwilowy problem bo się pomieścić ze wszystkimi nie tak dużego bagażnika.
Burzę mózgów przerwał wielce niezadowolony kierowca autobusu, który to wyraził niezadowolenie słowami, że mamy zjeżdżać bo blokujemy miejsce postoju dla autobusów. Myślcie co chcecie o nim, ale facet to cudotwórca. Spakowaliśmy się w 5 sekund a po kolejnych 3 już ruszaliśmy. Po kilku kilometrach stanęliśmy na stacji benzynowej by znów podumać trochę nad bagażami bo – nie ukrywajmy – conieco z bagażnika wystawało a i świadomość, że aparaty fotograficzne mogą nie wytrzymać nacisku klapy bagażnika nie napawała optymizmem. Pobawiliśmy się trochę bagażami w tetrisa i.... ta dam! pasuje wszystko idealnie. Jeszcze się rozpłaszczyć i jedziemy w końcu do Zakrzowa.


Trasę umilała na muzyka typu „Last Christmas ” i „Jingle Bells”. Może dziwne powiecie. No może tak, ale gdzieś tak w połowie drogi, do tego świątecznego klimatu idealnie wpasowały się... karpie. Ktoś przy drodze sprzedawał je. Zaczęliśmy się zastanawiać czy by czasem sobie już jakiegoś na święta nie kupić. Od razu jednak natrafiliśmy na pewne problemy organizacyjno-miejscowo-emocjonalne. Od razu rozwiązaliśmy sprawę, że karp nie nadaje się do tego by trzymać go pod prysznicem. Więc zostaje wanna do dyspozycji. Ale tu znów problem. No bo jak się wykąpać z karpiem w wanie? Oczy mu zawiązać by nie podglądał? To i tak nie uchroni przed płetwami, które mogą tu i tam pomerdać. Świntuch. Do rozwiązania była także sprawa z mydłem i karpiem w jednej wannie. Nie dość, że nie wiemy jaka by była reakcja karpia na mydło to na domiar złego ktoś mnie rozgarnięty mógłby się przez przypadek namydlić karpiem. Do grudnia daleko więc rybka trochę czasu u nas by spędziła więc trzeba by jej jakieś imię nadać. Niby łatwa sprawa. Właśnie – niby. Po takim czasie to karp już będzie jak członek rodziny. Zadźgaliście by kogoś takiego bo przyozdobić go panierką i pomarudzić, że tyle bydle jadło cały rok a taki ościsty jest. Karpia nie kupujemy. Po drodze widzieliśmy istotę pozaziemską w aucie stojącym obon nas na światłach. Kosmici docenili 4 kółka. Jednak jak to kosmici muszą trochę grozy wzbudzać więc postawili na auto z celownikiem na masce. Rondo. Zjazd 2. Rondo. Zjazd 2. Rondo. Zjazd 1. Rondo. Zjazd 3. Rondo. Zjazd 3. Do Zakrzowa łatwo trafić. Ostatni odcinek drogi. Podjeżdżamy pod górkę. Jak minęliśmy kilka niewielkich i bardzo fajnych zakrętów w aucie usłyszałem dość donośne... Ufffffff!!! Nie wiem o co chodziło.

Na parkingu czekali/spacerowali/inne Daga, Szymek, Ewa i Artur – czyli ekipa, która była pierwsza dojechała na miejsce zwiedzając po drodze miasta i wsie w poszukiwaniu rynków. W szyku pozornie zorganizowanym podeszliśmy pod domek - i upewniwszy się, że nie dostaniemy ścierką od pań które tam kończyły sprzątać - weszliśmy do niego. Zabrałem się za rozkład pokojowy w czasie nieobecności magdalene, która to domyślnie miała nad tym czuwać. Powstała lista wzbudzająca wiele emocji ze względu na profesjonalne podejście do zagadnienia. Listę zweryfikował przypadek i pełna dowolność do doborze pokojów. Więc zadowolenie sięgało zenitu.

Pogadaliśmy trochę o tym i tamtym i wraz ze Spirem jako przewodnikiem pojechałem po magdalene, tole oraz elwirkę na dworzec PKP. Tam zaraz po wyjściu z pociągu dziewczyny nas bardzo czule przywitały i opierniczyły, że sobie stoimy. Spakowaliśmy się do auta i jedziemy do ośrodka. Po drodze jeszcze odwiedziliśmy sklep w celach oczywistych. Papier to podstawa udanego wczasowania a w ośrodku był tylko ścierny. Dotarliśmy na górę, rozpakowali, witali nowo przybyłych i tak do obiadokolacji. Tam szukaliśmy smaków różnych – niektórzy nawet znaleźli. Lekko głodni już w ośrodku dobraliśmy się do pieczywa, który własnopiekarnikowo zrobiła Szaraja i dżemu. Jedni poszli grać w siatkówkę inni siedzieli w pokoju nr. 3 bo na koniec wszyscy zebrali się w pokoju nr.7. Tam było dużo śmiechu, ale i kilka nowych decyzji całkiem poważnych. Od rana czekały nas wykłady więc padła decyzja, że kończymy zabawę. Skończyła się lecz nie tak do końca. Przenieśliśmy się do 'trójki' by kontynuować. Tego co się działo nie opiszę z przyczyn oczywistych. Musicie odczuwać jakiś brak informacji by sprawdzić samemu co się wtedy dzieje. Napisze tyle, że po godzinie drugiej nastąpiły pierwsze ubytki w osobach a za nimi wybyli spać kolejni. Natomiast inni poszli na spacer. Jeszcze inni wykorzystali pustość łazienki i ciepłość wody. Ogólnie życie w pokoju nr.3 zamarło o 4 rano by o godzinie 9 stawić się w komplecie na śniadaniu. Po śniadaniu wykłady. Następnie obiad i pulpety. Z siłą pulpeta zaraz po obiedzie rozegrał się siatkarski mecz gwiazd. Po rozegraniu 3 czy 4 setów przyszedł Marek. On pełen sił a my już zmagaliśmy się z kontuzjami ale i tak było bardzo fajnie. Po meczu wizyta pod prysznicem, chwila odpoczynku i śmiechu i kolacja. Po kolacji kolejny wieczór w pokoju nr.3. Początek był taki lekko przymulony (podobnie jak kilkanaście ostatnich zdań tej relacji) ale po wyciągnięciu kart wszystko nabrało rumieńców.

I tu dochodzimy do punktu kulminacyjnego. Okazało się, że graczy w tysiąc na poziomi PRO jest nawet dużo co już zapowiadało wiele emocji podczas rozgrywki. Na emocje nie trzeba było czekać do rozgrywki. Pierwsze starcie i podzielenie się na dwie „szkoły” nastąpiło przy ujednolicaniu zasad gry. Jak się okazuje „co kraj to obyczaj” i są pewne nieścisłości co do zasad - a właściwie niuansów ale jakże istotnych – gry. Wyglądało to tak, że im bardziej PRO zawodnik tym głośniej forsował swoją wersje rozgrywki. Tu pokuszę się o wniosek, że w „tysiąca” można grać na jakichkolwiek zasadach, nawet tych wymyślanych dynamicznie podczas gry w zależności od posiadanych kart. Po prawie 30 minutach gracze i w dużej mierze niezależni obserwatorzy doszli do porozumienia i została powołana oficjalna zliczarka punktów w stroju ludowym, czyli Ola. A pro po punktów. To jest w tej grze niezwykle ciekawe. Po każdej rozgrywce można podać dowolną ich ilość. Bezpieczne granice w których radzę się poruszać to tak między 60 a 130 od czasu do czasu przeplatając to zerem. Zauważyłem też, że już po rozpoczęciu gry można powiedzieć ile sie chce punktów. Jednak na takie zachowanie decydują się jedynie profesjonaliści – początkującym zalecam mówić „pass”. W grze występuje coś co zwało się „puszczeniem bomby” - jednak to określenie na nasze potrzeby zostało przerobione na „puszczenie bąka”. Może wydać się to dość dziwne, ale jest to chyba najfajniejsze w tej grze. Działa to tak, że jest rozdanie kart, każdy z graczy w nie patrzy i wystarczy, że komuś się karty nie spodobają i mówi, że rozdający „puścił bąka” i teraz karty są fuuuuj i się graczowi nie podobają i chce nowe. Wszyscy odkładają kart, zliczarka dopisuje po równo punktów wszystkim zawodnikom i następuje następne rozdanie. Tak było 7 razy pod rząd więc jest to pewne, że to tak działa. Ponadto nadal podtrzymuje to, że można „wyrzucać” jakie się karty chce, ale zauważyłem coś nowego. (nie ma to jak uczyć się od profesjonalistów). Jeżeli chce się dostać jakąś kartę o której wcześniej pomyśleliśmy, że fajnie by było ją mieć a ma ją ktoś inny to.... wystarczy ładnie poprosić. „- Dajcie mi tu teraz coś czerwonego” i już wszyscy z uśmiechem spełniają marzenie gracza, który tak ładnie poprosił. Zapomniałem wcześniej napisać, że teraz rozgrywka była 4-osobowa (poprzednia w październiku 3-osobowa). Kart jest mało więc jedna osoba dostaje tylko 3 karty i w sumie to ta osoba ma się najlepiej. Popatrzy sobie w karty, powie by dopisać 50 punktów i oddaje karty komu zechce.
Na to, że opisane tu moje spostrzeżenia odnoście „tysiąca” są całkowicie zgodne z prawdą można pokazać na przykładnie. Bardzo dobrym przykładem jest Zenobius, który w drugiej grze grał z profesjonalistami. Nie obyło się bez patrzenia w karty początkującemu. Jednak Zeno skończył grę na drugiej pozycji. Więc zapamiętajcie. Często „pass-ujcie”, jak podajecie punkty to z przedziału wyżej wymienionego i nie zapomnijcie o dobrym wychowaniu – proszę, dziękuję, przepraszam to podstawa. Jak coś jest nie tak to puśćcie bąka – choć to trochę zabija atrakcyjność rozgrywki dla potencjalnych oglądających.

Po rozgrywce najpierw pawelhks a następnie my wszyscy odśpiewaliśmy - niczym chór Rubika – „Białego Misia”. Jak się później dowiedzieliśmy było to słychać w całym ośrodku i się wszystkim podobało a nawet się łączyli z nami w śpiewie. Błogie lenistwo ogarnęło większość. Po jakimś czasie się większość wykruszyła. W międzyczasie (jest takie słowo :P ) na moim łóżku nastąpiło dość znaczące „odkrycie”, ale o co chodzi to już niech zostanie między osobami, które wiedzą o co chodzi ;-) Komitet kolejkowy pod prysznic i spać.

Rano śniadanie a po nim już zgrywanie fotek, pakowanie się i ogólne porządki. Przed obiadem jeszcze posiedzenie (lub postanie) w słoneczku. Spakowanie się do mojego auta już nie sprawiało problemów bo wiedzieliśmy jak obracać te „klocki”. Obiad. Czułe pożegnanie i w drogę. Droga przebiegała bardzo cicho. Spiro sprawie spał a reszta też jakoś tak bez życia. Trochę ożywienia nastąpiło (choć nie wiem do końca czemu) jak przejeżdżaliśmy przez niewielkie wzniesienia na drodze a szczególnie jak minęliśmy szczyt i auto lekko „opadało”. Jeszcze odśpiewanie „Białego Misia” i do Katowic znów spokój. Na dworcu pożegnaliśmy się z Zenem, Olą i Spirem (który to zapomniał o telefonie) i ruszyliśmy z Shadi w kierunku – dom. W Piekarach wysiadła Shadi a ja udałem się do ostatniej stacji czyli mojego lasu (który jak się okazało jest niektórym nawet znany).

Koniec. :-)




do następnego :-)

Awatar użytkownika
artur
Początkujący ✽✽
Posty: 330
Rejestracja: 06 paź 2006, 20:10
Choroba: CD
województwo: śląskie
Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Kontakt:

Re: Zakrzów -zima

Post autor: artur » 25 lut 2008, 17:01

my równiez chcielibysmy podziekować wszystkim za miło spedzony czas. Mamy nadzieje że teksty naszego syna typu ''a cio to'' nie były dla was męczace.
Ciszy nas ogromnie że nasz SZymonek wzbudził instynkt macieżyński u Toli :grin: hihi
i jeszcze raz ogromne buziaki dla wszyskich cioteczek i wujków
Murphy:
Jeśli świetnie się czujesz, nie przejmuj się. Przejdzie ci ...

Awatar użytkownika
Shadowka
Doświadczony ❃
Posty: 1624
Rejestracja: 26 cze 2007, 15:56
Choroba: CU
województwo: śląskie
Lokalizacja: Piekary Śląskie/Żory
Kontakt:

Re: Zakrzów -zima

Post autor: Shadowka » 25 lut 2008, 17:11

artur pisze:y równiez chcielibysmy podziekować wszystkim za miło spedzony czas. Mamy nadzieje że teksty naszego syna typu ''a cio to'' nie były dla was męczace.
Spoko spoko nie raz okazało się ,że odpowiadający na pytanie również się czegoś nauczył :D
Szymonek jest prześwietny :)
Pozdrawiam
Shadi

"nie szukałam doskonałości - sama przyszła "

Obrazek

spiro
Początkujący ✽✽
Posty: 153
Rejestracja: 31 sie 2007, 22:53
Choroba: CU
województwo: śląskie
Lokalizacja: miasto świetej wieży
Kontakt:

Re: Zakrzów -zima

Post autor: spiro » 25 lut 2008, 18:36

Widze ze wszyscy juz zdazyli zdac relacje z naszego wspolnego weekendowania :)
W sumie nie mam nic do dodania poza podziekowaniami dla wszystkich przybylych za milutka atmosfere. No i oczywiscie tom-asowi za wozenie mojego jak to mowi tola pumpelka i za wyslanie (mam nadzieje) mojego fonika :)
Ale jak widac nie tylko ja jestem zapominalski , co nie izabela :wink:
Dziekowka jeszcze raz wszystkim :)
Życie jednak ma sens :)

Zablokowany

Wróć do „małopolskie”