Strona 2 z 5

Re: Załamka

: 04 lut 2011, 15:52
autor: eni80
Dziewczyny być może potrzebuje jakiegoś psychologa lub psychiatry. Naprawde tłumacze sobie , gadajac sama do siebie, że głowa do góry , inni maja gorzej , będzie dobrze .... Ale to nie działa :cry: :oops:

Re: Załamka

: 04 lut 2011, 16:01
autor: deth
ja polecam farmakoterapie , tylko w naszym :cenzura: kraju mniejsze opory mamy lecząc sie na inne choroby - ba, nawet co niektórzy chwalą sie jak to im żle z ta czy inna dolegliwościa - a juz całkiem spora grupa - nawet licytuje sie - na liczbe chorób.
najwieksze opory mamy jednak, by skorzystać z pomocy psychiatry - bo choroba duszy jest oznaką słabości - choć może nam po prostu brakować jakiejś dziwnej serotoniny, endorfiny czy jakiejs innej -iny, tak jak diabetykowi - insuliny. i jedna dolegliwość i druga - może być choroba ciała - depresja endogenna np
obojętnie jakie ma zreszta podłoze nasze cierpienie - nie jest warte - by w nim trwać - a trzeba z nim walczyc - samo nie przejdzie - a przewlekłe cierpienie, jest o wiele gorsze w wychodzeniu zeń, niż w porę zauważone i leczone przez specjalistę
mowię to ja, jarząbek - biore psychotropy - i chwale sobie :| nie czuję jakiejś specjalnej euforii, ale moje flaki sa teraz spokojne, zawsze informowałem gastro, ze mam nerwice flaków w co mi nie wierzył - jakby crohn, miał monopol na mój organizm - i juz żadna inna dolegliwość nie mogła mnie trawic, nie wiem czy mam rzeczywiście tę nerwicę flaków - ale teraz sa znacznie spokojniejsze. To samo jesli sie tyczy skutków ubocznych leków, akurat tych, ktore biore - czyli apetyt :D mam wilczy i bardzo mnie to cieszy - bo walcze z moim zdawnionym kompleksem niedowagi - z tym, ze moje leki dobrane yły własnie pod kontem apetytu i własciwosci zapierających (chodze do kibla raz dziennie :| ) więc to - każdemu według potzreb
nie wiem co tu madrego napisac na podsumowanie - wiec nic nie napisze, wstawie tylko emota

:|

Re: Załamka

: 04 lut 2011, 18:11
autor: eni80
Zenobius pisze: Czemu jest Ci obojetnie i nie planujesz?
Przez chorobe, bo "po co planowac, skoro flaki sie buntuja"?
No przygniotło mnie to troche , do tego problemy ( wiem ma je każdy ) Stad stan zobojętnienia .. A nie planuje ponieważ nie wiem jak bedzie w następnym dniu , Niby remisja , a nie jest tak jak być powinno . :wc:

Re: Załamka

: 05 lut 2011, 13:18
autor: mal(a)gocha
No cóż, ja też polecam psychotropy. Długo się przed nimi broniłam, tez wydawało mi się, że MUSZĘ wyjść z tego sama, że głowa do góry itd. Efekt był taki, że to samodzielne wychodzenie z załamek po trochę przyczyniło się, że rozpadło się moje małżeństwo (no cóż teraz z perspektywy czasu nie dziwię się, byłam nie do wytrzymania). Mnie psychotropy przepisuje lekarz pierwszego kontaktu jak tylko powiedziałam, że jestem załamana, że moja psychika siada (było to po pobycie w szpitalu, który mnie zawsze dobija) to stwierdziła, że trzeba sobie pomóc lekami. Oczywiście są to słabe leki psychotropowe, ale może działają też tak, że wiem, że coś biorę i jest lepiej.

Re: Załamka

: 09 lut 2011, 18:37
autor: Alis
mal(a)gocha a jakie konkretnie leki bierzesz?

