Początki z CU.

Mam diagnozę, opisuję mój przypadek.

Moderatorzy: Anette28, Moderatorzy

ODPOWIEDZ
Marysia
Debiutant ✽
Posty: 12
Rejestracja: 06 paź 2014, 21:50
Choroba: CU
województwo: śląskie
Lokalizacja: Tychy

Początki z CU.

Post autor: Marysia » 07 paź 2014, 18:45

Witam, mam 27 lat, o chorobie dowiedzialam sie nie dawno okolo miesiiąca temu. od lipca czulłam silne xoslabienie organizmu, zawsze pelna energii , nagle musialam wiecej odpoczywac, myslalam, ze to z powodu przemeczenia praca. Od czasu do czasu mialam silne wzdecia w dole brzucha, ale myslalam , ze to z przejedzenia. W polowie sierpnia zauwazylam krew w kale, zaniepokoilam sie pojechalam na pogotowie , stamtad dostalam skierowanie na szpital, w szpitalu na izbie przyjec wykonali rutynowe badania krwi( ale bez crp i ob) oraz badanie per rectum, oby dwa badania nic nie wykazaly, kazali jechac do domu i zapisac sie na kolonoskopie. Po kilku dniach pobytu w domu moj stan znacznie sie pogorszyl, doszla temp, biegunka, i silne bole brzucha po lkazdym posilku, krwi w stolcu rowniez przybywalo w koncu wyladowalam w szpitalu na oddziale chirurgii gdzie od razu pzypuszczenie lekarza ze moze to byc wzjg. W szpitalu spedzilam 2 tyg, ktore byly najgorszym okresem w moim zyciu, silne bole brzucha, cale dnie w toalecie i z jelita lecialalo tylko duzo krwi , po 2 tyg zostaalm wypuszczona do domu, z wynikiem hist.pat."colitis chronica, w podscielisku srednio nasilony przewlekly naciek zapalny limfocytarno- plazmocytarny z domieszka neutrofili. Obecne liczne ropnie kryptowe i nacieki zapalne krypt". Znalazlam gastrologa biore 3x2 salofalk tabl, oraz salofalk czopki 1x1. Jestem ta choroba zalamana, 2 miesiac jestem na L4 , nie jestem w stanie isc do pracy, krwi mam o wiele mniej niz w szpitalu natomiast dalej jest, plus dodatkowo sluz, czeste bole brzucha, wzdec
a, silne wzdecia. Ciezko mi zaakceptowac ta chorobe, strasznie sie jej boje, gdyz nie wiem czego sie jeszcze moge spodziwac:( chcialabym aby ktos szczerze napisal, ze da sie z ta choroba w muare normalnie zyc, zalozyc rodzine, urodzic dzieci, bardzo dziekuje, za odpowiedz, pozdrawiam .

Awatar użytkownika
pauly
Początkujący ✽✽
Posty: 69
Rejestracja: 02 lis 2014, 00:58
Choroba: CU
województwo: -- poza Polską --
Lokalizacja: Oslo

Re: Początki z CU.

Post autor: pauly » 11 lis 2014, 15:02

Marysiu jestem troszke starsza od Ciebie ( ale sie czuje na dwadziescia pare :P), jestem juz mezatka i mama pieciolatka, ale tak samo jak Ty wiem o chorobie od kilku miesiecy i bardzo mi trudno jest ten fakt zaakceptowac. Ucze sie zyc z choroba, ucze sie zyc z bolem.

Z doswiadczenia moge Ci tylko poradzic zebys natychmiast zmienila diete, bo ja u siebie zauwazylam mega poprawe po tygodniu diety. Mam tu na mysli diete bez mleka i glutenu.
Nie wiem jak inni ale ja zrezygnowalam z oby dwoch rzeczy i czuje sie duzo lepiej. Po dwoch miesiacach leczenia Pentasa nie mam juz biegunek, wzdec ani przelewania w brzuchu, natomiast bole brzucha, no jak sa tak byly :(

Ja jestem z tych osob, ktore na L4 choruja wiecej niz chodzac do pracy. Nie wiem jaka masz prace ale moja praca wymaga ode mnie stalego kontaktu z klientami ( sklep) , jestem "na zewnatrz" min 6godzin z mojego 7,5h dnia pracy i dzieki kolegom i szefowej nie musze sie stresowac czestymi wizytami w toalecie ( mam tez problemy z pecherzem). Mam nadzieje, ze jak sie troche podleczysz lekami to zastanowisz sie nad powrotem do pracy, moze rozmowa z szefem i wspolpracownikami cos pomoze? Na pewno zrozumieja. Ja sie bardzo ciesze, ze postanowilam nie ukrywac sie z choroba, tylko mowie o niej otwarcie. Teraz juz nikogo nie dziwi ze czasami znikam :mrgreen:

pozdrawiam i zycze powodzenia!

Awatar użytkownika
obyty.z.cu
Doradca CU
Posty: 7775
Rejestracja: 28 lis 2008, 13:48
Choroba: CU
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: wielkopolska- Leszno

Re: Początki z CU.

Post autor: obyty.z.cu » 11 lis 2014, 17:26

Marysia pisze: chcialabym aby ktos szczerze napisal, ze da sie z ta choroba w muare normalnie zyc, zalozyc rodzine, urodzic dzieci, bardzo dziekuje, za odpowiedz,
pauly pisze:Ja sie bardzo ciesze, ze postanowilam nie ukrywac sie z choroba, tylko mowie o niej otwarcie. Teraz juz nikogo nie dziwi ze czasami znikam
no właśnie,choroba to nie wstyd,da się z nią żyć.
Żyję z nią ponad 30 lat,wychowałem dzieci,mam wnuki.
Bardzo długo pracowałem chorując,no bo jak inaczej,dom zbudowałem,walczyłem..znaczy starałem się żyć normalnie.Podstawa to akceptacja choroby i edukacja,no i dobry lekarz,któremu trzeba czasem coś podpowiedzieć.W Twoim przypadku pewnie przydałoby się wlewki Salofalku.
Dasz radę,poczytasz forum i nabierzesz ochoty do...życia !
„Przytulanie jest zdrowe. Wspomaga system immunologiczny, utrzymuje człowieka w dobrym zdrowiu, leczy depresje, redukuje stres, przywołuje sen, odmładza, orzeźwia, nie ma przykrych skutków ubocznych, jest więc po prostu cudownym lekiem ..."Każda droga zaczyna się od pierwszego kroku" . https://senmaluszka.pl

Awatar użytkownika
Konraaad
Aktywny ✽✽✽
Posty: 579
Rejestracja: 24 wrz 2014, 00:23
Choroba: CU
województwo: podkarpackie
Lokalizacja: Rzeszów
Kontakt:

Re: Początki z CU.

Post autor: Konraaad » 11 lis 2014, 22:37

Ja na starcie dostałem od swojego lekarza wlewki Salofalku + Pentasę (granulki) a po wlewkach czopki i na deser VSL#3 i oczywiście (co było dla mnie największym wyzwaniem) DIETA. Efekty widziałem już po kilku dniach, ale nie byłem wtedy w tak poważnym stanie jak Ty.
Również od niedawna wiem o swojej chorobie.
Dzisiaj na szczęście mam remisję, więc staram się żyć "normalnie" na ile tylko to możliwe :roll:
Marysia, wiem, że i Ty też dasz sobie radę! Trzymam za Ciebie kciuki :wink:
Ogólnopolska Akcja Podnoszenia Wiary w Jednostkę :spoko:

CUdodatni
Debiutant ✽
Posty: 38
Rejestracja: 12 paź 2014, 18:14
Choroba: CU
województwo: -- poza Polską --
Lokalizacja: montevideo

Re: Początki z CU.

