Strona 1 z 3

Rodzina jako system wartości

: 12 maja 2017, 12:35
autor: Noelia
Bizonik pisze:zapasem ubrań w samochodzie
Dobrze wiedzieć, że nie tylko on wozi zapas dżinsów itd. :roll:
Bizonik pisze:Wiesz co mi bardzo pomogło, zmieniło mój pogląd na to co ja mam. Inni ludzie, tak samo chorzy na tą samą chorobę ale dający sobie z tym rade. Czasem będący w dużo gorszym stanie niż ja.
Zobaczylem że można żyć z tą chorobą, normalnie żyć. Oczywiście trzeba wprowadzić pewne reguły i zasady ale da się żyć.
Czasem nawet przez telefon fajnie pogadać z kimś kto ma takie problemy, kto tego doświadczył.
Może warto poszukać u siebie ludzi z NZJ i pohadać, może warto przyjechać teraz do Wawy 20 maja na spotkanie. Zobaczyć innych Cudaków:) pogadać pośmiać się
Nawet myślałam o tym Światowym Dniu NZJ i pytałam, co ewentualnie z córką w czasie wykładów.
I tak planowałam się wybrać do Warszawy, bo mamy parę spraw, ale wszystko zależy od tego, jak mąż się będzie czuł i w jakim stanie będzie akurat.
W naszym otoczeniu to do tej pory nikt nawet nie znał nazwy colitis ulcerosa :roll: Nie znamy tu nikogo z NZJ.
Ja znalazłam sobie forum ;), a on jakoś sobie radzi z tym wszystkim...a przynajmniej tak mi się wydaje...
Jacekx pisze:Chcesz mieć 2 lata ... ja nie bo nic z tego nie pamiętam
Optymalnie to 25 :lol:
Nie chcę tej trójki na początku ;)
Z drugiego roku życia to ja też nic nie pamiętam :roll:
Jacekx pisze:Po pierwsze dla mnie to co zakreśliłem na niebiesko z fragmentu cytatu Twojego postu to jest sens Rodziny
Mąż + żona to też rodzina.
Dzieci/wnuki to TYLKO dodatek.
Można tworzyć spełnioną i szczęśliwą rodzinę bez tego "dodatku".

Re: Napisz coś dołującego

: 12 maja 2017, 22:44
autor: Jacekx
Noelia pisze:...
Z drugiego roku życia to ja też nic nie pamiętam :roll:
Jacekx pisze: Po pierwsze dla mnie to co zakreśliłem na niebiesko z fragmentu cytatu Twojego postu to jest sens Rodziny
Mąż + żona to też rodzina.
Dzieci/wnuki to TYLKO dodatek.
Można tworzyć spełnioną i szczęśliwą rodzinę bez tego "dodatku"...
Miałem nie pisać sorry bo mi smutno ... ale nie wytrzymałem :mad: :mad: na takie herezje które podkreśliłem w powyższym cytacie na niebiesko.

Dzieci/wnuki to nie dodatek a sens Rodziny

Małżeństwo to może być dodatek :idea: tak jest dla mnie i wielu Facetów z mego Klanu.

Bycie w układzie 2+0 albo pozostawanie w nim to dla mnie :smutny: egoizm albo nieszczęście .
Przecież można adoptować dziecko bądź powalczyć o in vitro.

Re: Napisz coś dołującego

: 12 maja 2017, 23:07
autor: S_Gosia
Noelia pisze:
Mąż + żona to też rodzina.
Dzieci/wnuki to TYLKO dodatek.
Można tworzyć spełnioną i szczęśliwą rodzinę bez tego "dodatku".
Noelia no jak Cię lubię, to tu przesadziłaś :cry:
To tak jakbym teraz zostawiła chorego Krzysia w szpitalu w chorobie - męcz się sam - bo Ty, to tylko dodatek do mojego męża, który jest najważniejszy.

Ale wiesz, my jesteśmy w tym roku małżeństwem z 20-letnim stażem i przez 18 lat posiadania dzieci, niejednokrotnie (mimo, że kocham męża) to broniłam dzieci jak lwica - gdy on nie miał racji.
Dla mnie, ale to dla mnie, cała nasza 4 jest najważniejsza bez wyjątku.

Re: Napisz coś dołującego

: 12 maja 2017, 23:15
autor: Anette28
Jacekx pisze:Dzieci/wnuki to nie dodatek a sens Rodziny

Małżeństwo to może być dodatek :idea: tak jest dla mnie i wielu Facetów z mego Klanu.
a ja się nie zgodzę z Tobą, dzieci dorastają, odchodzą i zakładają rodziny, to małżeństwo jest ważne, to o nie trzeba dbać, ludzie często o tym zapominają i przerzucają cała uwagę i miłość na dzieci, a gdy dzieci stają się dorosłe wyfruwają z gniazda nie ma co ratować zostają zgliszcza, zgryzota i samotność
Dzieci po prostu trzeba kochać właściwie, a nie robić z nich sens rodziny czy życia.
Zresztą nie ma sensu życia, nie ma potrzeby wyjaśnienia tego, tylko życiu trzeba nadać sens.

Re: Napisz coś dołującego

: 12 maja 2017, 23:48
autor: Jacekx
Pandziaak pisze:
Jacekx pisze:Dzieci/wnuki to nie dodatek a sens Rodziny

Małżeństwo to może być dodatek :idea: tak jest dla mnie i wielu Facetów z mego Klanu.
a ja się nie zgodzę z Tobą, dzieci dorastają, odchodzą i zakładają rodziny, to małżeństwo jest ważne, to o nie trzeba dbać, ludzie często o tym zapominają i przerzucają cała uwagę i miłość na dzieci, a gdy dzieci stają się dorosłe wyfruwają z gniazda nie ma co ratować zostają zgliszcza, zgryzota i samotność
Dzieci po prostu trzeba kochać właściwie, a nie robić z nich sens rodziny czy życia.
Zresztą nie ma sensu życia, nie ma potrzeby wyjaśnienia tego, tylko życiu trzeba nadać sens.
Jestem uparty i możecie mnie poszarpać ale zawsze uważałem. uważam i będę uważać , że sens życiu nadają Dzieci, Wnuki, Prawnuki...
a gdybym dożył 120 to praprawnuki
:wink:

Ludzie są różni...a poza tym mają wolną wolę. Więc Ci co wybierają świadomie w społeczeństwie model 2+0 to niech płacą specjalny podatek ... taki kiedyś był w Polsce a nazywano go "bykowym".
http://www.bankier.pl/wiadomosc/Podatek ... 82040.html

zgadzam się też w pełni z komentarzem pod poniższym artykułem artykułu linkowanego...

No cóż, pomysł jest kontrowersyjny, a do tego jak zawsze diabeł tkwi w szczegółach.
Faktem jest jednak ,że coraz liczniejsza robi się rzesza ludzi egoistów, nastawionych
tylko na czerpanie przyjemności , na życie bez zobowiązań. W Japoni to młode pokolenie
20-30 latków doczekało się już nazwy " pokolenie chwasty". Oczywiście każdy może robić
w życiu co chce, ale niech też konsekwentne pozostanie singlem na starość i w chorobie.

A tym co mają i wychowują dzieci naprawdę należłoby pomóc. Nawet kosztem singli.


Jestem przedstawicielem nauk ścisłych więc kieruję też do definicji Rodziny
tych co uważają , że 2+0 to Klasyczna Rodzina z kręgu cywilizacji Europejskiej.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Rodzina_(socjologia)

Sorry... bo moim zdaniem wybór 2+0 to egoizm a może oparcie małżeństwa tylko na bezpiecznym sexie ... przepraszam jeśli kogoś uraziłem ale takie są fakty. :idea:

Re: Napisz coś dołującego

: 13 maja 2017, 16:12
autor: Noelia
Opisywałam swoje problemy i smutki, bo musiałam to z siebie wyrzucić gdzieś niejako publicznie, a wzmianka o dzieciach i wnukach to był niewinny dodatek, ot taka ciekawostka, a tu taka dyskusja z tego się zrodziła :shock:
Ogólnie to samo pisanie na forum dawało mi jakąś ulgę... - ja naprawdę zdaję sobie sprawę, że moje żale nikogo tutaj nie interesują ;)

Po pierwsze - absolutnie nie chciałam nikogo urazić, więc nie denerwujcie się, ja szanuję wszystkie poglądy.
Dla mnie takie rozmowy są bardzo ciekawe zresztą :)

Po drugie:
Ja mam osobiście sporo szczęścia.
Zakochałam się na amen od pierwszego wejrzenia w cudownym człowieku, którego kocham nad życie - serio i dosłownie.
I wiem, że on mnie kocha tak samo mocno.
To jest dla mnie podstawa wszystkiego, jesteśmy dla siebie nawzajem najważniejsi.
Po kilku latach razem zdecydowaliśmy się na dziecko i od razu wszystko się udało - mamy zdrową, mądrą, wspaniałą córkę.
Już dawno temu tutaj gdzieś pisałam, że marzyłam o trójce dzieci.
To prawda, ale w czasie ciąży czułam się tragicznie, a podczas bólu porodowego powiedziałam mężowi, że "zabiję go, jeżeli jeszcze raz zrobi mi coś takiego".
Zapamiętał to...a zresztą ja nadal mam takie podejście.
Moglibyśmy mieć więcej dzieci, pod każdym względem, ale...ja nie chcę przeżywać kolejnej ciąży i kolejnego porodu.
I to jest egoizm, zdaję sobie sprawę z tego.

Po trzecie:
Pandziaak pisze:a ja się nie zgodzę z Tobą, dzieci dorastają, odchodzą i zakładają rodziny, to małżeństwo jest ważne, to o nie trzeba dbać, ludzie często o tym zapominają i przerzucają cała uwagę i miłość na dzieci, a gdy dzieci stają się dorosłe wyfruwają z gniazda nie ma co ratować zostają zgliszcza, zgryzota i samotność
Dzieci po prostu trzeba kochać właściwie, a nie robić z nich sens rodziny czy życia.
Zresztą nie ma sensu życia, nie ma potrzeby wyjaśnienia tego, tylko życiu trzeba nadać sens.
100% racji, tak dokładnie jest.
I to nie jest moje i np. Pandzi zdanie, tylko obiektywna prawda, fakt.
Jacekx pisze:Miałem nie pisać sorry bo mi smutno ... ale nie wytrzymałem na takie herezje które podkreśliłem w powyższym cytacie na niebiesko.
Mam nadzieję, że fakt, że Cię wkurzam w pewnych aspektach życiowych, nie wpłynie na Twoje odpowiedzi do mnie w innych tematach ;)
Jacekx pisze:Dzieci/wnuki to nie dodatek a sens Rodziny
Małżeństwo to może być dodatek tak jest dla mnie i wielu Facetów z mego Klanu.
To, co opisałeś, ma nazwę w psychologii, psychiatrii i psychoterapii - OVERPARENTING.
Baaaardzo krzywdząca postawa (przede wszystkim krzywdzi dzieci właśnie! - poczytaj o tym) i szkodliwa społecznie - wygoogluj sobie.

Zawsze nas (mnie i męża) rozkładał na łopatki wątek z wielu seriali i filmów:
Żona w zagrożonej ciąży i mężowi lekarze każą zdecydować - "ratować żonę czy dziecko?".
Co to jest w ogóle za dylemat?!
Współczuję serdecznie takiego męża, który by wybrał dziecko!
A kogo z pożaru by mój uratował w pierwszej kolejności (nasza dyskusja kiedyś) - oczywiście, że MNIE.
Spróbowałby inaczej tylko! :roll: :wink:
Jacekx pisze:Bycie w układzie 2+0 albo pozostawanie w nim to dla mnie egoizm albo nieszczęście .
Nieszczęście to na pewno nie.
Byłam przeszczęśliwa w układzie 2+0.
Super, że mamy córkę, ale z nim (we dwoje) czułam się równie spełniona.
Może dlatego, że on jest jakby stworzony na specjalne zamówienie dla mnie :lol:
Pamiętam idealnie moment, w którym go pierwszy raz usłyszałam - pomyślałam wtedy "przecież nie można aż tak zabójczo wyglądać i jednocześnie być inteligentnym" :mrgreen: :lol:

Swoją drogą to Twoje zdanie rani osoby, które pragną dziecka, a im się nie udaje.
Adopcja oraz in vitro to ciężkie i kontrowersyjne tematy, nie każdy ma na to ochotę, a Ty nazywasz tych ludzi nieszczęśliwymi egoistami.
S_Gosia pisze:To tak jakbym teraz zostawiła chorego Krzysia w szpitalu w chorobie - męcz się sam - bo Ty, to tylko dodatek do mojego męża, który jest najważniejszy.
Pewnie, że oboje dbamy o córkę najlepiej, jak umiemy.
Nigdy nie zostawimy jej samej z jakimś problemem, w trudnej sytuacji.
Zawsze będzie mogła na nas liczyć. To jest jasne i oczywiste.
S_Gosia pisze:Dla mnie, ale to dla mnie, cała nasza 4 jest najważniejsza bez wyjątku.
My mamy inaczej jednak...
Jestem przede wszystkim żoną.
Na drugim miejscu matką.
On myśli identycznie - rozmawialiśmy o tym wielokrotnie.
Wg nas to jest fundament szczęśliwej i prawdziwej rodziny.
Czy tylko wg nas?
Parę linków zatem, tylko przykładowo, bo tego jest mnóstwo - jeśli kogoś temat interesuje: ;)
http://www.psychologiakobiety.pl/psycho ... azniejszy/
http://adonai.pl/malzenstwo/?id=64
http://dzieci.pl/kat,1024231,title,Koch ... aid=61923e
http://www.wartobycmezem.pl/2016/04/dla ... za-od.html

Dzieci uzupełniają miłość, wzbogacają ją, ale to żona/mąż są najważniejsi - potwierdzi to KAŻDY psycholog, psychiatra, psychoterapeuta, terapeuta par, seksuolog, ksiądz, kościół i...WSZYSCY.
Małżeństwo to fundament i rdzeń - każdy profesjonalista to powie, bo to PRAWDA.
Jeśli ktoś myśli inaczej...ok, nic mi do tego, mi to nie szkodzi i nie przeszkadza.
Ale się myli i tyle.

Wg mnie to są bardzo ważne cytaty np.:
"Fakt, że rodzice stawiają siebie na pierwszym miejscu, nie oznacza bynajmniej, że dziecko czuje się odrzucone. Wręcz przeciwnie. Dziecko widząc kochających się rodziców, którzy wyznaczają jasne zasady i granice, chętnie podda się tym zasadom, bo one dadzą mu ogromne poczucie bezpieczeństwa, ale także nabierze odwagi w podejmowaniu życiowych wyzwań, będzie bardziej samodzielne i niezależne."

"W momencie pojawienia się pierwszego dziecka, my kobiety, często przenosimy lokatę uczuć z męża na słodkie niemowlę, tłumacząc sobie, że miłość do dziecka jest tą jedyną czystą i prawdziwą miłością, która będzie wiecznie trwać i dzięki której nigdy nie będziemy same. Nic bardziej mylnego. To pierwszy krok do tragedii dziecka i ogromnej samotności matki."

"Z kolei dziecko traktowane przez obojga rodziców jako najważniejsze, zostaje z automatu wcielone w trójkąt małżeński. Relacja między małżonkami coraz bardziej się rozluźnia, na rzecz związku uczuciowego pomiędzy matką i dzieckiem, oraz (z nieco mniejszym nasileniem) pomiędzy ojcem i dzieckiem. Na pewnym etapie funkcjonowania tego trójkąta, związek między żoną i mężem utrzymuje się wyłącznie dzięki dziecku, pełniącemu funkcję komunikatora oraz bufora. Dziecko tak bardzo kochane przez obojga rodziców, nagle zaczyna cierpieć z powodu nerwicy lub lęków. Dlaczego tak się dzieje? Dziecko nie jest w stanie unieść balastu, jaki zrzucają na niego rodzice. Przecież ono doskonale czuje odpowiedzialność jaką mniej lub bardziej świadomie obarczają je rodzice – odpowiedzialność za ich małżeństwo. To ciężar, którego dziecko nigdy nie powinno nieść, a niestety bardzo często niesie."

"Od dnia zawarcia ślubu najważniejszą osobą dla męża staje się żona, a dla żony - mąż! Zdarza się, że tą hierarchią poważnie zachwieją narodziny dziecka. Niejedna kobieta, jeszcze będąc w ciąży, traktuje swojego męża jak najważniejszą osobę w swoim życiu, ale zapomina o tym zaraz po przyjściu na świat maleństwa - wówczas to ono staje się najważniejsze. Nie! Takie postawienie sprawy jest dużym zagrożeniem dla małżeństwa."

"Dziecko jest kimś ważnym, ale najważniejszy jest współmałżonek. Niestety, często podstawą więzi staje się obecność dziecka, a nie przymierze małżeńskie. W podobny sposób trzeba rozumieć kolejną zależność: najpierw małżeństwo, a następnie rodzicielstwo."

Re: Napisz coś dołującego

: 13 maja 2017, 16:25
autor: obyty.z.cu
Są trzy prawdy: świento prawda, tys prawda i gówno prawda
ks. Józef Tischner (z książki Historia filozofii po góralsku)
to tak mi się nasunęło czytając ten temat o rodzinie.
No i psychologia to nie jest nauka ścisła.

Przywieziono mi 2 przyczepy drewna, pocięte na kawałki, no i trzeba to porąbać do kominka.
No i wiecie...chciałem, próbowałem, a teraz leżę i ..a co mi tam, kieliszek Tramalu był bardzo pożądany...niestety.
Cóż, musze poszukac chyba kogoś do tego rąbania ;)

Re: Napisz coś dołującego

: 13 maja 2017, 18:12
autor: deth
Czy jest tu tez ktos ciagle zmeczony ?

Re: Napisz coś dołującego

: 13 maja 2017, 18:29
autor: Jacekx
deth pisze:Czy jest tu tez ktos ciagle zmeczony ?
(być może to leki)
Czasami mam takie okresy :smutny: takie ciągi
choć jestem emerytem "niepracującym" i moi bliscy pracujący dziwią się mi dość często, że można być zmęczonym emerytem :wink: ...

a co do tych prawd Obyty.Z.CU to masz rację 100% niestety moje pokolenie odchodzi i chyba trudno mi się z przedstawicielami obecnych młodych zrozumieć po prostu taka prawda ale kocham dzieci
Co do ścisłości to chodziło mi o definicję Rodziny a psychologia cóż posługuje się też definicjami :idea:

Kurczę tego tętna nie mogę opanować dzisiaj znowu > 100 ... a byłoby tak fajnie a tak jestem smutny

Re: Napisz coś dołującego

: 13 maja 2017, 18:48
autor: obyty.z.cu
deth pisze:Czy jest tu tez ktos ciagle zmeczony ?
zmęczony, ale i niechętny do wszystkiego .
Jacekx pisze: niestety moje pokolenie odchodzi i chyba trudno mi się z przedstawicielami obecnych młodych zrozumieć po prostu taka prawda ale kocham dzieci
to raczej nie o pokolenie chodzi, ale o...wartości przekazane, środowisko, tradycje, doświadczenia życiowe itd.
W sumie więc każdy ma racje..swoje.
Temat w tym, że wszystko się zmienia wraz z przezytymi latami.
Inaczej mysli nastolatek, inaczej matka dzieciom, a inaczej babcia czy dziadek.
No i jeszcze przekonanie, że "na stare lata" to...;) a przeciez wszystko zalezy od człowieka.
Jeden będzie siedział na kanapie, a ktos inny zwiedzał świat, bo "za młodu" musiał walczyc o utrzymanie rodziny.

