Opowieść o ..życiu.

czyli smutki i radości posiadaczy CU i CD, wypróbowane sposoby radzenia sobie ze stresem etc.

Moderatorzy: Anette28, Moderatorzy

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
obyty.z.cu
Doradca CU
Posty: 7755
Rejestracja: 28 lis 2008, 13:48
Choroba: CU
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: wielkopolska- Leszno

Opowieść o ..życiu.

Post autor: obyty.z.cu » 27 lis 2012, 21:18

Właśnie znalazłem w skrzynce taką opowieść przesłaną mi przez córke,a ta dostała od... itd.
Wkleję ją tu,bo uważam że warto ją przeczytać,szczególnie w tym przed świątecznym okresie.

Czy to opowieść wymyślona przez kogoś, czy też zdarzyło się to naprawdę,
nieważne. Bo to zdarzyć się może każdemu kto otworzy serce. Mnie się zrobiło
jeszcze cieplej dzisiejszego wieczoru, więc "podaję dalej"...


LEKCJA DLA NAS WSZYSTKICH Taksówkarz z Nowego Jorku napisał: Przyjechałem
pod adres do klienta, i zatrąbiłem. Po odczekaniu kilku minut, zatrąbiłem
ponownie.
Był późny wieczór, pomyślałem że klient się rozmyślił i wrócę do
"bazy"... ale zamiast tego zaparkowałem samochód, podszedłem do drzwi i
zapukałem. "Minutkę!", odpowiedział wątły, starszy głos. Usłyszałem
odgłos tak jakby coś było ciągnięte po podłodze... Po długiej
przerwie, otworzyły się drzwi. Stała przede mną niska , na oko
dziewięćdziesięcioletnia kobieta. Miała na sobie kolorową sukienkę i
kapelusz z dopiętym welonem; wyglądała jak ktoś z filmu z lat
czterdziestych. U Jej boku była mała nylonowa walizka.
Mieszkanie wyglądało tak, jakby nikt nie mieszkał w nim od lat.
Wszystkie meble przykryte były płachtami materiału. Nie było
zegarów na ścianach, żadnych bibelotów ani naczyń na blacie. W rogu
stało kartonowe pudło wypełnione zdjęciami i szkłem. "Czy mógłby Pan
zanieść moją torbę do samochodu?", zapytała. Zabrałem walizkę do auta, po
czym wróciłem aby pomóc kobiecie. Wzięła mnie za rękę i szliśmy powoli w
stronę krawężnika.
Trzymała mnie za ramię, dziękując mi za życzliwość. "To nic",
powiedziałem, "Staram się traktować moich pasażerów w sposób, w jaki
chciałbym aby traktowano moją mamę." "Och, jesteś takim dobrym
chłopcem" , odrzekła. Kiedy wsiedliśmy do samochodu, dała mi adres, a
potem zapytała: "Czy mógłbyś pojechać przez centrum miasta? "To nie jest
najkrótsza droga", odpowiedziałem szybko, włączając licznik opłaty. "Och,
nie mam nic przeciwko temu", powiedziała. "Nie spieszę się. Jestem w drodze
do hospicjum..."
Spojrzałem w lusterko. Jej oczy lśniły. "Nie mam już nikogo z rodziny",
mówiła łagodnym głosem. "Lekarz mówi, że nie zostało mi zbyt wiele..."
Wyłączyłem licznik... "Którędy chce Pani jechać?" Przez kilka godzin
jeździliśmy po mieście. Pokazała mi budynek, gdzie kiedyś pracowała jako
operator windy.
Jechaliśmy przez okolicę, w której żyła z mężem jako nowożeńcy.
Poprosiła bym zatrzymał się przed magazynem meblowym który był niegdyś
salą balową, gdzie chodziła tańczyć jako młoda dziewczyna. Czasami prosiła
by zwolnić przy danym budynku lub skrzyżowaniu, i siedziała wpatrując się w
ciemność, bez słowa.
Gdy pierwsze promienie Słońca przełamały horyzont, powiedziała nagle
"Jestem zmęczona. Jedźmy już proszę". Jechaliśmy w milczeniu pod
wskazany adres. Był to był niski budynek z podjazdem, tak typowy dla
domów opieki. Dwaj sanitariusze wyszli na zewnątrz gdy tylko
zatrzymałem się na podjeździe. Musieli się jej spodziewać. Byli uprzejmi
i troskliwi.. Otworzyłem bagażnik i zaniosłem małą walizeczkę kobiety do
drzwi. Ona sama została już usadzona na wózku inwalidzkim. "Ile jestem panu
winna?" Spytała, sięgając do torebki. "Nic", powiedziałem. "Trzeba
zarabiać na życie", zaoponowała. "Są inni pasażerowie," odpowiedziałem. I
nie zastanawiając się kompletnie nad tym co robię, pochyliłem się i
przytuliłem Ją. Objęła mnie mocno. "Dałeś staruszce małą chwilę radości",
powiedziała. "Dziękuję". Uścisnąłem jej dłoń, a następnie wyszedłem w
półmrok poranka .. Za mną zamknęły się drzwi - był to dźwięk zamykanego
Życia ..
Tego ranka nie zabierałem już żadnych pasażerów.Jeździłem bez celu,
zagubiony w myślach. Co jeśli do kobiety wysłany zostałby nieuprzejmy
kierowca, lub niecierpliwy aby zakończyć jego zmianę? Co gdybym nie
podszedł do drzwi, lub zatrąbił tylko raz, a następnie odjechał? Myśląc o
tym teraz, nie sądzę, abym zrobił coś ważniejszego w całym swoim życiu.
Jesteśmy uzależnieni od poszukiwania emocjonujących zdarzeń i pięknych chwil,
którymi staramy się wypełnić nasze życia.
Tymczasem Piękne Chwile mogą przydarzyć się nam zupełnie
nieoczekiwanie, opakowane w to, co inni mogą nazwać rutyną. Nie
przegapmy ich..-- Trojanowska Maria
„Przytulanie jest zdrowe. Wspomaga system immunologiczny, utrzymuje człowieka w dobrym zdrowiu, leczy depresje, redukuje stres, przywołuje sen, odmładza, orzeźwia, nie ma przykrych skutków ubocznych, jest więc po prostu cudownym lekiem ..."Każda droga zaczyna się od pierwszego kroku" . https://senmaluszka.pl

Awatar użytkownika
nataliak71
Doświadczony ❃
Posty: 1034
Rejestracja: 30 sty 2011, 13:01
Choroba: CD
województwo: dolnośląskie
Lokalizacja: wrocław

Re: Opowieść o ..życiu.

Post autor: nataliak71 » 27 lis 2012, 23:25

wydaje się, że w naszych czasach to niemożliwe, dlatego właśnie ta historia o ile jest prawdziwa wzrusza ogromnie a serce przepełnia nadzieją :oops:
„Kobiety i koty zawsze robią, co chcą, więc mężczyźni i psy niech się z tym pogodzą”

"każdą istotę, którą bierzemy w ramiona, możemy utulić lub udusić. to boska chwila decyzji." :hyhy:


Salofalk 2x2x2 Imuran 1x50mg

Awatar użytkownika
deth
Mistrzunio ❃❃❃
Posty: 3117
Rejestracja: 02 lut 2011, 16:33
Choroba: CD
województwo: pomorskie
Lokalizacja: Reda

Re: Opowieść o ..życiu.

Post autor: deth » 27 lis 2012, 23:28

Ja myślę, że ta kobiecina, nacięła już niejednego taksiarza, na numer z hospicjum :E

Awatar użytkownika
Alis
Doświadczony ❃
Posty: 1591
Rejestracja: 23 wrz 2010, 12:59
Choroba: CD
województwo: pomorskie
Lokalizacja: z Polski

Re: Opowieść o ..życiu.

Post autor: Alis » 27 lis 2012, 23:37

deth, :mrgreen:
Leki: Pentasa granulat 2x1 g/Sanprobi Super Formuła 1x1/wcześniej Remicade

Awatar użytkownika
CAMPARI34
Aktywny ✽✽✽
Posty: 939
Rejestracja: 30 kwie 2008, 18:12
Choroba: CD
województwo: -- poza Polską --
Lokalizacja: zagranica

Re: Opowieść o ..życiu.

Post autor: CAMPARI34 » 28 lis 2012, 07:39

historyjek jakich wiele nic specjalnego
:D

Awatar użytkownika
nataliak71
Doświadczony ❃
Posty: 1034
Rejestracja: 30 sty 2011, 13:01
Choroba: CD
województwo: dolnośląskie
Lokalizacja: wrocław

Re: Opowieść o ..życiu.

Post autor: nataliak71 » 28 lis 2012, 10:17

czytając wasze wypowiedzi moja nadzieja umarła :lol:
„Kobiety i koty zawsze robią, co chcą, więc mężczyźni i psy niech się z tym pogodzą”

"każdą istotę, którą bierzemy w ramiona, możemy utulić lub udusić. to boska chwila decyzji." :hyhy:


Salofalk 2x2x2 Imuran 1x50mg

Awatar użytkownika
nataliak71
Doświadczony ❃
Posty: 1034
Rejestracja: 30 sty 2011, 13:01
Choroba: CD
województwo: dolnośląskie
Lokalizacja: wrocław

Re: Opowieść o ..życiu.

Post autor: nataliak71 » 28 lis 2012, 14:18

Corleone, dokładnie, mam tak samo!
„Kobiety i koty zawsze robią, co chcą, więc mężczyźni i psy niech się z tym pogodzą”

"każdą istotę, którą bierzemy w ramiona, możemy utulić lub udusić. to boska chwila decyzji." :hyhy:


Salofalk 2x2x2 Imuran 1x50mg

Awatar użytkownika
mgiełkaa
Doświadczony ❃
Posty: 1414
Rejestracja: 24 mar 2010, 19:44
Choroba: CU
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa

Re: Opowieść o ..życiu.

Post autor: mgiełkaa » 28 lis 2012, 14:35

mnie ścisnęło za serce...i w pełni zgadzam się z wypowiedzią Zeno
Wzrost 167cm, waga 64kg, ASAMAX 500mg 3x2tabl. AZATHIOPRINE 75mg

Leczenie: MSWiA Warszawa

Unknown
Początkujący ✽✽
Posty: 441
Rejestracja: 29 sie 2008, 23:08
Choroba: CU
województwo: łódzkie
Lokalizacja: ...

Re: Opowieść o ..życiu.

Post autor: Unknown » 28 lis 2012, 20:03

Ja nadal pamiętam jak byłam mała i bolało mnie ucho i wzięła mama taxówkę (mały fiat) do CDZ. Tak strasznie mnie bolało i płakałam, gdy dojechaliśmy na miejsce to pan z taxi wcisnął mi coś w rękę, okazało się to jego zapłatą za kurs. W tamtych czasach to sproa kasa była, ale gestu taksówkarza do końca życia nie zapomnę.
_________________
Ta historia przemawia do mnie zdecydowanie bardziej. Niestety, ta w poście początkowym wydaje się jakaś taka przekombinowana i mocno pretensjonalna. I jeszcze to niefortunne zakończenie, które przedstawia taksówkarza w niezbyt dobrym świetle - bardziej jako człowieka egoistycznego niż miłosiernego.

Poza tym zgadzam się z Zeno, podobne zachowanie winno być normą a nie jedynie wyjątkiem od reguły. W końcu nie wyzbyliśmy się chyba ludzkich odruchów?
How does it feel
To be on your own
With no direction home
Like a complete unknown
Like a rolling stone?

Awatar użytkownika
Natuśka
Ekspert ✿✿
Posty: 5134
Rejestracja: 29 kwie 2009, 12:58
Choroba: CD
województwo: opolskie
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Re: Opowieść o ..życiu.

Post autor: Natuśka » 28 lis 2012, 20:30

Nawiązując do taksiarzy.... Do dziś pamiętam, jak facet się ze mną wykłócał o 30 gr... Jechałam na pogrzeb, nie dość, że spóźniona, to jeszcze facet takie rzeczy mi odstawiał. Chciał 18 zł, a ja z drobnych miałam 17,70, albo 100 zł...
Miał do mnie pretensje, że ze 100 mi nie wyda, a 17,70 nie chciał, tylko 18,00... :neutral:
Dobrze, że mnie kuzyn spłacił... :neutral:

Ale ładne to, co zapodał obyty :wink:
Na zawsze razem... :*

Podpisano:Twój Crohn :flowers:

Aktualnie: Szczęśliwsza, bo krótsza :smile: + Methypred 32 mg, Metronidazol 3 x 1 tabl., Multilac 2x1 kaps., Magne B6, Elevit ProNatal i bla, bla, bla (...)
W planach : Realizacja punktu 2 :E

1. 19.11.2012- hemikolektomia prawostronna metodą laparoskopową :D
2. Normalne życie...
3. ZZSK mam, ale nikomu nie oddam :razz:

Unknown
Początkujący ✽✽
Posty: 441
Rejestracja: 29 sie 2008, 23:08
Choroba: CU
województwo: łódzkie
Lokalizacja: ...

Re: Opowieść o ..życiu.

Post autor: Unknown » 28 lis 2012, 21:05

Zenobius pisze:Unknown to sa takie historie, tworzone np. przez specow od coachingu czy rozwijania siebie na potrzeby prezentaji. Potem z tych prezentacji (na ktorych czesto bywaja setki jak nie tysiace ludzi - hey, w koncu USA ) wyciekaja one na swiat i do internetu.
No, no. Nie zmienia to faktu, że nie lubię takich wydumanych historyjek. To chyba znaczy, że nie mogłabym pracować tam, gdzie stosuje się podobne metody szkolenia pracowników :P One są tak nieumiejętnie nacechowane rzekomymi emocjami, że ich sztuczność aż razi. Wolę czytać bardziej życiowe historie dotyczące współodczuwania (lub nie) niedoli innych ludzi. Na przykład reportaże.
Ech, Zeno , uświadomiłeś mi w pewnym sensie, jak bardzo nie znam i nie rozumiem dzisiejszego świata :(
How does it feel
To be on your own
With no direction home
Like a complete unknown
Like a rolling stone?

Awatar użytkownika
Lemoni
Doświadczony ❃
Posty: 1499
Rejestracja: 06 sty 2008, 14:34
Choroba: CD
województwo: -- poza Polską --
Lokalizacja: Newbury
Kontakt:

Re: Opowieść o ..życiu.

Post autor: Lemoni » 29 lis 2012, 01:50

Również nie przepadam za tego typu historyjkami. Nawet, jeśli mnie trochę wzruszają, to bardziej drażnią, sztuczność aż razi.

Za to doceniam wszelkie przejaw dobroci na co dzień. Zapamiętuję nawet drobne gesty, a gdy pochodzą od obcych i są naprawdę bezinteresowne - wzruszają mnie, i to bardzo.
Wolę wierzyć w dobrą ludzkość. Sparzyłam się kilka razy i co z tego? Uważam, że nawet nie warto zakładać z góry, że ludzie są źli. Nie mówię, że należy wszystkim ślepo wierzyć i ufać. Raczej - po co podejrzewać innych o złe zamiary? Będąc podejrzliwym inaczej traktujemy ludzi i ich zachowanie jest zwykle odpowiedzią na nasze nastawienie.

Zdecydowanie LUBIĘ ludzi i każdy malutki gest dobroci przywraca mi wiarę w ludzkość w kryzysie :wink:

Inna sprawa że mam wrażenie, że dzielenie się tym, co cię złego spotkało jest tematem bardziej chwytliwym. Może to zaburza obraz ludzi ogółem :neutral: :wink: ?

Piciu
Znawca ❃❃
Posty: 2059
Rejestracja: 02 wrz 2006, 02:13
Choroba: CU
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: Wielkopolska

Re: Opowieść o ..życiu.

Post autor: Piciu » 29 lis 2012, 02:58

Nie wiem czy ta historia , którą Obyty wstawił jest prawdziwa, lecz uważam że każdy z nas powinien okazywać drugim życzliwość oraz pomoc.
Będąc przejazdem w Poznaniu ,Warszawie lub w innym miejscu to gdy widzę ,że gdy trzeba komuś pomóc to staram się to zrobić jak umiem np., gdy widzę starsze osoby, panie z torbami z którymi nie mogą sobie dać rady na schodach , lub kobiety które ciągną pod górę wózek dziecięcy to podchodzę i pytam delikatnie czy pomóc i uważam to za swój obowiązek czy powinność. Czasami dziwi mnie, że ktoś prędzej nie podszedł i danej osobie nie pomógł.

Każdemu z nas może coś się nie przyjemnego w życiu zdarzyć i w tedy będziemy potrzebować pomocnej dłoni lub wsparcia takiego lub innego.

Unknown
Początkujący ✽✽
Posty: 441
Rejestracja: 29 sie 2008, 23:08
Choroba: CU
województwo: łódzkie
Lokalizacja: ...

Re: Opowieść o ..życiu.

Post autor: Unknown » 29 lis 2012, 07:00

Zenobius pisze:Czemu?

Mi sie w totka pare 3 i 4 trafilo Ale nic jakiegos bardzo i nie jakos czesto, ale tez czesto nie gram.
Bo nie rozumiem tych dziwacznych amerykańskich wynalazków, jak te szkolenia, o których napisałeś, i jeszcze dziwnych nazw z nimi związanych :)

A tak poza tym, dla nas to bardziej oczywiste, wydaje mi się, że ludzie, którzy - w mniejszym lub większym stopniu - doświadczyli choroby, są bardziej skłonni do empatii i pomocy bliźniemu.
How does it feel
To be on your own
With no direction home
Like a complete unknown
Like a rolling stone?

Awatar użytkownika
nataliak71
Doświadczony ❃
Posty: 1034
Rejestracja: 30 sty 2011, 13:01
Choroba: CD
województwo: dolnośląskie
Lokalizacja: wrocław

Re: Opowieść o ..życiu.

Post autor: nataliak71 » 29 lis 2012, 09:14

ja też uwielbiam pomagać innym właśnie w takich drobnych pierdołkach, wnieść wózek, zakupy, mojej sąsiadce często pies ucieka to latam za nim całe osiedle by jej go złapać. Miło patrzeć kiedy dzięki Tobie ktoś się uśmiecha :)

I popieram Unknown, , że ludzie doświadczeni czy to chorobą czy czasami jakimś innym "ciężkim" przeżyciem częściej pomagają. Choć na pewno występują wyjątki :)
„Kobiety i koty zawsze robią, co chcą, więc mężczyźni i psy niech się z tym pogodzą”

"każdą istotę, którą bierzemy w ramiona, możemy utulić lub udusić. to boska chwila decyzji." :hyhy:


Salofalk 2x2x2 Imuran 1x50mg

ODPOWIEDZ

Wróć do „Nasza Psychika”