Mikrusia w szpitalu..

Tu składamy gratulacje i życzenia powrotu do zdrowia, z okazji imienin, urodzin i ważnych dla siebie rocznic.

Moderatorzy: Anette28, Moderatorzy

Zablokowany
dośka_82
Początkujący ✽✽
Posty: 132
Rejestracja: 14 wrz 2006, 22:28
Choroba: w trakcie diagnozy
województwo: świętokrzyskie
Lokalizacja: okolice Starachowic

Re: Mikrusia w szpitalu..

Post autor: dośka_82 » 06 gru 2008, 10:54

[ Dodano: 06-12-2008 ]
To bardzo dobrze, że Ania wraca do domku.A życze smacznego jedzonka w KFC :)
Życie jest przewlekłą raną, która prawie nigdy nie przestaje boleć i nigdy się nie goi.

Awatar użytkownika
kasieek99
Aktywny ✽✽✽
Posty: 535
Rejestracja: 06 paź 2007, 14:57
Choroba: IBS
województwo: pomorskie
Lokalizacja: Słupsk
Kontakt:

Re: Mikrusia w szpitalu..

Post autor: kasieek99 » 06 gru 2008, 13:02

powinnam sie wstydzic, bo przeczytalam to wszystko dopiero dzis :oops: ale jestem pod takim wrazeniem, jakim chyba nigdy nie bylam. Mikrusiu, Annrii, Mala Wielka - jestes OGROMNA.
jestem tak pelna podziwu dla Ciebie, twojej wiary, optymizmu i hartu ducha, ze bedziesz moim wiecznym przykladem. Zycze ci duzo zdrowka i szybkiego powrotu do formy i na forum przede wszystkim. Niech moc bedzie z Tobą :*
"Życie dając jednocześnie też odbiera każdemu..."

Awatar użytkownika
Raysha
Weteran ✿
Posty: 4274
Rejestracja: 06 sie 2006, 12:44
Choroba: CD
województwo: śląskie
Lokalizacja: Jaworzno
Kontakt:

Re: Mikrusia w szpitalu..

Post autor: Raysha » 06 gru 2008, 21:31

Hej ho, ludziki z szanownego foruma !
Dzięki waszej sile, dzięki waszym kciukom, dzięki waszym myślą, słowem - dotarłam do celu podróży ! :) Byłą to ciężka podróż, często pod górkę, ale przecież jestem córką górnika i musiałam dać radę. Córka górnika jest twarda, a nie miętka, przecież :lol:

Opowiem teraz co mi sie zdarzyło w CZD, co nie zostało napisane;
W dniu kiedy mi mieli założyć dojście centralne pojechałam na blok, rozmawiam z anestezjologiem, że jakby się dało to pod obojczykiem bym chciała, bo w szyję to się boję i w ogóle, no to powiedział, że zobaczy co się da zrobić. Po chwili zapytał mnie "a może damy znieczulenie miejscowe?". Przed moimi oczami widzę te nieudolne próby kłucia mnie i ja widzę krew z centralki, po chwili powiedziałam zdecydowanie "ale ja będę histeryzować !". Anestezjolog się poddał :lol: Budzę się po narkozie, macam szyję "o nie... dali mi w szyje" pomyślałam i na głos przez całą drogę do sali krzyczałam "Ale drań... nie! Ja nie chce! Drań! Obiecał! Drań!" :lol:

Operacja; w dniu operacji juz się poddałam, że bedzie operacja, bo niedawno lekarz powiedział "operacje bedzie później o 1-2h" no to ja już wściekła sobie myślę, czyli nie będzie. 10min potem przychodzi pielegniarka i mówi, że jadę. Jejku. Ja mówie dajcie mi pięć minutek i popisałam wszystkim esy i dałam komórkę do szuflady. Pojechalam na blok. Chwilka przerwy, bo muszą wymyć salę jeszcze i wjeżdżam. Dali mnie na taką ciepluchną kozetkę, elektrody fajne mi dali i maskę tlenową. Mówią "oddychaj głęboko" a ja ok, oddycham. Pada pytanie "czujesz cos ?" a ja zdziwiona "nie" o chwili mroczki przed oczami i poleciałam :D Budzę się, lekarz koło mnie:
(J)ja: - czy ja mam wenflon w nodze ?
(L)lekarz: - tak
(J): - czy ja mam wenflon w ręce ?
(L):- tak
(J): - czy ja mam cewnik ?
(L): - tak
... i poszłam spać dalej :lol: na drugi dzien się budzę, sciagają mi wenflony i sondę a tu mamuśka w drzwiach i słowa mamy "dziecko... jak Ty wyglądasz" a ja w śmiech XD :lol: Normalnie powagi nie umiem zachować :P Potem w piątek stanełam koło łóżka i jak ległam do łóżka to zaśmiałam się z karuzeli jaką miałam. W sobotę więcej chodziłam i jadłam, w niedzielę również i w poniedziałek. Potem to już luzik, ściaganie szwów [nie bolesne, faktyczne :D ] i drenu. Dren ok. 30cm na całą długość jelita. Aż woreczek się zatrząsł... masakra na maksa.

