Strona 1 z 1

Trochę pozytywnej energii

: 25 kwie 2015, 20:57
autor: withapain
Witam!
Mam 22 lata i od klasy maturalnej choruję na Crohna. Przeżyłem sporo z tą chorobą, miesiące gorączek, bólów brzucha, ropień, zapalenie stawów, spadek wagi do "wyniszczenia". W międzyczasie z powodu i choroby i studiów i problemów prywatnych nabawiłem się nerwicy lękowej, byłem na antydepresantach. Zacząłem chodzić na psychoterapię, sam zgłębiać tajniki ludzkiego umysłu i psychologii. Jako tako udało mi się z tego wyjść i chwilę później, 3 miesiące temu, nastąpiło u mnie rozstanie z długiego związku, który w tamtym momencie był dla mnie jedyną podporą pozytywnego nastroju.
Zdążyłem przez ten okres wziąć się za siebie, zacząć chodzić na siłownie, trzymać diety, zaliczać wszystko co mogłem na uczelni, udzielać korepetycji z matematyki i wszelką pozytywną energię zużywać na pomoc ludziom wokół mnie. Wzięcie się za siebie w takim stanie było walką z niesamowitym bólem, gorączkami, niską samooceną, wizją że jestem "jednostką straconą" i z brakiem pewności, że będzie lepiej.
Teraz znów niestety mam lekkie zaostrzenie, ale przez te 3 miesiące zdążyłem ustabilizować sytuację z uczelnią, znacznie poprawić swój wygląd, komfort psychiczny i ogólne samopoczucie. Mimo tego, że znów jest teraz gorzej, w głowie trzymam się jednej myśli: wyjdę z tego silniejszy. Nie wiem czy ktokolwiek z Was też to zauważył, ale umiejętność przetrwania zaostrzenia, momenty bólu i pracy nad sobą dają niesamowicie dużą siłę, mądrość życiową i naukę, których moglibyśmy nie zdobyć przez wiele lat, gdyby nie ta choroba. Co nas nie zabije, to nas wzmocni, ale tylko jeśli wyciągniemy z tego właściwe wnioski. Nie pozwolę chorobie przejąć kontroli nad moim życiem, a nawet nad moim nastrojem, choćby miał być to i 10 upadek z nią związany, to po raz 10 się podniosę.
Jest jedno piękne zdanie: "co nas określa jako ludzi to cierpliwość w momencie, gdy nie mamy nic i postawa w chwili gdy mamy wszystko". Łatwo mówić, że się jest silnym gdy wszystko jest ok i nie ma objawów, ale prawdziwy test siły charakteru przychodzi właśnie w momencie zaostrzenia. Dlatego też piszę to w tym miejscu dla samego siebie: jest ciężko, ale przetrwam to, niezależnie jak nieciekawie zacznie się robić. #stayingstrongandpositive

Re: Trochę pozytywnej energii

: 25 kwie 2015, 21:54
autor: obyty.z.cu
„Wielu ludzi w pogoni za środkami do życia traci z oczu samo życie.” - Margaret Fuller
nam to jak zauważyłeś nie grozi,bo potrafimy się cieszyć z tego co jest,z małych kroczków pozytywnych zmian.
No i doceniamy to co mamy w tej chwili,bo nie wiemy co będzie później.
a i jeszcze to
„Mając dwadzieścia lat, myślałem tylko o kochaniu. Potem kochałem już tylko myśleć.” - Albert Einstein
takie życie ...dojrzewania i akceptacji :wink:

Re: Trochę pozytywnej energii

: 26 kwie 2015, 18:19
autor: atabe
withapain, bardzo mądre myślenie .Oby tych upadków jak najmniej, a najlepiej wcale :roll:

Re: Trochę pozytywnej energii

: 26 kwie 2015, 19:04
autor: Miska Ryżu
withapain bardzo pozytywnie nastrajające przesłanie i bardzo mądre słowa!

