Załamka

czyli smutki i radości posiadaczy CU i CD, wypróbowane sposoby radzenia sobie ze stresem etc.

Moderatorzy: Anette28, Moderatorzy

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
obyty.z.cu
Doradca CU
Posty: 7755
Rejestracja: 28 lis 2008, 13:48
Choroba: CU
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: wielkopolska- Leszno

Re: Załamka

Post autor: obyty.z.cu » 27 lut 2011, 20:08

mal(a)gocha pisze:Na mnie akurat pokazanie innych chorych jako przykład, że cierpią nie działa, może przez to, że na Crohna choruję 30 lat i swoje widziałam.
...(choruje dluzej... :wink: ).. mnie akurat cierpienie innych wiecej dołuje niż moje chorowanie :oops:
nie umie im pomoc inaczej niż wspierajac, a sobie moge...choć nie zawsze ze skutkiem :smutny:
pozytywnym.
i to rozumiem,ale przecież sama wiesz,"nasze" choroby są problemem,tyle,ze często większe problemy są gdzieś poza nimi.
Skad psycholog,dopiero poznający człowieka ma wiedziec co i jak,wiadomo też ze kazdy ma inna granice,prywatności,intymności,otwartości,swobodnej rozmowy.
Często pewnie dlatego psycholog troche nas sonduje mówiąc takie teksty j.w....
Niektórzy korzystajacy z terapii mają też "tematy zastrzeżone",trzeba wiec wiele by je odnależć i...dojść do sedna...terapii pozytywnej.
Pewnie dlatego trzeba być też w tych rozmowach bardzo otwartym i nie bać sie swoich reakcji.... nawet takich "wytykajacych" psychologowi.
„Przytulanie jest zdrowe. Wspomaga system immunologiczny, utrzymuje człowieka w dobrym zdrowiu, leczy depresje, redukuje stres, przywołuje sen, odmładza, orzeźwia, nie ma przykrych skutków ubocznych, jest więc po prostu cudownym lekiem ..."Każda droga zaczyna się od pierwszego kroku" . https://senmaluszka.pl

mal(a)gocha
Początkujący ✽✽
Posty: 103
Rejestracja: 15 wrz 2004, 07:55
Choroba: CD
województwo: małopolskie
miasto: Kraków
Lokalizacja: z Krakowa

Re: Załamka

Post autor: mal(a)gocha » 27 lut 2011, 21:22

Alis pisze:Ostatnio nie chce mi się chodzić do psychologa.
A jak długo chodzisz do psychologa, może problem tkwi, tak jak to dobrze zauważa obyty.z.cu
obyty.z.cu pisze:Skad psycholog,dopiero poznający człowieka ma wiedziec co i jak,wiadomo też ze kazdy ma inna granice,prywatności,intymności,otwartości,swobodnej rozmowy.
Często pewnie dlatego psycholog troche nas sonduje
może warto dać lekarce szansę na lepsze poznanie :)

Awatar użytkownika
Alis
Doświadczony ❃
Posty: 1591
Rejestracja: 23 wrz 2010, 12:59
Choroba: CD
województwo: pomorskie
Lokalizacja: z Polski

Re: Załamka

Post autor: Alis » 27 lut 2011, 21:22

Ta moja psycholog to jest młoda dziewczyna. Skończyła studia, ma pracę i jest szczęśliwa. Nie potrafi się wczuć w moją sytuację. Ciągle mi tylko powtarza, żebym napewno przyszła na następną wizytę, że mam się postarać, a jej mówię że przecież przychodzę ale jak mnie będzie bolało no to sił wyższa. Nie oczekuję od niej współczucia, czy też użalania się nade mną. Chciałabym żeby mi wskazała jakąś drogę, jak sobie z tą nową sytuacją poradzić. Tego oczekuję i mam nadzieję, że mi pomoże.
Leki: Pentasa granulat 2x1 g/Sanprobi Super Formuła 1x1/wcześniej Remicade

pea
Początkujący ✽✽
Posty: 85
Rejestracja: 10 sie 2010, 21:06
Choroba: IBS
województwo: śląskie
Lokalizacja: ...

