Toksyczni/ciekawscy rodzice?-jak sobie z nimi radzić

rodzina fundament społeczeństwa, ale jak wiadomo każdy ma swoje sukcesy i porażki, którymi może się z nami podzielić

Moderatorzy: Anette28, Moderatorzy

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
ewkunia
Doświadczony ❃
Posty: 1030
Rejestracja: 05 kwie 2008, 12:53
Choroba: niesklasyfikowane NZJ
województwo: pomorskie
Lokalizacja: z Nibylandii:)

Re: Toksyczni/ciekawscy rodzice?-jak sobie z nimi radzić

Post autor: ewkunia » 12 lip 2009, 11:13

moja mama nie jest toksyczna. jest po prostu czasami zbyt ciekawska ;p pytania gdzie idziesz, a jak tam twoj były, itp. zbywam, co jest uznawane za bycie niemiłą. pewnie po matczynemu chce wiedzieć ,co u mnie,ale jak się nie miało nigdy ochoty na zwierzenia - nie miałam z Nią takiego dobrego kontaktu-to teraz nagle to się nie zmieni.
zresztą, moi rodzice byli zawsze zapracowani, więc czego tu się spodziewać. przyznam,że trochę obwiniam ich,że nie zwracali uwagi na moje objawy żołądkowo-jelitowe, mowiąc,że wszyscy tak mają, a ja się meczyłam;/
Ostatnio zmieniony 12 lip 2009, 11:44 przez ewkunia, łącznie zmieniany 1 raz.
Ewkunia; biorę: nic; brałam :Asamax Imuran, Pentasę, Metronizadol, Encorton, Salofalk, Jucolon, wlewki z hydrokortyzonem,..., and many more ;p ważę 60kg/169cm, mam notorycznie stany podgorączkowe;/ Moje jelita źle znoszą mesalazynę.

Awatar użytkownika
CAMPARI34
Aktywny ✽✽✽
Posty: 939
Rejestracja: 30 kwie 2008, 18:12
Choroba: CD
województwo: -- poza Polską --
Lokalizacja: zagranica

Re: Toksyczni/ciekawscy rodzice?-jak sobie z nimi radzić

Post autor: CAMPARI34 » 12 lip 2009, 11:41

ja tam mam spoko teraz kiedyś było inaczej też mama była ciekawska wcinała sie we wszystko doszło do tego że jak sami mieszkaliśmy wieczorem mielismy gości z rana wiedziałm że wpadnie to szybko mylismy np.pokale po piwie żeby nic nie wiedziała że ktoś był bo gderaniu nie było końca.ale ona i tak wypytywała dzieci kto był i co robilismy.teraz mam spoko bo mieszkam daleko od niej :razz: ale lubię jak przylatuje do nas bardzo pomaga przy dzieckach na spacerki lubi latać a ja mam spokój zrszta do olery ile ja mam lat? :mad:
:D

Awatar użytkownika
Alishia
Aktywny ✽✽✽
Posty: 728
Rejestracja: 12 sty 2007, 19:34
Choroba: CD
województwo: opolskie
Lokalizacja: Opole
Kontakt:

Re: Toksyczni/ciekawscy rodzice?-jak sobie z nimi radzić

Post autor: Alishia » 13 lip 2009, 10:33

Ja właśnie z tą walką mam problem.
Prawdę mówiąc boję się swojej matki.Choć podczas kłótni umiem dużo jej powiedzieć...w nerwach.Zazwyczaj potem to ja pierwsza wyciągam rękę...coś zagadam itp(ale słowa przepraszam nie powiem).Zawsze sobie myślę w tedy,że moja matka praktycznie nikogo nie ma.Z znajomymi z dobrych czasów małżeństwa nie utrzymuje kontaktu(za to mój ojciec tak),ze swoją rodziną też jest pokłócona(za to mój tata z niektórymi do dziś się spotyka)..w sumie zostali jej rodzice,koleżanka i ja.Mało.
I żal mi się jej robi.Bo ma trudną sytuację.Ale każdy w naszym domu ma nieciekawą sytuację.Najbardziej boli mnie to,że moja mama nie widzi nic złego w swoich poczynaniach odnośnie mnie.Ehhh

Awatar użytkownika
leila
Doświadczony ❃
Posty: 1215
Rejestracja: 18 mar 2008, 18:24
Choroba: CU
województwo: zachodniopomorskie
Lokalizacja: ....

