Smieszne historie gdy nie zdazyliscie..

Jak nazwa wskazuje zamieszczamy tu kawały, dowcipy, anegdotki i śmieszne histroryjki obrazkowe

Moderatorzy: Anette28, Moderatorzy

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
yellow80
Debiutant ✽
Posty: 26
Rejestracja: 07 lip 2009, 10:38
Choroba: CU
województwo: dolnośląskie
Lokalizacja: wrocław
Kontakt:

Re: Smieszne historie gdy nie zdazyliscie..

Post autor: yellow80 » 10 lip 2009, 23:45

namioty (co mnie do cholery podkusilo). Rok 2002. Lato, piekne otoczenie, mili kompani. I nagle jak mnie nie przycisnie;);) wybiegam z obledem w oczach z namiotu, pole pelne ludu zajadajacego sniadanie, a ja biegne, biegne, biegne, przeskakuje spiworki, menazki, dzieci (sic) (zastanawiam sie swoja droga nad wstapieniem do reprezentacji kraju w biegu przez plotki, szybka jestem) i co? i kolejka do WC :oops:

Nie pytajcie mnie czy krzaki mnie dostatecznie przyslanialy. Ttwarz na pewno mialam zwrocona w strone lasu :mrgreen: :lol:
od 10 lat NZJ/ nie potwierdzona CU/ <b>Leki:</b> Pentasa (tabletki, czopki) + Proktis-M. Nadzieja i cierpliwość w najwyższych dawkach.

Awatar użytkownika
japko
Początkujący ✽✽
Posty: 56
Rejestracja: 30 gru 2006, 21:04
Choroba: CU
województwo: lubuskie
Lokalizacja: zielona góra
Kontakt:

Re: Smieszne historie gdy nie zdazyliscie..

Post autor: japko » 06 lis 2009, 23:15

no to ja ostatnio miałam miłą sytuację (nie pierwszy raz zresztą :P ) przed pójściem na wykład strasznie sie najadłam (ale takich zdrowych rzeczy) no i brzuch miałam jak bańka, cały wykład przesiedziałam w spokoju, ale tak sobie mysle ' czy ten brzuch jest wielki z przejedzenia czy może gazy biorą górę?' po wykładzie stwierdziłam ze to jednak przejedzenie, no wiec poszłam do domu (jakies 15 min od uniwerku) ide sobie ide no a jak sie idzie to brzuch sie trzęsie... no i bach czuje ze bedzie zaraz niewesoło. Przechodziłam akurat przez park, rozgladam sie za jakimiś gęstymi krzakami, ale cholera w moim parku są słabe krzaki! :smutny: no nic poleciało mi trochę, oczywiscie podpaska zainstalowana, więc troche bezpieczniej. Pomyslałam ze jak troche ze mnie uszło to już jakoś dojdę do domu (jakies 7min drogi) Ale gdzie tam! gazy chciały wyjśc, no to ja bez namysłu wskoczyłam w jakieś małe krzaczki. To była jakaś 5 sekundowa akcja! Zrobiłam co trzeba i smigam dalej. No i co? trzeba było znowu zrobić 5 sekundowy przystanek tym razem koło skateparku (dzieki bogu było zimno wiec nikt sie nie garnął do jazdy) z desperacji wybrałam takie miejsce że każdy przechodzień mógł mnie widzieć, ale szczescie w nieszczęściu nikt nie szedł. :mrgreen: to był na szczescie ostatni przystanek i już dalej doszłam do domu. Po drodze śmiałam sie z tej sytuacji, mimo że wcale nie była smieszna w tamtym momencie. :oops:

Awatar użytkownika
Grzyb333
Doświadczony ❃
Posty: 1075
Rejestracja: 10 mar 2008, 13:49
Choroba: CU
województwo: zachodniopomorskie
Lokalizacja: Szczecin
Kontakt:

Re: Smieszne historie gdy nie zdazyliscie..