Dałabym do przeczytania każdemu kto z powodu kolejnego zaostrzenia wpada w kolejny psychiczny dołek.

Gratuluję Ci postawy i tak trzymaj! :-)

Re: Trochę pozytywnej energii

: 29 kwie 2015, 17:10
autor: Jacekx
Upadam i podnoszę się , upadam i podnoszę się ...itd.

Dołek a potem powoli, żmudnie unosimy się , Dołek a potem powoli, żmudnie unosimy się..itd.

Niestety te ciągłe podnoszenia wymagają cierpliwości i siły ... miejmy je więc aż do końca przyjaciele :friends: z NZJ

Życzę też pozytywnych emocji w naszym lepszym czasie jak najwięcej...ładujemy wówczas poprzez nie nasze akumulatory. Ja tak czynię od 11 lat chorób NZJ i chorób im towarzyszących :friends:


:aloha:

:prosze:

:*

:jupi:

Re: Trochę pozytywnej energii

: 13 maja 2015, 18:17
autor: koonan
Super nastawienie, psychika jest bardzo ważna w procesie walki z chorobą. Nie można o tym zapominać i załamywać się, trzeba nauczyć się cieszyć z nawet najmniejszych sukcesów i być odpornym na pogorszenie sytuacji.

Re: Trochę pozytywnej energii

: 16 maja 2015, 17:01
autor: stylowa7
Polecam książkę Lewisa "Zaskoczony radością". Autor to twórca Narni. Dobrze działa na psychikę.

Re: Trochę pozytywnej energii

: 01 cze 2015, 22:57
autor: Kasia22
rzekłabym, że nastawienie jest w tej chorobie kluczowe :)

Mnie to ciągle denerwuje, jak mi mówią, że tego nie mogę, czy tamtego, bo chora jestem. I że nie mogę tyle pracować. A ja nie umiem żyć inaczej :) Nie usiedzę na zadku :)

Re: Trochę pozytywnej energii

: 01 cze 2015, 23:08
autor: Anette28
wow Witaj wśród Nas :roll: :roll: :roll:

Re: Trochę pozytywnej energii

: 02 cze 2015, 16:54
autor: chrzanovy
Witaj to zacytuje sam siebie bo trafiłes w 10tke swoim postem, a ja niedawno napisalem cosik takiego i jakże to pasuje tutaj, trzeba być silnym i wyciągać lekcje z upadków, tak jak tyto ująłeś

cytat sam siebie

tak sobie myslałem i postanowiłem 2 słowa dopisać. Ostra jazda jaką przeszedł kolega i pozytywny koniec tej historii daje do myślenia. Dziwne jest to ale dopiero jak się naprawde spadnie na glebe, nie tam że biegunke miałem 3 razy z rana itd.., ale jak jestes w takim stanie jak kolega opisał to wyostrza się perspektywa. Szpital i takie atrakcje jak operacja i męka pooperacyjna, cały ten nieopisany ból...wtedy tak naprawde doceniasz co ważne. Nie tam że prace mam kiepską czy zupa byla za słona, cały ten idiotyczny mozuł którym się żywimy na codzień znika. Jestem tylko ja i choroba, i wyzwanie rzucone samemu sobie, albo będę silny jak diabli i wyjde z tego, albo czasami jest blisko do przekrętu jak się poddam. i aż dziwi potem skąd miałem tyle siły, ale miałem! wygrałem stanąłem na nogi. I wyszedłem. I nawet że ze stomią to co wydaje się końcem świata dla wielu...dla tych mega przeczołganych i umęczonych ta stomia okazuje się nowym życiem, kolejną szansą i jest ona zupełnie nieważna po 4 dniach jest jak ręka czy noga. I cieszysz sie że jesz, że cie nie boli. Ale żeby to zrozumieć niestety droga prowadzi przez ekstra męczarnie. Nie chce uprawiać kombatanctwa i nie życze nikomu poznania tej prawdy. Ale głowe daje że zawsze mogło byc tak żeby było gorzej, a po upadku na twarz dostajesz ten zmysł doceniania prostych spraw i piękna życia,....:)

