Strona 3 z 3

Re: chęć bycia samym..

: 03 cze 2015, 01:07
autor: michal_mg
withapain pisze:W drugim wypadku dziecka nie podjęcie ryzyka oznaczałoby w ogóle nieurodzenie się tego dziecka.
Myślę, że nieurodzenie chorego dziecka nie jest wyrządzaniem krzywdy - bo niby komu mamy mu ją wyrządzić, skoro go jeszcze nie ma? A patrzeć na urodzone, ale chore - z mojej perspektywy jest to coś nie do przyjęcia. Skoro dziecko miałoby być najważniejszą i kochaną osobą przeze mnie, a obdarzoną przeze mnie swoją chorobą, z silnymi bólami... wolałbym skonać niż kogoś czymś takim obdarzyć... a tym bardziej swoje dziecko.
withapain pisze:może to kwestia dumy?
To skazywanie kogoś kogo kochamy na wieczną opiekę, dzielenie się bólem, niepewnością, co będzie jutro, i patrzenie jak wspólnie ze mną mną cierpi - to wszystko czego nie chcemy dawać ukochanej osobie. Czy to jest dziwne? Dla ukochanej osoby chcemy wszystkiego najlepszego, a nie skazywać na opiekę i podcieranie tyłka...
To dylemat żywcem wyjęty z trylogii Zmierzch - ona chce być jak on, on nie chce życia dla niej takiego jakie on ma - a oboje się kochają.

Re: chęć bycia samym..

: 11 cze 2015, 20:39
autor: revvers
A moim zdaniem jak ktoś chce posiadać dzieci, a ma obawy co do przekazania choroby, to jaki problem zaadoptować dziecko ? Co za różnica, czy ono będzie Twoje czy kogoś innego, ważne jest to abyś je kochał/a jak własne. A czy ono będzie zdrowe? Tego nikt wam nie zagwarantuje, ponieważ decydowanie się na dziecko to kwestia wielkiej odpowiedzialności i pytanie istotne powinno być czy jest się na nie gotowym ? Bo skoro są wątpliwości to może lepiej sobie psa na początek kupić ;)

Re: chęć bycia samym..

: 26 paź 2015, 20:02
autor: cordo
revvers pisze:A moim zdaniem jak ktoś chce posiadać dzieci, a ma obawy co do przekazania choroby, to jaki problem zaadoptować dziecko ? Co za różnica, czy ono będzie Twoje czy kogoś innego, ważne jest to abyś je kochał/a jak własne. A czy ono będzie zdrowe? Tego nikt wam nie zagwarantuje, ponieważ decydowanie się na dziecko to kwestia wielkiej odpowiedzialności i pytanie istotne powinno być czy jest się na nie gotowym ? Bo skoro są wątpliwości to może lepiej sobie psa na początek kupić
Tylko, Ty to widzisz ze swojej perspektywy, większość kobiet chciałaby mieć swoje dzieci...
michal_mg pisze: withapain napisał/a:
W drugim wypadku dziecka nie podjęcie ryzyka oznaczałoby w ogóle nieurodzenie się tego dziecka.


Myślę, że nieurodzenie chorego dziecka nie jest wyrządzaniem krzywdy - bo niby komu mamy mu ją wyrządzić, skoro go jeszcze nie ma? A patrzeć na urodzone, ale chore - z mojej perspektywy jest to coś nie do przyjęcia. Skoro dziecko miałoby być najważniejszą i kochaną osobą przeze mnie, a obdarzoną przeze mnie swoją chorobą, z silnymi bólami... wolałbym skonać niż kogoś czymś takim obdarzyć... a tym bardziej swoje dziecko.

withapain napisał/a:
może to kwestia dumy?


To skazywanie kogoś kogo kochamy na wieczną opiekę, dzielenie się bólem, niepewnością, co będzie jutro, i patrzenie jak wspólnie ze mną mną cierpi - to wszystko czego nie chcemy dawać ukochanej osobie. Czy to jest dziwne? Dla ukochanej osoby chcemy wszystkiego najlepszego, a nie skazywać na opiekę i podcieranie tyłka...
To dylemat żywcem wyjęty z trylogii Zmierzch - ona chce być jak on, on nie chce życia dla niej takiego jakie on ma - a oboje się kochają.
Myślę tak samo, gdyby to nie było problemem to ten wątek nie istniałby w ogóle.

Re: chęć bycia samym..

: 27 paź 2015, 17:46
autor: teresa256
revvers pisze:A moim zdaniem jak ktoś chce posiadać dzieci, a ma obawy co do przekazania choroby, to jaki problem zaadoptować dziecko ? Co za różnica, czy ono będzie Twoje czy kogoś innego, ważne jest to abyś je kochał/a jak własne. A czy ono będzie zdrowe? Tego nikt wam nie zagwarantuje, ponieważ decydowanie się na dziecko to kwestia wielkiej odpowiedzialności i pytanie istotne powinno być czy jest się na nie gotowym ? Bo skoro są wątpliwości to może lepiej sobie psa na początek kupić ;)
Unas w kraju adopcja to niestety wielki problem bo nie jest brane pod uwagę to że dziecko dostanie miłość i wsparcie tylko to czy przyszli rodzice mają kase .

Re: chęć bycia samym..

: 27 paź 2015, 19:48
autor: obyty.z.cu
trochę hipokryzji tu się kryje w "adopcji".
No bo nie chce "przekazać" złych genów potomstwu,ale "przewlekle i nieuleczalnie" chory jest ok. jako rodzic.
Mniejsze zło ?
Bez..sens.... i tyle.

Re: chęć bycia samym..

: 30 paź 2015, 21:34
autor: gender
obyty.z.cu pisze:trochę hipokryzji tu się kryje w "adopcji".
No bo nie chce "przekazać" złych genów potomstwu,ale "przewlekle i nieuleczalnie" chory jest ok. jako rodzic.
Mniejsze zło ?
Bez..sens.... i tyle.
Złożony psychologicznie problem, moim zdaniem, życie należy brać jak leci " bić go w mordę".
Wiem co mówię, doradziłem niniejszą sentencją bardzo bliskiej osobie. Sprawdza się odwaga w życiowych decyzjach. :smile: