Żałoba

czyli smutki i radości posiadaczy CU i CD, wypróbowane sposoby radzenia sobie ze stresem etc.

Moderatorzy: Anette28, Moderatorzy

Zablokowany
Awatar użytkownika
biedronka24
Aktywny ✽✽✽
Posty: 663
Rejestracja: 09 wrz 2007, 21:02
Choroba: mikroskopowe zap. j.
województwo: podlaskie
Lokalizacja: białystok

Żałoba

Post autor: biedronka24 » 17 sie 2011, 12:26

Założyłam ten temat, ponieważ 20 lipca zmarła moja mama. Miała 51 lat i zmarła nagle - była w szpitalu 8 dni, z czego trzy dni nieprzytomna po operacji. Przyczyną zgonu było zatrzymanie krążenia. Do szpitala trafiła z powodu krwotoku z przewodu pokarmowego. Moje relacje z mamą były trudne - była alkoholiczką, ale to jednak matka.
Teraz zostałam sama. Jest jeszcze ojciec - mieszka oddzielnie, wymaga opieki, też jest alkoholikiem - teraz nie pje.
Myślałam, że ta żałoba będzie dla mnie łatwejsza. Tymczasem jest mi ciężko strasznie. Mało jem, mało śpię, dużo płaczę. Nie mam ochoty na jakiekolwiek kontakty z moimi znajomymi. Teraz jestem na urlopie - i nie chcę wracać do pracy. Nie wyobrażam sobie normalnego funkcjonowania. Najchętniej to siedzę w domu i z nikim nie rozmawiam, z nikim się nie widuję.
Każde wyjście z domu to stres i wysiłek, jakbym robiła niewiadomo co.
Jestem pod stałą opieka psychologa.
Wiem, że żałoba to proces i to co się ze mną dzieje to jest ostra faza żałoby.
Moje pytanie do osób, które przeżyły/przeżywają żałobę (o ile to nie jest zbyt bolesne i osobiste) - jeśli moglibyście podzielic się tym, jak to u was wyglądało i jak sobie radziliście - będę wdzięczna.
Biedronka24 - Sylwia
Salofalk 500 2 x 3 tabl., Contracid 40 mg, Telfexo 180, Cortare 250, Oxodil, Ventolin.

Awatar użytkownika
malapkasia
Znawca ❃❃
Posty: 2859
Rejestracja: 24 maja 2010, 11:31
Choroba: CD
województwo: lubelskie
Lokalizacja: Lublin/Bełżyce/Łuszczów

Re: Żałoba

Post autor: malapkasia » 17 sie 2011, 15:39

biedronka24, :friends: :friends: :friends:
nie byłam w takiej sytuacji to prawda.... ale wiem, że tak naprawdę to trzeba samemu przeżyć i zrozumieć, że taka była wola... że tak musiało być i nie cofnie tego ani płacz, ani alkohol, ani własna śmierć... że trzeba żyć dalej.. najpierw jakoś.. za jakiś czas będzie łatwiej...
zawsze trzeba pamiętać, że ta bliska nam osoba jest obok nas... i czuwa nad nami...
"Aby być szczęśliwym z mężczyzną, trzeba go bardzo dobrze rozumieć i trochę kochać. Aby być szczęśliwym z kobietą, trzeba ją bardzo kochać i w ogóle nie próbować zrozumieć"
imuran, entocort 3mg, novothyral

Awatar użytkownika
-Ania-
Admin
Posty: 4323
Rejestracja: 06 lis 2003, 15:04
Choroba: CD
województwo: śląskie
Lokalizacja: Jaworzno

Re: Żałoba

Post autor: -Ania- » 17 sie 2011, 15:47

Jestem z Toba Biedroneczko.

Jedyne co moge powiedziec - to pozwól sobie na te emocje,
na płacz, na smutek.
Są i będa jakiś czas.

Otaczam Cie dobrymi myślami

ania
Dopóki walczysz jesteś zwycięzcą !

Obrazek

Awatar użytkownika
biedronka24
Aktywny ✽✽✽
Posty: 663
Rejestracja: 09 wrz 2007, 21:02
Choroba: mikroskopowe zap. j.
województwo: podlaskie
Lokalizacja: białystok

Re: Żałoba

Post autor: biedronka24 » 17 sie 2011, 20:39

Dzięki za odzew:) Egzi - psycholog nie sugerował psychiatry ani leków. Ale chyba pójdę do psychiatry - bo zwariuję.
Salofalk 500 2 x 3 tabl., Contracid 40 mg, Telfexo 180, Cortare 250, Oxodil, Ventolin.

Awatar użytkownika
ELI
Debiutant ✽
Posty: 42
Rejestracja: 26 lip 2011, 16:23
Choroba: CD
województwo: pomorskie
Lokalizacja: holandia
Kontakt:

Re: Żałoba

Post autor: ELI » 17 sie 2011, 20:49

:przytul:
"Pójdźmy wszyscy do lodówki, tańczy szynka i parówki. Powitajmy mielonego i pasztetowego!" xD

pentasa 2g(granulat), budenofalk3mg

Awatar użytkownika
maggie0278
Mistrzunio ❃❃❃
Posty: 3162
Rejestracja: 17 lut 2008, 21:26
Choroba: CU u rodzica
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: obywatel świata
Kontakt:

Re: Żałoba

Post autor: maggie0278 » 17 sie 2011, 21:01

żałoba, to proces, który trwa a najważniejszy jest CzAS.....

biedronko, jak miałam 16 lat umarł mój ojciec, takie to trudne.....

coś Ci podam do poczytania, bardzo lubię ludzi z tegoż laboratorium. To jest wywiad, ale warto przeczytać :

http://lps.pl/pl/?page_id=1036
Aktualnie : Pentasa 1x2gr, Imuran obniżono do 50mg z uwagi na podwyższony poziom thioguaniny, Biopron 9 2x1, Omega-3, Calperos+Vit.D3
Czopki Salofalk, wlewy z Pentasy, wlewy z Corhydronu, Budenofalk Foam, Cyklosporyna -leki, które w ogóle nie pomogły :(
Włączono Infliksymab, który nie zaindukował remisji :(
Humira od września 2012r do maja 2013. REMISJA!
dodatkowo Astma Oskrzelowa (Alvesco, Zafiron, Ventolin)

Awatar użytkownika
biedronka24
Aktywny ✽✽✽
Posty: 663
Rejestracja: 09 wrz 2007, 21:02
Choroba: mikroskopowe zap. j.
województwo: podlaskie
Lokalizacja: białystok

Re: Żałoba

Post autor: biedronka24 » 17 sie 2011, 21:45

maggie dziękuję za ten link. Pomogło mi to. Myślę, że będę wracać do tego wywiadu. Chyba muszę dać sobie czas na przeżywanie żałoby. Po prostu...
Salofalk 500 2 x 3 tabl., Contracid 40 mg, Telfexo 180, Cortare 250, Oxodil, Ventolin.

fryderyk
Debiutant ✽
Posty: 49
Rejestracja: 20 lip 2010, 15:08
Choroba: CD
województwo: śląskie
Lokalizacja: Śląskie
Kontakt:

Re: Żałoba

Post autor: fryderyk » 18 sie 2011, 07:51

Przeżyłem już utratę wielu bliskich osób gdyż moja rodzina jest liczna.25 grudnia zeszłego roku zmarł mój ojciec, po paru latach walki z nowotworem. Śmierć była spodziewana gdyż z tygodnia na tydzień już coraz mniej miał sił ,a był silnym facetem i szczerze powiem ,że moim przypadku gorzej było mi patrzeć jak choruje i się męczy, gdyż ból miał potworny.
Jak już pozałatwiałem wszystko co należy z pochówkiem nie bardzo miałem czas by pomyśleć , gdyż co tu dużo gadać byłem na początku remisji którą szlak trafił gdyż zaraz po pogrzebie ojca jechałem załatwiać-brzydko napisane ale niestety tak jest- pogrzeb ciotki i przesadziłem zdrowo jak na mój ówczesny stan. Jak już miałem czas pomyśleć to zrobiłem to co zawsze kiedy ktoś bliski odchodził wspominałem sobie dobre chwile.Myślę że sporo masz dobrych chwil do wspominania. Nie odcinaj się od w miarę normalnego życia to tylko pogłębi tęsknotę i żal. A jeśli jesteś osobą wierzącą modlitwa również pomaga przynajmniej mnie pomagała jak patrzyłem i nic nie mogłem zrobić by ulżyć w cierpieniu. Na koniec to już sam nie wiem czy bardziej pomocne będzie to dla Ciebie ,czy bardziej dla mnie gdyż wspomnienie mnie wzięło i sporo pominąłem z tego co chciałem napisać zamyślając się . Biorąc pod uwagę że piszę te parę zdań godzinę,wspominając właśnie .

Awatar użytkownika
szczesciara
Początkujący ✽✽
Posty: 136
Rejestracja: 04 lut 2011, 20:49
Choroba: polipowatość rodzinna
województwo: podlaskie
Lokalizacja: Białystok

Re: Żałoba

Post autor: szczesciara » 25 sie 2011, 15:26

Biedroneczko z tego samego stoku :roll:
Musisz sobie dać czas na tą żałobę, to czas kiedy możesz płakać, krzyczeć i nie mieć ochoty na życie w wśród świetnie się bawiących. Każdy jest inny, jeden idzie się upije z bólu, inny zatraci się w pracy a jeszcze inny w jedzeniu...
Ty masz o tyle trudniej, gdyż twoja mam zmagała się z nałogiem z którym również zmaga się ojciec...nawet gdybyś chciała móc zapomnieć....to nie idzie...
Jest to jeszcze bardzo świeża rana, która musi pokrwawić i popaprać nim się zabliźni...czas robi swoje-choć przy rocznicach, świętach potop łez będzie gościł...
Nie warto wchodzić w leki "wyciszające" bo później ciężko sobie bez nich poradzić...może są w naszym mieście jakieś grupy wsparcia?
Mocno cię wirtualnie :przytul:
Zaświeci dla Ciebie jeszcze słoneczko!

Awatar użytkownika
biedronka24
Aktywny ✽✽✽
Posty: 663
Rejestracja: 09 wrz 2007, 21:02
Choroba: mikroskopowe zap. j.
województwo: podlaskie
Lokalizacja: białystok

Re: Żałoba

Post autor: biedronka24 » 25 sie 2011, 19:13

Szczęściara - chodzę do psychologa.
Ja jestem z tych, co się w pracę rzucają. Ale w środku boli jak cholera. Jak jestem ama, albo nie mam co robić, to zwariować idzie. A na leki się nie zdecydowałam, boję się uzależnienia.
Salofalk 500 2 x 3 tabl., Contracid 40 mg, Telfexo 180, Cortare 250, Oxodil, Ventolin.

Awatar użytkownika
szczesciara
Początkujący ✽✽
Posty: 136
Rejestracja: 04 lut 2011, 20:49
Choroba: polipowatość rodzinna
województwo: podlaskie
Lokalizacja: Białystok

Re: Żałoba

Post autor: szczesciara » 26 sie 2011, 17:16

to jeszcze świeże rany, musisz sobie dać trochę czasu i jednak proponuje wyjście do ludzi...jak nie chcesz widzieć się ze swoimi znajomymi, chętnie się z tobą spotkam...ale nie możesz się szufladkować bo wtedy naprawdę ciężko wyjść na prostą...
Musisz funkcjonować, twoje załamanie życia nie wróci mamie, a masz jeszcze ojca który potrzebuje twojej pomocy, nie wiem jakie masz z nim relacje...ale myślę, że jest dla kogo postarać się o lepsze samopoczucie

jusss
Debiutant ✽
Posty: 32
Rejestracja: 09 lip 2011, 17:02
Choroba: CD
województwo: pomorskie
Lokalizacja: zg
Kontakt:

Re: Żałoba

Post autor: jusss » 08 wrz 2011, 15:37

hej...szczerze? wczoraj wieczorem znowu myslalam o tatusiu (mysle o nim codziennie) i pomyslalam sobie ze kurcze "jakby to bylo inaczej jakbym miala ojca alkoholika ktory ciagle by robil awantury nie kochal swojej cory ....calkowicie bylo by łatwiej inaczej?"-gdy go zabraknie i tak sie rozmarzyłam lecz musialam powrocic do rzeczywistosci...widzac Twoj wpis "mama alkoholiczka" -a jednak szkoda...........czyli kazda utrata kogos niesie strate....moj tatus mial 45 lat (rak) niewidomo skad nie wiadmomo jak ......pare miesiecy i koniec....tragedia?OGROMNA!!!!!!!!PŁACZ !!!!NIESAMOWITY ZAL TYM BARDZIEJ ZE BYŁ CZLOWIEKIEM IDALNYM (madry zyczliwy pomocny kochajacy etc) nikt nie mogl w to umierzyc ze Pan Bóg zabrał tak wspanialego czlowieka ......ile to zlosci mialam doBoga ale najgorsze ze znienawidzialam starych ludzi...dlaczego????? bo oni zyja a moj tatus nie....straszne.....minely 4 lata i codziennie mysle o nim ....ale w kontekscie ze "gdzies jest i wroci" i jedno co Ci moge doradzic to nie wspominac chwil i nie rozmyslac dlaczego tak sie stało...bo wtedy czlowiek bardziej sie dołuje....i jest kiepsko....poprostu ROB WSZYSTKO ABY TWOJA MAMa MOGŁA BYĆ Z CIEBIE DUMNA.....I naprawde swoje tez sie nacierpiałam ......i brakuje mi tatusia jak cholera.....i zawsze mowie ze oddałbym wszystko nawet mogłabym w ubostwie zyc aby on był z nami tutaj:( i zawsze zastanawialam sie ze tyle tych parszywych jednostek zyje na swiecie a takiego wspanialego czlowieka Bog zabrał...i czas moze zlagodzi rady ale nie ma co sie uzalac nad soba tylko nalezy caly dzien sobie wypełnic i wtedy czlowiek nie mysli ......

Awatar użytkownika
Miska Ryżu
Doświadczony ❃
Posty: 1475
Rejestracja: 03 lip 2008, 10:38
Choroba: CD
województwo: śląskie
Lokalizacja: Śląsk
Kontakt:

Re: Żałoba

Post autor: Miska Ryżu » 08 wrz 2011, 16:02

biedronka24 pisze:Ja jestem z tych, co się w pracę rzucają. Ale w środku boli jak cholera. Jak jestem sama, albo nie mam co robić, to zwariować idzie.
Staraj się wtedy o tym nie myslec, trzeba patrzeć dalej. a jak będą Ci się cisły łzy do oczu to płacz, popłacz sobie a potem dojdz do wniosku że mama na pewno nie chciałaby byś za nią płakała. kiedys słyszłam ze jak człowiek placze za osobą która odeszła to te łzy nie pozwalają tej osobie odejść na tamten świat i trzymają ją tu. pozwól jej odejść, niech spoczywa w pokoju i czuwa nad Tobą.
Smutno Ci? A może budyń? :)

Awatar użytkownika
taloca
Doświadczony ❃
Posty: 1489
Rejestracja: 09 paź 2010, 14:02
Choroba: niesklasyfikowane NZJ
województwo: śląskie
Lokalizacja: ......

Re: Żałoba

Post autor: taloca » 06 paź 2011, 09:43

Miska Ryżu pisze: kiedys słyszłam ze jak człowiek placze za osobą która odeszła to te łzy nie pozwalają tej osobie odejść na tamten świat i trzymają ją tu.
Moja babcia też mi o tym wspominała jak zmarł mój dziadek. Trochę to takie naciągane się wydaje i trudno w to uwierzyć. Przypomniałam sobie o tym czytając ten artykuł http://strefatajemnic.onet.pl/duchy/smi ... tykul.html

Awatar użytkownika
dariah4
Aktywny ✽✽✽
Posty: 634
Rejestracja: 27 gru 2010, 10:38
Choroba: CU
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: Poznań

Re: Żałoba

Post autor: dariah4 » 12 paź 2011, 15:19

Wczoraj moja babcia i mój dziadek mieli wypadek samochodowy. Babcia zginęła na miejscu a dziadek jest w szpitalu. Od wczoraj nie mogę sobie znaleźć miejsca, atmosfera w domu jest nie do zniesienia, nikt się nie odzywa, mama ciągle płaczę... tak mi jej żal. No i nie cierpię takiej ciszy. Strasznie mi babci brakuje. Poza tym martwię się o dziadka, bo on o śmierci babci jeszcze nic nie wie i boję się co będzie jak się dowie, bo choruje na serce i jest już po jednym zawale :smutny: Dzisiaj poszłam do szkoły bo myślałam, że to lepsze niż siedzenie w domu, ale chyba jednak wolę siedzieć w domu i ryczeć...
Leki: Asamax 500 4x2

" [...] twoje blizny są twoją siłą."
Paul Coelho

Zablokowany

Wróć do „Nasza Psychika”