Lęk przy WZJG (referat)

czyli smutki i radości posiadaczy CU i CD, wypróbowane sposoby radzenia sobie ze stresem etc.

Moderatorzy: Anette28, Moderatorzy

Zablokowany
messer
Debiutant ✽
Posty: 25
Rejestracja: 24 gru 2011, 01:02
Choroba: CU
województwo: lubuskie
Lokalizacja: k/Gorzów wlkp

Lęk przy WZJG (referat)

Post autor: messer » 01 lut 2012, 02:08

Zapewne przeważająca większość chorych na CU nie zaprzeczy występowaniu u nich obawy czy nawet lęku stałego i nasilającego się w różnych sytuacjach, przed tym, że w pobliżu nie ma toalety lub nie będzie jej wtedy gdy będzie ona potrzebna. Jest to związane z jednym z podstawowych objawów tej choroby czyli biegunką. To wydaję się proste, ale sprawa ta jest nieco bardziej złożona. Jak czytamy tutaj na tym forum, są przypadki, kiedy choroba ustępuje pod względem klinicznym, zmniejsza się współczynnik OB krwi i poprawia się obraz endoskopowy jelita a pozostają objawy przypominające Zespół Jelita Drażliwego. Nagłe potrzeby wypróżnienia się spowodowane napięciem nerwowym wywołanym nagłą zmianą sytuacji i otoczenia, jakąś sytuacją społeczną albo kontaktem z innymi ludźmi odczuwanym bezpośrednio lub podświadomie(za pośrednictwem zmysłów). Choroba jest w fazie remisji a my nadal mamy problem. Staje przed nami pewnego rodzaju "mur", który kiedy się pojawi, witany jest przez nas wewnętrznym : " i znów to samo" lub "mam tego dosyć". Długotrwałe leczenie fazy reemisji zamyka nas niekiedy na długie okresy w domu. Kiedy uda mam się osiągnąć remisje(ustąpienie) i próbujemy zacząć funkcjonować normalnie, bywa że napotykamy na już trochę inną rzeczywistość. Zmienność nie jest niczym zaskakującym. Bywa, że wchodzimy w sytuacje dla nas całkiem nowe ale i te stare, znane nam, też są czasami stresogenne(Nagłe przypomnienie sobie o czymś, gdy powrót pokrzyżuje nam i wiele wiele innych sytuacji wywołujących napięcie) . Nadmierna chęć kontroli, perfekcjonizm są kwestiami nad którymi należy odpowiednio zapanować. Tak by w nagłych wypadkach nie wywoływały napięcia. Istnieją na pewno ogromne różnice indywidualne pod względem tego jakiego typu są to sytuacje. Zależą od tego w jakim jesteśmy wieku , jakie mamy ambicje, cele, plany, potrzeby, aspiracje itd. . Dlatego sami musimy pomyśleć o tych sytuacjach. Spojrzeć na nie i pogłębić to spojrzenie. Łączy wszystkie te sytuacje ta sama psychofizyczna reakcja, ten sam zespół automatycznych odruchów. Tutaj potrzeba czasu aby poznać te sytuacje. Jest to proces powrotu do normalnego funkcjonowania. Należy korzystać z życia (tak jak to możliwe) również podczas tego procesu. To ważne. Pozytywne myślenie. Aktywność życiowa, równowaga emocjonalna są niezbędnymi elementami powrotu do zdrowia. Człowiek jest "istotą " , która tworzy psychofizyczną całość. Psychika i fizjologia są ze sobą bardzo związane. Wiara w sens życia, istnienia, radość życia, wola i chęć zmiany na lepsze są nieodzownymi składnikami przyśpieszającymi nasz powrót do normalnego funkcjonowania, bez względu na wyznanie czy światopogląd. Cierpliwość i wyrozumiałość dla reakcji naszego organizmu i całego zespołu skutków tej choroby są równie ważne. Pożądane jest także wsparcie bliskich. Nie chcemy utrwalenia tych złych zdarzeń, tych niepożądanych reakcji naszego organizmu. Chcemy wyrzucić je ze swojej neurofizjologicznej pamięci. Bo chyba tam właśnie one sięgają. Mamy remisję, idziemy do sklepu, banku lub gdziekolwiek indziej a tutaj nagle ALARM. Czasami mamy problem, żeby w ogóle ruszyć z domu, gdyż już za drzwiami lub nieco dalej czai się na nas nagły "atak potrzeby". Takie reakcje mogą powtarzać się kilkakrotnie . Gdy tylko dostaniemy sygnał od unerwionej w odpowiedni sposób w tym celu końcówki okrężnicy o nadchodzącym"kataklizmie", potrzeba kontroli miesza się z "wizją" nieuchronnego. Dochodzi stres i silna frustracja, poczucie bezradności. Nasze własne reakcje psychosomatyczne, stres, pamięć poprzednich doświadczeń w tym (ale i nie tylko w tym ) zakresie potęgują napięcie nerwowe , które zwiększa jeszcze odruch defekacji(odruch wypróżniania się). Szanse na wytrzymanie do czasu aż znajdziemy WC są wtedy, w zależności od stopnia nasilenia samej choroby(a także od występowania możliwych zmian okołoodbytowych typu szczelina lub przetoka )od małych przez niewielkie do żadnych . Od stopnia nasilenia choroby zależy częstość takich sytuacji i poziom ogólnego napięcia związanego z "wizją" takich sytuacji. Wchodzimy w sytuacje społeczne, relacje z ludźmi, którzy nic nie wiedzą o naszych problemach .Nie jest rozwiązaniem każdemu z osobna naszych problemów, nie ma sensu i jest niewykonalne. Wtedy gdy mamy nasilenie choroby, napięcie wzrasta, układ pokarmowy jest "rozgoniony". Wówczas stres i napięcie w niektórych sytuacjach wydają się oczywiste.Mamy remisję (ustąpienie objawów) ale nasz organizm i nasza psychika w dużym stopniu pamiętają te sytuacje i reagują podobnie(Trzeba dodać,że układ pokarmowy jest po przejściu ostrych rzutów choroby dużo wrażliwszy na pewne pokarmy lub nieodpowiednie ich spożywanie, niż przed chorobą mimo ustąpienia objawów i to może nasilać takie objawy) .Przenosimy złe doświadczenia (te z ostrego rzutu choroby) na sytuacje nowe i może to być nieświadome.Może pojawić się neurotyczny lęk i powodować automatyczne wywoływanie pewnych reakcji psychosomatycznych. Należy tutaj wiele zmienić. Zmniejszyć ogólne napięcie nerwowe. Zapanować w możliwy sposób nad rytmem swoich wypróżnień. Tak, by ta sfera naszej fizjologii nie była zależna od sytuacji zewnętrznej. Warto pracować nad swoją koncentracją , kontrolować to na czym skupia się nasza uwaga(czy przypadkiem nie na tym co wywołuje napięcia). Warto też zmniejszyć "tempo życia". Relaksacja i odprężenie są bardzo pożądane. Nauczmy się reagować się na kontakt z ludźmi, którzy sztucznie "nakręcają" to tzw. tempo życia,przybierają maskę pozornej energiczności i tworzą niepotrzebne napięcia. Przez "tempo życia" mam na myśli tzw. "zabieganie", stres z tym związany, dziesięć spraw na raz itd. . Nie od dzisiaj wiadomo, że czasami wolniej znaczy paradoksalnie szybciej. Więc warto zwolnić. CDN (niżej)

Zablokowany

Wróć do „Nasza Psychika”