Moje oporne radzenie sobie z CU

Mam diagnozę, opisuję mój przypadek.

Moderatorzy: Anette28, Moderatorzy

ODPOWIEDZ
topost
Początkujący ✽✽
Posty: 288
Rejestracja: 09 maja 2015, 21:03
Choroba: CU
województwo: świętokrzyskie
Lokalizacja: Kielce

Moje oporne radzenie sobie z CU

Post autor: topost » 20 lip 2015, 12:41

Witam
Pisałem już o sobie w innych wątkach to tutaj tak w skrócie:
14.05.2015 kolonoskopia w niej widoczne na odcinku 15-20cm liczne nadżerki, krew kontaktowa diagnoza endoskopowa: CU, badanie histo-pat podsumowało to w ostatnim zdaniu tak: obraz histologiczny w korelacji z danymi klinicznymi odpowiada IBD najbliższy do CU z niewielką ogniskową aktywnością.
Wcześniej około 14 letnie życie ze świadomością IBS i hemoroidów, i objawami charakterystycznymi dla w/w (kolonoskopia w 2001 roku) bez konkretnego leczenia stanu zapalnego tylko wmawianie IBS itp...

Zaordynowane teraz leki to asamax 500 3x2 tabl + pentasa 1g 1x
i w sumie wszystko szło ku lepszemu, poprawa niemal z dnia na dzień, ale co jakiś czas, ostatnio coraz częściej znów pojawia się krew + dodatkowe wypróżnienia z samą krwią i niewielka ilością "czegoś" bliżej nieokreślonego, nie jest to ewidentne zaostrzenie, krwi jest nieporównywalnie mniej niż przed leczeniem no ale jest. Stolce raczej prawidłowe. Dietę trzymam.

Lekarz kazał zwiększyć pentasę do 2x1g dziennie (czopki) ale niewiele to daje. Na dniach idę więc na kolejną wizytę i aż się boję co dalej. Lekarz sam jest trochę zdezorientowany wypytuje o pieczenia itp... zatem widać że podejrzewa hemoroidy.

Pytanie; czy ktoś z Was też tak miał że niby poprawa, bardzo duża a jednak od czasu do czasu krew się pojawiała? W sumie to jedyny objaw, nic innego mi nie dolega, ale ta krew stresuje mnie do tego stopnia że zaczynam się przyłamywać. Teoretycznie poprawa jest ogromna w stosunku do stanu sprzed kuracji ale remisji nie ma na pewno i bije się z myślami czy to po prostu tak moze być, w sensie że okres gojenia nadżerek być moze musi być tak długi (i to bym przebolał) czy co gorsza - i to mnie męczy najbardziej - że stan zapalny postępuje i tylko jest częściowo maskowany poprzez brak biegunek.

A najdziwniejsze jest dla mnie to że np. idę się załatwić papką z krwią a za chwilę (20-30 minut) ide ponownie i załatwiam się zupełnie normalnie, prawidłowo bez śladu krwi ??? Też tak macie?

Awatar użytkownika
obyty.z.cu
Doradca CU
Posty: 7759
Rejestracja: 28 lis 2008, 13:48
Choroba: CU
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: wielkopolska- Leszno

Re: Moje oporne radzenie sobie z CU

Post autor: obyty.z.cu » 20 lip 2015, 13:13

topost pisze:Wcześniej około 14 letnie życie ze świadomością IBS i hemoroidów, i objawami charakterystycznymi dla w/w (kolonoskopia w 2001 roku) bez konkretnego leczenia stanu zapalnego tylko wmawianie IBS itp...
wielu latami się diagnozuje,aż choroba "da" obraz diagnostyczny.
topost pisze:Pytanie; czy ktoś z Was też tak miał że niby poprawa, bardzo duża a jednak od czasu do czasu krew się pojawiała? W sumie to jedyny objaw, nic innego mi nie dolega, ale ta krew stresuje mnie do tego stopnia że zaczynam się przyłamywać.
czyli leczenie działa,ale potrzeba czasu na wygojenie,czsami też wymaga zintensyfikowania leczenia,tu może czopki za płytko działają i przydałaby się wlewka.
topost pisze: że stan zapalny postępuje i tylko jest częściowo maskowany poprzez brak biegunek.
a to już zupełnie inna sprawa.
Wielu uzyskuje remisje objawową,niewielu endoskopową.
Trzeba mieć po prostu to pod kontrolą,także kontrolnymi kolonkami czy sigmo.
„Przytulanie jest zdrowe. Wspomaga system immunologiczny, utrzymuje człowieka w dobrym zdrowiu, leczy depresje, redukuje stres, przywołuje sen, odmładza, orzeźwia, nie ma przykrych skutków ubocznych, jest więc po prostu cudownym lekiem ..."Każda droga zaczyna się od pierwszego kroku" . https://senmaluszka.pl

Awatar użytkownika
michal_mg
Aktywny ✽✽✽
Posty: 532
Rejestracja: 11 paź 2013, 18:39
Choroba: CU
województwo: -- poza Polską --
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Re: Moje oporne radzenie sobie z CU

Post autor: michal_mg » 20 lip 2015, 15:05

obyty.z.cu pisze:Wielu uzyskuje remisje objawową,niewielu endoskopową.
Człowiek cały czas się uczy i uczyć nie przestaje.... nawet nie pomyślałem, że mogą być takie dwa wyjścia. Czyli z objawów wynika, że niby ok, a flaczek i tak jest niebardzo...

topost, to są ślady krwi, czy normalna krew płynna? Bo ślady krwi miałem, ale to był raczej problem hemoroidów. Nie jestem tylko pewien czy jeśli jest problem z hemoroidami, to czasem kolonoskopia nie powinna o tym też informować?
Obrazek

topost
Początkujący ✽✽
Posty: 288
Rejestracja: 09 maja 2015, 21:03
Choroba: CU
województwo: świętokrzyskie
Lokalizacja: Kielce

Re: Moje oporne radzenie sobie z CU

Post autor: topost » 20 lip 2015, 15:29

W większości są to tylko ślady na prawidłowym stolcu, czasem jednak zdarza się coś bliżej nieokreślonego co nazywamy z moim gastrologiem krwistą papką (zabójcze określenie, wiem) czyli jakby kilka kropel krwi z jakąś treścią (stolcem luźnym?), ale jest tego bardzo mało. Tyle że jest.

Hemoroidy miałem stwierdzone w badaniu z 2001 roku, wewnętrzne II stopnia. Przy tym badaniu lekarz nic nie mówił ja z wrażenia tez zapomniałem zapytać ... ale chyba jak się miało to ma się je ciągle, tyle tylko że raz puchną i mogą krwawić, raz nie.

Mój gastro też ma zgryz i dlatego waha się chyba z wprowadzeniem czegoś mocniejszego. Ja sam potrzebuję tylko jednego - potwierdzenia ze idzie ku dobremu a że nie od razu Kraków zbudowano ... to i wiadomo że leczenie też od razu nie da 100% zwrotu akcji. Ale wiecie chodzi o ten spokój a nie ciągłe zastanawianie się czy choroba przypadkiem nie zżera dalszych części jelita.

Dwa ostatnie lata remisje objawowe przychodziły same w okolicach września. Ciekawe czy teraz będzie podobnie, ale teraz chciałbym powalczyć o to o czym pisze obyty.z.cu czyli remisję prawdziwą, potwierdzoną endoskopowo.
"Wstaję - upadam, upadam - wstaję. Przegrywam walkę kiedy się poddaję"

enej
Debiutant ✽
Posty: 42
Rejestracja: 28 gru 2014, 01:06
Choroba: CU
województwo: dolnośląskie
Lokalizacja: Wrocław

Re: Moje oporne radzenie sobie z CU

Post autor: enej » 16 sie 2015, 21:30

No i właśnie u mnie jest podobnie. Z tym, że najczęściej rano (po zaaplikowaniu czopka z Pentasy) pojawia się taka właśnie papka i gazy...
Wcześniej brałam Salofalk 500 a teraz w szpitalu Asamax... Oba brałam po jedzeniu a dopero teraz wyczytałam, że Salofalk to przed jedzeniem...

Jak wgl działają te leki?
Kiedy trzeba martwić się tą krwią?
No i jak to jest z tym śluzem?



Szukam odpowiedzi... zaczynam myśleć, że ich nigdy nie znajdę...
Salofalk / pentasa czopki 1x1 lub 2x1
Asamax 3x2
Euthyrox 100/112
Encorton 20

wlewki, sterydy...

Kropku, rośnij i bądź zdrowy...

topost
Początkujący ✽✽
Posty: 288
Rejestracja: 09 maja 2015, 21:03
Choroba: CU
województwo: świętokrzyskie
Lokalizacja: Kielce

Re: Moje oporne radzenie sobie z CU

Post autor: topost » 19 sie 2015, 10:55

A miał ktoś coś takiego:

1. jeden dzień; krew przy każdym wypróżnieniu, czasem nawet sporo
2. drugi dzień; kompletnie zero krwi, no może jakieś drobne ślady, ale trudne do wypatrzenia
...
i tak na zmianę; huśtawka raz lepiej - raz gorzej

ja mam tak teraz i jestem już cały głupi, mój gastrolog też zdaje się być zbity z tropu i próbuje leczyć hemoroidy ... za chwile wizyta a ja nie wiem co robić; czy nalegać na mocniejsze leki, czy trwać przy tym co jest czekając na lepsze czasy ?

bo na razie nie jest ani dobrze, ani źle
takie niejednoznaczne cholerstwo,
wyniki krwi idealne, ale takie też były przed kolonoskopią gdy było dużo dużo gorzej wiec u mnie krew nie świadczy o niczym

Enej
Mam podobne przemyślenia, mam wrażenie że wiele z tych rzeczy które się z nami dzieją jest nowością nawet dla lekarzy, działają w/g jakiegoś schematu, tymczasem wielu z nas od tego schematu odbiega.
Ostatnio zmieniony 19 sie 2015, 10:59 przez topost, łącznie zmieniany 1 raz.
"Wstaję - upadam, upadam - wstaję. Przegrywam walkę kiedy się poddaję"

enej
Debiutant ✽
Posty: 42
Rejestracja: 28 gru 2014, 01:06
Choroba: CU
województwo: dolnośląskie
Lokalizacja: Wrocław

Re: Moje oporne radzenie sobie z CU

Post autor: enej » 19 sie 2015, 18:46

Topos u mnie krew jest zawsze, za to ze śluzem różnie bywa. Z tym, że ja dodatkowo dorobiłam się szczeliny odbytu więc przy większej ilości błonnika w pokarmie lub wypróżnień zaczyna boleć i pojawia się więcej jasnej krwi.

W szpitalu szanowny Pan Ordynator powiedział, że krwią mam się nie przejmować bo ona i tak zawsze będzie 0_o Fantastycznie !! to po co ja się leczę?

A ja biorę sterydy i też nic nie dają...
Salofalk / pentasa czopki 1x1 lub 2x1
Asamax 3x2
Euthyrox 100/112
Encorton 20

wlewki, sterydy...

Kropku, rośnij i bądź zdrowy...

topost
Początkujący ✽✽
Posty: 288
Rejestracja: 09 maja 2015, 21:03
Choroba: CU
województwo: świętokrzyskie
Lokalizacja: Kielce

Re: Moje oporne radzenie sobie z CU

Post autor: topost » 19 sie 2015, 21:24

No ja właśnie też zaczynam u siebie podejrzewać jakieś dodatkowe atrakcje poza CU, bo jak pisałem inne objawy jak luźne biegunki się zatrzymały a krew jest nadal. Gastro na razie trzyma się opcji "hemoroidy" ale przepisane przez niego leki (w zasadzie nie leki tylko suplementy bo np. detramax czyli diosmina) i wszelkie możliwe czopki bez recepty nic nie dają.

Ostatnio sporo mniej zauważam krwi i widzę różnicę po zastosowaniu olejku z konopii. Jestem raptem drugi tydzień na tym specyfiku i powiem że efekty są widoczne. Wprawdzie oczekiwałem nieco więcej (ehh młodość, naiwność :mrgreen:) ale obiektywnie rzecz biorąc jest poprawa i na razie na pewno się będę tego trzymał.

