Życie z chorym na CU

czyli smutki i radości posiadaczy CU i CD, wypróbowane sposoby radzenia sobie ze stresem etc.

Moderatorzy: Anette28, Moderatorzy

Zablokowany
Nitria
Debiutant ✽
Posty: 2
Rejestracja: 22 sty 2007, 15:13
Choroba: CU
Lokalizacja: Szczecin
Kontakt:

Życie z chorym na CU

Post autor: Nitria » 22 sty 2007, 15:34

Witam,

Mam takie pytanie, od 2 lat mieszkam z moim kochanie chorym na CU (choroba już trwała gdy zamieszkaliśmy razem choć nie dawała jeszcze takich objawów). Choroba została zdiagnozowana dopiero kilka tygodni temu (moje kochanie nie dawało się wcześniej namówić na leczenie) już w stanie dość zaawansowanym, stan ten z mojego punktu widzenia wygląda tak ze rozmowa między nami odbywa się poprzez drzwi toalety, mąż jest bardzo nerwowy i drażliwy o byle co popada w ataki furii, co dla mnie jest wyjątkowo stresujące.
Na początku ze mną było ok, potem jednak ja sama zrobiłam się nerwowa teraz popadłam w depresje bo już nie wiem co robić i czuje zaszczuta przez tą chorobę. Wiem, że jego nerwowość wynika z baku witamin, mikroelementów itp oraz z tego że czuje się po prostu bardzo źle ale ja już nie wyrabiam.
Jeżeli koś z Was miał podobne przejścia powiedzcie jak sobie z nimi radziliście jak można pomóc choremu i samemu sobie?

Olgusia
Początkujący ✽✽
Posty: 228
Rejestracja: 07 sty 2007, 20:10
Choroba: CU
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa

Re: Życie z chorym na CU

Post autor: Olgusia » 22 sty 2007, 16:08

Może twój mąż przeżywa to że jest chory,ja też do tej pory nie dowieżam sobie że jestem chora na CU
Pozdrowionka dla Ciebie i męża!!!
Love of beauty is taste. The creation of beauty is art.

exa
Doświadczony ❃
Posty: 1741
Rejestracja: 28 sie 2006, 19:13
Choroba: CU
województwo: łódzkie
Lokalizacja: Łódź/Piaseczno

Re: Życie z chorym na CU

Post autor: exa » 22 sty 2007, 18:16

Nitria, przeczesz troche forum, bo bylo juz o zwiazkach z ludzmi chorymi czy to na Cu czy na Cd....

moim zdaniem on sie stresuje bardziej od ciebie, strach ze odejdziesz....czyli troche jakby brak zaufania, ale poniewaz nie jestem psychologiem, lepiej bedzie jak zajdziesz do specjalisty i o tym porozmawiasz....

nasze choroby maja bardzo upokarzajace oblicze, to nie jest mile, kazdy chory to zetkniecie ze swiadomoscia zachorowania, przechodzi bardzo roznie, nikt nie da ci recepty

a nerwowosc bardziej od w/w faktow wynika, brak witamin, mikroelementow jest drugorzedny z moich obserwacji wlasnego przypadku...

moze jemu tez psycholog by sie przydal, poniewaz nie kazdy moze to przyjac od razu na tzw klate...

a trudno cos radzic, poniewaz na jednych, okazywanie ciepla i wsparcia dziala jak plachta na byka i zaraz mysla o tym, ze nie potrzebuja wspolczucia, innych to uspokaja...

moim zdaniem lepiej udac sie do specjalisty, z jego fachowa pomoca i twoja znajomoscia okolicznosci i partnera na bank cos wymyslicie...

a tymczasem poczytaj sobie forum, mysle ze znajdziesz sporo na ten temat i sie cieplo trzymaj...

pozdrawiam
sylwia

Awatar użytkownika
tom-as
Ekspert ✿✿
Posty: 6438
Rejestracja: 22 lut 2006, 14:49
Choroba: CD
województwo: śląskie
Lokalizacja: Oberschlesien / Las

Re: Życie z chorym na CU

Post autor: tom-as » 22 sty 2007, 18:34

ja jako osoba nie będąca w stałym związku emocjonalnym... ba.. w jakimkolwiek związku moze wydam sie mało wiarygodny, ale mimo to napisze Ci coś...

musisz... a właściwie musicie uzbroić się w cierpliwość i wyrozumiałość,... nie patrzcie 'czarno' w przyszłość,... i cokolwiek się bedzie dziać wspieraj partnera... to jest potrzebne.. jak nie teraz to kiedys Ci to powie i podziekuje ze byłaś przy nim.

