Strona 12 z 14

Re: Wpływ alkoholu na nasze choroby.

: 19 mar 2016, 23:49
autor: Jacekx
Raczej czysta, koniak, wiśniówka czy inne trunki bez bąbelków ( i nie fermentujące) na bazie wódki przy niewielkich ilościach przy CU głównie zdziałają na leki.
Osłabią ich działanie bądź je zniosą i to jest to dlaczego przy złym stanie jelita nie polecam używać alkoholu przy CU.
Natomiast gdy jest remisja czy remisja objawowa to nie powinno być kłopotów przy CU byle nie przesadzić z ilością. Ćwiczyłem ( oczywiście nie w zaostrzeniach) na weselach w rodzinie ale 250 ml to jest moja granica doświadczalna.
Zanim alkohol dojdzie do grubego to daleka droga ...ale z lekami może wejść w interakcje...dlatego poczytać ulotki nie zaszkodzi :idea:

Piwo , szampany i wina unikam od początku choroby (12 lat) a gdy się kilka razy zapomniałem to zawsze była tragedia ... :smutny: .
Jak byłem zdrowy to zdarzało się mi się czasami popić ale nigdy tak by wpaść pod stół czy bełkotać :idea:

Re: Wpływ alkoholu na nasze choroby.

: 20 mar 2016, 19:44
autor: patkaas
Ja gustuję ostatnio w winku i jest mi z tym dobrze ;) Ostatnio nawet poszło całe bez szumu :D Piwo ostatnio rzadko. Z dwojga wolę wino, bo nie jest gazowane.

Re: Wpływ alkoholu na nasze choroby.

: 21 mar 2016, 12:00
autor: Brawurka
Ja już pisałam, ale ja piję (piłam) do upadłego vódkę albo wino, bo innego alko nie lubię i prócz kaca nie odczuwałam nic. Piwo powoduje dyskomfort, ale chyba jednak nie od gazu, bo napoje gazowane piję i luzik. Jak zawsze uważam, że każdy musi sprawdzać na sobie.
Wiadomo, że kolorowe alko są cięższe. Lekarze jak zachorowałam ( byłam młoda i alko towarzyszył mi ciągle ;) powiedzieli, że najlepiej czysta i tego się trzymałam. Do dziś raczej piję czystą i zapijam sokiem z multiwitaminy haha :twisted: , ale drineczki ze Sprite też, czasem u znajomego w knajpie kolorowe i smakowe szoty i też było dobrze :roll:

Re: Wpływ alkoholu na nasze choroby.

: 29 mar 2016, 21:11
autor: Lolcia_Karolcia
Wydaje mi się, że wszystko zależy od organizmu.
Ja kolorowego piwa pić nie mogę, ewentualnie jedno barowe lane.
Jednak po wódce nic mi nie jest, wiadomo po lekach to szybciej w głowie szumi, ale nie doprowadzam się do stanów żeby dłużej szumiało :)

Re: Wpływ alkoholu na nasze choroby.

: 29 mar 2016, 21:16
autor: eliszka
Ja mam stomię. Lubię wypić. I mogę wypić! :wink: Największa ilość wypita przeze mnie, po operacji wyłoniena stomi, to 0,5 litra Żubrówki ..z sokiem jabłkowym.
Piwa nie piję. Za bardzo wzdymające i gazotwórczę. Nie wskazane przy stomi, bo później nieporządane odgłosy się wymykają :wink:

Re: Wpływ alkoholu na nasze choroby.

: 29 mar 2016, 21:44
autor: obyty.z.cu
ja to w tym temacie bym powiedział, że im człowiek starszy, tym mniej się interesuje alkoholem, bo widzi się, ile traci się życia przez to.
Inna sprawa, że kiedy jeszcze miałem jelito, to ostatnie lata były takie, że obojętnie co i w jakiej ilości, to zawsze po każdym alkoholu była krew natychmiast.
Czyli zmiany w jelicie od razu się uaktywniały nawet wtedy, gdy wcześniej nie było objawów.
Lepiej więc dać sobie z tymi % dać spokój i żyć bez tego.
Przecież i bez tego można się bawić.

Re: Wpływ alkoholu na nasze choroby.

: 29 mar 2016, 23:37
autor: Brawurka
Ja też już na alko nie mam takiej ochoty jak "za młodu". Z kolei mój narzeczony, młodszy ode mnie sporo, jeszcze przechodzi etap zainteresowania :lol: :krzeslo:

OT z Jakie piwo?

: 06 cze 2017, 14:23
autor: Jacekx
eliszka pisze:Jeśli piwo, to tylko z sokiem.. Chociaż w moich ustach to niezwykła rzadkość :roll:
Oczywiście w dobrym stanie jelita można próbować "małe ilości" wina i piwa.

Piwo kuflowe 1 litr wywołało u mnie 13 lat wstecz pierwsze objawy CU a szampan Sylwestra 6 lat temu zamienł mi w horor... ( wina szczerze nie próbowałem po incydencie z szampanem a nie miałem, wtedy zaostrzenia. Bo w zaostrzeniu stosuję całkowitą prohibicję).

Noelia nieprawda pisze się gdy samemu się spróbuje jako chory i to kilka razy :idea: . Sorry więcej pokory...
Non nocere
Natomiast małe ilości czystej wódki, koniaku a nawet wiśniówki nigdy jak 13 lat choruję nie sprawiły mi problemów.

Wolna wola... :wink: zawsze można spróbować piwa, szampana czy wina ale nie należy mieć wtedy do innych czy Świata pretensji jak zaszkodzi czy będzie coś nie tak z zaleczaniem choroby.
Zakazane czy dawno nie smalowane max smakuje :idea:

OT z Jakie piwo?..

: 06 cze 2017, 18:40
autor: Noelia
Jacekx pisze:Noelia nieprawda pisze się gdy samemu się spróbuje jako chory i to kilka razy
Wcale nie. Mylisz się.
Alkohol nie szkodzi 100% wszystkim chorym na NZJ.
Tak, jak napisałam - jednym szkodzi, a innym nie - i to jest fakt, truizm i nawet nie ma o czym dyskutować.
Wielu pije podczas remisji i nie ma potem żadnych objawów - można o takich przypadkach poczytać na tym forum i na wielu innych.
Trzeba samemu ostrożnie przetestować na sobie.
To jest indywidualna kwestia - jak ze wszystkim, np. z mlekiem, marchewką, wieprzowiną czy z czymkolwiek.
Mąż w zaostrzeniu nie pije żadnych %, bo alkohol może nasilić krwawienie - o czym pisałam tutaj i przy kilku innych okazjach.

Re: Jakie piwo?

: 06 cze 2017, 20:49
autor: Jacekx
Noelia pisze:
Jacekx pisze:Noelia nieprawda pisze się gdy samemu się spróbuje jako chory i to kilka razy
Wcale nie. Mylisz się.
Alkohol nie szkodzi 100% wszystkim chorym na NZJ.
Tak, jak napisałam - jednym szkodzi, a innym nie - i to jest fakt, truizm i nawet nie ma o czym dyskutować.
Wielu pije podczas remisji i nie ma potem żadnych objawów - można o takich przypadkach poczytać na tym forum i na wielu innych.
Trzeba samemu ostrożnie przetestować na sobie.
To jest indywidualna kwestia - jak ze wszystkim, np. z mlekiem, marchewką, wieprzowiną czy z czymkolwiek.
Mąż w zaostrzeniu nie pije żadnych %, bo alkohol może nasilić krwawienie - o czym pisałam tutaj i przy kilku innych okazjach.
Sorry...nie rozumiemy się mi chodziło o: piwo, szmpany i wina :idea:
Pax ... kończę wymianę zdań z Tobą Noelia
Pozdrawiam

Re: Jakie piwo?

: 06 cze 2017, 21:38
autor: eliszka
Jacekx pisze:Oczywiście w dobrym stanie jelita można próbować "małe ilości" wina i piwa.
Kochaniutki, mnie dwa lata temu wypatroszyli jak karpia w Boże Narodzenie :lol:
Teraz alkohol nie szkodzi mi bardziej niż przeciętnemu spożywającemu :wink:
Odkąd mam dzieci, to brak okazji i możliwości. Mam takie przekonanie, że matka zawsze przez 24 h jest odpowiedzialna za swoje dzieci..nawet jak śpią. Dlatego gdy wychodzę i kosztuję procentów, to moja banda nocuje u babci..
No chyba, że teść słodkim winkiem, domowej roboty poczęstuje.. Wtedy na małe pół lampki po obiedzie się skuszę :grin:
Piwo to rzadkość, strasznie mi się później odbija :oops:

Re: Jakie piwo?

: 06 cze 2017, 21:43
autor: S_Gosia
eliszka pisze:Odkąd mam dzieci, to brak okazji i możliwości. Mam takie przekonanie, że matka zawsze przez 24 h jest odpowiedzialna za swoje dzieci..nawet jak śpią.
To prawda, ja też tak mam.... a szczególnie teraz gdy Krzyś jest chory.

Re: Wpływ alkoholu na nasze choroby.

: 07 cze 2017, 09:24
autor: Luki36
Wino czerwone poprawia trawienie. Więc nie do końca zgodzę się z ekspertem Jackiem, że wina nie wolno.
dodatkowo nie sądzę, że akurat 1 l piwska wywołał u Ciebie pierwsze objawy CU (no chyba że łoiłeś ile wlezie i miarka sie przebrała - tego akurat nie wiem ) .
Kazdy jest inny, tak jak Noelia pisała. Jeden łyknie kilka kielonów wódy i nic, a inny wina - też nic.

To że Tobie akurat szampan, czy piwsko szkodzi - nie ma znaczenia.

A ogólnie , alko to zuo!!!

Pozdro :drunk:

Re: Wpływ alkoholu na nasze choroby.

: 07 cze 2017, 11:20
autor: Anette28
Noelia pisze:Alkohol nie szkodzi 100% wszystkim chorym na NZJ.
alkohol nie ważne przez kogo pity, chorego czy nie chorego jest szkodliwy w dużych ilościach, a granica spożywania w małych ilościach bardzo szybko zaciera się, także takie wypowiedzi są porażające.
Gdy spożywamy alkohol bez względu na to, czy w postaci wina, wódki czy piwa - pokonuje on dokładnie tę trasę- najpierw trafia do żołądka, potem do jelita cienkiego. Z jelita alkohol wchłaniany jest do krwiobiegu, następnie krąży po całym organizmie, przechodząc barierę krew-mózg i wpływa na wiele różnych organów.

Re: Wpływ alkoholu na nasze choroby.

: 07 cze 2017, 11:57
autor: Luki36
Pandziaak pisze:
Jacekx pisze:Alkohol nie szkodzi 100% wszystkim chorym na NZJ.
alkohol nie ważne przez kogo pity, chorego czy nie chorego jest szkodliwy w dużych ilościach, a granica spożywania w małych ilościach bardzo szybko zaciera się, także takie wypowiedzi są porażające.
Gdy spożywamy alkohol bez względu na to, czy w postaci wina, wódki czy piwa - pokonuje on dokładnie tę trasę- najpierw trafia do żołądka, potem do jelita cienkiego. Z jelita alkohol wchłaniany jest do krwiobiegu, następnie krąży po całym organizmie, przechodząc barierę krew-mózg i wpływa na wiele różnych organów.
Do razu widać, że znawca :ok: :beer: