Biadolenie bezrobotnego CUdaka

czyli smutki i radości posiadaczy CU i CD, wypróbowane sposoby radzenia sobie ze stresem etc.

Moderatorzy: Anette28, Moderatorzy

ODPOWIEDZ
marcin87
Początkujący ✽✽
Posty: 277
Rejestracja: 23 paź 2008, 22:29
Choroba: CU
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa

Biadolenie bezrobotnego CUdaka

Post autor: marcin87 » 20 lip 2012, 23:56

Nie mam już siły. Szukam od dłuższego czasu pracy i dupa. Narobiłem jeszcze długów. Wszystkie oferty pracy są dla specjalistów, albo mają wymagania których nie spełniam. Czasem wyślę jakieś CV, ale już parę miesięcy minęło od kiedy ktoś się wogle do mnie odezwał. Zamieszkałem znowu z matką, a ona działa na mnie bardzo dołująco. Całe życie daje mi do zrozumienia że nie dam sobie z niczym rady. Wyprowadzić się nie mogę, bo nie mam kasy i koło się zamyka.
A teraz proszę o głosy współczucia i motywujące opieprzenie :)

Awatar użytkownika
Remedios44
Początkujący ✽✽
Posty: 315
Rejestracja: 16 gru 2005, 16:00
Choroba: CU
województwo: lubelskie
Lokalizacja: 40 km od Lublina

Re: Biadolenie bezrobotnego CUdaka

Post autor: Remedios44 » 21 lip 2012, 10:34

Oj, rozumiem to biadolenie doskonale, bo sama jestem w trochę podobnej sytuacji. Tyle że długów narobiłam nie ja, tylko mama i brat... a spłacane są oczywiście z mojej renty i zasiłku, bo mama nie ma pracy a bratu czasem sie chce pracować, a częściej się nie chce, choć ma całkiem sporo możliwości... tylko że on twierdzi, że "nie opłaca się harować za marny grosz, tylko trzeba siedzieć i czekać aż się zjawi lepsza oferta" :neutral: (Tak, będzie siedział pod sklepem, pił piwo, a ktoś sam do niego podejdzie i powie "Masz tu Tomeczku pracę, taką jaką chcesz i jaką lubisz, za 5000 na rękę!"...) Moja renta i zasiłek oczywiście nie wystarczają na spłacenie długów, bieżące rachunki i wykarmienie trzech dorosłych osób, pomaga jeszcze drugi brat. Ja ciągle dzwonię i jeżdżę szukając pracy, ale bardzo z tym marnie – mieszkam na wsi 40 km od Lublina, najbliżej mogę znaleźć pracę w Lbn, a dojazd mam taki, że większość ofert mi z góry odpada, bo np. nie miałabym czym dojechać na szóstą, ani wrócić z popołudniowej zmiany, nie mogę wziąć pracy na 1/2 etatu lub mniej, bo więcej wydam na bilety niż zarobię, i wreszcie sami pracodawcy mówią mi, że wolą zatrudnić kogoś z Lublina niz dojeżdżającego (nawet jak deklaruję, że do tej pracy dojechałabym zawsze na czas)... Mama nie pozwala mi wyjechać do Wrocławia, gdzie dawniej mieszkałam jakiś czas z dziadkiem i gdzie łatwiej by mi było znaleźć pracę, na siłę chce mnie zatrzymać przy sobie, choć jej tłumaczę, że nawet jej samej się to nie opłaca... Brat robi coraz częściej awantury, obraża nas, rozwala kolejne rzeczy w domu, a mama skacze koło niego jak koło niemowlaczka i ma do mnie pretensje, że jestem złą siostrą bo mi się nie podoba, że brat nas tak traktuje... Tak że rozumiem cię, aż za dobrze, choć jedyne pocieszenie jakie mogę ci dać, jest takie: "Inni mają jeszcze gorzej..." Wiem, marne pocieszenie. Ale nie poddawaj się, opracuj sobie jakiś plan działania, którego będziesz się uparcie trzymać, i bezustannie szukaj, dzwoń i jeźdź z kolejnymi CV... Może kiedyś się uda (tak wiem, umiem pocieszać, ale sama mam coraz czarniejsze myśli)... Trzymaj się!
Nawet gdy życie spycha cię najmocniej w dół, wciąż mierz wysoko. Wspinaj się na drabinę, podskakuj, choćbyś sam sobie wydawał się śmieszny ze swoją chęcią latania. Wszyscy mamy skrzydła, ale by latać, potrzeba wysiłku.

CU od 2002, ileostomia od 2004.

hrm
Początkujący ✽✽
Posty: 52
Rejestracja: 07 lip 2009, 20:01
Choroba: IBS
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa

Re: Biadolenie bezrobotnego CUdaka

Post autor: hrm » 21 lip 2012, 11:10

CZASEM wyślesz CV i biadolisz na swoją sytuację życiowo-ekonomiczną? Koleżanka mając potrzebę znalezienia jakiejkolwiek pracy wysyłała CV jak opętana przez tydzień i po 10 dniach robota welcome to, a nie ma wyższego wykształcenia (argument dla malkontentów). Liczę się z tym, że zostanie to odebrane jako dość ryzykowna teza, ale praca naprawdę jest, tylko trzeba się dobrze po nią schylić. Nie mówimy tutaj oczywiście o jakichś wybitnie intrantnych posadach, ale w końcu nie od razu można mieć wszystko. Jesteś zarejestrowany w urzędzie? Byłeś na jakichś kursach/szkoleniach/zdobyłeś jakikolwiek dodatkowy papier? Czasem nie wiesz, jak pozornie bzdurny kawałek papieru jest w stanie człowiekowi pomóc (i nie mówię tu o papierze toaletowym :wink: )

Awatar użytkownika
Remedios44
Początkujący ✽✽
Posty: 315
Rejestracja: 16 gru 2005, 16:00
Choroba: CU
województwo: lubelskie
Lokalizacja: 40 km od Lublina

Re: Biadolenie bezrobotnego CUdaka

Post autor: Remedios44 » 21 lip 2012, 12:13

Corleone pisze:Remedios44, co to znaczy, że mama nie pozwala wyjechać? Ja bym nie pytał o zdanie tylko jechał bo rzeczywiście w dużym mieście łatwiej o pracę.
W końcu tak zrobię, ale po prostu się boję, bo na każdą wzmiankę o tym mama histeryzuje, mówi że chcę sobie wyjechać i ją opuścić, bo jest mi niepotrzebna, że się powiesi itp. Żal mi jej, bo ma już 57 lat, a od dzieciństwa choruje na reumatoidalne zapalenie stawów, coraz częściej ma problemy przy byle zmianie pogody, od jakiegoś czasu też przy każdym większym stresie ma zaraz biegunkę i bóle brzucha – ale z drugiej strony coraz częściej mam wrażenie, że mnie po prostu szantażuje emocjonalnie, i jak zdecyduję się wyjechać to po prostu mi na przekór się ciężko rozchoruje, bym musiała wrócić. Sama już nie wiem, co mam robić, jestem zdecydowana prędzej czy później wyjechać, ale każdy tydzień zwłoki tylko pogarsza naszą sytuację, a przecież nie chcę wyjechać po to, by ją opuścić, ale by móc jej i bratu więcej pomóc finansowo (bo są w naprawdę wielkim dołku).
Nawet gdy życie spycha cię najmocniej w dół, wciąż mierz wysoko. Wspinaj się na drabinę, podskakuj, choćbyś sam sobie wydawał się śmieszny ze swoją chęcią latania. Wszyscy mamy skrzydła, ale by latać, potrzeba wysiłku.

CU od 2002, ileostomia od 2004.

Awatar użytkownika
Baby
Moderator
Posty: 4162
Rejestracja: 30 mar 2011, 12:19
Choroba: mikroskopowe zap. j.
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa

Re: Biadolenie bezrobotnego CUdaka

Post autor: Baby » 21 lip 2012, 12:17

Zawsze można pomyśleć co potrafimy i lubimy robić. Jeśli ma się fach w ręku i odpowiednie kwalifikacje można założyć DG a dodatkowo jeśli posiadamy stopień niepełnosprawności jest łatwiej. Wielu z nas nie może wychodzić z domu i ze względu na chorobę dojeżdżać do pracy i siedzieć tam 8 h dziennie. Wtedy praca zdalna jest najlepszym rozwiązaniem. Można tłumaczyć dokumenty, uczyć języka obcego, zająć sie grafiką komputerową, projektami graficznymi, tworzyć strony internetowe, rachunkowością małych firm typu salony kosmetyczne, być przedstawicielem ubezpieczeniowym na zasadzie freelancer, zająć się naprawą sprzętu elektronicznego, zająć się rękodziełem, fotografią, robić wypieki cukiernicze na zamówienie np. torty na wesela, chrzciny, wieczory panieńskie, komunie, na jubileusze, imprezy firmowe itp. Na takie cele są różne dotacje, dofinansowania, pożyczki bezzwrotne itd. Trzeba tylko chcieć. Jeśli człowiek czuje się na tyle dobrze, że może juć wrócić do pracy zawodowej, nie spędza non stop czasu w szpitalach to nie ma na co czekać trzeba działać :)
Ostatnio zmieniony 21 lip 2012, 12:20 przez Baby, łącznie zmieniany 1 raz.
,,Jeśli chcesz zmienić świat, zacznij od siebie." Gandhi
,,Jeśli życie rzuca Ci kłody pod nogi - zrób sobie z nich tratwę."

hrm
Początkujący ✽✽
Posty: 52
Rejestracja: 07 lip 2009, 20:01
Choroba: IBS
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa

Re: Biadolenie bezrobotnego CUdaka

Post autor: hrm » 21 lip 2012, 14:10

Egzistenz pisze:Po niektórych kursach z urzędu nie ma się nic. Tata zrobił kurs na wózki widłowe, ale ilość godzin była za mała żeby mógł znaleźć jakąkolwiek pracę. UP miał zorganizować staż dla swoich kursantów żeby ułatwić im znalezienie pracy. 3 lata cisza, chociaż ludzie dopominają się o to. I tak są zbywani.
Jasne, natomiast celem odniesienia się do tego było podjęcie "działań wysiłkowych" w stronę pracy. Bo siedzenie w domu i okazjonalne wysyłanie CV nic nie da. Chcąc znaleźć pracę trzeba jej szukać, podobnie jak chcąc się wyleczyć musimy chodzić do lekarza. Na początek, na zlecenie czy dzieło, da się złapać coś, marcin87, masz (według profilu) 25 lat, czyli jeszcze, na pewno jako student, nie wiem jak z uczniami szkół, łapiesz się na brak ZUSu od zleceń, to duże ułatwienie dla pracodawców. Może na ten rok zapisz się do jakiegoś Cosinusa, gdzie się nawet nie pojawisz, a wykorzystaj to robiąc na zlecenia.

hrm
Początkujący ✽✽
Posty: 52
Rejestracja: 07 lip 2009, 20:01
Choroba: IBS
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa

Re: Biadolenie bezrobotnego CUdaka

Post autor: hrm » 21 lip 2012, 14:32

Egzistenz pisze:Ja piszę po chińsku?
Nie, ale był to przytyk w stronę marcin87, z przesłaniem "idź podnosić swoje kwalifikacje", a to, że jakiś UP wysmarował niepełnosprytny kurs, to nie oznacza, że należy skreślać wszystkie kursy. Ten był do kitu, dziesięć następnych już coś dawało.

Awatar użytkownika
taloca
Doświadczony ❃
Posty: 1489
Rejestracja: 09 paź 2010, 14:02
Choroba: niesklasyfikowane NZJ
województwo: śląskie
Lokalizacja: ......