Re: Załamka

Post autor: pea » 27 lut 2011, 22:25

obyty.z.cu pisze: Skad psycholog,dopiero poznający człowieka ma wiedziec co i jak,wiadomo też ze kazdy ma inna granice,prywatności,intymności,otwartości,swobodnej rozmowy.
Często pewnie dlatego psycholog troche nas sonduje mówiąc takie teksty j.w....
Niektórzy korzystajacy z terapii mają też "tematy zastrzeżone",trzeba wiec wiele by je odnależć i...dojść do sedna...terapii pozytywnej.
Pewnie dlatego trzeba być też w tych rozmowach bardzo otwartym i nie bać sie swoich reakcji.... nawet takich "wytykajacych" psychologowi.
zgadzam się z tym właśnie. psycholog bardzo często podpuszcza pacjenta, skłania do myślenia, nikt nie pokaże gotowych rozwiązań. gdy coś was wkurza w nim musicie powiedzieć o tym wprost! tutaj nie ma się czego krępować. różne są terapie, niektóre trwają bardzo długo, także nie należy się spodziewać cudów po kilku pierwszych wizytach

Awatar użytkownika
Alis
Doświadczony ❃
Posty: 1591
Rejestracja: 23 wrz 2010, 12:59
Choroba: CD
województwo: pomorskie
Lokalizacja: z Polski

Re: Załamka

Post autor: Alis » 28 lut 2011, 14:31

Ostatnio mam coraz większe lęki i stracha przed szpitalem. Przez ból praktycznie już nie śpię w nocy i boję się że już długo tak nie wytrzymam i że rodzice zawiozą mnie do szpitala :smutny: :smutny: :smutny: Strasznie się boje szpitali, strzykawek itp. Masakra...Nie odśc że męcze się z bólem to jeszcze ten strach przed szpitalem. Znienawidziłam szpitale, po tym jak pół roku temu zaczeła się u mnie choroba i jeździłam po szpitalach żeby w końcu wiedzieć co mi jest. Strasznie mnie tam potraktowali, nie dawali mi nic przeciwbólowego, a kiedy kobiety z sąsiednich łóżek chodziły do pielęgniarek bo nie mogły już słuchać moich krzyków to siostrzyczki tylko się wyśmiały i powiedziały "To ta młoda się wydziera, może się w końcu zmęczy". A kiedy poprosiłam je o wodę to przyniosły mi kubek z tak niewielką ilością wody że szok. Lekarze tylko do psychiatry mnie wysyłali. A krew mi pobierali po 4-5 raz bo niby gineła. Pewnie wampiry wykradały...Szpitali mam już poprostu dość.Tylko gdzie szukać pomozy w bólu...
Leki: Pentasa granulat 2x1 g/Sanprobi Super Formuła 1x1/wcześniej Remicade

Awatar użytkownika
alla84
Początkujący ✽✽
Posty: 84
Rejestracja: 22 cze 2009, 23:00
Choroba: CU
województwo: pomorskie
Lokalizacja: Gdańsk
Kontakt:

Re: Załamka

Post autor: alla84 » 01 mar 2011, 22:01

Alis, gdzie chodzisz do psychologa? Ja brałam sulpiryd na lęki, brałam też pramolan, ale potem chciałam zajść w ciąże i odstawiłam. Szczerze to czułam sie po nich lepiej, troche wyluzowalam i lepiej spałam. Sulpiryd jest wskazany wlasnie przy roznych dolegliwosciach jelitowych polaczonych z nerwicami. Strasznie ciezko mi bylo pierwszy raz wybrac sie do psychiatry. Gdy sie w koncu odwazylam,to uslyszalam,ze nie jestem psychicznie chora :oops: i ze moje miejsce jest u psychoterapeuty. Wizyta u psychoterapeuty - niestety prywatna ;/ nie poszlam wiec, jak na razie. Leki odstawilam i powitalam niechcianego goscia - zaostrzenie.
Moim zdaniem, jesli psycholog mowi Ci takie rzeczy - zmien psychologa. Kobiecie ewidentnie brak empatii... Mowisz, ze nie zalezy Ci na wspolczuciu, ale wydaje mi sie,ze wrecz odwrotnie - potrzebujemy wspólczucia i zrozumienia, bo nie jestesmy w 100% sprawni i nasze zycie to naprawde przeprawa przez rwącą rzekę ( czasem dosłownie :wink: ).
Skoro jesteś z Gdyni, może się kiedyś poznamy?
Pozdrawiam,
Ala

