Wpływ alkoholu na nasze choroby.

wpływ alkoholu na NZJ, nasze doświadczenie i rady

Moderatorzy: Anette28, Moderatorzy

ODPOWIEDZ
Jacekx
Znawca ❃❃
Posty: 2725
Rejestracja: 29 lip 2006, 21:24
Choroba: CU
województwo: pomorskie
Lokalizacja: Gdańsk

Re: Wpływ alkoholu na nasze choroby.

Post autor: Jacekx » 07 cze 2017, 12:08

Pandziaak pisze:
Jacekx pisze:Alkohol nie szkodzi 100% wszystkim chorym na NZJ.
alkohol nie ważne przez kogo pity, chorego czy nie chorego jest szkodliwy w dużych ilościach, a granica spożywania w małych ilościach bardzo szybko zaciera się, także takie wypowiedzi są porażające.
Gdy spożywamy alkohol bez względu na to, czy w postaci wina, wódki czy piwa - pokonuje on dokładnie tę trasę- najpierw trafia do żołądka, potem do jelita cienkiego. Z jelita alkohol wchłaniany jest do krwiobiegu, następnie krąży po całym organizmie, przechodząc barierę krew-mózg i wpływa na wiele różnych organów.
Poprawka to nie Jacekx napisał a Noelia :idea:
ja tylko odpowiadałem na jej post :wink:
Pandziaak pomyliłaś osoby mam nadziejję , że nie jest to działanie w schemacie co złego to Jacekx.
Proszę o sprostowanie...

Awatar użytkownika
Anette28
Junior Admin
Posty: 3558
Rejestracja: 16 lis 2008, 22:17
Choroba: CD
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: Holandia/Helmond
Kontakt:

Re: Wpływ alkoholu na nasze choroby.

Post autor: Anette28 » 07 cze 2017, 12:24

Luki36 pisze:Do razu widać, że znawca :ok:
tak napatrzyłam się w życiu :smutny:
Jacekx pisze:Poprawka to nie Jacekx napisał a Noelia :idea:
bez stresu wiem, że to nie Ty :roll:
~Nie ma sensu życia tylko życiu trzeba nadać sens~
*Hoe minder mensen weten, hoe beter ze leven*

CD od 2002
Ileostomia 18.11.2012

Jacekx
Znawca ❃❃
Posty: 2725
Rejestracja: 29 lip 2006, 21:24
Choroba: CU
województwo: pomorskie
Lokalizacja: Gdańsk

Re: Wpływ alkoholu na nasze choroby.

Post autor: Jacekx » 07 cze 2017, 12:33

Pandziaak pisze:
Luki36 pisze:Do razu widać, że znawca :ok:
tak napatrzyłam się w życiu :smutny:
Jacekx pisze:Poprawka to nie Jacekx napisał a Noelia :idea:
bez stresu wiem, że to nie Ty :roll:
ale z Twego cytatu wynikało , że ja
:smutny:
Sprawdziłem zmieniłaś swój wpis więc dzięki ...

Awatar użytkownika
Noelia
Moderator
Posty: 2297
Rejestracja: 11 kwie 2017, 01:03
Choroba: CU u partnera
województwo: łódzkie

Re: Wpływ alkoholu na nasze choroby.

Post autor: Noelia » 07 cze 2017, 20:12

Noelia pisze:Alkohol nie szkodzi 100% wszystkim chorym na NZJ.
Pandziaak pisze:także takie wypowiedzi są porażające.
Ta wypowiedź nie jest "porażająca", tylko jest stwierdzeniem faktu
Nawet nad moim postem, na tej samej stronie są opinie osób, którym wino/wódka nie pogarsza objawów NZJ i nie szkodzi w ich chorobie.
Zatem alkohol nie szkodzi stuprocentowo wszystkim z NZJ.
I to moje zdanie dotyczyło wpływu % na NZJ właśnie - to jest jasne, bo o tym była dyskusja.
Każdy musi sprawdzić sam na sobie, oczywiście tylko w remisji, ostrożnie i na własne ryzyko.

Akurat mój mąż jeszcze na sobie nie sprawdził, bo od pierwszych objawów, czyli od ponad 3 miesięcy, nie pije żadnego alko.
Wcześniej zresztą też dużo nie pił (i pisałam nawet o tym w pierwszym poście w moim wątku o CU), bo zawsze inny sześciopak był zdecydowanie ważniejszy, a piwo jednak kłóci się z siłką, formą i rzeźbą.
Noelia pisze:Nigdy nie palił. Imprezy, alkohol i śmieciowe jedzenie tylko okazjonalnie, bardzo rzadko.
I pisałam też wyraźnie, że "Nic się nie stanie, jeśli będzie trzeba zrezygnować. W remisji spróbuje, ale bardzo ostrożnie i się okaże.".
Są po stokroć większe przyjemności w życiu :devil2: :shy: :zakochany: niż szum po procentach.
Pandziaak pisze:alkohol nie ważne przez kogo pity, chorego czy nie chorego jest szkodliwy w dużych ilościach
Po pierwsze to nigdzie nie pisałam o ilościach.
Po drugie to jest przecież dla każdego oczywiste i bezdyskusyjne, wszyscy to wiedzą.
Podobnie jak papierosy, dopalacze, fast-foody, boczek z rusztu i...takie oczywistości można wymieniać bez końca.
Pandziaak pisze:a granica spożywania w małych ilościach bardzo szybko zaciera się
Jeśli komuś się szybko zaciera, to ma problem, ale nie można mierzyć wszystkich jedną miarą - nie wszyscy są słabi.
Pandziaak pisze:tak napatrzyłam się w życiu
Ja akurat nie znam żadnego alkoholika, nikt w moim otoczeniu nie nadużywa ani nie przesadza - może dlatego nie mam urazu do %.
Pandziaak pisze:Z jelita alkohol wchłaniany jest do krwiobiegu, następnie krąży po całym organizmie, przechodząc barierę krew-mózg i wpływa na wiele różnych organów.
A na niektóre wpływa dobrze.
O prozdrowotnych właściwościach czerwonego wina i o "francuskim paradoksie" są tysiące artykułów.
I nie chodzi w tym tylko o słynny resweratrol, który próbuje się sprzedawać jako suplement diety.
Tylko o masę innych substancji, polifenoli itd., które występują tylko w winie - a np. w soku z winogron ich nie ma w ogóle.
I co więcej, działają one tylko w połączeniu z alkoholem, ponieważ wzmaga on lecznicze działanie tych związków.
To jest tzw. ekstrahowanie cennych substancji (np. z winogron) za pomocą alkoholu.
Dlatego różne nalewki i krople (np. walerianowe) są na alkoholu - bo te związki osiągają wtedy pełną skuteczność.
Taki alkoholowy wyciąg zatrzymuje leczniczą moc ziół, owoców itp.
Poza tym alkohol rozszerza naczynia i te substancje czynne lepiej działają i wnikają głębiej.
W związku z tym żadne badania nie potwierdziły aż tak dobroczynnego wpływu wina bezalkoholowego (a takie wino też zawiera te same antyoksydanty, polifenole itp.).
Etanol wzmacnia działanie przeciwutleniaczy - pełno w necie o tym.
Podczas procesu maceracji czerwonego wina, polifenole obficie „wypłukiwane” są ze skórek i pestek leżakujących na dnie kadzi i przechodzą do roztworu wodnego, a zawarty w winie alkohol utrzymuje je doskonale w stanie rozpuszczenia.
W przypadku wyrabiania soku z winogron, skórki są niemal natychmiast odrzucane, w efekcie czego napoje owocowe są zdecydowanie słabszym ich źródłem, a także, z tytułu braku alkoholu jest niższa ich bioprzyswajalność.
There aren't any studies that indicate drinking dealcoholized wine will reduce your risk of any particular diseases.
But there is some research on how it compares with regular red wine for blood concentrations of some of the polyphenols and how they affect some of the biochemical markers that are associated with cardiovascular diseas
These studies indicate regular wine has a bigger effect, but dealcoholized wine does improve some of these markers as well.
Czerwone wino w umiarkowanej ilości to doskonała profilaktyka:
http://www.newsweek.pl/wiedza/nauka/jak ... 208,1.html

Ponadto jest określona bezpieczna, a nawet prozdrowotna dzienna dawka alkoholu.
Wg Wikipedii "Picie alkoholu w małych lub umiarkowanych ilościach (ok. 0,25–1,5 SJA) wiąże się z mniejszym ryzykiem zdarzeń sercowo-naczyniowych. Dawką graniczną jest 1,25 SJA dla kobiet i 2,5 SJA dla mężczyzn."
Dla mężczyzn oznacza to "spożywanie do 4 standardowych dawek alkoholu dziennie (125 ml wódki albo 0,4 l wina albo 2 „duże” piwa), najwyżej 5 razy w tygodniu".
Wg mnie to bardzo dużo! Mąż w życiu tyle nie pił - a to niby bezpieczna ilość.

Wklejam artykuły i badania - przykładowe, bo jest tego więcej oczywiście:
http://pamietajosercu.pl/artykuly/profi ... owych.html (3 strony są)
Wyniki wielu badań epidemiologicznych sugerują korzystny wpływ umiarkowanego spożycia alkoholu na ryzyko chorób układu krążenia (ChUK).
Najwięcej dowodów na związek pomiędzy spożywaniem alkoholu a umieralnością spowodowaną ChUK dostarczają duże badania kohortowe, które pozwalają na ocenę indywidualnej konsumpcji w porównaniu z indywidualnym ryzykiem chorób. W Stanach Zjednoczonych, Francji, Chinach, Japonii, W. Brytanii, Danii i Polsce konsekwentnie stwierdzono, że mężczyźni i kobiety, którzy spożywają umiarkowane ilości alkoholu (do 30 g alkoholu dziennie) mają ryzyko zgonu na choroby sercowo-naczyniowe niższe o 20-50% w porównaniu z osobami, które konsumują alkohol w minimalnych ilościach lub są całkowitymi abstynentami.
Wcześniejsze badania epidemiologiczne wskazywały, że na obniżenie ryzyka ChUK najsilniej wpływało spożywanie wina, co przypisywano protekcyjnej roli zarówno alkoholu etylowego, jak i związków o charakterze antyoksydantów, głównie tzw. polifenoli. Jednakże bardziej aktualne badania sugerują, że profilaktyczne działanie alkoholu nie zależy od rodzaju spożytego napoju alkoholowego. Zestawienie badań metabolicznych wykazało, że wpływ różnych typów napojów alkoholowych na stężenie m.in. HDL-cholesterolu czy fibrynogenu jest taki sam. Zestawienie natomiast badań kohortowych wykazało prawie taką samą liczbę badań wskazujących na protekcyjną rolę wina co piwa czy wódki.
Stopień redukcji ryzyka ChUK uzyskany w tych populacjach jest porównywalny, co świadczyć może o ochronnym wpływie głównie alkoholu etylowego zawartego w tych napojach.
Alkohol wpływa na ryzyko chorób układu krążenia także poprzez oddziaływanie na klasyczne czynniki ryzyka tych chorób: poziom lipidów, czynniki krzepnięcia krwi, ciśnienie tętnicze oraz stężenie homocysteiny. Spożycie alkoholu powoduje wzrost stężenia cholesterolu związanego z lipoproteinami o dużej gęstości (HDL – potocznie tzw. „dobry” cholesterol ) oraz zmniejszanie stężenia cholesterolu związanego z lipoproteinami o małej gęstości (LDL – tzw. „zły” cholesterol). Analiza wyników badań z lat 1965-1998 wykazała, że umiarkowane spożycie alkoholu (ok. 30 g/dzień) związane jest ze wzrostem stężenia cholesterolu zawartego we frakcjach lipoprotein o wysokiej gęstości, apolipoproteiny A1 (a ponadto ze zmniejszeniem stężenia fibrynogenu), co w konsekwencji spowodowało obniżenie ryzyka choroby niedokrwiennej serca o prawie 25%.
Ochronny efekt alkoholu może być także skutkiem jego działania fibrynolitycznego m.in. poprzez zwiększenie aktywności endogennego aktywatora plazminogenu tkankowego. Wyższa aktywność fibrynolityczna i zmniejszona agregacja płytek krwi może hamować tworzenie się skrzepów w naczyniach wieńcowych. Alkohol powoduje zwiększenie stężenia prostacykliny, która wpływa silnie na rozszerzanie naczyń i hamuje agregację płytek.
Z punktu widzenia zagrożenia chorobami układu krążenia umiarkowane spożywanie alkoholu stanowi czynnik zapobiegający tym chorobom. Umiarkowane spożycie oznacza najczęściej konsumpcję alkoholu do 30 g czystego etanolu /dzień wśród mężczyzn (co odpowiada 80 ml wódki lub 300 ml wina lub 700 ml piwa) i do 15 g/dzień wśród kobiet.
Z uwagi na złożoność wpływu alkoholu na zdrowie, konieczne jest ostrożne i indywidualne formułowanie wskazówek odnośnie jego spożycia. Na pewno należy zalecać ograniczenie konsumpcji alkoholu osobom spożywającym powyżej wielkości umiarkowanych. Model picia w Polsce najczęściej polega na okazjonalnym piciu dużych ilości napojów alkoholowych wysokoprocentowych, dlatego też nie tylko upowszechnienie regularnego spożywania niewielkich ilości alkoholu, ale przede wszystkim modyfikacja innych elementów stylu życia, tzn. niepalenie, zmiana nawyków żywieniowych czy wzrost aktywności fizycznej, może przyczynić się do obniżenia ryzyka ChUK.
http://www.mp.pl/poz/psychiatria/uzalez ... aczyniowej
Ten artykuł skopiuję, bo trzeba mieć konto medyczne (ale każdy może założyć - nie weryfikują tego, a jest dostęp do wszystkich badań naukowych):