Re: Biadolenie bezrobotnego CUdaka

Post autor: taloca » 21 lip 2012, 14:38

Baby pisze:rachunkowością małych firm typu salony kosmetyczne
tola pisze:ten konkretny przypadek dotyczy mężczyzny i wątpię,żeby się chciał pielęgnacją paznokci,nakładaniem maseczek etc zajmować.
yyyy od kiedy tym zajmuje się księgowy :o ale i tak żeby prowadzić księgowość trzeba mieć odpowiednią wiedzę, wykształcenie, a często nawet uprawnienia MF.
hrm pisze:Jesteś zarejestrowany w urzędzie? Byłeś na jakichś kursach/szkoleniach/zdobyłeś jakikolwiek dodatkowy papier?
Z tym też nie ma tak łatwo przynajmniej u mnie. Ponad pół roku temu dowiadywałam się o te kursy i wyglądało to tak, że urząd już nie organizuje kursów grupowych jeśli chcesz kurs musisz znaleźć pracodawcę który zagwarantuje, że Cię zatrudni po tym kursie i wtedy urząd rozpatruje Twój wniosek i ewentualnie finansuje kurs z tym że też jest to ograniczone finansowo jeśli kosztuje więcej trzeba samemu dołożyć. Znam jedną osobę której urząd opłacił kurs motorniczego tramwajów z tym że do pewnej kwoty resztę zapłaciła sama, ale dzięki temu ma pracę. A teraz o te kursy jest pewnie jeszcze trudniej bo przecież kasa na walkę z bezrobociem została mocno obcięta.
Z pracą na odległość radzę uważać bardzo dużo ofert telepracy to zwykłe oszustwo.
Jedyne rady to dokształcić się na własną rękę, ale wybrać coś co da konkretne umiejętności, a nie jakiś kurs np. managera. I wysyłać mnóstwo cv i to co już tola, pisała spuścić z tonu i łapać co się da. A może jakiś staż by Ci się należał.
Nigdy nie narzekaj, że masz w życiu pod górę jeśli zdecydowałeś, że idziesz na szczyt.

Awatar użytkownika
Orzelek
Doświadczony ❃
Posty: 1203
Rejestracja: 30 kwie 2012, 15:22
Choroba: CD
województwo: śląskie
miasto: Częstochowa
Lokalizacja: Częstochowa

Re: Biadolenie bezrobotnego CUdaka

Post autor: Orzelek » 21 lip 2012, 15:06

U mnie brak pracy spowodował taki dół psychiczny, że najprawdopodobniej miało to istotny wpływ na pogorszenie stanu zdrowia i wobec tego moje problemy żołądkowo-jelitowe. Wiem jak to jest, gdy po wysyłaniu i często również bezpośrednim dostarczaniu własnych dokumentów aplikacyjnych znikąd człowiek nie doczeka odpowiedzi :( I tak się nakręca i nakręca emocjonalnie w coraz większy dół. Jak jeszcze dochodzi to tego presja ze strony rodziny (na szczęście u mnie tak nie było), to rzeczywiście różowo nie jest.

Ja teraz mam zajęcie, ale po znajomości i w dodatku na krótki okres. W moim przypadku (księgowy) sam dyplom, kursy, wiedza i nieustanna chęć przyswajania nowych informacji nie wystarczą. Niezbędne jest doświadczenie, bez którego szanse na zatrudnienie drastycznie maleją.

Co do zakładania działalności gospodarczej, to obserwując stan przepisów prawa, mnogości interpretacji i nastawienia organów administracyjnych - ja jestem na "Nie". Tych, którzy są na "swoim" serdecznie podziwiam, że im się chce.
25.11.2011 - ileostomia
01.12.2011 - kolostomia
21.11.2012 - usunięcie ileostomii

Bez leków !!

:tak: Remisja :tak:

1 % z PITa wspomaga Jelita

Pozdrawiam :roll: :flowers: :przytul: :*

Awatar użytkownika
taloca
Doświadczony ❃
Posty: 1489
Rejestracja: 09 paź 2010, 14:02
Choroba: niesklasyfikowane NZJ
województwo: śląskie
Lokalizacja: ......

Re: Biadolenie bezrobotnego CUdaka

Post autor: taloca » 21 lip 2012, 15:06

tola pisze:czytaj kobieto ze zrozumieniem.Dotyczyło to tylko i wyłącznie typu : salon kosmetyczny a nie księgowości
ok ale Baby nic nie pisała o byciu kosmetyczką czy tego rodzaju pracy pisała o prowadzeniu rachunkowości w małych firmach takich jak salony kosmetyczne :) czyli jest salon kosmetyczny i poza tą swoją działalnością pielęgnacyjno urodową musi mieć prowadzoną księgowość i tym się też można zajmować. A Ty wycięłaś z całości tylko salony kosmetyczne co zmieniło zupełnie sens jej wypowiedzi bo przecież nie proponowała mężczyźnie że ma się kosmetyką zająć. Wydaje mi się, że czytam ze zrozumieniem ale widocznie tylko mi się wydaje :)
Ostatnio zmieniony 21 lip 2012, 15:10 przez taloca, łącznie zmieniany 1 raz.
Nigdy nie narzekaj, że masz w życiu pod górę jeśli zdecydowałeś, że idziesz na szczyt.

Awatar użytkownika
Remedios44
Początkujący ✽✽
Posty: 315
Rejestracja: 16 gru 2005, 16:00
Choroba: CU
województwo: lubelskie
Lokalizacja: 40 km od Lublina

Re: Biadolenie bezrobotnego CUdaka

Post autor: Remedios44 » 21 lip 2012, 15:10

Prawdą jest, że jeżeli się przez dłuższy czas bezskutecznie szuka pracy, to bardzo dołuje. Zaczyna się myśleć, że nigdy się nie znajdzie pracy, bo albo nie ma jej w ogóle, albo ty się do niczego nie nadajesz, albo jest coś w tobie takiego, że każdy pracodawca na sam twój widok lub widok twojego CV od razu cię wykluczy... Ważne, by takim myślom i uczuciom nie wierzyć i cały czas z tak samo dużą intensywnością szukać pracy. Nie zawsze to jest możliwe, bo bywa tak, że ofert, do których w ogóle możemy próbować startować, jest bardzo mało, zwłaszcza gdy ogranicza nas choroba, brak wykształcenia, kwalifikacji, miejsce zamieszkania itd. Trzeba wtedy łapać naprawdę co się da, pracę sezonową, na kawałek etatu, posadę babci klozetowej, roznoszenie ulotek – chociaż to nie rozwiąże naszego problemu całkowicie ani na dłużej, to da jednak bardzo dużo, bo po pierwsze będzie jednak to więcej niż zero, a po drugie znalezienie jakiejkolwiek, choćby najgorszej, najgłupszej, "śmieciowej" pracy od razu dodaje pewności siebie, przekonania, że jednak da się coś znaleźć i że się jednak do czegoś nadajemy, no i wtedy można już spokojniej szukać czegoś lepszego.
Nawet gdy życie spycha cię najmocniej w dół, wciąż mierz wysoko. Wspinaj się na drabinę, podskakuj, choćbyś sam sobie wydawał się śmieszny ze swoją chęcią latania. Wszyscy mamy skrzydła, ale by latać, potrzeba wysiłku.

CU od 2002, ileostomia od 2004.

Awatar użytkownika
Remedios44
Początkujący ✽✽
Posty: 315
Rejestracja: 16 gru 2005, 16:00
Choroba: CU
województwo: lubelskie
Lokalizacja: 40 km od Lublina

Re: Biadolenie bezrobotnego CUdaka

Post autor: Remedios44 » 21 lip 2012, 15:19

Corleone pisze:A zdarza się tak, że proponuje się takiej osobie pracę i ona nie chce się przekwalifikować. Mamy wśród znajomych taką osobę z wyższym wykształceniem, bezrobotną od dwóch lat ale o propozycji pracy od mojego ojca nie chce słyszeć bo "to nie w jego zawodzie". A niestety teraz rynek pracy jest taki, że nie zawsze robi się to co się lubi i trzeba patrzeć na to co się opłaca.
Oj, tak. Mój brat jest po studiach informatycznych i z pewnym już (choć niewielkim) doświadczeniem zawodowym w tym zakresie, oprócz tego ma pewne amatorskie wprawdzie, ale doświadczenie w stolarce, czasem jak mu się chce to robi bardzo ładne meble ogrodowe (a potem w chwilach złości je rozwala...), ma sporo narzędzi + umiejętność korzystania z nich, oprócz tego jest dorosłym, zdrowym i silnym facetem, słowem: ma nieporównanie większe szanse znalezienia stałego, choćby niedużego zarobku, niż ja, ale jak on co godzina zmienia zdanie, czy chce być programistą, czy stolarzem, czy budowlańcem, czy rolnikiem, czy bóg wie kim jeszcze, czy w ogóle nic nie robić i siedzieć pod sklepem, to w ten sposób wszystkie swoje możliwości marnuje...
Nawet gdy życie spycha cię najmocniej w dół, wciąż mierz wysoko. Wspinaj się na drabinę, podskakuj, choćbyś sam sobie wydawał się śmieszny ze swoją chęcią latania. Wszyscy mamy skrzydła, ale by latać, potrzeba wysiłku.

CU od 2002, ileostomia od 2004.

marcin87
Początkujący ✽✽
Posty: 277
Rejestracja: 23 paź 2008, 22:29
Choroba: CU
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa

Re: Biadolenie bezrobotnego CUdaka

Post autor: marcin87 » 21 lip 2012, 15:42

Aleście się rozpisali. Wczoraj wieczorem złapałem takiego doła, bo oprócz problemów z pracą doszło kilka nieprzyjemnych zdarzeń. Na co dzień się jakoś trzymam.
Na początku wysyłałem sporo CV do wielu firm, ale po paru miesiącach już mi brakuje sił na przeglądanie ciągle ogłoszeń, dlatego wysyłam mniej. Wiem że trzeba walczyć i się starać, ale ja już tracę wiarę w siebie, a bez tego nie da rady.
Parę lat temu, przez chorobę i problemy w rodzinie załamałem się i musiałem przerwać studia na informatyce. Wróciłem dopiero w tym roku na studia zaoczne. Zawód niby dobry, ale ja nie potrafię się zaczepić. Często jest wymagane doświadczenie roczne, albo dłuższe, a do tego dziura kilku lat w życiorysie też raczej nie zachęca do zatrudnienia mnie.
W UP się zarejestrowałem, żeby mieć ubezpieczenie zdrowotne, bo na żadną pomoc od nich nie liczę.

Awatar użytkownika
Baby
Moderator
Posty: 4162
Rejestracja: 30 mar 2011, 12:19
Choroba: mikroskopowe zap. j.
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa

Re: Biadolenie bezrobotnego CUdaka

Post autor: Baby » 21 lip 2012, 15:49

tola, taloca zrozumiała co ja napisałam a pisałam właśnie o rachunkowości małych firm a za przykład takiej firmy podałam właśnie salon kosmetyczny. Poza tym nie rozumiem, czemu facet nie może zajmować się pielęgnacja paznokci jesli ma takie powołanie? W Warszawie jest wielu facetów fryzjerów, manikiurzystów i wizażystów (np. mój bardzo dobry kolega). Poza tym dla chcącego nie ma nic trudnego! Co do długów masz rację wpierw trzeba je spłacić, nabrać doświadczenia zawodowego a potem starać się o posadę Prezesa czy Dyrektora - ale o tym to na pewno kolega wie :)
,,Jeśli chcesz zmienić świat, zacznij od siebie." Gandhi
,,Jeśli życie rzuca Ci kłody pod nogi - zrób sobie z nich tratwę."

Awatar użytkownika
subzero
Aktywny ✽✽✽
Posty: 717
Rejestracja: 10 sie 2011, 16:36
Choroba: niesklasyfikowane NZJ
województwo: śląskie
Lokalizacja: K-ce bejbe

Re: Biadolenie bezrobotnego CUdaka

Post autor: subzero » 21 lip 2012, 15:58

Ano życie to nie bajka Disneya. Zdecydowana większość ludzi wśród moich znajomych nie pracuje w zawodzie, a są to ludzie po Akademii Medycznej, Polibudzie, Prawie, Socjologii, Dziennikarstwie.
Ja sama też w życiu nie pracowałam w swoim zawodzie, łapię się tego co jest - nie ważne czy na umowe o pracę czy zlecenie czy na czarno. Teraz się równiez przekwalifikowałam i niedługo będę szukać nadal pozostajac przy czymś dorywczym, co okresowo robię od pół roku.
Wiem, że jest ciężko i można wpaść w doła, ale nienawidzę biadolenia, że nic się nie znajdzie - sama oczywiście tak też biadolę w okresach depresyjnych, ale wiem, ze muszę się pozbierać w garść, bo praca sama się nie znajdzie, a pieniądze same do mnie nie przyjdą - takie jest życie. Nikogo nie obchodzi, że już brak Ci sił w szukaniu pracy, bo przez ostatnie parę miesięcy nikt się nie odzywał i nie zapraszał na rozmowy

ODPOWIEDZ

Wróć do „Nasza Psychika”