Awatar użytkownika
Alis
Doświadczony ❃
Posty: 1591
Rejestracja: 23 wrz 2010, 12:59
Choroba: CD
województwo: pomorskie
Lokalizacja: z Polski

Re: Załamka

Post autor: Alis » 02 mar 2011, 11:50

alla84, teraz mieszkam pod Gdynią i chodzę do psychologa na wiosce, jest tam jeden psycholog,no i 2 psychiatrów, może do nich uderze bo do tej psycholog naprawde nie chce mi się chodzić...Zgadzam się z tym co mówisz o współczuciu, zwłaszcze że ja jeszcze nie wiem co to znaczy-remisja. No i mam nadzieję, że się poznamy, musimy się wspierać :roll:
Leki: Pentasa granulat 2x1 g/Sanprobi Super Formuła 1x1/wcześniej Remicade

Awatar użytkownika
alla84
Początkujący ✽✽
Posty: 84
Rejestracja: 22 cze 2009, 23:00
Choroba: CU
województwo: pomorskie
Lokalizacja: Gdańsk
Kontakt:

Re: Załamka

Post autor: alla84 » 02 mar 2011, 12:19

A masz juz diagnoze? jak dlugo trwa Twoje zaostrzenie i jak wyglada? Zastanawiam sie, jak sobie radzisz,jesli zaostrzenie nie mija? Ja nawet boje sie wyjsc do apteki teraz (tez aktualne zaostrzenie,ale nie jest tak zle);/ nienawidze tego stanu...
Pozdrawiam!

Awatar użytkownika
Alis
Doświadczony ❃
Posty: 1591
Rejestracja: 23 wrz 2010, 12:59
Choroba: CD
województwo: pomorskie
Lokalizacja: z Polski

Re: Załamka

Post autor: Alis » 02 mar 2011, 17:15

Mam nie jednoznaczną diagnoze-zapalenie jelita nieokreślone, niedługo będę miała następną kolonoskopie i może będe wiedziała w końcu jakie to zapalenie.Zaostrzenie trwa pół roku, od kiedy wystąpiły u mnie bóle brzucha, bo 2 lata wcześniej choroba atakowała mi oczy-przewlekłe zapalenie spojówek i pół roku się lecze. Nie radzę sobie z zaostrzeniem, bardziej wegetuję niż żyje. Wstaje, łykam tabletki, jem śniadanie, pokręce się, łykam tabletki, jem obiad i tak do kolacji. Oczywiście cały dzień walczę z bólem, praktycznie nie wychodzę z domu, a jak już to nie sama. Najbardziej przeszkadza mi ból. :smutny:
Leki: Pentasa granulat 2x1 g/Sanprobi Super Formuła 1x1/wcześniej Remicade

Awatar użytkownika
alla84
Początkujący ✽✽
Posty: 84
Rejestracja: 22 cze 2009, 23:00
Choroba: CU
województwo: pomorskie
Lokalizacja: Gdańsk
Kontakt:

Re: Załamka

Post autor: alla84 » 03 mar 2011, 09:52

A byłaś u reumatologa? oczywiście nie chcę się wymądrzać, bo niewiele wiem na temat Twojego stanu,ale pół roku to zdecydowanie za długo jak na zaostrzenie. Może jelita to wtórny objaw? Może to RZS? Czemu nie kładą Cię do szpitala? Jak Twoje wyniki krwi? Czym Cię leczą - Mesalazyna, Sulfasalzayną??Ile razy dziennie korzystasz z WC?
Ja od 5 dni załątwiam się po 6-10 razy i już nie bardzo mogę siadać ;/ Raz moje zaostrzenie trwało pół roku, to była tragedia, skończyła się szpitalem, o który błagałam, płacząc jak dziecko. Więc naprawdę Ci współczuje... Pij siemię lniane, nie wiem, może już pijesz. Przynajmniej sam ten kisielek pij. Ohydne, ale da się przyzwyczaić,a z czasem polubić. Pozdrawiam i idę do :wc:
(Ta ikonka oszukuje, ja nie wracam z kibelka taka wesoła, jak ten emot ;] )

