Mówić czy nie mówić o chorobie?

czyli smutki i radości posiadaczy CU i CD, wypróbowane sposoby radzenia sobie ze stresem etc.

Moderatorzy: Anette28, Moderatorzy

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
CatAnn
Znawca ❃❃
Posty: 2318
Rejestracja: 20 sty 2009, 19:24
Choroba: CD
województwo: pomorskie
Lokalizacja: Wejherowo
Kontakt:

Re: Mówić czy nie mówić o chorobie?

Post autor: CatAnn » 19 cze 2012, 19:08

Ja mam "Cudusia". Jedni wiedzą kim jest Cuduś, inni nie. Jak w Harrym Potterze i opisie "futerkowego problemu" Remusa Lupina. Jak kto niewtajemniczony, to można uznać, że się mówi o problemach z niesfornym królikiem :)
Ulepimy dziś bałwana, Cudusiu...?
Rozpoznanie: czerwiec 2003 - CD. Stan: remisja, anemia, depresja, zab. adaptacyjne. Wzrost, waga: 166 cm, 52 kg. Leczenie: CSK MSW. Leki: adalimumab, mesalazyna, wenlafaksyna, lamotrygina.

hrm
Początkujący ✽✽
Posty: 52
Rejestracja: 07 lip 2009, 20:01
Choroba: IBS
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa

Re: Mówić czy nie mówić o chorobie?

Post autor: hrm » 21 cze 2012, 19:49

Harry pisze:Z kolei nie lubię takich sytuacji kiedy jestem przymuszony, żeby powiedzieć 'Nie, jestem chory, nie chcę ryzykować'. Zwłaszcza kiedy mi proponują alkohol. Czytałem tu kiedyś na forum co inni o tym sądzą i widzę, że nawet pomimo brania leków są tacy co się napiją i im nie zaszkodzi. Ja chociaż bym chciał tak po prostu w towarzystwie trochę się napić to boję się, żeby sobie nie zaszkodzić, bo i tak od dłuższego czasu jest u mnie pół na pół - ani źle ani dobrze. A potem muszę patrzeć kiedy wszyscy mniej lub bardziej wstawieni 'dobrze się bawią' a ja muszę się temu przyglądać i czuć się w sumie takim odmieńcem.
Ja z alkoholem mam tak samo. Wiadomo - nie zawsze można, nie zawsze warto ryzykować. Z drugiej strony nie mam ochoty spowiadać się przed całym "towarzystwem" z mojej sytuacji. Okazuje się, że zwłaszcza w przypadku dalszych znajomych najprostsze "a nie mogę, leki biorę" sprawdza się zaskakująco dobrze, choć i tak mam wrażenie, że część osób patrzy na mnie podejrzliwie. Ale nie zamierzam się nimi przejmować.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Nasza Psychika”