Te ciągłe pobyty w szpitalu...

czyli smutki i radości posiadaczy CU i CD, wypróbowane sposoby radzenia sobie ze stresem etc.

Moderatorzy: Anette28, Moderatorzy

ODPOWIEDZ
kalka_96
Znawca ❃❃
Posty: 2119
Rejestracja: 24 lip 2011, 14:08
Choroba: CD
województwo: małopolskie
Lokalizacja: K-w

Te ciągłe pobyty w szpitalu...

Post autor: kalka_96 » 07 sie 2013, 13:17

Cześć.
Nie mam już siły.
Co 2 tyg jeżdżę do szpitala na podanie humiry. Jestem bardzo wrażliwa, od razu się przejmuję innymi jak widzę kogoś znajomego, kto ma mega zaostrzenie, od razu tracę apetyt, boje się że mnie spotka coś złego, że złapię jakąś infekcję i będę musiała zostać w szpitalu, nakręcam się jak nie wiem :oops:
Z racji tego, że tak często jestem w szpitalu bardzo często śni mi się szpital. Śnią mi się lekarze, że mam iść na kolonoskopię, że będę musiała długo zostać, rozmawiam z tymi lekarzami, mówią że jest źle, że będzie operacja, że stomia.
Bardzo mnie męczą te sny, nie potrafię zapomnieć o szpitalu, bo co przyjadę to znowu trzeba jechać. Nie mam się jak odstresować, znajomi się odwórcili, nie wiem, boją się mnie czy co :wink: :wink: Nie mam z kim pogadać, nie mam swoich takich ''nastoletnich'' głupich spraw, o których mogłabym pomyśleć i zapomnieć choć na chwilę o Crohnie.
Macie też tak? Co zrobić?
Do psychologa nie pójdę, mam już uraz do 3 którzy ze mną rozmawiali :evil: powymyślali jakieś głupie rzeczy, pytali o bardzo intymne sprawy. :neutral:

Awatar użytkownika
Mala_Mi
Aktywny ✽✽✽
Posty: 751
Rejestracja: 18 lut 2013, 22:54
Choroba: CU
województwo: dolnośląskie
Lokalizacja: Wrocław

Re: Te ciągłe pobyty w szpitalu...

Post autor: Mala_Mi » 07 sie 2013, 13:31

Cześć.
kalka_96 pisze:Nie mam już siły.
To tak samo jak ja, mimo że choruję "dopiero" niecały rok.
kalka_96 pisze:Co 2 tyg jeżdżę do szpitala na podanie humiry. Jestem bardzo wrażliwa, od razu się przejmuję innymi jak widzę kogoś znajomego, kto ma mega zaostrzenie, od razu tracę apetyt, boje się że mnie spotka coś złego, że złapię jakąś infekcję i będę musiała zostać w szpitalu, nakręcam się jak nie wiem
To tak samo jak ja, przejmuje się wieloma rzeczami, również boję się, że jak komuś coś się przydarzyło, to mi też się to przydarzy itp. :cry: chyba my, osoby z nzj tak mamy - wszystko musi Nas przejąć i to działa destrukcyjne na nasze biedne jelita :roll:
kalka_96 pisze:Z racji tego, że tak często jestem w szpitalu bardzo często śni mi się szpital. Śnią mi się lekarze, że mam iść na kolonoskopię, że będę musiała długo zostać, rozmawiam z tymi lekarzami, mówią że jest źle, że będzie operacja, że stomia.
No skoro jesteś co 2 tygodnie w szpitalu to nic dziwnego, że śni Ci się szpital. Sny są prawdopodobnie odzwierciedleniem naszych lęków i pragnień - zatem boisz się kolonoskopii, operacji, stomii - to śni Ci się to :smutny:
kalka_96 pisze:Nie mam się jak odstresować, znajomi się odwórcili, nie wiem, boją się mnie czy co Nie mam z kim pogadać, nie mam swoich takich ''nastoletnich'' głupich spraw, o których mogłabym pomyśleć i zapomnieć choć na chwilę o Crohnie.
bo masz o wiele poważniejsze sprawy niż te "nastoletnie". Ludzie zdrowi mają problemy typu: jaką fryzurę zrobić albo które majtki ubrać, a ludzie chorzy martwią się głównie o swoje zdrowie. Wiem po sobie - kiedyś miałam tyle "problemów" że hoho, a choroba zmieniła mi te "problemy", w jeden poważny - zdrowie :!:
kalka_96 pisze:Co zrobić?
Jeśli nie chcesz iść do psychologa, to polecam książkę Joseph Murphy "Potęga podświadomości". Przeczytaj ją bardzo dokładnie, najważniejsze kwestie dotyczące Ciebie pozaznaczaj. Mi kiedyś ta książka pomogła podjąć jedną bardzo ważną decyzję w życiu. Jest też tam właśnie trochę o snach wyjaśnione.

A co tak w ogóle w życiu robisz? Wiem, że uczysz się w liceum, ale coś poza tym? jakieś hobby? pasje? sporty?

może za dużo myślisz o chorobie? ja mam tak właśnie teraz, cały rok "urlopu zdrowotnego" i już wariuję :roll: mam nadzieję, że jak wrócę od października na studia to wszystko się unormuje i będzie prawie tak jak kiedyś :roll:

W każdym bądź razie życzę Ci wytrwałości i wszystkiego dobrego :!:
29 września 2012r. - pierwszy objaw
24 października 2012r. - diagnoza CU
30 listopada 2012r. - resekcja jelita grubego, wyłonienie ileostomii
17 grudnia 2012r. - reoperacja z powodu ropnia w miednicy mniejszej, usuwanie zrostów
29 kwietnia 2013r. - operacja z powodu niedrożności jelita cienkiego spowodowana licznymi zrostami

Co dalej nie wiem, ale mam dość :(

W przyszłości planowane wytworzenie j-poucha.

kalka_96
Znawca ❃❃
Posty: 2119
Rejestracja: 24 lip 2011, 14:08
Choroba: CD
województwo: małopolskie
Lokalizacja: K-w

Re: Te ciągłe pobyty w szpitalu...

Post autor: kalka_96 » 07 sie 2013, 13:40

Mala_Mi pisze:Jeśli nie chcesz iść do psychologa, to polecam książkę Joseph Murphy "Potęga podświadomości". Przeczytaj ją bardzo dokładnie, najważniejsze kwestie dotyczące Ciebie pozaznaczaj. Mi kiedyś ta książka pomogła podjąć jedną bardzo ważną decyzję w życiu. Jest też tam właśnie trochę o snach wyjaśnione.

A co tak w ogóle w życiu robisz? Wiem, że uczysz się w liceum, ale coś poza tym? jakieś hobby? pasje? sporty?
myślałam kiedyś o tej książce, chyba ją zakupię :roll:
ucze się na profili biol-pol-ang. chciałam iść na medycynę, ale chyba sobię nie poradzę, mam ogromny kłopot z chemią i muszę się zadowilić innym kierunkiem studiów
gram trochę na gitarze, na trąbce. nawet przed chorobą grałam w orkiestrze, ale potem zrezygnowałam bo nie mam jak dojeżdzać na próby i te terminy też mi nie odpowiadają.
lubię pisać opowiadania, zajmuję się młodszą (4lata) siostrą czasami :razz:
sportów jakoś nie lubię :razz:

Awatar użytkownika
Baby
Moderator
Posty: 4161
Rejestracja: 30 mar 2011, 12:19
Choroba: mikroskopowe zap. j.
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa

Re: Te ciągłe pobyty w szpitalu...

Post autor: Baby » 07 sie 2013, 13:47

kalka_96, to może terapeuta byłby dobrym rozwiązaniem? Ja takze często bywam w szpitalu i nie raz pakując walizkę potrafię się rozpłakać na samą myśl że muszę tam iść. Masz jakieś hobby, pasję?
,,Jeśli chcesz zmienić świat, zacznij od siebie." Gandhi
,,Jeśli życie rzuca Ci kłody pod nogi - zrób sobie z nich tratwę."

Awatar użytkownika
Natuśka
Ekspert ✿✿
Posty: 5134
Rejestracja: 29 kwie 2009, 12:58
Choroba: CD
województwo: opolskie
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Re: Te ciągłe pobyty w szpitalu...

Post autor: Natuśka » 07 sie 2013, 14:34

kalka_96 pisze: na trąbce. nawet przed chorobą grałam w orkiestrze,
Ja też! :D Ale od września zmieniam trąbkę na coś lżejszego :wink:
kalka_96 pisze:zrezygnowałam bo nie mam jak dojeżdzać na próby
A może byłaby możliwość dojeżdżać na próby czasami? Ja tak właśnie mam. Ćwiczę w domu, na próbach pojawiałam się raz, góra 2 razy w miesiącu, a próby są 2 razy w tygodniu.
Tyyyy, kalka_96, powiedz mi jeszcze, że grałaś w Sosnowicach :E
WrednaTubisia pisze:że po jakimś czasie się można przyzwyczaić do szpitala.
Owszem, ja przyzwyczaiłam się do szpitala, ale do tej drugiej strony łóżka :neutral: Jeśli to ja mam być w łóżku, ja jestem pacjentem to jest mi bardzo ciężko, mimo że twarze znam, czuję się jak u siebie. Jak często bywam w szpitalach jako pacjent, tym gorzej znoszę kolejne pobyty w szpitalu. Na samą myśl mnie skręca :oops:
A gdy czasem idę na gastro, bo "coś tam" i mam jeszcze słabszy dzień do ryk wieczorami jak się napatrzę :smutny:
Na zawsze razem... :*

Podpisano:Twój Crohn :flowers:

Aktualnie: Szczęśliwsza, bo krótsza :smile: + Methypred 32 mg, Metronidazol 3 x 1 tabl., Multilac 2x1 kaps., Magne B6, Elevit ProNatal i bla, bla, bla (...)
W planach : Realizacja punktu 2 :E

1. 19.11.2012- hemikolektomia prawostronna metodą laparoskopową :D
2. Normalne życie...
3. ZZSK mam, ale nikomu nie oddam :razz:

Awatar użytkownika
Raysha
Weteran ✿
Posty: 4274
Rejestracja: 06 sie 2006, 12:44
Choroba: CD
województwo: śląskie
Lokalizacja: Jaworzno
Kontakt:

Re: Te ciągłe pobyty w szpitalu...

Post autor: Raysha » 07 sie 2013, 15:59

Zastanawiające jest to, że ludzie tak szybko rezygnują z poszukiwań psychologa. Jakoś jak ktoś ma problemy fizyczne, choćby dolegliwości brzuchowe, to szuka do oporu, póki nie znajdzie odpowiedniego dla siebie specjalisty. A z psychologami to jakoś "Ten był paskudą, wiec wszyscy są paskudami". Wiadomo, że szybko się specjalisty nie znajdzie. Ja przerabiałam sporo psychologów, aż trafilam na odpowiednią osobę. Nie ma nic gorszego niż odkładanie problemów psychiczno emocjonalnych "na potem". Wiem co mówię, bo potem może być coraz gorzej. Nawet jeśli wydaję nam się, że poradzimy sobie, to nikt nie da nam obiektywnego obrazu niż druga osoba. W dodatku obca. Pogłębiający się problem emocjonalny może mieć fatalne skutki... Uwierzcie mi, że wiem co mówię. Bo nie usłyszałam bez powodu to co usłyszałam u psychologa po roku psychoterapii. I z skąd się to wzieło?

Przeczytanie tej książki na pewno nie zaszkodzi. Mi pomagały materiały coachingowe, motywujące. No i pasja powinna być, jakakolwiek. Nie robisz tego dla kariery, ale dla własnej psychoterapii. Zwłaszcza jak uda Ci się osiągnąć stan flow.

Co do częstych pobytów. Nie dziwię się kompletnie, że tak reagujesz. Dlatego jak miałam tak częste pobyty to starałam się dostrzegać coś, co sprawi, że będzie mi się chciało jechać. Choćby kawa w Starbucksie na dworcu. Albo przejazd pociągami (uwielbiam jazdę pociągiem i dla mnie każda podróż jest fascynująca). Generalnie jest chyba taki etap u każdego przewlekle chorego, że ktoś kto bardziej od nas choruje, wzbudza w nas coś w rodzaju "nie chce tak samo". Z czasem się zdystansowałam, bo widzę jak mówię codziennie, że mnie boli to wzbudzam w ludziach tak przeraźliwą bezradność, że bardziej mnie dołuje to, że nikt mi nie pomoże.

kalka_96
Znawca ❃❃
Posty: 2119
Rejestracja: 24 lip 2011, 14:08
Choroba: CD
województwo: małopolskie
Lokalizacja: K-w

Re: Te ciągłe pobyty w szpitalu...

Post autor: kalka_96 » 07 sie 2013, 16:31

Tak sobie czytam i myślę, co ja bym bez Was zrobiła. Jak dobrze, że jest to forum.
Natuśka pisze:Tyyyy, kalka_96, powiedz mi jeszcze, że grałaś w Sosnowicach
no przykro mi, ale nie :( :razz:
Natuśka pisze:A może byłaby możliwość dojeżdżać na próby czasami? Ja tak właśnie mam. Ćwiczę w domu, na próbach pojawiałam się raz, góra 2 razy w miesiącu, a próby są 2 razy w tygodniu.
już dawno nie gralam, ciężko byłoby mi znowu zaczynać...
ale myślę nad zakupem nowej gitary :wink:
WrednaTubisia pisze:kalka_96, a może spróbuj robić biżuterię?
WrednaTubisia, ooo fajny pomysł, pomyślę :roll: dzięki :*
elwirka pisze:ja zawsze nawet na humirę biorę ksiażkę , gazęte, mp3, coś żeby nie zwracać uwagi że jestem w szpitalu , tylko po to żeby nie myśleć że zaraz tu znów wyląduje.
też tak robią, ale no ten widok, tych bardziej chorych mnie przeraża, muszę do tego przywyknąć, może z czasem
Raysha, może faktycznie dobrze mówisz, pomyślę nad psychologiem, jednak wydaje mi się że lepiej od niego sprawdziłaby się jakaś zwykła osoba, a którą można pogadać ot tak, o głupatach.
koleżanki mają inne problemy , o właśnie takie o których pisała Mala_Mi,
Mala_Mi pisze:bo masz o wiele poważniejsze sprawy niż te "nastoletnie". Ludzie zdrowi mają problemy typu: jaką fryzurę zrobić albo które majtki ubrać, a ludzie chorzy martwią się głównie o swoje zdrowie. Wiem po sobie - kiedyś miałam tyle "problemów" że hoho, a choroba zmieniła mi te "problemy", w jeden poważny - zdrowie

Awatar użytkownika
obyty.z.cu
Doradca CU
Posty: 7752
Rejestracja: 28 lis 2008, 13:48
Choroba: CU
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: wielkopolska- Leszno

Re: Te ciągłe pobyty w szpitalu...

Post autor: obyty.z.cu » 07 sie 2013, 16:45

Raysha pisze:Z czasem się zdystansowałam, bo widzę jak mówię codziennie, że mnie boli to wzbudzam w ludziach tak przeraźliwą bezradność, że bardziej mnie dołuje to, że nikt mi nie pomoże.
na wszystkie pytania :jak sie czujesz ?
odpowiadam : SUPER !!
To naprawde działa,inaczej wpada sie w rozmowy nic nie wnoszące prócz.. dołowania.
Raysha pisze: A z psychologami to jakoś "Ten był paskudą, wiec wszyscy są paskudami". Wiadomo, że szybko się specjalisty nie znajdzie. Ja przerabiałam sporo psychologów, aż trafilam na odpowiednią osobę. Nie ma nic gorszego niż odkładanie problemów psychiczno emocjonalnych "na potem". Wiem co mówię, bo potem może być coraz gorzej. Nawet jeśli wydaję nam się, że poradzimy sobie, to nikt nie da nam obiektywnego obrazu niż druga osoba. W dodatku obca. Pogłębiający się problem emocjonalny może mieć fatalne skutki... Uwierzcie mi, że wiem co mówię.
i właśnie o to chodzi...
Nie wystarczy 2 czy 3 razy odwiedzić psychologa,czasem potrzeba i rok z wizytami raz czy 2 razy w tygodniu ,z czasem w miesiącu..z czasem zaczyna sie wszystko w głowie układać.
Pobyty w szpitalu zawsze są dołujące,..zawsze, nic tego nie zmieni.
Trzeba po prostu tam być i tyle.

[ Dodano: 07-08-2013 ]
kalka_96 pisze:pomyślę nad psychologiem, jednak wydaje mi się że lepiej od niego sprawdziłaby się jakaś zwykła osoba, a którą można pogadać ot tak, o głupatach.
a ja myślę,że jedno nie przeszkadza drugiemu :wink:
„Przytulanie jest zdrowe. Wspomaga system immunologiczny, utrzymuje człowieka w dobrym zdrowiu, leczy depresje, redukuje stres, przywołuje sen, odmładza, orzeźwia, nie ma przykrych skutków ubocznych, jest więc po prostu cudownym lekiem ..."Każda droga zaczyna się od pierwszego kroku" . https://senmaluszka.pl

Awatar użytkownika
Raysha
Weteran ✿
Posty: 4274
Rejestracja: 06 sie 2006, 12:44
Choroba: CD
województwo: śląskie
Lokalizacja: Jaworzno
Kontakt:

Re: Te ciągłe pobyty w szpitalu...

Post autor: Raysha » 07 sie 2013, 17:03

kalka_96 pisze:Raysha, może faktycznie dobrze mówisz, pomyślę nad psychologiem, jednak wydaje mi się że lepiej od niego sprawdziłaby się jakaś zwykła osoba, a którą można pogadać ot tak, o głupatach.
Oferuje swoje gadu gadu jak coś :P
obyty.z.cu pisze:na wszystkie pytania :jak sie czujesz ?
odpowiadam : SUPER !!
To naprawde działa,inaczej wpada sie w rozmowy nic nie wnoszące prócz.. dołowania.
Czasem cięzko ukryć złe samopoczucie. Jak sie da, to ukrywam, ale nie zawsze.

Awatar użytkownika
Mala_Mi
Aktywny ✽✽✽
Posty: 751
Rejestracja: 18 lut 2013, 22:54
Choroba: CU
województwo: dolnośląskie
Lokalizacja: Wrocław

Re: Te ciągłe pobyty w szpitalu...

Post autor: Mala_Mi » 07 sie 2013, 17:34

kalka_96, ja również z chęcią porozmawiam jak byś chciała :)
29 września 2012r. - pierwszy objaw
24 października 2012r. - diagnoza CU
30 listopada 2012r. - resekcja jelita grubego, wyłonienie ileostomii
17 grudnia 2012r. - reoperacja z powodu ropnia w miednicy mniejszej, usuwanie zrostów
29 kwietnia 2013r. - operacja z powodu niedrożności jelita cienkiego spowodowana licznymi zrostami

Co dalej nie wiem, ale mam dość :(

W przyszłości planowane wytworzenie j-poucha.

Awatar użytkownika
Natuśka
Ekspert ✿✿
Posty: 5134
Rejestracja: 29 kwie 2009, 12:58
Choroba: CD
województwo: opolskie
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Re: Te ciągłe pobyty w szpitalu...

Post autor: Natuśka » 07 sie 2013, 23:20

obyty.z.cu pisze:na wszystkie pytania :jak sie czujesz ?
odpowiadam : SUPER !!
To naprawde działa,inaczej wpada sie w rozmowy nic nie wnoszące prócz.. dołowania.
Prawda, prawda! :D To jest coś pięknego, gdy ktoś Cię pyta jak się cujesz, jak zdrowie, a Ty na to: super, dzięki!
Co niektórzy przyzwyczaili się, że zawsze tak odpowiadam i... przestali o to pytać :E Z resztą sama ich z tym oswajałam, bo czasem pytałam, dlaczego o to pytają, bo powinni już wiedzieć co odpowiem :p

Ale faktem jest, że rozmowy wtedy toczą się zupełnie innym torem :wink:
kalka_96 pisze:Natuśka napisał/a:
Tyyyy, kalka_96, powiedz mi jeszcze, że grałaś w Sosnowicach
no przykro mi, ale nie :( :razz:
A już myślałam :p
Na zawsze razem... :*

Podpisano:Twój Crohn :flowers:

Aktualnie: Szczęśliwsza, bo krótsza :smile: + Methypred 32 mg, Metronidazol 3 x 1 tabl., Multilac 2x1 kaps., Magne B6, Elevit ProNatal i bla, bla, bla (...)
W planach : Realizacja punktu 2 :E

1. 19.11.2012- hemikolektomia prawostronna metodą laparoskopową :D
2. Normalne życie...
3. ZZSK mam, ale nikomu nie oddam :razz:

Awatar użytkownika
kasia38
Doświadczony ❃
Posty: 1053
Rejestracja: 16 lut 2008, 18:49
Choroba: CD
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Płock
Kontakt:

Re: Te ciągłe pobyty w szpitalu...

Post autor: kasia38 » 08 sie 2013, 00:22

kalka_96, mam bardzo podobnie jak Ty
i nie wydaje mi się, że można się przyzwyczaić do pobytów w szpitalach
ja choruję od 1995 roku, w szpitalu byłam przez ten czas ze 20 razy ( nie licząc jednodniowych pobytów oczywiście) i jak mam iść znów to już nie mam nastroju z miesiąc wcześniej :( właśnie jutro idę znowu, tym razem na neurologię, no i od 2 tyg mam już nocne koszmary, to są prawdziwe koszmary, moje umieranie, zakopywanie w grobie itp. :(
poszłam do psychiatry, pani stwierdziła, że nie potrzebuję leków i wysłała mnie do terapeuty, poszłam raz, bo pani mi się nie spodobała, pewnie powinnam szukać dalej ale też mi się nie chce:(
Seronegatywne zapalenie stawów, Ch L-C , stan po Helikolektomi prawostronnej, Centalna Retinopatia Surowicza, zmiany w kręgosłupie lędźwiowym (naczyniak?), 2 x przebyta zakrzepica, guzki w tarczycy, torbiel endometrialny na jajniku, jersinioza.
Biorę: Azotioprynę 100 mg ,Salofalk 500 mg 3x2, Calperos 1000, Alfadiol, Contrsahist, Alvesco, Alergodil, Magnez

kalka_96
Znawca ❃❃
Posty: 2119
Rejestracja: 24 lip 2011, 14:08
Choroba: CD
województwo: małopolskie
Lokalizacja: K-w

Re: Te ciągłe pobyty w szpitalu...

Post autor: kalka_96 » 08 sie 2013, 20:10

Jesteście wspaniali.
Dziękuję za to, że służycie rozmową, dziękuję za wiadomości na pw.
Nie wiem co bym bez Was zrobiła. :roll:
[cytat usunięty na prośbę użytkownika]
przez 3 miesiące miałam 2 psychologów i żaden się nie sprawdził dlatego się zraziłam

Awatar użytkownika
Raysha
Weteran ✿
Posty: 4274
Rejestracja: 06 sie 2006, 12:44
Choroba: CD
województwo: śląskie
Lokalizacja: Jaworzno
Kontakt:

Re: Te ciągłe pobyty w szpitalu...

Post autor: Raysha » 09 sie 2013, 09:01

[cytat usunięty na prośbę użytkownika]
To prawda. Jak są poruszane jakieś ciężkie tematy na moich spotkaniach to mam doła przez cały dzień, a czasem niektóre tematy przyjmuje na klatę.

Nie zrażaj się kalka_96

ODPOWIEDZ

Wróć do „Nasza Psychika”