znajomi a nasza choroba

jak ważna jest przyjaźń i pomocna dłoń każdy wie, a tak naprawdę trzeba przeżyć wiele, aby taką prawdziwa przyjaźń mieć

Moderatorzy: Anette28, Moderatorzy

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Shima
Doświadczony ❃
Posty: 1262
Rejestracja: 29 lis 2004, 20:10
Choroba: CD
województwo: łódzkie
Lokalizacja: Zdunska Wola
Kontakt:

Re: znajomi a nasza choroba

Post autor: Shima » 24 lip 2007, 15:37

fiestak pisze:(bo osobie, której zwrócimy uwagę, może zrobić się przykro)
Z jednej strony racja ale z drugiej to nam może być przykro(zależy to w jakim stopniu ta osoba jest z nami zaprzyjaźniona)
Zawsze służę rozmową [you] :)
Choroba:CD, astma, alergia, łuszczyca, ginekologiczne powikłania w trakcie leczenia immunosupresyjnego, podobno przebyta gruźlica jelit Stan:Lewostronna hemikolektomia,resekcja zwężenia w miejscu zespolenia i jeszcze dodatkowych kawałków jelit, zaostrzenie Leki:asamax3x1000mg,helicid2x1, metotreksat i parę innych paskudztw Waga/wzrost 99/173

Awatar użytkownika
kineczkaa
Początkujący ✽✽
Posty: 465
Rejestracja: 07 cze 2006, 10:16
Choroba: CD
województwo: zachodniopomorskie
Lokalizacja: Szczecin
Kontakt:

Re: znajomi a nasza choroba

Post autor: kineczkaa » 24 lip 2007, 19:27

Teraz w gimnazjum miałam problem z klasą bo miałam indywidualne nauczanie ale miałam z nimi kontakt bo przychodziłam do szkoły na niektóre lekcje, jakieś święta itp ale oni mnie traktowali jak jakieś małe dziecko, w ogóle nie na poważnie bo zawsze "ojej co u ciebie" takim tonem jak do malutkiego dziecka :mad:
Albo jak robiliśmy projekty grupowe i musieliśmy iść na miasto to nie docierało do nich że nie jestem w stanie iść tak szybko bo się szybko męcze... mówiłam parenaście razy a i tak szłam zawsze z 5 metrów za nimi :mad:

Potem problem z nauczycielami. W podstawówce panicznie się bałam baby od przyrody bo na mnie wrzeszczała że nie pisałam żadnych sprawdzianów że nie przepuści mnie do następnej klasy itp zawsze wychodziłam z płaczem :cry: było też że nie chcieli mi wpisywać do dziennika ocen które dostałam w szpitalu a przeciez tam mialam taki sam materiał... :/

Rodzina... od strony mamy jest ok wszyscy wiedzą że niektórych rzeczy nie mogę i zawsze jak szykuje sie jakies wieksze spotkanie rodzinne to dzwonią co chce do jedzenia :roll:
ale od strony taty to juz nie jest tak pięknie :neutral: dziadek jeśli nie chce zjeść tłuściutkiego mięska albo jajeczniczki ze skwarkami to się obraża :/ a ciotka to twierdzi że sobie choroby wymyslamy (ja i mój tata po operacji kręgosłupa) :neutral:


Dlatego bardzo się ciesze że znalazłam to forum i znajomych z ktorymi o wszystkim moge pogadać :)

hania131
Debiutant ✽
Posty: 2
Rejestracja: 24 lip 2007, 17:12
Choroba: osoba zainteresowana
Lokalizacja: Szczecin

Re: znajomi a nasza choroba

Post autor: hania131 » 24 lip 2007, 20:21

Czesc.Nie jest mi latwo poruszac sie po forum.jednak postanowilam napisac.
Ja nie choruje,jednak moja kolezanka.Trwa to juz bardzo dlugo.Obecnie przebywa w szpitalu,jest gorzej zywienie pozajelitowe.Lekarz mowi o operacji,jednak lek jest duzy,moze jednak mogloby byc jej lepiej...?Decyzja nalezy do niej, ja jestem jej wsparciem

tysia
Początkujący ✽✽
Posty: 79
Rejestracja: 16 maja 2007, 16:26
Choroba: nie ustalono
Lokalizacja: Śląsk
Kontakt:

Re: znajomi a nasza choroba

Post autor: tysia » 24 lip 2007, 20:30

To zazdroszczę Twojej koleżance takiego wsparcia z Twojej strony. :smile:

Ja jestem zdołowana postawą mojej teraz juz chyba byłej przyjaciółki.
Sytuacja była taka miałyśmy razem wynająć kawalerkę w Opolu bo obie wybieramy się tam na studia ale dzisiaj zadzwoniła do mnie i powiedziała ze nie moze ze mną zamieszkać bo juz sobie sama pokój znalazła dla siebie i ja sie pytam dlaczego co sie stało, a ona do mnie ze to przez moje jelito ze uznały z jej mamą ze tak bedzie dla nas lepiej bo ja potrzebuje wc na zawołanie i wogole a ona nie moze sie mna przejomwac jesli bedzie musiala sie uczyc to nie moze równoczesnie sie mna przejmowac jesli chodzi o moje samopoczucie diete itd bo ona ma swoje życie a moje to tylko i wyłącznie moja sprawa.
Zrozumiałabym to jesli rzeczywiscie sytuacja wygladałaby az tak źle ale ja starałam się tak robic zeby moja choroba nie miała decydujacego wpływu na zycie moje i moich znajomych. Fakt czasami sie zdazył gorszy dzien czy jakaś dłużej trwajaca biegunka ale starałam sie wtedy nie wpadac w panike i nie dezorganizowac sobie dnia nie zawsze jednak to było mozliwe. No ale czy to moja wina? Przeciez nie prosiłam o "zbuntowane jelito" :evil:

Deniro_RS

Re: znajomi a nasza choroba

Post autor: Deniro_RS » 24 lip 2007, 20:40

tysia pisze:
No ale czy to moja wina? Przeciez nie prosiłam o "zbuntowane jelito" :evil:
Nie nie jest to niczyja wina :cry: jednak prawdziwych przyjaciół poznaje się w przysłowiowej biedzie :wink: Ciekawe by było gdyby sytuacja była odwrotna :twisted: jak wtedy by się poczuła :mad: Zycie płata rózne figle :wink: i nie przejmuj się zapewne znajdzie się jakieś rozwiązanie :mrgreen:

tysia
Początkujący ✽✽
Posty: 79
Rejestracja: 16 maja 2007, 16:26
Choroba: nie ustalono
Lokalizacja: Śląsk
Kontakt:

Re: znajomi a nasza choroba

Post autor: tysia » 24 lip 2007, 20:43

Dobrze by było gdyby jakieś się znalazło :smile:
ale zawiodłam sie strasznie dawno nikt mnie tak nie rozczarował i to chyba boli najbardziej....

milkusia11
Początkujący ✽✽
Posty: 164
Rejestracja: 31 sty 2007, 07:59
Choroba: CU
województwo: dolnośląskie
Lokalizacja: legnica
Kontakt:

Re: znajomi a nasza choroba

Post autor: milkusia11 » 24 lip 2007, 20:48

jak widac nie kazdemu mozna mowic o chorobie bo swiat jest mały..ktos moze tez byc hamski i doniesc gdzies w zakladzie pracy a wiadomo w pracy nie ccha chorych bo biora L4 itd...
Milkusia11

Awatar użytkownika
Shima
Doświadczony ❃
Posty: 1262
Rejestracja: 29 lis 2004, 20:10
Choroba: CD
województwo: łódzkie
Lokalizacja: Zdunska Wola
Kontakt:

Re: znajomi a nasza choroba

Post autor: Shima » 24 lip 2007, 20:56

tysia pisze:a ona do mnie ze to przez moje jelito ze uznały z jej mamą ze tak bedzie dla nas lepiej bo ja potrzebuje wc na zawołanie i wogole a ona nie moze sie mna przejomwac jesli bedzie musiala sie uczyc to nie moze równoczesnie sie mna przejmowac jesli chodzi o moje samopoczucie diete itd bo ona ma swoje życie a moje to tylko i wyłącznie moja sprawa.
tysiu z tego widać jasno że nie była warta ta pani twojej przyjaźni....boli wiem...ale przejdzie....pociesz sie tym że juz nigdy wiecej Cie nie skrzywdzi.
Zawsze służę rozmową [you] :)
Choroba:CD, astma, alergia, łuszczyca, ginekologiczne powikłania w trakcie leczenia immunosupresyjnego, podobno przebyta gruźlica jelit Stan:Lewostronna hemikolektomia,resekcja zwężenia w miejscu zespolenia i jeszcze dodatkowych kawałków jelit, zaostrzenie Leki:asamax3x1000mg,helicid2x1, metotreksat i parę innych paskudztw Waga/wzrost 99/173

tysia
Początkujący ✽✽
Posty: 79
Rejestracja: 16 maja 2007, 16:26
Choroba: nie ustalono
Lokalizacja: Śląsk
Kontakt:

Re: znajomi a nasza choroba

Post autor: tysia » 24 lip 2007, 20:57

Pocieszam się tym ze jest to forum i tacy ludzie jak Wy :smile:
Bez Was to chybabym rady nie dała.

Awatar użytkownika
Shima
Doświadczony ❃
Posty: 1262
Rejestracja: 29 lis 2004, 20:10
Choroba: CD
województwo: łódzkie
Lokalizacja: Zdunska Wola
Kontakt:

Re: znajomi a nasza choroba

Post autor: Shima » 24 lip 2007, 21:02

Znam to uczucie(dopóki nie znalazłam forum czułam sie jak dziecko we mgle) :)
Po to jesteśmy tysiu ...pisz ,mów...to pomaga :)
Zawsze służę rozmową [you] :)
Choroba:CD, astma, alergia, łuszczyca, ginekologiczne powikłania w trakcie leczenia immunosupresyjnego, podobno przebyta gruźlica jelit Stan:Lewostronna hemikolektomia,resekcja zwężenia w miejscu zespolenia i jeszcze dodatkowych kawałków jelit, zaostrzenie Leki:asamax3x1000mg,helicid2x1, metotreksat i parę innych paskudztw Waga/wzrost 99/173

Awatar użytkownika
japko
Początkujący ✽✽
Posty: 56
Rejestracja: 30 gru 2006, 21:04
Choroba: CU
województwo: lubuskie
Lokalizacja: zielona góra
Kontakt:

Re: znajomi a nasza choroba

Post autor: japko » 24 lip 2007, 21:18

jak znalazłam to forum to na początku nie byłam przekonana co do niego, bo to było gdzieś na początku mojej choroby i musiałam sie z nią oswoiś, nie potrafiłam jeszcze tak swobodnie o tym mówić.
teraz juz jest luzik i z chęcią wymieniam sie doświadczeniami i przeżyciami z innymi :)
pokłony dla tego kto stworzył to forum! :prosze:

mustafa
Początkujący ✽✽
Posty: 316
Rejestracja: 07 lip 2007, 20:03
Choroba: CU
województwo: łódzkie
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Re: znajomi a nasza choroba

Post autor: mustafa » 24 lip 2007, 21:25

ci wszyscy pseudoznajomi sa tylko jednego warci ********.

Sam tego doznałem już wcześniej, ale się przyzwyczaiłem...choć powiem szczerze potrzebuje teraz kogoś ze wsparciem... Rodzina to jedno; jest nas 7 domowników, ale to nie to samo... nie można wszystkiego im wyjaśnić a tym bardziej jeszcze mocniej ich zamartwiać.... to forum bardzo mi pomaga... jestem prawie na półmetku jeśli chodzi o posty..czytam wszystko co popadnie, pomaga mi to i to mocno.... jestem nowy ale jak SHIMA powiedziała...czułem się również jak dziecko we mgle... a najgorsze jest to... że przed chorobą - zaostrzeniem myślałem że złapałem Pana BOGA za nogi... praca +premia+uznanie, poznałem ładną panią, szkoła do przodu...a tu zoonk... teraz przy nadziei trzyma mnie tylko to forum.

fiesta
Początkujący ✽✽
Posty: 104
Rejestracja: 18 maja 2007, 10:49
Choroba: CU
województwo: śląskie
Lokalizacja: Chełm Śl.

Re: znajomi a nasza choroba

Post autor: fiesta » 25 lip 2007, 12:40

więc tak trzymaj. Nikt nie zrozumie drugiego człowieka tak, jak ten co sam przez gruzy szedł.. :roll:
P.S. służę rozmowa jak coś

Awatar użytkownika
Shima
Doświadczony ❃
Posty: 1262
Rejestracja: 29 lis 2004, 20:10
Choroba: CD
województwo: łódzkie
Lokalizacja: Zdunska Wola
Kontakt:

Re: znajomi a nasza choroba

Post autor: Shima » 25 lip 2007, 13:56

fiestak pisze:Nikt nie zrozumie drugiego człowieka tak, jak ten co sam przez gruzy szedł..
Święte słowa-i właśnie dlatego tak to różnie i nie zawsze różowo bywa z tymi naszymi znajomymi i rodziną.
Zawsze służę rozmową [you] :)
Choroba:CD, astma, alergia, łuszczyca, ginekologiczne powikłania w trakcie leczenia immunosupresyjnego, podobno przebyta gruźlica jelit Stan:Lewostronna hemikolektomia,resekcja zwężenia w miejscu zespolenia i jeszcze dodatkowych kawałków jelit, zaostrzenie Leki:asamax3x1000mg,helicid2x1, metotreksat i parę innych paskudztw Waga/wzrost 99/173

hania131
Debiutant ✽
Posty: 2
Rejestracja: 24 lip 2007, 17:12
Choroba: osoba zainteresowana
Lokalizacja: Szczecin

Re: znajomi a nasza choroba

Post autor: hania131 » 25 lip 2007, 17:41

tysia, Wiesz moja kolezanka wie ze moze zawsze na mnie liczyc.Ja wiem sporo na ten temat,mam prace o podobnych schorzeniach.My mieszkalysmy kiedys razem,mysle,ze ona to wie.Teraz mieszkamy troche dalej od siebie,ale ona odwiedza mnie.Czasem gdzies wyjdziemy,ale ja wiem,ze jak dobrze sie czuje to moze pobyc troszke dluzej.Jesli nie to nie robie problemow zeby wyjsc wczesniej.

mustafa,Wiesz ja nie jestem chora,jednak mam kolezanke ktora choruje,sporo o tym wiem.Wiesz ja mysle,ze Twoi rodzice przezywja to na swj sposob i zdaja sobie sprawe,ze jest Ci zle.Tak tak masz racje ze znajomymi bywa roznie,nie doinformowani choc powinni sami sprobowac Ciebie zrozumiec.Dasz rade....... :wink:

Wczoraj bylam u mojej kolezanki w szpitalu :smutny:nie jest dobrze.Troszke pogadalysmy jak sie czuje co jej podaja,bylam u lekarza zapytac czy moze chociaz zjesc cukierka....niestety nie,tak myslalam.Jednak szybciutko rozluznilam atmosferke i jej pseudo jedzonko nazwalam labradorek.Ona sie smiala,ze to jak piesek na smyczy :lol: Jednak ja ciagle mysle czy ta operacja bylaby dal niej dobra........hmm

prosze uzywac opcji 'edytuj' zamiast pisac post pod postem.
Ostatnio zmieniony 25 lip 2007, 18:29 przez hania131, łącznie zmieniany 2 razy.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Przyjaźń”