Post autor: CUdodatni » 13 lis 2014, 21:00

Marysia pisze: Ciezko mi zaakceptowac ta chorobe, strasznie sie jej boje, gdyz nie wiem czego sie jeszcze moge spodziwac:( chcialabym aby ktos szczerze napisal, ze da sie z ta choroba w muare normalnie zyc, zalozyc rodzine, urodzic dzieci, bardzo dziekuje, za odpowiedz, pozdrawiam .
Chcę się odnieść do stwierdzenia w nawiasie.... mam tą chorobę blisko 20 lat - wykryta kiedy miałem 22. Pracuję, żyję normalnie - ale, tak jak AA musi pamiętać o swojej przypadłości, tak i tu trzeba mieć na to czerwony alert ZAWSZE. Założyłem rodzinę - aczkolwiek w mniemaniu innych ( zdrowych i nie zdrowych ) jest patologiczna, bo nie mam dzieci. I mieć raczej nie będę gdyż nie chciałbym obdarzyć tą chorobą swoje dzieci, bo jakbyś czuła się widząc swoje dzieci męczące się w taki sposób i nie mogąc im pomóc. Wiadomo, że to kwestia delikatna, bo rozbijająca się o humanitaryzm i zaspokajanie własne EGO. To kwestia wyboru i szanuję wybór innych jednak nie rozumiejąc go. Dla przykładu: chcąc mieć rasowego psa staramy się wybrać "czystość" gatunkową pod względem zdrowotnym rodziców szczeniaka i jak najlepiej zapisanym zdrowotnym rodowodem - szkoda, że zdrowotne geny nie są brane pod uwagę we własnym potomstwie...
W tej chorobie są wzloty i upadki. Dużo zależy od osób i lekarzy jakich los rzuci nam na swoją drogę - to czynniki niezależne. To na co mamy wpływ to dieta i rzetelne zasady jej przestrzegania. Bądź optymistką - ślady krwi się zmniejszyły, a to objaw, o którym inni mogą tylko pomarzyć.
aby do przodu... byle nie w WC

Awatar użytkownika
pauly
Początkujący ✽✽
Posty: 69
Rejestracja: 02 lis 2014, 00:58
Choroba: CU
województwo: -- poza Polską --
Lokalizacja: Oslo

Re: Początki z CU.

Post autor: pauly » 16 lis 2014, 21:23

CU dodatni ja mysle, ze autorce chodzi raczej o zalozenie rodziny ale w sensie- przetrwac ciaze, urodzic, przetrwac okres niemowlectwa a pozniej wychowac dalej :) Wiem, ze na forum jest kilka dziewczyn, ktore zaszly w ciaze juz wiedzac o chorobie, moze ktoras sie wypowie? nie wiem jak leki wplywaja na plod/ ciaze, mysle, ze to dla autorki jest wazne..

Wy faceci to za duzo o chodzeniu w ciazy i porodzie powiedziec nie mozecie :mrgreen:

CUdodatni
Debiutant ✽
Posty: 38
Rejestracja: 12 paź 2014, 18:14
Choroba: CU
województwo: -- poza Polską --
Lokalizacja: montevideo

Re: Początki z CU.

Post autor: CUdodatni » 19 lis 2014, 15:53

pauly, chcę zwrócić jedynie uwagę, że chorując na przewlekłą - na razie nieuleczalną - chorobę, której podłoże jest nieznane jak i sam jej przebieg, że nie jesteśmy w stanie otoczyć odpowiednią pomocą dziecko w razie przekazania jemu tego "daru". Skoro nikt nie jest w stanie pomóc nam to i my nie pomożemy nikomu - w rozumieniu niwelowania skutków choroby. Pewnie, że możemy podbudowywać się, że będziemy dla dziecka wsparciem emocjonalnym... ale kiedy ja miałem zaostrzenie, każda zmiana pozycji wiązała się z przelewaniem i ślimaczym pędem do kibla złamany z bólu mając mroczki przed oczami, a niejednokrotnie i rzygając z jego powodu - myślisz, że gdzie miałbym wtedy czyjeś wsparcie emocjonalno-duchowe? POMYŚLCIE o tym kiedy świadomie będziecie chcieli sobie sprawić dziecko. Pomyślcie przed zajściem w ciąże, bo jak przebiega ona sama to możecie poczytać w wypowiedziach osób, które to przechodziły. Zastanówcie się jak pomożecie dziecku w zaostrzeniu kiedy sami będziecie ledwo dychać, a z powodu choroby stracicie prace?...

I jeszcze jedno. pauly, jesteś zwolenniczką porodów rodzinnych, czy wolisz żeby facet był w gronie kolegów zalany w trupa? - jeśli to pierwsze to powinnaś wziąć pod uwagę, że ciąże przechodzą świadomie oboje z rodziców i albo uznajecie to za standard, albo traktujecie faceta jako zapładniacza. Dlaczego w sferze emocjonalnej zależy Wam na związku, a kiedy już się urodzi nożyczkami odcinacie to niby pępowinę i odstawia faceta na bok, a potem dziwi się, że nie przykłada się w wychowywanie dziecka? Pisząc taką uwagę:
Wy faceci to za duzo o chodzeniu w ciazy i porodzie powiedziec nie mozecie
wygląda na to, że traktujesz faceta jako zapładniacza, a nie ojca dziecka. - sorki za szczerość.
aby do przodu... byle nie w WC

Awatar użytkownika
pauly
Początkujący ✽✽
Posty: 69
Rejestracja: 02 lis 2014, 00:58
Choroba: CU
województwo: -- poza Polską --
Lokalizacja: Oslo

Re: Początki z CU.

Post autor: pauly » 19 lis 2014, 16:45

CUdodatni chodzilo mi o czysta FIZJOLOGIE, sam fakt chodzenia w ciazy i sam fakt porodu.

Jestem mama 5 latka, ojciec dziecka byl z nami na sali porodowej i przecial pepowine, na szczescie nie lezal nigdzie z kolegami zalany w trupa.

I co ja mam teraz zrobic, skoro zdecydowalam sie swiadomie na dziecko nie bedac jeszcze chora? Moj syn bedzie mial niedlugo operacje przepukliny pachwinowej, byc moze kiedys zachoruje na CU. Chcesz zebym napisala, ze gdybym wiedziala, ze jestem chora ( ze bede chora) to nie zdecydowalabym sie na dziecko w strachu, ze moze kiedys zachorowac?

tez mam dni, kiedy zwijam sie z bolu i nie moge wstac z podlogi...

CUdodatni
Debiutant ✽
Posty: 38
Rejestracja: 12 paź 2014, 18:14
Choroba: CU
województwo: -- poza Polską --
Lokalizacja: montevideo

Re: Początki z CU.

Post autor: CUdodatni » 19 lis 2014, 16:54

mój wpis tyczy czasu kiedy już jesteśmy świadomi i zastanowić się nad takim scenariuszem. Ciężko użalać się nad "rozlanym mlekiem" - w tym przypadku należy przedsięwziąć inne kroki.
Wiem, że ludzie mimo schorzeń decydują się pomimo zagrożenia - świadomie. Ja tego nie rozumiem. Jakoś każdy może chcieć porządną limuzynę i wille z basenem, a potrafi jednak cieszyć się tym co ma. Sprawienie sobie dziecka nie kosztuje nic i w większości nikt nie rozważa zdrowotnym przesłanek ZA i PRZECIE tylko zaspokaja się "zew natury".
pauly pisze:tez mam dni, kiedy zwijam sie z bolu i nie moge wstac z podlogi...
A czysto teoretycznie, jak byś miała teraz decydować i mając świadomość przebiegu choroby, możliwości przekazania jej - zdecydowałabyś się?
aby do przodu... byle nie w WC

Awatar użytkownika
obyty.z.cu
Doradca CU
Posty: 7775
Rejestracja: 28 lis 2008, 13:48
Choroba: CU
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: wielkopolska- Leszno

Re: Początki z CU.

Post autor: obyty.z.cu » 19 lis 2014, 17:57

CUdodatni pisze: Sprawienie sobie dziecka nie kosztuje nic i w większości nikt nie rozważa zdrowotnym przesłanek ZA i PRZECIE tylko zaspokaja się "zew natury".
muszę przyznać że to dość orginalne spojrzenie na sprawę :neutral:
Ten temat był już na forum dyskutowany,dla mnie to jak ...odebranie choremu radości życia.
Czasem myślenie szkodzi bardziej niż choroba.

Można też powiedzieć - nie spróbuję alkoholu żeby nie zostać alkoholikiem.
NIe pojadę autem,żeby nie wjechać w kogoś innego i zrobić mu krzywdę.
Można....ale po co żyć ?
„Przytulanie jest zdrowe. Wspomaga system immunologiczny, utrzymuje człowieka w dobrym zdrowiu, leczy depresje, redukuje stres, przywołuje sen, odmładza, orzeźwia, nie ma przykrych skutków ubocznych, jest więc po prostu cudownym lekiem ..."Każda droga zaczyna się od pierwszego kroku" . https://senmaluszka.pl

CUdodatni
Debiutant ✽
Posty: 38
Rejestracja: 12 paź 2014, 18:14
Choroba: CU
województwo: -- poza Polską --
Lokalizacja: montevideo

Re: Początki z CU.

Post autor: CUdodatni » 19 lis 2014, 18:23

obyty.z.cu pisze:dla mnie to jak ...odebranie choremu radości życia.

Można też powiedzieć - nie spróbuję alkoholu żeby nie zostać alkoholikiem.

Można....ale po co żyć ?
Teraz tak: dlaczego moja radość życia ma spaprać życie mojemu dziecku? Widzisz, osoba założyła wątek bo ma zamgloną perspektywę swojego istnienia - pytania o normalności życia temu świadczą. Idźmy dalej, decyduję się na dziecko, a ono powiedzmy po parunastu latach zakłada taki temat, bo choroba w jej świadomości ryje wykop o sensie życia - czyli MOJA chęć RADOŚCI życia spowodowała wątpliwości o jej - czyli Twojego dziecka - sensie życia...

Alkohol - chcesz robić coś ze szkodą dla swojego zdrowia - Twój wybór i Twoje konsekwencje. A ja piszę o konsekwencjach ponoszonych przez dziecko za spełnienie swojej chęci posiadania dziecka.
aby do przodu... byle nie w WC

Awatar użytkownika
pauly
Początkujący ✽✽
Posty: 69
Rejestracja: 02 lis 2014, 00:58
Choroba: CU
województwo: -- poza Polską --
Lokalizacja: Oslo

Re: Początki z CU.

Post autor: pauly » 19 lis 2014, 23:22

CUdodatni niestety ale doroslosc wiaze sie z podejmowaniem decyzji, niestety ale nikt za nas decydowac nie powinien. Gdybym wiedziala, ze sie przewroce, to bym przeciez usiadla...

Zycie jest pelne niespodzianek i nie wszytsko niestety mozna przewidziec.

Nie wiem na ile znasz moja historie, ale jeszcze cztery miesiace temu ginekolog powiedzial mi, ze musze miec usunieta macice, i jezeli chce miec drugie dziecko to musze zajsc w ciaze najlepiej jutro. Wtedy jeszcze nie wiedzialam, ze mam CU, podejrzewano u mnie endometrioze ( choroba, ktorej symptomami sa ciagle bole podbrzusza, nieregularne miesiaczki i generalnie krwawienie w srodku brzucha).Nawet sie nie zastanawialam, od razu powiedzialam, ze skoro trzeba sie jej pozbyc to sie chetnie pozbede, jezeli dzieki temu przestanie mnie bolec. Akurat dla mnie temat dzieci jest dosc ciezki, poniewaz po urodzeniu syna postanowilam, ze nie chce sprowadzac na ten swiat kolejnego czlowieka, skoro jego narodzenie jednoznacznie bedzie sie wizalo ze...smiercia. Poza tym nikt nie moze dac mi gwarancji, ze dziecko urodzi sie zdrowe, dlatego drugi raz nie bede ryzykowac. Taka moja schiza.

Odpowiadajac na Twoje pytanie, czysto teoretycznie- jezeli nie mialabym dzieci to raczej bym sie nie zdecydowala. Ale. Wszystko by tez zalezalo od tego, czy mialabym partnera, jak wygladalaby moja sytuacja.

Dlatego nie chcialam za duzo porad udzielac autorce, w moim poscie chcialam tylko troche zazartowac, a wywolalam burze :wink:

Mamcia
Specjalista od Spraw medycznych
Posty: 10316
Rejestracja: 04 mar 2004, 16:08
Choroba: CD u dziecka
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Re: Początki z CU.

Post autor: Mamcia » 19 lis 2014, 23:41

CUdodatni, to że choruje jeden rodzic oczywiście zwiększa szansę zachorowania dziecka, ale nie dramatycznie. Podjęcie decyzji świadomie czyli w okresie remisji, znając zagrożenia przyjmowania rożnych leków to większa szansa na urodzenia dziecka o czasie i z normalną wagą urodzeniową. Karmienie piersią, szczepienia, unikanie antybiotykoterapii, nieprzesadna higiena, kontakt ze zwierzętami i naturą również wpływają na zmniejszenie szansy na zachorowanie na NZJ.
Natomiast jeśli chorują oboje rodzice to (szczególnie na CD) to ryzyko jest bardzo duże i ja naszej Pannie bym odradzała, mimo, że marzę o tym aby zostać babcią.
Pauly niestety nikt nikomu nie może dać gwarancji, że dziecko urodzi się zdrowe i zdrowe będzie do późnej starości. Łatwiej podjąć taką decyzję, gdy jedno dziecko się ma.
Przyłacz się do Towarzystwa J-elita. Działamy dla waszego dobra, ale bez Waszej pomocy niewiele zrobimy.

Agula84
Aktywny ✽✽✽
Posty: 873
Rejestracja: 20 lip 2010, 21:59
Choroba: IBS
województwo: małopolskie
Lokalizacja: małopolska

Re: Początki z CU.

Post autor: Agula84 » 20 lis 2014, 10:13

Ale "starzy" użytkownicy forum wiedzą, że sporo osób z NZJ świadomie podjęło decyzję o macierzyństwie. Są tez i takie pary gdzie jedno z rodziców ma CU drugie CD i tez zdecydowali się, że będą mieć dzieciaczki. Wiekszosc z chorych generalnie pochodzi z rodzin, w których nikt na jelita nie chorował, a i tak są chorzy. Nigdy nie wiadomo czym obdarzy nas natura i moim zdaniem, nie powinno się zakładac, że przekazemu dziecku, nawet nie tyle chorobe, co predyspozycje do niej.

Są tez na forum osoby które CD dostały od rodziców, i z tego co pamietam to nie mają ani zalu ani pretensji o to, że są chore. Ludzie choruja na taka mase chorob, że założenie że ktos bedzie chory po kims prowadziłoby do sytuacji ze tylko calkiem zdrowe osoby decydowalyby sie na potomstwo.
Agula 84 :)

CUdodatni
Debiutant ✽
Posty: 38
Rejestracja: 12 paź 2014, 18:14
Choroba: CU
województwo: -- poza Polską --
Lokalizacja: montevideo

Re: Początki z CU.

Post autor: CUdodatni » 20 lis 2014, 18:22

pauly akurat każde urodzenie się dziecka wiąże się z jego śmiercią - obojętne czy zdrowe, czy nie. To nie czarny humor,a taka znowu moja schiza, jednak nie mająca wpływu na moją decyzję. Ważny jest jednak komfort tego życia - a to znowu wiąże się ze stanowiskiem moim odnośnie innych tematów na inne wątki...
Nie znałem Twojej historii, ale przykro mi jeśli wywołałem jakiś zły nastrój. Widzę jednak, że odpowiedź na pytanie nie jest jednoznaczna, bo uzależniasz to jeszcze od partnera.

Mamcia co do moich decyzji o podarowywaniu chorób nie należy zamykać tematu jedynie do siebie i swojego partnera - a co z rodzinnymi przypadłościami? Biorąc pod uwage, że w naszej cywilizacji raczej zdrowych nie ma, a tylko niezdjagnozowani, to małe jest prawdopodobieństwo na natrafienie zdrowej drugiej połówki. Tak też jest i w moim przypadku. Choroby występujące w rodzinie - jednej i drugiej, ich występowanie w różnych gałęziach i odnogach genealogicznych tylko utwierdza mnie w przekonaniu. Cieszę się na słowa, które napisałaś: że nikt nikomu nie może zagwarantować zdrowego dziecka.
Jasne, że wśród zdrowych rodziców zdarza się urodzić chore dziecko - jednak wśród chorych, to te szanse zwiększają, a analogiczność wśród ciotek, wujków i kuzynów potęguje to. Nikt nie wie kiedy się przewróci, bo by się wcześniej położył - jednak idąc po szlaku w górach wysokich szanse potknięcia masz dużo większe niż kiedy pływasz na materacu po jeziorze...

co do tego o czym pisała Agula84 - obym się mylił i okazało się to nieprawdą, ale dzieci par z CU/CD i inne tego konfiguracje jakie będą to możemy popisać za jakieś 25 lat kiedy to mogą się dopiero ujawnić.
Jeśli chodzi o mnie - i tylko o moje podejście, to kiedy będąc chorym urodziłoby mi się dziecko, które z czasem chore się okaże to niestety jednak czułbym się winny, nie byłoby to dla mnie obojętne dlatego, że byłaby to osoba, którą bym kochał. I nie chodzi mi o żal dziecka do mnie, ale o mnie samego i to co mu dałem - myślę, że nikt nie chce źle dla ukochanej osoby.... i kończyć nie będę, bo dopiero będzie awantura.
Nie chciałem wywołać burzy, a dyskusje i poznanie zdania innych na ten temat w wątku osoby, która nie jest obeznana z tematem i na przeczytaniu różnych opinii może wyrobić sobie swoje własne zdanie.
aby do przodu... byle nie w WC

ODPOWIEDZ

Wróć do „CuDaczny Oddział - Mam Diagnozę”