Opracowali: lek. Dorota Włoch-Kopeć, dr med. Małgorzata Bała, prof. Roman Jaeschke MD MSc

Skróty: ChW – choroba wieńcowa, RR – ryzyko względne

Metodyka: przegląd systematyczny z metaanalizą 84 prospektywnych badań kohortowych

Populacja: 2 838 197 dorosłych, bez chorób sercowo-naczyniowych w wywiadach, mężczyźni 0–100%, wiek 15–104 lat

Grupa badana: pijący alkohol

Grupa kontrolna: niepijący alkoholu

Wyniki: Po śr. 11 latach obserwacji (2,5–35 lat) w grupie osób pijących alkohol, w porównaniu z grupą niepijących, stwierdzono:
– mniejsze ryzyko zgonu z przyczyn sercowo-naczyniowych (RR 0,75 [0,70–0,80]; 21 badań, n = 1 184 956 osób)
– mniejsze ryzyko wystąpienia ChW (RR 0,71 [0,66–0,77]; 29 badań, n = 549 504 osób)
– mniejsze ryzyko zgonu z powodu ChW (RR 0,75 [0,68–0,81]; 31 badań, n = 1 925 106 osób)
– podobne ryzyko wystąpienia udaru mózgu (RR 0,98 [0,91–1,06]; 17 badań, n = 458 811 osób), ale mniejsze ryzyko niedokrwiennego udaru mózgu (RR 0,92 [0,85–1,00]; 8 badań) i podobne ryzyko krwotocznego udaru mózgu (RR 1,14 [0,97–1,34]; 12 badań)
– podobne ryzyko zgonu z powodu udaru mózgu (RR 1,06 [0,91–1,23]; 10 badań, n = 723 571 osób)
– mniejsze ryzyko zgonu z jakiejkolwiek przyczyny (31 badań) (RR 0,87 [0,83–0,92]), zależność ta miała charakter krzywej J – najmniejsze ryzyko występowało u osób spożywających 2,5–14,9 g alkoholu/d (ok. 0,5–1 drinka [jako 1 drink przyjęto 355 ml piwa, 148 ml wina, 44 ml 40% alkoholu]); RR 0,83 [0,80–0,86]), a zwiększone ryzyko u osób spożywających >60 g alkoholu dziennie (RR 1,3 [1,22–1,38]).

Przy spożyciu 2,5–14,9 g/d (do 1 drinka) w porównaniu z abstynencją stwierdzono mniejsze ryzyko:
– zgonu z przyczyn sercowo-naczyniowych (RR 0,77 [0,71–0,83])
– wystąpienia ChW (RR 0,75 [0,65–0,88]) i zgonu z powodu ChW (RR 0,79 [0,73–0,86])
– wystąpienia udaru mózgu (RR 0,80 [0,74–0,87]) i zgonu z powodu udaru mózgu (RR 0,86 [0,75–0,99]).


Dla ChW przy spożyciu >2,5 g alkoholu/d ryzyko było mniejsze (z wyjątkiem spożycia >60 g/d – nie obserwowano korzyści), a największą korzyść obserwowano przy piciu 1–2 drinków dziennie, natomiast dla zgonu z przyczyn sercowo-naczyniowych, wystąpienia udaru mózgu i zgonu z powodu udaru mózgu zależność miała charakter krzywej U lub J, a ryzyko było większe przy większym spożyciu alkoholu, szczególnie >60 g/d. W przypadku zgonu z powodu udaru mózgu największą korzyść obserwowano przy piciu =<1 drinka dziennie. U mężczyzn pijących alkohol, w porównaniu z niepijącymi, podobne było ryzyko wystąpienia udaru mózgu (RR 1,02 [0,92–1,13]) i zgonu z tego powodu (RR 1,07 [0,89–1,28]), a u kobiet pijących alkohol, w porównaniu z niepijącymi, mniejsze było ryzyko zgonu z powodu udaru mózgu (RR 0,81 [0,67–0,98]) oraz podobne ryzyko wystąpienia udaru mózgu (RR 0,87 [0,75–1,01]; wynik dotyczący udaru mózgu należy interpretować ostrożnie ponieważ uzyskany został tylko z 3 badań).
Wnioski: Picie alkoholu w małych lub umiarkowanych ilościach wiąże się z mniejszym ryzykiem zdarzeń sercowo-naczyniowych.

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/21343207
CONCLUSIONS:
Light to moderate alcohol consumption is associated with a reduced risk of multiple cardiovascular outcomes.
Zebrany na przełomie lat materiał badawczy zdaje się potwierdzać wyjątkowe właściwości czerwonego wina w zakresie profilaktyki chorób układu krążenia. Mimo tego należy jednak pamiętać, że wino jest również alkoholem, do którego picia istnieje także wiele przeciwwskazań. Jaką wiec ilość można polecić z czystym sumieniem? Święty Benedykt zalecał swoim braciom zakonnym picie do posiłku szklanki wina w celu pobudzenia trawienia. Wszystko wskazuje na to, że trafił w sedno, gdyż obecnie właśnie taka porcja wina najczęściej zalecana jest w celach profilaktyki chorób serca. Porcja 200-300 ml wina/dziennie zawiera przeciętnie 25-35g czystego alkoholu – czyli dawkę uznawaną nie tylko za bezpieczną, ale także prozdrowotną.
Ostatnio czytałam sporo o kamicy nerkowej i pisałam o tym na forum, bo mąż miał jeden ostry napad i to dosyć dramatyczny.
Piwo jest kontrowersyjne w tym przypadku, ale jednak sporo lekarzy poleca taki sposób, a w necie tysiące osób przyznaje, że im to pomaga.
Niedawno natknęłam się np. na ten artykuł (a podobnych są setki):
http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obc ... rects=true
"- Pani sobie zrobi cieplutką kąpiel - powiedział ze współczuciem anioł. - Kupi sobie parę puszek piwa, pije, siedzi w wannie i siusia - za przeproszeniem - do wody. Te kamienie powinny w końcu się przecisnąć.
Kuracja zalecona mi przez panią doktor od USG nie była zapewne całkiem poprawna. Ale miła. Ciepła woda podziałała rozluźniająco, piwo - moczopędnie, kamień przeszedł moją drogę przez mękę i zniknął. Odtąd nie dawał o sobie znać, mimo że minęło wiele lat."

Piwo ponoć ma sporo walorów leczniczych:
http://www.poradnikzdrowie.pl/zywienie/ ... 41656.html
Ja zazwyczaj piję niepasteryzowane, a to ma niby właściwości podobne do probiotyków.
Systematyczne umiarkowane spożywanie alkoholu może doprowadzić u osób wrażliwych do trwałego uzależnienia, co pociąga za sobą szereg konsekwencji zarówno zdrowotnych jak i społecznych. Szacuje się, że w Polsce uzależnionych od alkoholu jest 600-800 tys. osób, ponadto 2-3 mln osób pije w sposób szkodliwy, a liczba osób pijących ryzykownie jest znacznie większa, choć trudna do ustalenia. 
U wrażliwych.
To, że na świecie jest mnóstwo osób o słabej woli i dziwnych tendencjach, to nie znaczy, że cały alkohol należy uznać za 100% zło.
Nie można wrzucać wszystkich do jednego wora.
Należy jednak pamiętać, że nadmiar zalet może stać się dużą wadą, a Francuski Paradoks powinniśmy traktować z pewną dozą krytycyzmu. Warto posłuchać słów renesansowego lekarza Paracelsusa: “wszystko jest trucizną i nic nie jest trucizną, bo tylko dawka czyni truciznę” i pić z głową.
Jacekx pisze:Non nocere
Ja nigdy tu nikogo do niczego nie namawiałam.
A wręcz przeciwnie - piszę o ostrożności i o remisji.
Jacekx pisze:Sorry więcej pokory...
Pokorna to nigdy nie byłam, dobrze mi z tym i mam z tego same korzyści :lol:
A jeśli chodzi o zdrowie, to mężowi w pewnych kwestiach brak pokory również dobrze zrobił.
Nadal ćwiczy (siłowo również) i nadal je odżywki, mimo że sporo osób to odradzało.
Wciąż ma zaostrzenie, bo bronił się zbyt długo przed szpitalem i przed zamianą Cortimentu na Metypred, a nie z powodu ciężarów czy serwatki w proszku.
Do biegunek się przyzwyczaił i wolał to niż szpital czy ewentualne skutki uboczne sterydów - ale to był błąd, głupi upór i absolutnie nie polecam.
Natomiast odżywki sprawiły, że nie schudł, a siłownia (oczywiście nie tylko siłownia, ale w bardzo dużym stopniu) zapewnia super samopoczucie, zdrową psychikę i sprawność.
Bez dobrej formy byłby w gorszym stanie psychicznym, co szybko odbiłoby się niekorzystnie na jelitach.
Zatem 100% pokora to nie zawsze jest dobra opcja.
eliszka pisze:Dlatego gdy wychodzę i kosztuję procentów, to moja banda nocuje u babci..
Oboje pijemy (wino, szampan lub piwo - bo wódki, koniaków itp. akurat nie lubimy) na domówkach u nas - córka jest wtedy u którychś dziadków, rzecz jasna.
Gdy wychodzimy, to mąż nie pije, bo po pierwsze prowadzi, a po drugie "chce mnie pilnować i zapewniać bezpieczeństwo" :roll: :lol:
A czasem tylko we dwoje (gdy mała się u babci wczasuje) domowe winko do samego rana.
Nie jest to nam do szczęścia potrzebne i nie musimy sobie tak życia urozmaicać, ale lubimy.
Po winie jakieś dziwne rejony w mózgu się uaktywniają, coś w tym jest - bez wina tyle filmów, obrazów i książek by nie powstało, nawet Tolkien by "Władcy Pierścieni" nie napisał ;)
Doradca CU

CU u męża - diagnoza 13.04.17 💔

Don't fight in the North or the South. Fight every battle, everywhere, always, in your mind.
Everyone is your enemy, everyone is your friend. Every possible series of events is happening all at once.
Live that way and nothing will surprise you. Everything that happens will be something that you've seen before.


https://astheria.pl - polecam! 🖤

Awatar użytkownika
obyty.z.cu
Doradca CU
Posty: 7750
Rejestracja: 28 lis 2008, 13:48
Choroba: CU
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: wielkopolska- Leszno

Re: Wpływ alkoholu na nasze choroby.

Post autor: obyty.z.cu » 07 cze 2017, 21:10

wolę sie nie mieszać w takie naukowe udawadnianie szkodzi - nie szkodzi.
Mi w chorobie szkodził każdy % w obojętnie jakiej postaci, zawsze kończyło się krwawo ..
niestety kiedyś musiałem i takie akcje przechodzić..takie były czasy..i nie ma co się z tego tłumaczyć.
Noelia pisze:Jeśli komuś się szybko zaciera, to ma problem, ale nie można mierzyć wszystkich jedną miarą - nie wszyscy są słabi.
ale to "nie wszyscy są słabi" wymaga komentarza. Krótkiego.
Tak właśnie tłumaczą się wszyscy, obojętnie w jakim nałogu.
Nie mówię że najlepsza jest abstynencja, bo każdy kiedyś musi wyluzować a jeśli do tego potrzeba cosik to spoko, ale nie ma normy na ilość.
I wiem co mówię, przeszedłem tę szkołę życia, inaczej nie dało się kiedyś pracować bez tego.
Nie ma silnych, zło jest złe i na to nie ma normy i silnych !!
a wytłumaczenie się zawsze jakies znajdzie...
„Przytulanie jest zdrowe. Wspomaga system immunologiczny, utrzymuje człowieka w dobrym zdrowiu, leczy depresje, redukuje stres, przywołuje sen, odmładza, orzeźwia, nie ma przykrych skutków ubocznych, jest więc po prostu cudownym lekiem ..."Każda droga zaczyna się od pierwszego kroku" . https://senmaluszka.pl

Awatar użytkownika
Anette28
Junior Admin
Posty: 3558
Rejestracja: 16 lis 2008, 22:17
Choroba: CD
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: Holandia/Helmond
Kontakt:

Re: Wpływ alkoholu na nasze choroby.

