Crohn a zakładanie związku

czyli smutki i radości posiadaczy CU i CD, wypróbowane sposoby radzenia sobie ze stresem etc.

Moderatorzy: Anette28, Moderatorzy

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Karolka91
Początkujący ✽✽
Posty: 124
Rejestracja: 21 sty 2014, 19:37
Choroba: CD
województwo: śląskie
Lokalizacja: Sosnowiec
Kontakt:

Crohn a zakładanie związku

Post autor: Karolka91 » 23 mar 2014, 01:36

Moi Mili Towarzysze Niedoli :) Bardzo męczy mnie od dłuższego czasu problem wchodzenia w związki posiadając takiego przyjaciela jak Crohn. Czuję, że byłoby to w jakiś sposób nie fair w stosunku do osoby, która miałaby spędzić ze mną życie. Nie chce nikogo narażać na ciągłe obawy, nerwy, strach o jutro i moją większą lub mniejszą nieobecność w domu. Wielu uzna to pewnie za głupotę, że na chorobę nie ma wpływu, że nie powinna ograniczać. Otóż mam wpływ na czyjeś życie skoro już wiem o chorobie, no i jakoś nie mam sumienia pakować kogoś w taką rzeczywistość. Nie mówię o przypadkach, gdy choroba zastała kogoś w związku... Wobec tego jakoś nigdy się nie rozglądałam za towarzyszem życia (w ogóle nie jestem raczej przesadnie towarzyska) i najlepiej czuję się sama, szczególnie w czasie zaostrzeń. Czy ktoś z Was myślał podobnie? Co o tym myślicie? Nie krytykuję innych poglądów. Po prostu nie wiem czy inni też tak mają, czy zaczynam schizować od czasu, gdy Crohn wymyka się spod klucza :)
Oficjalnie żyję z moim "przyjacielem" od 2004

Obecnie:
Proursan 500mg (podejrzenie AZ Dróg Żółciowych/PSC) -chwilowo odstawiony
Salofalk 2000mg
Entocort 9 mg
Mercaptopurinum 75mg


18.04 - 28.07.2014 Remicade I-IV
02.09.2014-1.09.2015 Humira

Aktualnie mimo leków zaostrzenie, zmiany w czczym i grube w nadżerkach

Awatar użytkownika
deth
Mistrzunio ❃❃❃
Posty: 3117
Rejestracja: 02 lut 2011, 16:33
Choroba: CD
województwo: pomorskie
Lokalizacja: Reda

Re: Crohn a zakładanie związku

Post autor: deth » 23 mar 2014, 08:03

Jak sie w sobie zakochacie, to żadnej ze stron nie będzie choroba przeszkadzać. Zycie czasem pewnie utrudniać, ale miłość jedynie umacniać.
Znana jest prawda, że nie ważne gdzie jesteś, ale z kim. A szpital to miejsce równie dobre dla miłości co kino :P

Awatar użytkownika
obyty.z.cu
Doradca CU
Posty: 7745
Rejestracja: 28 lis 2008, 13:48
Choroba: CU
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: wielkopolska- Leszno

Re: Crohn a zakładanie związku

Post autor: obyty.z.cu » 23 mar 2014, 11:12

Karolka91 pisze: Czuję, że byłoby to w jakiś sposób nie fair w stosunku do osoby, która miałaby spędzić ze mną życie. Nie chce nikogo narażać na ciągłe obawy, nerwy, strach o jutro i moją większą lub mniejszą nieobecność w domu. Wielu uzna to pewnie za głupotę, że na chorobę nie ma wpływu, że nie powinna ograniczać
deth pisze:Znana jest prawda, że nie ważne gdzie jesteś, ale z kim. A szpital to miejsce równie dobre dla miłości co kino
wiesz,mam bardzo długi staż małżeński i powiem Tobie,że najmniej do rzeczy mają choroby.
Martw sie abyś znalazła "chemie" w związku,kiedy liczy sie każda chwila bycia z soba.
A jeśli się nie układa,to każdy powód do "wyrzucania" sobie i partnerowi się znajdzie.
Najczęściej ten,co "ślina przyniesie na język",zupełnie bez związku z czym-kolwiek.
Nie fair to by było z kimś być nie szczerze,trzeba rozmawiać i słuchać.
To takie proste....pewnie dlatego tyle związków sie rozpada :neutral:
„Przytulanie jest zdrowe. Wspomaga system immunologiczny, utrzymuje człowieka w dobrym zdrowiu, leczy depresje, redukuje stres, przywołuje sen, odmładza, orzeźwia, nie ma przykrych skutków ubocznych, jest więc po prostu cudownym lekiem ..."Każda droga zaczyna się od pierwszego kroku" . https://senmaluszka.pl

