Rodzina

rodzina fundament społeczeństwa, ale jak wiadomo każdy ma swoje sukcesy i porażki, którymi może się z nami podzielić

Moderatorzy: Anette28, Moderatorzy

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
zetta
Debiutant ✽
Posty: 20
Rejestracja: 10 lut 2006, 13:07
Choroba: CD
Lokalizacja: Poznan
Kontakt:

Rodzina

Post autor: zetta » 20 lut 2006, 01:14

Witam,
Myslalam ze uda mi sie samej poradzic z tym wszystkim ale nie da rady... W moim przypadku akurat nie chodzi o radzenie sobie z Crohnem ( raz lepiej raz gorzej, juz taki urok bycia chorym) wiekszy problem mam z radzeniem sobie z moja rodzina. Mama diagnoze lekarza nie przyjela jako choroby, ktora faktycznie jest, dokladnie pamietam jak mowila lekarzowi ze jest pewna ze ja wyzdrowieje. W czasie remisji jest ok, ale jak cos sie zaczyna psuc... mama zamartwia sie bez ustanku. Wiem ,ja jako mama przyszła (kiedys tam:)) tez bede sie martwic, ze kazda mama tak reaguje i ze musze to zrozumiec..., Ale ciagle mowienie ze zle wyglam, ze taka chuda, ze mam wiecej jesc, ze znowu czesciej biegam do toalety, ze znowu na sterydach...Nawet jak czuje sie dobrze (ale wygladam troche slabiej) to nie koncza sie zamartwiania, płacze, nieprzespane noce mamy. Nie wytrzymuje...Prosze, groze, płacze ... kiedy trzeba, nic nie skutkuje... Nie umiem ich juz przekonac, ze ja sie pogodzilam z choroba. Ze caly czas sie ucze i.... ze dobrze mi idzie. Ostatnio znalazlam sposob i gdy przyjezdzam na weekendy do domu wogole nie pozwalam mowic o Crohnie, denerwuje sie jak zwracaja mi uwage na temat mojego wygladu i ucinam rozmowe. Poki co sukcesywnie psuje swoje dobre kontakty z rodzina....

Prosze o pomoc, jak rozmawiac? jak przekonywac? powoli trace szacunek do samej siebie, ze jestem czasami taka nieczuła,zlosliwa wobec rodziny, ale czasami nie widze juz innego wyjscia:(
pozdrawiam

Misia

Re: Rodzina

Post autor: Misia » 20 lut 2006, 13:04

treść wpisu została usunięta na prośbę użytkownika

Mamcia
Specjalista od Spraw medycznych
Posty: 10316
Rejestracja: 04 mar 2004, 16:08
Choroba: CD u dziecka
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Re: Rodzina

Post autor: Mamcia » 20 lut 2006, 14:12

Troszczyć się, bać, to normalne, ale swoim zachowaniem dokładać jeszcze choremu dziecku to po prostu brak wyobraźni.
Znam wielu młodych chorych, którzy z tego powodu opuścili dom.
Jak chcesz chętnie z Twoją Mamą porozmawiam
Mamcia

Misia

Re: Rodzina

Post autor: Misia » 20 lut 2006, 18:22

treść wpisu została usunięta na prośbę użytkownika

Awatar użytkownika
mako
Debiutant ✽
Posty: 47
Rejestracja: 26 cze 2005, 17:00
Choroba: CU
Lokalizacja: Gdynia/Wrocław

Re: Rodzina

Post autor: mako » 20 lut 2006, 21:29

A ja trzymam za Zetta kciuki. Bardzo mocno!

Moja mama jak odwiedzam Wroclaw tez co jakis czas
ma nowe pomysly co by tu z tym CU zrobic.
Ostatnio dala mi Balsam Szostakowskiego i kazala
mojej narzeczonej obiecac, ze ta przypilnuje mnie
zabym to bral.

Moja przyszla tesciowa tez od czasu do czasu jakimis
nowymi kropelkami mnie zaskoczy, a to znowu jakas
herbatka, czy cykoria (ostatnio).

Trzymaj sie!
fell deeds awake
now for wrath
now for ruin
...and a red dawn!

Awatar użytkownika
ranka
Mistrzunio ❃❃❃
Posty: 3958
Rejestracja: 18 gru 2005, 17:53
Choroba: CU
województwo: pomorskie
Lokalizacja: 3 city
Kontakt:

Re: Rodzina

Post autor: ranka » 20 lut 2006, 21:36

przydałoby sie raczej diete kontrolowac....

