Moja historia i Biologia Totalna

czyli smutki i radości posiadaczy CU i CD, wypróbowane sposoby radzenia sobie ze stresem etc.

Moderatorzy: Anette28, Moderatorzy

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Lemoni
Doświadczony ❃
Posty: 1499
Rejestracja: 06 sty 2008, 14:34
Choroba: CD
województwo: -- poza Polską --
Lokalizacja: Newbury
Kontakt:

Re: Moja historia i Biologia Totalna

Post autor: Lemoni » 12 sie 2012, 13:30

Fajnie, że masz swoją filozofię, i że pomaga Ci w utrzymaniu dobrego stanu zdrowia. Nie chcę gasić ale niektórych punktów nie sposób NIE podważyć. Najłatwiej punkt mówiący, że nie ma chorób niepsychosomatycznych (i te wszystkie punkty sugerujące, że choroba jest w nas samych i my ją tworzymy itd). Istnieją rozmaite przyczyny chorób, nie można ignorować znaczenia psychiki, ale... no kurczę, a przyczyny biologiczne (jakieś bakterie, sama je zapraszam do siebie? prowokuję zarażenie?), organiczne (np. uszkodzenie mózgu - sama je wywołam?), genetyczne...

biologia totalna (zabawna nazwa swoją drogą :wink: ) to takie jakby podejście systemowe do choroby, nie? tylko systemem jest organizm. nie zawsze można chorobę sprowadzić do konfliktu nieuświadamianego. chociaż... psycholog nikomu nie zaszkodzi :cool2:

Gosiaa1
Debiutant ✽
Posty: 10
Rejestracja: 11 sie 2012, 19:12
Choroba: CU
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: Ostrów Wlkp.

Re: Moja historia i Biologia Totalna

Post autor: Gosiaa1 » 12 sie 2012, 16:28

Eh to projektowanie na innych swoich negatywnych przeżyć i doświadczeń, ten brak zgody, ta niemoc, ja mam źle to inni niech też mają źle, szkoda, szkoda, szkoda że tak mało wiary w drugiego człowieka

Mamcia
Specjalista od Spraw medycznych
Posty: 10316
Rejestracja: 04 mar 2004, 16:08
Choroba: CD u dziecka
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Re: Moja historia i Biologia Totalna

Post autor: Mamcia » 12 sie 2012, 21:00

Bardzo proszę o przeniesienie całego tematu do działu wiara, religia itp.
Przyłacz się do Towarzystwa J-elita. Działamy dla waszego dobra, ale bez Waszej pomocy niewiele zrobimy.

Mamcia
Specjalista od Spraw medycznych
Posty: 10316
Rejestracja: 04 mar 2004, 16:08
Choroba: CD u dziecka
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Re: Moja historia i Biologia Totalna

Post autor: Mamcia » 12 sie 2012, 21:18

Cóż nie będę protestować, ale pierwszy post jest wyznaniem wiary. Wiara to oczywiście też psychika.
Przyłacz się do Towarzystwa J-elita. Działamy dla waszego dobra, ale bez Waszej pomocy niewiele zrobimy.

Awatar użytkownika
Raysha
Weteran ✿
Posty: 4274
Rejestracja: 06 sie 2006, 12:44
Choroba: CD
województwo: śląskie
Lokalizacja: Jaworzno
Kontakt:

Re: Moja historia i Biologia Totalna

Post autor: Raysha » 12 sie 2012, 22:13

Gosiaa1 pisze: ho'oponopono
Przeraża mnie ta nazwa :E
Gosiaa1 pisze:mojego urodzeniowego kosmogramu
To też intrygujące :E
Gosiaa1 pisze:1. Każda choroba ma swój sens - pokazuje na zewnątrz to, czego jesteśmy nieświadomi, gdyż jest to ukryte głęboko w naszym wnętrzu. Choroba jest uzewnętrznieniem naszego konfliktu wewnętrznego.
Konflikt wewnętrzny między jelitem cienkim a grubym? Brzmi świetnie!
Gosiaa1 pisze:2. Choroba nie jest po to by ją leczyć lecz po to by ona leczyła nas.
Powiedz to matce, której dziecko zachorowało na nowotwór. Ucieszy sie.
Gosiaa1 pisze:3. Wszystkie choroby powiązane są z bilogicznymi konfliktami (emocje, stres ).
Coś mądrego z tego bełkotu jednak jest.
4. To mózg powołuje chorobę, zatem i on może ją wycofać. Trzeba tylko ustalić dlaczego program choroby został włączony.
A to paskuda z tego mózgu ;<
5. Trzeba zrozumieć i uwierzyć, że każdą chorobę można wyleczyć. Jest to tylko program, który można wyłączyć (odprogramować)
Baza wirusów programu Avast została zaktualizowana :E
6. Najlepszym sposobem by zrozumieć dlaczego zachorowałeś na tą konkretną chorobę, jest znalezienie odpowiedzi na pytanie "Co takiego przeżyłem i jak doświadczyłem, że najlepszym rozwiązaniem mózgu umożliwiającym przetrwanie jest ta właśnie choroba?" "Co się wydarzyło w TWoim życiu co zmusiło mózg do powołania choroby?" "czego doświadczyła ta mała dziewczynka, którą byłam? "
Troche zajechało mi tu reinkarnacją i hipnozą. Bez kitu.
Gosiaa1 pisze:7. Choroba związana jest z najbardziej intymnymi myślami i emocjami, o których nie mówimy. Choroba, to niewypowiedzaiane słowa, niezwerbalizowany konflikt.
Jaki miałam konflikt jako siedmioletnia dziewczynka nieświadoma życia? Co ja uczyniłam światu?
Gosiaa1 pisze:8. Jesteśmy sumą naszych słów a choroba jest słowem wypowiedzianym nie przez usta, ale przez ciało.
To ciało jest strasznie gadatliwe :E
Gosiaa1 pisze:Choroba zazwyczaj w znacznym stopniu obniża poziom stresu.
Really? A te biegunki przed ważnymi dla nas życiowymi decyzjami to napewno odpowiedź ciała.
Gosiaa1 pisze:10. W Biologii Totalnej konkretne emocje wpływają na rozwój danej choroby np. Osteoporoza - brak poczucia własnej wrtości, choroba parkinsona jest wynikiem próby zatrzymania ukochanej osoby, rak piersi - wynik nieumiejętności zmierzenia się z problemami dotyczącymi rodziny
A sraczka? Stomia? A brak kawałka jelita?
Gosiaa1 pisze:11. Choroba jest sposobem na powiedzenie sobie prawdy.
Jakiej prawdy? "Jestem chora i nie mogę ruszyć się bez kosmetyczki z sprzętem stomijnym, dlatego nie kupie sobie wypaśnej małej torebki, tylko popylam z wiekszą"
Gosiaa1 pisze:12. Choroba nie jest przypadkiem ani błędem lecz wynika z podświadomych, odgrywanych programów mentalnych i wzorów, które wykształciliśmy w przeważającej większości w okresie nasżego dzieiństwa.
program mentalny... Nie rozumiem tego.
Gosiaa1 pisze:13. Biologia Totalna nie podważa tego co mówi medycyna i lekarze, ale pozwala i uczy spojrzeć z zupełnie innej perspektywy na chorobę.
O. To mi sie z tego całego eseju podoba.
Gosiaa1 pisze:14. Jeśli medycyna nazywa jakąś chorobę nieuleczalną to tylko dlatego, że nie znaleziono na nią jeszcze lekarstwa.
Mało odkrywcze.
Gosiaa1 pisze: Prawdziwe lekarstwo jest jednak w nas samych.
Zróbmy mielone z ludzi i produkujmy Pentasę.
Gosiaa1 pisze:16. Wszystkie traumy rodziców przeżyte od poczęcia dziecka do ukończenia przez nie 1 roku życia staną się w przyszłości biologicznym konfliktem dziecka.
Mam mieć pretensje do rodziców w tym momencie? Kurczę. Zapytam się ich co ich dotkneło traumatycznego.
Gosiaa1 pisze:17. Środki farmakologiczne i terapie lecznicze jedynie łagodzą dolegliwości. Nie są w stanie dotrzeć do źródła choroby, które jest zakorzeniona w naszej psychice.
Poniekąd... Ale nie do końca.
Gosiaa1 pisze:19. Choroba to efekt dysharmonii, odczucie nienawiści, złości, gniewu, buntu.
Byłam złą, nienawistną, pełną gniewu siedmiolatka? :E
Gosiaa1 pisze:20. To ja robię chorobę. Po co choruję? Do czego choroba jest mi potrzebna?
Nie słyszałaś? To najlepszy motyw na podryw. "Ej mała, często biegam do kibla, pójdziemy tam razem pooglądać papier toaletowy?" :E
Gosiaa1 pisze:24. Nie walczmy z chorobą.
Okej. Po co mi jelita do szczęscia. :E
Gosiaa1 pisze:25. Prawdziwe uleczenie zawsze pochodzi od nas samych. Nie pochodzi od innych ludzi czy też z innego źródła. Ktoś kto oczekuje, że uzdrowienie przyjdzie z rąk innej osoby, zwykle pozostaje chory. To jest nasz konflikt i nie możemy zrzucać odpowiedzialności na barki innych.
Woah! Po co więc instytucja medyczna? Wywalmy ją! Weee~!
Gosiaa1 pisze:27. Musimy dotrzeć do tego co wywołało chorobę.
Jak to odkryłaś to gratulacje. Jesteś w kolejce do Nagrody Nobla.

