Biadolenie bezrobotnego CUdaka

czyli smutki i radości posiadaczy CU i CD, wypróbowane sposoby radzenia sobie ze stresem etc.

Moderatorzy: Anette28, Moderatorzy

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
subzero
Aktywny ✽✽✽
Posty: 717
Rejestracja: 10 sie 2011, 16:36
Choroba: niesklasyfikowane NZJ
województwo: śląskie
Lokalizacja: K-ce bejbe

Re: Biadolenie bezrobotnego CUdaka

Post autor: subzero » 21 lip 2012, 17:27

Egzistenz pisze:W niektóre miejsca nie poszłabym pracować za cholerę, bo ważniejsze jest dla mnie moje zdrowie
ja tez bym w pewne miejsca nie poszła za Chiny

Awatar użytkownika
Baby
Moderator
Posty: 4162
Rejestracja: 30 mar 2011, 12:19
Choroba: mikroskopowe zap. j.
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa

Re: Biadolenie bezrobotnego CUdaka

Post autor: Baby » 21 lip 2012, 18:05

tola, przecież to napisałam że trzeba wiedzieć co sie chce, lubi i może robić. Założenie DG to jeden z pomysłów. Użalać się nad sobą można i szukać dziury w całym też. Zawsze znajdzie się jakaś wymówka że cieżko Klientów pozyskać itd. A jednak są ludzie mający firmy, DG i jakoś sobie radzą. Otwierają kolejne salony fryzjerskie mimo, że jest wiele większych sieci, budki z jedzeniem, zajmują się rękodziełem itd. Ważne aby mieć na siebie pomysł. Zawsze znajdzie się na praca na CC (czyli na słuchawkach). Sama pracowałam więc wiem. Jak człowiek jest po kreską to chwyta się wszystkiego bo żyć za coś trzeba i leki kupować też.

Polecam Wam śledzenie http://mazowieckie.ngo.pl/wiadomosc/780630.html i korzystanie ze szkoleń. Sama niedługo idę na szkolenie, które kończy się egzaminem i certyfikatem. Skorzystam także z porad specjalistów z zakresu prawa, księgowości, marketingu itd. Podobne szkolenia miałam w poprzedniej firmie w jakiej pracowałam i za które płacił pracodawca. Tutaj szkolenia są różne niektóre płatne niektóre darmowe (ja korzystam z 2-dniowego darmowego szkolenia). Wzięłam sie do działania bo miałam podobne kryzysy. W moim przypadku sytuacja jest nieco inna - skończyłam studia, pracowałam w różnych zawodach a ostatnie 3 lata w swoim w dużej korporacji gdzie "rozwinęłam skrzydła". Gdyby nie choroba pewnie wszystko szło by zgodnie z planem ale wyszło jak wyszło. Załamałam się, potem miałam wrażenie że stoję w miejscu i jak tak dalej pójdzie to jak się podleczę i wrócę do pracy będę mega zagubiona. Moje koleżanki po urlopie macierzyńskim i wychowawczym wracały po roku, 1,5 roku i były zszokowane jakie zmiany zaszły w tak krótkim czasie. Ile produktów zniknęło z rynku, ile nowych weszło, jakie programy komputerowe wdrożyła firma, ile dokumentów i procedur. Musiały zaczynać prawie od nowa. Nie chcę czuć się gorzej wracając do zawodu więc stale śledzę sytuację na rynku, produkty, notowania itd :) Do tego zamierzam korzystać ze szkoleń i szlifować języki obce :)
Ostatnio zmieniony 21 lip 2012, 18:07 przez Baby, łącznie zmieniany 1 raz.
,,Jeśli chcesz zmienić świat, zacznij od siebie." Gandhi
,,Jeśli życie rzuca Ci kłody pod nogi - zrób sobie z nich tratwę."

hrm
Początkujący ✽✽
Posty: 52
Rejestracja: 07 lip 2009, 20:01
Choroba: IBS
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa

Re: Biadolenie bezrobotnego CUdaka

Post autor: hrm » 21 lip 2012, 18:09

subzero pisze:Egzistenz napisał/a:
W niektóre miejsca nie poszłabym pracować za cholerę, bo ważniejsze jest dla mnie moje zdrowie

ja tez bym w pewne miejsca nie poszła za Chiny
Wszyscy mamy takie miejsca, ale na szczęście jest to zdecydowana mniejszość. Ale najważniejsze to szukać i być dobrej mysli. Na pocieszenie dodam, iż wszyscy moi znajomi, którzy w ostatnim czasie szukali pracy znaleźli ją w czasie krótszym od kwartału.

