To teraz może ja...

czyli smutki i radości posiadaczy CU i CD, wypróbowane sposoby radzenia sobie ze stresem etc.

Moderatorzy: Anette28, Moderatorzy

ODPOWIEDZ
mishta
Debiutant ✽
Posty: 19
Rejestracja: 22 wrz 2009, 12:00
Choroba: CU
województwo: podkarpackie
Lokalizacja: rzeszów

To teraz może ja...

Post autor: mishta » 20 wrz 2012, 13:37

Witajcie

Zaczne od poczatku chociaz nie jest on zbyt odlegly... W 2009 zaczaly sie u mnie biegunki z domieszka krwi i duza iloscia sluzu. (ok 4 razy dziennie, w nocy byl spokoj) Na szczescie szybko zlecono kolonoskopie i jej wynik nie byl jednoznaczny. Podejrzewano zapalenie jelita grubego ale niekoniecznie CU i histop. "potwierdzila" niejednoznacznosc zapalania. A mialam "zawaloną" większość jelita grubego. Dostalam asamax i absolutnie wszystkie objawy ustapily. Normalne wyproznienia raz dziennie czasem raz na 2 dni.

Bralam lek przez rok po czym zrobilam ponowna kolonoskopie i moje jelito bylo calkowicie zdrowe bez absolutnie zadnych zmian chorobowych. Odstawilam asamax, po paru miesiacach zaszlam w ciaze i urodzilam dziecko - nadal bez jakichkolwiek objawow chorobowych. Stwierdzilam wiec z olbrzymia radoscia ze to po prostu jakas pojedyncza infekcja.

Niestety po 2 miesiacach od porodu w kale znow pojawila sie krew... tym razem bez sluzu. Nie bylo to strasznie uciazliwe bo d ubikacji chodzilam raz lub 2 razy dziennie, tylko konsystencja kalu czasem pozostawala sporo do zyczenia no i ta krew...

I znow kolonoskopia... tym razem wynik juz jednoznaczny... CU w lagodnej postaci... no i zalamka... znow asamax ale na szczescie znow wszystkie objawy ustapily...

Wiem... powinnam sie cieszyc ze poki co choroba obchodzi sie ze mna baaaaaardzo lagodnie... ale ostatnio pojawily sie stolce papkowate i znow mam schiza...

Czy dalej sie nie pogorszy? Czy bede mogla normalnie funkcjonowac, czy przypadkiem nie sprzedalam tej choroby swojemu dziecku... jesli okazaloby sie ze on tez jest chory to chyba nie wytrzymalabym tego psychicznie...

Generalnie jest ok bo tak jak mowie mam poki co lagodny przebieg choroby i pewnie wielu z Was bedzie na mnie "złych" ze narzekam, ale problem u mnie tkwi w tym ze jestem cholernym hipochondrykiem i zawsze wyobrazam sobie najgorsze rzeczy...

Jak juz mnie dopadnie taki stan to nie moge sie na niczym skupic, moje mysli caly czas biegna ku chorobie, trzesa mi sie rece i trace apetyt... nie wiem jak zniose ewentualne ostrzejsze nawroty choroby...

To chyba tyle... Pozdrawiam Was i chociaz nikomu nie zyczylabym tej choroby to ciesze sie ze jest takie miejsce jak to i iest do kogo napisac... tak po prostu... w dni takie jak ten... kiedy mam wyjatkowego dola...
mishta

mishta
Debiutant ✽
Posty: 19
Rejestracja: 22 wrz 2009, 12:00
Choroba: CU
województwo: podkarpackie
Lokalizacja: rzeszów

Re: To teraz może ja...

Post autor: mishta » 20 wrz 2012, 13:58

Dzięki...

Wiesz najgorzej jest wtedy jak się nakręcę że moj synek bedzie tez chory...

AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Przepraszam... musiałam "krzyknąć"...
mishta

Awatar użytkownika
obyty.z.cu
Doradca CU
Posty: 7755
Rejestracja: 28 lis 2008, 13:48
Choroba: CU
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: wielkopolska- Leszno

Re: To teraz może ja...

Post autor: obyty.z.cu » 20 wrz 2012, 14:14

mishta pisze:Czy dalej sie nie pogorszy? Czy bede mogla normalnie funkcjonowac, czy przypadkiem nie sprzedalam tej choroby swojemu dziecku... jesli okazaloby sie ze on tez jest chory to chyba nie wytrzymalabym tego psychicznie...
mam dorosłe dzieci,oni mają dzieci i... nikt w rodzinie nie choruje na CU prócz mnie,więc takie myślenie jest bez sensu.
Nie wiem czy się pogorszy,pewnie kiedyś będzie gorzej,kiedyś lepiej,ważne że wiesz co ci jest i zaakceptuj to.
Tak po prawdzie ,w naszej chorobie to najważniejsze jest się jej nauczyć,dowiedzieć się o niej jak najwięcej,ale nie "z opowieści" jedna pani drugiej pani,albo biorąc do siebie wpisy na tym forum i analizowanie czy ja tez tak mam.
Ważne by szukać i czytać,pytać kompetentnych lekarzy,ich wykładów,ciekawych artykułów itd... to naprawdę pomaga.
No i jedzenie...znaczy obserwowanie siebie i wczesne przeciwdziałanie.
Bierz leki nawet kiedy jesteś w remisji,od czasu do czasu trzeba robić kontrolne badania i....spoko.
Tak podchodząc do choroby,wszystko się ułoży...
Ciesz się dzieckiem i życiem,a nie zamartwiasz się co będzie jak będzie.
Życie jest za krótkie by się zamęczać "ciemną stroną" wyobrazni
:wink:
„Przytulanie jest zdrowe. Wspomaga system immunologiczny, utrzymuje człowieka w dobrym zdrowiu, leczy depresje, redukuje stres, przywołuje sen, odmładza, orzeźwia, nie ma przykrych skutków ubocznych, jest więc po prostu cudownym lekiem ..."Każda droga zaczyna się od pierwszego kroku" . https://senmaluszka.pl

mishta
Debiutant ✽
Posty: 19
Rejestracja: 22 wrz 2009, 12:00
Choroba: CU
województwo: podkarpackie
Lokalizacja: rzeszów

Re: To teraz może ja...

Post autor: mishta » 20 wrz 2012, 17:18

obyty.z.cu Dzięki za slowa pokrzepienia. A ile lat Ty już jesteś chory? I czy mógłbyś tak w skrócie opowiedzieć jaki przebieg ma Twoja choroba?
mishta

Awatar użytkownika
obyty.z.cu
Doradca CU
Posty: 7755
Rejestracja: 28 lis 2008, 13:48
Choroba: CU
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: wielkopolska- Leszno

Re: To teraz może ja...

Post autor: obyty.z.cu » 20 wrz 2012, 19:32

A ile lat Ty już jesteś chory? I czy mógłbyś tak w skrócie opowiedzieć jaki przebieg ma Twoja choroba?
_________________
kilka razy o tym pisałem :wink:
Kiedyś,dawno,dawno temu ,CU to była mało znana choroba lekarzom nie specjalistom.
Chodziło się do lekarza,mówiło "tu mnie boli" wskazując na lewy bok,a lekarz odpowiadał " tam nic nie ma" :lol:
To tak trwało długo,aż po operacji z zupełnie innego powodu,będąc na ścisłej diecie pokazała się krew z .....
No i wtedy oczywiście rektoskopia i ... lekarz gastrolożka mówi :"a czemu pan tego wcześniej nie leczył ?" :razz:
Tak to kiedyś bywało...
Pewnie,że kilka lat prywatnych wizyt za PRL było,takie czasu...ale uczciwie powiedziawszy ,wtedy nie miałem czasu chorować.
A pózniej to już normalnie,diagnozowanie ,kilka innych chorób współistniejących,do tego ...itd.itp....
Czyli normalne życie ,no prawie normalne,bo już teraz rencista.
Leżę sobie w domu i nic nie robię,ponarzekam trochę,kilka razy w miesiącu do lekarzy różnych specjalności,żeby zachować kontakt z służbą zdrowia...czyli jak wszyscy.
Słowem... nuda :lol: :wink:
„Przytulanie jest zdrowe. Wspomaga system immunologiczny, utrzymuje człowieka w dobrym zdrowiu, leczy depresje, redukuje stres, przywołuje sen, odmładza, orzeźwia, nie ma przykrych skutków ubocznych, jest więc po prostu cudownym lekiem ..."Każda droga zaczyna się od pierwszego kroku" . https://senmaluszka.pl

ODPOWIEDZ

Wróć do „Nasza Psychika”