Sam nie bardzo czuję się kwalifikowany do sterydoterapii tak też podchodzi do tego mój lekarz, czasem sobie myślę że mogłoby się to cholerstwo rozkręcić jednoznacznie w jedną stronę, poszło by konkretne leczenie mocnymi lekami i jakoś by to może było - wóz albo przewóz, ale wiem że to głupie i trochę desperackie - po prostu czasem brak mi na to sił, z jednej strony jestem po badaniu, wiem co tam mam, jakieś leki biorę (mesalazyna), jakiś postęp jest, jestem pod kontrolą, badania krwi zawsze OK, jest terapia naturalnym środkiem która lepiej aby pomogła ona niż o wiele bardziej obciążające leki ... ale z drugiej strony - coś co chyba każdy z nas dobrze zna - to co czasem widzimy w toalecie potrafi mimo wszystko przybić psychicznie.

Zobaczymy co dalej, jutro wizyta i sam jestem ciekaw co powie lekarz. U mnie np. wczoraj sporo krwi, dziś - ani kropli. I bądź tu mądry.
"Wstaję - upadam, upadam - wstaję. Przegrywam walkę kiedy się poddaję"

Awatar użytkownika
obyty.z.cu
Doradca CU
Posty: 7759
Rejestracja: 28 lis 2008, 13:48
Choroba: CU
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: wielkopolska- Leszno

Re: Moje oporne radzenie sobie z CU

Post autor: obyty.z.cu » 20 sie 2015, 10:07

a próbowałeś wlewki Salofalku ?
ta krew jest czerwona,ciemna, chodzi o to skąd ona jest ?
„Przytulanie jest zdrowe. Wspomaga system immunologiczny, utrzymuje człowieka w dobrym zdrowiu, leczy depresje, redukuje stres, przywołuje sen, odmładza, orzeźwia, nie ma przykrych skutków ubocznych, jest więc po prostu cudownym lekiem ..."Każda droga zaczyna się od pierwszego kroku" . https://senmaluszka.pl

topost
Początkujący ✽✽
Posty: 288
Rejestracja: 09 maja 2015, 21:03
Choroba: CU
województwo: świętokrzyskie
Lokalizacja: Kielce

Re: Moje oporne radzenie sobie z CU

Post autor: topost » 20 sie 2015, 18:12

Nie, nie próbowałem wlewek, tylko czopki pentasy i tabletki asamaxu. Krew jest raz jasno czerwona (ewidentnie z samej końcówki) raz ciemniejsza - ale to chyba raczej dlatego że zmieszana z masa kałową a nie że sama z siebie taka.

Dziś miałem wizytę. Gastro po raz kolejny zgłupiał, twierdzi że jego zdaniem jest OK bo wyniki z krwi cały czas idealne, jak to określił; obecne krwawienie nie jest żadnym obciążeniem dla organizmu. Zalecił poczekać na tych lekach co teraz jakieś 3 miesiące - chyba że będzie się pogarszało, a po tym czasie, jeśli krwawienie nie ustanie - badanie endoskopowe żeby zobaczyć o co chodzi bo jego zdaniem to nie jest od CU, w/g niego nie mam aktywnego stanu zapalnego.

Musze to przemyśleć. Sam potrzebuję ok. 2 tygodni do miesiąca na terapie olejkiem konopnym - chcę jednoznacznie się przekonać czy przynosi efekt czy nie. Jeśli nie, to rozważam dwie opcje: zmiana lekarza i konfrontacja obecnej diagnozy i leczenia lub wizyta u tego samego lekarza i prośba o przyspieszone badanie endoskopowe żeby zobaczyć o co tam chodzi.

Na razie sam mam mały dysonans co do stanu w którym jestem. Bo przecież krew jest, nie jest to z pewnością stan normalny, a z drugiej strony w sumie poza tym nic mi nie dolega ... idzie zgłupieć.

W czasie eksperymentowania z olejkiem konopnym chcę jeszcze wykonać badanie mikroflory (na razie temperatury temu nie sprzyjały), już mam zamówiony pojemnik, po niedzieli wysyłam próbkę. I podleczyć ew. niedobory w tej materii.

Zakończyłem miesięczny test ładowania witaminy D słońcem. Test zakończony niepowodzeniem otóż z wyjściowych 28 poziom spadł do 24. Zaczynam więc również suplementację witaminy D do poziomu ok. 50.

To tyle. Niestety robię większość tych rzeczy całkowicie na własną rękę gdyż mój lekarz nie jest zbyt otwarty na koncepcje wykraczające poza pentasę, asamax, encorton ... etc.

Przemawia do mnie argument Obytego z CU o oddaniu się w objęcia lekarza, nie kombinowaniu i nie myśleniu o chorobie, z drugiej strony ja tak nie umiem, podświadomie czuję (może się łudzę) że rozwiązanie mojego problemu jest gdzieś w zasięgu ręki, chcę spróbować kilku rzeczy jak chociażby to uzupełnienie witaminy D do stanu 50, terapii olejkiem konopnym czy też naprawy mikroflory jelita ... co mam do stracenia? pójść po sterydy czy inne mocniejsze leki zawsze zdążę, tym bardziej że lekarz wcale nie kwapi sie do ich przepisania.

No nie wiem ... takie mam przemyślenia, na gorąco, niemal od razu po wizycie u lekarza.
"Wstaję - upadam, upadam - wstaję. Przegrywam walkę kiedy się poddaję"

Awatar użytkownika
obyty.z.cu
Doradca CU
Posty: 7759
Rejestracja: 28 lis 2008, 13:48
Choroba: CU
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: wielkopolska- Leszno

Re: Moje oporne radzenie sobie z CU

Post autor: obyty.z.cu » 20 sie 2015, 18:22

topost pisze:Krew jest raz jasno czerwona (ewidentnie z samej końcówki)
topost pisze:Gastro po raz kolejny zgłupiał, twierdzi że jego zdaniem jest OK bo wyniki z krwi cały czas idealne, jak to określił; obecne krwawienie nie jest żadnym obciążeniem dla organizmu. Zalecił poczekać na tych lekach co teraz jakieś 3 miesiące
zmień lekarza,tu jest ewidentne wskazanie do leczenia wlewkami od dołu (jasna krew) i tabletki od góry.
Krew jest zawsze wskazaniem do działania,a nie czekania aż się samo wyjaśni.
Naprawdę,bez sensu te leczenie.
topost pisze: podświadomie czuję (może się łudzę) że rozwiązanie mojego problemu jest gdzieś w zasięgu ręki, chcę spróbować kilku rzeczy jak chociażby to
właśnie to jest problem przewlekłych chorób ...pewnie dlatego mądrzy lekarze każą korzystać z pomocy psychologa i psychiatry.
Ale to mądrzy lekarze,a nie tacy ,którzy mówią że krwawienie nie szkodzi...bez sens.
Wyniki krwi to jedno,a choroba to drugie.
Można być w dużym zaostrzeniu i mieć idealną hemoglobinę,a i czasami CRP czy OB.
Tu potrzeba lekarza klinicznego,czyli takiego,który ma na bieżąco kontakt z leczeniem wielu pacjentów z naszymi chorobami,a nie "specjalisty" z szkolnymi wiadomościami.
„Przytulanie jest zdrowe. Wspomaga system immunologiczny, utrzymuje człowieka w dobrym zdrowiu, leczy depresje, redukuje stres, przywołuje sen, odmładza, orzeźwia, nie ma przykrych skutków ubocznych, jest więc po prostu cudownym lekiem ..."Każda droga zaczyna się od pierwszego kroku" . https://senmaluszka.pl

topost
Początkujący ✽✽
Posty: 288
Rejestracja: 09 maja 2015, 21:03
Choroba: CU
województwo: świętokrzyskie
Lokalizacja: Kielce

Re: Moje oporne radzenie sobie z CU

Post autor: topost » 20 sie 2015, 19:03

Czekam na koniec okresu urlopowego, mam na oku jednego lekarza, nawet ktoś o nim pozytywnie napisał tu na forum ale jest on na urlopie do końca miesiąca. Planowałem iść do niego.

Lekarz u którego aktualnie się leczę pracuje od 20 lat w szpitalu - tyle że onkologicznym więc nie wiem na ile ma do czynienia z CU czy CD bo jak rozumiem na onkologii tego się nie leczy. Generalnie pacjentów ma dużo, uchodzi raczej za kompetentnego ... ale sam nie jestem do niego w 100% przekonany, na pewno spróbuję iść jeszcze gdzieś żeby porównać diagnozy i sposób leczenia, akurat mam czas na przetestowanie olejku z konopii bo to dopiero drugi tydzień stosowania a widzę poprawę.