Wiele osób się nadziwić nie może mojej sile i optymizmowi, powiem wam sekret. Nie jest trudny. Przed operacją widziałam siebie w roli na święta jako obżartucha, pierwsze święta bez bólu, zasmakowanie się we wszystkich potrawach, udane święta! Poza tym ta ochotą na jajecznicę z grzankami [byłam na samym żp!], na słodycze z Hollandii i ta kawką babcina z przyprawami - Nie! Ja muszę wyzdrowieć dla tego żarcia, muszę jeszcze to zjeść! I to mnie motywowało. Jeszcze wizja beztroskiego życia na wiele lat, matura bez bólu, szkoła bez bólu, pasje i marzenia bez bólu - życia bez bólu jednym słowem, od dziewięciu lat. Za długu to trwało. Szłam śmiejąc się na operację. Teraz troszkę mnie przy tym jelitku przy stomii boli, ale troszeczkę. Nazwałam nowego gościa Pacynka Czesio. Dogaduję się z nim, lubi żarcie w Macdonaldsie tak jak ja :) Niestety KFC nie było po drodze :P

Dziś pierwszy raz brzuch mnie nie bolał, czuję się wspaniale, czuję ten nowy rozdział w życiu pełną piersią. Mmmm wdychać nowe powietrze, coś pięknego! Nie wiem w końcu co mi wycięli, bo na wypisie nie ma, ale wiem, że ok. 40cm jest wycięte i chirurg mówił, że to najwyższy czas.

Chciałabym podziękować bardzo wszystkim. Mama nie mogła wyjść z podziwu jak mówiłam kto pisze do mnie z forum i że wszyscy za mnie trzymacie kciuki. Kocham was, wiecie ? :* Jesteście światłem w tunelu! A nie... to pociąg :lol: :P

Awatar użytkownika
kineczkaa
Początkujący ✽✽
Posty: 465
Rejestracja: 07 cze 2006, 10:16
Choroba: CD
województwo: zachodniopomorskie
Lokalizacja: Szczecin
Kontakt:

Re: Mikrusia w szpitalu..

Post autor: kineczkaa » 06 gru 2008, 21:56

Cieszę się że już wróciłś i że operacja wyszła ci na dobre :wink:

ESka

Re: Mikrusia w szpitalu..

Post autor: ESka » 06 gru 2008, 22:06

Super, że wróciłaś :) życzę Ci aby to życie bez bólu trwało jak najdłużej, najlepiej na zawsze :) Podziwiam twój optymizm i odwagę :)

rajan
Aktywny ✽✽✽
Posty: 872
Rejestracja: 14 cze 2007, 00:15
Choroba: CU
województwo: -- poza Polską --
Lokalizacja: ...

Re: Mikrusia w szpitalu..

Post autor: rajan » 06 gru 2008, 22:59

Gratulacje!!! Marzenia się spełniają :wink:

Awatar użytkownika
Emilo
Początkujący ✽✽
Posty: 184
Rejestracja: 05 mar 2007, 09:48
Choroba: CU
województwo: małopolskie
Lokalizacja: Oświęcim
Kontakt:

Re: Mikrusia w szpitalu..

Post autor: Emilo » 06 gru 2008, 23:39

super fajnie ze znow jestes z nami na forum :roll:

Awatar użytkownika
karolka
Początkujący ✽✽
Posty: 70
Rejestracja: 10 wrz 2008, 16:27
Choroba: CU
województwo: śląskie
Lokalizacja: gliwice
Kontakt:

Re: Mikrusia w szpitalu..

Post autor: karolka » 07 gru 2008, 00:52

nic,tylko pozazdroscic optymizmu.wszystkiego dobrego :flowers:

Awatar użytkownika
Raysha
Weteran ✿
Posty: 4274
Rejestracja: 06 sie 2006, 12:44
Choroba: CD
województwo: śląskie
Lokalizacja: Jaworzno
Kontakt:

Re: Mikrusia w szpitalu..

Post autor: Raysha » 07 gru 2008, 19:36

Dziś miałam wymieniany woreczek, bolało mnie bardzo i płakałam [tak dobrze widzicie, nie zawsze się uśmiecham ;)]. Zaczęłam potem histeryzować widząc znów jelito i się rozbeczałam :lol: Nie no udana jestem. Mama zrobiła wszystko w okół i mnie uspakajała, że na początku bedzie jeszcze boleć. Poleżałam potem w wyrku i było ok. :)

Awatar użytkownika
obyty.z.cu
Doradca CU
Posty: 7759
Rejestracja: 28 lis 2008, 13:48
Choroba: CU
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: wielkopolska- Leszno

Re: Mikrusia w szpitalu..

Post autor: obyty.z.cu » 07 gru 2008, 19:53

opiekowalem sie chora,ktora miala stomie,jakos tak wyszlo,ze tylko mnie dopuszczala do siebie...wiec na codzien widzialem (sorki..wymienialem)..jedno bylo w tym pozytywne..wierzyla w to co mowie i ze jej pomagam...jelito sie pieknie goiło..ale fakt..mialem problem oswoic ja z "tym" widokiem...ale..rozmowa...tlumaczenie..szczerosc....i pomoglo..pozniej niebylo juz zadnego problemu.....
wiem..łatwo byc otwarta i opowiadac...ale czasem po cichutku sie czlowiek buntuje..to normalne..bo pomaga zaakceptowac to co jest !
i na tym wlasnie polega bycie soba ! wierze w Ciebie i zycze szybkiego powrotu do zdrowia !
„Przytulanie jest zdrowe. Wspomaga system immunologiczny, utrzymuje człowieka w dobrym zdrowiu, leczy depresje, redukuje stres, przywołuje sen, odmładza, orzeźwia, nie ma przykrych skutków ubocznych, jest więc po prostu cudownym lekiem ..."Każda droga zaczyna się od pierwszego kroku" . https://senmaluszka.pl

Awatar użytkownika
Grzyb333
Doświadczony ❃
Posty: 1075
Rejestracja: 10 mar 2008, 13:49
Choroba: CU
województwo: zachodniopomorskie
Lokalizacja: Szczecin
Kontakt:

Re: Mikrusia w szpitalu..

Post autor: Grzyb333 » 07 gru 2008, 19:53

No wreszcie mogę puścić kciuki u nóg, bo mi już zdrętwiały :E
GrzybaBlog - http://graforoman.wordpress.com/ Darwin się mylił. Ja nie pochodzę od małpy. Ja pochodzę od Purchawki :E

Awatar użytkownika
Shadowka
Doświadczony ❃
Posty: 1624
Rejestracja: 26 cze 2007, 15:56
Choroba: CU
województwo: śląskie
Lokalizacja: Piekary Śląskie/Żory
Kontakt:

Re: Mikrusia w szpitalu..

Post autor: Shadowka » 07 gru 2008, 21:49

Annrii wreszcie no to bądż dalej udana twardzielko ;)
Pozdrawiam
Shadi

"nie szukałam doskonałości - sama przyszła "

Obrazek

Awatar użytkownika
megi_25
Aktywny ✽✽✽
Posty: 640
Rejestracja: 17 lut 2007, 13:11
Choroba: CD u partnera
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Re: Mikrusia w szpitalu..

Post autor: megi_25 » 08 gru 2008, 13:02

Mikrusiu jesteś wielka.Cały czas śledziłam ten wątek i cieszę się,że są w nim same pozytywne wiadomości.Przeczytałam Twoje streszczenie z operacji jednym tchem.Jesteś niesamowitą osobą.
Żona Crohnowca mama urwisów Wiktora i Wojtka :-)))
Mąż: Leki: BRAK,po humirze dwa lata remisji endoskopowej teraz nawrót !!!!!

Obrazek

Obrazek

Natalka
Weteran ✿
Posty: 4895
Rejestracja: 19 kwie 2007, 13:54
Choroba: CD
województwo: lubelskie
Lokalizacja: Lublin
Kontakt:

Re: Mikrusia w szpitalu..

Post autor: Natalka » 08 gru 2008, 14:31

Cieszę się że już po wszystkiemu :wink: to teraz można zmienić temat wątku na Annrii po szpitalu :wink:
Nie istnieją żadne określone potrawy, które zasadniczo wpływają na ciężkość przebiegu lub na rodzaj nawrotu choroby u wszystkich pacjentów.
poradnik żywieniowy Falka

Awatar użytkownika
Raysha
Weteran ✿
Posty: 4274
Rejestracja: 06 sie 2006, 12:44
Choroba: CD
województwo: śląskie
Lokalizacja: Jaworzno
Kontakt:

Re: Mikrusia w szpitalu..

Post autor: Raysha » 08 gru 2008, 16:30

elwirko, Czesio Pacynka wyraził zgodę na zamknięcie tematu ;)

Zablokowany

Wróć do „Życzenia Okazjonalne”