______

A tak poza tym to rodzina zdrowa?

Awatar użytkownika
Naobie
Początkujący ✽✽
Posty: 451
Rejestracja: 13 gru 2007, 07:56
Choroba: CD
województwo: śląskie
Lokalizacja: Sosnowiec
Kontakt:

Re: Moja historia i Biologia Totalna

Post autor: Naobie » 12 sie 2012, 22:33

a mnie to zastanawia jedno tylko... skoro już pogodziłaś się z chorobą, pozbyłaś się konfliktów i teraz jest wszystko ok to czemu:
Gosiaa1 pisze:A ja się nie boję i chociaż lekarze stwierdzili ostatnio u mnie kolejną chorobę ponoć też nieuleczalną, nie zamierzam się poddawać i załamywać bo skoro z jedną chorobą sobie poradziłam to poradzę sobie również z następną.
czemu teraz wykryto kolejną chorobę skoro już nie jesteś w konflikcie ze swoim ciałem/psychiką/duszą/wszystkim ? To ponoć ten niezaprzeczalny warunek a jednak tu nie zadziałał?

Nie atakuje - pytam z ciekawości ;) psychika ma ogromne znaczenie w tej chorobie widzę to każdego dnia niestety...

Awatar użytkownika
Remedios44
Początkujący ✽✽
Posty: 315
Rejestracja: 16 gru 2005, 16:00
Choroba: CU
województwo: lubelskie
Lokalizacja: 40 km od Lublina

Re: Moja historia i Biologia Totalna

Post autor: Remedios44 » 13 sie 2012, 11:22

Corleone pisze:według tej Biologii Totalnej nawet skaleczenie się w palec jest spowodowane złym myślokształtem :)
Ej, no, akurat skaleczenie się w palec tak – bo zwykle jest spowodowane naszym własnym pośpiechem/nieuwagą, więc złym myślokształtem. :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
Nawet gdy życie spycha cię najmocniej w dół, wciąż mierz wysoko. Wspinaj się na drabinę, podskakuj, choćbyś sam sobie wydawał się śmieszny ze swoją chęcią latania. Wszyscy mamy skrzydła, ale by latać, potrzeba wysiłku.

CU od 2002, ileostomia od 2004.

Mamcia
Specjalista od Spraw medycznych
Posty: 10316
Rejestracja: 04 mar 2004, 16:08
Choroba: CD u dziecka
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Re: Moja historia i Biologia Totalna

Post autor: Mamcia » 13 sie 2012, 13:15

a cegła na głowę na ulicy - naszą nadaktywnością?
Przyłacz się do Towarzystwa J-elita. Działamy dla waszego dobra, ale bez Waszej pomocy niewiele zrobimy.

Awatar użytkownika
Remedios44
Początkujący ✽✽
Posty: 315
Rejestracja: 16 gru 2005, 16:00
Choroba: CU
województwo: lubelskie
Lokalizacja: 40 km od Lublina

Re: Moja historia i Biologia Totalna

Post autor: Remedios44 » 13 sie 2012, 13:24

Mamcia pisze:a cegła na głowę na ulicy - naszą nadaktywnością?
Cegła na głowę cudzym złym myślokształtem :D :D
Nawet gdy życie spycha cię najmocniej w dół, wciąż mierz wysoko. Wspinaj się na drabinę, podskakuj, choćbyś sam sobie wydawał się śmieszny ze swoją chęcią latania. Wszyscy mamy skrzydła, ale by latać, potrzeba wysiłku.

CU od 2002, ileostomia od 2004.

Awatar użytkownika
Gosia22
Początkujący ✽✽
Posty: 144
Rejestracja: 19 lut 2012, 18:15
Choroba: CD
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa

Re: Moja historia i Biologia Totalna

Post autor: Gosia22 » 13 sie 2012, 14:59

strasznie dużo jadu w większości odpowiedzi... serio, nie fajnie się to czyta....

jeśli dziewczynie pomaga to co robi i w co wierzy, no to świetnie, ja tam życzę dużo zdrowia.

Awatar użytkownika
Remedios44
Początkujący ✽✽
Posty: 315
Rejestracja: 16 gru 2005, 16:00
Choroba: CU
województwo: lubelskie
Lokalizacja: 40 km od Lublina

Re: Moja historia i Biologia Totalna

Post autor: Remedios44 » 14 sie 2012, 14:49

Moim zdaniem Mamcia ma rację i należy to jednak do działu "wiara/religia", bo w istocie sprowadza się to do wiary w to, że człowiek/organizm ludzki jest (może być, jeśli tylko zechce) bogiem wszechmogącym, niezniszczalnym, mającym nad wszystkim kontrolę. Tylko najbardziej razi mnie w tym użycie słowa "biologia", które zarezerwowane jest, o ile wiem, dla nauki, a nie wiary. Biologia wie dobrze, że człowiek nie jest i nie może być ani niezniszczalny, ani wszechmogący, ani w żaden tak mocny sposób wyróżniony wśród innych istot żywych, by mógł samą tylko swoją wolą pokonać wszystkie możliwe choroby, zabić wszystkie inne istoty żywe mu zagrażające (bakterie, wirusy, grzyby itd.) i, co więcej, zapobiedz choćby przypadkowym mutacjom genetycznym.

Oczywiście, człowiek, jak kazdy inny organizm żywy, ma swoje mechanizmy pozwalające się bronić, ale nie przed wszystkim się obronić potrafi, bo choćby biorąc pod uwagę jedynie choroby wywołane bezpośrednio przez inne organizmy żywe, to one też chcą żyć i też mają swoje mechanizmy dla pokonywania/omijania naszych mechanizmów obronnych. Człowiek zabija rośliny i zwierzęta, by je jeść, bakterie/wirusy – w dużym uproszczeniu – robią to samo. A człowiek ze wszystkich istot żywych wcale najsilniejszy nie jest, nie jest też doskonały i dopracowany we wszystkich szczegółach, ewolucja trwa i dużo czasu jej jeszcze zajmie, by wiele rzeczy w nas poprawić (jeśli zdąży; zresztą tak szybko zmieniamy nasze środowisko, że ewolucja i tak nie ma szans nadążyć z dostosowywaniem nas do tych zmian).

Oczywiście też są choroby psychosomatyczne, w których nasza psychika i relacje z innymi są ogromnie ważne, a czasami decydujące (NZJ też się do nich zaliczają), ale po pierwsze, nawet w nich sama psyche nie wystarcza ani do wywołania choroby, ani do jej całkowitego wyleczenia, a po drugie, nie wolno nazywać wszystkich chorób psychosomatycznymi, a nawet więcej – czysto psychicznymi (bo do tego, jak widzę, sprowadza się ta "biologia totalna"). Na przebieg bardzo wielu chorób psychika ma mniejszy lub większy wpływ, ale są też takie, w których ten wpływ jest znikomy albo go w ogóle nie ma. Na pewno to byłoby bardzo przyjemne, dające poczucie bezpieczeństwa i siły, gdyby można było uznać, że wszystko możemy własnym nastawieniem psychicznym naprawić – ale niestety, trzeba się liczyć z realiami i z faktami, a nie biedz tam, gdzie obiecują raj tylko dlatego, że boimy się chodzić po ziemi.
Nawet gdy życie spycha cię najmocniej w dół, wciąż mierz wysoko. Wspinaj się na drabinę, podskakuj, choćbyś sam sobie wydawał się śmieszny ze swoją chęcią latania. Wszyscy mamy skrzydła, ale by latać, potrzeba wysiłku.

CU od 2002, ileostomia od 2004.

manuela

Re: Moja historia i Biologia Totalna

Post autor: manuela » 26 sie 2012, 22:05

Gosiaa1, wielkie uznanie dla Twojej pracy nad sobą, nad samoświadomoscią!!
nie sądziłam, że znajdę tu wątek o totalnej biologii a reakcje innych - to myślę, że doskonale wiesz, że na taką wiedzę nie każdy jest otwarty, zwłaszcza kiedy są aktywne pewne wzorce. to naturalny stan rzeczy. dobrze, że mimo to dzielisz się swoim doswiadczeniem. ja mam podobne, choć nie aż w takim stopniu, natomiast opisywana filozofia i metody pracy z podświadomoscią o których piszesz są mi tez znane i częśc z nich stosuję na co dzień. to rewelacyjne kiedy otwieramy się i pozwalamy sobie doświadczać jak ogromny wpływ mamy na swoje życie, kiedy prawdziwie dorastamy biorąc za siebie 100% odpowiedzialnosć :)
jeszcze raz Ci gratuluję i życzę owocnej dalszej pracy nad sobą a jeśli zechcesz to i dalej dziel się sobą, ja dzieki takim ludziom własnie pozmieniałam swoje życie na lepsze i dalej zmieniam :D
pozdrawiam serdecznie :)

ODPOWIEDZ

Wróć do „Nasza Psychika”