Po oględzinach drzew owocowych w ogrodzie, chyba wytne kilka...
Nie dość że kwiaty zmroziło, to i choroba gdzie niegdzie, a i teraz jeszcze widzę mszyce...wrrr.

Re: Napisz coś dołującego

: 13 maja 2017, 19:21
autor: biedronka24
Wkurzyłam się tym:
Jacekx pisze: zgadzam się też w pełni z komentarzem pod poniższym artykułem artykułu linkowanego...

No cóż, pomysł jest kontrowersyjny, a do tego jak zawsze diabeł tkwi w szczegółach.
Faktem jest jednak ,że coraz liczniejsza robi się rzesza ludzi egoistów, nastawionych
tylko na czerpanie przyjemności , na życie bez zobowiązań. W Japoni to młode pokolenie
20-30 latków doczekało się już nazwy " pokolenie chwasty". Oczywiście każdy może robić
w życiu co chce, ale niech też konsekwentne pozostanie singlem na starość i w chorobie.

A tym co mają i wychowują dzieci naprawdę należłoby pomóc. Nawet kosztem singli.


:idea:
Czy jako singiel jestem człowiekiem gorszej kategorii? :mad:

Jacekx może czasami pomyśl, zanim coś wkleisz albo napiszesz?

Re: Napisz coś dołującego

: 13 maja 2017, 19:23
autor: biedronka24
I według mnie temat z ostatnich postów powinien zostać wydzielony.

Re: Napisz coś dołującego

: 13 maja 2017, 19:27
autor: Jacekx
biedronka24 pisze:Wkurzyłam się tym:
Jacekx pisze: zgadzam się też w pełni z komentarzem pod poniższym artykułem artykułu linkowanego...

No cóż, pomysł jest kontrowersyjny, a do tego jak zawsze diabeł tkwi w szczegółach.
Faktem jest jednak ,że coraz liczniejsza robi się rzesza ludzi egoistów, nastawionych
tylko na czerpanie przyjemności , na życie bez zobowiązań. W Japoni to młode pokolenie
20-30 latków doczekało się już nazwy " pokolenie chwasty". Oczywiście każdy może robić
w życiu co chce, ale niech też konsekwentne pozostanie singlem na starość i w chorobie.

A tym co mają i wychowują dzieci naprawdę należłoby pomóc. Nawet kosztem singli.


:idea:
Czy jako singiel jestem człowiekiem gorszej kategorii? :mad:

Jacekx może czasami pomyśl, zanim coś wkleisz albo napiszesz?

Dlaczego zaraz gorszym :?:

po prostu


Myśl jest taka...niech też pomaga wychowywać Nowe Pokolenia
kochajmy bliźnich i to wszystko ... co do tego


Co do ostatniego postu Biedronki
biedronka24 pisze:I według mnie temat z ostatnich postów powinien zostać wydzielony.
to stanowcze nie
Sorry... czyta ona niedokładnie posty
praktycznie każdy post zahaczający o temat poruszony tu Rodziny
zawiera fragment o dole piszącego :idea:
Sorry ale treści w powyższych postach biedronki24 mnie dołują...

Re: Napisz coś dołującego

: 13 maja 2017, 19:35
autor: biedronka24
Dlaczego gorszym? Ponieważ pomoc rodzinom z dziećmi kosztem singli uważam za traktowanie singla jako kogoś gorszego.

Re: Napisz coś dołującego

: 13 maja 2017, 19:36
autor: Noelia
Biedronka - dla mnie ten cytat - fragment z Jacka postu - jest tak absurdalny, że aż nie mam siły tego komentować...
Mam za dużo swoich problemów, to już nie na moje nerwy ;)