znajomi a nasza choroba

jak ważna jest przyjaźń i pomocna dłoń każdy wie, a tak naprawdę trzeba przeżyć wiele, aby taką prawdziwa przyjaźń mieć

Moderatorzy: Anette28, Moderatorzy

ODPOWIEDZ
mustafa
Początkujący ✽✽
Posty: 316
Rejestracja: 07 lip 2007, 20:03
Choroba: CU
województwo: łódzkie
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Re: znajomi a nasza choroba

Post autor: mustafa » 31 sie 2008, 10:52

W obecnej chwili wszystko się normuje. Mam stomie i wie o tym w sumie kilka osób reszta coś tam słyszała ale nie do końca wie co i jak.. sam też się jakoś tym nie chwale..
Wielu myśli że wszystko jest ok.. że gdzieś wyjechałem a teraz wróciłem i dlatego taki jestem zmieniony..- krótkie włosy, mniejsza waga itd..
Ale prawdę mówiąc mało ich to interesuje... co ciekawe to poznałem dziewczynę której w wkrótce wszystko wyjaśniłem... stomia, worek przyszłe operacje.. i co dziwo ok.. choć podkreśliłem że gram w otwarte karty i jak ma się to urwać to niech to będzie teraz..też nie chciałem tego ciągnąć bez wyznania całej prawdy.. z drugiej strony określiłem że nie zniosę wymuszonego współczucia i poczucia litości..ale jest wszystko OK.. przekonało mnie to że są jeszcze normalni-tolerujący ludzie na tym świecie..
Instruktor Kulturystyki i Fitness

gwena
Debiutant ✽
Posty: 3
Rejestracja: 09 wrz 2008, 10:27
Choroba: CD
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: Zbąszyń
Kontakt:

Re: znajomi a nasza choroba

Post autor: gwena » 11 wrz 2008, 09:50

w moim przypadku wiedzą ci których chciałam aby wiedzieli (rodzina i znajomi). wszystko nie jest jednak kolorowe. większość z nich wie o chorobie że wogóle jestem chora, część na co jestem chora ale tylko nieliczni wiedzą o stomii. nie mam oporów o tym rozmawiać ale po prostu wychodzę z założenia że "nie pytana nie odpowiadam". najbardziej denerwuje mnie kiedy słyszę jak moja mam opowiada ona jest chora i ma stomie - wtedy mam wielką chęć wstać i "zrobić jej krzywde". tyle razy jej mówiłam żeby o tym nie rozpowiadała na prawo i lewo (nawet jeśli ci którym to mówi to jacyś tam lekarze) ale to tak jakby walić głową w mur. teraz jak mówi o tym przy mnie i wiem że zaraz zacznie to przerywam jej beszczelnie w połowie zdania i ona trochę przystopuje - wspominia tylko że choruje. jeśli chodzi o moich znajomych (koleżanki i kolegów) to wiedzą że jestem chora i na co ale o ile się nie mylę to nie wiedzą o stomii - nie muszą. część znajomych odwróciła się odemnie ale nie przez to że jestem chora. oni po prostu nie rozumieją że jak mam zaostrzenie choroby to nie mam sił udzielać się towarzysko. był okres gdzie przez prawie rok siedziałam w domu. nigdzie nie wychodziłam, nie spotykała się z nikim ani też nie przyjmowałam gości. nawet nie siedziałam z rodzinką przy grillu wtedy bo te zapachy doprowadzały do mocnych bóli. a oni tego nie umieli zrozumieć. twierdzili że wywyższam się itp. nawet teraz po kilku latach mimo iż wiedzą że jestem chora, wiedzą że trafiam na kilka m-cy do szpitala to i tak mają na to swoje wytłumaczenia. szczerze powiedziawszy jakoś nie tęsknie za nimi, już nie. nauczyłam się nie przejmować takimi ludźmi. nie oczekuję współczucia, ani politowania. daję sobie radę, jak tylko jest lepiej korzystam z życia w 100% i otaczam się ludźmi którzy mimo wszystko są przy mnie i od których ja się nie odwrócę jak będą potrzebować pomocy. jednak dobrze mówi przysłowie, że PRAWDZIWYCH PRZYJACIÓŁ POZNAJEMY W BIEDZIE.
MaKoHo

Awatar użytkownika
Ania406
Doświadczony ❃
Posty: 1354
Rejestracja: 02 cze 2008, 23:22
Choroba: CD
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Znienacka

Re: znajomi a nasza choroba

Post autor: Ania406 » 11 wrz 2008, 11:26

na poczatku chcialam chorobe utrzymac w tajemnicy. zeby nie bylo niepotrzebnego rozczulania sie. ale Shima (dzieki wielkie :D) poradzila mi,zebym sie nie chowala, bo zacznie to rodzic nieporozumienia. wiedza najblizsi znajomi ze studiow, pracy, czesc moich wykladowcow i babeczki z dziekanatu. ci ktorzy powinni przez wzglad na to,ze duzo czasu spedzilam na badaniach i szpitalnych wycieczkach. rodzina oczywiscie wie. oprocz jednej babci, ktora choruje na nerwice i nie mam zamiaru jej dobijac takimi wiesciami. w ogole juz by nie spala, a ma i tak duzo klopotow na swej biednej glowie.
moi znajomi przejmuja sie czasem bardziej niz ja. mowia,ze sa pelni podziwu dla mojego optymizmu. niektorzy mowili" nie moge uwierzyc,ze TY jestes na cos chora, wszyscy, ale nie TY". widze,ze moi przyjaciele sie martwia. boja sie,ze nadejdzie czas kiedy bedzie ze mna gorzej i nie beda potrafili mi pomoc. tak naprawde, pomimo Crohna, moje stosunki z nimi nie zmienily sie :) nie traktuja mnie jak tredowatej, albo ze szkla. martwia sie bo jestesmy blisko, i tak samo ja martwie sie kiedy oni maja klopoty. zartujemy sobie ze jestem "stara i w ciazy", bo ciagle mi cos dolega :P
mysle ,ze wazne jest tu zrozumienie (z obu stron), ze choroba nie zmienia tego kim jestem. jest pewnym doswiadczeniem, ale nie wyrasta mi przez to druga glowa z oddzielna osobowoscia :) jasne- czasem jestem marudna i tu uklon dla moje rodziny i przyjaciol za cierpliwosc :) ale tak naprawde jesli my CUDaki, akceptujemy siebie z nasza choroba, to nasi bliscy tez sobie z tym poradza :) przynajmniej tego WAM wszystkim zycze ;)
Care for life and physical health, with due regard for the needs of others and the common good, is concomitant with respect for human dignity.

MałaMi
Początkujący ✽✽
Posty: 203
Rejestracja: 04 lut 2009, 23:24
Choroba: CD
województwo: małopolskie
Lokalizacja: Kraków/Tarnów
Kontakt:

Re: znajomi a nasza choroba

Post autor: MałaMi » 26 lut 2009, 22:37

Czego się wstydzić?? Choroba jak choroba - zdarzyć się może. Wolę nie wymyślać cud egzotycznych diet, zakazów religijnych itp. Jestem chora i po prostu nie mogę większości rzeczy jeść, pić itd.

Z chodzeniem na imprezy, wyjazdami i nocowaniem rzeczywiście mam problemy bo stres dodatkowo wtedy działa. Kiedy są obcy ludzie również, bo ciężko dobrze się bawić, kiedy w obcym miejscu i wśród obcych ludzi ma się sraczkę, za przeproszeniem.
Rise. Life is in motion. I'm stuck in line.
Rise. You can't be neutral on a moving train.
One day the symptoms fade. Think I'll throw these pills away.
And if hope could grow from dirt like me. It can be done.

Won't let the light escape from me.
Won't let the darkness swallow me.

So long.
http://www.youtube.com/watch?v=UN-MwovMrbI
_________________

NIC nie zażywam poza SANROBI

Awatar użytkownika
Shadowka
Doświadczony ❃
Posty: 1624
Rejestracja: 26 cze 2007, 15:56
Choroba: CU
województwo: śląskie
Lokalizacja: Piekary Śląskie/Żory
Kontakt:

Re: znajomi a nasza choroba

Post autor: Shadowka » 26 lut 2009, 22:48

ja już nie raz pisałam, że chyba mam szczęście ;d
coprawda na wyjazdach jak za często blokuję kibel wołają wyłaź ShadowekObsrołek ale każda ze stron bierze to z wielkim uśmiechem ;D
Pozdrawiam
Shadi

"nie szukałam doskonałości - sama przyszła "

