Strona 1 z 3

Zaburzony obraz postrzegania siebie i rzeczywistości

: 23 kwie 2017, 20:27
autor: cordo
Teraz z perspektywy czasu widzę, jak bardzo przez chorobę miałem zaburzony obraz, postrzeganie rzeczywistości. Brak normalnych relacji ze znajomymi, wyjść na imprezy, na spotkania, nie mówiąc już o problemach na studiach. Każdego dnia budziłem się zmęczony i chodziłem jak zombi.
Teraz od kiedy jest lepiej, po prostu, dosłownie czuję się jak dziecko, dostrzegam jak to jest żyć normalnie...jak inni rówieśnicy.

Re: Shoutbox ;-)

: 23 kwie 2017, 20:47
autor: Anette28
codro czuję to samo, dopiero nie dawno zauważyłam różnice.

Re: Shoutbox ;-)

: 24 kwie 2017, 07:46
autor: Luki36
Troche to co piszesz przypomina mi epizody deprechy, gdzie po wdrożeniu leków, po jakimś czasie..2-4 tygodnie, zaskakiwało jakby inne samopoczucie i człowiek zaczynał dostrzegać piękno otaczającego świata, oraz to , że rzeczy ogólnie sprawiaja przyjemność oraz że ma sie jakieś emocje - Polecam :smile:

Re: Shoutbox ;-)

: 24 kwie 2017, 12:33
autor: Anette28
Luki36 pisze:Troche to co piszesz przypomina mi epizody deprechy, gdzie po wdrożeniu leków, po jakimś czasie..2-4 tygodnie, zaskakiwało jakby inne samopoczucie
no niestety nie masz racji :wink: , jak człowiek latami źle się czuje, a nagle wszystko mija to wtedy zauważa różnice

Re: Shoutbox ;-)

: 25 kwie 2017, 11:07
autor: eliszka
Zgadzam się, że zły stan zdrowia i wieczne dolegliwości wpływają na naszą psychikę i gdy choroba odpuszcza i pozwala zaczerpnąć prawdziwego życia, to od razu wszystkie smutki mijają i człowiek zaczyna cieszyć się z każdego drobiazgu, którego zdrowy człowiek nawet by nie dostrzegł.
Ja nigdy nie zapomnę swojego pierwszego (po operacji usunięcia chorego jelita) wyjścia z dziećmi na plac zabaw. Taka zwyczajna rzecz, taka codzienna i rutynowa. Ale spokój ducha i beztroskie obserwowanie bawiących się dzieci dało mi tyle radości i pozytywnych emocji, których wcześniej nie znałam. Zawsze było tylko wyjście przed blok na ławkę i sprint na górę, do toalety. Zero uciechy, zero spokoju. Zawsze skupiałam się tylko na tym, czy to jest już ta chwila, gdy trzeba przerwać zabawę i pędzić do domu..

Re: Shoutbox ;-)

: 25 kwie 2017, 11:08
autor: Luki36
Pandziaak pisze:
Luki36 pisze:Troche to co piszesz przypomina mi epizody deprechy, gdzie po wdrożeniu leków, po jakimś czasie..2-4 tygodnie, zaskakiwało jakby inne samopoczucie
no niestety nie masz racji :wink: , jak człowiek latami źle się czuje, a nagle wszystko mija to wtedy zauważa różnice
A dlaczego nie mam racji?
Możesz rozwinąć?
Chorowałaś na depresje, że możesz porównać skutek zadziałąnia terapii do zmniejszenia dolegliwości w chorobie (które notabene też mocno łaczą sie z naszą psychiką) , by wydać opinię, że jedno nie równa sie drugiemu i w konsekwencji plotę 3 po 3 ?
:mrgreen:

Re: Shoutbox ;-)

: 25 kwie 2017, 12:26
autor: obyty.z.cu
Luki36 pisze:Chorowałaś na depresje, że możesz porównać skutek zadziałąnia terapii do zmniejszenia dolegliwości w chorobie (które notabene też mocno łaczą sie z naszą psychiką) , by wydać opinię, że jedno nie równa sie drugiemu i w konsekwencji plotę 3 po 3 ?
tu akurat przeszarżowałeś ;) czyli krok za daleko.
Bo widzisz, my tu długochorujący mamy i te etapy za sobą. Kiedy długo chorujesz,latami, kiedy żadne terapie i największe Twoje zaangażowanie, uczenie się wszystkiego, przestrzeganie zasad, nie przynoszą efektu choćby krótkiej remisji, z czasem poddajesz się właśnie depresji. I tu nie ma silnych, silnym to można być "na zewnątrz", a w środku, w Tobie pojawiają się złe myśli. Czasem potrzeba było przynajmniej wiele rozmów z terapeutą, ze specjalistami, abym wyszedł z tego. I to z dobrymi specjalistami,psychologami, psychiatrą itd.
Żebym umiał dostrzeć te światełko poprawy, o której piszą tu dziewczyny.
To trzeba przeżyć, widać Ciebie choroba jeszcze nie przeczołgała.
Nie wiesz co znaczy przejśc po operacji kilka kroków więcej niż wczoraj, nie wiesz jak smakuje pierwszy kleik po kilku tygodniach niejedzenia...Nie wiesz jak można się cieszyć czytając pierwszy pozytywny efekt badania...
Kiedy zaliczysz kilkanaście pobytów szpitalnych, takich po kilka miesięcy, zobaczysz, co znaczy móc wyjść na słońce, poczuć je na twarzy....Zobaczyć i móc dotknąc zielone listki, posłuchac ludzi wkoło , móc się położyć i poczuć trawę...ech...

Już nawet nie wspomnę o wyjściu do ludzi, normalnie bez strachu pogadać z nimi, bez ciągłej myśli w podświadomości czy już trzeba szybko wracać do ...

cóz..obyś tego nie doświadczył, tego Tobie życzę !

Re: Shoutbox ;-)

: 25 kwie 2017, 12:48
autor: Jacekx
Luki36 pisze:
Pandziaak pisze:
Luki36 pisze:Troche to co piszesz przypomina mi epizody deprechy, gdzie po wdrożeniu leków, po jakimś czasie..2-4 tygodnie, zaskakiwało jakby inne samopoczucie
no niestety nie masz racji :wink: , jak człowiek latami źle się czuje, a nagle wszystko mija to wtedy zauważa różnice
A dlaczego nie mam racji?
Możesz rozwinąć?
Chorowałaś na depresje, że możesz porównać skutek zadziałąnia terapii do zmniejszenia dolegliwości w chorobie (które notabene też mocno łaczą sie z naszą psychiką) , by wydać opinię, że jedno nie równa sie drugiemu i w konsekwencji plotę 3 po 3 ?
:mrgreen:
Nie rozumiem tego sporu i po co on tu się stworzył :?: :smutny:
Sporu do którego też dołączył się Obyty.Z.CU którego szanuję.
obyty.z.cu pisze:
Luki36 pisze:Chorowałaś na depresje, że możesz porównać skutek zadziałąnia terapii do zmniejszenia dolegliwości w chorobie (które notabene też mocno łaczą sie z naszą psychiką) , by wydać opinię, że jedno nie równa sie drugiemu i w konsekwencji plotę 3 po 3 ?
tu akurat przeszarżowałeś ;) czyli krok za daleko.
Bo widzisz, my tu długochorujący mamy i te etapy za sobą. Kiedy długo chorujesz,latami, kiedy żadne terapie i największe Twoje zaangażowanie, uczenie się wszystkiego, przestrzeganie zasad, nie przynoszą efektu choćby krótkiej remisji, z czasem poddajesz się właśnie depresji. I tu nie ma silnych, silnym to można być "na zewnątrz", a w środku, w Tobie pojawiają się złe myśli. Czasem potrzeba było przynajmniej wiele rozmów z terapeutą, ze specjalistami, abym wyszedł z tego. I to z dobrymi specjalistami,psychologami, psychiatrą itd.
Żebym umiał dostrzeć te światełko poprawy, o której piszą tu dziewczyny.
To trzeba przeżyć, widać Ciebie choroba jeszcze nie przeczołgała.
Nie wiesz co znaczy przejśc po operacji kilka kroków więcej niż wczoraj, nie wiesz jak smakuje pierwszy kleik po kilku tygodniach niejedzenia...Nie wiesz jak można się cieszyć czytając pierwszy pozytywny efekt badania...
Kiedy zaliczysz kilkanaście pobytów szpitalnych, takich po kilka miesięcy, zobaczysz, co znaczy móc wyjść na słońce, poczuć je na twarzy....Zobaczyć i móc dotknąc zielone listki, posłuchac ludzi wkoło , móc się położyć i poczuć trawę...ech...

Już nawet nie wspomnę o wyjściu do ludzi, normalnie bez strachu pogadać z nimi, bez ciągłej myśli w podświadomości czy już trzeba szybko wracać do ...

cóz..obyś tego nie doświadczył, tego Tobie życzę !

Moim zdaniem to spór niepotrzebny ... choć sory - ja czasami postów Lukiego nie rozumiem tu w tego jego wypowiedzi np.
plotę trzy po trzy

Ja to widzę tak... może być:
a) choroba przewlekła - trudna do zakceptowania;
b) depresja wywołana czynnikiem x ale nie chorobą ( choruje Psyche z nieznanej przyczyny) ;
c) depresja wywołana przewlekłą chorobą.

Czy chodzi Wam spierającym się o to kto z wymienionych przypadków gorzej choruje?

