Mam dość...

czyli smutki i radości posiadaczy CU i CD, wypróbowane sposoby radzenia sobie ze stresem etc.

Moderatorzy: Anette28, Moderatorzy

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
milko
Początkujący ✽✽
Posty: 229
Rejestracja: 21 lut 2008, 12:56
Choroba: CD
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: Leszno
Kontakt:

Mam dość...

Post autor: milko » 06 mar 2012, 15:39

Zdecydowałam się napisać tego posta, bo bardzo często odnoszę wrażenie że moi tzw. "przyjaciele" przypominają sobie o mnie tylko w chwilach, gdy to oni sami potrzebują pomocy. A gdy to ja mam doła, nagle okazuje się że wokół nie ma nikogo... :placze:
Ostatnio wszystko mnie wkurza. Mam wrażenie że wszystko (i każdy) jest przeciwko mnie. I nie chodzi tutaj tylko o fakt że jestem chora na to czy tamto, ale w ogóle. Gdzieś straciłam radość życia. Mam napady lęku, wszystko mnie irytuje, nic mnie nie cieszy... Wiem co Wam się nasuwa, ale nie, nie mam depresji... Przynajmniej jeszcze nie... Mój stan jest spowodowany sytuacją rodzinną (nie będę opowiadać szczegółów bo to nie forum na tego rodzaju historie), która bynajmniej nie wynika z mojej winy i której w chwili obecnej nie mam możliwości przerwać...
Chodzę do psychologa. To jedyna osoba przed którą mogę się wygadać i wypłakać, ale z braku czasu widujemy się dosyć rzadko... Ostatni raz dwa tygodnie temu... Od wczoraj staram się z nim skontaktować, by umówić termin wizyty, ale bezskutecznie... Wysłałam dwa smsy, próbowałam dzwonić, ale wygląda to m.w. tak, jakbym starała się skontaktować z kancelarią Premiera :smutny:
Mam ochotę zaszyć się w kącie i ryczeć... czy już nikt mi nie pomoże...? :placze:
"Aby zrozumieć ludzi trzeba starać się usłyszeć to, czego nigdy nie mówią i być może nigdy nie powiedzieliby"

Awatar użytkownika
Cinimini
Znawca ❃❃
Posty: 2451
Rejestracja: 27 maja 2006, 10:25
Choroba: CD
województwo: łódzkie
Lokalizacja: łódź
Kontakt:

Re: Mam dość...

Post autor: Cinimini » 06 mar 2012, 16:35

milko, doskonale wiem co czujesz... Ci "przyjaciele" pokazują kim naprawdę dla nas są właśnie w takich trudnych momentach... Ja już pewne osoby przestałam mianować tym zaszczytnym określeniem. Z drugiej strony lepiej mieć jednego oddanego przyjaciela, niż 10 takich, którzy przychodzą się wypłakiwać, a gdy Ty ich potrzebujesz to tel. milczy.
A czy masz teraz zaostrzenie choroby? U mnie takie doły, okresy rezygnacji i niechęci pojawiają się właśnie w parze z zaostrzeniem. A gdy zaostrzenie mija, mija też dół i wracają chęci do życia ;)
Certolizumab od lipca'08 do lutego'11 -
Była zakwalifikowana do resekcji j. grubego na 12/04/2011, ale zwiała spod noża :D
Remicade od 24/02/2012 - 07/01/2013 - odstąpiono od leczenia ze wzg. na CIĄŻĘ !! :D

JELITKO JESTEŚ ZDROWE !!

Obrazek

Awatar użytkownika
milko
Początkujący ✽✽
Posty: 229
Rejestracja: 21 lut 2008, 12:56
Choroba: CD
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: Leszno
Kontakt:

Re: Mam dość...

Post autor: milko » 06 mar 2012, 17:33

tola pisze:tu na forum jest mnóstwo osób, które zechcą Cię wysłuchać i nie opinkolą jeśli będziesz chciała się wygadać
Dzięki, tylko to bolesny i zawiły problem, a to forum z definicji ma służyć czemuś innemu, poza tym nie wiem czy (i przed kim) chcę się otworzyć...
Cinimini pisze:Z drugiej strony lepiej mieć jednego oddanego przyjaciela
Niestety, właśnie o tej jednej osobie mówię...
Cinimini pisze:A czy masz teraz zaostrzenie choroby?
A czym jest remisja...? U mnie okresy bez zaostrzeń są tak rzadkie, że właściwie nie ma ich wcale...
"Aby zrozumieć ludzi trzeba starać się usłyszeć to, czego nigdy nie mówią i być może nigdy nie powiedzieliby"

Awatar użytkownika
dariah4
Aktywny ✽✽✽
Posty: 634
Rejestracja: 27 gru 2010, 10:38
Choroba: CU
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: Poznań

Re: Mam dość...