Re: Toksyczni/ciekawscy rodzice?-jak sobie z nimi radzić

Post autor: leila » 13 lip 2009, 10:39

przed choroba nie mialm dobrego kontaktu z matka a teraz uwazam ze za bardzo wtrąca sie w zycie moje
potrafi wywlec jakies błedy sprzed lat z zycia prywatnego :smutny:
protokół immunologiczny,5 praw natury ,dieta antyhistaminowa i przeciw grzybiczna :roll:
Obrazek
Obrazek

exa
Doświadczony ❃
Posty: 1741
Rejestracja: 28 sie 2006, 19:13
Choroba: CU
województwo: łódzkie
Lokalizacja: Łódź/Piaseczno

Re: Toksyczni/ciekawscy rodzice?-jak sobie z nimi radzić

Post autor: exa » 13 lip 2009, 11:01

dziewczyny....rodziców też się wychowuje :mrgreen:
choruję od 96 roku, diagnoza od 98, remisja: od 2004 z 3 miesięczną przerwą:) bez leków (nie polecane)

Awatar użytkownika
Alishia
Aktywny ✽✽✽
Posty: 728
Rejestracja: 12 sty 2007, 19:34
Choroba: CD
województwo: opolskie
Lokalizacja: Opole
Kontakt:

Re: Toksyczni/ciekawscy rodzice?-jak sobie z nimi radzić

Post autor: Alishia » 13 lip 2009, 11:47

Oj i owszem.Ale są i rodzice bardzo odporni na wychowanie.Np. moja mama myśli,że wszystko wie i wszystko robi dobrze.Więc po co ma się zmieniać?
Za to mój tata...kiedyś kłóciliśmy się,nie dogadywaliśmy się...Ale powoli stopniowo zaczęłam "go" wychowywać.I przez te lata widzę jak bardzo on chciał mnie dobrze wychować...To co on mi mówił 5-6 lat temu..ja uważałam za stertę bzdur.A teraz dochodzę do tego sama...
Prawda jest taka,że wychowanie rodziców to trudna rzecz.Oczywiście wszystko zależy od temperamentu i dzieci i rodziców.

exa
Doświadczony ❃
Posty: 1741
Rejestracja: 28 sie 2006, 19:13
Choroba: CU
województwo: łódzkie
Lokalizacja: Łódź/Piaseczno

Re: Toksyczni/ciekawscy rodzice?-jak sobie z nimi radzić

Post autor: exa » 13 lip 2009, 14:42

jesli jest tak:
Alishia pisze:Prawdę mówiąc boję się swojej matki.Choć podczas kłótni umiem dużo jej powiedzieć...w nerwach.Zazwyczaj potem to ja pierwsza wyciągam rękę...coś zagadam itp(ale słowa przepraszam nie powiem).
to nie jest tożsame z tym:
Alishia pisze:Ale są i rodzice bardzo odporni na wychowanie.Np. moja mama myśli,że wszystko wie i wszystko robi dobrze.Więc po co ma się zmieniać?
jednak są ludzie, do których niczym do ściany, nie trafia nic a nic...
wnioskuję tylko z tego co piszesz....może mama wyczuwa, ze nie potraficie sobie z nią poradzić...może wie, że może sobie na to wszystko pozwolić, bo ty i tak do niej przyjdziesz - cokolwiek nie zrobi i czego nie powie....

Alishia pisze:Mieszkamy w domu jednorodzinnym,w którym wychował się mój tata..jego tata.
a to dziwy, bo jeśli to była własność taty przed ślubem, to mama może być najwyżej spadkobiercą ale nie ma do tego domu żadnych praw jako współwłaściciel...przynajmniej tak mi coś świta, może poczytaj tutaj http://www.yalu.pl/index.php?action=pro ... 0313....bo jeśli tata nie rozszerzył własności, odrębną umową, to mamie należy się tylko zwrot wniesionych - uwaga! ale udokumentowanych nakładów na to mieszkanie....
to jaki kredyt hipoteczny tata ma brać! poza tym z reszty może ją spłacać latami i chyba to też można przed sądem ustalić.....
powalczcie trochę, mamie zaraz opadną chęci na fikanie.....
choruję od 96 roku, diagnoza od 98, remisja: od 2004 z 3 miesięczną przerwą:) bez leków (nie polecane)

Awatar użytkownika
CAMPARI34
Aktywny ✽✽✽
Posty: 939
Rejestracja: 30 kwie 2008, 18:12
Choroba: CD
województwo: -- poza Polską --
Lokalizacja: zagranica

Re: Toksyczni/ciekawscy rodzice?-jak sobie z nimi radzić

Post autor: CAMPARI34 » 13 lip 2009, 15:33

bo rodzice sa jak nietoperze nie widzą nie słyszą a wszystkiego się czepiają :lol: :lol: :lol:
kurde ciekawe czy mojed dziecka tez tak o mnie myślą :neutral:
:D

Awatar użytkownika
kasieek99
Aktywny ✽✽✽
Posty: 535
Rejestracja: 06 paź 2007, 14:57
Choroba: IBS
województwo: pomorskie
Lokalizacja: Słupsk
Kontakt:

Re: Toksyczni/ciekawscy rodzice?-jak sobie z nimi radzić

Post autor: kasieek99 » 13 lip 2009, 16:19

ja tez zawsze z mama sie klocilam strasznie. z tata nigdy. tata zawsze byl "ten dobry" a ja "córeczka tatusia". z mama ciezko bylo i to nie tylko mnie, ale wszystkim. wszyscy tez staralismy sie mame zrozumiec, ze miala ciezkie dziecinstwo, podatna na depresje, przejmujaca sie kazda najmniejsza rzecza itp itd. mimo wszystko wytrzymac sie nie dalo. dlatego najlepsza rada to ewakuacja :) od kiedy mieszkamy osobno, a to juz 3 lata minely jestesmy jak najlepsze przyjaciołki. mamy układ ja sie nie wtracam do jej zycia i tego samego oczekuje od niej. poza tym wiem, ze pewnych cech charakteru zmienic sie nie da, a szczegolnie u osob starszych. maja swoje nawyki, prawidła i oczywiscie wszystko wiedza najlepiej.
wiem, ze łatwo nie jest wziac walizke i do widzenia, ale kazdy ma swoje zycie, we własnych rekach i co z nim zrobimy zalezy tylko od nas samych.
powodzenia dziewczyny :)
"Życie dając jednocześnie też odbiera każdemu..."

Mamcia
Specjalista od Spraw medycznych
Posty: 10316
Rejestracja: 04 mar 2004, 16:08
Choroba: CD u dziecka
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Re: Toksyczni/ciekawscy rodzice?-jak sobie z nimi radzić

Post autor: Mamcia » 13 lip 2009, 21:07

Czytam ten wątek z prawdziwym smutkiem i jako matka i jako córka. Nie jestem ani idealną matką (dziecko uciekło z domu), ani córką, ale jest parę zasad, które powinny być przestrzegane.
Nie rodzi się dzieci dla siebie. Nie są naszą własnością i nic nie są nam winne.
Lubi się za coś, a kocha się mimo wszystko
Podział na dobrego i złego rodzina jest igraniem uczuciami dziecka na jego szkodę.
Nigdy nie jest się zbyt przezornym przy wyborze rodziców (to mojego Taty)
Nie uchronimy dziecka przed upadkami. Możemy tylko podłożyć materac.
Zachowanie prywatności obowiązuje w obie strony.
itp. itd. itp
Z drugiej strony widzę, jaki niezwykły fart miałam w życiu, bo moja Mama,to najmądrzejszy człowiek jakiego spotkałam. Jako matka to w dolnych stanach stanów średnich, ale jako przyjaciel nieoceniona.
Rodziców modyfikuje się trudno, ale należy próbować. Mój Tata była jak wino, im starszy tym lepszy i bardzo mi go brak.
Przyłacz się do Towarzystwa J-elita. Działamy dla waszego dobra, ale bez Waszej pomocy niewiele zrobimy.