Szaraja
Specjalista ds. Porad Prawnych
Posty: 1575
Rejestracja: 09 sty 2006, 21:48
Choroba: CD u dziecka
województwo: podkarpackie
Lokalizacja: Łańcut
Kontakt:

Re: Crohn a zakładanie związku

Post autor: Szaraja » 23 mar 2014, 11:13

Nie mam bezpośredniego doświadczenia, ale patrzę na swoją córkę ( od 6 miesięcy szczęśliwą mężatkę). Jak się poznali, od razu postawiła sprawę jasno - choruje na crohna, nie da sie tego wyleczyć. Byłam ciekawa reakcji jej wtedy chłopaka dzisiaj męża. poznali się jak córka była w remisji, jednak jeździł z nią do lekarzy, pilnował leków, po prostu opiekował się nią. 2 lata temu doszło do zaostrzenia, nagle ze szczupłej pięknej dziewczyny, zrobiła się pulchniutka po sterydach, nie wspomnę o zmienności nastrojów. My pojechaliśmy na wakacje, po trzech tygodniach jak ją zobaczyłam serce mi pękało, trudno było ją poznać. Spytałam się wtedy, czy to mu nie przeszkadza, odpowiedz przełamała wszystkie wątpliwości- przecież widziałem, że jest chora, wiem co robię. Nie mówił o miłości, żadnych wzniosłych słów, ale ja wiedziałam, że to jest właściwy człowiek dla mojej córeczki. Po blisko 4 wspólnych latach się pobrali, są szczęśliwi. Młodsza córka ma cukrzycę i celiakię, trzymam kciuki aby spotkała kogoś wartościowego w swoim życiu. Uważam że wiele zależy od nastawienia do życia, wiadomo, że choroba to dodatkowe wydatki, obciążenie dla najbliższych, ale to nie przeszkoda we wspólnym szczęśliwym życiu.
My kształtujemy nasz los, życzę Tobiewięcej wiary w innych ludzi, w ich miłość i bezinteresowność.
Chwała tym którzy stworzyli to forum. a dla wszystkich którzy piszą wielkie dzięki

Awatar użytkownika
kalatos
Aktywny ✽✽✽
Posty: 603
Rejestracja: 20 cze 2013, 13:45
Choroba: CU
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Żyrardów
Kontakt:

Re: Crohn a zakładanie związku

Post autor: kalatos » 23 mar 2014, 21:06

Jak jest miłość to i przyjaciel choroba nie przeszkadza... :)
Asamax, Sulfasalazin EN, Azatropine, VSL#3

Lepiej dziesięć razy ciężko chorować niż raz lekko umrzeć...

Fotografia okolicznościowa:
Obrazek.

szydełko
Debiutant ✽
Posty: 2
Rejestracja: 16 mar 2014, 19:18
Choroba: CD u partnera
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa

Re: Crohn a zakładanie związku

Post autor: szydełko » 23 mar 2014, 22:14

Karolka91 pisze:Moi Mili Towarzysze Niedoli :) Bardzo męczy mnie od dłuższego czasu problem wchodzenia w związki posiadając takiego przyjaciela jak Crohn. Czuję, że byłoby to w jakiś sposób nie fair w stosunku do osoby, która miałaby spędzić ze mną życie. Nie chce nikogo narażać na ciągłe obawy, nerwy, strach o jutro i moją większą lub mniejszą nieobecność w domu. Wielu uzna to pewnie za głupotę, że na chorobę nie ma wpływu, że nie powinna ograniczać. Otóż mam wpływ na czyjeś życie skoro już wiem o chorobie, no i jakoś nie mam sumienia pakować kogoś w taką rzeczywistość. Nie mówię o przypadkach, gdy choroba zastała kogoś w związku... Wobec tego jakoś nigdy się nie rozglądałam za towarzyszem życia (w ogóle nie jestem raczej przesadnie towarzyska) i najlepiej czuję się sama, szczególnie w czasie zaostrzeń. Czy ktoś z Was myślał podobnie? Co o tym myślicie? Nie krytykuję innych poglądów. Po prostu nie wiem czy inni też tak mają, czy zaczynam schizować od czasu, gdy Crohn wymyka się spod klucza :)
Karolka,jeśli kochasz to wystarczy szczera rozmowa z twoim partnerem.Jesteś przecież w związku 10 lat.Ja mam partnera chorego na Crohna ok.20 lat i tyle samo w związku i nie wyobrażam sobie życia bez niego choć niejeden raz mnie zdenerwował z powodu swojej choroby ale wiem że jestem mu potrzebna jak powietrze.Nie ważna jest choroba ważne są uczucia, trzeba walczyć o tę miłość nie ważne po której jest się stronie.Spokojna i szczera rozmowa ulecza wszystkie wątpliwości.Powodzenia.
Ostatnio zmieniony 24 mar 2014, 08:41 przez szydełko, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
obyty.z.cu
Doradca CU
Posty: 7745
Rejestracja: 28 lis 2008, 13:48
Choroba: CU
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: wielkopolska- Leszno

Re: Crohn a zakładanie związku

Post autor: obyty.z.cu » 23 mar 2014, 22:17

szydełko pisze:Jesteś przecież w związku 10 lat.
Oficjalnie żyję z moim "przyjacielem" od 2004
tu chodzi o związek,ale z CD ..chyba :wink:
„Przytulanie jest zdrowe. Wspomaga system immunologiczny, utrzymuje człowieka w dobrym zdrowiu, leczy depresje, redukuje stres, przywołuje sen, odmładza, orzeźwia, nie ma przykrych skutków ubocznych, jest więc po prostu cudownym lekiem ..."Każda droga zaczyna się od pierwszego kroku" . https://senmaluszka.pl

Awatar użytkownika
kalatos
Aktywny ✽✽✽
Posty: 603
Rejestracja: 20 cze 2013, 13:45
Choroba: CU
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Żyrardów
Kontakt:

Re: Crohn a zakładanie związku

Post autor: kalatos » 24 mar 2014, 08:41

szydełko, połączyłem Twoje posty ;)
Asamax, Sulfasalazin EN, Azatropine, VSL#3

Lepiej dziesięć razy ciężko chorować niż raz lekko umrzeć...

Fotografia okolicznościowa:
Obrazek.

Awatar użytkownika
misiek1
Aktywny ✽✽✽
Posty: 889
Rejestracja: 09 gru 2006, 19:43
Choroba: CD
województwo: lubuskie
Lokalizacja: Zielona Góra
Kontakt:

Re: Crohn a zakładanie związku

Post autor: misiek1 » 24 mar 2014, 14:16

Motylki motylkami ale niestety nie na wszystkich można liczyć a będąc osobom chorą lepiej mieć kogoś na kim można polegać. Niestety dowiesz się czy to ta osoba dopiero wtedy kiedy będziesz tej pomocy potrzebować i przede wszystkim nie wiń połówki za to że nie zdaje egzaminu gdy Twój stan się pogarsza, większość ludzi nie potrafi tego przeskoczyć i to całkiem normalne. W koncu ktoś odpowiedni sie znajdzie :)
Martwisz się chorobą ? ale z Ciebie egoista, na tej samej ziemi umiera codziennie tysiące dzieci z głodu, to jest prawdziwa choroba.