:roll:
Obrazek

Awatar użytkownika
-Ania-
Admin
Posty: 4323
Rejestracja: 06 lis 2003, 15:04
Choroba: CD
województwo: śląskie
Lokalizacja: Jaworzno

Re: Rodzina

Post autor: -Ania- » 21 lut 2006, 08:23

U mnie bylo podobnie z rodziną, tzn ta najbliższą
jak moja mama sie dowiedziała, że mam i Cu i Cd to dawała tylko lekarce "koperty" aby mnie z tego wyleczyć, a lekarka na to z zapytaniem- "czy mam d*** związać z żołądkiem??"- to był cytat...
wiec moja mama sobie odpuścila. Wiem, że wiele nocy przeplakala jak ja bylam w szpitalu, ale mi tego nie okazywała. Znosiła twardo różne oskarzenia rodziny- Co wyście tej Ance zrobili że tak jest? itp Załamała sie przy mnie wtedy, gdy zobaczyla gromnice w rogu izolatki, w której lezalam.. Taki stan nam raczej pomógł, ja nie mialam za bardzo sily plakac, tylko sluchalam jej, nie wiedzialam tez dlaczego placze- o gromnicy dowiedzialam się rok później, że byla w mojej sali. Ale dzieki temu jakos oderwalysmy sie od tego i powiedzmy- bylo lepiej.
Teraz na wszelkie gorsze nowiniki mamie podnosi się cisnienie... i pyta sie o innych z forum- czy to maja i co robią :D

Ostatnio nawet powiedziala mi, ze jak sie wyprowadze już "na swoje" to ona zawsze na leki bedzie mi dawac (wychodzi ok. 400 zl miesiecznie). Wiec zabezpiecza moją przyszlosc i pozytywnie podchodzi do mozliwosci stomii w tym roku, co aktulanie mnie przeraza.

Dalsza rodzina nie moze zrozumiec totalnie jak mozna zyc bez j. grubego a teraz bez normalnego chleba... ale raczej sie tym nie przejmuje, jak trzeba to tlumacze, ale oni i tak sie dziwią, ze taka medcyna nie potrafi tego wyleczyc...

moze Ci to pomoże

pozdrawiam
Ania
Dopóki walczysz jesteś zwycięzcą !

Obrazek

Awatar użytkownika
zetta
Debiutant ✽
Posty: 20
Rejestracja: 10 lut 2006, 13:07
Choroba: CD
Lokalizacja: Poznan
Kontakt:

Re: Rodzina

Post autor: zetta » 21 lut 2006, 14:17

Dziekuje za wskazówki. W pierszej kolejnosci jednak chyba mame troche doedukuje w kwestii Crohna. Mam nadzieje ze to cos pomoze. Niby lepszy wrog znany niz nieznany :roll:
Mamciu , bardzo dziekuje za gotowosc do rozmowy z moja mama, sprobuje sama jeszcze cos wskórać, gdy to nie odniesie zadnych skutków na pewno sie do Ciebie odezwe.


Dziekuje za odrobine informacji jak to wyglada w waszych rodzinach. Moja mama by musiała poczytac troche chyba to forum :)


przesylam buziaki. milego dnia!!!
...zetta...

Awatar użytkownika
Shima
Doświadczony ❃
Posty: 1262
Rejestracja: 29 lis 2004, 20:10
Choroba: CD
województwo: łódzkie
Lokalizacja: Zdunska Wola
Kontakt:

Re: Rodzina

Post autor: Shima » 22 lut 2006, 08:32

O wlasnie!moze to dobry pomysl zeby posadzic mame na troszke przed kompem.
Moja mama jest niesamowicie zaborcza i"najmadrzejsza".Kiedy zachorowalam tez sie martwila i wymyslala rozne rzeczy dawala mi mnostwo"dobrych rad"Wiec poprostu przestalam jej cokolwiek mowic.Nawet jak szlam na colectomie to gdyby mąż nie puscil farby to chyba dowiedziala by sie jak wyjde ze szpitala. :wink:
Zawsze służę rozmową [you] :)
Choroba:CD, astma, alergia, łuszczyca, ginekologiczne powikłania w trakcie leczenia immunosupresyjnego, podobno przebyta gruźlica jelit Stan:Lewostronna hemikolektomia,resekcja zwężenia w miejscu zespolenia i jeszcze dodatkowych kawałków jelit, zaostrzenie Leki:asamax3x1000mg,helicid2x1, metotreksat i parę innych paskudztw Waga/wzrost 99/173

Awatar użytkownika
zetta
Debiutant ✽
Posty: 20
Rejestracja: 10 lut 2006, 13:07
Choroba: CD
Lokalizacja: Poznan
Kontakt:

Re: Rodzina

Post autor: zetta » 22 lut 2006, 09:15

Magdaleno o to własnie chodzi... Ja tez jakis czas temu stosowałam taktyke: "nic nie mówić, chwalic nawet jak jest źle". Kłamałam jej najnormalniej w swiecie, tyle ze przez słuchawke telefonu to proste. W domu juz nie było tak łatwo :| czasami nawet ukratkiem chodziłam do toalety !!! Stwierdzialam jednak ze to nie ma sensu bo ktoregos pobytu w domu czułam sie ok a i tak niepokoiło mame np to ze jestem blada!!bez sensu!!! skoro tak dobrze sie czułam a marudzili mi o taka błahostke!!! na dłuższa mete nie mowienie wszystkiego i tak wychodziło na jaw!! ciezka sprawa
ale musi byc do rozwiazania , co nie?? :roll:

pozdrawiam
...zetta...

Misia

Re: Rodzina

Post autor: Misia » 22 lut 2006, 09:43

treść wpisu została usunięta na prośbę użytkownika

Awatar użytkownika
Shima
Doświadczony ❃
Posty: 1262
Rejestracja: 29 lis 2004, 20:10
Choroba: CD
województwo: łódzkie
Lokalizacja: Zdunska Wola
Kontakt:

Re: Rodzina

Post autor: Shima » 22 lut 2006, 10:02

Zetta-no pewnie ze musi byc jakies rozwiazanie :) Tylko poprostu jeszcze na nie nie trafilismy :)
Zawsze służę rozmową [you] :)
Choroba:CD, astma, alergia, łuszczyca, ginekologiczne powikłania w trakcie leczenia immunosupresyjnego, podobno przebyta gruźlica jelit Stan:Lewostronna hemikolektomia,resekcja zwężenia w miejscu zespolenia i jeszcze dodatkowych kawałków jelit, zaostrzenie Leki:asamax3x1000mg,helicid2x1, metotreksat i parę innych paskudztw Waga/wzrost 99/173

Awatar użytkownika
zetta
Debiutant ✽
Posty: 20
Rejestracja: 10 lut 2006, 13:07
Choroba: CD
Lokalizacja: Poznan
Kontakt:

Re: Rodzina

Post autor: zetta » 22 lut 2006, 10:36

oj nie sprzyja remisji, nie sprzyja....
Jeszcze tylko jedno pytano Zenobius; jak doedukowac zeby bardziej nie wystraszyc???

Awatar użytkownika
Alienns
Debiutant ✽
Posty: 13
Rejestracja: 22 lut 2006, 18:15
Choroba: CD u partnera
województwo: śląskie
Lokalizacja: Sosnowiec

Re: Rodzina

Post autor: Alienns » 22 lut 2006, 21:07

Zenobius pisze:Biorac pod uwage jak jest wystraszona teraz? :-)
Popros Mamcie o poradnik dla osob chorych np. :-)
Daj do poczytania strony J-Elity, prawdziwa wiedza napewno bedzie lepsza niz ta wymyslona :-)
Zgadzam się z waszymi słowami sam szukałem na temat tej choroby informacji. Trzeba wiedziec o niej jak najwięcej.
Bardzo mało ludzi wie co to wogóle jest Crohn. Każda rodzina którą ta choroba w jakiś sposób dotyka najpierw stara się jak najwięcej dowiedzieć o niej i w ten sposób próbuje pomóc.
Fakt jest faktem że jest to choroba przewlekła najważniejsze jest to aby trafić na dobrego lekarza (tych jest bardzo mało) oraz wsparcie dla chorej osoby

Awatar użytkownika
dota
Początkujący ✽✽
Posty: 113
Rejestracja: 11 sty 2006, 14:58
Choroba: CD u dziecka
województwo: zachodniopomorskie
Lokalizacja: SZCZECIN
Kontakt:

Re: Rodzina

Post autor: dota » 23 lut 2006, 12:18

Pproblem czasem jest bardziej złożony. Niektórzy mogą byc niereformowalni. Moja teściowa niby przyjeła do wiadomości, że Bartosz ma crohna i alergie ale jak coś się dzieje to dlatego ,że coś źle zrobiłam. Infekcja - za cienko go ubrałam, brzuch boli - źle ugotowałam itp.Jednym słowem nie dbam o dziecko należycie i wszystko moja wina. Ja starem się nie reagowac ale czasem się nie da i dyskusje bywają burzliwe....niestety

ODPOWIEDZ

Wróć do „Rodzina”