zmieszana - problemy zycia codziennego

czyli smutki i radości posiadaczy CU i CD, wypróbowane sposoby radzenia sobie ze stresem etc.

Moderatorzy: Anette28, Moderatorzy

ODPOWIEDZ
aguusia88
Początkujący ✽✽
Posty: 157
Rejestracja: 30 mar 2012, 16:25
Choroba: polipowatość rodzinna
województwo: śląskie
Lokalizacja: czestochowa

Re: zmieszana - problemy zycia codziennego

Post autor: aguusia88 » 22 lut 2013, 10:43

partner powiiedzial ze stomia mu nie przeszkadza i blizna i owszem, ale ja sie komfortowo nie czuje z tym
jak teraz nie wychodze z domu to pozniej tymbardziej bede siedziec w mieszkaniu

druga kwestia ze nie widze powrotu z wawy do cz-wy. to 3,5 h jazdy pociagiem, a wakacje lubia byc przepelnione pociagi i pewnie bede stala w scisku na korytarzu to chyba jest obciazajace dla organizmu. nie widze nikogo kto by po mnie przyjechal bo nie chce zawracac glowy ludziom. wiem jak sie czulam jak wrocilam po tygodniu od operacji do domu bardzo powoli szlam i bylo to meczace

Dorotaa
Debiutant ✽
Posty: 31
Rejestracja: 15 mar 2010, 22:30
Choroba: polipowatość rodzinna
województwo: śląskie
Lokalizacja: katowice
Kontakt:

Re: zmieszana - problemy zycia codziennego

Post autor: Dorotaa » 22 lut 2013, 10:50

WrednaTubisia faktycznie...też dałam się wciągnąć... ale aż mnie denerwuje taki brak dojrzałości i zrozumienia problemu choroby, bo zrozumienie widać jest zerowe skoro ona się od ponad roku zastanawia i odmawia wizyt.

To siedź sobie aguusia 88 w domu. Życzę powodzenia i gratuluje. Powiem więcej. jakbys się zoperowała zachciało by Ci się żyć, a teraz w takim razie będziesz już tylko siedzieć w domu. A później leżeć.

Wiesz... miałam stomię i sto razy bardziej wolę poucha. Pracuję, odzywiam się w miarę normalnie ale uwazam na to co jem. Jeżdżę konno, skaczę - odzyskałam życie! Otrzymałam je po raz drugi!

aguusia88
Początkujący ✽✽
Posty: 157
Rejestracja: 30 mar 2012, 16:25
Choroba: polipowatość rodzinna
województwo: śląskie
Lokalizacja: czestochowa

Re: zmieszana - problemy zycia codziennego

Post autor: aguusia88 » 22 lut 2013, 10:53

psycholog powiedzial ze jestem egocentrykiem ze to z powodu utraty mamy we wczesnych latach i szukam bezinteresownej milosci w otoczeniu

mnie jest wszystko jedno czy pouch czy stomia, tylko chce zeby mnie zakceptowano w otoczeniu (w przypadku poucha bede robila pod siebie , a z pampersem to jest dopiero wstyd wyjsc z domu, 30 razy na dobe wyproznianie to jest klopot i jak tu mozna zyc) chcialabym rozwiazac wszystkie swoje problemy zeby zalagodzic sytuacje z finansami, bo poniekad ja jestem przyczyna i nie chce zeby ktos byl za to odpowiedzialny

aguusia88
Początkujący ✽✽
Posty: 157
Rejestracja: 30 mar 2012, 16:25
Choroba: polipowatość rodzinna
województwo: śląskie
Lokalizacja: czestochowa

Re: zmieszana - problemy zycia codziennego

Post autor: aguusia88 » 22 lut 2013, 11:15

mnie tez zalezy na zyciu ale na normalnym, ze wszystko zjem w towarzystwie i nie bede sie krepowac, bo jesli ktos mnie nie bedzie akceptowac to nie mam po co zyc

aguusia88
Początkujący ✽✽
Posty: 157
Rejestracja: 30 mar 2012, 16:25
Choroba: polipowatość rodzinna
województwo: śląskie
Lokalizacja: czestochowa

Re: zmieszana - problemy zycia codziennego

Post autor: aguusia88 » 22 lut 2013, 11:26

meczarnia to bedzie wtedy jak facet odejdzie bo cie nie zaakceptuje i zaniknie zycie towarzyskie bo nie dopasuje sie do nich
13.08.2013 - Kolektomia - Zespolenie krętniczo-odbytnicze/ Warszawa, Czerniakowska

09.12.13 - Polipektomia pozostawionego odcinka/ Warszawa, Czerniakowska

Dorotaa
Debiutant ✽
Posty: 31
Rejestracja: 15 mar 2010, 22:30
Choroba: polipowatość rodzinna
województwo: śląskie
Lokalizacja: katowice
Kontakt:

Re: zmieszana - problemy zycia codziennego

Post autor: Dorotaa » 22 lut 2013, 11:31

Jak się kogoś kocha to się go akceptuje.

Słuchaj. odkąd mam poucha ani razu nei narobiłam pod siebie i nie chodziłam z zadnymi pampersami! Nawet jak mialam grype jelitowa i sie ze mnie lało to nie narobiłam pod siebie, o czym Ty mowisz.

Przy stomii jelito cały czas 'robi' do woreczka.

I przy stomii i przy pouchu moga byc powiklania.
ale swiczy sie zwieracz zeby nie 'robic pod siebie'. Boże, widzisz a nie grzmisz.
Poza tym, wszystko zalezy od naszego nastawienia, woli walki i chęci życia.

Naprawdę chyba sobie nie wyobrazasz ile zalezy od naszego nastawienia.
A Twoje niestety nie prognozuje dobrze.

Dziewczyny, jasne ze zoperuja kogos kto wie ze chce zyc i nie marudzi i nie szuka wymowek ale ja juz nie wiem jak mam do aguusi88 mówić i jakimi argumentami skoro ona ma swoje jakies wyssane z palca albo ma wizje rzeczy po operacji z trudnych przypadkow..

A.. i jeszcze jedno. im dluzej czekasz tym mozesz miec wieksze problemy czy z pouchem czy ze stomia.


No wlasnie moje zycie sie zaczelo na nowo. Nie jest latwo, nie mowie. Ale doceniam je prawdopodobnie bardziej niz ludzie wokół mnie.
I wiedziałam ze chce zyc, decyzja byla krotka - operacja jak najszybciej zeby przypadkiem nie zrobil mi sie nowotwor. nie ma na co w ogole czekac.


Kurcze...usmiecham sie, mimo ze czasem cos boli czy od endo czy czegos innego, mimo ze czasem cos mi jedzeniowo nie podpasuje to nie moge powiedziec ze jem specjalnie inaczej. nie jem wieprzowiny, unikam wzdymajacych rzeczy ale i te czasami w mniejszych ilosciach zjadam. wcinam pizze i ostatnio rumsztyk z cebulka! a czasmi robie sobie wieksza diete. ale zyje normalnie. czasem sie czegos napije w rozsadnych ilosciach, chodze na basen, pracuje codziennie duzo godzin, jezdze konno i skacze przez przeszkody, w niczym mi moja choroba nie przeszakdza. korzystam poki moge... wykorzystuje maksymalnie zycie aby sie nic cieszyc...
nie rozumiem jak mozna miec taki maly szacunek do zycia aby sie nie zoperowac.

aguusia88
Początkujący ✽✽
Posty: 157
Rejestracja: 30 mar 2012, 16:25
Choroba: polipowatość rodzinna
województwo: śląskie
Lokalizacja: czestochowa

Re: zmieszana - problemy zycia codziennego

Post autor: aguusia88 » 22 lut 2013, 11:50

Dorotaa pisze:Jak się kogoś kocha to się go akceptuje.

Słuchaj. odkąd mam poucha ani razu nei narobiłam pod siebie i nie chodziłam z zadnymi pampersami! Nawet jak mialam grype jelitowa i sie ze mnie lało to nie narobiłam pod siebie, o czym Ty mowisz.

Przy stomii jelito cały czas 'robi' do woreczka.

I przy stomii i przy pouchu moga byc powiklania.
ale swiczy sie zwieracz zeby nie 'robic pod siebie'. Boże, widzisz a nie grzmisz.
Poza tym, wszystko zalezy od naszego nastawienia, woli walki i chęci życia.

Naprawdę chyba sobie nie wyobrazasz ile zalezy od naszego nastawienia.
A Twoje niestety nie prognozuje dobrze.

Dziewczyny, jasne ze zoperuja kogos kto wie ze chce zyc i nie marudzi i nie szuka wymowek ale ja juz nie wiem jak mam do aguusi88 mówić i jakimi argumentami skoro ona ma swoje jakies wyssane z palca albo ma wizje rzeczy po operacji z trudnych przypadkow..

A.. i jeszcze jedno. im dluzej czekasz tym mozesz miec wieksze problemy czy z pouchem czy ze stomia.


No wlasnie moje zycie sie zaczelo na nowo. Nie jest latwo, nie mowie. Ale doceniam je prawdopodobnie bardziej niz ludzie wokół mnie.
I wiedziałam ze chce zyc, decyzja byla krotka - operacja jak najszybciej zeby przypadkiem nie zrobil mi sie nowotwor. nie ma na co w ogole czekac.


Kurcze...usmiecham sie, mimo ze czasem cos boli czy od endo czy czegos innego, mimo ze czasem cos mi jedzeniowo nie podpasuje to nie moge powiedziec ze jem specjalnie inaczej. nie jem wieprzowiny, unikam wzdymajacych rzeczy ale i te czasami w mniejszych ilosciach zjadam. wcinam pizze i ostatnio rumsztyk z cebulka! a czasmi robie sobie wieksza diete. ale zyje normalnie. czasem sie czegos napije w rozsadnych ilosciach, chodze na basen, pracuje codziennie duzo godzin, jezdze konno i skacze przez przeszkody, w niczym mi moja choroba nie przeszakdza. korzystam poki moge... wykorzystuje maksymalnie zycie aby sie nic cieszyc...
nie rozumiem jak mozna miec taki maly szacunek do zycia aby sie nie zoperowac.
siostra mi mowila ze robila pod siebie i mnie tym straszyla ze trzeba posciel zmieniac kilka razy dziennie. i dlatego nie chce wstawac w nocy, bo partner sie musi wyspac do pracy, idzie spac o 21-22 i wstaje o 5 rano,przed 5. wiec nie lubi jak sie krece wieczorem
Ostatnio zmieniony 22 lut 2013, 11:51 przez aguusia88, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Raysha
Weteran ✿
Posty: 4274
Rejestracja: 06 sie 2006, 12:44
Choroba: CD
województwo: dolnośląskie

Re: zmieszana - problemy zycia codziennego

Post autor: Raysha » 22 lut 2013, 11:51

aguusia88 pisze:a dla was nie jest wazna blizna? nie wstydzicie sie rozbierac na plazy?
nie dosc ze mam nadwage ktorej zgubic nie moge to jeszcze beda mnie kroic wzdluz i wszerz.
Nie. Chodziłam z workiem stomijnym na wierzchu w dwuczęściowym stroju. Mając dojscie centralne na klatce piersiowej.

Straszne, nie?

Dorotaa
Debiutant ✽
Posty: 31
Rejestracja: 15 mar 2010, 22:30
Choroba: polipowatość rodzinna
województwo: śląskie
Lokalizacja: katowice
Kontakt:

Re: zmieszana - problemy zycia codziennego

Post autor: Dorotaa » 22 lut 2013, 12:11

Czy Ty nie potrafisz zrozumieć, że stosunkowo malo osob zdarza sie ktorzy robią pod siebie?
Dlatego robic się dwie operacje a nie jedna zeby ograniczyc powikladnia to po pierwsze, po drugie przez ten czas cwiczy sie miesnie zwieraczy zeby nie robic pod siebie.
Dlatego robienie operacyjne i na dwa rayz jest lepsze niz raz i to laparoskopowo.

Siostra Ci straszy, biedny mezczyzna musi sie wyspac ojojojojoj...

Powiem Ci cos.
Jezeli facet Cie ma nie zaakceptowac to i tak w koncu Cie nie zaakceptuje.
Wiesz... ludzie czasami pracuja duzo wiecej niz Twoj mezczyzna i spia duzo mniej niz on. I jezeli on nei chce bys go budzila bo mozesz miec po operacji jakis czas problemy to przepraszam bardzo zlituj sie dziewczyno po co Ty go masz.
Druga osoba ma Cie wspierać, pomagać, dawać z siebie 100 razy wiecej niz normalnie jak potrzebujesz....
Skoro on Ci nie chce pomoc przy operacj to lepiej go zostaw zanim on zostawi Ciebie


Mój facet majac 20 lat, bo wtedy bylam operowana, jak mialam wielkie problemy z zaciekaniem przy stomii, bolalo bo to skora wyzarta do krwi, to nie dosc ze on pierwszy spojrzal na moj worek po operacji (i powiedizał ze kocha mnie z nim czy bez niego), to pozniej przed studiami czasami na 6 rano przyjezdzal do mnie zeby mi pomoc zmienic worek. sluchal jak nie raz plakalam bo mnie bolalo, bo byla wyzarta skóra. To jest miłość.

W milosci ludzie sie poswiecaja dla siebie kiedy trzeba a kiedy druga osoba ciezko choruje dwoja i się i troją zeby im pomóc...

Tobie przydałby sie psychiatra psychoterapeuta, bo masz powazne problemy ze sobą, ze swoją wartosci i z postrzeganiem zwiazku. to co opisujesz to toksyczny zwiazek.
psychoterapia nie pomoze Ci po jednej wizycie ale po paru bedziesz juz lepiej sie czuj, a trwa czasami lata. i mozna ja miec na NFZ...

Powinnas przestac tutaj pisac i chwile sama pomyslec o tym wszystkim.

aguusia88
Początkujący ✽✽
Posty: 157
Rejestracja: 30 mar 2012, 16:25
Choroba: polipowatość rodzinna
województwo: śląskie
Lokalizacja: czestochowa

Re: zmieszana - problemy zycia codziennego

Post autor: aguusia88 » 22 lut 2013, 12:26

czujemy do siebie milosc ale miloscia sie nie wykarmimy wiec dlatego sobie pomyslalam ze jesli bedziemy musieli sie od siebie wyprowadzic to nie poddam sie operacji bo nie mam zamkiaru bys podrzutkiem. a ty sobie nie zdajesz sprawy jak z praca jest ciezko i za 1000 zl oszczednosci nie bedziemy zyc

aguusia88
Początkujący ✽✽
Posty: 157
Rejestracja: 30 mar 2012, 16:25
Choroba: polipowatość rodzinna
województwo: śląskie
Lokalizacja: czestochowa

Re: zmieszana - problemy zycia codziennego

Post autor: aguusia88 » 22 lut 2013, 12:43

Egzistenz pisze:
za 1000 zl oszczednosci nie bedziemy zyc
dlatego lepiej umrzeć, świetnie to sobie wykalkulowałaś ;)
no na pewno stresujac sie nie bede miala pozytywnego nastawienia do zycia, pzed operacja i po. nie bedzie mi na niczym zalezec. , a jak umre to dostana pieniadze z odszkodowania, chociaz tyle. partner spelni marzenia z ktorych musi zrezygnowac przeze mnie

Dorotaa
Debiutant ✽
Posty: 31
Rejestracja: 15 mar 2010, 22:30
Choroba: polipowatość rodzinna
województwo: śląskie
Lokalizacja: katowice
Kontakt:

Re: zmieszana - problemy zycia codziennego

Post autor: Dorotaa » 22 lut 2013, 12:48

Wiesz... faktycznie nie wiem jak ciezko jest zarobic. Wiesz w luksusach sie nie plawie, prowadze wlasna dzialalnosc i wiem jak jest ciezko, moj chlopak pracuje za 1500 i studiuje.

Generalnie jestem przykladem tego ze po operacji mozna sie pozbierac, 3 tyg po operacji bylam na zajeciach, zdalam semestr i pozniej nastepny rok. od razu pozniej zalozylam dzialalnosc dzieki dotacji i doskonale wiem jak jest ciezko ;].

poza tym... jak ktos chce to i pojdzie dodatkowo ulotki roznosic byle miec ze 400 zł wiecej.
Mozna znalezc prace jak sie chce wiec nie mow ze nie.

Zreszta Twoja sprawa. Rób co chcesz, uzalaj sie i zasatnawiaj czy chcesz zyc. Gratuluje podejscia.

[ Dodano: 22-02-2013 ]
Dziewczyny... ja nie wiem czy jest sens dalej dyskutowac, skoro ktos usilnie chce umrzec, nie chce stawic czola problemom...

Kazdy sie stresuje wiesz? ja tez sie stresuje jak mam pospłacac rzeczy i nie umieram.

Ogarnij sie i skoro nie chcesz slucac rad i DOBRYCH argmentow to nie pisz bo bezsensu zajmujesz czas.

Skoro uwazasz ze umieranie to dobry pomysl to nie mam juz pomyslow bo to Ty musisz chciec zyc a nie my.
Odejdz od faceta - tez bedzie mogl spelniac marzenia.

aguusia88
Początkujący ✽✽
Posty: 157
Rejestracja: 30 mar 2012, 16:25
Choroba: polipowatość rodzinna
województwo: śląskie
Lokalizacja: czestochowa

Re: zmieszana - problemy zycia codziennego

Post autor: aguusia88 » 22 lut 2013, 12:54

nie kazdy moze wszedzie pracowac.
wszedzie szukaja studentow zeby skladki nie oplacac a my oboje studentami nie jestesmy.

nie chodzi mi o to czy za misiac pojde na basen a za rok bede zwiedzac rzym, tylko czy jest sens sie meczyc i miec nadzieje na lepsze zycie i ze ktos cie pokocha
13.08.2013 - Kolektomia - Zespolenie krętniczo-odbytnicze/ Warszawa, Czerniakowska

09.12.13 - Polipektomia pozostawionego odcinka/ Warszawa, Czerniakowska

Awatar użytkownika
magda281
Znawca ❃❃
Posty: 2474
Rejestracja: 20 gru 2007, 11:55
Choroba: CD
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: okolice warszawy

Re: zmieszana - problemy zycia codziennego

Post autor: magda281 » 22 lut 2013, 13:02

aguusia88, aż nie wierzę w to co widzę :/
Ja wszystko rozumiem,kłopoty finansowe( wiele osób je ma) I uwierz niektórzy mają gorsze sytuacje.
Rodzina -też wiele osób ma rodziny takie ktore nie rozumieją chorego lub nie chcą zrozumieć.
Jesteś osobą niedojrzałą skoro masz takie zdanie na temat zdrowia swojego, blizny -olej blizny,dziwię się pani psycholog że nie wysłała Cię na terapię (sory ale według mnie wymagasz takowej) A pójdę nawet dalej masz obsesje i natręctwa które trzeba niestety leczyć . Ja teraz w chorobie mam wiele więcej znajomych niż miałam będąc przed chorobą-więc nie pisz takich rzeczy
aguusia88 pisze:meczarnia to bedzie wtedy jak facet odejdzie bo cie nie zaakceptuje i zaniknie zycie towarzyskie bo nie dopasuje sie do nich
życie towarzyskie ? dziewczyno tu chodzi o Twoje życie teraz, jest wiele osób wśród nas chorych którzy chętnie z Cię odwiedzą czy nawet tylko przez internet pogadają itd tylko wszystko zależy od Twoich chęci.
Ostatnio zmieniony 22 lut 2013, 13:05 przez magda281, łącznie zmieniany 1 raz.
Kto nadzieje w innych pokłada,celu nie osiąga.

Awatar użytkownika
Raysha
Weteran ✿
Posty: 4274
Rejestracja: 06 sie 2006, 12:44
Choroba: CD
województwo: dolnośląskie

Re: zmieszana - problemy zycia codziennego

Post autor: Raysha » 22 lut 2013, 13:02

Flame War. Walka na słowa. Bezsensowna.
Na miejscu modów bym zamknęła wątek.
W tym temacie wszystko zostało powiedziane...

... A teraz chodźmy wszyscy umrzeć, bo czekają nas blizny :E

ODPOWIEDZ

Wróć do „Nasza Psychika”