To znaczy kto jest bardziej chory: my chorzy na NZJ długo chorujący i trudno chorujący czy osoba psychicznie chorująca na depresję nawet z nieznanej przyczyny ?

Pozdrawiam uczestników sporu i proszę o Pax między Wami :idea:

Re: Shoutbox ;-)

: 25 kwie 2017, 12:58
autor: Anette28
obyty.z.cu pisze:Nie wiesz co znaczy przejśc po operacji kilka kroków więcej niż wczoraj, nie wiesz jak smakuje pierwszy kleik po kilku tygodniach niejedzenia...Nie wiesz jak można się cieszyć czytając pierwszy pozytywny efekt badania...
Kiedy zaliczysz kilkanaście pobytów szpitalnych, takich po kilka miesięcy, zobaczysz, co znaczy móc wyjść na słońce, poczuć je na twarzy....Zobaczyć i móc dotknąc zielone listki, posłuchac ludzi wkoło , móc się położyć i poczuć trawę...ech..
tak właśnie o to mi chodziło i też także o to, że człowiek dany stan zdrowie w czasie choroby przyjmuje w pewnym momencie za normalny, aż tu nagle bum dostajesz leki co pomagają czujesz się wyśmienicie i dopiero wtedy zauważasz różnice. Taki stan osiągnęłam w drugim roku brania biologii po 15 lata chorowania.
Luki36 pisze:A dlaczego nie mam racji?
Możesz rozwinąć?
Chorowałaś na depresje, że możesz porównać skutek zadziałąnia terapii do zmniejszenia dolegliwości w chorobie (które notabene też mocno łaczą sie z naszą psychiką) , by wydać opinię, że jedno nie równa sie drugiemu i w konsekwencji plotę 3 po 3 ?
:mrgreen:
nie bardzo rozumiem co ma depresja do tego; my o czymś innym, a Ty o czymś innym :mrgreen:
Jacekx pisze:Nie rozumiem tego sporu i po co on tu się stworzył :?: :smutny:
Sporu do którego też dołączył się Obyty.Z.CU którego szanuję.
spory są w Sądzie, a tu toczy się dyskusja

Re: Shoutbox ;-)

: 25 kwie 2017, 13:02
autor: obyty.z.cu
Jacekx pisze:Moim zdaniem to spór niepotrzebny ..
sorki, tu nie ma sporu, wyluzuj. każdy widzi co widzi.
Ty także pokazujesz, że mimo choroby cieszysz się na każdą chwilę poprawy. To co czarne w zaostrzeniu, jest słońcem gdy nie ma go.
Jeśli spacerujesz to się cieszysz i odkrywasz to w otoczeniu. A kiedy wyjsć nie możesz przez kilka dni, bo... to sam wiesz ile daje radości ta możliwość powrotu wyjścia.
Jakbyś swiat odkrywał na nowo.
Tyle i tylko tyle.

Re: Shoutbox ;-)

: 25 kwie 2017, 13:02
autor: Luki36
obyty.z.cu pisze:
Luki36 pisze:Chorowałaś na depresje, że możesz porównać skutek zadziałąnia terapii do zmniejszenia dolegliwości w chorobie (które notabene też mocno łaczą sie z naszą psychiką) , by wydać opinię, że jedno nie równa sie drugiemu i w konsekwencji plotę 3 po 3 ?
tu akurat przeszarżowałeś ;) czyli krok za daleko.
Bo widzisz, my tu długochorujący mamy i te etapy za sobą. Kiedy długo chorujesz,latami, kiedy żadne terapie i największe Twoje zaangażowanie, uczenie się wszystkiego, przestrzeganie zasad, nie przynoszą efektu choćby krótkiej remisji, z czasem poddajesz się właśnie depresji. I tu nie ma silnych, silnym to można być "na zewnątrz", a w środku, w Tobie pojawiają się złe myśli. Czasem potrzeba było przynajmniej wiele rozmów z terapeutą, ze specjalistami, abym wyszedł z tego. I to z dobrymi specjalistami,psychologami, psychiatrą itd.
Żebym umiał dostrzeć te światełko poprawy, o której piszą tu dziewczyny.
To trzeba przeżyć, widać Ciebie choroba jeszcze nie przeczołgała.
Nie wiesz co znaczy przejśc po operacji kilka kroków więcej niż wczoraj, nie wiesz jak smakuje pierwszy kleik po kilku tygodniach niejedzenia...Nie wiesz jak można się cieszyć czytając pierwszy pozytywny efekt badania...
Kiedy zaliczysz kilkanaście pobytów szpitalnych, takich po kilka miesięcy, zobaczysz, co znaczy móc wyjść na słońce, poczuć je na twarzy....Zobaczyć i móc dotknąc zielone listki, posłuchac ludzi wkoło , móc się położyć i poczuć trawę...ech...

Już nawet nie wspomnę o wyjściu do ludzi, normalnie bez strachu pogadać z nimi, bez ciągłej myśli w podświadomości czy już trzeba szybko wracać do ...

cóz..obyś tego nie doświadczył, tego Tobie życzę !
Ale ja bardziej o tym, że wyjście z głębokiej depresji do "świata żywych" , gdzie wcześniej zero chęci życiowych, jak się poprawi, to też jest cool.
Może tałem zły przykład - bo swój i moja deprecha nie była jakaś bardzo głęboka.
Chodzi mi o takich , co nawet nie chce im się iść do kibla .

Oczywiście, mam świadomość ,że u chorujacych na CU CD zazwyczaj w ciężkich przypadkach depresja łączy sie z chorobą.
Także mam świadomość, że macie gorzej i w ogóle...
Mi bardziej chodziło, o post, że ja nie mam racji.
Bo trochę mam :wink:
Pandziaak pisze:nie bardzo rozumiem co ma depresja do tego; my o czymś innym, a Ty o czymś innym
JAk o czymś innym, jak o tym samym...prawie. Bo:
Przeca cordo, poza tym że chorował fizycznie, biegunki, osłabienie, etc, to takż echorowała mu psycha.
Ja porównałem stan gdy sie polepszy na ciele (i duchu) do tego w depresji, gdzie polepsza sie na duchu (i ciele).

Re: Zaburzony obraz postrzegania siebie i rzeczywistości

: 25 kwie 2017, 13:11
autor: obyty.z.cu
Luki36 pisze:Także mam świadomość, że macie gorzej i w ogóle...
Mi bardziej chodziło, o post, że ja nie mam racji.
Bo trochę mam
każda wypowiedź niesie z sobą jakieś ziarnko przesłania, bo najczęściej motywowana jest przez doświadczenie piszącego.
Tu akurat mamy przykład, jak w życiu róznie widzimy swoje życie. Co może dawać radość, a co przynosi smutek.
Żartując, to ktoś na forum pisze, że ma biegunkę, bo był już 3 raz w wc, a inni czytając to uśmiechają się, bo akurat zaliczyli swoją 15 wizytę w wc ;)
Po prostu ten przykład pokazuje, że warto czasem pomyśleć co "autor" miał na myśli.
Dla tego pierwszego pewnie te 3 razy to masakra, a dla drugiego powszedność, czyli codzienność chorowania.
Stąd też odmienność oceny tego "oglądu" świata kiedy możemy wreszcie bezpiecznie zapomnieć o złych chwilach ostatnich dni...

Re: Zaburzony obraz postrzegania siebie i rzeczywistości

: 25 kwie 2017, 13:14
autor: Luki36
obyty.z.cu pisze:
Luki36 pisze:Także mam świadomość, że macie gorzej i w ogóle...
Mi bardziej chodziło, o post, że ja nie mam racji.
Bo trochę mam
każda wypowiedź niesie z sobą jakieś ziarnko przesłania, bo najczęściej motywowana jest przez doświadczenie piszącego.
Tu akurat mamy przykład, jak w życiu róznie widzimy swoje życie. Co może dawać radość, a co przynosi smutek.
Żartując, to ktoś na forum pisze, że ma biegunkę, bo był już 3 raz w wc, a inni czytając to uśmiechają się, bo akurat zaliczyli swoją 15 wizytę w wc ;)
Po prostu ten przykład pokazuje, że warto czasem pomyśleć co "autor" miał na myśli.
Dla tego pierwszego pewnie te 3 razy to masakra, a dla drugiego powszedność, czyli codzienność chorowania.
Stąd też odmienność oceny tego "oglądu" świata kiedy możemy wreszcie bezpiecznie zapomnieć o złych chwilach ostatnich dni...
Obrazek
Obrazek

obrazki oraz emotki zawarte w poście bez słowa pisanego nie są odpowiedzią, proszę unikać takich błędów w tematach merytorycznych

Re: Zaburzony obraz postrzegania siebie i rzeczywistości

: 25 kwie 2017, 14:28
autor: obyty.z.cu
Luki36 pisze: Luki36 - Choroba: CU - Na razie, bez leków
cóż , pewnie dlatego ...myślimy inaczej.
Szczerze powiedziawszy nie wiem co znaczą te obrazki ?
ale rozumiem że to komentarz !

Re: Zaburzony obraz postrzegania siebie i rzeczywistości

: 25 kwie 2017, 14:46
autor: Luki36
obyty.z.cu pisze:
Luki36 pisze: Luki36 - Choroba: CU - Na razie, bez leków
cóż , pewnie dlatego ...myślimy inaczej.
Szczerze powiedziawszy nie wiem co znaczą te obrazki ?
ale rozumiem że to komentarz !
Tak. Docenienie dobrego wpisu, za pomocą pisma obrazkowego :)