jak żyć z osobą chorą

czyli smutki i radości posiadaczy CU i CD, wypróbowane sposoby radzenia sobie ze stresem etc.

Moderatorzy: Anette28, Moderatorzy

ODPOWIEDZ
stalinichor
Debiutant ✽
Posty: 9
Rejestracja: 19 mar 2012, 15:52
Choroba: CD u partnera
województwo: śląskie
Lokalizacja: Gliwice
Kontakt:

jak żyć z osobą chorą

Post autor: stalinichor » 30 maja 2013, 20:08

Nie zauważyłam tu tematu związanego z tym jak radzić mają sobie z chorobą bliscy osoby chorej :)
jak Wy sobie radzicie z tym, że Wasz partner choruje, marudzi, nic mu sie nie chce itp itd.

Ja już momentami jestem tym przemęczona czasem mam ochotę dać mu solidnego klapsa w dupe (co nie zawsze było by dobrym pomysłem szczególnie po czasie gdy ma rozwodnienie :P badz wydala krew).
Dodam ze ja mam problemy z zoladkiem, wiec po czesci rozumie jego bol, oraz to ze nie zawsze chce sie czlowiekowi wstac z tego cholernego lozka bo boli i kurcze boli.

Miał chodzić do poradni zdrowia psychicznego po tym jak przeszedl psychoze sterydowa po encortonie, po chodzil pare razy i stwierdzil ze nikt mu nie pomoze procz jego samego.

To bylo rok temu, szczerze mowiac jest gorzej i nie jest przyjemnie patrzec jak sie pograza w jakies depresji i uzalaniu nad tym jak mu zle.

Chciałabym mu pomoc, czytam od czasu do czasu to forum, mi pomaga jak poczytam o tym ze on nie jest sam, ze inni chorzy na Crhona sobie radza to on tez powinien dac rade.

Mówiłam mu rowniez by tutaj sie zaczal udzielac ale popatrzyl na mnie jak na wariatke.
Pisząc tego posta wiem że to rozumiecie jak jest ciężko być z osoba która jest chora, nie jest to łatwy związek.

Zatem jeszcze raz przypominam się z prośbą, jeśli macie jakieś pomysły jak pomóc choremu dajcie znac!
jak najdluzej bez bolu

loczek
Początkujący ✽✽
Posty: 488
Rejestracja: 14 lis 2012, 19:00
Choroba: CD
województwo: lubelskie
Lokalizacja: prawie lublin

Re: jak żyć z osobą chorą

Post autor: loczek » 30 maja 2013, 20:36

stalinichor pisze:jak Wy sobie radzicie z tym, że Wasz partner choruje, marudzi, nic mu sie nie chce itp itd.
tutaj raczej jest odwrotnie, to my marudzimy partnerom :lol:

ale jak by nie było, w dobrą stronę idziesz, że interesujesz się chorobą chłopaka i chcesz mu pomóc :roll:

Poczytaj dział miłość, tam przewijały się takie tematy.


A co do Twojego pytania, to w jakim stanie jest chłopak? Remisja, zaostrzenie? jakies operacje miał? dlugo choruje?

stalinichor
Debiutant ✽
Posty: 9
Rejestracja: 19 mar 2012, 15:52
Choroba: CD u partnera
województwo: śląskie
Lokalizacja: Gliwice
Kontakt:

Re: jak żyć z osobą chorą

Post autor: stalinichor » 30 maja 2013, 21:02

włąśnie jemu nie chce marudzic dlatego tu pisze :D taki system obrony :D kazdy komus musi pomarudzic hehehe a teraz to jest remisyjno zaostrzeniowym, kilka dni spokoj pozniej znow łubu dubu i pogo ma w brzuchu, choruje hmmm... trudno stwierdzic jak dlugo lepiej bedzie jak napisze kiedy stwierdzono u niego chorobe, bylo to 4,5 roku temu :) dobrze to przegrzebie tamten dzial :D dzieki za informacje :D

[ Dodano: 30-05-2013 ]
aaa i ten temat założyłam nie bardziej do marudzenia, tylko po to by sie dowiedziec jak to wyglada tez u osob ktore sa w mojej sytuacji, bo choroba jest i ona bedzie :D taki gratis do mojego mezczyzny jeszcze dwoch malych w brzuchu :)
jak najdluzej bez bolu

stalinichor
Debiutant ✽
Posty: 9
Rejestracja: 19 mar 2012, 15:52
Choroba: CD u partnera
województwo: śląskie
Lokalizacja: Gliwice
Kontakt:

Re: jak żyć z osobą chorą

Post autor: stalinichor » 31 maja 2013, 17:39

o tez dobry pomysl! :D
jak najdluzej bez bolu

McCarty

Re: jak żyć z osobą chorą

Post autor: McCarty » 31 maja 2013, 19:46

stalinichor pisze:Nie zauważyłam tu tematu związanego z tym jak radzić mają sobie z chorobą bliscy osoby chorej :)
jak Wy sobie radzicie z tym, że Wasz partner choruje, marudzi, nic mu sie nie chce itp itd.

Ja już momentami jestem tym przemęczona czasem mam ochotę dać mu solidnego klapsa w dupe (co nie zawsze było by dobrym pomysłem szczególnie po czasie gdy ma rozwodnienie :P badz wydala krew).
Dodam ze ja mam problemy z zoladkiem, wiec po czesci rozumie jego bol, oraz to ze nie zawsze chce sie czlowiekowi wstac z tego cholernego lozka bo boli i kurcze boli.

Miał chodzić do poradni zdrowia psychicznego po tym jak przeszedl psychoze sterydowa po encortonie, po chodzil pare razy i stwierdzil ze nikt mu nie pomoze procz jego samego.

To bylo rok temu, szczerze mowiac jest gorzej i nie jest przyjemnie patrzec jak sie pograza w jakies depresji i uzalaniu nad tym jak mu zle.

Chciałabym mu pomoc, czytam od czasu do czasu to forum, mi pomaga jak poczytam o tym ze on nie jest sam, ze inni chorzy na Crhona sobie radza to on tez powinien dac rade.

Mówiłam mu rowniez by tutaj sie zaczal udzielac ale popatrzyl na mnie jak na wariatke.
Pisząc tego posta wiem że to rozumiecie jak jest ciężko być z osoba która jest chora, nie jest to łatwy związek.

Zatem jeszcze raz przypominam się z prośbą, jeśli macie jakieś pomysły jak pomóc choremu dajcie znac!
Claude Lelouch mowi tak: Umieć kochać - do tego trzeba ukończyć szkołę cierpienia

Nic dodac, jesli ty spelniasz ten warunek, a widze, ze tak. To oboje sobie poradzicie.
Pozdrawiam

Awatar użytkownika
Luki36
Aktywny ✽✽✽
Posty: 662
Rejestracja: 11 lip 2013, 11:32
Choroba: CU
województwo: zachodniopomorskie

Re: jak żyć z osobą chorą

Post autor: Luki36 » 24 lip 2013, 07:56

Ja też marudziłem (a mam swiadomość, że niektórzy tutaj przechodzą/przechodzili duuuuużo większe katusze niż ja). Bywało, że z pracy dzwoniłem do żonki, by tylko powiedzieć, że nie czuję się najlepiej, że np. boli mnie gardło, itp. Taką miałem potrzebę pomarudzenia poprostu. Oczywiście każdy jest inny. Jeden cirpi w samotnosci, inny marudzi. Tak samo partner, jednemu nie przeszkadza , gdy luby/luba marudzi i zrzędzi, innego z kolei to przerasta, co niestety może się skończyć rozpadem związku. Ja powiem Wam tylko co mi wspomniał mój psychiatra: - Co mi daje to marudzenie, że źle sie czuję? Tylko umeczam osoby mi bliskie, które i tak nie potrafia mi pomóc (oczywiscie nie chodzi mi o jakieś mocne rzuty choroby, gdy ból i dolegliwości eliminuja z normalnego funkcjonowania). Wiadomo, psycha przeszkadza. W okresach zdołowania, depresyjnych, łatwiej nam zrzędzić. :wink:

Niestety, czasem potrzeba przysłowiowego "kopa w d....ę" by w chociaz przestać użalać sie nad sobą z błahych powodów. Gdy mamy zaostrzenie, pewnie nie bedziemy w stanie udawać ,że wszystko gra. Wówczas ważny jest stosunek naszego partnera do naszej choroby. Czy jest z nami, czy nam pomaga, czy może to go przerasta (co też sie czasem (często?) zdarza. Na wszystko nie mamy wpływu, szczególnie w sytuacji gdy partner wiązał sie ze zdrowym egzemplarzem, a choróbsko dotknęło nas potem.
Na razie, bez leków

Awatar użytkownika
Raysha
Weteran ✿
Posty: 4274
Rejestracja: 06 sie 2006, 12:44
Choroba: CD
województwo: śląskie
Lokalizacja: Jaworzno
Kontakt:

Re: jak żyć z osobą chorą

Post autor: Raysha » 24 lip 2013, 09:53

Ja powiem, że moja dziewczyna bardziej zaakceptowała to, że mam stomię, chorobę, żywienie pozajelitowe - nawet wykazała takie zainteresowanie, że tu chce dotknąć, to zobaczyć, spróbować nabierać fiolki z lekarstwami według standardów etc.

Natomiast większą barierą okazało się, to co moja pani psycholog powiedziała, że mam depresję, zaburzenia emocjonalne, nerwicę, lęki nocne jak i tendencje do stanów borderline.

Bez_Nadziei
Początkujący ✽✽
Posty: 100
Rejestracja: 16 kwie 2013, 22:04
Choroba: w trakcie diagnozy
województwo: dolnośląskie
Lokalizacja: Dolnyśląsk

Re: jak żyć z osobą chorą

Post autor: Bez_Nadziei » 26 lip 2013, 16:58

Ooo świetny wątek, coś dla mnie :)

Mam identyczną sytuację jak stalinichor, dobrze Cię rozumiem. U mojej miłości diagnozę postawiono w tym roku w kwietniu. A wszystkie objawy zaczęły się już ponad 2 lata temu - tylko żaden z lekarzy nie wiedział co mu jest, aż trafiliśmy na Borowską we Wrocławiu i postawili go na nogi.

Czytając to forum - wiem, że to ciężka choroba na całe życie. Bardzo się boję przyszłości. Jak jest dobrze, że nie ma objawów to czasem nawet uda się o tym nie myśleć.

Ale teraz tak mam że jak tylko widzę jego rękę w okolicy brzucha to od razu mam przyspieszone tętno i pocą mi się ręcę bo boje się że go boli.

Mąż dobrze radzi sobie z chorobą, chociaż był taki okres, że bardzo cierpiał, strasznie mi go wtedy żal, nie wiem co robić, jak mu pomóc. Często też myślę, że chętnie bym wzięła od niego tą chorobę, byle tylko nie cierpiał, bo to naprawdę świetny facet i nie zasługuje na takie męczarnie.

Teraz kończy brać steryd po zaostrzeniu, więc boje się że ataki znów wrócą :(

Jeśli chodzi o psychikę to raz lepiej raz gorzej, taka huśtawka.

Jedno wiem na pewno, że ja się nie poddam i będę o niego walczyć.

Buziaki, trzymajcie się :)
2011r. - początki objawów - biegunki i bóle brzucha potem już tylko gorzej
04. 2013r. - szpital na Borowskiej Wrocław - 13 dni pobytu - diagnoza - podejrzenie Crohna

31.08.2013 - zejście ze sterydu ( metypred ) do 0
biegunek brak za to brzuch mocno boli i daje w kość:(

18-20.11.2013 - Znowu Borowska - do stałych dolegliwości dołączyły wrzody. Wykluczono mikroskopowe zapalenie jelit.

Pentasa - 1 - 0 - 1
Cholestil - 0 - 1 - 0
Mianserin - 0 - 0 - 1
Witaminki

ODPOWIEDZ

Wróć do „Nasza Psychika”