Re: Załamka

: 10 lut 2011, 18:02
autor: mal(a)gocha
Lek ma nazwę coaxil. Biorę jedną tabletkę dziennie (czasami 2xdziennie). Oczywiście lek wydawany na receptę i po konsultacji z lekarzem (w moim przypadku jak pisałam wcześniej jest to lekarz pierwszego kontaktu - w mojej przychodni to lekarz rodzinny). Z tego co pamiętam to zaczęłam od leku bioxetin (nazywany polskim prozakiem, chociaż lek chyba nie jest polski), ale on działał na mnie krótkotrwale (zażywa się rano więc parę godzin było super, no może nawet zbyt super, na dłuższą metę źle by się to skończyło, ze względu na to, że w pracy mi wszystko zwisało, a idiotyczne polecenia przełożonych potrafiły mnie nieźle rozbawić), więc pani doktor stwierdziła, że lepiej zmienić na coaxil. I tak zostało do dzisiaj.

Re: Załamka

: 12 lut 2011, 14:59
autor: Alis
A mi gastroenterolog zapisuje Sulpiryd, bo mówi że jelita muszą się wyciszyć.. No i oczywiście zalecał psychologa.

Re: Załamka

: 12 lut 2011, 15:13
autor: Cinimini
Ja też "jadę" na sulpirydzie - aktualnie mam taka emocjonalna karuzelę, że chyba bym zwariowała, bez wyciszacza....

Re: Załamka

: 12 lut 2011, 16:31
autor: mal(a)gocha
Poczytałam o sulpirydzie- podoba mi się informacja z ulotki: "Wskazania do stosowania: Leczenie ostrych i przewlekłych psychoz w schizofrenii." Czasem zaczynam uważać, że już jestem bliska schizofrenii, więc może powinnam się przerzucić na ten lek ;)

Re: Załamka

: 27 lut 2011, 15:03
autor: Alis
Ostatnio nie chce mi się chodzić do psychologa. Wydaje mi się, że psycholog wszystko bagatelizuje i mnie olewa. Mówię jej, że przeżywam nowe sytuacje całą sobą, a ona na to że każdy tak ma.Pytam się jej jak mam radzić sobie z bólem a ona na to, że z zapaleniem jelita ludzie normalnie żyją i pracują. ..

Re: Załamka

: 27 lut 2011, 15:49
autor: pea
Alis pisze:Ostatnio nie chce mi się chodzić do psychologa. Wydaje mi się, że psycholog wszystko bagatelizuje i mnie olewa. Mówię jej, że przeżywam nowe sytuacje całą sobą, a ona na to że każdy tak ma.Pytam się jej jak mam radzić sobie z bólem a ona na to, że z zapaleniem jelita ludzie normalnie żyją i pracują. ..
skąd ja to znam.. zawsze wydawało mi się, że psycholog czy też terapeuta to osoba, która zna pełen wachlarz ludzkich emocji i potrafi wczuć się w sytuację drugiej osoby. a teraz odnoszę wrażenie, że oni wszystko widzą w bieli, albo czerni: "cierpisz? - inni mają raka i są szczęśliwi" "jesteś nieszczęśliwa? - zmień swoje życie" "nie masz siły zmieniać swojego życia? - to szkoda" :neutral: przecież nie po to człowiek stresuje się jak głupi i mówi coś, co z wielkim trudem przechodzi mu przez gardło żeby usłyszeć takie mrzonki...

Re: Załamka

: 27 lut 2011, 16:27
autor: LoneWolf
Trzeba sobie zadać proste pytanie - kim jest psycholog? Zwykły człowiek, który ma wiedzę na temat psychiki ludzkiej większą niż przeciętny człowiek. Ale ma on swoje doświadczenia i emocje, jak może zrozumieć emocje innych i to przez co przechodzą, gdy sam tego nie doświadczył? To co mówi psycholog można sobie wmawiać samemu, zawsze można patrzyć na tych co mają gorzej lub na tych którzy są pozytywnie nastawieni, ale czy każdy jest tak mało ambitny żeby patrzyć na tych co mają gorzej? NIE. Bo są ci którzy problemów nie mają - to na nich patrzymy. Gdyby człowiek nie patrzył na to co lepsze i nie adaptował najlepszych rozwiązań i nie budował społeczeństwa z najlepszych jednostek, nasza kultura była by niczym. Chęć bycia zdrowym, sprawnym, zadowolonym to część człowieczeństwa, dlatego człowiek nie mający którejś z tych rzeczy wpada w przygnębienie czy depresje. Najlepszym psychologiem i pomocą dla osoby z problemem jest druga osoba z takim samym problemem i obie muszą mieć chęć walki z nim. Dlatego np. osoby chore zakładają fora...

Re: Załamka

: 27 lut 2011, 18:38
autor: mal(a)gocha
pea pisze:przecież nie po to człowiek stresuje się jak głupi i mówi coś, co z wielkim trudem przechodzi mu przez gardło żeby usłyszeć takie mrzonki...
Właśnie dlatego jakoś trudno namówić mnie na wizyty u psychologa.

Re: Załamka

: 27 lut 2011, 19:11
autor: obyty.z.cu
ChildOfCracow pisze:kim jest psycholog? Zwykły człowiek, który ma wiedzę na temat psychiki ludzkiej większą niż przeciętny człowiek. Ale ma on swoje doświadczenia i emocje, jak może zrozumieć emocje innych i to przez co przechodzą, gdy sam tego nie doświadczył?
dlatego ja zawsze przypominam,wybierz psychologa klinicznego,takiego z doświadczeniem,z praktyką ,a nie z modnych gabinetow.
ChildOfCracow pisze:Najlepszym psychologiem i pomocą dla osoby z problemem jest druga osoba z takim samym problemem i obie muszą mieć chęć walki z nim.
idąc tym tokiem myślenia,wyszłoby na to,ze chorzy mają sie leczyć w swoim gronie.
Trzeba odróżnić wsparcie drugiej osoby od dobrej terapii.
mal(a)gocha pisze:pea napisał/a:
przecież nie po to człowiek stresuje się jak głupi i mówi coś, co z wielkim trudem przechodzi mu przez gardło żeby usłyszeć takie mrzonki...

Właśnie dlatego jakoś trudno namówić mnie na wizyty u psychologa.
Każdy ma swoje doświadczenia,ale mi się wydaje,że nie na tym ma polegać terapia,że terapeuta pogłaszcze po głowie ze wspólczuciem,ale własnie wskaże droge wyjścia.
Czasem trzeba zacząć od tego,ze trzeba pokazać i innych jako przykład podobnych problemow.
Jeśli ktoś sam w trakcie terapii uświadomi sobie swoje żrodło problemów,łatwiej mu poszukać dobrego wyjścia z problemu.
Przykład: ..taki mi akurat przyszedł na myśl - alkoholik żeby sie "wyleczyć" musi sie przyznać (zrozumieć) ze ma problem,to właśnie jest pierwszym krokiem dobrej terapii.
Ten który to zrobi ma szanse na "trzeżwość" !
Ci,ktorzy będą opowiadać różne historie,chocby ,ze przecież zawsze mogą przestac,czy ze to tylko kilka piw.... albo,ze psycholog tego sam nie przeżył wiec nie ma doświadczenia .. -nigdy nie wyjdą z problemu.
Psycholog ,terapeuta ma pomóc odnależć problem,a nie za nas go usuwać.

Jeśli u psychologa znajdzie sie właśnie takie wspólne poszukiwanie,to jest szansa na dobrą terapie... a wtedy nie szkoda na nią czasu.

Re: Załamka

: 27 lut 2011, 19:47
autor: mal(a)gocha
obyty.z.cu pisze:Każdy ma swoje doświadczenia,ale mi się wydaje,że nie na tym ma polegać terapia,że terapeuta pogłaszcze po głowie ze wspólczuciem,ale własnie wskaże droge wyjścia.
Nie chodziło mi o to, że chcę, żeby ktoś mi współczuł, ale czasem te drogi wyjścia to są mrzonki. Na mnie akurat pokazanie innych chorych jako przykład, że cierpią nie działa, może przez to, że na Crohna choruję 30 lat i swoje widziałam. [Oczywiście wszystkim chorym bardzo współczuję (żeby mnie ktoś tu źle nie zrozumiał, że uważam, że tylko ja cierpię)].
Zgadzam się, że trzeba wybierać fachowców, tylko często jest z tym problem.