Awatar użytkownika
Alis
Doświadczony ❃
Posty: 1591
Rejestracja: 23 wrz 2010, 12:59
Choroba: CD
województwo: pomorskie
Lokalizacja: z Polski

Re: Załamka

Post autor: Alis » 03 mar 2011, 13:30

Krew mam dobrą, brałam Asamax przez miesiąc , a teraz sulfasalazin en 500 3x1 i teraz zmieniłam lekarza i zwiększył mi dawkę 3x2, wydaje mi się że nie mam remisji przez za małą dawkę leku. do szpitala chcieli mnie wziąć ale ja tam nie pójdę. A jeżeli chodzi o wypróżnianie to ja mam zaparcia.

[ Dodano: 03-03-2011 ]
A co RZS ma do dolegliwości ze strony brzucha-ból i skurcze??

[ Dodano: 06-03-2011 ]
Po większej dawce sulfy fatalnie się czuje;ból głowy, nudności i jakaś deprecha totalna, najlepiej cały czas bym ryczała. No i ból nie przestaje mnie boleć to też dołuje. Zapisuję się do psychiatry, może pozytywnie nastawi mnie do życia.
Leki: Pentasa granulat 2x1 g/Sanprobi Super Formuła 1x1/wcześniej Remicade

pytia78
Debiutant ✽
Posty: 11
Rejestracja: 30 mar 2010, 19:12
Choroba: CU u partnera
województwo: śląskie
Lokalizacja: Cieszyn
Kontakt:

Re: Załamka

Post autor: pytia78 » 14 mar 2011, 09:00

Mnie się też wydaje, że jak psycholog opowiada takie rzeczy, to nalezy go zmienić, zwłaszcza, że jak pisałaś, to młoda, niedoświadczona jeszcze dziewczyna. Ja od dwóch miesięcy chodzę regularnie do bardzo doświadczonego psychoterapeuty. Niezmiernie żałuję, że chodzę tam sama, ale mój mąż nie daje sie namówić, choć jestem przekonana, że w takich sytuacjach terapia rodzinna to jest najlepsze wyjście. Rodzina to zespół naczyń połączonych, jesli choruje jedno, to tak naprawdę "chorują" wszyscy. No ale na razie mąż nie chce o tym słyszeć nawet.
Mnie natomiast te wizyty pomagają. Ale mój terapeuta mówi coś dokładnie odwrotnego niż przytoczona tutaj pani psycholog: nigdy nie twierdzi, że ja lub mąż mamy się bardziej "starać" , nie daje mi za przykład tych, którzy sobie w podobnych sytuacjach lepiej radzą ani nie daje mi gotowych rad czy rozwiązań. Raczej pomaga mi przegryźć się przez siebie, zrozumieć własne emocje, pochylić się nad swoim smutkiem, lękiem, rozczarowaniem, aby je poznać i zaakceptować, bo to jest pierwszy warunek do tego, by coś potem z nimi zrobić. Zrozumiałam, że musze stanąć na gruzach swojego świata i dać sobie czas, aby móc zacząć budować cokolwiek od nowa.

pytia78
Debiutant ✽
Posty: 11
Rejestracja: 30 mar 2010, 19:12
Choroba: CU u partnera
województwo: śląskie
Lokalizacja: Cieszyn
Kontakt:

Re: Załamka

Post autor: pytia78 » 14 mar 2011, 17:38

Jeśli psycholog miałby dawać nam gotowe rady i "przepis" na życie, to musielibyśmy chodzić do niego całe życie, bo przecież ciągle stajemy przed nowymi problemami, decyzjami, trudnościami. W terapii chodzi raczej o to, by odnaleźć i uruchomić w sobie pokłady umiejętności radzenia sobie z trudnymi sytuacjami, sposoby ich przeżywania i rozwiązywania bądź godzenia się z tym, czego zmienić się nie da. Chodzi o poznanie siebie i pracę z sobą, a nie o otrzymanie cudownego lekarstwa na życie.

adela
Debiutant ✽
Posty: 19
Rejestracja: 16 lis 2011, 12:26
Choroba: CU
województwo: łódzkie
Lokalizacja: nikt

Re: Załamka

Post autor: adela » 03 sie 2012, 23:12

Kochana Alis \; mm nadzieę ze pokonałaś już najgorsze jestem tu nowa i przechodze teżstraszne chwile ... nie wiem juz który raz, właśnie siedzę piję wino ... (desperacja samokrzywdzenie się bo to mnie rozwali do reszty) nie mam siły kolejny raz krew ze mnie ubywa :cry: i czekam na kolejny atak :cry: teraz ja nie mam siły wyniki dobre wygląd świetny waga 61/wzrost 169 a cierpę lekarze i nie wierzą znajomi mają swoje życie, mąż realizuje własne marzenia nie bacząc na moje cierpienie (mam się w garść wziąć) napisz proszę czy już lepiej z tobą

Awatar użytkownika
Alis
Doświadczony ❃
Posty: 1591
Rejestracja: 23 wrz 2010, 12:59
Choroba: CD
województwo: pomorskie
Lokalizacja: z Polski

Re: Załamka

Post autor: Alis » 05 sie 2012, 11:04

adela pisze:Kochana Alis \; mm nadzieę ze pokonałaś już najgorsze jestem tu nowa i przechodze teżstraszne chwile ... nie wiem juz który raz, właśnie siedzę piję wino ... (desperacja samokrzywdzenie się bo to mnie rozwali do reszty) nie mam siły kolejny raz krew ze mnie ubywa :cry: i czekam na kolejny atak :cry: teraz ja nie mam siły wyniki dobre wygląd świetny waga 61/wzrost 169 a cierpę lekarze i nie wierzą znajomi mają swoje życie, mąż realizuje własne marzenia nie bacząc na moje cierpienie (mam się w garść wziąć) napisz proszę czy już lepiej z tobą
Co u mnie hmmm no ja mam bóle brzucha od lipca 2010 bez przerwy. Ale już przywykłam do tego, poduszke mam nowa elektryczną, bez niej noc byłaby nie do wytrzymania. No ale udało mi się na IOS skończyć studia licencjata, było ciężko bo w praktyce trzeba było chodzić na większość zajęć, bylo ciężko z wzdęciami i biegunkami ale jestem z siebie dumna bo dałam radę, udało mi się, rodzicie wspierali i pomagali jak mogli, bez nich nie dałabym rady. Byłam w szpitalu w Warszawie, pełna obaw że mnie zbyją, ale mam komplet badań, wiem już więcej, wiem że boli mnie bo sa stany zapalne w tych miejscach, czyli nie wymyślałam sobie. Mniej płaczę, mniej się smucę pewnie dlatego, że nie musze teraz być w miarę sprawna jak do szkoły, że na spokojnie tak jest, no i leczenie cały czas czekam na właściwe ale pocieszam sie tym że są leki, że ludzię w gorszym stanie byli i wychodzili z tego, co na własne oczy w szpitalu widziałam. Oczywiście są chwile kiedy już mi się nie chce, zazwyczaj jak lekarze ignorują, albo wyników nie potrafią odczytać, ale co zrobić, trzeba iść dalej do przodu.

A co do drugiej połówki to pamiętaj że on cię nigdy nie zrozumie, nigdy, musiałby chorować na to samo żeby zobaczyć jak to jest, ale w szczególności jak choroba ma straszny wpływ na psychikę. Także ta druga osoba powinna poprostu zaakceptować naszą chorobę i wspierać. Zawsze mi się wydaje że w małżeństwie jest łatwiej jak choroba przyjdzie, ale też znam przypadek gdzie dosżło przez chorobę do rozwodu. Jak nowe znajomoci się zawiera to wystarczy powiedzieć "chora" i pytanie a to uleczalne i do widzenia. Niestety tak jest, ciężko znalezc dobrą osobą, która akpceptuje chorobę i swoim postępowaniem nie będzie ranić.
Leki: Pentasa granulat 2x1 g/Sanprobi Super Formuła 1x1/wcześniej Remicade

ODPOWIEDZ

Wróć do „Nasza Psychika”