Strona 1 z 1

Nietypowy przypadek

: 02 wrz 2019, 01:20
autor: BladeRunner
Witam serdecznie wszystkich.

Po 5 latach zmagania się z dolegliwościami i bezskutecznej walki o diagnozę oraz leczenie postanowiłem, że podzielę się z Wami moją historią.

Wszystko zaczęło się na przełomie 2013/2014 roku, kiedy miałem 25 lat. Pewnego dnia poczułem się gorzej niż zwykle. Mój wzorowy dotychczas układ pokarmowy daje o sobie znać niestrawnością i lekkimi bólami brzucha o bliżej nieokreślonej lokalizacji. Następnego dnia czuję mocne osłabienie, mam problemy z koncentracją i pojawia się coś dziwnego.. zaczynają boleć mnie oczy oraz kark w taki sposób, iż mam problemy z obracaniem głowy. "Na pewno zbyt długo pracowałem przed komputerem. Pewnie jestem przemęczony". Kolejnego dnia czuję już tylko ból zlokalizowany w prawym dolnym kwadrancie jamy brzusznej. Brak stolca, zaparcie. Wyrostek? Mój internista twierdzi, że tak - mam 39*C, co prawda bez objawów otrzewnowych ale dostaję skierowanie na oddział wewnętrzny szpitala.

Jest okres międzyświąteczny, lekarz na SOR zleca badania bez USG (brak personelu). W wynikach leukocytoza i wysokie CRP (15-krotność normy), jednak nie na tyle wysokie by przyjąć mnie na oddział. Rzekomo problem może dotyczyć podrażnionego wyrostka lub moczowodu w którym mógłby utknąć np. kamień nerkowy. Dostaję antybiotyk: norfloxacyna na okres 7 dni. Przez ten czas, mimo utrzymujących się dolegliwości odwiedzam SOR jeszcze ok 3 razy. Apetyt obniżony, bez biegunek, stolec odbarwiony ciemniej niż zwykle. Z badań wynika, iż parametry stanu zapalnego spadają (CRP do 3-krotności normy). W tym czasie jestem badany tylko fizykalnie przez ocenę tkliwości brzucha i per rectum. "Być może ma pan jakąś chorobę autoimmunologiczną..". Zostaję skierowany do lekarza POZ celem dalszej diagnostyki od którego otrzymuję skierowanie na kolonoskopię z podejrzeniem nieswoistego zapalenia jelit.

Po wybudzeniu z narkozy jest ze mną tata. Poklepuje mnie ręką po plecach ze smutną miną trzymając w drugiej siatkę pełną leków. W wynikach kolonoskopii: makroskopowo zapalenie zastawki Bauchina i dystalnego odcinka jelita krętego, reszta przewodu pokarmowego bez widocznych zmian. Podejrzenie choroby Leśniowskiego-Crohna. Dostaję m. in. Pentasę granulat 1g 1xdz, Metronidazol 250mg 3x2, Debutir, Duspatalin Retard i Sanprobi IBS. Kontrola za 2 tygodnie z odbiorem wyniku badania histopatologicznego.

Zaczynam moje pierwsze leczenie od Metronidazolu i probiotyku. W międzyczasie pojawiają się bóle w okolicach odbytu, szczególnie przy wypróżnianiu. Wizyta u proktologa - szczelina odbytu. Ciągle mam nadzieję, że to nie CD a szczelina jest skutkiem ostatnich badań per rectum. W 4 dniu leczenia po wybudzeniu czuję nudności i niewielki, nieokreślony ból brzucha lub pleców. Kilka dni później jest już tylko gorzej. Pojawiają się żółtawe stolce i zaparcia. Po trwającym ponad tydzień zaparciu pojawia się żółty stolec z zielonymi kropelkami tłuszczu. Mój obecny gastroenterolog zbywa mnie twierdząc, że wszystko jest w porządku. Zlecam prywatnie w laboratorium cały podstawowy panel badań trzustkowych i wątrobowych. W wynikach 2-krotny wzrost amylazy w surowicy i w moczu. Lipaza w normie. Konsultuje z moim gastrologiem wykonane badania z pytaniem "Czy to problem z trzustką?" i w odpowiedzi słyszę "Czym pan się zajmuje? (...) Wie pan, ja się na tym nie znam i nie mówię panu co pan ma robić."

Postanowiłem, że ochłonę. Ciągle mam nadzieję, że to nie CD i wstrzymuję się z włączeniem Pentasy do czasu odbioru wyniku badania histopatologicznego. W wynikach stan zapalny bez cech charakterystycznych dla CD lub CU. Ze względu na wynik i z powodu braku poprawy gastrolog zmienia schemat leczenia. Zamiast Pentasy, Cipronex na tydzień i Enteromax. Tego samego dnia, zanim jeszcze włączam leczenie bardzo źle się czuję. Kładę się do łóżka i zaczynają się zawroty głowy ale udaje mi się zasnąć. Po przebudzeniu czuję się słaby jak nigdy w życiu. Po południu mierzę ciśnienie i z niedowierzaniem sprawdzam wynik: 90/50, puls 28/min. Wizyta u lekarza POZ. W EKG: zawał dolnej ściany serca. Lekarz przeprowadza wywiad i kieruje mnie na badanie USG serca. W echo serca: rozwarstwienie blaszek osierdzia.. Dostaję skierowanie do szpitala.

Na SOR jestem konsultowany internistycznie (brak gastrologa i kardiologa). Sceptycznie podchodzi się do mojego zapalenia osierdzia. "Nie ma pan jakiegoś problemu z tarczycą?". Wyniki badań sugerują, że hormony tarczycy jak i parametry stanu zapalnego są w normie (OB+CRP), mimo iż mam stany podgorączkowe (~37.5). Wszystkie badania podstawowe (w tym lipaza) są w normie za wyjątkiem poziomu amylazy (~2x norma). Sceptycznie podchodzi się do zgłaszanych przeze mnie dolegliwości i zostaję wypisany z zaleceniem kontroli w poradni gastrologicznej i kardiologicznej. Jednak to dopiero początek.

Ciąg dalszy nastąpi..

Re: Nietypowy przypadek

: 19 wrz 2019, 00:37
autor: BladeRunner
Moja historia - część II.

Po bezskutecznej próbie wywalczenia diagnostyki szpitalnej pozostało mi poszukiwanie dobrego gastrologa i kardiologa. W międzyczasie dolegliwości jelitowe uległy stopniowemu pogorszeniu. Stolce od żółtawych, lekko uformowanych z obecnością śluzu i krwi, przez papkowate i tłuszczowe z niestrawionymi resztkami jedzenia aż po śluzowate/galaretowate. Jednocześnie udało mi się zaleczyć szczelinę odbytu.

Po kilkunastu dniach pojawiło się takie ponad tygodniowe zaparcie, które skończyło się bladym stolcem z obecnością kropelek tłuszczu. Z powodu objawów trafiłem z SOR na oddział szpitalny gdzie zostały wykonane następujące badania:
TK jamy brzusznej - bez widocznych odchyleń za wyjątkiem obecności wolnego płynu w okolicach kątnicy (wysięk/przesięk?).
USG transrektalne - bez zmian.

Jakież było moje zdziwienie, kiedy okazało się, że leże na oddziale chirurgii a nie wewnętrznym.. Przez kilka dni podawano mi metronidazol oraz elektrolity. W końcu zostałem wypuszczony z zaleceniami opieki w poradni gastrologicznej i dalszej diagnostyki. W międzyczasie pojawiły się bóle stawu stawu łokciowego.

Zanim trafiłem do nowego gastrologa wykonałem jeszcze badania dodatkowe:
USG brzucha - bez zmian.
Przeciwciała ANCA i ASCA - ujemne.
Badania podstawowe - prawidłowe z wyjątkiem: podwyższonego cholesterolu i białka całkowitego w surowicy.

Po przeprowadzeniu wywiadu gastrolog zleca pozostałe badania:
Badania kału w kierunku Clostridium difficile - ujemne.
Testy w kierunku Boreliozy - ujemne.
Przeciwciała przeciwjądrowe ANA - dodatnie, miano 1:1000.
Proteinogram białek surowicy: obniżona albumina, alfa-globuliny, beta-globuliny i podwyższony poziom gamma-globulin: gammapatia poliklonalna.

Dostałem skierowanie do szpitala na oddział gastrologiczny celem diagnostyki NZJ. W szpitalu wykonano badania:
USG serca - zapalenie osierdzia.
Kolonoskopia - bez zmian makroskopowych w jelicie grubym oraz cienkim (regresja zmian w jelicie cienkim).
Morfologia, CRP, badanie moczu, podstawowe badania wątroby - bez odchyleń.
Diagnoza końcowa: Choroba układowa tkanki łącznej - Toczeń układowy lub Mieszana choroba układowa tkanki łącznej.
Zalecenia: Leczenie w poradni reumatologicznej.

Ciąg dalszy nastąpi..

Re: Nietypowy przypadek

: 31 paź 2019, 11:30
autor: BladeRunner
Moja historia - część III.

Ze względu na brak szczegółowej diagnostyki lekarz z poradni skierował mnie na oddział reumatologii. Podczas pobytu w klinice wykonano szereg badań immunologicznych z których wszystkie były prawidłowe za wyjątkiem przeciwciał ANA i wysokiego poziomu gamma-globulin. Morfologia i wykładniki stanu zapalnego w normie. Stwierdzono jedynie niedobór witaminy D. Z uwagi na moje objawy poprosiłem lekarza o wykonanie pomiaru przeciwciał przeciwko Yersinia enterocolitica oraz oznaczenie poziomu kalprotektyny w kale, które zostały pobrane dopiero w ostatnim dniu pobytu. Diagnoza: Obserwacja w kierunku układowej choroby tkanki łącznej. Niedobór witaminy D. Płyn w worku osierdziowym. Ze względu na prawidłowe wykładniki stanu zapalnego lekarze zadecydowali, iż nie ma wskazań do włączenia leczenia.

Po wyjściu ze szpitala zaczęły pogarszać się objawy stawowe. Oprócz łokcia zaczęły też boleć palce i nadgarstki. Pojawiły się też kłujące bóle w okolicach mostka, które były na tyle silne, iż zacząłem szukać pomocy szpitalnej. Po trafieniu na SOR okazało się, iż wzrosła ilość płynu w worku osierdziowym do ok 2cm. Zostałem przyjęty na oddział w celu obserwacji i ustalenia przyczyny. W międzyczasie dostałem telefon z poprzedniego szpitala, iż przeciwciała IgG oraz IgM w kierunku Yersinia są dodatnie. Wynik kalprotektyny 560.

Lekarze zdecydowali o szpitalnym leczeniu ciprofloksacyną. W trzecim tygodniu leczenia pojawiły się dziwne bóle brzucha i zauważyłem zielony stolec. Okazało się, iż zostałem zarażony w szpitalu Salmonellą. Dalsze leczenie było kontynuowane już w domu. Po zakończeniu leczenia dostałem silnych, strasznie cuchnących biegunek. Do szpitala mnie już nie przyjęto, nie zrobiono dalszych badań i zalecono jedynie probiotyki. Byłem na tyle wycieńczony, iż nie miałem siły na diagnostykę na własną rękę. Na szczęście ta zła sytuacja ustabilizowała się po około tygodniu.

Po około dwóch tygodniach, pewnego wieczoru zauważyłem, że spuchła mi kostka. Nie było żadnego zaczerwienienia lub siności, więc posmarowałem diklofenakiem, założyłem opaskę uciskową i poszedłem spać. Następnego dnia kiedy się obudziłem kostka była już fioletowa. Ból był taki mocny przy najmniejszej próbie ruszenia, że musiałem pojechać do szpitala. Na miejscu okazało się, że jest podwyższone OB do 40mm/h a w rezonansie doszło do obrzęku szpiku kostnego. Na podstawie objawów i biorąc pod uwagę poprzednie infekcje ustalono diagnozę: Reaktywne zapalenie stawów. Leczenie: Controlog 20mg + Aclexa 100mg przez 2 miesiące. Leki nie działały zbyt spektakularnie i dopiero po około miesiącu zacząłem uczyć się na nowo chodzić. W miedzyczasie zapalenie pojawiło się też w stawach kolanowych. Mimo widocznego lekkiego opuchnięcia stawów lekarze zadecydowali o zakończeniu leczenia ze względu na unormowanie się OB i CRP.

Ciąg dalszy nastąpi..