Post autor: Grzyb333 » 20 gru 2009, 18:24

To było jeszcze zanim dowiedziałem się o mojej chorobie. W grudniu 2006 roku z związku z zaplanowanymi na święta zaręczynami wraz z siostrą pojechaliśmy do złotnika wybrać pierścionek zaręczynowy. Samochód postawiliśmy przy targowisku żeby zrobić tam małe zakupy, już tam zaczęło mnie cisnąć. Pech chciał, że toaleta przy targowisku była właśnie remontowana, pan budowlaniec powiedział, że za dwie godziny będzie czynna - spojrzałem tylko na niego ironicznie. Sytuacja stawała się niewesoła a do kibelka daleko.
Weszliśmy do złotnika i zaczęliśmy wybierać pierścionek, po chwili uznałem że już dłużej nie mogę czekać i szeptem powiedziałem do siostry:
- Poczekaj tutaj, a ja polecę szybko na dworzec (misja była ryzykowna bo dworzec daleko)
Siostra, która ma znacznie więcej tupetu niż ja stwierdziła, że chyba mnie pogięło i zapytała pani sprzedawczyni czy brat może skorzystać z ubikacji na zapleczu. Oczywiście nie było problemu, zmieszany poszedłem się załatwić. Drzwi od ubikacji się nie domykały i moje wzmocnione przez muszlę dźwięki uwalnianych gazów słyszalne były chyba po drugiej stronie ulicy. Po akcji zawstydzony kupiłem pierścionek, który uznaliśmy za najładniejszy i pojechaliśmy już bez przeszkód do domu.
Moja przygoda stała się legendarna. Przy okazji wszelkich spotkań rodzinnych muszę ją opowiadać.
GrzybaBlog - http://graforoman.wordpress.com/ Darwin się mylił. Ja nie pochodzę od małpy. Ja pochodzę od Purchawki :E

Awatar użytkownika
doelli
Aktywny ✽✽✽
Posty: 501
Rejestracja: 03 gru 2007, 17:20
Choroba: CD
województwo: podkarpackie
Lokalizacja: Rzeszów
Kontakt:

Re: Smieszne historie gdy nie zdazyliscie..

Post autor: doelli » 21 gru 2009, 17:22

Ze wszystkich sprinterskich akcji, jakie niejednokrotnie musiałam podejmować, by zdążyć do celu, ta własnie najbardziej utkwiła mi w pamięci. Niestety po operacji nikt mnie nie poinformował, że teraz moje wydalanie będzie następować z prędkością światła, byłam w szoku, kiedy fizjologia dała o sobie znać, nie było szans na jakiekolwiek zastanawianie się, jeszcze dobrze nie zlazłam z łóżka, a już byłam w :wc:, ułamek sekundy i byłaby tragedia... dobrze, że kibelek miałam tuż obok sali... bałam się potem wracać do domu, bo wiedziałam, że teraz z tym nie ma już żartów, z czasem to troszkę opanowałam, ale mam już taki nawyk, że jak jestem w nowym miejscu zawsze zaczynam od sprawdzenia, gdzie jest wc, bo niestety, kiedy przychodzi ten moment nie ma już czasu na szukanie...
doelli
Jak dobrze, że jesteście!

Awatar użytkownika
ewkunia
Doświadczony ❃
Posty: 1030
Rejestracja: 05 kwie 2008, 12:53
Choroba: niesklasyfikowane NZJ
województwo: pomorskie
Lokalizacja: z Nibylandii:)

Re: Smieszne historie gdy nie zdazyliscie..

Post autor: ewkunia » 21 gru 2009, 23:43

ja mam. ludzie mówią' ej , gdzie jest kibel, Ty na pewno wiesz'. I okazuje się,że ja zauważyłam wc po sekundzie przebywania gdzieś,a inni w ogóle nie zwracają na to uwagi. Z historii o nie zdążeniu to jedynie sytaucja'prawie'-siedzę na seminarium mgr, ludzie dookoła stołu, gadamy o kazirodztwie;p ( pr karne;p) ,a mi nagle trzewia dają znać o sobie. Kręcę się , przechylam i udaję, że innych słucham z zaciekawieniem,a głupio wyjść, bo mała grupka i zwroci się na siebie uwaę. wyskoczyłam nagle, udając ,że wywalam chusteczkę;p wolałam to od krytycznej sytuacji. eh.... chusteczke wywalałam z 10minut:P
Ewkunia; biorę: nic; brałam :Asamax Imuran, Pentasę, Metronizadol, Encorton, Salofalk, Jucolon, wlewki z hydrokortyzonem,..., and many more ;p ważę 60kg/169cm, mam notorycznie stany podgorączkowe;/ Moje jelita źle znoszą mesalazynę.

Awatar użytkownika
doelli
Aktywny ✽✽✽
Posty: 501
Rejestracja: 03 gru 2007, 17:20
Choroba: CD
województwo: podkarpackie
Lokalizacja: Rzeszów
Kontakt:

Re: Smieszne historie gdy nie zdazyliscie..

Post autor: doelli » 01 sty 2010, 15:12

To sprawdzanie jest właśnie na zasadzie, wpierw orientujesz się gdzie kibelek, a potem zakupy..., to własnie działa automatycznie, zwłaszcza, jak jest się w okresie podwyższonego ryzyka wystąpienia szybkiego udania się do :wc:
doelli
Jak dobrze, że jesteście!

Awatar użytkownika
CAMPARI34
Aktywny ✽✽✽
Posty: 939
Rejestracja: 30 kwie 2008, 18:12
Choroba: CD
województwo: -- poza Polską --
Lokalizacja: zagranica

Re: Smieszne historie gdy nie zdazyliscie..

Post autor: CAMPARI34 » 01 sty 2010, 18:16

CZYTAM I CZYTAM
i jestem w shocku
!!!!!!
strasznie mieliście
wszyscy


mnie obstrukcja dopadała
jedynie w domu
gdzie byłam spokojna
że nic a nic
mi się nie stanie.
raz też miałam ciepło
jak polazłam na zakupy
do sklepu

[wydawało mi się że to wszystko przez to czytanie tych waszych wpisów]
:neutral: :neutral: :neutral: :neutral: :neutral: :neutral: :neutral:

ale chyba nie :?: :?: :?: zamiatało mnie równo

brzuch bolał,przelewanie się,treści.....itd....
masakra :!: :!: :!:

marzyłam o tym by być w domu[gdzie kibel nie daleko]
choć ja do dziś nie wierzę

ŻE JESTEM CHORA :!:


przecież biegunkę i bóle brzucha mają co drudzy moi znajomi
:neutral:
:D

Natalka
Weteran ✿
Posty: 4895
Rejestracja: 19 kwie 2007, 13:54
Choroba: CD
województwo: lubelskie
Lokalizacja: Lublin
Kontakt:

Re: Smieszne historie gdy nie zdazyliscie..

Post autor: Natalka » 04 sty 2010, 20:27

CAMPARI34 pisze:mnie obstrukcja dopadała
jedynie w domu
obstrukcja to zaparcie, więc nie ma strachu że nie zdąży się do kibla :wink:
Nie istnieją żadne określone potrawy, które zasadniczo wpływają na ciężkość przebiegu lub na rodzaj nawrotu choroby u wszystkich pacjentów.
poradnik żywieniowy Falka

kasinp
Znawca ❃❃
Posty: 2418
Rejestracja: 19 cze 2007, 17:48
Choroba: CD
województwo: pomorskie
Lokalizacja: Rumia
Kontakt:

Re: Smieszne historie gdy nie zdazyliscie..

Post autor: kasinp » 04 sty 2010, 20:31

hehhe nie moglam sie powstrymac heheheh

Awatar użytkownika
Cinimini
Znawca ❃❃
Posty: 2451
Rejestracja: 27 maja 2006, 10:25
Choroba: CD
województwo: łódzkie
Lokalizacja: łódź
Kontakt:

Re: Smieszne historie gdy nie zdazyliscie..

Post autor: Cinimini » 04 sty 2010, 23:26

Moja historia miala miejsce jakies dwa lata temu (teraz na szczescie jelitka sa spokojne). Wczesna wiosna, wracam z pracy pelnym autobusem, czeka mnie pol godz.jazdy. Mija jakies 15 i czuje skurcz... Moment dramatycznej decyzji, co robic ? Wysiasc i szukac czegoś ? ...ale gdzie ? srodek miasta, jakies liche krzaki... To moze jednak zacisnac z sily calej posladki, zęby, pięści i jechac - no i liczyć na to, ze dojade. No tak dojade, ale co pozniej - od przystanku do domu jeszcze 7 min. drogi... To pomoglo podjac mi decycje - wysiadam, Ide jak Japoneczka, malymi kroczkami desperacko rozgladajac sie za jakims odpowiednim miejscem. Ide sa jakies krzaki, ale widze,ze to tzw.'miejscowka' jakaś kanapa i masa pustych butelek...nic to, mysle wejde tam... ale nie mimo wszystko jakoś mnie strach ogarnął, że może tam lepiej nie wchodzić. Myśle - dam rade , jakies 200 m. dalej byla przychodnia - przeciez tam musi byc wc !! Ide blado, sina, dama w stroju sluzbowym - bankowym - szpilki, biala koszula, spodniczka...ide i czuje, ze 'kipie'...aaa przychodnia zamknieta. Rozgladam sie dalej SZkola ! Jest, Tak...biegne juz jak szalona wpadam tam, ulga nie z tej ziemi, ale o zgrozo mam tylko dwie chusteczki. No nic radze jakos sobie...i na to slysze, ze z sali wychodza uczniowie, zegnaja sie...i co? slysze dzwiek kluczy !! Wypadam wiec cala taka 'zmemlana dama' glupio sie usmiecham i wybiegam pod reka pani ktora wlasnie zamykala drzwi wejsciowe...pfff zgroza...
Certolizumab od lipca'08 do lutego'11 -
Była zakwalifikowana do resekcji j. grubego na 12/04/2011, ale zwiała spod noża :D
Remicade od 24/02/2012 - 07/01/2013 - odstąpiono od leczenia ze wzg. na CIĄŻĘ !! :D

