samouzdrownie?

czyli smutki i radości posiadaczy CU i CD, wypróbowane sposoby radzenia sobie ze stresem etc.

Moderatorzy: Anette28, Moderatorzy

Zablokowany
NineLivesCatsEyes
Debiutant ✽
Posty: 4
Rejestracja: 17 paź 2011, 13:40
Choroba: niesklasyfikowane NZJ
województwo: małopolskie
Lokalizacja: JR

samouzdrownie?

Post autor: NineLivesCatsEyes » 17 paź 2011, 14:33

Witam, moja przygoda z (jak sądzą lekarze- chorobą Crohna) zaczęła się dość specyficznie w lipcu tego roku.
Jak sądzę, spowodowana była stresem (UK, z dala od domu, od polskiego jedzenia, zła dieta (frytki, hamburgery), plus praca całymi dniami, potem stres z powodu jej utraty i nie możności znalezienia nowej).
Wszystko było okej, aż pewnego dnia obudziłam się z ogromnym bólem brzucha i wymiotami. Dzień wcześniej jadłam schabowego, więc sądziłam że to zatrucie. Jednak stan ten utrzymywał się już tydzień. Po 3 tygodniach strasznej męczarni (schudłam 10kg, miałam halucynacje z bólu) udałam się do lekarza. Nie mając pojęcia co może mi być, wysłał mnie do szpitala na chirurgie. Tam USG wykazało bardzo dużą ilość 'wolnego płynu' w całej jamie brzusznej. Doszli do wniosku że przyczyną tego wszystkiego jest pęknięcie cysty na jajnikach.
Po 4 dniach w szpitalu przepisali mi tramadol i odstawili do domu (dodam że w UK wszystko leczą przeciwbólowymi). W szpitalu dzięki kroplówce i przeciwbólowym lekom poczułam się lepiej, ale już drugiego dnia po wyjściu wszystko wróciło. Przez cały ten okres (miesiąc czasu) miałam wodnista biegunkę, ale bez krwi, no i okropny ból brzucha i wymioty (nie mogłam praktycznie nic jeść). Stan mojej psychiki był okropny, nie mogłam tego wytrzymać.
Postanowiłam wrócić do Polski. Tutaj w szpitalu od razu po USG stwierdzili zapalenie jelit. Kolanoskopia potwierdziła werdykt. Tydzień na kroplówkach, kleikach. Poprawiło się. Dostałam antybiotyki na 10 dni i pentase. No i oczywiście rygorystyczną diete.
Powili wprowadziłam produkty z dozwolonych w remisji. Po 3 tygodniach przestałam brać leki ponieważ źle się po nich czułam, jak i przestałam uważać na to co jem. I do tej pory ( to już ok 2 miesiąc) bez leków, jedząc co tylko zechce, i nie oszczędzając sie w kwestii imprezowania (alkohol itd), czuje się rewelacyjnie.
Gastrolog powiedział mi że nie wiadomo czy to na pewno Crohn, czy po prostu to był jednorazowy stan.
Od czasu kiedy powiedziałam sobie że żadna choroba nie będzie dyktować mi jak mam żyć, przestałam się stresować czymkolwiek. Mówię sobie, skoro ja się nią nie przejmuje, znikła sobie - bo po co miała by być.
Nie wiem czy to możliwe aby tak intensywny stan, wręcz wprowadzający do myśli samobójczych zmienił się w normalne funkcjonowanie, no dobra, nad normalnie bo ostatnie 2 miesiące to nieustanny melanż. Zamierzam teraz przystopować, bo wracam do pracy, staram się gotować w domu, ale nawet jeśli zjem mac'donalda, popijając pół litrem wódki piwami i wszystkim innym - żadnych negatywnych skutków, nawet wymiotów co po takim mixie jest normalne u zdrowych osób.
Czy stan tej choroby (chociaż u mnie jeszcze jej nie potwierdzono) może być zależny od nastawienia psychicznego? Taki efekt placebo, przekonanie organizmu z pełną wiara w to , że stan w jakim był już nigdy się nie powtórzy i nie ma co siedzieć i sie zastanawiać czy jak zjem to czy tamto to jutro będę ponosić konsekwencje. Czy można tak się 'samo-uzdrowić'?
Pozdrawiam

Awatar użytkownika
deth
Mistrzunio ❃❃❃
Posty: 3117
Rejestracja: 02 lut 2011, 16:33
Choroba: CD
województwo: pomorskie
Lokalizacja: Reda

Re: samouzdrownie?

Post autor: deth » 17 paź 2011, 14:52

NineLivesCatsEyes pisze:Czy stan tej choroby (chociaż u mnie jeszcze jej nie potwierdzono) może być zależny od nastawienia psychicznego? Taki efekt placebo, przekonanie organizmu z pełną wiara w to , że stan w jakim był już nigdy się nie powtórzy i nie ma co siedzieć i sie zastanawiać czy jak zjem to czy tamto to jutro będę ponosić konsekwencje. Czy można tak się 'samo-uzdrowić'?
Pozdrawiam
ja tylko odnośnie tego, bo reszty nie czytałem :E
nie można się samemu uleczyc nastawieniem, Crohn - to nie dolegliwość psychosomatyczna. Choć wiadomym jest, ze pozytywne nastawienie, jest pomocne w każdj dziedzinie ;)

Awatar użytkownika
cordo
Aktywny ✽✽✽
Posty: 932
Rejestracja: 01 wrz 2007, 18:53
Choroba: CU
województwo: małopolskie
Lokalizacja: Kraków

Re: samouzdrownie?

Post autor: cordo » 17 paź 2011, 15:36

Jestem pewny, że na zaostrzenia mojej choroby w 80% wpływ ma psychika. Niestety z tego co zauważyłem jestem bardziej emocjonalny od innych, przeżywam niektóre rzeczy mocniej aniżeli moi rówieśnicy. Często koledzy nawet zauważają, że się denerwuję "za bardzo"

Można się tak "samo-uzdrowić" jednak wymaga to długotrwałej pracy nad sobą, zmiany swojej psychiki, swojego myślenia..

Wydaje mi się, że sukces siedzi w naszej podświadomości, wystarczy ją przeprogramować, ale nie jest to takie łatwe...

Awatar użytkownika
Golfi
Doświadczony ❃
Posty: 1019
Rejestracja: 27 gru 2005, 22:41
Choroba: CU
województwo: śląskie
Lokalizacja: Mysłowice
Kontakt:

Re: samouzdrownie?

Post autor: Golfi » 17 paź 2011, 16:24

cordo, mam takie samo zdanie. U mnie wszystko siedzi w głowie , a już inna sprawa żę istnieje te 20 % które też wywołuje zaostrzenia ... Niestety zdaje sobie sprawę do końca swojej natury nigdy nie zmienię i zawsze znajdzie się coś czym będę się przejmował albo myślał i za dużo analizował.
"Nic, co ma wielką wartość w życiu nie przychodzi łatwo."

Awatar użytkownika
subzero
Aktywny ✽✽✽
Posty: 717
Rejestracja: 10 sie 2011, 16:36
Choroba: niesklasyfikowane NZJ
województwo: śląskie
Lokalizacja: K-ce bejbe

Re: samouzdrownie?

Post autor: subzero » 17 paź 2011, 16:54

się zgadzam z anetau07 i nie wierzę w cudowne ozdrowienia (w każdym przypadku, nie tylko jelitowe dolegliwości),
może być co najmniej mega cofnięcie się choroby
być może Twój organizm się zbuntował, bo:
NineLivesCatsEyes pisze: nawet jeśli zjem mac'donalda, popijając pół litrem wódki piwami i wszystkim innym - żadnych negatywnych skutków, nawet wymiotów co po takim mixie jest normalne u zdrowych osób.
fak men, przy takim trybie życia to i okaz zdrowia by wymiękł :mrgreen:

Awatar użytkownika
subzero
Aktywny ✽✽✽
Posty: 717
Rejestracja: 10 sie 2011, 16:36
Choroba: niesklasyfikowane NZJ
województwo: śląskie
Lokalizacja: K-ce bejbe

Re: samouzdrownie?

Post autor: subzero » 17 paź 2011, 17:02

martita no ale często jedziesz na takiej "diecie" jaką opisała NineLivesCatsEyes? :)
A ona pisze, że często jadła niezdrowo (czyli jak się domyślam fast food zapity piwem czy wódą)
Wiecie o co mi chodzi. Może u ludzi zdrowych nie daje to objawów NA RAZIE, ale po jakimś dluzszym czasie takiego trybu życia da o sobie znać wątroba, serce, krążenie czy cośtam w ukł trawiennym.

Awatar użytkownika
subzero
Aktywny ✽✽✽
Posty: 717
Rejestracja: 10 sie 2011, 16:36
Choroba: niesklasyfikowane NZJ
województwo: śląskie
Lokalizacja: K-ce bejbe

Re: samouzdrownie?

Post autor: subzero » 17 paź 2011, 17:09

eee zdarzenia losowe się nie liczą :D

NineLivesCatsEyes
Debiutant ✽
Posty: 4
Rejestracja: 17 paź 2011, 13:40
Choroba: niesklasyfikowane NZJ
województwo: małopolskie
Lokalizacja: JR

Re: samouzdrownie?

Post autor: NineLivesCatsEyes » 17 paź 2011, 18:13

hmm, ja ogólnie miałam z psychiką coś nie tak, samo wyjście na ulice wywoływało jakiś lęk, wyjechałam, byłam zdana sama na siebie, pracowałam za barem co równa sie kontakt w ludźmi, dostawałam tam katering, a wiadomo - angielskie, to fryteczki itd. No i się stało. Po szpitalu w polsce załamałam się, ale po pierwszej flaszcze, po pierwszej czekoladzie, które jem po 3 dziennie, stwierdziłam - co ma być to będzie. A że nic sie nie dzieło i jak do tej pory- nie dzieje, mam tą chorobe totalnie gdzieś. No poszła sobie, bo poco ma terroryzowaćkogoś kogo psychicznie już nie dobije :)
Z początku było mega ciężko wizja - koniec imprez, a o chipsach które nałogowo od małego wcinałam moge pomarzyć. Siedziałam nad piwem i myślałam że już po 3 łykach mnie boli, wkręcałam sobie i tak było, a jak ktoś ze znajomych zmienił temat, zapominałam - i zero negatywnych skutków.
Nie wiem czy to Crohn, czy jednorazowe czy cokolwiek innego. Nie mam pojęcia czemu był ten płyn w brzuchu, czemu przez miesiąc nie byłam w stanie wstać z bólu z łóżka.
Jestem osobą hmm że tak powiem, pospinaną jeśli chodzi o jakieś publiczne kontakty, to wiąże się w przeszłościa, ale odkąd wyszłam ze szpitala, zmieniłam podejście do siebie i świata i jak na razie działa idealnie.
Siedziałam na forum i czytałam jak ktoś tam ubolewa bo wypił piwo czy zjadł czekolalde i ma rewolucje na drugi dzień... Załamywałam się aż powiedziałam -koniec. mnie to nie dotyczy - i naprawdę, 2 miesiąc, imprezuje jak nigdy dotąd (czas chyba przestać;p) i żyje:D Boje sie że pewnego dnia może się to źle skończyć, ale skoro nic nie boli, nie ma symptomów ostrzegawczych - znaczy że nic złego sie nie dzieje. Jeśli coś zacznie- przystopuje i pójdę na diete.
Szukam osoby która miała podobny przypadek - raz i koniec. Nie wiem, może alkohol wpływa leczniczo;p
życze wszystkim uwolnienia się od tego.

NineLivesCatsEyes
Debiutant ✽
Posty: 4
Rejestracja: 17 paź 2011, 13:40
Choroba: niesklasyfikowane NZJ
województwo: małopolskie
Lokalizacja: JR

Re: samouzdrownie?

Post autor: NineLivesCatsEyes » 17 paź 2011, 18:50

Tak, wycinki miałam przy kolanoskopi, jak i kolejne usg, zmiany w jelicie cienkim i grubym - 3 lekrzy potwierdziło Crohna, Pani gastrolog - powiedziała że niekoniecznie. Jedn z lekarzy wręcz upewnił mnie że Crohn, i że dieta i leki do końca życia. Popłakałam się wychodząc od niego z gabinetu, zdemotywował mnie, ale to było ponad miesiąc temu - i przyznam, tak jak teraz żyje nie szalałam nigdy, a czuje sie, jak nowonarodzona. Cała ta sprawa, lekarze, ich groźby- dało mi jedno - wyluzuj i sie nie stresuj. Nastawienie psychicznie całkowicie mi się zmieniło z czym miałam problem i walczyłam, stany lękowe itd, teraz tego nie ma jak i nie ma odzewu ze strony jelit. Nie mam pojęcia o co tutaj chodzi

Awatar użytkownika
deth
Mistrzunio ❃❃❃
Posty: 3117
Rejestracja: 02 lut 2011, 16:33
Choroba: CD
województwo: pomorskie
Lokalizacja: Reda

Re: samouzdrownie?

Post autor: deth » 17 paź 2011, 19:24

kota pisze:deth, mogłeś się nie wypowiadać już w ogóle... bo nie przeczytałeś sytuacji w jakiej była NineLivesCatsEyes...
toteż odniosłem się do zacytowanej przeze mnie częsci, jak i napisałem, ze wszystkiego nie czytałem
widzisz coś nie tak w moim stwierdzeniu ?

Awatar użytkownika
deth
Mistrzunio ❃❃❃
Posty: 3117
Rejestracja: 02 lut 2011, 16:33
Choroba: CD
województwo: pomorskie
Lokalizacja: Reda

Re: samouzdrownie?

Post autor: deth » 17 paź 2011, 19:42

kota pisze:brak odniesienia do całej sytuacji, nevermind, jestem drobiazgowa i dbam o szczegóły.
nie mam obowiązku odnosić się do całości, newermajnd - jestem fragmentaryczny :D

Awatar użytkownika
magda281
Znawca ❃❃
Posty: 2474
Rejestracja: 20 gru 2007, 11:55
Choroba: CD
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: okolice warszawy

Re: samouzdrownie?

Post autor: magda281 » 17 paź 2011, 20:05

NineLivesCatsEyes pisze:Jedn z lekarzy wręcz upewnił mnie że Crohn, i że dieta i leki do końca życia
skoro crohn to zmień w profilu,poza tym lekarz ma racje co do diety -jednak musisz ją traktować indywidualnie nie wszystko szkodzi ja to sprawdzam jak po czyms się źle czuje tego unikam,wiadomo jak zaostrzenie to dieta bardziej rygorystyczna (kleiki nutri itd) No wiadomo ze psychika dużo wplywa na stan zdrowia ale nie da się wyleczyć z crohna placebo -jakby tak bylo to nie jedna osoba była by cudownie ozdrowiona przez np hipnozę :neutral: czy też siłę pozytywnego myślenia :razz:
Kto nadzieje w innych pokłada,celu nie osiąga.

Natalka
Weteran ✿
Posty: 4895
Rejestracja: 19 kwie 2007, 13:54
Choroba: CD
województwo: lubelskie
Lokalizacja: Lublin
Kontakt:

Re: samouzdrownie?

Post autor: Natalka » 17 paź 2011, 20:36

no i trzeba też pamiętać, że na początku chorowania na chorobę Crohna zdarzają się samorzutne remisje, choroba sama się cofa na jakiś czas i potem znów się ujawnia.
Nie istnieją żadne określone potrawy, które zasadniczo wpływają na ciężkość przebiegu lub na rodzaj nawrotu choroby u wszystkich pacjentów.
poradnik żywieniowy Falka

Awatar użytkownika
CAMPARI34
Aktywny ✽✽✽
Posty: 939
Rejestracja: 30 kwie 2008, 18:12
Choroba: CD
województwo: -- poza Polską --
Lokalizacja: zagranica

Re: samouzdrownie?

Post autor: CAMPARI34 » 18 paź 2011, 09:29

NineLivesCatsEyes pisze:Po 4 dniach w szpitalu przepisali mi tramadol i odstawili do domu (dodam że w UK wszystko leczą przeciwbólowymi)
kurcze gdzie wy się leczycie ludzie że macie takie stwierdzenia :neutral:

pierwsze słyszę . :mrgreen:

poprawiłam cytowanie
Ostatnio zmieniony 18 paź 2011, 12:21 przez CAMPARI34, łącznie zmieniany 1 raz.
:D

Awatar użytkownika
Tomek0700
Aktywny ✽✽✽
Posty: 763
Rejestracja: 24 sie 2010, 10:51
Choroba: IBS
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: nevermind

Re: samouzdrownie?

Post autor: Tomek0700 » 18 paź 2011, 13:34

ja mialem bardzo podobny przypadek, u mnie tez biegunka, przez 2 miesiaciace non stop, schudlem 10 kg itp. Tylko, ze zapalenie sie niepotwierdzilo, a dzisiaj wiadomo, ze taki stan u mnie spowodowala yersinia. I po wyjsciu, ze szpitala czulem sie ok - przez miesiac. Tez jadlem co chcialem i takie tam, aczkolwiek miesiac pozniej wrocilo i do dzisiaj mam powiklania jakies, mimo, ze nie stwierdzono u mnie CD/CU.
Cierpialem na yersinie az 2 lata.
Przeszedlem wszystkie szczeble diagnostyki (od kolonoskopii do enteroskopii)
Jelito drazliwe po infekcyjne, wydaje sie, ze tylko a to naprawde powazny problem.

"zawisc, zazdrosc, zamiast starac sie miec wiecej"

Zablokowany

Wróć do „Nasza Psychika”