Strona 7 z 9

Re: Niewiedza...

: 04 kwie 2006, 22:14
autor: Szaraja
Powtórze za mądrzejszymi ruch i sport w umiarze. Nie jest wskazane przy tej chorobie doprowadzanie poprzez duży wysiłek do przekrwienia jelit. Jak ktoś może rozwinąc temat to zapraszam. Nie na jęcząco, ale na fachowo.
szaraja :lol:

Re: Niewiedza...

: 04 kwie 2006, 23:18
autor: Misia
treść wpisu została usunięta na prośbę użytkownika

Re: Niewiedza...

: 06 kwie 2006, 12:19
autor: hindus
Zrobie małego offtopa :> - ja pomimo tych objawów o których pisałem na forum - to ostatnio mi sie pojawił taki ból pod prawym żebrem że nie mogłem dotknąć brzucha bo bolał jak cholera, wciaganie brzucha i powietrza to samo powodowało - jakies 6minut i przeszło, wyprostowac sie nei mogłem tylko siedzac było w miare dobrze - nei wiem czy to spowodowane treningiem ale wczesniej tez waliłem takie sesje i nic mi nie było :] ogólnie trenuje ok 5 - 6 godzin dziennie akrobatyki i jest git kazdego dnia. Nie wiem czemu akurat ten ból sie tak pojawił - nic szczeglnego poza kukurydza dzien wczesniej nie jadłem ale moze sie przeforsowałem.

Moge powiedziec jedno - rzako po treningu wieczorem zdarzaja mi sie odgłosy z brzucha :] nie wiem czy to jakos wpływa na jelitka ale moze cos w tym jest - tez tak macie ? tak samo z sercem choc teraz juz prawie nic mi z nim nie dolega - jak wczesniej miałem te kołatania to jak cwiczyłem to nic mi wieczorem nie było - serce pompowało chyba krew na takich obrotach ze człowiek czuje sie jak nowo narodzony.

Re: Niewiedza...

: 13 kwie 2006, 21:31
autor: Natanael
Co trenujesz i gdzie bo ja zawsze akrobatyke chciałem potrenować:)

Re: Niewiedza...

: 13 kwie 2006, 21:31
autor: Natanael
Ps jęcze bo mnie boli :P

Re: Niewiedza...

: 02 paź 2006, 15:56
autor: Raysha
Wtrące swoje trzy grosze, bo mnie temat zainspirował było wiele o wierze, eutanazji, gry komputerowe, technologii i o rozpoznaniu choroby CD i CU
Wiara-wielu ludziom ona pomogła, dobrze jest wierzyc w coś i ufać komuś, wydaje mi się że lepiej jest człowiekowi z wiarą niż bez niej, ale moge się mylić. Temat wiary zawsze jest konwersacyjny, zawsze znajdzie przeciwników jak i zwolenników. Osobiście wierzę w Boga,ale szczerze mówiąc nie widzę potrzeby by nauczano o niej w szkole czy była by ona na maturze,ponieważ do zależy od człowieka jak będzie chciał sięgnie po właściwą literaturę,czyz nie?

Eutanazja wiąże sie bezpośrednio z religią, człowiek religijny i dopuści do eutanazji twierdząc że to morderstwo...zdania są podzielone.Ostatio zmarł mi jamnik w wyniku uśpienia, ponieważ miał paraliż tylnych kończyń robił pod siebie i chodzić nie mógł, nie był szczęśliwy wydaję mi się,kochałam go mocno ale ni zniosłabym widoku cierpiącego bardziej pieska i zatrzymałabym go tylko dlatego żeby samotnie mi nie było,to byłby egozim zdaję mi się. Dałam przykład zwierzaczka bo to istota żywa tez czuję więc jestem...za eutanazją,prosze mnie za to nie potępić przemyślałam to głęboko i twierdzę że jednak za (nie jesteś sam Zeno).

Również był poruszany temat psychologii, uważam jesli ma się tolerancyjna rodzinkę, iż wystarczy mam, tata opowiedziec wyżalic się i zaoszczędzić kasiorkę. Ja tak miałam, miała leki ale jak mama zauwazyła że wyglądam przyćpana troche odstawiła i zaczeła ze mną rozmawiać :mrgreen: od tej pory mogę jej wszytko powiedziec i nikomu nie powie.

Co do gier Misiu one niektóre rozwijają co trafnie spostrzegł Zeno, np. takie Sims'y uczą nas życia jak ono wygląda, że się chodzi do pracy itp. Albo takie Rolecaster to uczą nas ekomiki i jak wciągnąc ludzi do wesołego miasteczka poprzez marketing. Ale zgodzę się z tym że są bezsensowne strzelaninki które łazisz i mordujesz nie wiadomo po co i dlaczego, to robi wodę w mózgu i sam zaczniesz wkrótce rozlewać krew...ale wiadomo można wszytko ale z umiarem, czego wam chyba nie muszę mówić :mrgreen:

Technologia idzie naprzód nie można wszytko na nią zrzucać wiele niej zawdzięzamy sami się przyzwyczailismy do wygód na szczęśćie nie stało się tak jak w Matrixie więc chyba nie ma czego się obawiać :razz:

Co do rozpoznania przez trzy lata miałam Crochn lub Colitis ale Ligota (Katowice) twierdzili żę raczej Colitis, potem pojechałam do Warszawy no i oni na to że to Crochn i już tak zostało,chyba nie chcieli podważąc ich autorytetu :wink: :lol:

Dobra koniec mędrkowania :mrgreen:

Re: Niewiedza...

: 02 paź 2006, 23:18
autor: lucypah
to jest ciekawy temat i kontrowersyjny
ja nigdy sie do nikogo nie odwracalem plecami gdy czegos potrzebowal- prosil o pomoc
to zaowocowalo tym ze obecnie gdy jestem chory to traktuja mnie jak ja ich dawniej
sluza pomoca, nie odtracaja, niewysmiewaja, sa tacy jacy byli wczesniej
sa mili, tolerancyjni i nie zadaja glupich pytan tylko staraja sie mnie zrozumiec, chca wiedziec co mi jest........
bylem chyba lubiana osoba bedaca w prawie centrum zainteresowania klasy
zawsze wesoly, usmiechniety i pogodny
i jestem taki po dzis dzien
oni to widza, podziwiaja i sie ciesza ze sie nie zmienilem
nie zmienilem w ponuraka, cichego czlowieka itd.
dlatego uwazam ze osoby ktore nas otaczja moga nas mimo swojej choroby traktowac normalnie- jak przed choroba
mysle i mam nadzieje ze nie jestem tu wyjatkiem na forum i wy takze macie takich kolegow, przyjaciol, rodzine czego z calego serca wam zycze

Re: Niewiedza...

: 03 paź 2006, 07:30
autor: Raysha
lucypah pisze:mysle i mam nadzieje ze nie jestem tu wyjatkiem na forum i wy takze macie takich kolegow, przyjaciol,
musze cie zawiesc ja takich od serca kolegów którzy mne przejmuja nie mam, równiez nie miałam prawdziwych przyjaciół dopiero teraz w gimnazjum a rodzinka zawsze wspiera...ale to długa historia :smutny:

Re: Niewiedza...

: 03 paź 2006, 10:08
autor: Raysha
Ja mam teraz dwie takie serdeczne ale to zawsze coś :] osatnio jedna się zapytała czy jestem dalej na bezglutkowej diecie i żebym przyniosła chlebuś bo będziemy robić tosty jakie miłe nie? :mrgreen:

Re: Niewiedza...

: 03 paź 2006, 14:19
autor: Patryśka
Hm z przyjaciolmi to jest bardzo roznie...Czasem sa serdeczni czasem tylko udaja..Najbardziej denerwuje mnie wspolczucie na sile..Ja od nikogo tego niw ymagam i szczerze tego nie lubie ale czasem jak przychodzilam po jakiejs przerwie do szkoly to wszyscy jakos dziwnie sie zachowywali-jakbym zmartwychwstala jakby normalnie nie mogli zachowywac sie jak dawniej.Teraz tak naprawde mam jedna przyjaciolke ktora kiedys tez posmakowala choroby i bardzo dobrze sie rozumiemy bez zbednych litosci itd.No i oczywiscie moj kochany przyjaciel-laduje mnie energia w ciezsze dni...

Re: Niewiedza...

: 03 paź 2006, 15:50
autor: lucypah
Patryśka pisze:Ja od nikogo tego niw ymagam i szczerze tego nie lubie ale czasem jak przychodzilam po jakiejs przerwie do szkoly to wszyscy jakos dziwnie sie zachowywali-jakbym zmartwychwstala
ja tez nie chce od nikogo wspolczucia,
a mnie jak zobacza to sie ciesza i pytaja czy wszystko spoko, jak mi sie zyje,
nie dziwia sie ze przyszedlem bo co jakis czas mnie tam zapraszaja i gdy czuje sie lepiej to ide do nich

Re: Niewiedza...

: 03 paź 2006, 21:42
autor: Patryśka
Widzisz dla niektorych ludzi to chyba niemozliwe...Ale coz zdarza sie..Oni chyba sie czegos boja chociaz dla mnie to paradoksalne.

Re: Niewiedza...

: 04 paź 2006, 07:22
autor: Raysha
Może myśla że mozna sie zarazić czy coś :neutral:

Re: Niewiedza...

: 04 paź 2006, 17:25
autor: Patryśka
No wiesz Mikrusiu najgorsza jest niewiedza...Tak samo jak z hivem..Hm ludzie bywaja zabawni...Ale mysle ze klopot tkwi gdzieindziej..

Re: Niewiedza...

: 05 paź 2006, 00:03
autor: wjt2004
Ja szczerze jesczze nigdy nie spotkalem sie z niezrozumieniem - ludzie z mojego otoczenia zdaja sie rozumiec, chca pomoc jakby co (przyzadzic cos, zebym ja tez mogl jesc do woli), pytaja sie czesto co i jak, czy wszystko ok (np. po libacji :twisted: )
Znajomi raczej uznaja moj "autorytet" w sparwie "mojej" choroby i nie namawiaja, nie dziwia sie ostentacyjnie, dlaczego tego nie a to tak. Czasem wrecz mnie hamuja(kiedy cos napomkne o zaostrzeniu) :)
Nikt nigdy sie nie zapytal czy mozna sie zarazic. Jak lezalem 2 tygodnie w szpitalu to wiele osob mnie odwiedzilo. Caly czas (codzinnie i niepomna na moje "fochy" :oops: ) byla ze mna moja dziewczyna. Bylem czasem nie do zniesienia. Pomoglo mi to bardzo, choc czesto nie chcialem nikogo widziec.
Mysle ze mam dosc lagodny przebieg choroby - moze dlatego nie zwraca to az takiej uwagi (gdy mam remisje to jem to co wszyscy - od pol roku skumalem jednak , ze Kebaby i swinstwa z dworca odpadaja, pizza czasem nie zaszkodzi, smazone rzeczy jem normalnie (niezbyt czesto, ale...)
Dieta w Colitis to po prostu rozsadne i zdrowe jedzenie - bardzo czesto ludzie zdrowi unikaja duzo wiecej rzeczy niz ja:) - dlatego to nier jest takie zauwazalne.
pozdrawiam