Z leków u mnie na razie od południa leci pentasa w czopku do tego tabletki asamaxu, wiem ze te wlewki sięgają głębiej i to je odróżnia od czopków pentasa? bo substancja czynna jest chyba taka sama?.

Generalnie mesalazyna przyniosła u mnie ogromną poprawę w stosunku do stanu sprzed badania, została tylko ta krew. Nie jest jej już teraz dużo, ale jest.
"Wstaję - upadam, upadam - wstaję. Przegrywam walkę kiedy się poddaję"

Awatar użytkownika
obyty.z.cu
Doradca CU
Posty: 7759
Rejestracja: 28 lis 2008, 13:48
Choroba: CU
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: wielkopolska- Leszno

Re: Moje oporne radzenie sobie z CU

Post autor: obyty.z.cu » 20 sie 2015, 20:21

wlewka to 4 mg mesalazyny podana w miejsce stanu zapalnego,czyli kilka musi "ugasić" te krwawienie.
Z drugiej strony,po te wlewki możesz iść do lekarza rodzinnego.
Masz diagnozę,a wlewki to następny lek z mesalazyną tylko podany doodbytniczo.Rodzinny może go przepisać mając "diagnozę" na piśmie,czy to od opinii specjalisty,czy to z wypisu szpitalnego.Oczywiście na ryczałt,,1 czy 2 opakowania.
Tu nie ma co czekać,trzeba to "ogarnąć,żeby nie zajęło się więcej jelita.
„Przytulanie jest zdrowe. Wspomaga system immunologiczny, utrzymuje człowieka w dobrym zdrowiu, leczy depresje, redukuje stres, przywołuje sen, odmładza, orzeźwia, nie ma przykrych skutków ubocznych, jest więc po prostu cudownym lekiem ..."Każda droga zaczyna się od pierwszego kroku" . https://senmaluszka.pl

enej
Debiutant ✽
Posty: 42
Rejestracja: 28 gru 2014, 01:06
Choroba: CU
województwo: dolnośląskie
Lokalizacja: Wrocław

Re: Moje oporne radzenie sobie z CU

Post autor: enej » 20 sie 2015, 21:32

No ja stosuję te wlewki na noc i czopki Pentasa na dzień i jest ogromna poprawa. Tyle, że z tymi wlewkami to trzeba bardzo bardzo bardzo powolutku bo inaczej nie utrzyma się jej dłużej...

A poradzicie coś na wzdęcie? Męczy mnie to już kilka dni po zjedzeniu zwykłego chleba z masłem nawet..:(
Salofalk / pentasa czopki 1x1 lub 2x1
Asamax 3x2
Euthyrox 100/112
Encorton 20

wlewki, sterydy...

Kropku, rośnij i bądź zdrowy...

Jacekx
Znawca ❃❃
Posty: 2717
Rejestracja: 29 lip 2006, 21:24
Choroba: CU
województwo: pomorskie
Lokalizacja: Gdańsk

Re: Moje oporne radzenie sobie z CU

Post autor: Jacekx » 20 sie 2015, 21:46

enej zerknij na mój temat przez link chyba stosujemy podobną terapię
http://crohn.home.pl/forum/viewtopic.ph ... 517#407517
Ja na gazy espumisan stosuję ...
a to, że gazuje to normalka - takie może być działanie uboczne mesalazyny.

Topost nasze kłopoty mogą przerodzić się w onkologiczne.
U mnie w Wojewódzkim Centrum Onkologii w Gdańsku jest poradnia gastroentereologiczna
której jestem pacjentem :?:

Pentasa czopki 1g a Salofalk czopki 1g to praktycznie to samo tylko różnica w cenie na korzyść Salofalku.

Pentasa wlewki 100 ml to 1g mesalazyny
Salofalk wlewki 60 ml to 4 g mesalazyny
z dużą róznicą cenową na niekorzyść Pentasy

Terapia Pentasą dużo droższa i mniej mesalazyny we wlewkach niż w Salofalku.
Wlewki Salofalku dawkuje się też przyjaźniej - jak lewatywę
Ostatnio zmieniony 20 sie 2015, 22:32 przez Jacekx, łącznie zmieniany 5 razy.

ODPOWIEDZ

Wróć do „CuDaczny Oddział - Mam Diagnozę”