JELITKO JESTEŚ ZDROWE !!

Obrazek

kasinp
Znawca ❃❃
Posty: 2418
Rejestracja: 19 cze 2007, 17:48
Choroba: CD
województwo: pomorskie
Lokalizacja: Rumia
Kontakt:

Re: Smieszne historie gdy nie zdazyliscie..

Post autor: kasinp » 04 sty 2010, 23:34

... zgrozą powialło , ale zdązylaśśśśś!!!!! :lol:

Awatar użytkownika
ewkunia
Doświadczony ❃
Posty: 1030
Rejestracja: 05 kwie 2008, 12:53
Choroba: niesklasyfikowane NZJ
województwo: pomorskie
Lokalizacja: z Nibylandii:)

Re: Smieszne historie gdy nie zdazyliscie..

Post autor: ewkunia » 27 lut 2010, 08:21

Ja zaliczyłam dość głupią sytuację wczoraj. Spotkanie, pierwsza randka, facet mnie wiezie samochodem... A mnie nagle tragiczny skręt jelit złapał. Po prostu, miałam wrażenie,że muszę do wc natychmiast:D A tu obcy,ja wypachniona, nie powiem nagle,ze muszę do wc. Na szczęśći okazało się,ze musimy na stację pojechać benzynową.w związku z czym moje jelita zaakceptowały chilową konfuzję i odetchnęły z ulgą ( to,ze za chwilę będzie wc zawsze działa na mnie kojąco:) . Bardziej mnie zesresowało,co zrobić, w sytuacji, gdy - mowiąc wprost- zaraz gazy się ulotnią :D Więc, ja - niczym MakkGajwer;p-otwieram szybko okna i udaję,że podziwiam piekne budynki;p Później,że niby śpiąca jestem i sobie zostawiłam uchylone.... Modliłam się,zeby ten facet nie poczuł niczego w trakcie (ja nie czułam,ale mam teraz obsesję,że błędnie i teraz jestem na pozycji spalonej;p) Dojechaliśmy do tej stacji, ja do wc niby mimochodem,z tekstem,ze dziewczynki muszą często siusiać;p No i jelita ... nic. Po prostu produkt zakazany (zapewne sok wiśniowy i papieros) spowodowal u mnie jakiś szybszy pasaż i wzdęcie. Normalnie wszystko mi się przelewalo. Teraz śmieszy mnie cała historia,ale mam podwójny stres - co dalej po mitingu i czy było
' weź to poczuj';p suuuppperrrr:D iI weź czlowieku tu flirtuj z kimś;p :)
Ewkunia; biorę: nic; brałam :Asamax Imuran, Pentasę, Metronizadol, Encorton, Salofalk, Jucolon, wlewki z hydrokortyzonem,..., and many more ;p ważę 60kg/169cm, mam notorycznie stany podgorączkowe;/ Moje jelita źle znoszą mesalazynę.

hrm
Początkujący ✽✽
Posty: 52
Rejestracja: 07 lip 2009, 20:01
Choroba: IBS
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa

Re: Smieszne historie gdy nie zdazyliscie..

Post autor: hrm » 09 kwie 2010, 13:35

Sytuacja sprzed niecałego miesiąca, z cyklu "wszystkie okoliczności przeciwko człowiekowi" :razz: :
Impreza ze znajomymi, dużo piwa pitego kaskadowo jedno po drugim (bo czasu mało, ale pijany jakoś nie byłem), bawimy się na drugim końcu stolicy, więc powrót taksówką odpada a na moje kochane zapupie nocne niestety nie jeżdżą, więc mam ambitny plan zdążyć na ostatni dzienny autobus. Podróż powrotną sobie w miarę dokładnie zaplanowałem, problem był tylko taki, że się nieco zagadałem i nie zdążyłem odwiedzić WC przed wyjściem. Spóźniony jak zawsze biegnę na pierwszy autobus, uff, zdążyłem. W tym momencie pęcherz zaczyna się dopominać swojego. Ale co tam - pójdę na stacji metra. Oczywiście jak to bywa na jednej z końcowych stacji metra kibelka nie ma... bo i po co? Dobra, wytrzymam, pójdę na Centrum, tam wiem na 1000%, że jest :mrgreen: Dojechałem, już mocno "podmęczony". Kibelek oczywiście jest, ale przecież jest po 23, więc zamknięty :mad: Dobra, idę na autobus, mam kilka minut rezerwy, więc skorzystam z krzaków - kto był w rejonie Centrum wie, że są, niby niewielkie, ale na bezrybiu..., wypadam, widzę krzaki uradowany a tu nagle... Policja stoi tuż koło krzaczków i spisuje 2 osoby. No to mogiła - nie będę przecież łamał prawa pod okiem panów funkcjonariuszy :cry: Ja już zielony, ale dobra, wsiadam w autobus. w życiu nie jechałem 30 minut bez najmniejszego ruchu ręką czy nogą, dosłownie mogłem zacząć dorabiać jako posąg :wink: Od przystanku mam do domu jakieś 10 minut, odpada, nie zdzierżę ciśnienia :razz: Na szczęście na moim przystanku w autobusie były już tylko 2 osoby ze mną włącznie, wysiadamy, druga osoba na szczęście leci w przeciwną stronę, na zegarku już prawie północ, więc pustki, dobra, widzę drzewo kawałek po drugiej stronie ulicy - to jest to! Niestety chyba za bardzo się ucieszyłem na tą wizję, gdyż tylko wystartowałem w stronę drzewa a tu nagle... jedno wielkie ciepło zalewające moje nogi i szybko lecące w dół oraz NIEBYWAŁA ULGA na twarzy, ciekawie to by wyglądało jakby ktoś cyknął mi fotkę twarzy, pewnie człowiek w raju wyglądał by przy mnie na nieszczęśliwca :razz: Skończyłem co zaczęło się samo i polazłem do domu lżejszy o całą zawartośc moje pęcherza i bogatszy o nowe doświadczenia i mokre spodnie :razz: Jak pech to pech...

Awatar użytkownika
Missgrey
Początkujący ✽✽
Posty: 124
Rejestracja: 02 kwie 2010, 21:39
Choroba: CD
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Sulejówek

Re: Smieszne historie gdy nie zdazyliscie..

Post autor: Missgrey » 17 kwie 2010, 21:11

A ja jestem bardzo ciekawa, czy komukolwiek z was udało się, za przeproszeniem, obsrać swoje plecki? Bo mnie tak! Przez jakiś miesiąc, zanim wylądowałam w szpitalu, rutynowo spędzałam noce na kibelku, no i pewnej takiej upojnej tak mnie ciśnienie zmogło, że wiadoma zawartość odbiła się od ścianki miski i hop, w okolice łopatek. Się z lekka zdziwiłam jak poczułam wilgoć, ale szybki zerk w lustro nie pozostawił wątpliwości. :wink:

Awatar użytkownika
Grzyb333
Doświadczony ❃
Posty: 1075
Rejestracja: 10 mar 2008, 13:49
Choroba: CU
województwo: zachodniopomorskie
Lokalizacja: Szczecin
Kontakt:

Re: Smieszne historie gdy nie zdazyliscie..

Post autor: Grzyb333 » 18 kwie 2010, 00:47

pawelhks pisze:Na plecach nie czulem, ale czesto musialem, zwlaszcza w pracy czyscic deske klozetowa, takie cisnienie produkowalem.
Ja zawieszam pasek papieru toaletowego zaczepiony za sedes do samego dołu, oszczędza szczotkowania. :wc:
GrzybaBlog - http://graforoman.wordpress.com/ Darwin się mylił. Ja nie pochodzę od małpy. Ja pochodzę od Purchawki :E

ODPOWIEDZ

Wróć do „Na Wesoło”