Post autor: dariah4 » 06 mar 2012, 18:35

U mnie niestety też tak jest. Pamiętam kiedy przed zdiagnozowaniem choroby czułam się fatalnie. Całymi dniami leżałam w łóżku, nie chodziłam do szkoły, w ogóle nigdzie nie wychodziłam bo po prostu nie miałam na to siły przez ciągłe biegunki. W szkole nie było mnie już wtedy ponad dwa tygodnie, nikt z mojej klasy nie zainteresował się co się ze mną dzieje. Kiedy trafiłam do szpitala nikt nawet nie napisał jednego głupiego smsa. Miałam jednak jak się wtedy okazało tylko jedną przyjaciółkę, która mnie odwiedzała kiedy byłam jeszcze w domu i za każdym razem kiedy płakałam ona płakała ze mną i która dzwoniła codziennie kiedy byłam w szpitalu. Od tego czasu uważam na to kogo nazywam "przyjacielem" bo jak się okazuje nie wszyscy na to zasługują...
Leki: Asamax 500 4x2

" [...] twoje blizny są twoją siłą."
Paul Coelho

Awatar użytkownika
milko
Początkujący ✽✽
Posty: 229
Rejestracja: 21 lut 2008, 12:56
Choroba: CD
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: Leszno
Kontakt:

Re: Mam dość...

Post autor: milko » 06 mar 2012, 19:54

Dlatego napisałam "przyjaciel" ;-)
A tak na poważnie, nigdy nie płaczę publicznie, dlatego nigdy żadna koleżanka czy "przyjaciółka" nie widziała mnie zapłakanej. Tylko u psychologa nie muszę udawać, dlatego zdarzały się spotkania na których ryczałam jak bóbr... Najbliższe pewnie też takie będzie, bo udało mi się w końcu z nim umówić.
"Aby zrozumieć ludzi trzeba starać się usłyszeć to, czego nigdy nie mówią i być może nigdy nie powiedzieliby"

Awatar użytkownika
KeyO
Początkujący ✽✽
Posty: 138
Rejestracja: 10 sie 2011, 19:48
Choroba: CU
województwo: -- poza Polską --
Lokalizacja: Rochdale, UK

Re: Mam dość...

Post autor: KeyO » 06 mar 2012, 20:34

milko pisze: A tak na poważnie, nigdy nie płaczę publicznie, dlatego nigdy żadna koleżanka czy "przyjaciółka" nie widziała mnie zapłakanej.
No tak...
Zupełnie jak ja. Nigdy nie traciłam i nie tracę kontroli w obecności bliskich mi osób.
I w tym cały problem. Również twój.
Przyjmując taką postawę stajesz się tym kim ja zawsze byłam dla przyjaciół i znajomych. Osobą, która wysłucha wszystkiego nie zagłuszając tego własnymi problemami.
Dlatego im nawet do głowy nie przyjdzie że możesz oczekiwać tego samego.
Ja mam tę świadomość i chyba nie szukam takiego przyjaciela. Może dlatego że mam go w domu - mój mężczyzna jest dla mnie tym kimś.
Może powinnaś wywrzeszczeć to wszystko przy swoim przyjacielu i pokazać czego oczekujesz.
Boże spraw abym stała się człowiekiem, za jakiego uważa mnie mój pies...

Awatar użytkownika
ewkunia
Doświadczony ❃
Posty: 1030
Rejestracja: 05 kwie 2008, 12:53
Choroba: niesklasyfikowane NZJ
województwo: pomorskie
Lokalizacja: z Nibylandii:)

Re: Mam dość...

Post autor: ewkunia » 06 mar 2012, 20:50

Moim zdaniem powinnaś powiedzieć to swoim znajomym - po prostu, że potrzebujesz wsparcia. Czasami ludzie myślą o nas, że jesteśmy strasznie silni i ich nie potrzebujemy, więc może źle zostałaś odczytana:)
Ewkunia; biorę: nic; brałam :Asamax Imuran, Pentasę, Metronizadol, Encorton, Salofalk, Jucolon, wlewki z hydrokortyzonem,..., and many more ;p ważę 60kg/169cm, mam notorycznie stany podgorączkowe;/ Moje jelita źle znoszą mesalazynę.

Awatar użytkownika
milko
Początkujący ✽✽
Posty: 229
Rejestracja: 21 lut 2008, 12:56
Choroba: CD
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: Leszno
Kontakt:

Re: Mam dość...

Post autor: milko » 07 mar 2012, 13:27

KeyO pisze:Zupełnie jak ja. Nigdy nie traciłam i nie tracę kontroli w obecności bliskich mi osób. I w tym cały problem. Również twój
Tak, wiem. Ja w ogóle nigdy nie tracę kontroli. Nigdy nie okazuję emocji i nie potrafię o nich mówić.
ewkunia pisze:Moim zdaniem powinnaś powiedzieć to swoim znajomym - po prostu, że potrzebujesz wsparcia
Staram się, ale różnie mi wychodzi...
"Aby zrozumieć ludzi trzeba starać się usłyszeć to, czego nigdy nie mówią i być może nigdy nie powiedzieliby"

Awatar użytkownika
izo.sim
Doświadczony ❃
Posty: 1469
Rejestracja: 22 sty 2009, 17:20
Choroba: CD u dziecka
województwo: śląskie
Lokalizacja: Świętochłowice
Kontakt:

Re: Mam dość...

Post autor: izo.sim » 07 mar 2012, 17:05

Milko to forum jest również od wyżalania się, bo kto inny Cię tak dobrze zrozumie, jak drugi chory? Rozumiem, że nie każdy chce i potrafi rozmawiać na forum, ale jak już ktoś wcześniej napisał, są jeszcze PW, maile i GG. Skorzystaj z tego, bo warto. Jak będziesz chciała, odezwij się do mnie na GG. :roll: Już samo mówienie o problemach często przynosi ulgę i rozładuje nieco emocje.
https://marcinsim.wordpress.com/

02.05.2011 - 25.01.2012 HUMIRA
REMICADE:
05.06.2012, 19.06.2012, 16.07.2012,
11.09.2012, 6.11.2012, 2.01.2013, 27.02.2013 po kilku minutach odłączony z powodu reakcji alergicznej czyli wykluczenie z programu lekowego

Operacje Marcina:
I. 6.01.2012 uchyłek Meckela
II. 10.02.2012 resekcja ileo-cekalna
III. 27.04.2012 resekcja zespolenia z II operacji i wstępnicy

Awatar użytkownika
milko
Początkujący ✽✽
Posty: 229
Rejestracja: 21 lut 2008, 12:56
Choroba: CD
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: Leszno
Kontakt:

Re: Mam dość...

Post autor: milko » 07 mar 2012, 17:14

izo.sim pisze:Milko to forum jest również od wyżalania się, bo kto inny Cię tak dobrze zrozumie, jak drugi chory?
Niestety to co obecnie przechodzę nie ma bezpośredniego związku z chorobą, ale jeśli będziecie chcieli, opowiem.
izo.sim pisze:Jak będziesz chciała, odezwij się do mnie na GG.
Dzięki, przemyślę propozycję.
"Aby zrozumieć ludzi trzeba starać się usłyszeć to, czego nigdy nie mówią i być może nigdy nie powiedzieliby"

Awatar użytkownika
taloca
Doświadczony ❃
Posty: 1489
Rejestracja: 09 paź 2010, 14:02
Choroba: niesklasyfikowane NZJ
województwo: śląskie
Lokalizacja: ......

Re: Mam dość...

Post autor: taloca » 07 mar 2012, 17:17

milko pisze:Niestety to co obecnie przechodzę nie ma bezpośredniego związku z chorobą, ale jeśli będziecie chcieli, opowiem. izo.sim napisał/a:
nie ma znaczenia czego my chcemy :) pewnie jedni chcą inni nie chcą, jak to zawsze bywa :) jeśli Ty tego potrzebujesz i przyniesie Ci to jakąś ulgę to po prostu napisz o tym.
Nigdy nie narzekaj, że masz w życiu pod górę jeśli zdecydowałeś, że idziesz na szczyt.

Awatar użytkownika
ewkunia
Doświadczony ❃
Posty: 1030
Rejestracja: 05 kwie 2008, 12:53
Choroba: niesklasyfikowane NZJ
województwo: pomorskie
Lokalizacja: z Nibylandii:)

Re: Mam dość...

Post autor: ewkunia » 07 mar 2012, 20:45

pisz co chcesz:) ja wielokrotnie się wyżalałam i powiem szczerze, że to pomaga. czasami jest mi głupio, że 'zalewam' Was, ale od tego właśnie jest forum -od śmiechu i od łez :D
Ewkunia; biorę: nic; brałam :Asamax Imuran, Pentasę, Metronizadol, Encorton, Salofalk, Jucolon, wlewki z hydrokortyzonem,..., and many more ;p ważę 60kg/169cm, mam notorycznie stany podgorączkowe;/ Moje jelita źle znoszą mesalazynę.

Awatar użytkownika
milko
Początkujący ✽✽
Posty: 229
Rejestracja: 21 lut 2008, 12:56
Choroba: CD
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: Leszno
Kontakt:

Re: Mam dość...

Post autor: milko » 07 mar 2012, 22:00

Cóż, pewnie macie rację... Wobec tego niech będzie...

Jestem dzieckiem przemocy. Rodzice znęcali się nade mną przez całe dzieciństwo. Początkowo tylko psychicznie - ciągłe krzyki, groźby, poniżanie. Później zaczęli mnie bić, wyżywać się - za zły dzień, niepowodzenia w pracy, krzywe spojrzenie, minutowe spóźnienie, za coś czego nie zrobiłam. Każdy powód był dobry. Pamiętam, jakby to było wczoraj.
Pamiętam mój lęk, gdy wracali do domu. Czy będą w dobrym nastroju, czy mieli dobry dzień. Jeśli akurat tak, miałam szansę. Ale takie chwile należały do rzadkości. Przeważnie było źle, a wtedy już od progu było piekło.
Chodziłam do szkoły zakrywając siniaki pod ubraniem. Ale w szkole wcale nie było lepiej - wyzwiska, wyśmiewanie się... z butów, z kurtki, bo nikt takiej nie ma. Do tego wszystkiego dochodziła jeszcze padaczka. Jeden napad wystarczył, by cała szkoła zaczęła wytykać mnie palcami.
Chciałam uciec, ale nie miałam dokąd... bez przyjaciół, wciąż samotna. Uciekłam do dziadków, pojechałam stopem do miasta oddalonego o 40 km. Oczywiście przyjęli mnie, nakarmili i... zadzwonili do rodziców... i było jeszcze gorzej.
Trafiłam do psychologa, ale pani mgr okazała się "niewypałem". Na pierwszym spotkaniu zawiodła moje zaufanie. Obiecała, że wszystko co powiem zostanie między nami, a gdy się poskarżyłam, wszystko przekazała rodzicom. Wybuchła kolejna awantura, podczas której pobili mnie tak bardzo, że trafiłam do szpitala. Lekarzowi opowiedzieli wiarygodną bajkę o upadku z roweru, a ja by znów nie oberwać, ze strachu siedziałam cicho.
Gdy miałam 17 lat zbuntowałam się i po wakacjach u dziadków zapowiedziałam, że nie wrócę już do domu. Były krzyki, groźby, ale udało się.
Zamieszkałam z daleka od rodziców, nie zdając sobie sprawy, że właśnie wpadłam w kolejne piekło. Brat ojca - mój stryj i jednocześnie ojciec chrzestny, początkowo "fajny" po pewnym czasie zmienił się w tyrana. I znów są krzyki, awantury, ostatnio także bicie....
Mam 27 lat i żyję w ciągłym lęku, gdyż nawet pozornie obojętne zdanie, uwaga rzucona w przestrzeń, potrafi rozpętać domowe piekło. Dziadkowie stale bronią stryja, bo to przecież ich syn i na tym tle też stale dochodzi do konfliktów. Bo on tak ciężko pracuje, zarabia etc.
Psycholog namawia mnie bym złożyła doniesienie na policję. Wiem że ma rację, bo teoretycznie rzecz ujmując stryj nie ma prawa mnie dotknąć, ale przecież nie podcina się gałęzi na której się siedzi. Niby jak...? mam pójść na policję, oskarżyć go o znęcanie się, po czym jak gdyby nigdy nic wrócić do domu...? Podobnie z Interwencją Kryzysową - może i udzielają wsparcia w takich sytuacjach, ale schronienie zapewniają na 3-6 miesięcy. A co potem...? Chciałabym przerwać ten chory układ i w końcu wynieść się z tego piekła, ale z 500 zł rentą, w stałym zaostrzeniu gdzie praktycznie mieszkam w szpitalu, nie mam na to szans...
"Aby zrozumieć ludzi trzeba starać się usłyszeć to, czego nigdy nie mówią i być może nigdy nie powiedzieliby"

