Strona 1 z 1

kryzys??:(

: 04 lut 2012, 12:48
autor: Nusia22
Witam
Piszę ponieważ mam strasznego doła, a mam wrażenie że nikt mnie nie rozumie.Zauważyłam że z roku na rok, z miesiąca na miesiąc mój stan zdrowia się pogarsza...co chwilę mam nową dolegliwość, biorę masę tabletek co mnie jeszcze bardziej przygnębia, chodzę do lekarzy(gastrolog,endokrynolog,rehabilitant,lek rodzinny,urolog itp) co chwilę to mam nowe rozpoznania, dołączane-odstawiane leki,boli mnie brzuch,ręka,noga,głowa, tu mam biegunkę,tu sikam krwią....poprostu czuje się jak emerytka!już nie wiem co mam o tym myśleć, czasami to zastanawiam się czy takie życie ma sens?wieczna walka z własnym ciałem...

Re: kryzys??:(

: 04 lut 2012, 14:39
autor: obyty.z.cu
Nusia22 pisze:czy takie życie ma sens?
Życie to spełnianie marzeń i ciągła walka :wink: !!
a także ciągłe niespodzianki,
grunt to szukanie pozytywów.

a tu może coś jeszcze ,może zaciekawi i skloni do poczytania,
choćby po to by ten "kryzys" jakoś rozładować !!
Bądź szczery sam ze sobą. Naprawdę nie ma tak wielu rzeczy, które “musisz” zrobić. Jeżeli myślisz zdrowo, to zobaczysz, że jedyną rzeczą, którą musisz zrobić jest umrzeć. Wszystkie pozostałe rzeczy są wyborami. Słowo “muszę” w zdrowy sposób może tylko być użyte w formie warunkowej: Jeżeli chcę żyć, to muszę jeść, pić i mieć dach nad głową. Jednak zrobienie wszystkiego, by żyć pozostaje wyborem.
Jedyny zdrowy sposób użycia słowa muszę jest w trybie warunkowym jak na przykład: „Żeby żyć, muszę jeść i pić.” I tak na dobrą sprawę to nawet w przypadku śmierci, nie musisz nic robić. Śmierć sama przyjdzie bez żadnego wysiłku z twojej strony. Utrzymanie życia wymaga wysiłku.
http://www.simonton.pl/node/46
W zależności od tego, jakie znaczenie przypisze kora nowa bodźcowi, odpowiednia droga nerwowa będzie uaktywniona, i ta droga zawsze będzie prowadziła do takiej, a nie innej reakcji emocjonalnej i fizjologicznej. Po drugie, wygląda na to, że uczenie się emocji jest uczeniem się znaczeń bodźców. To znaczy, uczymy sie co myśleć o danym bodźcu, uczymy się odpowiednich przekonań i postwaw wobec tego bodźca i te myśli, przekonania i postawy konrolują, jakie części mózgu będą uaktywnione, a jakie nie oraz jakie reakcje emocjonalne i fizjologiczne będziemy odczuwać (Wirga, 1999).
http://www.simonton.pl/node/3
Zdrowe myślenie ma następujące cechy (Maultsby, 1992):


1.Jest oparte na oczywistych faktach
2.Pomaga chronić nasze życie i zdrowie
3.Pomaga nam osiągać nasze bliższe i dalsze cele
4.Pomaga rozwiązywać najbardziej niepożądane konflikty i unikać je
5.Pomaga nam się czuć, tak jak chcemy się czuć
Przykładem negatywnego myślenia jest: "Nie mogę wyzdrowieć", przykładem pozytywnego myślenia jest: "Na pewno wyzdrowieję". Natomiast zdanie: "Mogę wyzdrowieć, niezależnie od tego, jak bardzo jestem chory" nie tylko jest przykładem zdrowego myślenia, ale też podstawą zdrowej nadziei. Zgodnie z definicją, nadzieja jest przekonaniem, że pożądane rzeczy są osiągalne, niezależnie od znikomości prawdopodobieństwa - nie, że zostaną osiągnięte.

Re: kryzys??:(

: 04 lut 2012, 20:32
autor: Nusia22
dziękuję..czy ktoś ma podobne odczucia?

Re: kryzys??:(

: 04 lut 2012, 20:55
autor: TigeR
W tym gronie chyba kazdy miewa lepsze lub gorsze dni. Przyznam sie, ze tez takie miewam. Uroki choroby. Niemniej jednak, staram sie pozytywnie myslec pomimo wszystkich przeciwnosci losu. Nie ukrywam ze to poniekad pomaga.

A czy zycie ma sens? To jest dobre pytanie. Wiedz jednak, ze wiele i tak od Ciebie zalezy, niezaleznie czy masz zaostrzenie czy remisje, czy tylko tymczasowy spokoj. Twoje nastawienie jest kluczem. Wyznacz sobie cele, znajdz jakies ciekawe zajecia, nowe zainteresowania. Cos przy czym sie odprezysz, a jednoczesnie pozwoli zapomniec Ci o chorobie. Wszystko jest w Twoich rekach :)

Re: kryzys??:(

: 04 lut 2012, 22:25
autor: Shima
jesteś jeszcze młoda...życie masz przed sobą i uwierz mi...to ze boli cie to czy tamto będzie juz norma i musisz to zaakceptować...rózne sikania równiez...ale z tym wszystkim da sie życ jesli tylko będiesz tego chciała.
Oprócz tego ze żyjesz dla siebie...odpowiedz sobie na pytanie komu jeszcze jesteś potrzebna....kto nie wyobraza sobie życia bez Ciebie :?:
Nie wsłuchuj się tylko w siebie.
mówie to z wieloletniego doświadczenia

Re: kryzys??:(

: 04 lut 2012, 23:07
autor: Natuśka
Nusia22, ja Ci powiem tak...
Każdy jak każdy przechodzi gorsze dni. Czasem są cięższe, czasem to będzie tylko irytacja.
Pamiętam jak sama walczyłam ze sobą, swoim ciałem, psychiką. Najważniejsze jest zaakceptowanie obecnego stanu- wtedy jest łatwiej :smile:
Teraz też przechodzę ciężki czas, gdy nikt nie jest w w stanie powiedzieć co się dzieje z moim kręgosłupem, gdzie jest przyczyna tego co się dzieje.
Nie raz zdarza się, że stoję na przystanku i schodzą się panie w wieku ok. 70 lat z kulą u boku. No i nie trudno się domyślić jak się wtedy czuję... :neutral: Chciałabym zapaść się pod ziemię :smutny: Niekiedy łzy napływają mi do oczu w takich momentach...
Czasem zlewam to na maksa, potrafię się śmiać otwarcie itp. A czasem mam doła jak 150. Sama widzę po sobie, że zdrowie, a raczej jego brak zabrało mi cały ogrom radości, jaki posiadałam. Nie jestem taka jaka byłam kiedyś, lecz zdystansowana, powolniejsza, jakby mniej pewna?
W życiu młodej osoby każda słabość, ułomność, choroba jest ciężkim przeżyciem. To powinien być czas, gdzie szalejesz co weekend na imprezach, masz siłę i czas na wszytko, nie musisz sobie organizować czasu na kolejną wizytę lekarską. W tym, że co kolejna wizyta dowiadujesz się czegoś nowego, w co nie wiesz czy wierzyć masz czy nie, bo zaraz znów diagnoza się zmieni...
Nusia22, to wszystko trzeba przejść, trzeba przyjąć na klatę. I nie poddawać się.
Rozumiem Cię :przytul:
Najlepsze wyjście to zrozumieć siebie...

Re: kryzys??:(

: 05 lut 2012, 09:20
autor: Nusia22
Cieszę się ,że ktoś mnie rozumie,naprawdę wiem że to głupio wyjdzie ale cieszę się że nie choruje sama:) razem tak razniej.Tylko ludzie spoza grona Crohn'owców nie wiedzą o co w tym wszystkim chodzi,na rodzinę nie mogę w ogóle liczyć, starają się ale za nic nie wychodzi im wsparcie mnie. Oni myślą że jak mam"chore jelita" to fakt że mam np ból stawów czy problem z nerkami to w ogóle nie jest powiązane z tą podstawową chorobą.Bo co niby mają "nogi do jelit"...(moja mama tak powiedziała).Za nic w świecie nie rozumieją choroby,pokazywałam książkę,mówiłam,czytałam....zresztą jestem pielęgniarką,wiem raczej jak taką wiedzę się przekazuje ale w nich jakby woli nauki i nabycia wiedzy nie uraczysz...już mi ręce opadają,moja mama unika też tego tematu bo twierdzi że choroby(crohna) nabawiłam się w szpitalu jak mi 2 niepotrzebne operacje na jelita wykonali a leki po co brac jak się podleczę i lepiej sie czasami czuje?"trzeba przeciez żołądek oszczędzać"..a mi ręce opadają,już naprawdę nie mam siły

Re: kryzys??:(

: 06 lut 2012, 21:12
autor: ewkunia
Słuchaj, a może podrzuć im ulotki o chorobie jakieś? Albo kwartalnik? Moi jakoś przestali się 'dziwić' jak trochę poczytali :)

Re: kryzys??:(

: 07 lut 2012, 14:53
autor: Nusia22
próbowałam opowiadać mamie o tym jak niektórzy cierpią z powodu tej choroby,że powinnam się cieszyć,ze mam taki stan umiarkowany.Ona na to mi powiedziała że po co takie rzeczy czytam i się dołuję,że jeszcze dojdzie do tego że zaczne u siebie szukać jakichś objawów i będę "szukać sobie choroby"...ręce mi opadają...także nie wiem czy by to coś dało:(

Re: kryzys??:(

: 07 lut 2012, 15:55
autor: toczka
Glówka do góry! :) To, ze teraz przechodzisz ciezkie chwile oznacza, ze juz niedlugo wszystko sie zmieni! Nie ma czegos takiego jak ciagly pech, nieszczescie. Nie tylko fortuna, zycie tez kołem się toczy! Wszystko to, co teraz Cie spotyka kształtuje Ciebie, Twoja psychike i charakter! I zobaczysz, jaka jesteś silna! Już jestes- bo zeby przetrwac ciezkie chwile potrzeba nie lada siłacza! :)
Trzymam kciuki!

Re: kryzys??:(

: 07 lut 2012, 18:53
autor: maggie0278
O Żabusiu! Aż nabrałam ochoty na spotkanie z Tobą :wink:
W Niechorzu była to bardzo popularna forma spędzania czasu, rozmowy między nami rodzicami, czasami spory, usłyszeć można było różne głosy, czasami smutne, czasami śmieszne czasami szczere do bólu i niewygodne.... Ale bardzo przydaje się takie trzeźwe spojrzenie i rozmowa w 4 oczy.
Także Nusiu gdyby się udało namówić mamę na spotkanko z CuDakami w szerszym kręgu lub z samą Żabusią tylko to byłby dobry pomysł :roll:

Re: kryzys??:(

: 07 lut 2012, 20:47
autor: Nusia22
o jak ja zazdroszcze twojej córce,ze ma taką mamę...nie że ja nie kocham czy nie doceniam swojej,ale nie czuje wsparcia od niej.Wiem,że mama chce dla mniej jak najlepiej i starsznie przezywa moją chorobę,ale zupełnie nie umie sobie poradzić z tym,nawet nie próbuje. Wątpię że kiedykolwiek udałoby się ją namówić na jakieś spotkanie,choć ja dałabym chyba wszystko żeby do niego doszło. Tematu unika jak ognia,jak zaczynam cos mówić to zmienia temat,wychodzi,udaje ze rozumie.Ja juz jej nie zmienię,trudno.Nigdy nie miałam z mamą takiego kontaktu żeby się jej zwierzać,rzadko kiedy jej mówiłam o problemach,wolałam zwrócić się do przyjaciółki niz do mamy czy sióstr Chętnie spotkałabym się z Wami,ale nie dalej jak w Bielsku Białej....organizujecie jakieś spotkania w tym rejonie?

Re: kryzys??:(

: 07 lut 2012, 22:07
autor: CAMPARI34
nusia22
nawet nie wiesz jak ja teraz ciebie rozumiem u mnie to samo moja mama myśli tylko że wielkie mi coś brzuch mnie czasem poboli trochę sraczkę mam i histerię odstawiam
setki razy opowiadałam ,mówiłam
tłumaczyłam
ona nie rozumie tego że mnie boli
ba nawet mówi do mnie że to przez to moje zdrowe odżywianie
i jak to ona mówi
-zadzwoń do profesor zdrówko
[nie wiem czy wiesz o kogo chodzi ?]
ciężko oj ciężko :cry: