wreszcie coś pozytywnego:)

czyli smutki i radości posiadaczy CU i CD, wypróbowane sposoby radzenia sobie ze stresem etc.

Moderatorzy: Anette28, Moderatorzy

Zablokowany
Awatar użytkownika
Coralie
Aktywny ✽✽✽
Posty: 535
Rejestracja: 12 lip 2010, 16:23
Choroba: niesklasyfikowane NZJ
województwo: pomorskie
Lokalizacja: z piekła

Re: wreszcie coś pozytywnego:)

Post autor: Coralie » 24 lis 2010, 12:22

Nawet nie wiesz jak dobrze jest przeczytać coś tak pozytywnego :)

Cieszę się, że Ci się poprawiło, oby teraz było już tylko lepiej! :brawo:
New beginning :)

Awatar użytkownika
malapkasia
Znawca ❃❃
Posty: 2859
Rejestracja: 24 maja 2010, 11:31
Choroba: CD
województwo: lubelskie
Lokalizacja: Lublin/Bełżyce/Łuszczów

Re: wreszcie coś pozytywnego:)

Post autor: malapkasia » 24 lis 2010, 13:16

wzruszyłam się :cry: ciesze się Twoim szczęściem :przytul: :*
myślę, że taką radość z życia, o której piszesz zna kilka osób, którzy po długiej walce z bólem, szukaniu dobrego lekarza i leku, który pomoże wreszcie znaleźli. Ja szukałam 3 lata, byłam u kilkunastu lekarzy, nawet u jakiegoś zielarza z wahadełkiem. I d.... aż wreszcie trafiłam! tez po ogromnej ilości TRAFIONYCH wreszcie leków poczułam się jak dziecko :) szczęśliwa i beztroska (choć jak każdy mam inne problemy). Po długiej wizycie w szpitalu zdałam sobie sprawę z tego jak ważne jest zdrowie i jak to jest fajnie budzić się rano bez bólu:) jeść prawie wszystko, gdzie wcześniej nie jadło się prawie nic... że problem to nie problem jeśli jest się zdrowym, zdolnym do myślenia i pracy :wink: i też muszę podziękować Forumowiczom :razz: bo tutaj znalazłam odpowiedź na wszystkie (wtedy trudne) pytania, a jak nie to zawsze można zapytać. Czasem nawet stwierdzałam, że ludzie tutaj wiedzą więcej niż nie jeden lekarz :razz: Dlatego też wiem, że nie jeden chory nie dałby sobie rady gdyby nie Forumowicze, czyli Ci, którzy już się oswoili z chorobą i wiedzą o niej.


:spoko: tak 3mać :spoko: :*
"Aby być szczęśliwym z mężczyzną, trzeba go bardzo dobrze rozumieć i trochę kochać. Aby być szczęśliwym z kobietą, trzeba ją bardzo kochać i w ogóle nie próbować zrozumieć"
imuran, entocort 3mg, novothyral

genus
Początkujący ✽✽
Posty: 378
Rejestracja: 26 lis 2007, 10:04
Choroba: niesklasyfikowane NZJ
województwo: -- poza Polską --
Lokalizacja: Poznan

Re: wreszcie coś pozytywnego:)

Post autor: genus » 24 lis 2010, 14:34

Super!
Twoja historia, oprocz duzej dawki pozytywnego ladunku, moze tez pokazac innym, ze nie wolno sie poddawac w walce o lepsze samopoczucie, czasem trzeba probowac innych lekow, jesli nie ma poprawy, nie wmawiac sobie, jak jest zle, ze tak byc musi.

Awatar użytkownika
Raysha
Weteran ✿
Posty: 4274
Rejestracja: 06 sie 2006, 12:44
Choroba: CD
województwo: śląskie
Lokalizacja: Jaworzno
Kontakt:

Re: wreszcie coś pozytywnego:)

Post autor: Raysha » 24 lis 2010, 15:09

Martita, jestem pod wrażeniem. Wiedziałam, że sobie dasz radę! Wierzyłam w Ciebie! :)
Skąd ja to znam, te różne leczenia, załamania i wizja "chyba lepiej umrzeć, niż żyć w takich męczarniach". Jest mi to bliskie.

Ostatnio. Właściwie od czerwca mam podobnie jak Ty. Zmiany na bardzo plus. Tyle, że u mnie była nieco inna historia. Przechodziłam sterydoterapie, gdzie na krótko działała, większość leków (metotreksat, imuran, remicade) powodowały takie leukopenie, że nie mogli kontynuować leczenia. Humira pomogła dłużej, bo aż na pół roku, gdzie potem skończyło się z zaostrzeniem i ... mnie niestety nie ominęło stomia. Pluję sobie do tej pory w brodę, że może mogłam tak łatwo się nie poddać, no ale to inna bajka. Operacja - też mi się tak super nie udała. Bóle trwały rok. Potem wylądowałam na żywieniu pozajelitowym. Tu mi uratowali tak naprawdę życie, wlewki i zwiększenie dawki pentasy. Potem kolejne zaostrzenie, po pół roku. I tak dalej blebleble.

Mi pomogły sesję psychologiczne. Może i niektórzy uznazą, że jestem słaba, skoro nie potrafiłam sobie sama pomóc, ale miałam prawo skorzystać i skorzystałam. Co wyszło mi na plus. Zdałam sobie sprawę, że za bardzo koncentruję się na chorobie, bólu i podświadomie nie chciałam tego tracić, bo nie umiałam żyć bez bólu. Znałam rytm życia tylko z bólem. Budziłam się z bólem i wiele rzeczy usprawiedliwiałam bólem. Nic nie robiłam, bo bolało. Zaczynając rozmowę mówiłam, że boli, a nie, że mi np. smutno. Potrafiłam na wejściu powiedzieć coś w stylu "hej mam stomię i żywienie", tak jakbym chciała ludzi sprawdzić i odpychać - nieświadomie.

Poruszałam wiele innych tematów. Dlatego zachęcam do wizyty u psychologa, bo ja przystępując do pierwszej sesji, w ogóle nie byłam załamana, w ogóle nie czułam potrzeby psychologa, ale pomyslałam "pewnie chce mnie wybadać". Nie zaufałam od razu. Zauważyłam, że strasznie dobrze analizuje to co mówię i motywuje! :)

Zmieniłam to. Powolutku zmieniałam podejście. Uczę się życia zmieniając myślenie. O wiele łatwiej się żyje, nie myśląc o chorobie. Mam żywienie? No mam, ale co to zmienia? Podłączę się. Trzeba wyjść wieczorem na miasto? Nie ma problemu. Pakuję pompę i worek do plecaka. Mam stomię? Mam, ale czy ktoś musi wiedzieć?

genus
Początkujący ✽✽
Posty: 378
Rejestracja: 26 lis 2007, 10:04
Choroba: niesklasyfikowane NZJ
województwo: -- poza Polską --
Lokalizacja: Poznan

Re: wreszcie coś pozytywnego:)

Post autor: genus » 24 lis 2010, 15:31

Mikrusia pisze:Może i niektórzy uznazą, że jestem słaba, skoro nie potrafiłam sobie sama pomóc
Ja uwazam wrecz przeciwnie, Mikrusiu. Do tego, by przyjac pomoc, a potem ja wykorzystac we wlasnym zyciu, w praktyce, i rozwijac sie dalej na wlasna reke, potrzeba duzo wewnetrznej sily, pokory i odwagi. Bo przeciez o wiele "latwiej" jest sie zamknac w sobie, twierdzac, ze sobie samemu poradzimy, tworzac na zewnatrz twardy pancerz.

Generalnie w kazdej chorobie przewleklej psychika cierpi rownie mocno, co cialo, i nie jest to dowod slabosci, tylko normalna rzecz. Problem w tym, ze niewiele sie moze o tym mowi lub tez bagatelizuje sie ten aspekt.

Awatar użytkownika
-Ania-
Admin
Posty: 4323
Rejestracja: 06 lis 2003, 15:04
Choroba: CD
województwo: śląskie
Lokalizacja: Jaworzno

Re: wreszcie coś pozytywnego:)

Post autor: -Ania- » 24 lis 2010, 17:09

Fajnie masz :))

cieszę się Twoim szcżęściem
mam nadzieje, że będziesz dalej nas tym zarażać

ania
Dopóki walczysz jesteś zwycięzcą !

Obrazek

Awatar użytkownika
Alishia
Aktywny ✽✽✽
Posty: 728
Rejestracja: 12 sty 2007, 19:34
Choroba: CD
województwo: opolskie
Lokalizacja: Opole
Kontakt:

Re: wreszcie coś pozytywnego:)

Post autor: Alishia » 24 lis 2010, 17:48

Super!
Ciesz się życiem!W końcu!
Oby tak dalej:)

Awatar użytkownika
Golfi
Doświadczony ❃
Posty: 1019
Rejestracja: 27 gru 2005, 22:41
Choroba: CU
województwo: śląskie
Lokalizacja: Mysłowice
Kontakt:

Re: wreszcie coś pozytywnego:)

Post autor: Golfi » 24 lis 2010, 17:51

widać prawdziwy z Ciebie fajter :D , miejmy nadzieje że Twoje dobre samopoczucie będzie trwać i trwać... :)

Awatar użytkownika
Grzyb333
Doświadczony ❃
Posty: 1075
Rejestracja: 10 mar 2008, 13:49
Choroba: CU
województwo: zachodniopomorskie
Lokalizacja: Szczecin
Kontakt:

Re: wreszcie coś pozytywnego:)

Post autor: Grzyb333 » 24 lis 2010, 21:02

No to baw się dziewczyno, baw. Nadrabiaj. :spoko:
GrzybaBlog - http://graforoman.wordpress.com/ Darwin się mylił. Ja nie pochodzę od małpy. Ja pochodzę od Purchawki :E

Natalka
Weteran ✿
Posty: 4895
Rejestracja: 19 kwie 2007, 13:54
Choroba: CD
województwo: lubelskie
Lokalizacja: Lublin
Kontakt:

Re: wreszcie coś pozytywnego:)

Post autor: Natalka » 25 lis 2010, 19:29

cieszę się, martita, że wreszcie Ci się udało uśpić potwora :wink:
Nie istnieją żadne określone potrawy, które zasadniczo wpływają na ciężkość przebiegu lub na rodzaj nawrotu choroby u wszystkich pacjentów.
poradnik żywieniowy Falka

Awatar użytkownika
toczka
Początkujący ✽✽
Posty: 459
Rejestracja: 15 mar 2009, 19:22
Choroba: CU
województwo: śląskie
Lokalizacja: Katowice

Re: wreszcie coś pozytywnego:)

Post autor: toczka » 25 kwie 2011, 18:33

Sluchajcie i czytajcie!!!!

Wczoraj na tvn24 z cyklu Ewa Ewart poleca leciał film : http://www.thelivingmatrixmovie.com/

NIESAMOWITY! Wszystko na temat chorob, tego, ze nawet najgorsze choroby mozna wyleczyc. Caly potwor siedzi w naszych myslach i podejsciu do stytuacji. Pozytywne myslenie, nastawienie moze zdzialac cuda! To nie prawda, ze jakies choroby sa uwarunkowane genetycznie albo, ze sa nieuleczalne. Pokazywali jak zmieniaja sie przeplywy energii w przypadku pozytywnego myslenia i niegatywnego myslenia.
Jestesmy chorzy w naszych glowach, dlatego przesylamy negatywne sygnaly na organy.
Jakis czas po ogladnieciu tego dokumentu nie moglam dojsc do siebie. I kurcze, spedzialm wiekszosc dnia nad rozmyslaniem na ten temat. Faktycznie, wokolo tyle jest negatywnej energii, negatywnych mysli! To jest niemozliwe, ze przymujac tyle lekow, dbajac o siebie, prowadzac zdrowy i aktywny tryb zycia, NAGLE przyjdzie jakis czort i zaostrza flaczki! Sama sie sobie dziwie, ze jako urodzony sceptyki realista uwierzylam, ze cos jest nie tak! Zaczynam sie rozgladac nad dobrą szkołą jogi! Zaczne prowadzic ze soba monologi, postaram sie polubić siebie i swoja chorobe! I co najwazniejsze- zaczne wierzyc w skutecznosc terapii!
Widocznie My, CUdaki potrzebujemy tych pozytywnych doznac! Jeszcze sie okaze ze MY WSZYSCY mozemy byc ZDROWI!!!!! I bedziemy!!!! :))))))
Na końcu jest zawsze dobrze. A jeśli nie jest dobrze, to znaczy, że to nie jest jeszcze koniec...

Nobody expects the Spanish Inquisition!

Mamcia
Specjalista od Spraw medycznych
Posty: 10316
Rejestracja: 04 mar 2004, 16:08
Choroba: CD u dziecka
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Re: wreszcie coś pozytywnego:)

Post autor: Mamcia » 25 kwie 2011, 19:29

Prawdą jest, ze wiara czyni cuda, a reszta....
Przyłacz się do Towarzystwa J-elita. Działamy dla waszego dobra, ale bez Waszej pomocy niewiele zrobimy.

Awatar użytkownika
Golfi
Doświadczony ❃
Posty: 1019
Rejestracja: 27 gru 2005, 22:41
Choroba: CU
województwo: śląskie
Lokalizacja: Mysłowice
Kontakt:

Re: wreszcie coś pozytywnego:)

Post autor: Golfi » 21 maja 2011, 11:22

Dari pisze:Dla niektórych z Was to pewnie "odkrywanie Ameryki". Ja w każdym razie o to walczę, bo jestem żywym przykładem na to, że pesymistyczne podejście niszczy zdrowie!!!!
właśnie wydaje mi się ze prawie wszyscy tutaj zdają sobie sprawę jak kluczowym elementem naszego życia jest psychika czy też szerokie stosowanie pozytywnego myślenia :)

Zgadzam się w pełni , trzeba walczyć ! :)
"Nic, co ma wielką wartość w życiu nie przychodzi łatwo."

Zablokowany

Wróć do „Nasza Psychika”