Awatar użytkownika
Alishia
Aktywny ✽✽✽
Posty: 728
Rejestracja: 12 sty 2007, 19:34
Choroba: CD
województwo: opolskie
Lokalizacja: Opole
Kontakt:

Re: Toksyczni/ciekawscy rodzice?-jak sobie z nimi radzić

Post autor: Alishia » 14 lip 2009, 08:50

Nie rozumiem czemu to,że w kłótni powiem mamie to co mnie boli(ale nie wszystko)i to,że ona wszystko wie nie jest tożsame.Exa,wytłumacz:)
Co do domu...dom jest ich wspólny.Tak się życie ułożyło,że musieli je wykupić od dzieci prababci(w tym ojciec ojca-mój dziadek).Tak więc dom jest ich wspólny.I jak to po rozwodzie..trzeba spłacić drugą stronę.
Mamy rozeznanie w tych sprawach,bo ojciec z prawnikami się kontaktuje(choć szkoda,że nic nie idzie do przodu).
Kredyt hipoteczny?Dom wart jest około 600 tys. zł.Po pół wychodzi,że musi tata dać mamie 300 tys zł.A takich pieniędzy nie mamy.
Jedno pocieszenie jest to...że jak sąd usłyszy,że mój tata przez 8 lat utrzymywał dom(mam była bezrobotna),utrzymywał ją,mnie i do tego spłacał sam kredyty,które zaciągnęli jeszcze jako małżeństwo może zażyczyć dać jej 100 tys. zł.A jak to się nie uda?Tata boi się,że jeśli coś się stanie..to ja będę musiała spłacać jego "dług".A jeśli tylko bym dała radę to ja z chęcią.Byleby tylko sytuacja się unormowała.
I ja także mam nadzieję,że ze swoimi dziećmi będę mieć zupełnie inny kontakt.Oby!
A nie wyobrażam sobie tego,żebym z moją matką..po tym wszystkim co przeszłam,usłyszałam... być przyjaciółką.Nawet chyba tego nie chcę.Nie potrzebuję.Jestem córeczką tatusia,ponieważ tatuś ma pieniążki.Taaa...to słowa mojej mamy.A dla mnie nie liczą się jego pieniądze,tylko mądrość.Taka...tatusiowa:)

exa
Doświadczony ❃
Posty: 1741
Rejestracja: 28 sie 2006, 19:13
Choroba: CU
województwo: łódzkie
Lokalizacja: Łódź/Piaseczno

Re: Toksyczni/ciekawscy rodzice?-jak sobie z nimi radzić

Post autor: exa » 14 lip 2009, 09:48

Alishia pisze:Nie rozumiem czemu to,że w kłótni powiem mamie to co mnie boli(ale nie wszystko)i to,że ona wszystko wie nie jest tożsame.Exa,wytłumacz:)
uprzejmie proszę, autor miał na myśli:....napisałaś, że boisz się swojej matki a to nie jest tożsame z tym, że jest "odporna na wychowanie", gdyż to co opisałaś wcześniej nie jest zbyt konsekwentne....chociaż wspaniałomyślne, szkoda, że mama tak tego nie odbiera....

co do rozliczeń, napisałam, że nie znam całej sytuacji, pisałam z tego co tam u cię wyczytałam....
Alishia pisze:że mój tata przez 8 lat utrzymywał dom(mam była bezrobotna)
jak już wspomniałam, nie znam całej sytuacji, jednak takie argumenty przyprawiają mnie o dreszcze....bo mężatką nie będąc, ale będąc w związku na tyle długo, by wspólnie czegoś tam się dorobić, także usłyszałam, że rok nie pracowałam przecież....szkoda tylko, że ten rok moja mama zaopatrywała nam lodówkę, a później przez kilka lat zarabiałam więcej.....a twoja mama może jednak wykonywała ileś tam prac - a wychowanie?, a opieka, a obiady, a sprzątanie, pranie itp.......

z tego co piszesz, jesteś bardzo uwikłana w sprawy rodziców, nie jestem pewna czy to jest "zdrowy układ"....nie chcę wnikać cóż takiego się wydarzyło i jaka to musiała być trauma by stać teraz tak przy ojcu, ale jednocześnie po każdej kłótni biegasz do mamy, bo ci jej szkoda.....znaczy, ze ta trauma nie jest taka straszna może...może mama nie jest takim potworem, może teraz doszło jeszcze rozgoryczenie....

mój ojciec był alkoholikiem, bardzo mnie kochał jednak i nie tknął nawet w wielkiej złości, dlatego mogłam mu mówić różne okropne rzeczy, i często szczerze go nienawidziłam, czego teraz, po jego śmierci, bardzo żałuję......i bardzo wiele rzeczy zrozumiałam, kiedy odszedł i wiem skąd to się wszystko wzięło i wiem, że nie miałam racji obstawiając jedną stronę......teraz cała sytuacja wyglądałaby całkiem inaczej , ale jak to mówią - już po ptokach....i co ważniejsze nie pokutowałam razem z nimi, tylko kiedy poszłam na studia się wyprowadziłam - nadarzyła się okazja, później kombinowałam by nie wrócić....

