Strona 6 z 14

Re: Smieszne historie gdy nie zdazyliscie..

: 10 mar 2009, 18:08
autor: Olek
Jak wy to robicie że tak nagle robicie w gacie? :lol: Ja podczas remisji nigdy nie miałem takiej przygody, a podczas zaostrzenia siedze w domu albo szpitalu i jest blisko do toalety :D

Re: Smieszne historie gdy nie zdazyliscie..

: 10 mar 2009, 18:26
autor: myry
--

Re: Smieszne historie gdy nie zdazyliscie..

: 10 mar 2009, 19:14
autor: kasinp
mnie w szpitalu raz dopadlo ale tylko w majtki popusciclam , natomiast wiele razy biegalam do domku z e sklepu bo chcialam tylko baka puscic a tu z niespodzianką , wiec teraz jak mam biegunki to chodze do najblizszego sklepu

Re: Smieszne historie gdy nie zdazyliscie..

: 10 mar 2009, 22:51
autor: Olek
To ja mam na szczęście odwrotnie - czyli jak wiem, że nie ma toalety w pobliżu to zawsze udaje się powstrzymać. Robiłem 20 stolców dziennie, ale po drodze do szpitala nawet mi się nie zachciało :D Tak samo jak w szkole nigdy nie robiłem kupy, a jak raz w gimnazjum mi się zachciało to biegłem do domu, bo tam nie ma drzwi w ubikacji i papieru :P

Re: Smieszne historie gdy nie zdazyliscie..

: 11 mar 2009, 11:43
autor: sztaba
[cytat usunięty na prośbę użytkownika]
no patrz, co za pech :wink:

Re: Smieszne historie gdy nie zdazyliscie..

: 11 mar 2009, 20:42
autor: obyty.z.cu
z dawnych czasow (sprzed 1989 r) kiedy uprawialem turystyke zostalo mi takie powiedzonko:- kto nosi nie prosi - wiec zawsze mam w zapasie pod reka podpaske i zapasowe majtki :oops: plus chusteczki higieniczne dla dzieci (!)- najlepsze :razz:
wiele razy ratowalo mnie to w trudnych sytuacjach.
Ale o tych "zimnych" potach nigdy sie nie zapomina :wink:

Re: Smieszne historie gdy nie zdazyliscie..

: 17 kwie 2009, 00:06
autor: MałaMi
tak: zimne poty:/

Ja miałam taką sytuację. Zdarzyło się to ostatniego dnia pobytu nad morzem, kiedy już byliśmy wykwaterowani, łaziliśmy po mieście a plecaki zostały na kwaterze w mieszkaniu babki. Od domu dzieliło nas kilkanaście godzin jazdy pociągiem (mieszkam w Krk:) Byłam wtedy na początku romantycznej znajomości z moim chłopakiem. Ostatni rejs statkiem itd...
I nagle!! Rozbolał mnie brzuch, na tym statku, gdzie nie było kibla. Zesrałam się w gacie:/ To było nieziemsko upokarzające. Potem łaziłam w tych gaciach w upale, przez całe miasto by dojść na kwaterę i prosić babkę, by mi pozwoliła skorzystać z łazienki. Tam musiałam się przebrać, umyć w umywalce i spakować te usrane gacie do worka i do plecaka. Nie muszę dodawać, że cała drogę powrotną w pociągu spędziłam na kiblu..


Wtedy jeszcze nie wiedziałam o chorobie.

Re: Smieszne historie gdy nie zdazyliscie..

: 17 kwie 2009, 07:09
autor: paubom
Ja ososbiście nie miałam takiej przygody, choć kiedyś wiele lat temu nagły skurcz jelit poczułam jakieś 300 m od domu, ale na szczęście udało mi się donieść do kibelka. Nie wiążę tego z niczym, bo była to jednorazowa sprawa "nie wiadomo skąd".
Natomiast moja mama opowiadała jak to kiedyś mój tata założył sobie, że puści bąka i ha nispodzianka :wink: Od tej pory powiedzenie, że ktoś sobie założył, że "se piardnie a się zesrał" znalazło swoje odzwierciedlenie w realnym życiu

Re: Smieszne historie gdy nie zdazyliscie..

: 03 cze 2009, 14:59
autor: Natuśka
Boziu! To mnie złapało raz tak fest w autobusie jak jechałam do szkoły... Kurde byłam ledwo podciągnięta z zaostrzenia. Mama mi jeszcze nie kazała jechać, ale ja nie. Ja muszę jechać, bo sprawdzian miałam czy coś. No i sobie jadę.. A tu tak mniej więcej na połowie drogi KLOPS! :oops: zapach nie napawający optymizmem.. Zima wtedy była, pełno ludzi na przejściu, okna pozamykane, duchota niesamowita a ja na środku autobusu taki zapaszek "lekki" puściłam w obieg. No ale to nie o to, nie o to :razz: wiecie chciało mi się na dwójeczkę niesamowicie, ale myślę : wytrzymam. Twardo siedzę, intensywnie myślę, a tu kolejny napływ w tyłku... No to ja próbuję jakoś wstrzymać, ale nie daje rady. Duszno mi sie robi, gorąco, burak ze mnie dojrzały i .... .... ... w nogi do kierowcy! :lol: (tak z perspektywy czasu to śmieszne, ale wtedy to mi nie było do śmiechu :) ) Zaczęłam coś do niego gadać, bełkotać, żeby się zatrzymał no i się zatrzymał,a aja na wyjściu pawia sobie puściłam :cry: a potem poleciałam gdzieś w krzaki :cry: no a potem to już telefonik po tatusia i do domu... :wink:



drugi raz mi się zdarzyło w mpk.
wracałam wtedy od ciotki. Jadę, jadę. Mnie się zaczęło robić jakoś tak dziwnie: raz gorąco, raz zimno, chyba byłam blada, bo jakaś babeczka spytała mnie czy się dobrze czuję. Ale myślę: spox :roll: przedostatni przystanek, a ja już betka. Siedzę jak wryta,nie wiem co robić, siódme poty ze mnie spływają :cry: dojechałam do właściwego przystanku. Ja siach! Pierwsza wygalopowałam... i biegiem do marketu! Z pół kilosa miałam do przebycia, zaczęły mnie łapać jakieś skurcze w łydkach, co chwilę przystawałam, kucałam, żeby nie wypuścić, dobiegłam. Gatki w dół, ale już się sprawa rozwinęła prędzej :oops: to nie było najgorsze.. zaczęłam wymiotować, więc na przemian wstawałam w kibla i nachylałam się do niego. Nagle poszło mi dołem...ale co to? górą też! w ostatniej chwili złapałam kosz i sobie ulżyłam. siedziałam i srałam i czekałam jak mi się trochę polepszy. godzina mija, zero poprawy, raczej pogorszenie ... całe szczęście tesco było całodobowe.
Mimo, ze rodzice mnie w nocy odebrali z niego to i tak rano wylądowałam w szpitalu :cry:

Re: Smieszne historie gdy nie zdazyliscie..

: 03 cze 2009, 15:45
autor: CzarnaMamba
:smiech: :respekt: mnie sie tez zdarzylo, mialam zaostrzenie a bylam umowiona na jazde "L", wiec zalozylam podpaske :) jade ze swoja instruktorka, jak mi jelita same zaczely rumbe wywijac w brzuchu....Dobrze, ze muzyka leciala w aucie, bo ladna wiocha by byla :P

Re: Smieszne historie gdy nie zdazyliscie..