Awatar użytkownika
Baby
Moderator
Posty: 4162
Rejestracja: 30 mar 2011, 12:19
Choroba: mikroskopowe zap. j.
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa

Re: Biadolenie bezrobotnego CUdaka

Post autor: Baby » 21 lip 2012, 18:12

Tu jest kilka ogłoszeń albo o pracę albo staż płatny: http://ogloszenia.ngo.pl/
,,Jeśli chcesz zmienić świat, zacznij od siebie." Gandhi
,,Jeśli życie rzuca Ci kłody pod nogi - zrób sobie z nich tratwę."

Awatar użytkownika
taloca
Doświadczony ❃
Posty: 1489
Rejestracja: 09 paź 2010, 14:02
Choroba: niesklasyfikowane NZJ
województwo: śląskie
Lokalizacja: ......

Re: Biadolenie bezrobotnego CUdaka

Post autor: taloca » 21 lip 2012, 19:42

hrm pisze: Na pocieszenie dodam, iż wszyscy moi znajomi, którzy w ostatnim czasie szukali pracy znaleźli ją w czasie krótszym od kwartału
wydaje mi się, że tutaj trzeba też brać pod uwagę gdzie się szuka pracy bo nie można porównać województwa mazowieckiego do województwa lubelskiego gdzie na pewno jest dużo trudniej o pracę. Wiem, że można wyjechać, ale nie zawsze jest to takie proste.
Egzistenz pisze:Owszem, ale własnie większość kursów jest o d.. rozbić, bo są właśnie tak glupio zrobione
Zgadzam się z Egzi sam papierek nic nie da i wielka szkoda, że urzędy pracy organizowały najczęściej kursy po których nie ma żadnych staży. I tutaj zaczyna się problem nie masz pracy bo nie masz doświadczenia, a nie masz doświadczenia bo nie masz pracy.
Nigdy nie narzekaj, że masz w życiu pod górę jeśli zdecydowałeś, że idziesz na szczyt.

Awatar użytkownika
Baby
Moderator
Posty: 4162
Rejestracja: 30 mar 2011, 12:19
Choroba: mikroskopowe zap. j.
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa

Re: Biadolenie bezrobotnego CUdaka

Post autor: Baby » 25 lip 2012, 23:33

shisho, mnie twój post rozbawił :) Świetnie napisane he he.
,,Jeśli chcesz zmienić świat, zacznij od siebie." Gandhi
,,Jeśli życie rzuca Ci kłody pod nogi - zrób sobie z nich tratwę."

marcin87
Początkujący ✽✽
Posty: 277
Rejestracja: 23 paź 2008, 22:29
Choroba: CU
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa

Re: Biadolenie bezrobotnego CUdaka

Post autor: marcin87 » 26 lip 2012, 11:44

Ja bardzo żałowałem że nie poszedłem kiedyś do technikum: rok dłużej nauki, a wychodzi się z zawodem, ale nie będę sobie pluł w brodę do końca życia z tego powodu.

Awatar użytkownika
subzero
Aktywny ✽✽✽
Posty: 717
Rejestracja: 10 sie 2011, 16:36
Choroba: niesklasyfikowane NZJ
województwo: śląskie
Lokalizacja: K-ce bejbe

Re: Biadolenie bezrobotnego CUdaka

Post autor: subzero » 26 lip 2012, 12:07

marcin87 pisze:Ja bardzo żałowałem że nie poszedłem kiedyś do technikum: rok dłużej nauki, a wychodzi się z zawodem, ale nie będę sobie pluł w brodę do końca życia z tego powodu.
Ja skonczyłam technikum 8 lat temu, w zyciu nie pracowalam w wyuczonym zawodzie, więc to też zależy jakie technikum.

Awatar użytkownika
malapkasia
Znawca ❃❃
Posty: 2859
Rejestracja: 24 maja 2010, 11:31
Choroba: CD
województwo: lubelskie
Lokalizacja: Lublin/Bełżyce/Łuszczów

Re: Biadolenie bezrobotnego CUdaka

Post autor: malapkasia » 26 lip 2012, 15:02

hmm...
a ja powiem tak, UP powinni zburzyć :/ nie przydają się do niczego,a tekst przy odnotowaniu : "no i jak znalazła sobie pani pracę?" wola o pomstę do nieba....
ja wiem, że w kraju jest duże bezrobocie, ale nie porównujemy szukania pracy np. w Warszawie i w Lublinie, to całkiem inna bajka.... o pensjach też nie mówmy, bo średnie (chociaż ostro zawyżone) są całkiem inne... ja wiem, że czynsze, opłaty i zakupy też, ale nie przesadzajmy....
4latat temu byłam na stażu to UP mnie pokierował, teraz żeby pójść na staż muszę sobie znaleźć sama firmę, ubłagać, żeby wypisali imienny wniosek i MOŻE dostanę ten staż, pod warunkiem, że będą pieniądze (bo np. kierowniczka nie przekaże na staż dla córki/syna koleżanki)
pracodawcy... ehh brak słów... ja wiem, że trafiają się szefowie, których można na rękach nosić, ale niestety większość to najzwyklejsi łajdacy :/ co to za pracodawcy, którzy wypłacą Ci pensję "jak będą mieli", nie dadzą Ci umowy, albo napiszą zlecenie, żebyś się nie czepiał ? i jeszcze nikt nic może powiedzieć, bo każdy chce pracować, lepiej gorzej ale wpływ żeby był... bo niestety ale rachunki same sie nie zapłacą...
prawda jest taka, że pracownik idealny to młody z dużym doświadczeniem, chcący robić za minimalną płacę, najlepiej po 12h, bez ubezpieczeń etc.. bo najlepiej jakby umowy nie chciał... :neutral:
ahaa ktoś pisał o call centeru, jakbyś Marcin chciał to ja pracowałam w Lbn w call centerze po 6.5 dziennie, jakby coś zgłoś sie na pw, podam Ci więcej danych, a tam ciągle kogoś potrzebują :]
i racja dobre i to... większość idąc do takiej pracy nie przestaje szukać czegoś NORMALNEGO, z czym niestety ciężko, sama wsiąkłam na 1.5roku :[

zapomniałam: owszem Magda ma świętą rację, po zawodówce są moi obydwoje rodzice, i kończąc szkołę firmy sie biły o pracowników, a teraz.. kończymy studia... i nie mamy nic, a jak już to bardzo mało osób pracuje w zawodzie.... może trzeba wrócić do zawodówek ? :roll:
"Aby być szczęśliwym z mężczyzną, trzeba go bardzo dobrze rozumieć i trochę kochać. Aby być szczęśliwym z kobietą, trzeba ją bardzo kochać i w ogóle nie próbować zrozumieć"
imuran, entocort 3mg, novothyral

Awatar użytkownika
kafka
Początkujący ✽✽
Posty: 428
Rejestracja: 18 lut 2010, 15:15
Choroba: CD
województwo: małopolskie
Lokalizacja: Kraków

Re: Biadolenie bezrobotnego CUdaka

Post autor: kafka » 27 lip 2012, 10:06

Ciekawe jest co piszecie o UP. Patrze z perspektywy rekrutera z kilkuletnim doswiadczeniem i widze, ze chyba jakosc ich pomocy zalezy od miasta. Ja do naszej firmy osobiscie przyjelam kilkanascie osob przekazanych nam z UP, a moje kolezanki z dzialu pewnie drugie tyle. I nie mowie tu o stazach tylko o zwyklej pracy na umowe o prace. Widac co miasto to obyczaj.

Natomiast na marginesie narzekan na urzedy i pracodawcow: bardzo czesto sporo mozna zarzucic samym kandydatom. Czesto sie zdarza, ze przychodza do nas w ostatni dzien, w ktorym to uplywa im termin stawienia sie w urzedzie i zadaja od nas podpisania papierka, ze "nie nadaja sie do tej pracy", przy czym nawet nie raczyli przyslac wczesniej CV ani wziac udzialu w procesie rekrutacji. I jak ja im mam to podpisac, skoro nie wiem czy sie faktycznie nadaja czy nie?

Wniosek: chyba nie nalezy generalizowac i przesadzac z demonizowaniem urzedow. Inna sprawa, ze rynek zalezy tak naprawde od regionu.

marcin87
Początkujący ✽✽
Posty: 277
Rejestracja: 23 paź 2008, 22:29
Choroba: CU
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa

Re: Biadolenie bezrobotnego CUdaka

Post autor: marcin87 » 01 sie 2012, 19:16

Ostatnio parę dni popracowałem (niestety akcja jednorazowa) i chociaż zarobiłem nie za wiele, to czuję się świetnie. Uwierzyłem że jeszcze do czegoś się nadaję :) i dało mi to siłę do dalszych poszukiwań.
Dzięki wszystkim za wsparcie.

malpkasia odezwę się gdybym się zdecydował, ale to raczej nie dla mnie. Nie potrafiłbym wmawiać ludziom "super oferty" i "niesamowitej okazji"- po nocach bym nie spał :)

Awatar użytkownika
leila
Doświadczony ❃
Posty: 1215
Rejestracja: 18 mar 2008, 18:24
Choroba: CU
województwo: zachodniopomorskie
Lokalizacja: ....

Re: Biadolenie bezrobotnego CUdaka

Post autor: leila » 01 sie 2012, 20:14

mozecie polecic jakies dobre agencje pracy zagranica które wysyłaja np.do anglii,Holandii?lub gdzie indziej.Moze byliscie z jakas i jestescie zadowoleni.
protokół immunologiczny,5 praw natury ,dieta antyhistaminowa i przeciw grzybiczna :roll:
Obrazek
Obrazek

Karola.M
Początkujący ✽✽
Posty: 66
Rejestracja: 22 mar 2011, 19:36
Choroba: osoba zainteresowana
województwo: małopolskie
Lokalizacja: Kraków

Re: Biadolenie bezrobotnego CUdaka

Post autor: Karola.M » 03 sie 2012, 10:33

Zaciekawił mnie dosyć ten temat. W tym roku skończyłam studia oraz szkółkę policealną... Tak szkółkę, bo inaczej tego nazwać nie można...
Fakt, dwa lata, jest papier, ale jak sobie przypomnę ludzi, którzy tam ze mną uczęszczali... rany boskie... a sam poziom był oszałamiający... no ale prowadzący musieli się dopasować do wymagań słuchaczy... bo przecież szkoła musi mieć pieniądze... a szkółka z tych lepszych i z wykładowcami z UJ... efekt był taki, że nie chodziłam na większość zajęć, bo nie było sensu... no, ale papier mam i kosmetyczką mogę byc ;] mam tylko nadzieję, że idąc do kosmetyczki nie spotkam którejś z wybitnych koleżanek... bo na myśl o ich idealnych kosmetycznych rozwiązaniach i ulepszeniach włosy się jeżą.. ;) Mam nadzieję, że tylko ja trafiłam na taki rocznik... bo jak tak jest wszędzie i zawsze.... to ręce opadają...

A studia.. no tak, ktoś pisał 5 lat, ciężko się utrzymać, trzeba liczyć na rodziców, a na dodatek brak zatrudnienia. Owszem, zgadzam się, ale zawsze można robić wszystko, aby było inaczej. Ja nie żałuję i nigdy nie będę, bo to dzięki studiom wyjechałam z Łańcuta do wymarzonego Krakowa. Przede wszystkim poznałam niesamowitych ludzi, przeżyłam wiele wspaniałych chwil, które w mej głowie pozostaną na zawsze.
Poza tym nie byłam skazana jedynie na rodziców... studiowałam dziennie więc na pracę na cały etat nie było szans, ale od samego początku pracowałam to w knajpie za barem, to roznosząc ulotki, to zapraszając do klubów, to opiekując się obcymi dziećmi, czy wykonując redakcje na zlecenie, co akurat jest związane z moim kierunkiem studiów i automatycznie liczyło się do doświadczenia zawodowego.. Poza tym są stypendia socjalne, naukowe i jak to wszystko się zsumowało to wychodziła całkiem niezła sumka, a rodzice dorzucali, bo mogli i chcieli, ale nie musieli i nie byli jedynym źródłem utrzymania... Bo ja nie z tych pasożytujących studentów.. a i takich znam wielu, którzy tylko impreza, impreza... a pieniążki z nieba leciały, ale to już indywidualnie od człowieka zależy..
Różne są zdania na temat studiów, ja się cieszę, że tak, a nie inaczej potoczyło się moje życie i co z tego, że teraz pracuje w pizzerii i klubie fitness... ale jest fajnie! :D a z czasem znajdę coś bardziej ambitnego..
:) Oczywiście ja nie mam ograniczeń zdrowotnych.. ale ostatnio zauważam pierwsze oznaki reumatyzmu i dolegliwości kręgosłupowych :D no tak stuknęło 25! :D