trzymajcie się ciepło... razem

pozdrawiam

Graga
Początkujący ✽✽
Posty: 169
Rejestracja: 13 paź 2006, 18:49
Choroba: CU
województwo: śląskie
Lokalizacja: Górny Śląsk
Kontakt:

Re: Życie z chorym na CU

Post autor: Graga » 22 sty 2007, 18:43

Pdzielam zadnie przedmówców. Wydaje mi się, że potrzebna jest odrobina czasu. Wiem, że dobrze się mówi, a człowiek wysiada psychicznie, ale czas goi rany. Mąż pogodzi się z chorobą i będzie lepiej. Ja kiedyś również miewałam ataki złości itp. Zaliczyłam także kilka wizyt u pani psycholog, co jednak niewiele mi pomogło. Psycholożka była dosyć młoda i choć bardzo starała się pomóc, nie miała jeszcze dużego doświadczenia. Z kolei ja źle się czułam, że ciągle nawijam, bo wygadać można się też przed bliskimi. Poza tym zaliczyłam sporo zajęć z psychologii na studiach. Także jeżeli zdecysujecie się na wizytę u psychologa to wybierzcie kogoś z doświadczeniem, sprawdzonego.

Awatar użytkownika
-Ania-
Admin
Posty: 4323
Rejestracja: 06 lis 2003, 15:04
Choroba: CD
województwo: śląskie
Lokalizacja: Jaworzno

Re: Życie z chorym na CU

Post autor: -Ania- » 22 sty 2007, 18:49

Nitria pisze:Witam,

Choroba została zdiagnozowana dopiero kilka tygodni temu (moje kochanie nie dawało się wcześniej namówić na leczenie) już w stanie dość zaawansowanym, stan ten z mojego punktu widzenia wygląda tak ze rozmowa między nami odbywa się poprzez drzwi toalety, mąż jest bardzo nerwowy i drażliwy o byle co popada w ataki furii, co dla mnie jest wyjątkowo stresujące.
Ktoś mądry kiedys mi powiedział, żeby na każdą rozmowę znaleźć odpowiedni czas i miejsce. Myślę, że rozmowa w podany przez Ciebie sposób nie pomaga, ale przeciwnie, buduje jeszcze wiekszy mur.
Jest Wam ciężko, ale ja bym zaczęła od nawiązania dobrego kontaktu. Potrzebne są zapewnienia, że będe przy Tobie cokolwiek się stanie.
Pamiętam, jak byłam w klinice, w stanie ostrym, to nawet najmniejszy gest wrogości, niepewne spojrzenia mego narzeczonego odczytywałam jako niechęc do mnie, do tej choroby, znudzenie, cos w stylu "mam Cie i tego dość"... nie wiem jak jest u Twego ukochanego. Mężczyzna pewnie przeżywa to inaczej, ale może w tym przypadku jesteśmy podobni.
Dowiedzieć się, że ma się CU to ogromny cios, dlatego, jak pisano wcześniej, radzę wybrac sie do specjalisty. Polecam również przeczesanie forum, poszukania odpowiedzi innych, rad.

Ze spraw zdrowotnych- dobry lekarz, czyli gastroenterolog, dobierze własciwy zestaw leków, pewnie zacznie od mesalazyny lub sterydów. Jeśli ma się sterydy, to taki stan psychoczny jest przewaznie skutkiem ubocznym i o tym Twój ukochany powinien wiedziec. Kiepskie wyniki badan- stan zaawansowany- jest wskazaniem do uzupelnienia witamin, zły stan psychiczny do podania nawet leków p.depresyjnych, i przy tym wszystkiem pewnie jest zmiana diety.

tyle ode mnie
zycze cierpliwosci i sily w walce z chorobą

ania
Dopóki walczysz jesteś zwycięzcą !

Obrazek

Mama Juleczki
Początkujący ✽✽
Posty: 321
Rejestracja: 17 gru 2006, 19:08
Choroba: CU u rodzica
województwo: dolnośląskie
Lokalizacja: Legnica
Kontakt:

Re: Życie z chorym na CU

Post autor: Mama Juleczki » 22 sty 2007, 19:45

Podsuń mu to forum pod byle pretekstem. Dobrze jest bowiem wiedzieć, że są inni z takim samym problemem - to pomoże mu się odnależć w nowej sytuacji.
Jeśli czuje złość i rozgoryczenie, to niestety normalne ale minie z biegiem czasu.

Poznajcie swojego "wroga", a Wasz lęk stopniowo będzie malał i..... dajcie sobie trochę czasu, a Ty sama pomyśl też czasem o sobie.

Wszystko będzie dobrze, zobaczysz.
Pozdrawiam serdecznie i zapraszam z mężem na forum, a być może uda Wam się przez to przejść bez psychologa.
Trzymam kciuki :wink:
Patrzeć oczyma dziecka aby kochać świat i aby nigdy nie przestać się dziwić.

Nitria
Debiutant ✽
Posty: 2
Rejestracja: 22 sty 2007, 15:13
Choroba: CU
Lokalizacja: Szczecin
Kontakt:

:(

Post autor: Nitria » 22 sty 2007, 20:04

Witam i dziękuję bardzo za wszystkie odpowiedzi.
I może w kwestii wyjaśnienia, cały mój problem polega na tym, że to ja czuję się już niechciana i odepchnięta cokolwiek robię jest źle i zaczynam się już w tym gubić, bo w końcu nie wiem czy jestem jeszcze potrzebna czy juz tylko zawadzam.

Zdaję sobie sprawę z trudności jakie napotyka osoba chora (na cokolwiek) a teraz poznaje co spotyka najbliższych.

Ciężko mi poradzić sobie z choroba mojego kochanie oraz z własną bezsilnością.

exa
Doświadczony ❃
Posty: 1741
Rejestracja: 28 sie 2006, 19:13
Choroba: CU
województwo: łódzkie
Lokalizacja: Łódź/Piaseczno

Re: Życie z chorym na CU

Post autor: exa » 22 sty 2007, 20:22

Nitria, spokojnie i malymi krokami, mniemam, ze on sie boi i mysle, ze baaardzo zle z tym czuje, rowniez z tym ze tobie sprawia przykrosc.......jak mowili moi przedmowcy....daj cie sobie troche czasu, specjalista nie zaszkodzi....intencje zawsze sa dobre, nie zawsze tylko wiemy jak sie za to zabrac..

jak bedziesz chciala pogadac, daj znac, na pw czy gg...

pozdrawiam
sylwia
choruję od 96 roku, diagnoza od 98, remisja: od 2004 z 3 miesięczną przerwą:) bez leków (nie polecane)

Awatar użytkownika
Miki
Początkujący ✽✽
Posty: 295
Rejestracja: 29 cze 2006, 16:03
Choroba: CU
województwo: warmińsko-mazurskie
Lokalizacja: Olsztyn

Re: Życie z chorym na CU

Post autor: Miki » 27 sty 2007, 18:53

Witam! Na pewno jemu samemu jest trudno pogodzić się z tym ze jest chory. Sama nie mogłam sobie z tym poradzić, rozmawiałam z psychologiem. Dużo czasu upłynęlo za nim pogodziłam się z tym że jestem chora. Kiedy poznałam mojego Misiaka bałam się jak zaaraguje na moją chorobę, wstydziałam się. Jesteśmy razem 3 i pół roku, mieszkamy razem, bardzo mnie wspiera, pomaga mi, zawsze mogę na niego liczyć.

Awatar użytkownika
Alishia
Aktywny ✽✽✽
Posty: 728
Rejestracja: 12 sty 2007, 19:34
Choroba: CD
województwo: opolskie
Lokalizacja: Opole
Kontakt:

Re: Życie z chorym na CU

Post autor: Alishia » 28 sty 2007, 11:22

Twój mąż potrzebuje zapewnienia,że go nie opuścisz pomimo choroby.On musi być pewien tego,że Ty będziesz z nim na dobre i na złe.
Owszem,czas jest potrzebny...dopiero od niedawna borykacie się z tak dużym problemem.Jednak powinnaś powiedzieć mężowi co czujesz,że cierpisz przez takie traktowanie.Wy musicie razem stawić czoło chorobie,a nie każdy osobno!
Pozdrawiam i 3mam kciuki:*

Awatar użytkownika
Agnieszka2
Początkujący ✽✽
Posty: 212
Rejestracja: 14 gru 2006, 21:15
Choroba: CD
województwo: podlaskie
Lokalizacja: Bruksela
Kontakt:

Re: Życie z chorym na CU

Post autor: Agnieszka2 » 28 sty 2007, 16:34

Moj maz bardzo mnie wspiera,ale widze, ze jest w ogolnej panice. A co jesli pojdziesz do szpitala, itd. Kiedy widzi,ze cierpie, jest naprawde kochany; ALE! Jesli cos jemu dolega, to poprostu nie mozna do niego kiwnac palcem bo pozre mnie z miejsca. Mysle, ze jest pewien typ ludzi, ktory ze strachu poprostu atakuje. Porozmawiej z nim,powiedz, ze tez cierpisz ale bardziej przez jego zachowanie,bo jego choroba nie zmienia miedzy wami nic, ze poprostu nadal go kochasz.
Aga
Przyjazn jest najdelikatniejszym kwiatem, ktory rozwija sie z wzajemnych kontaktow miedzyludzkich. Jezeli nie dbamy o niego cierpliwie i niestrudzenie,więdnie i usycha, zanim otworzy wszystkie swe paki.

Awatar użytkownika
Shima
Doświadczony ❃
Posty: 1262
Rejestracja: 29 lis 2004, 20:10
Choroba: CD
województwo: łódzkie
Lokalizacja: Zdunska Wola
Kontakt:

Re: Życie z chorym na CU

Post autor: Shima » 28 sty 2007, 23:32

Agnieszka2 pisze: Porozmawiej z nim,powiedz, ze tez cierpisz ale bardziej przez jego zachowanie,bo jego choroba nie zmienia miedzy wami nic, ze poprostu nadal go kochasz.
to bardzo trafna wypowiedz....zycie z osoba chorą(szczegolnie jeśli to facet)jest niesamowicie nerwowe i stresujace dla partnerki.
Mosisz siE trzymać...zadbać o swoją psyche...bo bez tego bedzie klapa.
Zawsze służę rozmową [you] :)
Choroba:CD, astma, alergia, łuszczyca, ginekologiczne powikłania w trakcie leczenia immunosupresyjnego, podobno przebyta gruźlica jelit Stan:Lewostronna hemikolektomia,resekcja zwężenia w miejscu zespolenia i jeszcze dodatkowych kawałków jelit, zaostrzenie Leki:asamax3x1000mg,helicid2x1, metotreksat i parę innych paskudztw Waga/wzrost 99/173

Kacper

Re: :(

Post autor: Kacper » 29 sty 2007, 11:29

Nitria pisze:Witam i dziękuję bardzo za wszystkie odpowiedzi.
I może w kwestii wyjaśnienia, cały mój problem polega na tym, że to ja czuję się już niechciana i odepchnięta cokolwiek robię jest źle i zaczynam się już w tym gubić, bo w końcu nie wiem czy jestem jeszcze potrzebna czy juz tylko zawadzam.

Zdaję sobie sprawę z trudności jakie napotyka osoba chora (na cokolwiek) a teraz poznaje co spotyka najbliższych.

Ciężko mi poradzić sobie z choroba mojego kochanie oraz z własną bezsilnością.
hm.. pamiętam, że też reagowałem na początku agresją, jak się okazało, była to wina niedoborów, które po ich uzupełnieniu całkowicie mnie wyciszyły. Mimo to dziewczyna nie wytrzymała i odeszła..w momencie gdy najbardziej potrzebowałem Jej oparcia :cry: .
Mąż może się tego obawia: że odejdziesz, a druga sprawa: jest zły na cały świat, że taka choroba go dopadła i ciężko mu się z tym pogodzić. Spada człowiekowi samoocena :cry: . Moja rodzina była przy mnie niezależnie jaki miałem nastrój. Później przeprosiłem za to, wierzę, że rozumieli i dziękuję, że wytrwali w te ciężkie dni. Może trzeba przeczekać, tak jak pisali przede mną inni Forumowicze: spróbować rozmawiać ze sobą na spokojnie, odwiedzić dobrego psychologa, choć to dość kosztowne.
Mąż na pewno musi sam odnaleźć się w tej sytuacji, Ty możesz mu dopomóc, być przy nim po prostu. Jeśli sam nie będzie chciał sobie pomóc to nikt mu nie pomoże.
Ważne, byś była przy nim. Największym ciosem będzie gdy opuścisz teraz męża.

milkusia11
Początkujący ✽✽
Posty: 164
Rejestracja: 31 sty 2007, 07:59
Choroba: CU
województwo: dolnośląskie
Lokalizacja: legnica
Kontakt:

Re: Życie z chorym na CU

Post autor: milkusia11 » 31 sty 2007, 08:14

mysle ze potrzeba czasu, kazdy musipogodzic sie z choroba, zaakceptowac to ze jest tak a nie inaczej. Ze mna na poczatku bylo tak samo bylam nerwowa,wybuchowa itp.Unikalam tez imprez bo glupio mi bylo ze nie bede nic jesc bo prawie nic nie moge ...wkurzalo mnie ze mam sie patrzec jak inni jedza to czego ja nie moge ciagle myslalam o tej glupiej chorobie ale z czasem to sie zmienilo starams ie ciagle miec jakies zajecie i nie myslec o tym alew sumie pogodzilam sie ztym ze jestem chora i tak mi lepiej i nawet lepiej sie czuje;)
Milkusia11

Zablokowany

Wróć do „Nasza Psychika”