: 03 cze 2009, 19:16
autor: Renata2
kilka razy docierałam do WC w ostatniej sekundzie, jeszcze nie miałam diagnozy- wyszłam tylko na przepustkę ze szpitala. Lato, po szpitalnym wikcie coś by się zjadło. Dotarłam do domu, kupując kilka przysmaków i kefir. Wpadam do domu ( jeszcze czuję się dobrze). kuchnia- jest gorąco, więc zimny kefirek- cały duży kubek. Potem zdjąć szpitalne ciuchy- w czasie przebierania zaczyna kręcić w brzuchu- coraz gorzej.... 15 metrów do ubikacji- ostry sprint, po drodze ściągam bieliznę, wpadam do ubikacji i z rozmachem siadam na WC. Niestety- ktoś zamknął klapę, a moje zwieracze puściły. Ubikacja plus płytki dookoła były do mycia. Dobrze, że byłam w domu sama. :mrgreen: :dobani:

Re: Smieszne historie gdy nie zdazyliscie..

: 03 cze 2009, 22:40
autor: Natuśka
wiem jedno: tent temat u nas zawsze będzie aktualny i nigdy się nie przedawni :cry: :razz:

Re: Smieszne historie gdy nie zdazyliscie..

: 04 cze 2009, 21:28
autor: lucypah
mnie sie dzis za to przydazylo cos co mnie rozbawilo, mimo iz to chyba takie smieszne dla kogos innego juz nie koniecznie musi byc :wink:

otoz dzis jak bylem w galaxy zachcialo mi sie do wc, nie lubie tam zabardzo korzystac z nich, no ale nie dalo rady inaczej i poszedlem, wchodze, zajmuje box 3, pierwsze co widze to podpaska ( od razu pomyslalem, co robila kobieta w meskim wc), ale dobra cos mnie cisnie. Siadam, robie co trzeba i obok do kabiny siada jakis koles, a mnie troszke wzdelo... i tak staram sie jak najciszej coby sobie siary nie robic, ale calkiem tak niemo sie nie da. Uslyszal to ten typek i mowi: boze co za swinia. w pierwszej chwili zrobilo mi sie glupio, ale potem mysle, skoro juz jestem wg niego swinia to mu pokaze. Wypuscilem wszystko co mi zalegalo jak najglosnie ( powodujac mala gownosfere :mrgreen: ) i wtedy wcetowy sasaid sie zdenerwowal, mowiac: k...., ja p.... i pelno innych epitetow a ja smiejac sie do siebie opuscilem szybko, i gdy tylko wyszedlem wybuchlem smiechem, tylko ludzie sie troche dziwnie patrzyli :lol:

samo zachowanie glupie, ale przyjemnosc mi sprawilo jak dziecku ;p

Re: Smieszne historie gdy nie zdazyliscie..

: 06 cze 2009, 15:44
autor: CzarnaMamba
lucypah, czytajac to poplakalam sie ze smiechu!!!! :lol:

Re: Smieszne historie gdy nie zdazyliscie..

: 12 cze 2009, 13:32
autor: creative77
Ja podczas pobytu w szpitalu na Ligocie leżałem w sali 6 osobowej a było nas w niej 8 :roll:
Byłem wtedy w takim stanie, że codziennie zaraz po przebudzeniu rano musiałem iść do wc. Pewnego uroczego poranka było w sali bardzo zimo. Ja więdząc, że lepiej już iść w strone kibelka siedziałem w zaparte pod kołdrą myśląc, że tym razem to przetrzymie(leżałem na łożku które było najdalej od drzwi). Leże tak sobie i nagle bardzo przycisło :cry:

Więc zaraz w te pędy biore papier i lece do wc. No i bach 2 metry przed drzwiami kupa spływała mi juz po nodze :oops: siedze w tym kibelku i myśle kurde co teraz! Powycierałem ile mogłem i potem przyponiałem sobie, że nie mam zapasowych spodni :cry: no nic wyszedłem, wróciłem do sali i pod kołderke. Zaraz napisałem smsa do mamy żeby przywiozła drugą pare i leżałem tak w lekkim smrodzie przez 2 godz czekając :mrgreen: i modląc sie, żeby nie było obchodu przed jej przyjazdem.

Na szczęście doczekałem sie a obchód zaczął sie w trakcie mojego przebierania w ubikacji :razz: