chęć bycia samym..

czyli smutki i radości posiadaczy CU i CD, wypróbowane sposoby radzenia sobie ze stresem etc.

Moderatorzy: Anette28, Moderatorzy

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
michal_mg
Aktywny ✽✽✽
Posty: 532
Rejestracja: 11 paź 2013, 18:39
Choroba: CU
województwo: -- poza Polską --
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Re: chęć bycia samym..

Post autor: michal_mg » 03 cze 2015, 01:07

withapain pisze:W drugim wypadku dziecka nie podjęcie ryzyka oznaczałoby w ogóle nieurodzenie się tego dziecka.
Myślę, że nieurodzenie chorego dziecka nie jest wyrządzaniem krzywdy - bo niby komu mamy mu ją wyrządzić, skoro go jeszcze nie ma? A patrzeć na urodzone, ale chore - z mojej perspektywy jest to coś nie do przyjęcia. Skoro dziecko miałoby być najważniejszą i kochaną osobą przeze mnie, a obdarzoną przeze mnie swoją chorobą, z silnymi bólami... wolałbym skonać niż kogoś czymś takim obdarzyć... a tym bardziej swoje dziecko.
withapain pisze:może to kwestia dumy?
To skazywanie kogoś kogo kochamy na wieczną opiekę, dzielenie się bólem, niepewnością, co będzie jutro, i patrzenie jak wspólnie ze mną mną cierpi - to wszystko czego nie chcemy dawać ukochanej osobie. Czy to jest dziwne? Dla ukochanej osoby chcemy wszystkiego najlepszego, a nie skazywać na opiekę i podcieranie tyłka...
To dylemat żywcem wyjęty z trylogii Zmierzch - ona chce być jak on, on nie chce życia dla niej takiego jakie on ma - a oboje się kochają.
Obrazek

revvers
Debiutant ✽
Posty: 15
Rejestracja: 17 lut 2014, 00:18
Choroba: inna choroba jelita
województwo: podkarpackie
Lokalizacja: Podkarpackie
Kontakt:

Re: chęć bycia samym..

Post autor: revvers » 11 cze 2015, 20:39

A moim zdaniem jak ktoś chce posiadać dzieci, a ma obawy co do przekazania choroby, to jaki problem zaadoptować dziecko ? Co za różnica, czy ono będzie Twoje czy kogoś innego, ważne jest to abyś je kochał/a jak własne. A czy ono będzie zdrowe? Tego nikt wam nie zagwarantuje, ponieważ decydowanie się na dziecko to kwestia wielkiej odpowiedzialności i pytanie istotne powinno być czy jest się na nie gotowym ? Bo skoro są wątpliwości to może lepiej sobie psa na początek kupić ;)

Awatar użytkownika
cordo
Aktywny ✽✽✽
Posty: 934
Rejestracja: 01 wrz 2007, 18:53
Choroba: CU
województwo: małopolskie
Lokalizacja: Kraków

Re: chęć bycia samym..

Post autor: cordo » 26 paź 2015, 20:02

revvers pisze:A moim zdaniem jak ktoś chce posiadać dzieci, a ma obawy co do przekazania choroby, to jaki problem zaadoptować dziecko ? Co za różnica, czy ono będzie Twoje czy kogoś innego, ważne jest to abyś je kochał/a jak własne. A czy ono będzie zdrowe? Tego nikt wam nie zagwarantuje, ponieważ decydowanie się na dziecko to kwestia wielkiej odpowiedzialności i pytanie istotne powinno być czy jest się na nie gotowym ? Bo skoro są wątpliwości to może lepiej sobie psa na początek kupić
Tylko, Ty to widzisz ze swojej perspektywy, większość kobiet chciałaby mieć swoje dzieci...
michal_mg pisze: withapain napisał/a:
W drugim wypadku dziecka nie podjęcie ryzyka oznaczałoby w ogóle nieurodzenie się tego dziecka.


Myślę, że nieurodzenie chorego dziecka nie jest wyrządzaniem krzywdy - bo niby komu mamy mu ją wyrządzić, skoro go jeszcze nie ma? A patrzeć na urodzone, ale chore - z mojej perspektywy jest to coś nie do przyjęcia. Skoro dziecko miałoby być najważniejszą i kochaną osobą przeze mnie, a obdarzoną przeze mnie swoją chorobą, z silnymi bólami... wolałbym skonać niż kogoś czymś takim obdarzyć... a tym bardziej swoje dziecko.

withapain napisał/a:
może to kwestia dumy?


To skazywanie kogoś kogo kochamy na wieczną opiekę, dzielenie się bólem, niepewnością, co będzie jutro, i patrzenie jak wspólnie ze mną mną cierpi - to wszystko czego nie chcemy dawać ukochanej osobie. Czy to jest dziwne? Dla ukochanej osoby chcemy wszystkiego najlepszego, a nie skazywać na opiekę i podcieranie tyłka...
To dylemat żywcem wyjęty z trylogii Zmierzch - ona chce być jak on, on nie chce życia dla niej takiego jakie on ma - a oboje się kochają.
Myślę tak samo, gdyby to nie było problemem to ten wątek nie istniałby w ogóle.

teresa256
Początkujący ✽✽
Posty: 127
Rejestracja: 03 cze 2014, 23:01
Choroba: CU
województwo: świętokrzyskie
Lokalizacja: kielce

Re: chęć bycia samym..

Post autor: teresa256 » 27 paź 2015, 17:46

revvers pisze:A moim zdaniem jak ktoś chce posiadać dzieci, a ma obawy co do przekazania choroby, to jaki problem zaadoptować dziecko ? Co za różnica, czy ono będzie Twoje czy kogoś innego, ważne jest to abyś je kochał/a jak własne. A czy ono będzie zdrowe? Tego nikt wam nie zagwarantuje, ponieważ decydowanie się na dziecko to kwestia wielkiej odpowiedzialności i pytanie istotne powinno być czy jest się na nie gotowym ? Bo skoro są wątpliwości to może lepiej sobie psa na początek kupić ;)
Unas w kraju adopcja to niestety wielki problem bo nie jest brane pod uwagę to że dziecko dostanie miłość i wsparcie tylko to czy przyszli rodzice mają kase .

Awatar użytkownika
obyty.z.cu
Doradca CU
Posty: 7707
Rejestracja: 28 lis 2008, 13:48
Choroba: CU
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: wielkopolska- Leszno

Re: chęć bycia samym..

Post autor: obyty.z.cu » 27 paź 2015, 19:48

trochę hipokryzji tu się kryje w "adopcji".
No bo nie chce "przekazać" złych genów potomstwu,ale "przewlekle i nieuleczalnie" chory jest ok. jako rodzic.
Mniejsze zło ?
Bez..sens.... i tyle.
„Przytulanie jest zdrowe. Wspomaga system immunologiczny, utrzymuje człowieka w dobrym zdrowiu, leczy depresje, redukuje stres, przywołuje sen, odmładza, orzeźwia, nie ma przykrych skutków ubocznych, jest więc po prostu cudownym lekiem ..."Każda droga zaczyna się od pierwszego kroku" . https://senmaluszka.pl

gender
Debiutant ✽
Posty: 13
Rejestracja: 23 paź 2015, 22:50
Choroba: CD
województwo: śląskie
Lokalizacja: Bielsko

Re: chęć bycia samym..

Post autor: gender » 30 paź 2015, 21:34

obyty.z.cu pisze:trochę hipokryzji tu się kryje w "adopcji".
No bo nie chce "przekazać" złych genów potomstwu,ale "przewlekle i nieuleczalnie" chory jest ok. jako rodzic.
Mniejsze zło ?
Bez..sens.... i tyle.
Złożony psychologicznie problem, moim zdaniem, życie należy brać jak leci " bić go w mordę".
Wiem co mówię, doradziłem niniejszą sentencją bardzo bliskiej osobie. Sprawdza się odwaga w życiowych decyzjach. :smile:

ODPOWIEDZ

Wróć do „Nasza Psychika”