Zaglądam tu raz na jakiś czas ale nie są to godziny ani dni a nawet tygodnie :)

Awatar użytkownika
langusta
Aktywny ✽✽✽
Posty: 593
Rejestracja: 18 lis 2006, 18:44
Choroba: CD u dziecka
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Re: Crohn a zakładanie związku

Post autor: langusta » 24 mar 2014, 18:17

Ja przyjaźnie się z małżeństwem gdzie mąż jest chory na CD. Mają dwójkę fajnych dzieciaków. Obserwuję ich z podziwem jak razem walczą z jego chorobą. On jest już po dwóch operacjach a ostatnio był juz 3 razy balonikowany. Ona zawsze przy nim w szpitalu jak wierny przyjaciel za rękę trzyma.
Mają dobre i złe chwile ale zawsze razem. On czasem jest nieznośny (często przed szpitalem) a ona zawsze spokojnie tłumaczy jak dziecku.

Myślę że gdyby nie uczucie, które ich łączy nie przeszliby tej drogi razem. Jak są fluidy, motyle, miłość... to wszystko będzie dobrze.

Ja mam chorą córke, która dopiero wchodzi w świat pierwszych miłostek. Mam ogromne obawy czy jej ktoś nie skrzywdzi a nie ona kogoś.
langusta
dwie córki chore na CD

Awatar użytkownika
cordo
Aktywny ✽✽✽
Posty: 934
Rejestracja: 01 wrz 2007, 18:53
Choroba: CU
województwo: małopolskie
Lokalizacja: Kraków

Re: Crohn a zakładanie związku

Post autor: cordo » 24 mar 2014, 19:16

U mnie jest tak, że staram się o tym nie myśleć. Chcę się zakochać w kimś z wzajemnością, ale często świadomość, że moja przyszła partnerka może mieć ze mną gorsze chwile z powodu choroby, pobytów w szpitalu blokuje moje ambicje, chęć poznanie kogoś na dłużej. Ja wiem, że np kobiety żyją z alkoholikami, że w związkach panują choroby, ale tutaj chodzi właśnie o świadomość tego, że coś wprowadzam do związku oraz to że mogę moją chorobę przekazać.

Awatar użytkownika
Miska Ryżu
Doświadczony ❃
Posty: 1475
Rejestracja: 03 lip 2008, 10:38
Choroba: CD
województwo: śląskie
Lokalizacja: Śląsk
Kontakt:

Re: Crohn a zakładanie związku

Post autor: Miska Ryżu » 24 mar 2014, 22:16

A ja myślę, że co 2 człowiekowi zdiagnozują na przestrzeni życia jakąs chorobę, także to że facet będzie zdrowy nie znaczy, że za kilka lat coś mu się nie przypląta więc niech taki chojrak nie będzie, jak nie chce kobiety z CD to nie ... zawsze może trafić gorzej :P

osoba z CD jest tak samo wartościowa jak osoba bez jakiejkolwiek choroby i jak ktoś napisał na początku, jak będzie miłość i chemia to choroba w ogóle nie będzie miała znaczenia, ważne by być razem :) I ogólnie sa gorsze choroby :)
Smutno Ci? A może budyń? :)

atabe
Aktywny ✽✽✽
Posty: 672
Rejestracja: 28 kwie 2010, 10:31
Choroba: CD
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: kobyla łąka

Re: Crohn a zakładanie związku

Post autor: atabe » 25 mar 2014, 12:20

Myślę ,że nie należy rezygnować z miłości , związków...itp.
trzeba tylko być szczerym wobec danej osoby, a wybór czy ma się wiązać z chorą osobą zostawić jej. Podejrzewam , że wiele osób przeżyje wiele rozczarowań, ale kiedyś się uda i myślę , że warto poczekać na tego kogoś. Mój staż małżeński to ponad 25 lat. Zachorowałam 7 lat temu i od razu operacja, którą mój mąż przeżył podejrzewam bardziej ode mnie. Ale zawsze mnie wspierał , szukał lekarzy..itd . Jest nam fajnie ze sobą, czego i Wam i swoim już dorosłym dzieciom/jedno z CU/ życzę :roll:

Awatar użytkownika
subzero
Aktywny ✽✽✽
Posty: 717
Rejestracja: 10 sie 2011, 16:36
Choroba: niesklasyfikowane NZJ
województwo: śląskie
Lokalizacja: K-ce bejbe

Re: Crohn a zakładanie związku

Post autor: subzero » 25 mar 2014, 19:19

Karolka91, ja myślę całkiem podobnie, bo też nie chcę nikogo wpędzać w kłopoty, czy kiepski nastrój z powodu mojego chorowania, bo jak jest dobrze, to super - można robić wszystko i się normalnie żyje, ale jak jest źle, to niestety odpada wiele obowiązków i rozrywek i omija nas wiele rzeczy, a co za tym idzie nieczasami omija tez druga osobe.
Ale chyba nie powinnismy az tak unikac mozliwosci poznania kogos, bo są ludzie, którym by to serio nie przeszkadzało, bo widzą w nas coś więcej niż jakąś chorobę :) - sama niedawno miałam szansę na coś, bo chęci drugiej strony były, ale schrzaniłam to. A teraz chyba żałuję, bo jak widzę jakimi wartościami kieruje się wielu ludzi, którzy mi się przewijają gdzieś w jakiś sytuacjach to po prostu wszystko opada i wszystkiego się odechciewa.
No i w tym co napisała Miska jest trochę prawdy - niektórzy moi znajomi już narzekają na coś, muszą robić jakieś badania diagnostyczne itp. Jak widać wszyscy jesteśmy tylko ludźmi.
Ty na pewno też masz do zaoferowania komuś coś dużo więcej niż swoje chorowanie :)

cosynier
Debiutant ✽
Posty: 15
Rejestracja: 10 sie 2013, 20:16
Choroba: CU
województwo: warmińsko-mazurskie
Lokalizacja: Pisz

Re: Crohn a zakładanie związku

Post autor: cosynier » 26 mar 2014, 00:01

Kontynuując myśl Miski Ryżu i Subzero. Mimo dość mojego młodego wieku, zauważam, że spora część moich rówieśników. Ba! Młodszych ode mnie. Ma poważne problemy ze zdrowiem. Zacząłem to zauważać rok temu, gdy uczepiło mnie się nieszczęsne Colitis.. Wcześniej mogący służyć za obraz popularnego powiedzenia "zdrowy jak koń" nie zauważałem kompletnie chorych rówieśników. Gdy nadeszły pierwsze wizyty w szpitalach. Nadeszły też czasy obserwacji. Zauważyłem, że w szpitalach leżą ludzie w moim wieku i ludzie których znam z podwórka. Nagle zacząłem się orientować, jak wiele osób ma poważne problemy ze zdrowiem.. cukrzyca, problemy z jelitami ( nie zapalenia, a inne ), problemy z sercem czy nowotworami.. Doszedłem do wniosku, że mijając osobę uśmiechniętą na chodniku. Pozornie wyglądającą na zdrową to nie mam pewności jak jest naprawdę. Wielu ludzi w tym ja nie chcę by wiedziano o mojej chorobie, którą to ciężko ukryć z powodu częstych odwiedzin w ubikacjach. Boje się szczególnego traktowania... Jeżeli zaś mówimy o związku to taka informacja musi być ujawniona od razu, by nie było nieporozumień. Związek to umowa pomiędzy dwoma podmiotami polegająca na chęci współpracy i wzajemnym zaufaniu. W dzisiejszych czasach nastawionych na konsumpcjonizm, coraz ciężej o coś takiego jak taka prosta, romantyczna, niematerialna miłość. Dzisiejsze związki to w większości umowy czysto materialny gdzie liczy się casus portfela lub twoja pozycja w świecie. Jednak nikt nigdy nie mówił, że w życiu będzie łatwo. Grunt to uwierzyć w siebie, starać się zapomnieć o naszych problemach życia codziennego. Iść do przodu i wbrew przeciwnościom spełniać nasze ambicje. Czego sobie i wam i tobie Karolka życzę.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Nasza Psychika”