Aspołeczność

czyli smutki i radości posiadaczy CU i CD, wypróbowane sposoby radzenia sobie ze stresem etc.

Moderatorzy: Anette28, Moderatorzy

ODPOWIEDZ

Czy jesteś aspołeczny?

tak
44
51%
nie
38
44%
na codzień nie, w szpitalu tak
4
5%
 
Liczba głosów: 86

Awatar użytkownika
Coralie
Aktywny ✽✽✽
Posty: 535
Rejestracja: 12 lip 2010, 16:23
Choroba: niesklasyfikowane NZJ
województwo: pomorskie
Lokalizacja: z piekła

Re: Aspołeczność

Post autor: Coralie » 26 maja 2011, 23:18

krisana pisze:Brak chęci do normalnego życia albo w ogóle do życia nie zależy od wieku. Również dla młodszych osób, będących w depresji życie może wydawać się przegranym.
Czy jest jakaś dolna granica wieku, od której można być w depresji?
Uważam, że nie.
Można mieć 10 lat, mieć depresję i twierdzić, że przegrało się życie. Tylko, że to nieprawda i w tym cały sęk rozmowy, chyba nie do końca nas zrozumiałaś.
New beginning :)

lorema

Re: Aspołeczność

Post autor: lorema » 26 maja 2011, 23:31

Coralie,
10 - latek powinien pójść do specjalisty, który pomoże mu zmienić te myśli i dojść do wniosku, że to jest nieprawda.

Awatar użytkownika
Coralie
Aktywny ✽✽✽
Posty: 535
Rejestracja: 12 lip 2010, 16:23
Choroba: niesklasyfikowane NZJ
województwo: pomorskie
Lokalizacja: z piekła

Re: Aspołeczność

Post autor: Coralie » 26 maja 2011, 23:46

A 23-latek nie? :roll:
New beginning :)

Awatar użytkownika
deth
Mistrzunio ❃❃❃
Posty: 3117
Rejestracja: 02 lut 2011, 16:33
Choroba: CD
województwo: pomorskie
Lokalizacja: Reda

Re: Aspołeczność

Post autor: deth » 27 maja 2011, 01:33

oj dziękuje Wam :roll: ło to własnie mi sie rozchodziło :)

co do przegranego życia, to poczucie bycia przegranym, a faktyczne "przegranie" - nie muszą iść w parze
depresja jest niemocą - i takie przekonanie często jej towarzyszy - ba, sam takie miałem w wieku 22 lat - ale kolego nie łam się - da sie z tego wychodzić :) (bo nie uważam u siebie etapu wychodzenia jako dokonanego, ale jest o dwa nieba lepiej :) ) z poziomu ziemi na jakim byłem, czasem to nawet wydaje mi sie, że latam :roll: a świat jaki był dla mnie nie dostępny i oglądany jakby zza szyby - stał sie dostępny, wyczuwalny i rzeczywisty i jestem jego pełnoprawnym uczestnikiem - i tego życzę :)

lorema

Re: Aspołeczność

Post autor: lorema » 27 maja 2011, 08:42

Coralie,
Już napisałam wcześniej, że to nie zależy od wieku, podałaś konkretny przykład, więc odpowiedziałam. :roll:
Uzupełnię moje wcześniejsze wypowiedzi bo być może napisałam niezrozumiale :oops:
Uważam, że wiek osoby, która mówi o przegranym życiu nie jest najważniejszy (depresja nie jest wpisana w jakieś ramy wiekowe).
Ważne jest dlaczego tak mówi, z jakiego powodu ma takie myśli i w jaki sposób tej osobie można pomóc i na tym co wymieniłam należałoby się skupić.
Nie mam przygotowania naukowego i dlatego mogłabym jedynie tej osobie doradzić wizytę u specjalisty.

Awatar użytkownika
Baby
Moderator
Posty: 4162
Rejestracja: 30 mar 2011, 12:19
Choroba: mikroskopowe zap. j.
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa

Re: Aspołeczność

Post autor: Baby » 29 maja 2011, 13:28

Kochani może zmienię nieco temat:) Co do aspołeczności znalazłam na to sposób. Jak już zapewne niektórzy wiedzą ze względu na niemożność pracy i potrzebę zarabiania oraz odstresowania i wyciszenia zaczęłam tworzyć biżuterię a potem ją sprzedawać. Początkowo myślałam że to jest świetny sposób aby uniknąć kontaktu osobistego z ludźmi a w pewnym sensie pracować. A jest odwrotnie - w miarę zwiększonej ilości zamówień zaczęłam wychodzić z domu, chodzić po sklepach, rozglądać się za nowymi produktami, spotykać z osobami które chcą kupić towar. Dostałam nawet propozycję wstawienia swoich wyrobów do sklepu:) To wszystko wymusiło w pewnym sensie wychodzenie z domu, do ludzi. Szczerze mówiąc nabrałam wiatru w żagle. Oczywiście nie spowodowało to u mnie poprawy stanu zdrowia. Ale umawiam się wtedy kiedy lepiej się czuje, wychodzę z domu kiedy brzuch mnie nie boli, w trudniejszych chwilach tworzę w zaciszu domowym :) - ale poczyniłam postępy.

Najważniejsze abyśmy znaleźli sposób na siebie. Wiem, że walczyć jest trudno ale to my decydujemy czy chcemy być aspołeczni i chorować w samotności myśląc jak nam źle i jakie życie jest niesprawiedliwe, czy chcemy zacząć ŻYĆ. Według mnie lepiej jest zaakceptować sytuację. Nie raz przyjdą chwile zwątpienia, załamania szczególnie przy nasileniach, ale w remisji powinniśmy znowu cieszyć się że jest lepiej i żyć dalej. Nie poddawać się.

Nikt za nas nie znajdzie złotego środka i nie powie nam jak żyć i co zrobić aby było lepiej. Każdy może opisywać własne doświadczenia i to co mu pomaga ale złoty środek musimy znaleźć na siebie sami. Przecież każdy z nas ma inne problemy i nikt nie zrozumie nas tak jak my siebie.

Prośba ode mnie - nie kłóćcie się, nie łapcie się za słowa, po co się denerwować bez powodu - to szkodzi naszym jelitkom :wink:
,,Jeśli chcesz zmienić świat, zacznij od siebie." Gandhi
,,Jeśli życie rzuca Ci kłody pod nogi - zrób sobie z nich tratwę."

Awatar użytkownika
Natuśka
Ekspert ✿✿
Posty: 5135
Rejestracja: 29 kwie 2009, 12:58
Choroba: CD
województwo: małopolskie
miasto: Kraków
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Re: Aspołeczność

Post autor: Natuśka » 29 maja 2011, 16:29

Ja niby jestem jak to się mówi "duszą towarzystwa", ale duża liczba ludzi, jakieś spędy, zbiorowiska bardzo mnie irytują... :neutral: Kościół, wielkie sklepy, place ratuszowe... O matko... :doh:
Na zawsze razem... :*

Podpisano:Twój Crohn :flowers:

Aktualnie: Szczęśliwsza, bo krótsza :smile: + Methypred 8 mg na jelita, Humira na stawy.
W planach : Realizacja punktu 2 :E

1. 19.11.2012- hemikolektomia prawostronna metodą laparoskopową :D
2. Normalne życie...
3. ZZSK mam, ale nikomu nie oddam :razz:

Awatar użytkownika
Baby
Moderator
Posty: 4162
Rejestracja: 30 mar 2011, 12:19
Choroba: mikroskopowe zap. j.
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa

Re: Aspołeczność

Post autor: Baby » 29 maja 2011, 20:34

Corleone pisze: Ja nie mam problemów z wyjściem do ludzi i rozmową z nimi tylko z zaakceptowaniem ich tzn z denerwowaniem się na ich głupotę, bo chciałbym to ignorować.
Wiesz co to już przerabiałam :) Mój mąż napisał w jednym wątku z czym miałam do czynienia w byłej pracy - młode laski 19-27 nawet i 30 które zahamowały się na poziomie 14-sto latek. Wiecznie temat imprez w pracy, kupowanie różowych bucików na allegro, obgadywanie każdego, nawet najlepszej koleżanki, wyśmiewanie się z chorób innych i zero zrozumienia. Albo jesteś z nami albo przeciwko i wtedy robimy wszystko aby cię zgnoić i pozbyć się bo jesteś niefajny/na.

Ale poradziłam sobie. Moja teściowa i mąż mówili mi że jak mam miękkie serce muszę mieć twardy tyłek więc jeśli mam przetrwać to najlepiej ignorować takich ludzi i ich głupotę. Bo nie ma lekarstwa na głupotę. Ja w swojej pracy nie mogłam słuchać muzyki, natomiast mój camelek wychodząc z domu włącza swojego zena i całą drogę do pracy ogląda filmy a w pracy słucha muzyki. To pozwala mu się skupić i odstresować. Ma fajnych kolegów i koleżanki więc czasem z chęcią z nimi pogada. Może nawet pogadać z nimi o mnie bo tam wszyscy wiedzą że choruje i bardzo mnie wspierają.

Czasem jednak w pracy przeżywa stres więc po powrocie do domu zaczyna grać na kompie i się wycisza :) Dzięki temu na drugi dzień znów może wyjść do ludzi i ignorować wielu napotkanych wariatów :) Bo mój camelek jest troszkę aspołeczny i mało towarzyski. Tylko na forum lubi się udzielać.
,,Jeśli chcesz zmienić świat, zacznij od siebie." Gandhi
,,Jeśli życie rzuca Ci kłody pod nogi - zrób sobie z nich tratwę."

Awatar użytkownika
Baby
Moderator
Posty: 4162
Rejestracja: 30 mar 2011, 12:19
Choroba: mikroskopowe zap. j.
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa

Re: Aspołeczność

Post autor: Baby » 30 maja 2011, 21:48

martita pisze:proszę o "ostudzenie" temperatury dyskusji, bo Wam nerwy zaszkodzą
- nareszcie :)

Może ktoś poza mną podzieli się informacjami, jak radzi sobie z aspołecznością, albo chociaż jak radzicie sobie na co dzień ze swoją chorobą. Co robicie aby nie myśleć, aby się nie poddawać tip. :)
,,Jeśli chcesz zmienić świat, zacznij od siebie." Gandhi
,,Jeśli życie rzuca Ci kłody pod nogi - zrób sobie z nich tratwę."

Natalka
Weteran ✿
Posty: 4895
Rejestracja: 19 kwie 2007, 13:54
Choroba: CD
województwo: lubelskie
Lokalizacja: Lublin
Kontakt:

Re: Aspołeczność

Post autor: Natalka » 30 maja 2011, 23:26

OT został wydzielony tu viewtopic.php?t=11134
Baby pisze:albo chociaż jak radzicie sobie na co dzień ze swoją chorobą. Co robicie aby nie myśleć, aby się nie poddawać tip
o tym możesz poczytać i popisać np. tu:
viewtopic.php?t=11126
viewtopic.php?t=8416
a teraz wracamy do tematu aspołeczności
Nie istnieją żadne określone potrawy, które zasadniczo wpływają na ciężkość przebiegu lub na rodzaj nawrotu choroby u wszystkich pacjentów.
poradnik żywieniowy Falka

Awatar użytkownika
Drażliwa
Debiutant ✽
Posty: 17
Rejestracja: 23 lut 2012, 13:26
Choroba: IBS
województwo: łódzkie
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Re: Aspołeczność

Post autor: Drażliwa » 27 lut 2012, 14:28

A myślałam, że tylko ja mam taki problem.
Męczy mnie nawet głupie kółko pozaszkolne, przerwa w szkole, o pobycie w szpitalu nie wspominając.

Awatar użytkownika
Natuśka
Ekspert ✿✿
Posty: 5135
Rejestracja: 29 kwie 2009, 12:58
Choroba: CD
województwo: małopolskie
miasto: Kraków
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Re: Aspołeczność

Post autor: Natuśka » 29 lut 2012, 17:33

Wczoraj miałam taki zryty dzień...
Zaspałam na pierwsze zajęcia, które miałam od 7:30 do 9:00. Następne miałam od 15:30...
Siedziałam cały dzień w pokoju, nie wychyliłam nosa za drzwi (tylko w uzasadnionych przypadkach :neutral:)

Konsultację miałam o 18:00, więc miałam też w planach obecność na ostatnich zajęciach.
Nie poszłam.
Nie miałam ochoty widzieć ludzi, otwierać ust, ażeby z nimi rozmawiać...

Jadę na konsultację.
Stoję na przystanku, tłumy ludzi, ktoś zadaje mi pytanie.
-Udaję, że nie słyszę...

Siedzę w tramwaju.
Pełno różnych osób, w mojej głowie chaos.
Patrzę wlepiona w zapadaną deszczem szybę- nie chcę ich widzieć, nie chcę słyszeć.

Wracam.
Jestem tak potwornie zmęczona. Kładę się spać.
Nie mogę zasnąć, wkurza mnie hałas na klatce schodowej- dlaczego tak się śmieją?

Wstaję rano... Nie mogę wstać...
Dalej chce mi się spać, nie chcę widzieć ludzi, z nimi rozmawiać, sztucznie się uśmiechać.
Chcę być sama.

Dziś uświadomiłam sobie, że znów zamykam się sama ze sobą w swoim świecie. Powraca to, co działo się kiedyś- mi łatwo nie jest, choć niektórzy tak lubią :wink:
Na zawsze razem... :*

Podpisano:Twój Crohn :flowers:

Aktualnie: Szczęśliwsza, bo krótsza :smile: + Methypred 8 mg na jelita, Humira na stawy.
W planach : Realizacja punktu 2 :E

1. 19.11.2012- hemikolektomia prawostronna metodą laparoskopową :D
2. Normalne życie...
3. ZZSK mam, ale nikomu nie oddam :razz:

Awatar użytkownika
mgiełkaa
Doświadczony ❃
Posty: 1414
Rejestracja: 24 mar 2010, 19:44
Choroba: CU
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa

Re: Aspołeczność

Post autor: mgiełkaa » 29 lut 2012, 21:27

Tego typu stan trwa u mnie od października. Rano ledwo wstaję, w praktyce ok 11-tej już zmęczona ( w nocy nie mogę spać), jeśli idę do pracy to ciężko mi zmobilizować się, żeby tam wysiedzieć. Ostatnio jestem na kolejnym ,,wolnym", fakt - powód kolejna infekcja dróg oddechowych jednak od dłuższego czasu czuję się źle, zero aktywności, zero spotkań towarzyskich, najchętniej wyłączyłabym się całkiem, żeby wszyscy dali mi spokój. Nie jest fajnie, mam nadzieję, że z wiosną mi minie...
Wzrost 167cm, waga 64kg, ASAMAX 500mg 3x2tabl. AZATHIOPRINE 75mg

Leczenie: MSWiA Warszawa

Awatar użytkownika
Slip
Początkujący ✽✽
Posty: 96
Rejestracja: 01 sie 2011, 22:34
Choroba: CU
województwo: pomorskie
Lokalizacja: Gdańsk
Kontakt:

Re: Aspołeczność

Post autor: Slip » 12 kwie 2012, 20:09

też z tym ostatnio mam problem
Jedni znajomi wyjechali, z niektórymi trochę ograniczyłem kontakt teraz trochę głupio nagle proponować spotkania. Może nie jest jakoś wybitnie źle, ale tak się okazało, że nie ma zbyt wielu ludzi z którymi mogłbym posiedzieć od tak, bez alkoholu. Zupełnie nie mam ochoty rozmawiać z ludźmi na uczelni, nie wspominając już o nabywaniu nowych znajomości.

Ogarnia mnie też wyj@#$@!# i niechęć do wszystkiego, chociaż możliwe że to się trochę poprawi wraz z poprawą pogody.

Przydałby się jakiś sport, zwłaszcza siłownia, ale raz że ciężko byłoby mi nabrać wagi, a dwa doskwiera mi ostatnio duże zmęczenie.

się wyżaliłem.

Nie przeklinamy ;)
Ostatnio zmieniony 12 kwie 2012, 20:20 przez Slip, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Slip
Początkujący ✽✽
Posty: 96
Rejestracja: 01 sie 2011, 22:34
Choroba: CU
województwo: pomorskie
Lokalizacja: Gdańsk
Kontakt:

Re: Aspołeczność

Post autor: Slip » 12 kwie 2012, 20:48

hyh prawie identycznie mam

mój współlokator całkiem spoko, ale ze względu na to, że jest ode mnie z roku, ma zupełnie inne zainteresowania i też jest w miare cichy to prawie nie gadamy.

na studiach zmieniła mi się grupa bo zacząłem magisterke i też nie ogarniam ludzi. jak posłucham ich z boku robi mi się niedobrze. nie można do nich zagadać wulgarnie na luzie, a szczerzyć zębów i udawać miłego zupełnie nie mam ochoty.

i trwonie tak czas na kompie.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Nasza Psychika”