Re: Trochę pozytywnej energii

: 02 cze 2015, 19:12
autor: Filifionka
withapain pisze:Nie pozwolę chorobie przejąć kontroli nad moim życiem, a nawet nad moim nastrojem, choćby miał być to i 10 upadek z nią związany, to po raz 10 się podniosę.
Jaka piękna postawa... :smile:
Podziwiam wszystkich chorych z pozytywnym nastawieniem. Tak trzymaj :wink:

Re: Trochę pozytywnej energii

: 09 lip 2015, 12:29
autor: promyk
withapain,
hej jak samopoczucie dziś?

Re: Trochę pozytywnej energii

: 09 lip 2015, 23:14
autor: withapain
Zaostrzenie złożyło mi się wraz z 9 egzaminami w sesji, ale walczyłem w międzyczasie o leczenie biologiczne. Mimo chęci podania mi sterydów, udało mi się przekonać lekarzy, że biologia będzie w moim wypadku lepszym rozwiązaniem. Po pierwszej dawce upragniona remisja z dnia na dzień. Niestety, teraz jestem tydzień po drugiej i od 2-3 dni zaczynam odczuwać śladowe sygnały, że nie jest idealnie i już mój umysł jest na etapie ostrzegawczym.

Jutro mam podpisywać umowę o pracę, więc wyjątkowo dołuje mnie fakt, że lek może przestawać działać. Nie ukrywam, że dzisiaj złapał mnie psychologiczny kryzys, bo za szybko uwierzyłem w bajkowy schemat Problem--->rozwiązać problem --> live happily ever after.

Przetrwam i to, kluczem jest dostosowanie swojego stanu psychicznego do aktualnych warunków. W teraźniejszości pocieszam się przyszłością - zakładam, że będę miał niesamowitą żonę i niesamowite dzieci, a każda wygrana ze sobą walka teraz będzie procentować szczęściem mojej przyszłej rodziny. : )

Zaprzyjaźniłem się z sobą, w końcu "at the end of the day" zostajemy sami ze sobą. Gdy jest się w bliskiej relacji ze swoim wewnętrznym ja i z własnymi potrzebami, wtedy wszystkie problemy są łatwiejsze. Nie patrzę już na to, że inni mają łatwiej, że mają lepszy start czy lepsze możliwości - bo to mojej sytuacji i tak nie zmieni.

Choroba jest faktem. Ale nie jest ona problemem, jeśli dam z siebie wszystko w danym momencie. Już parę razy do tego doszedłem, że odpuściłem sobie z powodu choroby i będąc złym z powodu porażki zwalałem winę na to jak mi ciężko w porównaniu do innych i jaki to Crohn nie jest zły. A tak naprawdę byłem w stanie coś zrobić, ale zablokowałem się na myśli "jestem chory".

Może nie dam rady pracować jeszcze w tym momencie na pełen etat. Może nie dam rady nauczyć się do wszystkich egzaminów. Może nie dam rady wraz z pracą utrzymać kondycji i chodzić na siłownię tak jak teraz chodzę. Ale spróbuję. To wystarczy, by uszczęśliwić moje małe, wewnętrzne ja : )

Add: I naprawdę piękne słowa chrzanovy, nie miałbym nawet specjalnie nic do dodania, bo wyjątkowo do mnie trafiają.

Re: Trochę pozytywnej energii

: 10 lip 2015, 08:57
autor: chrzanovy
withapain pisze:Może nie dam rady wraz z pracą utrzymać kondycji i chodzić na siłownię tak jak teraz chodzę. Ale spróbuję. To wystarczy, by uszczęśliwić moje małe, wewnętrzne ja : )
i brawo, życzę ci powodzenia we wszystkich zamiarach