I racja nie ma co porównywać dużego miasta z wioską czy miastem mniejszym... W moim rodzinnym mieście nawet o pracę w pizzerii byłoby bardzo ciężko... dlatego warto wyjeżdżać do większych miejscowości i walczyć o swoje... i nieważne czy pracuje się w zawodzie czy nie ważne by robić to co się lubi i aby przynosiło to satysfakcję... I tak wam szczerze powiem, że lubię pracę za barem, bo w końcu sprawiam ludziom radość nalewając im piwo! :D :D

Karola.M
Początkujący ✽✽
Posty: 66
Rejestracja: 22 mar 2011, 19:36
Choroba: osoba zainteresowana
województwo: małopolskie
Lokalizacja: Kraków

Re: Biadolenie bezrobotnego CUdaka

Post autor: Karola.M » 07 sie 2012, 22:16

Martita, ależ ja wiem o tym i zaznaczyłam... ogólnie pisałam o samym fakcie studiów... bo we wcześniejszych wypowiedziach padły stwierdzenia, że studia nic nie dają itp... tak samo o studium było wspomniane.. i napisałam po prostu z doświadczenia.. a oczywiście wiem, że CU, CD ograniczają, ale znam również osoby chore, które sobie wyśmienicie radzą i patrząc na nich mogę smiało powiedzieć, że trzeba uwierzyć w siebie i walczyć o swoje, najwazniejsze żeby się nie załamać, nie zamknąć w domu i nie wmawiać sobie jakim to jest się beznadziejnym..

manuela

Re: Biadolenie bezrobotnego CUdaka

Post autor: manuela » 27 sie 2012, 01:18

Remedios44 pisze:ale po prostu się boję, bo na każdą wzmiankę o tym mama histeryzuje, mówi że chcę sobie wyjechać i ją opuścić, bo jest mi niepotrzebna, że się powiesi itp. Żal mi jej, bo ma już 57 lat, a od dzieciństwa choruje na reumatoidalne zapalenie stawów, coraz częściej ma problemy przy byle zmianie pogody, od jakiegoś czasu też przy każdym większym stresie ma zaraz biegunkę i bóle brzucha – ale z drugiej strony coraz częściej mam wrażenie, że mnie po prostu szantażuje emocjonalnie, i jak zdecyduję się wyjechać to po prostu mi na przekór się ciężko rozchoruje, bym musiała wrócić. Sama już nie wiem, co mam robić
każdemu kto ma taki dylemat: wyjechać. a wielce prawdopodobne, że przy zachowaniu postawy asertywnej mamie (rodzicowi) się poprawi. bo co do poprawy własnego zdrowia to wręcz mogę zareczyć że będą pozytywne zmiany. uzależnianie się wśród bliskich to klasyka, niestety toksyczna i nie można się temu poddawać. w każdym razie nie bez negatywnych konsekwencji.
jeszcze jedno bardzo ważne: podswiadomość się uczy od autorytetów. a takim autorytetem mama najzwyczajniej jest. jeśli samemu się ma problemy ze zdrowiem, to bardzo mozliwe, ze jest to nic innego, niż podswiadome odtwarzanie schematu rodzica, schematu, który przecież działa.. aż mnie korci zapytać, czy rodzice mamy też chorowali.
również dostrajanie się do tego czym emanuje mama ma konsekswencje zdrowotne (to szerszy temat).

ODPOWIEDZ

Wróć do „Nasza Psychika”