Post autor: Anette28 » 07 cze 2017, 22:13

Noelia pisze:Zatem alkohol nie szkodzi stuprocentowo wszystkim z NZJ.
I to moje zdanie dotyczyło wpływu % na NZJ właśnie - to jest jasne, bo o tym była dyskusja.
Każdy musi sprawdzić sam na sobie, oczywiście tylko w remisji, ostrożnie i na własne ryzyko.
nie potrzeba badań naukowych, wyszukanych w Google wystarczy zajrzeć do poradnika na forum lub na facebook j-elity, gdzie są zamieszczane ciekawe naukowe artykuł, przytoczę jeden z nich:

Niewielkie ilości alkoholu prowadzą do przerostu flory bakteryjnej

cyt. miarkowane spożycie alkoholu - jeden drink dziennie w przypadku kobiet i dwa w przypadku mężczyzn - może prowadzić do zespołu rozrostu bakteryjnego jelita cienkiego (ang. small intestinal bacterial overgrowth, SIBO). Przejawia się on wzdęciami, biegunkami lub zaparciami oraz bólem brzucha.
SIBO polega na nadmiernym rozroście w jelicie czczym flory bakteryjnej typowej dla jelita grubego. Wskutek tego pojawiają się zaburzenia trawienia i wchłaniania pokarmu, głównie witaminy B12 oraz tłuszczu.

Zespół doktora Scotta Gabbarda, składający się ze specjalistów z Dartmouth-Hitchcock Medical Center oraz Mayo Clinic, analizował przypadki 198 osób, które przeszły wodorowy test oddechowy z laktulozą. Stwierdzili, że z występowaniem SIBO wiąże się spożycie alkoholu, ale nie palenie czy zażywanie inhibitorów pompy protonowej (leków stosowanych w terapii choroby wrzodowej żołądka i dwunastnicy).
Zwykle w jelicie cienkim jest niewiele bakterii. U pacjentów z SIBO zużywają one do swojego wzrostu wiele składników odżywczych, które w innym razie zostałyby wchłonięte przez organizm gospodarza. To właśnie ten mechanizm leży u podłoża niedożywienia. W dodatku w wyniku rozkładu składników odżywczych powstają gazy i dochodzi do zmian w wypróżnianiu.
W diagnostyce SIBO stosuje się wodorowe testy oddechowe z laktulozą lub laktozą, które bazują na bakteryjnym metabolizmie glukozy i laktulozy. W ramach tego procesu wydzielają się wodór i metan. Laboranci określają, ile cząsteczek tych gazów przypada na milion cząsteczek powietrza. Takie testy są dość tanie i wysoce swoiste.
Wcześniejsze badania dotyczyły alkoholików, w przypadku których stwierdzono wyższy odsetek SIBO. Gabbard i inni skupili się jednak na umiarkowanym spożyciu alkoholu. Umiarkowane spożycie zdefiniowano wg wytycznych USDA. W przypadku kobiet chodziło o nie więcej niż 1 drink dziennie, a w przypadku mężczyzn o 2, przy czym jeden drink to np. 0,14 l wina czy 0,35 l piwa.
Jak podkreśla Gabbard, 95% ze 198 badanych spożywało umiarkowane ilości alkoholu. Niektórzy sięgali po mniej niż 1 drink dziennie. Tylko 4 pacjentów piło więcej alkoholu. Wg Amerykanina, jest to dowód na to, że nawet niewielkie ilości alkoholu wpływają na florę jelitową i stan zdrowia naszego przewodu pokarmowego. Naukowiec podkreśla, że w przyszłości trzeba będzie stwierdzić, czy u ludzi spożywających umiarkowane ilości wina czy piwa wystarczy, by chcąc pozbyć się SIBO, po prostu przestali sięgać po używkę (zwykle w leczeniu zespołu rozrostu bakteryjnego jelita cienkiego stosuje się połączenie probiotyków i antybiotyków).
źródło https://www.facebook.com/TowarzystwoJel ... 5080553962
https://www.termedia.pl/gastroenterolog ... 10204.html

Alkohol jest używką- to, że jeden może wypić lampkę wina, czy kieliszek wódki i nie ma żadnych objawów, czuje się wyluzowany, krew lepiej krąży to nie znaczy, że mu alkohol nie szkodzi :wink:
~Nie ma sensu życia tylko życiu trzeba nadać sens~
*Hoe minder mensen weten, hoe beter ze leven*

CD od 2002
Ileostomia 18.11.2012

Awatar użytkownika
Luki36
Aktywny ✽✽✽
Posty: 662
Rejestracja: 11 lip 2013, 11:32
Choroba: CU
województwo: zachodniopomorskie

Re: Wpływ alkoholu na nasze choroby.

Post autor: Luki36 » 08 cze 2017, 10:39

Pandziaak pisze:Alkohol jest używką- to, że jeden może wypić lampkę wina, czy kieliszek wódki i nie ma żadnych objawów, czuje się wyluzowany, krew lepiej krąży to nie znaczy, że mu alkohol nie szkodzi
A co w dzisiejszych czasach nie szkodzi....? ;)

A tak z innej beczki, nie wiem, czy ktoś potwierdzi, ale gdzieś czytałem/słyszałem, że papierosy całkiem spoko mają działanie u chorych z CU CD. Nawet kiedyś na sesji mój psychoterapeuta o tym wspomniał .
Pozdro
Na razie, bez leków

Awatar użytkownika
Anette28
Junior Admin
Posty: 3558
Rejestracja: 16 lis 2008, 22:17
Choroba: CD
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: Holandia/Helmond
Kontakt:

Re: Wpływ alkoholu na nasze choroby.

Post autor: Anette28 » 08 cze 2017, 10:51

Luki36 pisze:A co w dzisiejszych czasach nie szkodzi....? ;)
Dokładnie, każdy ma swój rozum i jak świat światem ludzie korzystają z używek.
Luki36 pisze:A tak z innej beczki, nie wiem, czy ktoś potwierdzi, ale gdzieś czytałem/słyszałem, że papierosy całkiem spoko mają działanie u chorych z CU CD. Nawet kiedyś na sesji mój psychoterapeuta o tym wspomniał .
Pozdro
to jest temat o alkoholu, więc przejdź do tematu o papierosach :wink:
~Nie ma sensu życia tylko życiu trzeba nadać sens~
*Hoe minder mensen weten, hoe beter ze leven*

CD od 2002
Ileostomia 18.11.2012

Awatar użytkownika
Noelia
Moderator
Posty: 2297
Rejestracja: 11 kwie 2017, 01:03
Choroba: CU u partnera
województwo: łódzkie

Re: Wpływ alkoholu na nasze choroby.

Post autor: Noelia » 08 cze 2017, 15:03

obyty.z.cu pisze:wolę sie nie mieszać w takie naukowe udawadnianie szkodzi - nie szkodzi.
Ja uwielbiam takie dyskusje :lol:
obyty.z.cu pisze:Mi w chorobie szkodził każdy % w obojętnie jakiej postaci, zawsze kończyło się krwawo ..
Być może mężowi też będzie szkodził.
Z tego, co czytałam, to wiele osób pije (rozsądne ilości i w remisji) - w praktyce bez żadnych skutków ubocznych, więc niby są spore szanse powodzenia.
Ale, jak już kilka razy pisałam, rozpaczać nie będziemy, bo % nie są do szczęścia potrzebne.
Oboje jesteśmy uzależnieni od sportu, więc nigdy nie piliśmy dużo i na pewno nam to nie grozi, dlatego nie traktuję tego tematu osobiście - dla mnie to taka ciekawostka, a nie życiowy problem :roll:
Prawdziwy problem to będzie, jak zaczną się bóle stawów (szanse prawie 100% - z tego forum wynika, że niemal u każdego wcześniej lub później się pojawiają :/) i będzie musiał ograniczyć ćwiczenia - nie wiem, jak on sobie z tym poradzi psychicznie.
W porównaniu z tym to ten cały alkohol to mini bzdurka.
obyty.z.cu pisze:ale to "nie wszyscy są słabi" wymaga komentarza. Krótkiego.
Tak właśnie tłumaczą się wszyscy, obojętnie w jakim nałogu.
Nie zrozumiałam tego...
Tzn. jak się niby tłumaczą nałogowcy?
Że są słabi czy że nie są słabi?
Nie miałam w życiu do czynienia z żadnymi nałogami (nawet nikt nie pali w rodzinie itd.), więc serio pytam, bo chyba nie rozumiem, o co Ci chodziło tutaj...
obyty.z.cu pisze:Nie mówię że najlepsza jest abstynencja, bo każdy kiedyś musi wyluzować a jeśli do tego potrzeba cosik to spoko
Tylko, że właśnie my akurat nigdy nie piliśmy "żeby wyluzować" i zapomnieć o problemach czy stresie.
Piliśmy, bo:
- uwielbiamy wino z aronii i jabłek (moi teściowie produkują - a teraz kwitnie bez czarny i zabrali się za produkcję szampana z tego :wink: http://www.herbiness.com/szampan-z-kwia ... kiego-bzu/) oraz ciemne piwa - smak boski plus masa cennych antyoksydantów (skórki aronii to bomba przeciwutleniaczy, a ciemne piwa są najzdrowsze)
- z radosnych, szczęśliwych okazji, np. imprezy, romantiko ;) rocznice, święta, urodziny, imieniny itp.

Jeśli ktoś zapija smutki, nerwy i problemy, zamiast je rozwiązywać, to nic dziwnego, że w końcu się uzależni - ale to już nie nasz problem.
obyty.z.cu pisze:ale nie ma normy na ilość.
Właśnie pisałam, że jest norma - została ustalona przez Światową Organizację Zdrowia.
Noelia pisze:Ponadto jest określona bezpieczna, a nawet prozdrowotna dzienna dawka alkoholu.
Wg Wikipedii "Picie alkoholu w małych lub umiarkowanych ilościach (ok. 0,25–1,5 SJA) wiąże się z mniejszym ryzykiem zdarzeń sercowo-naczyniowych. Dawką graniczną jest 1,25 SJA dla kobiet i 2,5 SJA dla mężczyzn."
Dla mężczyzn oznacza to "spożywanie do 4 standardowych dawek alkoholu dziennie (125 ml wódki albo 0,4 l wina albo 2 „duże” piwa), najwyżej 5 razy w tygodniu".
Wg mnie to bardzo dużo! Mąż w życiu tyle nie pił - a to niby bezpieczna ilość.
Dla mężczyzn

W przypadku picia okazjonalnego spożywanie jednorazowo nie więcej niż 6 porcji standardowych (60 g 100% alkoholu), tzn. nie więcej niż 3 półlitrowe butelki piwa, 3 kieliszki wina o pojemności 200 ml lub 180 ml wódki.

Przy piciu codziennym:
- zachowanie co najmniej 2 dni abstynencji (najlepiej dzień po dniu) w tygodniu,
- nieprzekraczanie 4 porcji standardowych (tzn. 40 g 100% alkoholu) dziennie; 4 porcje alkoholu to: 2 półlitrowe piwa, 2 kieliszki wina o pojemności 200 ml lub 120 ml wódki.

W ciągu tygodnia wypijanie nie więcej niż 280 g 100% alkoholu, co jest równoważne z około 13 półlitrowymi butelkami piwa, nieco ponad 3 butelkami wina (o pojemności 0,75 l) lub 0,8 l wódki.
Źródło: http://psychiatria.mp.pl/uzaleznienia/6 ... e-alkoholu

Tutaj jest ciekawy pdf:
http://www.luxmed.pl/_files/2016/0415/d ... koholu.pdf
10-12% osób robi antyreklamę i czarny PR alkoholowi - ale to nie oznacza, że to 100% zło.

13 dużych piw na tydzień to jest obłędnie dużo, a wg WHO to "bezpieczne picie" :shock:
Nie znam absolutnie nikogo, kto by tyle pił!
obyty.z.cu pisze:Nie ma silnych, zło jest złe i na to nie ma normy i silnych
Ale jak "zło jest złe"...?
Pełno badań udowodniło przecież, że alkohol nie jest całkiem zły, a dla układu krążenia wielokrotnie bardzo korzystny.
To są aktualne, sprawdzone i wieloletnie badania naukowe, żadna ściema.
Pandziaak pisze:wystarczy zajrzeć do poradnika na forum lub na facebook j-elity
Wszystko ze strony J-elity oboje przeczytaliśmy, jeszcze przed 100% diagnozą.
W Poradniku żywieniowym też jest opisany wpływ alkoholu na przewód pokarmowy, oczywiście niekorzystny.
Co nie zmienia faktu, że wiele osób z NZJ nie odczuwa w praktyce tego szkodliwego wpływu.
I nie zmienia to również faktu, że dla innego układu, czyli dla sercowo-naczyniowego, alkohol bywa korzystny i pozytywny.
Luki36 pisze:A tak z innej beczki, nie wiem, czy ktoś potwierdzi, ale gdzieś czytałem/słyszałem, że papierosy całkiem spoko mają działanie u chorych z CU CD.
Tylko w CU. W CD odwrotnie.
Dr House w którymś odcinku wypisał pacjentowi z colitisem papierosy na recepcie, 2 razy dziennie po jednym  :mrgreen:
Mąż z pewnością nie zacznie palić z tego powodu :roll:
W papierosach najgorsze jest to, że zażółcają i poszarzają zęby - ten jeden powód jest dla nas absolutnie wystarczający, żeby nigdy nie palić.
Korzystny wpływ palenia w CU jest wątpliwy.
A nawet gdyby był 100% pewny, to i tak lepsze biegunki niż nieładne zęby, zmarszczki i niezdrowa cera.
Pandziaak pisze:Dokładnie, każdy ma swój rozum i jak świat światem ludzie korzystają z używek.
Właśnie...
O ile można poczytać sporo o pozytywach i walorach leczniczych alkoholu, tak nie znajdziemy nigdy nic korzystnego np. w fajkach, białym cukrze czy w solarium.
Solarium to już kompletnie nie rozumiem - nawet wit. D z tego nie ma, bo tam jest tylko UVA.
Solaria posiadają zazwyczaj lampy emitujące promieniowanie powyżej zakresu 290–315 nm, a więc promieniowanie UVA, które zamiast syntezy powodują rozkład ustrojowych zasobów witaminy D.
Źródło: http://www.sloncewpigulce.pl/witamina-d ... ne-pytania
A jednak cieszą się ogromną popularnością :doh:
Ale akurat ja nie lubię opalenizny - mam wrażenie, że opalona wyglądam jakoś...tanio ;)
Doradca CU

CU u męża - diagnoza 13.04.17 💔

Don't fight in the North or the South. Fight every battle, everywhere, always, in your mind.
Everyone is your enemy, everyone is your friend. Every possible series of events is happening all at once.
Live that way and nothing will surprise you. Everything that happens will be something that you've seen before.


https://astheria.pl - polecam! 🖤

Awatar użytkownika
Luki36
Aktywny ✽✽✽
Posty: 662
Rejestracja: 11 lip 2013, 11:32
Choroba: CU
województwo: zachodniopomorskie

Re: Wpływ alkoholu na nasze choroby.

Post autor: Luki36 » 08 cze 2017, 15:23

Noelia pisze:Korzystny wpływ palenia w CU jest wątpliwy.
A nawet gdyby był 100% pewny, to i tak lepsze biegunki niż nieładne zęby, zmarszczki i niezdrowa cera.
Serio? :shock:

Ja bym wybrał jednak zmarszczki. Yo
Na razie, bez leków

Awatar użytkownika
obyty.z.cu
Doradca CU
Posty: 7750
Rejestracja: 28 lis 2008, 13:48
Choroba: CU
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: wielkopolska- Leszno

Re: Wpływ alkoholu na nasze choroby.

Post autor: obyty.z.cu » 08 cze 2017, 15:42

Noelia pisze:obyty.z.cu napisał(a):
ale to "nie wszyscy są słabi" wymaga komentarza. Krótkiego.
Tak właśnie tłumaczą się wszyscy, obojętnie w jakim nałogu....
Noelia napisał(a):
Nie zrozumiałam tego...
Tzn. jak się niby tłumaczą nałogowcy?
Że są słabi czy że nie są słabi?
Nie miałam w życiu do czynienia z żadnymi nałogami (nawet nikt nie pali w rodzinie itd.), więc serio pytam, bo chyba nie rozumiem, o co Ci chodziło tutaj...
teoretyzujemy tu, ale chodzi o to, że każdy człowiek wszystko sobie jakoś tłumaczy.
Dopóki to mieści się w normach przyjętych to jest ok, ale gorzej gdy powoli zamienia się to w nawyk, a z czasem robi się z tego nałóg. I wtedy właśnie "te normy" są nieważne, bo tracą sens, nawet te pokazywane w badaniach.
Tak np. będzie ze słodyczami, kawą, alkoholem , praca itd...
No bo przecież 1 czy 2 kieliszki wina do obiadu to spoko...ale jeśli to jest już z 5 razy w tygodniu, jeśli zamienia się to w miesiące, lata, to spróbuj z tego zrezygnować !!
Tragedia, przecież to żadne dawki, tyle że z czasem to dochodzi tłumaczenie, że to wcale nie szkodzi, więc i wieczorem kieliszeczek do lepszego spania, do towarzystwa...cos na zasadzie jak w reklamie : dziecku odmówisz ?
Uprawiacie sport, więc wiesz co znaczy gdy nie można przez kilka dni ćwiczyć, biegać,..normalnie tragedia, cos brakuje, psychika spada, nie ma jak wyluzować..
I o to właśnie chodzi..tak się wpada w nałóg.
Pewnie że jeden jest ok, a drugi nie, choć nie tak do końca.
Ja na siłę chciałem biegać choć było już kiepsko. Skończyło się wielkimi problemami z kolanami, z ..no padły i był koniec. A wtedy tragedia...jak żyć ?

Takie życie, nadmiar wszystkiego szkodzi, a z czasem zamienia się w nałóg jeśli nie umie się wyluzować.
Mnie akurat nikt nie nauczył tego "luzowania", albo inaczej, zagubiłem to gdzieś po drodze. Dopiero choroby przywróciły jasność oglądu, choć i przyznam, że pomogły mi w tym i rozmowy z psychologami.
Akceptacja i zrozumienie problemów dopiero pozwoliło zacząć "trzeźwo" oceniać realne życie.
hm..."wiem że nic nie wiem"..;) tak to jest.
silnych już nie ma, pozostają mądrzy !
„Przytulanie jest zdrowe. Wspomaga system immunologiczny, utrzymuje człowieka w dobrym zdrowiu, leczy depresje, redukuje stres, przywołuje sen, odmładza, orzeźwia, nie ma przykrych skutków ubocznych, jest więc po prostu cudownym lekiem ..."Każda droga zaczyna się od pierwszego kroku" . https://senmaluszka.pl

Awatar użytkownika
Luki36
Aktywny ✽✽✽
Posty: 662
Rejestracja: 11 lip 2013, 11:32
Choroba: CU
województwo: zachodniopomorskie

Re: Wpływ alkoholu na nasze choroby.

Post autor: Luki36 » 08 cze 2017, 16:35

Potwierdzam to powyżej.
Choć z drugiej strony,póki kasa jest, a i dawka nie za duża, to nic nie stoi na przeszkodzie, by sobie trochę czasem smutne życie podkręcić jakimś alko
Na razie, bez leków

Awatar użytkownika
obyty.z.cu
Doradca CU
Posty: 7750
Rejestracja: 28 lis 2008, 13:48
Choroba: CU
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: wielkopolska- Leszno

Re: Wpływ alkoholu na nasze choroby.

Post autor: obyty.z.cu » 08 cze 2017, 18:33

Luki36 pisze:Choć z drugiej strony,póki kasa jest, a i dawka nie za duża, to nic nie stoi na przeszkodzie, by sobie trochę czasem smutne życie podkręcić jakimś alko
pewnie, byle nie zamieniło się to "w sztukę przetrwania".
Wszystkie używki są ok póki nie wchodzą na stałe w kalendarz.
No powiedzmy "wszystkie" to nie do końca, bo lepiej nie wchodzić w te złe ..

Tak sobie pomyślałem o Tramalu i naszych bólach.
To taki najlepszy przykład uzależniania się, czyli WYLUZOWANIA.
No bo na początku chorowania zawsze przejmujemy się tym co się dzieje, tak działa "niewiadoma". Nie wiemy co to znaczy ból, więc wszystko boli w "naszej" skali.
Ta skala podlega ciągłej modyfikacji, ciągle się zwiększa, bo to co na początku wydawało się wielkim bólem, po jakimś czasie to zwykły pikuś.
Więc na początku idzie paracetamol i podobne leki..działają, tyle że z czasem coraz częściej sięgamy po niego. Nawet nie zauważamy kiedy to się robi z 10 tab. dziennie.
Więc szukamy pomocy..no i któryś tam lekarz daje nam jakiś ketonal, olfen itd..i spokojnie bierzemy, pomaga na uśmierzenie bólu, ale rozrabia w jelitach.
No to następny specjalista daje nam Tramal albo Poltramal - bo ten działa z przedłużonym czasem. Tabletka i już jest ok. możemy dalej pracować, czy co tam trzeba by żyć realnie.
Ale..z czasem sięgamy po następną i robi się z 3-4 dziennie i notujemy odlot, bo to się tak nawarstwia, że tracimy rozeznanie. Skala bólu już nie ma nic do rzeczy, bo przecież ważniejsze robi się samo branie tabletki...i tak wpadamy w uzależnienie, czyli nałóg.
Proste...iluż nas przewlekle chorych, często na wiele współistniejących nie przeszło tej drogi.
Dlatego tak ważne jest by umieć zachować tę swoją skalę bólu i dawkowania leków.
Dlatego polecam zawsze wszystkim którzy tego potrzebują najpierw paracetamol, a potem Tramal, ale w KROPLACH. Bo tu można dawkować sobie samemu minimalne dawki działające szybko i w czasie odpowiednim,kontrolowanym. Następna dawka może być za 4 godziny, czyli w czasie realanym dla każdego z "przetrzymaniem" bólu. No i jeśli te dawki utrzymują ból w ryzach, to coraz częściej "zapomina" się brać następną dawkę, i tak...nie wpadamy w pułapkę.

sorki..tak mnie wkręcił trochę ten temat...przeszedłem tę drogę nałogów na różnych kierunkach i wiem jak szybko się w to wpada i akceptuje nie widząc że się pogrążamy.
Bo zawsze mamy racjonalne wytłumaczenie, tyle że to tłumaczenie chorego umysłu.
„Przytulanie jest zdrowe. Wspomaga system immunologiczny, utrzymuje człowieka w dobrym zdrowiu, leczy depresje, redukuje stres, przywołuje sen, odmładza, orzeźwia, nie ma przykrych skutków ubocznych, jest więc po prostu cudownym lekiem ..."Każda droga zaczyna się od pierwszego kroku" . https://senmaluszka.pl

Awatar użytkownika
Luki36
Aktywny ✽✽✽
Posty: 662
Rejestracja: 11 lip 2013, 11:32
Choroba: CU
województwo: zachodniopomorskie

Re: Wpływ alkoholu na nasze choroby.

Post autor: Luki36 » 08 cze 2017, 20:27

Wszystko też zależy od silnej woli. Ja raczej mam słabą silną wolę. Jak już wejdzie mi do głowy,że wieczorkiem coś na rozluźnienie sobie popijam,to faktycznie ciężko czasem danego dnia powiedzieć: nie,dziś nie.
Tzn. Wystarczy, że dzień przerwy,potem łatwiej kolejne dni bez. A jeśli np. brzusio doskwierał,to wiadomo,że wówczas łatwiej zrobić sobie przerwę. Ale wiadomo,alko działa na psychę i dosyć szybko może uzależnić psychicznie. Choć ponoć uzależnia też fizycznie...Jak póki co jeszcze się o tym osobiście nie przekonałem.
<bierze łyka wina polwytrawnego>
Ja to w ogóle łatwo się uzależnia od różnych rzeczy. Np. forum...tu u Was to mało się udzielam. Gdzie indziej już nastukalem prawie 35.....tysięcy postów w 6 lat. To jest dopiero chore.
Dobra,znikam. Wasze zdrowie! :beer:
Na razie, bez leków

Jacekx
Znawca ❃❃
Posty: 2725
Rejestracja: 29 lip 2006, 21:24
Choroba: CU
województwo: pomorskie
Lokalizacja: Gdańsk

Re: Wpływ alkoholu na nasze choroby.

Post autor: Jacekx » 09 cze 2017, 00:54

Luki36 pisze:Wszystko też zależy od silnej woli. Ja raczej mam słabą silną wolę. Jak już wejdzie mi do głowy,że wieczorkiem coś na rozluźnienie sobie popijam,to faktycznie ciężko czasem danego dnia powiedzieć: nie,dziś nie.
Tzn. Wystarczy, że dzień przerwy,potem łatwiej kolejne dni bez. A jeśli np. brzusio doskwierał,to wiadomo,że wówczas łatwiej zrobić sobie przerwę. Ale wiadomo,alko działa na psychę i dosyć szybko może uzależnić psychicznie. Choć ponoć uzależnia też fizycznie...Jak póki co jeszcze się o tym osobiście nie przekonałem.
<bierze łyka wina polwytrawnego>
Ja to w ogóle łatwo się uzależnia od różnych rzeczy. Np. forum...tu u Was to mało się udzielam. Gdzie indziej już nastukalem prawie 35.....tysięcy postów w 6 lat. To jest dopiero chore.
Dobra,znikam. Wasze zdrowie! :beer:
Teraz rozumiem Luki dlaczego nie masz czasu czytać książek :wink:
ale akohol to czasami ciut, ciut jak wynika z Twojej emoty ...używasz :wink: i Ci nie szkodzi ?

ODPOWIEDZ

Wróć do „Alkohol”