Prawostronna hemikolektomia (laparoskopem)

Kiedy jelita idą pod nóż.

Moderatorzy: Anette28, Moderatorzy

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Arvi
Debiutant ✽
Posty: 10
Rejestracja: 09 kwie 2011, 09:29
Choroba: CD
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa

Prawostronna hemikolektomia (laparoskopem)

Post autor: Arvi » 09 kwie 2011, 11:39

Witam Wszystkich.

Zebrało mi się na opisanie swojego doświadczenia po hemikolektomii prawostronnej, metodą laparoskopową ... którą miałem zrobioną raptem 6 dni temu.
Zebrało mi się, bo przed samą operacją szukałem na forum jakiś informacji, 'co, gdzie i jak' ... i nie znalazłem wszystkich odpowiedzi, które mnie nurtowały (a dlaczego się nie zarejestrowałem - wyjaśniłem w powitaniu :D).

Na wstępie uprzedzam - jest to stricte subiektywna relacja, ale pozytywna - więc nie ma co szykować chusteczek do nosa :P.

Zaczęło się wszystko 03.04.2011 w samo południe stawiłem się (jak kazali) na oddziale, coby w prezencie 3 paczuszki fortransu dostać - polecam dwa dni wcześniej dietę stricte na zupkach - przyjemniejsze czyszczenie jest.
IV piętro, nowy blok, wszystko fajnie i elegancko :).
Łóżeczko, szklaneczkę, szafeczkę dostałem - i do czyszczenia się zabrałem.
Wywiad z lekarzem i anestezjologiem + błagalny wzrok o jakiegoś pigulasa na sen i jedziemy.
Pierwsza Doba (04.04.2011) (operacja 8:30) z brzuchem ogolonym wyruszyłem piętro niżej, szybka piłka ... i na kalendarzu pojawił się piąty !! (Oczywiście - piąte przez dziesiąte, pamiętam co działo się na pooperacyjnej sali, ale środki przeciwbólowe skutecznie zacierały rzeczywistość).
Druga Doba (05.04.2011) pojawiłem się ponownie na sali IV piętra, wyklinając absolutnie wszystkich za ból, jaki w kiszkach czułem - przez sekundkę myślałem, że liposukcję mi zrobili...:).
Bo miałem błędne przekonanie, że skoro laparoskopowo mi robią, to po maksymalnie dwóch dniach będę śmigał...
Oczywiście dziewczyny natychmiast podały mi jakiś cudowny środek, uśmiech na gębie ponownie mi się pojawił, a pielęgniarki wyjaśniły, że jednak liposukcji nie miałem :)
Zabrali cewnik (ole!) i dren... sondę zostawili do następnego dnia (gnojki wredne - żarcik).
Pojawiały się pewne problemy z powietrzem w kiszkach pokręconych, ale zastrzyk nospy + mieszanka doktor Madzi ... i problemy znikały :).
Aha - dupsko trzeba ruszyć i kilka metrów z chodzikiem zrobić trzeba - conajmniej.
Trzecia Doba (06.04.2011) sonda wyjęta, wodę (maks 0,5 litra) średnio na jeża mi się chcę, powietrze delikatnie zaczyna doskwierać. I w tym momencie muszę powiedzieć, że panika mnie objechała, bo 'pewnie coś nie tak, coś się zepsuło, crohn atakuje połączenie - koniec świata' lub coś w tym stylu myślałem.
Kochana Doktorowa, wpadła na pomysł równie genialny, jak prosty - espumisan - i od razu jak ręką ujął - ni nospy, ni magicznej mikstury nie potrzebowałem.
Aha - śmigać trzeba po korytarzu coraz częściej - nie ma zmiłuj, szwy rozciągać trzeba.
Czwarta Doba (07.04.2011) drugi dzień tylko na wodzie (której nadal mi się nie chce), apetytu brak, ale chociaż bebech już prawie w ogóle nie boli, szwy jakoś mniej wkurzają ... generalnie jest super, ale zamiast wody, to ja bym się coli z cytryną napił :).
Aha - po korytarzu już chodzę prawie jak nowy - choć niektórzy emeryci nadal mnie wyprzedzają.
Piąta Doba (08.04.2011) klejik - MEGA BLEH. Słowo honoru - gdyby nie świadomość, że tenże klejik jest testerem jelit (w sensie, czy to co wleci górą, wyleci dołem) - wróciłbym do wody. Pierwsza ochota zwrotu 'cudownej i mega tajnej receptury szefa kuchni' pojawiła się wieczorem, ale espumisan załatwił powietrze, a film '300' załatwił chęci :).
Aha - śmigam na korytarzu jak za dawnych czasów.
Szósta Doba (09.04.2011) to co miało wylecieć dołem, wyleciało - na stole pojawiła się słodka herbata i kanapki z 'wędliną'. Co dalej nie wiem, ale 11.04.2011 powinienem wyjść.
(edytuję 11.04.2011)
Siódma oraz Ósma doba (10.04.2011 / 11.04.2011) wszystko idzie idealnie. Nie czuję już żadnego bólu, a jedyne co przeszkadza to szwy - i do czasu wyciągnięcia takowych trzeba się przyzwyczaić. Chodzenie nie sprawia już żadnych problemów, trawienie oraz powietrze znajdujące się w jelitach także. Tylko do toalety relatywnie często trzeba chodzić - no ale to normalne - jelita muszą nauczyć się działać ponownie :). I to by było tyle, jeżeli chodzi o mnie - jutro do domu.


I jeszcze coby w szczegóły troszku się wdać:
Prowadząca - dr Niezgoda - mega pozytywny człowiek.
Operujący - dr Durlik - mega profesjonalista.

Ja przed operacją:
Poważne przewężenie na odcinku zespolenia pooperacyjnego - 2002 (między cienkim a grubym). Leczone przez ponad rok (od XII.2009 do 04.2011) Salofalkiem, Controlociem i Humirą - nie zadziałało tak jak powinno, mimo iż waga od początków leczenia skoczyła o 20 kg. Dr Łodyga (mistrz, nad mistrze) z Prof. Rydzewską (anioł kobieta) zdecydowali, że jak humor dopisuje i chęć jest, to może wyciąć skurczybyka i mieć z głowy - tak też się stało :).

I teraz warto to zaznaczyć - nie piszę tego, by pochwalić się jak fajnie jest i w ogóle - od tego mamy facebook'a :).
Piszę, by wszyscy Ci, którzy czekają na operację taką jak ja, lub Ci których ukochani mają ją mieć - BYLI SPOKOJNI ! Serio !
Moim zdaniem pozytywne nastawienie to 99% wyjścia z Crohna. I w moim przypadku to działa.
Dlatego też - jeżeli jesteś przed operacją - UDA SIĘ !!!!
Jeżeli Twój ukochany/a (dziecko/mąż/żona/chłopak/dziewczyna/mama/tata/dziadek/babcia) jest przed/w trakcie operacji - UDA SIĘ !!!!

Tym pozytywnym akcentem ...

Pozdrawiam,
JA

P.S. MINIMUM 7 dni po operacji (laparoskopem) można negocjować wyjście - MINIMUM. Przygotujcie się na 10 dni - coby się nie zawieść :).
Ostatnio zmieniony 11 kwie 2011, 17:42 przez Arvi, łącznie zmieniany 1 raz.
I said it before...
I'll say it again...
If you could just listen...
Then it might make sense.

Awatar użytkownika
Cinimini
Znawca ❃❃
Posty: 2451
Rejestracja: 27 maja 2006, 10:25
Choroba: CD
województwo: łódzkie
Lokalizacja: łódź
Kontakt:

Re: Prawostronna hemikolektomia (laparoskopem)

Post autor: Cinimini » 09 kwie 2011, 13:57

hmmm...no, a ja włąsnie miałam wybór - tradycyjnie czy laparoskopem. Po wielu 'wywiadach', godzinach przemyśleń doszłam do wniosku, ze jednak dłonie i oczy profesora sa dokładniejsze, ńiż mikroskop, kamerka itd. Pal licho te blizny... No i po długim i nerwowym oczekiwaniu doczekałam się - we wtorek tniemy... Tylko, że teraz jak czytam Twoje super optymistyczne wieści po operacji laparoskopowej to jakby żal mnie ściska ... :/
Nawet miałam termin juz u prof. Durlika i właśnie zauważyłam, że na ten sam co Ty - na 04/04/11 :)
Certolizumab od lipca'08 do lutego'11 -
Była zakwalifikowana do resekcji j. grubego na 12/04/2011, ale zwiała spod noża :D
Remicade od 24/02/2012 - 07/01/2013 - odstąpiono od leczenia ze wzg. na CIĄŻĘ !! :D

JELITKO JESTEŚ ZDROWE !!

Obrazek

Awatar użytkownika
Arvi
Debiutant ✽
Posty: 10
Rejestracja: 09 kwie 2011, 09:29
Choroba: CD
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa

Re: Prawostronna hemikolektomia (laparoskopem)

Post autor: Arvi » 09 kwie 2011, 14:14

Obok mnie siedzi chłopak - piszę siedzi, bo jest to dość istotny czynnik - wczoraj chłopak miał operację, a dziś był już na spacerze, w toalecie i na korytarzu...
Więc okazuje się, że ja długo do siebie dochodziłem :)
Nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem. Miałem identyczne podejście do laparoskopu jak Ty, ale...
Przytoczyłem sobie w myślach pewne porównanie - przez 3 razy odmawiałem gastroskopii przez nos, bo uznałem, że tradycyjnie to ja znam i wolę...
Dopiero za czwartym razem, ktoś powiedział - spróbuj, nie zaszkodzi przecież - i rzeczywiście - gastroskopia przez nos to wakacje w porównaniu do tradycyjnej przez usta.
Przypominając sobie tą sytuację, zdecydowałem się zgodzić na laparoskop - i ponownie - nie żałuję :).
Co do tradycyjnej operacji - mam pewne doświadczenia, ale nie była to planowana operacja - choć skończyła się 4 letnią remisją !!
Nie wiem jaka jest polityka z przeklinaniem na tym forum, ale zaryzykuję:
NIE MARTW SIĘ - BEDZIE ZAJE@&$*#E !!!! :)
Skoro Ty we wtorek, to w poniedziałek się kładziesz - daj znać, to pogadamy (jeżeli nie będą chcieli się mnie pozbyć wcześniej).
Pytaj o Arviego (tak to moje prawdziwe imię) - pielęgniarki mnie już znają ... i mają mnie dość (dlatego mogą mnie wcześniej wykopać) :D

Aha - zapomniałem - polecam dietę płynną - przyjemniejsze jest czyszczenie.

Trzymaj się !
I said it before...
I'll say it again...
If you could just listen...
Then it might make sense.

Awatar użytkownika
Cinimini
Znawca ❃❃
Posty: 2451
Rejestracja: 27 maja 2006, 10:25
Choroba: CD
województwo: łódzkie
Lokalizacja: łódź
Kontakt:

Re: Prawostronna hemikolektomia (laparoskopem)

Post autor: Cinimini » 09 kwie 2011, 19:51

Arvi pisze:Skoro Ty we wtorek, to w poniedziałek się kładziesz - daj znać, to pogadamy
Zapomniałam dodac dość istotnej rzeczy - ja będę operowana w Łodzi, przez prof. Dzikiego, wiec nie pogadamy ;)
Certolizumab od lipca'08 do lutego'11 -
Była zakwalifikowana do resekcji j. grubego na 12/04/2011, ale zwiała spod noża :D
Remicade od 24/02/2012 - 07/01/2013 - odstąpiono od leczenia ze wzg. na CIĄŻĘ !! :D

JELITKO JESTEŚ ZDROWE !!

Obrazek

Awatar użytkownika
Arvi
Debiutant ✽
Posty: 10
Rejestracja: 09 kwie 2011, 09:29
Choroba: CD
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa

Re: Prawostronna hemikolektomia (laparoskopem)

Post autor: Arvi » 09 kwie 2011, 19:55

... tja.
Z tym mogą być większe problemy, niż początkowo myślałem ;).
Jak Ci się będzie chciało - opisz jak to jest po klasycznej wersji :)
I said it before...
I'll say it again...
If you could just listen...
Then it might make sense.

Awatar użytkownika
Cinimini
Znawca ❃❃
Posty: 2451
Rejestracja: 27 maja 2006, 10:25
Choroba: CD
województwo: łódzkie
Lokalizacja: łódź
Kontakt:

Re: Prawostronna hemikolektomia (laparoskopem)

Post autor: Cinimini » 09 kwie 2011, 23:08

Arvi pisze:Jak Ci się będzie chciało - opisz jak to jest po klasycznej wersji
Oczywiście, że opiszę to mój obywatelsko-forumowy obowiązek ;)
Certolizumab od lipca'08 do lutego'11 -
Była zakwalifikowana do resekcji j. grubego na 12/04/2011, ale zwiała spod noża :D
Remicade od 24/02/2012 - 07/01/2013 - odstąpiono od leczenia ze wzg. na CIĄŻĘ !! :D

JELITKO JESTEŚ ZDROWE !!

Obrazek

Kamil P
Debiutant ✽
Posty: 28
Rejestracja: 21 lut 2006, 19:21
Choroba: CD
Lokalizacja: Warszawa

Re: Prawostronna hemikolektomia (laparoskopem)

Post autor: Kamil P » 11 kwie 2011, 20:40

Arvi,
No, to po zakończeniu kuracji Humirą obaj trafiliśmy na stół. (spotykaliśmy się w piątki na IIIp).
Tak jak Ty ostatnią operacje miałem 9 lat temu.
Teraz wycinali mi to samo miejsce. U mnie doszła jeszcze przetoka do pęcherza. Operację miałem metoda klasyczną.
Co do wyjścia ze szpitala to musisz bardziej naciskać. Ja wyszedłem w 7 dobie po operacji ;)
Wrażenia z pobytu mam podobne.

Awatar użytkownika
Arvi
Debiutant ✽
Posty: 10
Rejestracja: 09 kwie 2011, 09:29
Choroba: CD
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa

Re: Prawostronna hemikolektomia (laparoskopem)

Post autor: Arvi » 11 kwie 2011, 21:08

Hej Kamil...:)

Ja się nie skarżę, bo mi to dobrze...:)
Jedzenie do wyrka, ścielą codziennie, o pigułkach pamiętać nie muszę (pamiętają za mnie) i dodatkowo ładne kobiety latają w około mnie - i to codziennie inna !! :D
W domu baba mi mopa wręczy, kanapki sam sobie będę robił, śmieci trzeba wyrzucić, z psem wyjść, zakupy zrobić... itp. :lol:

Ale tak na serio, to zupełnie mi nie przeszkadza, że zostałem na weekend, bo wolę wyjść czując się dokładnie tak samo, jak w dniu w którym przyszedłem (a czułem się wtedy wyśmienicie).
I said it before...
I'll say it again...
If you could just listen...
Then it might make sense.

Misia

Re: Prawostronna hemikolektomia (laparoskopem)

Post autor: Misia » 11 kwie 2011, 21:56

treść wpisu została usunięta na prośbę użytkownika

Awatar użytkownika
Arvi
Debiutant ✽
Posty: 10
Rejestracja: 09 kwie 2011, 09:29
Choroba: CD
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa

Re: Prawostronna hemikolektomia (laparoskopem)

Post autor: Arvi » 11 kwie 2011, 22:54

Dlatego też ja opisałem swój przypadek jako stricte subiektywny - ale zaufajcie mi - takich jak ja spotkałem już trzech. A jest nas na 100% więcej... (nie wszyscy piszą, nie wszyscy są na forum).
Przed operacją szukałem jakichkolwiek informacji o tym jak coś takiego wygląda, co się dzieje potem i czego można oczekiwać... może to co napisałem się komuś przyda, może nie... ale wiem, że na 100% nie ma sensu pisać, że mogą być komplikacje.

Moja filozofia: może mnie jutro przejechać autobus, jak będę wychodził ze szpitala. Ale nie zamierzam cały czas o tym myśleć :).
Tym przyjemnym akcentem.

Kłaniam się :D
I said it before...
I'll say it again...
If you could just listen...
Then it might make sense.

terminator2015
Debiutant ✽
Posty: 5
Rejestracja: 27 lut 2010, 20:02
Choroba: CD
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: warszawa
Kontakt:

Re: Prawostronna hemikolektomia (laparoskopem)

Post autor: terminator2015 » 16 maja 2011, 13:26

Witaj Arvi,Witajcie wszyscy którzy tak jak ja zmagacie sie z choroba Crohna.
Mimo ze operacje miałęm na początku kwietnia (razem z Arvim poznalismy sie na sali w której lezelismy razem:)),to pisze dopiero teraz ponieważ najpierw chciałem dac sobie troche czasu zeby przekonać sie czy w pełni udała sie operacja ta metoda(czyli laparoskopowo).
Bałem sie tej operacji jak każdy dla którego był to pierwszy zabieg operacyjny,dodajmy tak powazny bo na jelitach. Zdecydowałem sie poddac tej operacji w szpitalu MSWiA w Warszawie ponieważ operują tam fachowcy najwyższej klasy, mają doświadczenie w tego typu operacjach,warunki szpitalne spełniają strandardy których nie powstydził by sie zaden szpital.
Z perspektywy czasu stwierdzam ze ta operacja sie udała. Oczywiscie jelita musza sie przyzwyczaić do,,nowej sytuacji,, co moze zajac jeszcze pare miesiecy , ale powrót do sprawnosci po operacji laparoskopowej jest znacznie szybszy niz po tradycyjnej. Nie zamierzam przekonywac tu nikogo kto ma inne zdanie niz ja, ale uważam,ze metoda laparoskopowa to krok do przodu.
Po operacji nie dociekałem(nie pytałem sie lekarzy) co oznacza słowo hemikolektomia prawostronna.Przyznam sie ze do tej pory nie wiem ile miałem wyciete jelita. Moze to i dobrze. Po co to mi do szczescia.Najważniejsze ze operacja (mam tu nadzieje ze nie zapesze )sie udała za co naleza sie podziekowania dla lekarzy i sióstr na czele z Panem prof. Durlikiem.Oraz za trafnie postawiona diagnoze dla Pani Prof.Rydzewskiej.
Dziekuję również doktorowi M.Łodydze za profesjonalizm i pomoc gdy trafiłem na oddział.
Zycze wszystkim udanych operacji ,szybkiego powrotu do zdrowia po tego typu zabiegach i pozytywnego myslenia o przyszłosci .Z ta chorobą da sie żyć,wykonywac nawet cieżką prace fizyczna(sam ja wykonuje),mieć rodzinę itp.

P.S. Po operacji metoda laparoskopową można juz po przyjezdzie na sale oddziałowa wstac i próbowac chodzić. Po metodzie tradycyjnej -nie wiem .

Pozdrawiam Marcin.

Awatar użytkownika
Arvi
Debiutant ✽
Posty: 10
Rejestracja: 09 kwie 2011, 09:29
Choroba: CD
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa

Re: Prawostronna hemikolektomia (laparoskopem)

Post autor: Arvi » 16 maja 2011, 13:41

Nie tyle co wstać i próbować chodzić - Marcin śmigał po sali :)
I said it before...
I'll say it again...
If you could just listen...
Then it might make sense.

terminator2015
Debiutant ✽
Posty: 5
Rejestracja: 27 lut 2010, 20:02
Choroba: CD
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: warszawa
Kontakt:

Re: Prawostronna hemikolektomia (laparoskopem)

Post autor: terminator2015 » 16 maja 2011, 16:34

Bez Twojej pomocy to bym sobie nie poradził .Miałem szczeście ze trafiłem na sale gdzie Była osoba tak pomocna jak Ty Arvi.Bo nawet po operacji laparoskopowej to nie tak łatwo wstac tym bardziej gdy koniec łóżka(częsc nozna)jest wyżej niż początek (częsc przy głowie;)).
No ale po 3 dniach to juz po piwo można smiało skoczyc :wink:

Kamil P
Debiutant ✽
Posty: 28
Rejestracja: 21 lut 2006, 19:21
Choroba: CD
Lokalizacja: Warszawa

Re: Prawostronna hemikolektomia (laparoskopem)

Post autor: Kamil P » 19 maja 2011, 11:33

terminator2015 pisze: P.S. Po operacji metoda laparoskopową można juz po przyjezdzie na sale oddziałowa wstac i próbowac chodzić. Po metodzie tradycyjnej -nie wiem .
Tez można :) zdrówka Panowie.

Awatar użytkownika
Ania16
Początkujący ✽✽
Posty: 496
Rejestracja: 25 mar 2004, 14:27
Choroba: CD
województwo: pomorskie
Lokalizacja: Gdansk-Przymorze
Kontakt:

Re: Prawostronna hemikolektomia (laparoskopem)

Post autor: Ania16 » 29 cze 2011, 20:26

terminator2015 pisze:P.S. Po operacji metoda laparoskopową można juz po przyjezdzie na sale oddziałowa wstac i próbowac chodzić. Po metodzie tradycyjnej -nie wiem .
ja po ostatniej operacji ktora trwala szesc godzin usuwali mi zrosty wstalam po trzech godzinach do lazienki:D nastepnego dnia juz smigalam, wszyscy byli w szoku, a czwartego dnia wyszlam do domu. wiec jesli sie chce to mozna;) szwy ciagnely ale dalo sie rade;) czlowiek z kazda kolejna operacja sie uodparnia na to wszystko co jest pozniej.
http://magdamroczkowska.pamietajmy.com.pl/
Moj Aniołek (*)

Obrazek

Ileostomia od 7.03.2013

ODPOWIEDZ

Wróć do „Leczenie operacyjne”