może jest jeszcze inaczej i mama była całe życie pasożytem i nie zajmowała się nawet wychowaniem....tym bardziej są to rozliczenia twojego taty, na kiego ty w tym uczestniczysz?.....wsparcia można udzielać na różne sposoby....
choruję od 96 roku, diagnoza od 98, remisja: od 2004 z 3 miesięczną przerwą:) bez leków (nie polecane)

Awatar użytkownika
obyty.z.cu
Doradca CU
Posty: 7755
Rejestracja: 28 lis 2008, 13:48
Choroba: CU
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: wielkopolska- Leszno

Re: Toksyczni/ciekawscy rodzice?-jak sobie z nimi radzić

Post autor: obyty.z.cu » 14 lip 2009, 12:14

Alishia pisze:A nie wyobrażam sobie tego,żebym z moją matką..po tym wszystkim co przeszłam,usłyszałam... być przyjaciółką
tego byl akurat nie byl pewnien..zycie pokazuje rozne scenariusze.
W zyciu jest roznie i spotykanie sie rozne sytuacje , ktore odmieniaja wszystkich i wszystko.To co wazne przestaje byc istotne, a pamieta sie szczegoly.
Exa dobrze radzi,podoba mi sie to co napisala Mamcia.
Trzeba pamietac, ze rodzice kochaja swoje dzieci, choc czasem zagubieniu w trudach codziennosci ,w jakis nieistotnych niesnaskach , ktore juz dawno nikt nie pamieta z czego sie wziely, zmieniaja dzien codzienny rodziny w takie "dyskusje" i docinki.
Chyba wszyscy znaja ten stan, gdy zostaje sie w domu samemu na jakis okres jak brak nam obecnosci innych, nawet czasem tych slownych przepychanek.
Dobra rada jest znalezienie swojej drogi zyciowej, teraz moze nawet jest latwiej, bo poszukiwanie pracy wlasnie zmusza do przeprowadzek.
Taka rozloka pozwoli wlasnie odnalezc wlasciwa ocene swoich stosunkow rodzinnych.
Tak jak pisze Camparii, kiedys klopoty z mama, teraz jest oki, a nawet oczekiwana i mile widziana.
Z drugiej strony, (w koncu starszy jestem) czasem jest tak, ze dzieciaki dojrzewajac wiele oczekuja od zycia, z roznych powodow rodzice ich niezaspakajaja,wtedy nastepuja "scysje" i takie wlasnie okreslanie - ona mnie nie rozumie,taty nigdy niema-itd.
Naprawde z rodzicami warto rozmawiac i pytac dlaczego tak jest , a nie inaczej,bo takie rozmowy zwracaja uwage "obu" stron na problemy,niezauwazalne szczegoly dla innych wazne...
Dla mnie straszne w napisanych tu postach jest dzielenie rodzicow na lepszych i gorszych, a przeciez kazdy rodzic chce byc dobry dla dziecka.
Trzeba rozroznic,ze ten ktory duzo pracuje i jest poza domem, nie moze byc takich rodzicem na zawolanie (a jak juz wroci to pada ze zmeczenia).

Tak w podsumowaniu, to chyba jednak wiele zalezy od tego co kazdy wynosi z domu rodzinnego,autorytetow, choc patrzac na moje dzieciaki widze jak staranie unikaja bledow , ktore nam sie zdazaly jako rodzicom.
Mnie pociesza tylko to, ze tak chetnie przyjezdaja do nas w odwiedziny, choc to daleko.
No i jest jeszcze telefon...tu zawsze korzystaja obie strony by utrzmac kontakt i zapytac o rade czy pomoc.

Pozostaje pytanie, czy to tylko toksyczni rodzice, czy uzalenione dzieciaki pozostajace pod ich wplywem i nie chcace sie usamodzielnic.
Nie ma dobrej odpowiedzi, bo niema takich samych sytuacji...
„Przytulanie jest zdrowe. Wspomaga system immunologiczny, utrzymuje człowieka w dobrym zdrowiu, leczy depresje, redukuje stres, przywołuje sen, odmładza, orzeźwia, nie ma przykrych skutków ubocznych, jest więc po prostu cudownym lekiem ..."Każda droga zaczyna się od pierwszego kroku" . https://senmaluszka.pl

Awatar użytkownika
Shima
Doświadczony ❃
Posty: 1262
Rejestracja: 29 lis 2004, 20:10
Choroba: CD
województwo: łódzkie
Lokalizacja: Zdunska Wola
Kontakt:

Re: Toksyczni/ciekawscy rodzice?-jak sobie z nimi radzić

Post autor: Shima » 15 lip 2009, 10:00

Ponieważ ja również czytam ze smutkiem ten temat postanowiłam się wreszcie krótko wypowiedzieć.
Z moimi rodzicami miałam wiele problemów , spięć i zgrzytów. Niejedną noc przez nich przepłakałam.
Ponieważ jednak RODZICÓW SIĘ NIE WYBIERA i ma się ich tylko jednych trzeba poruszyć w sobie pokłady tolerancji i dyplomacji..
im rodzice starsi tym tej tolerancji wiecej potrzeba.
Cokolwiek by nie powiedzieć to w pewnym momencie życia jest już za późno na ich wychowywanie..potem rodzice odchodzą i pozostaje ból i wyrzuty sumienia że zachowywałam/łem się tak a nie inaczej.
Musimy o tym pamiętać.
Zawsze służę rozmową [you] :)
Choroba:CD, astma, alergia, łuszczyca, ginekologiczne powikłania w trakcie leczenia immunosupresyjnego, podobno przebyta gruźlica jelit Stan:Lewostronna hemikolektomia,resekcja zwężenia w miejscu zespolenia i jeszcze dodatkowych kawałków jelit, zaostrzenie Leki:asamax3x1000mg,helicid2x1, metotreksat i parę innych paskudztw Waga/wzrost 99/173

Awatar użytkownika
Alishia
Aktywny ✽✽✽
Posty: 728
Rejestracja: 12 sty 2007, 19:34
Choroba: CD
województwo: opolskie
Lokalizacja: Opole
Kontakt:

Re: Toksyczni/ciekawscy rodzice?-jak sobie z nimi radzić

Post autor: Alishia » 15 lip 2009, 21:29

Cały czas o tym pamiętam,że kiedyś moi rodzice odejdą.Dlatego na wiele wypowiedzi mojej mamy,pomimo wielkiego bólu nie reaguję.Z nią zawsze było ciężko...Kiedyś coś tam sprzątała,gotowała...Ale od paru lat wielka amba.A mój tata oprócz ciężkiej pracy,miał na głowie gotowanie,sprzątanie,zakupy,jazdy do magla itp.Jej rodzice nie wiele w tedy wnieśli.Uważali tak jak i moja mama,że to ojciec powinien zarabiać na dom i rodzinę.A,że nie było jakiejś tam biedy to się nie dokładali.Cóż.Teraz z ojcem działamy w jednej drużynie i pomagam mu jak tylko się da.Z wychowaniem...próbowała za kłamstwa lać mnie pasem,co kompletnie na mnie nie działało.Może wystarczyło właśnie porozmawiać?Kiedy taty nie było,a ja czegoś nie rozumiałam w nauce..odpowiadała,że ona swoją szkołę skończyła i mam sobie radzić sama.Ja bym raczej tak nie mogła.
I wszyscy się mi dziwią,że po awanturze z matką potem lecę do niej.A to dlatego,żeby nie była ofochana przez parę dni...I tak chodzę napięta jak struna w domu..a jak ona jest obrażona to tym bardziej.
Jestem bardzo uwikłana w sprawy rodziców.Nawet sobie nie wyobrażacie jak bardzo.We wszystkie ich konflikty,kłótnie...Przez lata mnie nie oszczędzali każąc mi wybierać-matka czy ojciec.
Czemu się trzymam z ojcem?Bo nie reaguje krzykiem,bo umie porozmawiać.Umie przytulić,czasem pocieszyć(mama w ogóle tego nie umie).
Owszem,życie pokazuje,że zdarza się różnie.Nigdy nie mów nigdy.Ale ja po prostu sobie nie wyobrażam bym z matką zbudowała jakieś pozytywne bardzo więzi.Liczę na to,że jak się wyprowadzi,będzie na swojej..może też się wyluzuje?Kto wie.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Rodzina”