Obrazek

Awatar użytkownika
makika83
Początkujący ✽✽
Posty: 309
Rejestracja: 26 sie 2008, 15:35
Choroba: CU
województwo: kujawsko-pomorskie
Lokalizacja: Świecie
Kontakt:

Re: znajomi a nasza choroba

Post autor: makika83 » 27 lut 2009, 12:14

jak zdarza mi się wyjść i ktoś zapomni, że nie piję alkoholu i zapyta czy chcę piwo - odpowiadam wtedy, że tak i do tego ogórek kiszony i wymownie, ale z uśmiechem patrzę. i ten ktoś sam się klepie po głowie, że zapomniał i jest zabawnie... nie ukrywam, że jestem chora, tyle że ie z każdym dzielę się szczegółami mojej choroby.
dla każdego życie ma co innego

Asamax 3x 1000mg

Awatar użytkownika
biedronka24
Aktywny ✽✽✽
Posty: 663
Rejestracja: 09 wrz 2007, 21:02
Choroba: mikroskopowe zap. j.
województwo: podlaskie
Lokalizacja: białystok

Re: znajomi a nasza choroba

Post autor: biedronka24 » 27 lut 2009, 22:35

Kiedyś pisałam już w tym temacie. Teraz sytuacja jest trochę inna. W pracy ogólnie wiadomo, że jestem na coś chora. Od momentu, kiedy wystąpiły pierwsze objawy (ponad 1,5 roku) kilkakrotnie byłam w szpitalu. Było też kilka zwolnień. Teraz też siedzę w domku. Na początku bardzo się denerwowałam, jak ktoś pytał co mi jest. I czułam się gorsza. Teraz mi przeszło. Część znajomych i pseudo-przyjaciół odwróciło się ode mnie. Ale te przyjaźnie, któe się ostały - są prawdziwe i autentyczne. Do tej pory się nie zawiodłam. Zaczęłam nowe studia. Na początku nic nie mówiłam o chorobie. Ale po dwóch pobytach w szpitalu powiedziałam, bo ludzie zaczeli pytać. Na studiach w związku z chorobą nie mam ulg. Jestem traktowana normalnie. Osoby, które wiedzą, że choruję traktują mnie zwyczajnie. A w pracy nadal mam pierwszeństwo do wc :razz: . Jestem traktowana na równi z innymi. Osoby z mojego działu wiedzą dużo o mojej chorobie. Po moim ostatnim pobycie w szpitalu jedna z osób przyniosła jakiś artykuł o NZJ. No i sobie ludziki przeczytały. I teraz nawet jak mam zaostrzenie i jem Ensure albo nutridrinki to nikt się nie dziwi. To, że znajomi z pracy wiedzą na czym polega NZJ daje mi jakiś komfort psychiczny. Nie czuję się gorsza, inna. Jak czuję się źle to część pracy mogę wykonać w domu i przesłać przez e-mail. To już akurat dobra wola mojej szefowej. A tak poza tym wszystkim staram się żyć normalnie. Chodzę na basen, jeźdzę na rowerze, jeżdzę na spływy kajakowe, chodzę na kręgle, studiuję, pracuję. A jak nie mam siły na nic albo leżę w szpitalu - to wtedy mam stałą grupę osób, któe mnie odwiedzają i przywożą np. dobrą książkę albo płytę z muzyką. I po prostu są...
No to sie rozpisałam :wink:

Awatar użytkownika
obyty.z.cu
Doradca CU
Posty: 7788
Rejestracja: 28 lis 2008, 13:48
Choroba: CU
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: wielkopolska- Leszno

Re: znajomi a nasza choroba

Post autor: obyty.z.cu » 27 lut 2009, 23:37

MałaMi pisze:Czego się wstydzić?? Choroba jak choroba - zdarzyć się może. Wolę nie wymyślać cud egzotycznych diet, zakazów religijnych itp. Jestem chora i po prostu nie mogę większości rzeczy jeść, pić itd.
biedronka24 pisze:To, że znajomi z pracy wiedzą na czym polega NZJ daje mi jakiś komfort psychiczny. Nie czuję się gorsza, inna.
stefanmalek,
Wiek: 20
stefanmalek pisze:Problem jest jednak taki, iż w Polsce jak ktoś słyszy o chorobie, to albo grypa, albo katar, albo rak, albo HIF.

akurat zastanowil mnie ostatni wpis z cytowanych.
20 lat...a opowiada o naprawde trudnych chorobach, bo akurat polaczenie grypy z HIF(!),
rak z....
nawet niewiem jak sie wpisac, a chce.....


"Dlatego też nie próbuję nawet wytłumaczyć innym o co chodzi w CU, a jak jest ktoś zainteresowany, to odsyłam do internetu. "

Coz...internet jest sila !
„Przytulanie jest zdrowe. Wspomaga system immunologiczny, utrzymuje człowieka w dobrym zdrowiu, leczy depresje, redukuje stres, przywołuje sen, odmładza, orzeźwia, nie ma przykrych skutków ubocznych, jest więc po prostu cudownym lekiem ..."Każda droga zaczyna się od pierwszego kroku" . https://senmaluszka.pl

Awatar użytkownika
ewkunia
Doświadczony ❃
Posty: 1030
Rejestracja: 05 kwie 2008, 12:53
Choroba: niesklasyfikowane NZJ
województwo: pomorskie
Lokalizacja: z Nibylandii:)

Re: znajomi a nasza choroba

Post autor: ewkunia » 27 lut 2009, 23:53

u mnie w pracy wszyscy wiedzą z pokoju, w którym pracuję - w końcu wyszło, dlaczego się spóźniam :P

co do znajomych to doszl odo tego, że wchodzę do kolejki,a mój kolega na cały głos w przedziale ' jak tam Twoje jelito grube' ;p :D::D:D Gdyby nie forum nasze to bym potem ryczala w domu ze wstydu,a tymczasem sytuacja mnie rozśmieszyła. :)
Ewkunia; biorę: nic; brałam :Asamax Imuran, Pentasę, Metronizadol, Encorton, Salofalk, Jucolon, wlewki z hydrokortyzonem,..., and many more ;p ważę 60kg/169cm, mam notorycznie stany podgorączkowe;/ Moje jelita źle znoszą mesalazynę.

Awatar użytkownika
obyty.z.cu
Doradca CU
Posty: 7788
Rejestracja: 28 lis 2008, 13:48
Choroba: CU
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: wielkopolska- Leszno

Re: znajomi a nasza choroba

Post autor: obyty.z.cu » 28 lut 2009, 00:03

ewkunia pisze:Gdyby nie forum nasze to bym potem ryczala w domu ze wstydu,a tymczasem sytuacja mnie rozśmieszyła.
i tak trzymaj !!...ich w niepewnosci :razz:
„Przytulanie jest zdrowe. Wspomaga system immunologiczny, utrzymuje człowieka w dobrym zdrowiu, leczy depresje, redukuje stres, przywołuje sen, odmładza, orzeźwia, nie ma przykrych skutków ubocznych, jest więc po prostu cudownym lekiem ..."Każda droga zaczyna się od pierwszego kroku" . https://senmaluszka.pl

exa
Doświadczony ❃
Posty: 1741
Rejestracja: 28 sie 2006, 19:13
Choroba: CU
województwo: łódzkie
Lokalizacja: Łódź/Piaseczno

Re: znajomi a nasza choroba

Post autor: exa » 01 mar 2009, 11:33

moim zdaniem, istotne jest coś innego....
akceptacja siebie w chorobie (co nie oznacza poddania się, żeby jasność była) wpływa na to jak postrzegają nas inni...
na to jak zachowują się wobec nas znajomi, mamy wpływ my sami...
jeśli znajomi są okropni, tym gorzej dla znajomych :mrgreen: ...trza sobie poszukać innych...nie wolno szukać akceptacji za każdą cenę, tym bardziej, że życie nam się nie kończy i wiele znajomości czy przyjaźni jeszcze przed nami...
w chorobie, my jesteśmy najważniejsi, nie powinniśmy dostarczać sobie dodatkowych stresów i tak mamy ich sporo...to co myślą o nas inni, jest drugorzędne...
niektórzy utożsamiają swoje dobre samopoczucie od akceptacji przez znajomych (nas i choroby)..to nie jest dobra droga....
ludzie sami przyjdą kiedy będziesz pogodzona/y, uspokojona/y....wtedy i uśmiechnięta...

[ Dodano: 01-03-2009 ]
stefanmalek pisze:Natomiast pogardliwy ton uważam, za trochę nie na miejscu
myślę stefan małek, że przesadnie odbierasz wpisy obytego.....może warto wziąć pod uwagę, że każdy ma inny temperament, a forum jest po to by wymieniać się myślami...zakładanie złych intencji u rozmówców z góry sprowadza każdą dysputę do kolejnej pyskówki...
stefanmalek pisze:ale skoro deprecjonujesz jego wartość, jako źródło informacji. To może się myliłem.
stefanmalek pisze:A po drugie, internet jest jednym z obszerniejszych źródeł o chorobach jelit, które jest dostępne w każdej chwili. Książek nie ma prawie wcale, przynajmniej mi nie udało się znaleźć za wiele. Czerpanie wiedzy o CU z internetu polecili mi lekarze, więc ja za ich przykładem robię to samo. A skoro uważasz, że masz większą wiedzę od lekarzy, to gratuluję i szczerze zazdroszczę.
niewspółmiernie się unosisz...niepotrzebna pewnie ironia obytego, wynika z faktu, iż część ludzi zaczęła chorować, kiedy internet raczkował, albo jak ja - kiedy jeszcze nie było forum, ani tylu, co teraz, informacji...wiedza lekarzy była minimalna, a doświadczenie zdobywało się na własnych błędach...
a jakoś udało się nam przeżyć :wink:
choruję od 96 roku, diagnoza od 98, remisja: od 2004 z 3 miesięczną przerwą:) bez leków (nie polecane)

Awatar użytkownika
obyty.z.cu
Doradca CU
Posty: 7788
Rejestracja: 28 lis 2008, 13:48
Choroba: CU
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: wielkopolska- Leszno

Re: znajomi a nasza choroba

Post autor: obyty.z.cu » 01 mar 2009, 12:24

stefanmalek, sorki, ale zupelnie nie zrozumiales co ja tam napisalem, cytowalem rozne wypowiedzi wlasnie o tym jak widzi sie choroby, nie tylko Twoje posty.
obyty.z.cu pisze:MałaMi napisał/a:
Czego się wstydzić?? Choroba jak choroba - zdarzyć się może. Wolę nie wymyślać cud egzotycznych diet, zakazów religijnych itp. Jestem chora i po prostu nie mogę większości rzeczy jeść, pić itd.
biedronka24 napisał/a:
To, że znajomi z pracy wiedzą na czym polega NZJ daje mi jakiś komfort psychiczny. Nie czuję się gorsza, inna.
stefanmalek, Cytat:
Wiek: 20
stefanmalek napisał/a:
Problem jest jednak taki, iż w Polsce jak ktoś słyszy o chorobie, to albo grypa, albo katar, albo rak, albo HIF.



akurat zastanowil mnie ostatni wpis z cytowanych.
20 lat...a opowiada o naprawde trudnych chorobach, bo akurat polaczenie grypy z HIF(!),
rak z....
nawet niewiem jak sie wpisac, a chce.....


"Dlatego też nie próbuję nawet wytłumaczyć innym o co chodzi w CU, a jak jest ktoś zainteresowany, to odsyłam do internetu. "

Coz...internet jest sila !
Zauwaz, ze temat glowny to :znajomi a nasza choroba, tutaj wpisujemy kazdy swoje przemyslenia i z doswiadczenia zyciowego.
Cytowalem rozne wypowiedzi, przy Twojej specjalnie wkleilem Twoj wiek.
Bo widzisz , wlasnie z powodu Twojego wieku i tresci wpisu , slusznie zauwazyles, ze zbyt wiele jest osob nieswiadomych swoich chorob i wogole istniejacych chorob.
Moze dodam, ze grypa to jedna z chorob , ktora w historii pokazala sie jako pandemia prawie.
Nawiazanie do internetu jest wlasnie prawidlowe,ksiazek ludziom niechce sie czytac, zreszta, pisane lekarskimi slowami nie zawsze sa zrozumiale, wiec internet jest wyjsciem, na szybkie zapoznanie sie z tematem, chocby pobiezne.
Gdzie tu ironia ?
I nie chodzilo mi o blad ortograficzny ale zestawienie chorob grypa i HIV, jako wlasnie
choroby straszne i ciagle malo uleczalne.

Piszac , ze internet jest sila, wlasnie to mialem na mysli, szybkosc dostepu do informacji.
Przeciez to sa Twoje slowa ""Dlatego też nie próbuję nawet wytłumaczyć innym o co chodzi w CU, a jak jest ktoś zainteresowany, to odsyłam do internetu. " ".

Sadze,ze czytajac posty innych, w tym , gdzie cytuje sie Ciebie, albo Tobie odpisuje, powinienes czytac nie z mysla, ze ktos Ciebie chce obrazic, ale , ze ktos z ciekawoscia przeczytal to co napisales.Inna sprawa czy sie z Toba zgadza czy nie.
Piszac na forum, musisz byc swiadom, ze czytaja to wszyscy, wiec zarzucajac innym zla wole, moze warto sie zastanowic czy tak jest rzeczywiscie.Moze lepiej sie wpisac i zapytac jak masz interpretowac taki post, albo po prostu wpisz na PW pytanie.

Wyszlo na to, ze wg mnie napisalem, ze wpisales sie dojrzale, a Ty przyjales to jako ironie i zlosliwosc.
„Przytulanie jest zdrowe. Wspomaga system immunologiczny, utrzymuje człowieka w dobrym zdrowiu, leczy depresje, redukuje stres, przywołuje sen, odmładza, orzeźwia, nie ma przykrych skutków ubocznych, jest więc po prostu cudownym lekiem ..."Każda droga zaczyna się od pierwszego kroku" . https://senmaluszka.pl

Awatar użytkownika
barney
Początkujący ✽✽
Posty: 144
Rejestracja: 16 lut 2009, 14:29
Choroba: CD
województwo: śląskie
Lokalizacja: ****
Kontakt:

Re: znajomi a nasza choroba

Post autor: barney » 01 mar 2009, 18:27

Ja mam pytanie,czy choroby jelit są wstydliwe?Przecież wszyscy jemy,a póżniej wydalamy.Nie widzę problemu, jeżeli ktoś mnie pyta co mi jest,aczkolwiek nie ma potrzeby, żeby stanąć na środku rynku i trąbić wokół,że brzuszek mnie boli.

Awatar użytkownika
obyty.z.cu
Doradca CU
Posty: 7788
Rejestracja: 28 lis 2008, 13:48
Choroba: CU
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: wielkopolska- Leszno

Re: znajomi a nasza choroba

Post autor: obyty.z.cu » 01 mar 2009, 19:08

stefanmalek, :wink: spoko ...

[ Dodano: 01-03-2009 ]
barney pisze:Ja mam pytanie,czy choroby jelit są wstydliwe?
no to ja mam pytanie,czy choroba glowy jest wstydliwa?
albo zazartuje pozwol, to z klasyki kabaretu :
gdybys mial byc glupim i lysym, albo rudym, co bys wybral?
podpowiem, jedno widac drugie nie.
Sorki.
To tylko dlatego, ze albo sie TY wstydzisz albo nie, innych za przeproszeniem nic to nieobchodzi, wiecej ich obchodzi jak wyglada Doda na jakims koncercie !

no dobra, chcialem dobrze... :wink:
prosze , potraktuj to jako odpowiedz humorystyczna,nic nikomu do Ciebie !

A wstyd sobie zachowaj na inne okazje !
„Przytulanie jest zdrowe. Wspomaga system immunologiczny, utrzymuje człowieka w dobrym zdrowiu, leczy depresje, redukuje stres, przywołuje sen, odmładza, orzeźwia, nie ma przykrych skutków ubocznych, jest więc po prostu cudownym lekiem ..."Każda droga zaczyna się od pierwszego kroku" . https://senmaluszka.pl

Awatar użytkownika
barney
Początkujący ✽✽
Posty: 144
Rejestracja: 16 lut 2009, 14:29
Choroba: CD
województwo: śląskie
Lokalizacja: ****
Kontakt:

Re: znajomi a nasza choroba

Post autor: barney » 02 mar 2009, 09:42

no dobra, chcialem dobrze... :wink:
prosze , potraktuj to jako odpowiedz humorystyczna,nic nikomu do Ciebie !
A wstyd sobie zachowaj na inne okazje .

Kapitalnie,pojechałeś po "bandzie" z niezłym piskiem.Ja zacytuję naszego klasyka dobrego humoru,imć,Onufrego Zagłobę."Cóżeś to waść,szaleju jakiegoś się najdł?Cuda jakoweś wyczyniasz".Łatwo zuważyć,związek przewodu pokarmowego,z szacowną potylicą acana.Czyli to co jemy,sprawia że jesteśmy w dobrym lub nastroju.Natomiast pani Doda,nijak nie pasuje mi do tematu.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Przyjaźń”