Awatar użytkownika
ewkunia
Doświadczony ❃
Posty: 1030
Rejestracja: 05 kwie 2008, 12:53
Choroba: niesklasyfikowane NZJ
województwo: pomorskie
Lokalizacja: z Nibylandii:)

Re: Mam dość...

Post autor: ewkunia » 07 mar 2012, 22:11

Nie wiem czy to Ci pomoże,ale jest jeszcze opcja Niebieskiej Karty - zawiadamiasz policję o przemocy i ona ma obowiązek monitorowania sytuacji u Was,a jednocześnie powiadomione są inne organizacje pomocowe -MOPS, itp.
Z Ośrodka Interwencji Kryzysowej nie rezygnuj-wiem, że są tam terapie (przynajmniej w Gdyni) - może któraś Ci przypasuje? Zorientuj się , z jakiej pomocy możesz jeszcze skorzystać w Twojej okolicy. Darmowy psycholog nie jest chyba tylko jeden :D

Może pomyśl też o bardziej dalekosiężnych planach - wyprowadzenie się do miasta, wynajem w kilka osób mieszkania(są takie ogłoszenia-szukają ludzi do pokoju,etc.) i podjąć dodatkową pracę? Taką, którą możesz przy schorzeniach i rencie. Jak to wygląda?
Ewkunia; biorę: nic; brałam :Asamax Imuran, Pentasę, Metronizadol, Encorton, Salofalk, Jucolon, wlewki z hydrokortyzonem,..., and many more ;p ważę 60kg/169cm, mam notorycznie stany podgorączkowe;/ Moje jelita źle znoszą mesalazynę.

Awatar użytkownika
milko
Początkujący ✽✽
Posty: 229
Rejestracja: 21 lut 2008, 12:56
Choroba: CD
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: Leszno
Kontakt:

Re: Mam dość...

Post autor: milko » 08 mar 2012, 21:52

ewkunia pisze:Nie wiem czy to Ci pomoże,ale jest jeszcze opcja Niebieskiej Karty - zawiadamiasz policję o przemocy i ona ma obowiązek monitorowania sytuacji u Was
Wiem o Niebieskiej Karcie, ale jeśli Policja przyjdzie do domu będzie jeszcze gorzej. Przecież z góry będzie wiadomo kto złożył donos.
ewkunia pisze:Z Ośrodka Interwencji Kryzysowej nie rezygnuj-wiem, że są tam terapie (przynajmniej w Gdyni) - może któraś Ci przypasuje?
Ale ja mam już terapeutę z którym świetnie się dogaduję, więc nie potrzebuję w tej kwestii pomocy z ośrodka.
ewkunia pisze:Może pomyśl też o bardziej dalekosiężnych planach - wyprowadzenie się do miasta, wynajem w kilka osób mieszkania(są takie ogłoszenia-szukają ludzi do pokoju,etc.) i podjąć dodatkową pracę? Taką, którą możesz przy schorzeniach i rencie. Jak to wygląda?
Cały czas o tym myślę, ale to nie jest takie łatwe. Z wrodzoną wadą jelit, Crohnem, stomią i padaczką znalezienie pracy naprawdę nie jest łatwe. Zwłaszcza gdy co chwila ląduję w szpitalu...

Anetau07 - a ile "młoda" ma lat? Może w taki sposób chce zwrócić na siebie uwagę otoczenia...? Istnieje prawdopodobieństwo, że to po prostu forma młodzieńczego buntu...
"Aby zrozumieć ludzi trzeba starać się usłyszeć to, czego nigdy nie mówią i być może nigdy nie powiedzieliby"

ODPOWIEDZ

Wróć do „Nasza Psychika”