Niewiedza...

czyli smutki i radości posiadaczy CU i CD, wypróbowane sposoby radzenia sobie ze stresem etc.

Moderatorzy: Anette28, Moderatorzy

Zablokowany
Misia

Re: Niewiedza...

Post autor: Misia » 19 lut 2006, 17:25

treść wpisu została usunięta na prośbę użytkownika

Misia

Re: Niewiedza...

Post autor: Misia » 20 lut 2006, 12:28

treść wpisu została usunięta na prośbę użytkownika

Kinga
Początkujący ✽✽
Posty: 122
Rejestracja: 13 lis 2004, 09:58
Choroba: CD
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa

Re: Niewiedza...

Post autor: Kinga » 20 lut 2006, 23:01

Zgadzam sie z toba Misiu, ja rowniez jestem przeciwna eutanazji. Przeciez nigdy nie wiadomo co dana osoba mysli (w przypadku gdy nie ma ona kontaktu ze swiatem) wiec jak mozna podjac TAKA decyzje? Zreszta nawet jak ktos mowi, ze chcialby umrzec i prosi o np. wieksza dawke morfiny- czy mozna obarczac lekarza odpowiedzialnoscia za odebranie zycia? To jest bardzo trudny i skomplikowany temat, wydaje mi sie jednak, ze wprowadzajac takie prawo (pomijajac juz nawet kwestie etyki) otwiera sie drzwi do wielu naduzyc i nadinterpretacji.

Wydaje ci sie Zenobius, ze wszystko mozna wytlumaczyc w ramach nauki, "szkielko i oko" wystarcza do poznania swiata i czlowieka a religia to opium dla mas? Nie wiem kto ma racje bo to nie kwestia wiedzy tylko wiary, wiem tylko, ze lepiej wierzyc niz nie wierzyc- no ale to juz temat na dyskusje filozoficzna, bardzo odlegla od naszych przyziemnych chorob :wink:
Pozdrawiam :)

Awatar użytkownika
funia
Aktywny ✽✽✽
Posty: 521
Rejestracja: 25 sty 2006, 11:30
Choroba: CD
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Re: Niewiedza...

Post autor: funia » 20 lut 2006, 23:33

Zeno, ja Ciebie popieram, w pewnych kwestiach

nie uwazam, zeby choroby, na ktore cierpimy, spadly na nas "za kare", "zeby nas przetestowac", "zebysmy stali sie lepsi/gorsi". nei wierze w to mesjanistyczne przeslanie chorob

takie tlumaczenie sprawia, ze niektorzy czuja sie jak"wybrani" lub elita

co z nas za elita, jestesmy po prostu chorzy, bo uklad immunologiczny do niczego, albo geny wadliwe

i tyle

Awatar użytkownika
Natanael
Początkujący ✽✽
Posty: 158
Rejestracja: 10 sty 2006, 23:00
Choroba: CU
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Re: Niewiedza...

Post autor: Natanael » 21 lut 2006, 00:01

Wracam do domu a tu 19 postów do przeczytania i to nie byle jakich ale naprawde głębokich.

Jak je czytałem to pewne wypowiedzi były kierowane do mnie do innych także chciał bym sie odnieść :) o ile całe tę pełnie dam rade ogarnąć.

OK :)

Zeno jeśli chodzi o psychologa to wypowiadał sie on w sprawie uczuciowości i dojżewania emocjonalnego i na całe szczęście tacy ludzie mają prawo do wykonywania zawodu bo mnie bardzo poratował inni podawali szanse na powrót do stanów depresii. Niewidze nic złego w przyjmowaniu i godzeniu sie ze sobą i swoimi stanami. Może widzisz coś złego w związku z przyjęciem do wiadomoci tego ,ze jesteś chory. Nie poddania sie chorobie ale stanięciu w prawdzie przed samym sobą.

Jeśli chodzi o skracanie sobie swojego życia dla innych to ciekawy jestem jak byś zapatrywał sie na ten problem gdyby to np. twoja mama zachorowała i odebrała sobie życie ale to już zostawiam do twojej prywatnej refleksii. Druga strona tego problemu dotyczy już samej eutanazii w sobie, przecież nam w stanach ostrych też niewiele brakuje i ktoś poprostu mógł by sie próbować pozbyć nas jako zbytniego ciężaru.

Ostatnia kwestia jakiej chciałem dotknąć to Bóg.
Zeno skoro niechcesz dyskusji teologicznej to nie podważaj poglądów ludzi wierzących, nie traktuj ich jako łatwiejsze wyjście lub wręcz wyjście dla niedouczonych bo to troche mnie dotyka. Byłem świadkiem różnych modlitw charyzmatycznych, darów Ducha Świętego, widziałem rzeczy bardzo dziwne i sam doświadczyłem działania Pana Boga. Wierze w niego i jestem mi bardzo bliskie spojżenie Misi. Ktoś kiedyś powiedział ,że Pan Bóg nigdy nie doświadcza bardziej niż człowiek potrafi znieść.

Choroba nie jest napewno karą ale czy w Chrystocentrycznym sensie potrafi nas zbliżyć zbawienia ... myśle ,ze tak

Dobra późno lece.
Pozdrawiam wszystkich
Natanael
22 lata - CU
...Ufać Bogu to wszystko co nam zostało...

Kinga
Początkujący ✽✽
Posty: 122
Rejestracja: 13 lis 2004, 09:58
Choroba: CD
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa

Re: Niewiedza...

Post autor: Kinga » 21 lut 2006, 07:25

Oj Zenobius, ty to masz czas pisac taaakie posty :)

Co do eutanazji- co w przypadku ludzi, ktorzy nie maja kontaktu ze swiatem zewnetrznym lub po prostu nie sa w stanie podjac samodzielnie takiej decyzji??? Zawsze przeciez moze sie zjawic ktos z rodziny kto bedzie twierdzil, ze najlepiej skrocic cierpienia, ze niby taka byla wola chorego itp., a jaka jest prawda tego nikt nie wie.
Piszesz, ze nie ma nic zlego w skracaniu cierpienia, przeciez nie mozna juz nic wiecej zrobic dla ciala a co z dusza? Zalozmy, ze na lozu smierci lezy ateista i w ostatnim dniu swojego zycia odnajduje Boga, niby nic sie nie zmienilo on umiera, dla niego jednak to ogromna roznica.
Nie spodziewam sie zeby to cie przekonalo Zenobiusie, na pewno nie bo patrzymy na swiat z zupelnie innego punktu widzenia.

Co do wiary, dlaczego lepiej wierzyc?To bedzie wyjasnienie troche z twojego "podworka" calkiem racjonalne (zreszta nie ja to wymyslilam tylko pewien filozof, ale podoba mi sie). Wyobraz sobie, ze umierasz (ale pamietaj, ja ci tego nie zycze :wink: ) cale zycie przezyles nie wierzac w nic (tzn. w zadna Istote Wyzsza) i oto po smierci okazuje sie, ze Boga nie ma- ok. miales wiec racje ale ty nie masz nawet tej satysfakcji bo przeciez juz nie istniejesz, smierc jest koncem wszystkiego. Ale co w przypadku gdy umierasz i po smierci okazuje sie, ze jednak Bog istnieje... a ty straciles calo wiecznosc...?

Wszystko mozna wyjasnic i poznac za pomoca nauki? Czlowieka nie poznasz ta droga, wszystkie testy psychologiczne razem wziete nigdy nie dadza ci prostej odpowiedzi- 2+2=4 Nie zbadasz tez w ten sposob ludzkich uczuc a w te chyba wierzysz?

Ludzie, chorzy ktorzy wierza w Boga wcale nie czuja sie elita czy wybranymi (to Funia chyba tak napisala) wiara pomaga w znoszeniu trudow choroby ale nie jest zadnym ulatwiaczem czy droga na skroty, czasem wrecz przeciwnie.

Moim zdaniem cierpienie nie uszlachetnia i Natanaelu nie zgodzedze sie, ze choroba zbliza do zbawienia. Czy wiec ktos kto jest szczesliwy i zdrowy ma do niego dalej? Choroba na pewno nie jest kara tylko pewnym doswiadczeniem, ktorego sens kiedys moze poznamy, a moze nie...

To by bylo na tyle, pozdrawiam

Misia

Re: Niewiedza...

Post autor: Misia » 21 lut 2006, 09:19

treść wpisu została usunięta na prośbę użytkownika

Awatar użytkownika
ranka
Mistrzunio ❃❃❃
Posty: 3958
Rejestracja: 18 gru 2005, 17:53
Choroba: CU
województwo: pomorskie
Lokalizacja: 3 city
Kontakt:

Re: Niewiedza...

Post autor: ranka » 21 lut 2006, 15:42

nie w Szwarcarii a w Holandii jest eutanazja i wcale tak to nie wyglada jak posujesz drogi Zenobiusie
Obrazek

Awatar użytkownika
inkaska
Aktywny ✽✽✽
Posty: 645
Rejestracja: 31 sie 2004, 10:55
Choroba: CU
województwo: łódzkie
Lokalizacja: Łódź, CU

Re: Niewiedza...

Post autor: inkaska » 21 lut 2006, 18:39

ciekawa dyskusja.....
co do psychologow swego czasu polowa Lodzi pokryta byla takim oto napisem"osadzic psychologow - zbrodniarzy behawioralnych", domyslam sie ze ten kto to napisal musial byc na prawde zdeterminowany....co do ze sie tak wyraze "dzialalnosci, czy tez uzytecznosci psychologow" jakos w nia nie wierze, choc tez calkowicie nie neguje....bo to zalezy od indywidualnych odczuc kazdego z nas.....chce powiedziec ze przynajmniej dla mnie najlepszym doradca jest ktos bliski, ktoremu wiem ze moge calkowicie zaufac, ale wazne tez zeby byl w miare obiektywny......oj cos sie za bardzo wtym temacie rozpisalam.....
co do eutanazji to zawsze sa i beda za i przeciw......bo to jest taka jak ze smiercia......nikt kto jej dokonal czy tez przeszedl przez ten etap....jakos nie wrocil z powrotem by nam opowiedziec czy warto......tak wiec zawsze bedzie to decyzja indywidualna kazdego z nas......gdy czlowiek jest swiadomy i domaga sie by ulzyc mu w cierpieniu...powinien miec do tego prawo...jednak sytuacja sie bardziej komplikuje gdy mamy dosczynienia z osoba ktora nie jest w stanie sie z nami w zaden sposob skomunikowac.....mysle ze jednak nie potrafilabym podjac decyzji za kogos.....i za wszelka cene staralabym sie walczyc o zycie tej osoby.....ale tutaj tez jak zwykle sa dalsze schody......jesli osoba jest chora na nieuleczalna chorobe , czy jest sens przedluzac cierpienie......na razie zostawiam ta kwestie bez odpowiedzi.....natomiast jesli osoba jest w spiaczce i sa chocby najmniejsze szanse na wybudzenie to jestem jaknajbardziej przeciwna eutanazji.......(ale i tutaj jest jeden chocby wyjatek - stwierdzone obumarcie mozgu.....czyli sztuczne utrzymywanie przy zyciu......o rany powiem Wam ze sie zmeczylam tey tematem wiec na chwile sie wylaczam z dyskusji....bo sie tak zamotam ze sie potem nie wykrece:) pozdrawiam!p.s. a co do ograniczenia poprzez chorobe....hmmm.....powiem tak w dzisiejszych czasach nie ma miejsca na chorowanie......niestety otaczajacy nas swiat staje sie coraz bardziej bezwzgeledny...pytanie tylko jesli juz sie zdarzy ze zachorujemy.......to co dalej ?
cos byc musi do cholery za zakretem;)

Awatar użytkownika
ranka
Mistrzunio ❃❃❃
Posty: 3958
Rejestracja: 18 gru 2005, 17:53
Choroba: CU
województwo: pomorskie
Lokalizacja: 3 city
Kontakt:

Re: Niewiedza...

Post autor: ranka » 21 lut 2006, 19:33

mialam kiedys wyklady z profesorem , ktory jest dyrektorem hospicjum w Holandii.opisywal on rozne przypadki osob-pacjentow ,ktorzy umarli poprzez eutanazje.
ciekawe bylo to ze oni chcieli zyc...
Obrazek

Awatar użytkownika
aleksandra12
Aktywny ✽✽✽
Posty: 959
Rejestracja: 07 lut 2006, 22:09
Choroba: CD
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: Poznań

Re: Niewiedza...

Post autor: aleksandra12 » 21 lut 2006, 20:03

Zenobius pisze: aleksandro - kazdy na poczatku choroby targal sie z takimi problemami, to normalne - ale kazdy w koncu dochodzi do jakichs wnioskow i zaczyna sobie radzic ze swoja choroba na swoj sposob.
Ha, mądre słowa.
Ale co najlepsze, skoro jesteśmy w temacie niewiedza, to tutaj poskarżę się/podzielę moim losem.
Wykryto u mnie CU. Ale to chyba w ogóle nie jest CU tylko jednak Crohn ;) Tak dzisiaj stwierdził polecany prof. Linke.
Ale to wszystko skomplikowane! Jutro ide do szpitala na tydzień, pobadają, przywrócą mi trochę siły (ponad 8kg niedowagi) i wrócę do Was, zdążyłam już bardzo polubić to miejsce. Do zobaczenia, mam nadzieję, że wrócę z większą wiedzą.
Pozdrawiam, Aleksandra

Awatar użytkownika
ranka
Mistrzunio ❃❃❃
Posty: 3958
Rejestracja: 18 gru 2005, 17:53
Choroba: CU
województwo: pomorskie
Lokalizacja: 3 city
Kontakt:

Re: Niewiedza...

Post autor: ranka » 21 lut 2006, 20:50

powodzenia!!!
:mrgreen:
Obrazek

Misia

Re: Niewiedza...

Post autor: Misia » 21 lut 2006, 21:21

treść wpisu została usunięta na prośbę użytkownika

Awatar użytkownika
inkaska
Aktywny ✽✽✽
Posty: 645
Rejestracja: 31 sie 2004, 10:55
Choroba: CU
województwo: łódzkie
Lokalizacja: Łódź, CU

Re: Niewiedza...

Post autor: inkaska » 21 lut 2006, 21:53

wlasnie podobno zdarza sie lekarzom jednak mylic crohna z colitis ...przy rozpoznaniach.....ba nawet podobno przy pobieranych wycinkach.....jak to jest? czy ktos z was tego doswiadczyl?
cos byc musi do cholery za zakretem;)

Awatar użytkownika
ranka
Mistrzunio ❃❃❃
Posty: 3958
Rejestracja: 18 gru 2005, 17:53
Choroba: CU
województwo: pomorskie
Lokalizacja: 3 city
Kontakt:

Re: Niewiedza...

Post autor: ranka » 21 lut 2006, 22:06

hmmm.....chyba trafilam na dobrego patomorfologa:)
Obrazek

Zablokowany

Wróć do „Nasza Psychika”