Ja i moja historia...

Nie mam diagnozy.

Moderatorzy: Anette28, Moderatorzy

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Alis
Doświadczony ❃
Posty: 1591
Rejestracja: 23 wrz 2010, 12:59
Choroba: CD
województwo: pomorskie
Lokalizacja: z Polski

Re: Ja i moja historia...

Post autor: Alis » 23 sie 2012, 15:32

Lekarze mają za przeproszeniem gdzięś skutki uboczne leków. Najlepsza sytuacja, u mnie sie przygoda z jelitami zaczeła od zapaleń spojówek, potem jeden uczony okulista, tylko jeden stwierdził że to jednak rogówka, ale mniejsza z tym. Szukałam przycyzny i okulisći rozkładali ręce, wysyłali do alergologa, a to na tk głowy i tak w kółko aż w końcu trafilam do Akademii Medycznej W Gdańsku, przekonana, że tam mi pomogą. Okulici zapewniali mnie że tylko tam zrobią mi badania i będa wiedzieli co mi jest. Jak byłam zaskoczona widząc ten stary sprzęt.... zajrzeli mi w oko i lekarz stwierdził, że nic tam nie widzi, gdzie ja mu mówię pokazuje wyniki, że lata po lekarzach, że niech coś robią, studentka sugerowała jakieś badanie, ale lekarz ją tak zjechał... i zapisał mi tetracykline na trądzik, gdzie ja nie miałam ani jedenj krosty na skórze, nic. A lekarz stwierdził, że jak oczy bola to może być od trądizku, a ja mu mówie że nie mam przecież pryszczy, a on że widać że mi sie skóra przetłuszcza i trzeba antybiotyk łykać.
Także lekarze zapisują leki, antybiotyki jak leci, fajnie że teraz w mojej przychodni pojawiły sie plakaty, że antybiotyki na przeziębienie nie są wskazane, tylko na bakterie.
Leki: Pentasa granulat 2x1 g/Sanprobi Super Formuła 1x1/wcześniej Remicade

Awatar użytkownika
Tomek0700
Aktywny ✽✽✽
Posty: 763
Rejestracja: 24 sie 2010, 10:51
Choroba: IBS
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: nevermind

Re: Ja i moja historia...

Post autor: Tomek0700 » 23 sie 2012, 23:49

No to jesteś słabo w temacie. Wystarczy wejść na forum izoteku. Tam ludzie prowadzą dzienniki. Pokazują zdjęcia przed i po kuracji. Zobacz sobie jaki trądzik ma tam 90% ludzi i na co ostają te leki. Poza tym na innych forach jest to samo, tyle że tam nie wstawiają zdjęć.
mialem na mysli, ze tu cos nie gra, skoro nie sprobowano z innymi antybiotykami tylko dano od razu izotec.
To tak jakbys mial lekkie zmiany w sluzowce jelita a lekarz od razu przepisal sterydy.
A na forum wbilem i "90%" stosowalo przed kuracja izotecu jakies inne antybiotyki i zawiodlo - wiec sie nie dziwie, ze w koncu dano ten lek.. :) - plus te 90% jak dla mnie to mialy duze problemy z cera ale jak widac roznica pogladow:)
Moja siostra byla leczona izotekiem, i jej lekarze z kliniki we Wroclawiu tez mowili, ze izotec to bardzo silny lek i sie nie przepisuje tego bo ktos ma lekkie syfki :neutral:
Ostatnio zmieniony 24 sie 2012, 00:06 przez Tomek0700, łącznie zmieniany 2 razy.

Natalka
Weteran ✿
Posty: 4895
Rejestracja: 19 kwie 2007, 13:54
Choroba: CD
województwo: lubelskie
Lokalizacja: Lublin
Kontakt:

Re: Ja i moja historia...

Post autor: Natalka » 23 sie 2012, 23:56

kalka_96 pisze:skutki uboczne ma każdy lek, a kto z nas wiedział że jak zażyje antybiotyk to zacznie się problem z jelitami, i wykryją u niego Crohna. to tak jakby nie wychodzić z domu, bo może nas przejechać samochód. a skutki uboczne mogą a nie muszą wystąpić.
moja wypowiedź dotyczyła retinoidu, nie antybiotyku.
owszem, każdy lek może mieć skutki uboczne, ale przy takich preparatach trzeba się na prawdę dobrze zastanowić i potem nie mieć pretensji do lekarza, że wypisał receptę.
Wiem, że pokusa pozbycia się trądziku raz na zawsze jest ogromna.
lager pisze:Po to się idzie do lekarza, płaci za wizytę żeby mi to powiedział. Ja nie mam obowiązku znać wszystkich leków.
a no widzisz, obowiązku nie masz, ale dla własnego dobra lepiej być bardziej świadomym pacjentem, szkoda, że nie pogrzebałeś trochę w sieci zanim zdecydowałeś się na lek.
I naprawdę ciężko mi uwierzyć, że dermatolodzy tak lekką ręką rozdają recepty na retinoidy doustne, ja się z taką sytuacją nie spotkałam, to jest lek na naprawdę ciężką i oporną na inne leczenie postać trądziku.
Nikt nie proponował Ci retinoidu do stosowania zewnętrznego?
izotec to bardzo silny antybiotyk
nie antybiotyk tylko retinoid, czyli pochodna witaminy A.
Nie istnieją żadne określone potrawy, które zasadniczo wpływają na ciężkość przebiegu lub na rodzaj nawrotu choroby u wszystkich pacjentów.
poradnik żywieniowy Falka

Awatar użytkownika
Tomek0700
Aktywny ✽✽✽
Posty: 763
Rejestracja: 24 sie 2010, 10:51
Choroba: IBS
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: nevermind

Re: Ja i moja historia...

Post autor: Tomek0700 » 24 sie 2012, 00:01

wlasnie zauwazylem, poprawilem :)

lager
Debiutant ✽
Posty: 37
Rejestracja: 13 kwie 2012, 20:09
Choroba: nie ustalono
województwo: pomorskie
Lokalizacja: PL

Re: Ja i moja historia...

Post autor: lager » 24 sie 2012, 01:19

Natalka, chyba mamy kompletnie inne rozumienie równowagi pomiędzy lekarzem a pacjentem. Po to ktoś jest lekarzem żeby wiedział co przepisuje i co ważne informował o tym. Tak jak już mówiłem, ja o żadnych zagrożeniach nie byłem informowany, a nawet byłem zapewniany że te wszystkie skutki uboczne to nie prawda. Nie po to miałem u lekarza konsultacje co dwa miesiące przez całą kurację żebym to ja miał się o coś martwić. Idąc tą logiką, to powinniśmy wnioskować w ogóle za rozwiązaniem zawodu lekarza, bo po co oni? Skoro każdy będzie mógł iść do apteki, kupić lek i sam zadecydować czy można czy niemożna, czy trzeba czy nie trzeba. Według Ciebie lekarz jest tylko od wystawiania recept, a o resztę ma się martwić pacjent? Tylko po co wtedy recepty, skoro i tak pacjent o wszystkim decyduje? Po to na recepcie jest imię, nazwisko i pieczątka lekarza, bo jest on odpowiedzialny za to co przepisuje, jaką dawkę i na jaki czas.

Gdybym przed braniem tego leku dostał coś do podpisania, że podejmuje jakieś ryzyko, to byłby dla mnie znak/ostrzeżenie, że trzeba dokładnie sprawdzić co to za syf, skoro są takie zabezpieczenia lekarza przed ew. działaniami niepożądanymi. Ale jak mówiłem - nic takiego nie miało miejsca.


Są dermatolodzy, którzy tego w ogóle nie przepisują, bo takich znam. Są też tacy, którzy dają to jak cukierki i takich też znam. Szkoda, że poznałem ich w złej kolejności.
Pisałem przecież, że sprawdzałem ten lek zanim go wziąłem. Ale uwierz, że na takie hity jak zapalenie jelit wtedy nie trafiłem. Oczywiście jest to napisane w ulotce, ALE widnieje tam opis, że występuje 1 na 1000000. Skąd mogłem przypuszczać, że trafi akurat na mnie?
Żeby była jasność zapis ten trafił do ulotek tego leku, nie po badaniach klinicznych, które rzekomo nie wykazały tego zjawiska, tylko po przegranych procesach przez Roche. To pokazuje, jak rzetelnie są prowadzone badana nad lekami i w końcu są ludzie/instytucje którzy mówią ostanie słowo - tak, ten lek jest bezpieczny i może być sprzedawany...
Tak jak pisałem wcześniej - samo CU był zniósł i dał spokój. Boli psychicznie, bo boli skoro ma się coś na własne życzenie, ale przynajmniej można żyć, da się żyć i raczej się od tego nie umiera. Przynajmniej już od kilkunastu lat. Ale jak mówię, PSC to już grubsza sprawa. Bo, najpierw to trzeba w ogóle dostać przeszczep, potem go przejść a na koniec jeszcze przeżyć. Co więcej, genialna medycyna, która pochłania setki miliardów, nie potrafi stworzyć bezpiecznego leku przeciwdziałającemu odrzutom przeszczepów, które nie powodują raka. Fak, jee. Prawdopodobnie samo zarabianie na przeszczepach nie wystarczy, więc trzeba dorzucić jeszcze koszt leczenie raka.


Jedyne co daje mi nadzieje, to że dożyje na tej wątrobie czasu, kiedy będzie można wykorzystać komórki macierzyste.

aaggaa
Początkujący ✽✽
Posty: 50
Rejestracja: 22 gru 2011, 08:57
Choroba: inna choroba jelita
województwo: małopolskie
Lokalizacja: okolice krakowa

Re: Ja i moja historia...

Post autor: aaggaa » 26 sie 2012, 16:55

Lager gdzie tam u Ciebie do przeszczepu, masz idealne wyniki badan, poza minimalnie bilirubina ponad normę nie stresuj się tak, pożyjesz z tą wątróbka jeszcze z 50 lat

ODPOWIEDZ

Wróć do „Izba Przyjęć - Nie Mam Diagnozy”