Zaburzony obraz postrzegania siebie i rzeczywistości

czyli smutki i radości posiadaczy CU i CD, wypróbowane sposoby radzenia sobie ze stresem etc.

Moderatorzy: Anette28, Moderatorzy

ODPOWIEDZ
Jacekx
Znawca ❃❃
Posty: 2725
Rejestracja: 29 lip 2006, 21:24
Choroba: CU
województwo: pomorskie
Lokalizacja: Gdańsk

Re: Zaburzony obraz postrzegania siebie i rzeczywistości

Post autor: Jacekx » 03 maja 2017, 19:26

Pandziaak pisze:
obyty.z.cu pisze:tak siebie widzimy, szczególnie my przewlekle chorzy ;)
myślę, że nie tylko my chorzy tak się widzimy
Dawno nie udzielałem się w innych tematach ale ten post mnie ruszył i
wrzucę swoje 3 grosze...
W załączniku do postu Obytego.Z CU jest taki tytuł grafu Dlaczego ludzie się poddają ? ...

myślę, że Ludzie poddają się wtedy gdy nic od długiego czasu ich nie cieszy... :smutny:

Awatar użytkownika
eliszka
Początkujący ✽✽
Posty: 441
Rejestracja: 10 sie 2015, 21:31
Choroba: CU
województwo: kujawsko-pomorskie
Lokalizacja: Toruń
Kontakt:

Re: Zaburzony obraz postrzegania siebie i rzeczywistości

Post autor: eliszka » 05 maja 2017, 13:50

Jacekx pisze:myślę, że Ludzie poddają się wtedy gdy nic od długiego czasu ich nie cieszy... :smutny:
Mi się wydaje, że jest na odwrót: Ludzi nic nie cieszy wtedy, gdy się poddają. Czyli przyczyną jest poddanie się, a efektem tego brak umiejętności cieszenia się życiem. Więc może sposobem, by się nie poddawać jest próba cieszenia się każdym dniem. Starajmy się każdego dnia czymś cieszyć, niech to będzie naszym motorem napędowym do życia i do walki z chorobą :smile:

Awatar użytkownika
Luki36
Aktywny ✽✽✽
Posty: 662
Rejestracja: 11 lip 2013, 11:32
Choroba: CU
województwo: zachodniopomorskie

Re: Zaburzony obraz postrzegania siebie i rzeczywistości

Post autor: Luki36 » 05 maja 2017, 14:00

eliszka pisze:
Jacekx pisze:myślę, że Ludzie poddają się wtedy gdy nic od długiego czasu ich nie cieszy... :smutny:
Mi się wydaje, że jest na odwrót: Ludzi nic nie cieszy wtedy, gdy się poddają. Czyli przyczyną jest poddanie się, a efektem tego brak umiejętności cieszenia się życiem. Więc może sposobem, by się nie poddawać jest próba cieszenia się każdym dniem. Starajmy się każdego dnia czymś cieszyć, niech to będzie naszym motorem napędowym do życia i do walki z chorobą :smile:
Cos w tym jest.

Aczkolwiek, może Jackowi chodziło, że jak nic nie cieszy i jest ogólnie słabo, to ludzie sie poddają, bo co to za życie.
Na razie, bez leków

Jacekx
Znawca ❃❃
Posty: 2725
Rejestracja: 29 lip 2006, 21:24
Choroba: CU
województwo: pomorskie
Lokalizacja: Gdańsk

Re: Zaburzony obraz postrzegania siebie i rzeczywistości

Post autor: Jacekx » 05 maja 2017, 23:51

Luki36 pisze:
eliszka pisze:
Jacekx pisze:myślę, że Ludzie poddają się wtedy gdy nic od długiego czasu ich nie cieszy... :smutny:
Mi się wydaje, że jest na odwrót: Ludzi nic nie cieszy wtedy, gdy się poddają. Czyli przyczyną jest poddanie się, a efektem tego brak umiejętności cieszenia się życiem. Więc może sposobem, by się nie poddawać jest próba cieszenia się każdym dniem. Starajmy się każdego dnia czymś cieszyć, niech to będzie naszym motorem napędowym do życia i do walki z chorobą :smile:
Cos w tym jest.

Aczkolwiek, może Jackowi chodziło, że jak nic nie cieszy i jest ogólnie słabo, to ludzie sie poddają, bo co to za życie.
Dokładnie o to Jackowix chodziło co zakreślił na niebiesko w poście Lukiego36 ... :smutny:
kurcze serducho mi "szłemi"... i nie do śmiechu mi
Zawsze mam w zapasie wizję następnego zawału... :cool:

Jak ja nie lubię tych szpitalnych monitorów... tego ich pik,pik...tak jak kot Dżinks myszy z tej słynnej kreskówki .

Choć sorry wiem ..., że jak pika to jeszcze nie jest źle :smutny:

Po prostu zmęczenie totalne, wstręt do białych fartuchów taki w ogóle depresyjny ciąg...

Było tak fajnie: ... 1 zawał i powrót do pracy , zakrzepica żył głębokich i otarcie się o ...oraz pobyt w Sylwestra w szpitalu (2013-2014) i szybsza emerytura a po niej 5 km dreptu,dreptu i 2 zawał.

Drugi zawał był dwudniowy 4-5 06.2016. Prawie w samo lato a mi było zimno w ręce jak w zimę. Po prostu w 2 dzień zawału marzłem w czasie 1h spaceru gdy na dworze było dobrze ciepło. Miało być 5 km dreptu, dreptu a doszedłem tylko 4 km bo więcej nie dałem rady.
Cóż 2 stent i info , że 3 odcinek tętnicy zapchany ale 3 stentu na razie nie dali.
Podniosłem się po szpitalu i dreptu,dreptu 11-13 km...do wczoraj.
Wczoraj zaś jako mój nowy kardiolog pani DR potwierdziła wszystko przede mną czyli...

Myślałem już może o 15 km dzień w dzień oraz Matce Naturze przyciskającej mnie do piersi i wysyłającej na moje ścieżki dreptu , dreptu jeże czy lisy w miejskiej metropolii gdy światła latarni oświetlają mi drogę :idea:

Niestety dziś znowu dół bo tylko 4 km dreptu, dreptu do obiadu.
Po obiedzie drzemka od piątej do siódmej i ciągle "szłemiło w piersiach i szłemi" mimo , że minęła północ... cdn. :smutny:
:friends: Idę :spac:

Awatar użytkownika
Luki36
Aktywny ✽✽✽
Posty: 662
Rejestracja: 11 lip 2013, 11:32
Choroba: CU
województwo: zachodniopomorskie

Re: Zaburzony obraz postrzegania siebie i rzeczywistości

Post autor: Luki36 » 06 maja 2017, 15:13

Zdrówka, Jacekx.
Odpuść trochę dystans i będzie potem lepiej.
I mniej się przejmować.
Na razie, bez leków

Jacekx
Znawca ❃❃
Posty: 2725
Rejestracja: 29 lip 2006, 21:24
Choroba: CU
województwo: pomorskie
Lokalizacja: Gdańsk

Re: Zaburzony obraz postrzegania siebie i rzeczywistości

Post autor: Jacekx » 06 maja 2017, 16:24

Luki36 pisze:Zdrówka, Jacekx.
Odpuść trochę dystans i będzie potem lepiej.
I mniej się przejmować.
Dzięki...
Ok Luki36 jest dziś trochę lepiej jakby "nie szłemiło serducho" choć denerwuje mnie niechodzenie bo dziś jak na razie tylko 2 km za mną :smutny:

Awatar użytkownika
Karaoke
Aktywny ✽✽✽
Posty: 504
Rejestracja: 25 mar 2007, 23:18
Choroba: CD u dziecka
województwo: dolnośląskie
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Re: Zaburzony obraz postrzegania siebie i rzeczywistości

Post autor: Karaoke » 14 maja 2017, 23:02

S_Gosia pisze:...j przeraża mnie gdy pomyślę o moim synu, który ma dopiero 13 lat i całe życie przed sobą i to z chorobą, która już teraz mu dokucza ....
Jakie to będzie jego życie?
Będzie takie jakie sobie sam ułoży (początkowo przy Twojej pomocy), ale to będzie jego życie :!:
Nie ma co dramatyzować, a spojrzeć w przyszłość co jakiś czas z odrobiną nadziei.

Twój syn ma już 13lat; mój zachorował gdy miał 5. Zero remisji, raz lepiej, przeważnie gorzej, ale do przodu. Kończy teraz 2kl LO - cały czas na indywidualnym, poprawia mu się nieco (nabiera sił, wzrost i waga), zaczyna nadrabiać swoje dzieciństwo...
Głowa do góry :-)
Obrazek
Rozlicz PIT z sercem - przekaż 1 % podatku na OPP

Aby nie było gorzej...
...to będzie lepiej...
Podobno ;-)

Obrazek
Podążaj za Pajacykiem...

Obrazek
Wspomóż WOŚP, wspomóż dzieciaki bez focha - 13 I 2019r

ODPOWIEDZ

Wróć do „Nasza Psychika”