Strona 2 z 2

Re: Jak choroba najbliższych wpływa na psychikę. Lęk o ukochaną osobę. Porady i wsparcie.

: 03 lis 2018, 21:43
autor: Noelia
Karaoke tak, miałam na myśli konkretnie NZJ 😉
Z moim zdrowiem też nie jest idealnie, nawet gdzieś już pisałam, że wybieram się niedługo na gastroskopię.
Nigdy w życiu nie miałam tak koszmarnych stresów jak w ciągu ostatniego 1,5 roku, czyli odkąd mój mąż choruje.
Z powodu tych wszystkich stresujących wydarzeń mam objawy choroby wrzodowej, a przynajmniej tak podejrzewam, bo to taki mega piekący ból w nadbrzuszu 😕

Ale objawów NZJ nigdy nie doświadczyłam, więc na te kwestie patrzę z perspektywy osoby zdrowej (w znaczeniu: niechorującej na NZJ).
Nie przeżyłam zaostrzenia NZJ na własnej skórze.
Nie wiem, co to znaczy wieczne osłabienie, totalny brak apetytu i ciągły stan podgorączkowy.
Nie doznałam nigdy aż tak silnych bólów brzucha jak mój mąż (no nie licząc porodu siłami natury, ale to jednak inny temat 😉).
Nie wiem, co to znaczy nie zdążyć na czas do WC, nie muszę nosić pieluchomajtek ani wozić w samochodzie zapasowej bielizny, dżinsów i tony chusteczek.
Nie widzę swojej krwi w toalecie każdego dnia.
Tzn. męża krew widziałam nie raz, ale to nie moja krew ani nie moja anemia.
Nie muszę robić sobie wlewek.
Ani nikt inny nie musi mi tych wlewek robić, co jest przecież jeszcze gorsze (a już zwłaszcza dla faceta).
Nigdy nie miałam sondy w nosie ani centralki na szyi.
Nie leżałam tylu tygodni w szpitalu, pod tyloma kroplówkami, z mega siniakami na rękach przez zmiany wenflonów i nowe wkłucia dzień w dzień, bo żyły nie wytrzymywały.
Itp. Itd.
Mogę się domyślać, co mój mąż przeżywał, jakie to uczucia, jak to wszystko było przykre, ale to jednak nie to samo.